Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - agresja wobec wegetarian?

taffit - 2006-09-21, 17:51
Temat postu: agresja wobec wegetarian?
spotkaliście się kiedyś z agresją wobec was ze względu na głoszone przekonania? (np. na pikietach? akcjach?)
mieliście z racji swoich działań prowege, kontakt z policją, nazistą albo natchninym dziadkiem, który zdzielił was laską?

a może coś słyszeliście..?

sylwia - 2006-09-21, 18:51

agresja werbalna jest niemal na porzadku dziennym - nasze spoleczenstwo jest wprost cudownie tolerancyjne.... :-?
Zwlaszcza, gdy mowie otwarcie, ze moja Dzidzia bedzie wege. Najgorzej slyszec glupie teksty od znajomych, niestety... :roll:

taffit - 2006-09-21, 21:55

sylwia napisał/a:
agresja werbalna jest niemal na porzadku dziennym - nasze spoleczenstwo jest wprost cudownie tolerancyjne.... :-?
Zwlaszcza, gdy mowie otwarcie, ze moja Dzidzia bedzie wege. Najgorzej slyszec glupie teksty od znajomych, niestety... :roll:


oni chyba naprawdę myślą, że my będziemy szkodzić dzieciakom... nie wiem w tym momecie nawet czy to kwestia tolerancji

MoSSi - 2006-09-21, 21:56

sylwia napisał/a:
Najgorzej slyszec glupie teksty od znajomych, niestety...

Dokładnie... Tylko ja wśród moich znajomych jestem wegetarianka i czasem czuje sie "inna" nie tylko ze wzgledu na inne pozywienie... "Jak można nie jeśc miesa?" "Ja bez miesa bym życ nie mogła" "Zamów pizze z szynka i ja wydziubiesz" <no sorry serio pozywienie bezmiesne:)> "po to Bóg stworzył zwierzeta żeby je jeśc" "Jestes maniaczka" " nie moge Cie zrozumieć" etc :) na szczescie umiem nie przejmowac się ludzmi...
Ostatnio kolega z klasy powiedział mi że jak jestem wege to umre szybciej niz cała reszta czyli wg niego za ok 10 lat :mrgreen:

A ksiądz na religii na moje pytanie czy spożywanie miesa to grzech (przykazanie nie zabijaj) odpowiedział że grzechem jest to że nie jem miesa poniewaz zabijam siebie, wyrzadzam krzyde sobie i niszcze swoje ciało :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

taffit - 2006-09-21, 22:05

MoSSi napisał/a:
A ksiądz na religii na moje pytanie czy spożywanie miesa to grzech (przykazanie nie zabijaj) odpowiedział że grzechem jest to że nie jem miesa poniewaz zabijam siebie, wyrzadzam krzyde sobie i niszcze swoje ciało



no, to już standard - zmasowany atak ksieży klonów
chyba jeden guru ich uczył

alinA - 2006-09-21, 22:47

MoSSi napisał/a:
A ksiądz na religii na moje pytanie czy spożywanie miesa to grzech (przykazanie nie zabijaj) odpowiedział że grzechem jest to że nie jem miesa poniewaz zabijam siebie, wyrzadzam krzyde sobie i niszcze swoje ciało

rzeczywiscie standard.. tak jest chyba wg nauk kosciola sluszne. w mysl II przykazania milosci : 'Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.' . tlumaczono mi, ze niejaedzac zwierzat miluje je bardziej niz siebie sama, a wiec łamie przykazanie milosci i grzesze. a przeciez jednoczesnie ucza mnie, ze zwierze nie ma swiadomosci, nie cierpi wiec (dlaczego weic, nazywac je bliznim? ) . hipokryzja

sylwia - 2006-09-22, 23:53

alinA napisał/a:
rzeczywiscie standard.. tak jest chyba wg nauk kosciola sluszne.


nie, nie jest. ten ksiadz bylo po prostu niedouczonym ignorantem. KK bynajmniej wegetarianizmu nie potepia. jezeli chodzi o stosunek do zwierzat proponuje poczytac wypowiedzi B16 na ten temat.

taffit - 2006-09-23, 00:10

sylwia napisał/a:
alinA napisał/a:
rzeczywiscie standard.. tak jest chyba wg nauk kosciola sluszne.


nie, nie jest. ten ksiadz bylo po prostu niedouczonym ignorantem. KK bynajmniej wegewtarianizmu nie potepia.


w każdym bądź razie na pewno jest trzech niedouczonych ignorantów ;)

MoSSi - 2006-09-23, 12:39

sylwia napisał/a:
jezeli chodzi o stosunek do zwierzat proponuje poczytac wypowiedzi B16 na ten temat.

