Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Newsy - pieskie życie karpia

Trop - 2005-12-07, 11:14
Temat postu: pieskie życie karpia
Przedświąteczne karpie męki

Marcin Zieliński 07-12-2005 , gazeta.pl


- Karpie z Tesco na ulicy Połczyńskiej trzymane są w tak złych warunkach, że z rozpaczy próbują popełnić samobójstwo - alarmuje czytelnik "Gazety".

- Ja i mój 12-letni syn przeżyliśmy szok w supermarkecie Tesco na Połczyńskiej. Syn odkrył, że wszystkie pływające w basenie, jeszcze żywe karpie mają poodcinane płetwy grzbietowe i boczne. Płakał potem pół dnia - opowiada zbulwersowany czytelnik "Gazety".

- Jak mam mu wytłumaczyć takie nieludzkie postępowanie dorosłych? - pyta.

Pojechałem, by sprawdzić, czy w Tesco rzeczywiście dochodzi do znęcania się nad zwierzętami. Karpie są stłoczone w trzech plastikowych pojemnikach. Większość ma ciała poorane bliznami, brakuje im płetw i kawałków ciała. Gwałtownie ruszają pyszczkami, próbując zaczerpnąć powietrza. Co chwilę któraś z ryb próbuje wyskoczyć z za ciasnego "więzienia", uderza się o ścianki pojemnika i lekko ogłuszona opada na dno.

- Co się stało tym rybom, dlaczego one tak wyglądają? - pytam się sprzedawcy.

- A nic. Mają trochę za ciasno, przez to wyskakują z pojemników na posadkę i się ranią. Ale nie ma się czym przejmować, to przecież tylko ryby - odpowiada.

Dyrektorka sklepu winą za rany na ciałach karpi obarcza dostawców.

- U nas karpiom na pewno nie dzieje się krzywda. Są u nas od trzech dni i mają się świetnie. Uszkodzenia na ich ciałach musiały powstać podczas transportu - ocenia.

Gdy zwróciłem uwagę, że sprzedawca mówił mi co innego, poprosiła mnie, bym skontaktował się z rzecznikiem prasowym sieci Tesco, bo ona nie ma prawa udzielać informacji.

Dział prasowy Tesco ograniczył się jedynie do suchego komunikatu.

- Sklep otrzymał wytyczne, które określają, w jaki sposób należy zapewnić właściwe warunki bytowe sprzedawanych karpi. Regulują one szereg czynników, m.in. ilość wody na liczbę ryb, temperaturę, czas przechowywania, termin wymieniania wody czy też kwestię napowietrzania wody w basenie. Jeśli okaże się, że doszło do nieprawidłowości, natychmiast zostaną poprawione - obiecuje Agnieszka Sucha z działu współpracy z mediami Tesco. Sprawdzimy!

odiga - 2005-12-08, 11:15

wlasnie swieta Bozego Narodzenia byly moja glowna inspiracja, zeby zostac wege...
Trop - 2005-12-08, 16:21

ciąg dalszy historii

niezbyt optymistyczny, ale zawsze coś.

plus żenująca wypowiedź Agnieszki Suszko z Tesco

------------------------------------------------------------

Poranione karpie z Tesco będą miały ochronną siatkę - położona nad powierzchnią wody uniemożliwi im wyskakiwanie z basenów i ranienie się

Tak sieć sklepów zareagowała na nasz wczorajszy tekst "Przedświąteczne karpie męki". Napisaliśmy w nim o fatalnych warunkach, w jakich trzymane są karpie w Tesco przy ul. Połczyńskiej. Ryby pływały po kilkanaście w plastikowych pojemnikach. Większość miała poorane boki, brakowało im płetw i kawałków ciała. Co chwila próbowały wydostać się z basenów, uderzając o ich ściany. - Same są sobie winne. Wyskakują z pojemników, spadają na posadzkę i ranią się - skomentował pracownik działu rybnego.