A kto to jest? Bo nie bardzowiem... :oops:

taffit - 2006-09-23, 12:44

papież :oops:
MoSSi - 2006-09-23, 12:49

A dlaczego B16 jeśli można wiedzieć? Ciekawych rzeczy można sie tutaj dowiedzieć :)
taffit - 2006-09-23, 13:01

Benedykt XVI
MoSSi - 2006-09-24, 15:52

Też fakt :mrgreen: w ogóle zapomniałam że On jest papieżem :D
Czarna Niewdowa - 2006-10-01, 12:22

z okazji dnia wege w programie dzien dobry tvn bylo na temat.
gotowanie na ekranie wg jednej siostr z sistars.
agnieszka rylik jako wege jedzaca ryby - sama stwierdzila,ze nie robi tego ze wzgledu na idee, choc zrobilo jej sie niedobrze, gdy mama powiedziala, ze kaszanka to kasza i krew - rzekla z usmiechem.
potem jakis pan dr wyskoczyl i powiedzial, ze wege owszem zdrowo, ale z rozsadkiem, czyli od czasu do czas miesiwo byc musi, a kobietom w ciazy, dzieciom odradza sie bezwzglednie ta diete.

to nie byl dzien wege. to byl cios przeciwko niemu. chcialam zawolac swoja rodzinke przed ekran, gdy uslyszalam, ze bedzie na temat wegeterianizmu, a tam takie teksty padaly, ze pozalowalam.
gowno!
zepsuli mi nastroj. :evil:

Korien - 2006-10-13, 11:54

agresje do wegetarianizmu odczuwam tylko ze strony ojca ;) już nawet nie próbuje mu wytłumaczyć tego

powiedział że jak chce głodować to moge głodować :P najbardziej mnie boli że czesto mamy na obiad w domu jakieś mieso :-? a w lodówce pełno szynki..eh..szczerze to po zajrzeniu do lodówki juz nie mam ochoty nic jeść :roll:

eunica - 2006-10-13, 13:06
Temat postu: ...
mi też okrtunie mięso w lodówce przeszkadza ... zwłaszcza zapach , niedobrze mi się robi... moi rodzice juz się przezwyczaili do tego że nie jem mięsa i mnie to obrzydza i przeważnie nie trzymają miesa w lodówce na widoku , jak cos to gdzies szczelnie zapakowane, a jeśli chodzi o "agresje" to mnie najbardziej denerwują komentarze ludzi w stylu że " pomieszkałabyś ze mną miesiąc i byś się przekonała" albo " ja to tak bym Ci ugotowała ( jakies mięso) , że byś jadła" . Poprostu jak ktoś mi coś takiego mówi to mam ochote zadźgać taką osobę , przeważnie to znajomi moich rodziców i normlnie wręcz czuje jak sobie myślą że jestem głupim dzieciakiem i że mnie rodzice rozpieścili i że to tylko moja głubia fanaberia ... mi się nawet nie chce z takimi osobami rozmawiać i przeważnie sobie wychodze w takim momencie ...
Xsolid_snakeX - 2006-10-16, 21:22

Na mnie kiedyś, a teraz to już tylko na mojego vege-kumpla, wołali z trybun Sałata, gdy uganiałem się za piłką.... Ludziska twierdzą, że sport to nie miejsce dla wegetarian.... :)
ozo - 2006-10-17, 13:26