Wczoraj skontaktował się z nami dr Adam Lirski z Instytutu Rybactwa Śródlądowego, który kilka tygodni temu prowadził szkolenia dla pracowników Tesco dotyczące prawidłowego przetrzymywania żywych ryb. Uważa, że przy Połczyńskiej robiono to niezgodnie z zasadami. - Ryby to zwierzęta zmiennocieplne i w ciepłej wodzie są bardziej aktywne. To było oczywiste, że będą wyskakiwać z basenu stojącego w ciepłym sklepie - mówi. - Dlatego pojemniki powinny być przykryte ochronną siatką. Nie rozumiem, dlaczego tego zrobiono.

Według Tesco brak siatki był niedopatrzeniem, które już naprawiono. - Siatka ochronna pojawiła się natychmiast po wizycie "Gazety" - zapewnia Agnieszka Suszko z Tesco. - Nasi klienci chcą kupować żywe karpie i my je im dostarczamy. Może to okrutne, ale taka jest w Polsce tradycja, że przed świętami każdy musi mieć w domu żywego karpia - puentuje Suszko

defu - 2005-12-08, 18:05

ja nie musze. w zeszlym roku tez nie musialem i w jeszcze poprzednich tez nie... :|
Sprawiedliwa - 2005-12-08, 18:30

ja juz mam stres przed wyjazdem na swieta do rodzicow, bo jak znam zycie, to przed

wigilia w wannie beda plywaly te biedne stworzenia...

Trop - 2005-12-09, 08:59

u mnie dziadek zajmowal się procederem zabijania karpia na progu ganku. Wszyscy lubili jesc karpia. Ja akurat za rybami nigdy nie przepadalam, glownie ze wzgledu na ości.

Jak się teraz patrzę w przeszlość to wszystko jakoś dziwnie się nie klei. Nie jest logiczne. Z jednej strony kiedy karpie plywaly w wannie, to czesto do nich zagladalam. Plakalam, jak dziadek je zabijal, a potem zapominalam o wszystkim az do nastepnych świąt. Chyba po prostu myślalam, ze taka jest kolej rzeczy. A dorośli śmiali się niby dobrotliwie z moich lez i traktowali je jak dziecinną slabostkę, którą z latwością wybacza się dziecku, ale z której każdy wyrasta. I wyroslam. No ale na szczęście z powrotem zdziecinnialam :lol:

I chyba z tego przekonania, że z empatii do zwierząt "się wyrasta" tyle jest nieprzychylnych czy lekceważących komentarzy ze strony niewegetarian w kierunku wegetarian czy osób dzialających w organizacjach prozwierzęcych.

hasz2k - 2005-12-09, 13:23

Ja mam natyle szcześcia, że u mnie w domu nie jada się karpia na śwęta, także wigilia to typowo wegetariańskie dzień, niestety nie jest już tak ładnie na święta ech
:) - 2005-12-12, 15:35

również w Auchanie stało siuę coś strwasznego. BYło to, co prawda rok temu (kiedyy jeszcze jadłam ryby, byłam "semiwege" ale to przeszłość) bynajmniej:

Jestem sobie w sklepie. Jest basen dla ryb- pusyt. A nad basenem jest siatka, albo coś w tym stylu, leżą tam 2 wielkie karpie. Leża, nawet nie próbują się ratować. otwierają buźki, próbując wziąść troszkę tlenu. ALe przecież ryby mają skrzela a nie płuca. Płakać mi się chciało, mojemu bratu też. Okropne. Szkoda że nie zareagowałam. Tak i tak bym pewnie nic nie uczyniła.

Sytuacja inna, nie pamiętam gdzie. Bynjamniej gdzieś na Bielanach Wrocławskich. Kilka lat temu. Ryby leżały (żywe!) bez wody, albo z resztką w baseniku. Mama zareagowała. Odpowiedź sprzedawcy: "nic nie mogę zrobić". Miałam może 8 lat. To było też straszne, ale jeszcze nie przyszło mi do głowy aby ich nie jeść.