Przeżyłem kiedyś bardzo emocjonującą rozmowę z kolegą ze studiów (na szczęscie juz nim nie jest). Kiedy dowiedział się, że jestem wege, zaczął się pienić (a był już po kilku głębszych), twierdząc, że jest to fanatyzm (blebleble)... że sprzeczne z naturą i że zrobi wszystko, aby mnie od tego odwieść (tak bardzo mnie lubił). Powoływał się przy tym na swoją siostrę, która rzekomo przez wegetarianizm nabawiła się anoreksji... :shock: Próbowałem zakończyć temat, gdyż czułem, że na słowach ta rozmowa się nie zakończy. W momencie, kiedy padło porównanie do faszyzmu i innych świństw tego typu, wstałem i odszedłem, nie chcąc robić bydła.
Jednak po jakimś czasie, gdy był trzeźwy, przeprosił mnie - za zachowanie, bo pogląd jego chyba się nie zmienił.

crazylikeastrawberry - 2006-10-17, 13:50

poglady Twojego kumpla niestety nie byly jakies odosobnione... wile ludzi mat akie kretynskie zdanie :-?
Cicha - 2006-11-04, 15:07

Ja tylko raz się spotkałam z agresywnym zachowaniem wobec mojej osoby tylko ze względu na poglądy skończyło się tym że zostałam spoliczkowana przez takiego jednego babiszona...ale to troche z mojej winy :-?
crazylikeastrawberry - 2006-11-04, 16:23

Cicha napisał/a:
Ja tylko raz się spotkałam z agresywnym zachowaniem wobec mojej osoby tylko ze względu na poglądy skończyło się tym że zostałam spoliczkowana przez takiego jednego babiszona...ale to troche z mojej winy

:shock: :shock: coo? ale o co dokladnie chodzilo>?

Cicha - 2006-11-04, 18:28

Głupia sytuacja...jechałam w pociągu do mojego przedziału wsiadło małżeństwo, pani miała na sobie futro, rozmawiałam ze znajomą i mówiłyśmy o wegetarianiźmie, owa pani przyłączyła się do rozmowy określając wegetarian jako ludzi którzy zamiast mózgu maja siano i że nic nie robią tylko szum nie wiadomo o co. Nie byłam wobec niej niemiła a ona przeciwnie od razu nastawiona bardzo agresywnie....i nie wytrzymałam tego powiedziałam że ma ładne futro i czy jest prawdziwe ona z dumą odpowiedziała że prawdziwe więc zapytałam czy przy zakupie dostała tez jego pozostałą część a ona wstała nazwała mnie idiotka i wymierzyła bolesny policzek :shock: ....noooo ale w pewnym sensie to moja wina :roll:
MoSSi - 2006-11-04, 19:25

A wg mnie to nie Twoja wina! Bardzo dobrze jej odpowiedziałaś!
Powiem to mojej cioci jak następnym razem odwiedzi nas w swoim nowym skórzanym płaszczyku... :twisted: Wg niej taki płaszczyk to nic takiegoi, że jak już tak bardzo ekologiczna jestem to mam nie stosować woreczków foliowych... chyba nie zrozumiała mnie :roll:

Hate - 2006-11-04, 19:51

ja bym oddal :evil:
crazylikeastrawberry - 2006-11-04, 20:11

ja tez sie nie zgodze z tym, ze to Twoja wina :evil: !
jak slysze o takich ludziach jak ten babsztyl to mi sie flaki przewracaja.. a jak mm z takimi doczynienia to juz wole nie mowic...

taffit - 2006-11-04, 23:08

stara jakaś jędza
pewnie odważyła się na policzek, bo była starsza

Jędruś - 2006-11-05, 00:21

Witam Cicha

W takim przypadku zgłasza się sprawę do konduktora lub/i kierownika pociągu.
Obojętnie czy osoba jest starsza czy młodsza. Ona się wtrąciła do waszej rozmowy. Sprawa jasna.
Na drugi raz odechciało by się jej policzkowania, bo inaczej jeszcze stanie się waleczniejsza i będzie wszystkich dookoła policzkowała.
Pamiętaj: w pociągu rządzi kierownik pociągu, zazwyczaj powiadamia policję. Takie rzeczy się załatwia krótko jasno zwięźle w majestacie prawa, a policja, kierownik pociągu jest od upomnienia a nie ty.
Pamiętaj przy następnej okazji, nie wdawać się w żadne pyskówki czy bójki. Na chłodno, do organów porządkowych.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
:sloneczko:

mia - 2006-11-05, 12:10

Od dawna twierdzę, że 99% kobiet po 50-tce powinno się poddawać humanitarnej eutanazji.
W wyjątkowych przypadkach, wiek ten można zaniżyć do okresu okołoklimakteryjnego :twisted:

crazylikeastrawberry - 2006-11-05, 19:19

mia napisał/a:
Od dawna twierdzę, że 99% kobiet po 50-tce powinno się poddawać humanitarnej eutanazji.
W wyjątkowych przypadkach, wiek ten można zaniżyć do okresu okołoklimakteryjnego


i to mowi wegetarianka :lol:

Czarna Niewdowa - 2006-11-05, 20:50

tylko osba wyprowadzona z rownowagi i wlasnej przypisanej cieploy ciala potrafi posunac sie do takiego czynu jak owa kobieta.

ja bym to porownala do tej sytuacji:
dziewczynka 8-letnia, z dobrego domu, zawsze grzeczna i kulturalna, zaczepiona na korytarzu w szkole przez rozhisteryzowana nauczycielke. nauczycielka przed chwila wybiegla z ubikacji damskiej, w ktorej zastala nieprzyjemny widok w toalecie. w poblizu znajdowala sie dziewczynka i zostala posadzona o owy syf i krzykiem naprostowana:
-Idziesz zaraz po sobie posprztac! W toalecie wyglada jak w szambie!
Dziewczynka sie broni mowiac cichutko,ze to nie ona. Pedagog nalega. Krzyczy i wyrzuca niesprawiedliwe oskarzenia. Dziewczynka puchnie ze zlosci na twarzy, w koncu nie wytrzymuje i ostatkiem sil wykrzykuje:
-Ty glupia stara kurwo!

...

mia - 2006-11-05, 21:32

Czarna Niewdowa napisał/a:
tylko osba wyprowadzona z rownowagi i wlasnej przypisanej cieploy ciala potrafi posunac sie do takiego czynu jak owa kobieta.

+ brak argumentów

MoSSi - 2006-11-05, 22:03

Czarna Niewdowa napisał/a:
dziewczynka 8-letnia, z dobrego domu, zawsze grzeczna i kulturalna,
Czarna Niewdowa napisał/a:
wykrzykuje:
-Ty glupia stara kurwo!
Chyba dziewczynka z dobrego domu nie zna takiego słownictwa ;) poza tym pewnie takie dziecko do prywatnej szkoły chodziło by ;)
Czarna Niewdowa - 2006-11-05, 22:53

Moje Drogie,
moja metafora nie zostala zrozumiana, badz odczytana naleznie. nie wiem, co gorsze :/

mia - 2006-11-06, 00:26

e bo my proste dziewczyny jesteśmy, a Ty nas tu jakimiś aluzjami traktujesz :roll: ;)
MoSSi - 2006-11-06, 06:31

Czarna Niewdowa napisał/a:
Moje Drogie,
moja metafora nie zostala zrozumiana
A więc jak poprawnie miałyśmy zinterpretować Twoja wypowiedź?
mia napisał/a:
e bo my proste dziewczyny jesteśmy, a Ty nas tu jakimiś aluzjami traktujesz :roll: ;)
:mrgreen:
Cicha - 2006-11-06, 17:08

Jędruś napisał/a:
Witam Cicha

W takim przypadku zgłasza się sprawę do konduktora lub/i kierownika pociągu.
Obojętnie czy osoba jest starsza czy młodsza. Ona się wtrąciła do waszej rozmowy. Sprawa jasna.


Ja równiez witam i tak masz racje tak powinnam postąpic ale pierwszy raz mnie coś takiego spotkało i nie wiedziałam sama jak zareagować powinnam :shock: a babiszonowi widocznie było tak gorąco w tym futrze ( :twisted: ) że nie wytrzymała i wybuchła jak wulkan :roll:

xvegix - 2006-12-22, 16:53

MoSSi napisał/a:
sylwia napisał/a:
Najgorzej slyszec glupie teksty od znajomych, niestety...