Sprawiedliwa - 2005-12-12, 18:23

Uśmieszku, tam gdzie uzywasz "bynajmniej" pasuje "bodajże" ;)
tak gwoli ścisłości, zebys wiedziala na przyszłośc :D
przepraszam, ze tak nie na temat...i ze sie czepiam (zboczenie zawodowe)

:) - 2005-12-13, 13:59

cieszę się że ktoś mnie poraiwa. Będę miała lepsze oceny z polskiego :-D.
Trop - 2005-12-21, 12:36

obchody dnia ryby w Warszawie opisuje krótka notka na portalu gazeta.pl
Artykulik tak krótki, a jak zjadliwy. Za autorytatywną opinię specjalistów ma sluzyć wypowiedź prezesa Towarzystwa Promocji Rybactwa i Produktów Rybnych kwestionującego zasadność protestu Empatii. :x


Zawinięci w folię ludzie leżeli na chodniku i rzucali się w konwulsjach. W taki sposób członkowie stowarzyszenia Empatia protestowali przed stacją metra Centrum przeciwko kupowaniu żywych karpi

Od trzech lat Empatia organizuje 20 grudnia ogólnopolski Dzień Ryby. Wczoraj wykrzykiwali: "Dajcie karpiom święty spokój!" i namawiali warszawiaków, by nie jedli ryb. A jeśli już muszą, żeby nie kupowali ich żywych. Aby pokazać, co przeżywa karp, zanim trafi na wigilijny stół, kilku wolontariuszy dało się owinąć folią - w końcu ryby są pakowane do foliowych torebek. - Karpie czują ból i strach. Wkładanie ich w folię i w transportowanie do domu to okrucieństwo. Zwierzęta duszą się i umierają w męczarniach - mówi Dariusz Gzyra z Empatii.

Inne zdanie mają ichtiolodzy. - Jeśli karpia włoży się do foliowej torebki, w której jest powietrze, to można go w niej trzymać nawet godzinę. Zimą ryby mają niewielkie zapotrzebowanie na powietrze. Twierdzenie, że karpie w foliowych woreczkach duszą się, to granie na ludzkich uczuciach - twierdzi Zbigniew Szczepański, prezes Towarzystwa Promocji Rybactwa i Produktów Rybnych.

sylwia - 2005-12-22, 23:03

wyprute, zakrawawione pecherze plawne na blacie, odciete rybie glowy w zlewie, rybie wnetrznosci walajace sie po ulicach, smrod smazonej ryby.. AAAAAAAAAAAAA
mam juz dosc swiat!!!! :evil:

Teddy Sałatka - 2005-12-23, 20:58

Na temat tych całych świąt ma podobne zdanie: Grrrrrrrrrrrrrrr :mad:
voa - 2005-12-23, 22:16

Krew mnie zalewa kiedy wszędzie na około widzę tą obłudę. Kocham ryby i serce mi pęka gdy wiem, że dla ludzkich zachcianek muszą oddać życie w najgorszych męczarniach. Nie jestem w stanie zrozumieć jak można to uznawać za normalne i uświęcone przez tradycję. Na dodatek wszystkie argumenty wegetarian są wyśmiewane, wyszydzane, podważane, negowane, atakowane itp. :evil:
krzysztof - 2011-12-13, 10:19
Temat postu: Re: pieskie życie karpia
WITAM :sloneczko:

http://www.forumveg.pl/vi...start=15#114999

:bye:

orzechova - 2014-12-20, 12:22

złote żuczki, chciałam napomknąć, że jeśli w sklepie będziecie widzieli męczone karpie, możecie im zrobić zdjęcie i jest to w pełni legalne [w niektórych sklepach szarpią się, żeby nie fotografować, ale nie mają prawa tego zakazywać]

Ja właśnie dziś wybieram się do kerfa, bo kiedyś widziałam tam mocno poranione ryby pływające w basenie i chcę sprawdzić, jak jest w tym roku.

Oczywiście, takie przypadki oprócz sfotografowania trzeba ZGŁOSIĆ!