Dokładnie... Tylko ja wśród moich znajomych jestem wegetarianka i czasem czuje sie "inna" nie tylko ze wzgledu na inne pozywienie... "Jak można nie jeśc miesa?" "Ja bez miesa bym życ nie mogła" "Zamów pizze z szynka i ja wydziubiesz" <no sorry serio pozywienie bezmiesne:)> "po to Bóg stworzył zwierzeta żeby je jeśc" "Jestes maniaczka" " nie moge Cie zrozumieć" etc :) na szczescie umiem nie przejmowac się ludzmi...
Ostatnio kolega z klasy powiedział mi że jak jestem wege to umre szybciej niz cała reszta czyli wg niego za ok 10 lat :mrgreen:

A ksiądz na religii na moje pytanie czy spożywanie miesa to grzech (przykazanie nie zabijaj) odpowiedział że grzechem jest to że nie jem miesa poniewaz zabijam siebie, wyrzadzam krzyde sobie i niszcze swoje ciało :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

heheh dobry musiał byc ten ksiadz ale oni bzdur ucza na tej religii

alan001 - 2007-07-03, 11:38

Agresja to chyba za dużo powiedziane, ale nie zrozumienie. Niestety nasze społeczeństwo nie lubi mniejszości więc stąd negacja.
sfistaq - 2007-07-04, 11:26

hmm moze nie tyle agresja bo jak mówi Alan to dużo powiedziane ale mnie raz spotkał taki incydent z panem magistrem w aptece ..kiedy "wybrzydzałam w wyborze mówiąc ,że to ma taki a taki skład lub coś(a chodziło o jakieś chyba nawet witaminy czy już malo ważne co) to nie dość ,że panu ciśnienie się podnioślo to na cała apteke usłyszałam wyklad jaka to ja będe nie zdrowa nie urodze zdrowych dzieci itd itp a na koniec dowalił jeszcze tym ,że dzieci w Afryce głodują :roll: ale co to mialo do tego to już nie wiem :shock:
alan001 - 2007-07-04, 13:39

sfistaq napisał/a:
że dzieci w Afryce głodują :roll: ale co to mialo do tego to już nie wiem :shock:


Chyba chodziło mu o to, że wybrzydzasz. Ohydny aptekarz.

sfistaq - 2007-07-04, 13:59

hmm może i tak ,ale i tak moim zdaniem wyskakiwanie z czymś takim było lekko nie na miejscu.. :-? zresztą nie ktorzy jak chcą dokopać chwycą się wszystkiego.. :-?
stephanie - 2007-07-04, 15:55

sfistaq napisał/a:
hmm moze nie tyle agresja bo jak mówi Alan to dużo powiedziane ale mnie raz spotkał taki incydent z panem magistrem w aptece ..kiedy "wybrzydzałam w wyborze mówiąc ,że to ma taki a taki skład lub coś(a chodziło o jakieś chyba nawet witaminy czy już malo ważne co) to nie dość ,że panu ciśnienie się podnioślo to na cała apteke usłyszałam wyklad jaka to ja będe nie zdrowa nie urodze zdrowych dzieci itd itp a na koniec dowalił jeszcze tym ,że dzieci w Afryce głodują :roll: ale co to mialo do tego to już nie wiem :shock:

Wtedy na głos się ogłasza, że ta apteka jest okropna, bo nie potrafią się w niej obchodzić z klientem i idzie się do konkurencji :)

sfistaq - 2007-07-04, 16:00

hehehe dobre Stephanie :megapolew: :mrgreen: no czemu ja na to wtedy nie wpadłam :roll: te dzieci w Afryce chyba całkiem zbiły mnie z tropu wtedy :-?
zojka3 - 2007-07-13, 05:46

sfistaq napisał/a:
hehehe dobre Stephanie :megapolew: :mrgreen: no czemu ja na to wtedy nie wpadłam :roll: te dzieci w Afryce chyba całkiem zbiły mnie z tropu wtedy :-?