"Fotografowanie w sklepie a prawo

Większość sklepów, która decyduje się na wprowadzenie zakazu fotografowania, ogranicza się do wyrażenia tego w postaci piktogramu, nie umieszczając nawet takiej regulacji w swoim regulaminie. Ponadto, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził jednoznacznie, że nie ma przepisów, które zakazywałyby robienia zdjęć w sklepach. Wobec tego, zgodnie z zasadą obecną w prawie polskim - co nie jest wyraźnie zabronione przez prawo, jest dozwolone - jednostka ma swobodę działania.

Teoretycznie sklep może wprowadzić taki zakaz, ale nie ma podstaw, aby mógł go wyegzekwować, gdyż sklep jest miejscem publicznym i właściciel nie ma takiej swobody ustanawiania reguł jak w przypadku przestrzeni prywatnej. Prawo konsumenta do własności urządzenia za pomocą którego może zrobić zdjęcie (aparat, smartfon), nie może być naruszone w żaden sposób przez sprzedawcę.

Sklep jako miejsce publiczne

Czy sklep jest własnością właściciela, traktowaną jako przestrzeń prywatną, czy może możemy nazwać go miejscem publicznym? Właściciel sklepu zdecydowanie może ustanawiać reguły panujące w obszarze jego lokalu (o ile nie są sprzeczne z ogólnie obowiązującym prawem). Jednak biorąc pod uwagę Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 14 marca 2008 r. o sygn. akt II OSK 245/07 możemy uznać, że sklep spełnia przesłanki miejsca publicznego, czyli korzysta z niego nieokreślona liczba niezidentyfikowanych osób i jest on miejscem powszechnie dostępnym. W orzecznictwie przyjmuje się, iż miejscem publicznym w rozumieniu art. 30 ust. 1 pkt 3 Prawa budowlanego jest takie, z którego korzysta nieokreślona liczba niezidentyfikowanych osób. Cechą wyróżniającą takie miejsce publiczne jest niewątpliwie jego powszechna dostępność.

Polecamy serwis: Prawa konsumenta

Konsekwencje naruszenia zakazu fotografowania

Świadomy klient, który na własny użytek fotografuje produkty czy skanuje kody kreskowe za pomocą swojego smartfona w celu dokonania rozeznania przed zakupem, korzysta z prawa do swobody wyboru. Ani ochrona, ani sprzedawca w sklepie nie mogą się domagać usunięcia zdjęcia a także okazania czy wydania sprzętu, którym posłużył się klient do wspomnianych czynności. Stanowiłoby to bowiem naruszenie prawa konsumenta do własności jego telefonu wraz z całą zawartością. Zgodnie z kodeksem cywilnym właściciel może z wyłączeniem innych osób korzystać z rzeczy i rozporządzać rzeczą (art. 140 k.c.) Dla osób trzecich płynie stąd obowiązek biernego poszanowania cudzego prawa własności."

http://www.jeszczezywykarp.pl/mozesz-pomoc

http://www.infor.pl/prawo...-w-sklepie.html

http://www.forbes.pl/skle...168609,1,1.html

http://www.pankarprybacy....ne-GLW-ryby.pdf

Surri - 2017-12-06, 14:18

Tematy karpiowe niestety wracają co roku.

Tym razem dobra wiadomość.



ŚWIETNA WIADOMOŚĆ – pierwsza sieć hipermarketów rezygnuje w Polsce ze sprzedaży żywych karpi!

Sieć hipermarketów Bi1 (dawne markety Real) odwiedza miesięcznie 1 milion Polaków. Sklepy znajdują się w całej Polsce i sieć jako pierwsza w kraju rezygnuje ze sprzedaży żywych ryb. Mamy dość widoku karpi stłoczonych w sklepowych zbiornikach lub opuszczających markety w foliowych torbach. W Bi1 już tego nie zobaczymy. Gratulujemy decyzji!

Strona internetowa sieci: https://www.bi1.pl/

Za: https://www.facebook.com/...?type=3&theater


Przypominam, że przy sprzedaży żywych karpii często możemy i powinniśmy interweniować http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=32067

orzechova - 2017-12-06, 14:44

właśnie właśnie, zakasać rękawy i sio do sklepów dokumentować karpie w basenikach :twisted:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group