Trafili w czuły punkt ;)

Prawdę mówiąc to sama nie wiem jak z takimi ludzmi się obchodzić chyba rzeczywiście zastosować olewkę i napić się melisy :roll:

Asiu - 2007-07-13, 07:17

zojka3 napisał/a:
chyba rzeczywiście zastosować olewkę i napić się melisy

Albo poprosić o melisę i sprezentować ją aptekarzowi ;)

zojka3 - 2007-07-13, 09:33

hihi

A jeszcze odnośnie dziwnych zachowań mięsiarzy. Całe szczęście nie spotkałam się z agresywnymi wyjątkowo zachowaniami ale przypomniałam sobie jak na początku swojego weganizmu starałam się "podzielić" ta fantastyczną nowiną ze znajomymi. Jak to na początku starałam się wszystkim wytłumaczyć, że to jest dobre i wszyscy tak powinni. No i oni się bronili, bronili swoich przekonań i dochodziło do takich bezsensownych dyskusji, w których żadna ze stron nie zamierza zmienić zdania. Jak wyluzowałam i nie zaczynałam tematu to zaczęli to w pełni akceptować!!! Jak idziemy do knajpy to wiadomo, że nie weźmiemy kiełbasy na pół i jest dobrze :D

Inez - 2007-07-18, 01:25

zojka3 napisał/a:
Jak idziemy do knajpy to wiadomo, że nie weźmiemy kiełbasy na pół i jest dobrze :D

To masz fanie. Ja czasem czuję, że wszyscy mnie winią, ze tej kiełbasy na pół nie mają z kim wziąć... Najgorsza jest moja przyszła "rodzina"... zero tolerancji, ciągle wypominki, mam ochotę ukręcić głowy niektórym :twisted:

zojka3 - 2007-07-22, 09:06

Z teściową niestety nie poszło tak gładko i miło. Cały czas robiła podchody w stylu "co, nie smakuje Ci moja kuchnia?" albo że powiedzą, że Cię głódzę (w sensie jak wrócę do domu to obrobię jej tyłek przed moją matką, że nic nie jadłąm u niej (jakbym nie miała innych problemów)).
Co pięc minut przypominała mi żebym cóś zjadła.... no i w końcu musiałam przestać być grzeczna i prawie na nią nakrzyczalam, że jestem dużą dziewczynką i biorę odpowiedzialność za swoje decyzje i że nie życzę sobie więcej dyskusji na temat mojego odżywiania!
Byłą zszokowana i ja dochodziłam do siebie przez dłuższy czas ale nie było innego wyjścia :cry:

alan001 - 2007-07-22, 13:23

Nie ma to jak kochana teściowa:)
JAgniecha - 2007-07-24, 16:42

zojka3 napisał/a:
no i w końcu musiałam przestać być grzeczna i prawie na nią nakrzyczalam, że jestem dużą dziewczynką i biorę odpowiedzialność za swoje decyzje i że nie życzę sobie więcej dyskusji na temat mojego odżywiania!
Byłą zszokowana i ja dochodziłam do siebie przez dłuższy czas ale nie było innego wyjścia


...no ale przynajmniej ja sobie ustawilas? -czy dalej fika? 8-)

zojka3 - 2007-07-24, 17:56

JAgniecha napisał/a:
zojka3 napisał/a:
no i w końcu musiałam przestać być grzeczna i prawie na nią nakrzyczalam, że jestem dużą dziewczynką i biorę odpowiedzialność za swoje decyzje i że nie życzę sobie więcej dyskusji na temat mojego odżywiania!
Byłą zszokowana i ja dochodziłam do siebie przez dłuższy czas ale nie było innego wyjścia


...no ale przynajmniej ja sobie ustawilas? -czy dalej fika? 8-)


hihi To było kilka miesięcy temu jak się z nią widziałam ale jakoś w wakcję będę miusiała odrobić pańszczyznę i ją zwizytować :jestemgłupi:
Sama jestem ciekawa czy zostało jej coś w głowie czy będe musiała wychować od nowa :mówięci:

biedroniastaaaa - 2007-07-24, 18:51

mnie siostra gonia po domu trzymaja z rekach rybe bez glowy, teraz nie moge spac w nocy :roll:
Pestka - 2007-08-23, 21:29

2 lata temu na "Dniu bez futra" do uczestników akcji podszedł jakiś stary dziadek i powiedział, żebyśmy wyp... bo zwierzęta po to są :-? Agresji słownej bardzo często doświadczałam. Kiedyś na wycieczce z kółka turystycznego spotkaliśmy małą żmije na szlaku. Cała grupa łącznie z przewodnikiem chciała ją zabić pod argumentem, że "to jest gad". Chcieli ją ukamieniować, ale zrobiłam poważną aferę i o dziwo udało mi sie kretynów powstrzymać. Żmija w momencie uciekła do lasu a ja do końca wysłuchiwałam, że jestem "pieprzonym ekologiem" :-?
Hate - 2007-08-23, 22:36

Sral ich wszystkich pies ;)
Jakub - 2007-08-23, 22:57

...albo żmija.
sopocianka - 2007-08-27, 14:59

Witam wszystkich serdecznie! To mój pierwszy post (nie licząc udziału w ankiecie). Moje status quo określiłabym tak: jedna noga w wegetarianiźmie, druga w weganiźmie ;) (przy rodzinie muszę zachowywać pozory...)

Co do tematu: agresja jest nieodłącznym elementem bycia "innym".
Najbardziej utkwiły mi w pamięci słowa jakiegoś faceta, kiedy zapraszałam go do spróbowania szaszłyków sojowych własnej roboty i wręczałam ulotki vivy (to była taka samotna mini-akcja na molo 1 października):
"Weź ty się, kobieto, puknij w głowę!"
To mnie zniechęciło i jeśli będę propagować wegetarianizm to tylko w większej grupie ludzi.

zielarka - 2007-08-27, 15:45

zaczęłam się zastanawiać i 2 sytuacje przyszły mi do głowy... i zastanawiam się, czy granica pomiędzy żartem a agresją została w tych sytuacjach zatarta...

pierwsza... to wpychanie zaskoczonej mnie do sklepu z futrami, którego miałam szczęście nei zauważyć idąc ulicą

druga... zamykanie się ze mną w pomieszczeniu i obgryzanie krowich chyba żeberek...

obydwu aktów dopuścili się ludzie bardzo spontaniczni i o wielkim zasobie dość głupich pomysłów. wtedy odebrałam to jako niesmaczne żarty. a teraz, jak już napisałam, zaczęłam się zastanawiać...

Jakub - 2007-08-27, 16:48

Ja potrafię żartować na temat mięsożerców i vegetarian, ale raczej nie potrafiłbym żartować sobie z cierpienia i śmierci zwierząt. Często ze znajomymi dyskutujemy na ten temat i równie często padają śmieszne, uszczypliwe uwagi, ale kiedy ktoś przekracza linię, to mówię: "Hola, hola, dobry człowieku..." i usadzam go na miejscu.

Wepchnięcie do sklepu z futrami czasem może być poczytane za żart, powiedzenie, że świnka jest szczęśliwsza w czyjejś kanapce niż w chlewie nie jest żartem w żadnych okolicznościach. Nie dla mnie...

Ja raczej nie jestem przedmiotem ataku, a nawet jeśli jestem, to raczej kończy się to nie moim, lecz współrozmówcy podkulonym ogonem. 8-)

Asiu - 2007-08-27, 20:00

sopocianka napisał/a:
Witam wszystkich serdecznie! To mój pierwszy post

Witaj sopocianka! Zapraszamy do działu z powitaniami. :sloneczko:

Kajcia - 2007-08-27, 20:39

Jakub napisał/a:
Ja raczej nie jestem przedmiotem ataku, a nawet jeśli jestem, to raczej kończy się to nie moim, lecz współrozmówcy podkulonym ogonem.


Ho ho ho :lol: ;)
Ale tak trzymać.... Czasem ktoś, kto chce nam dokuczyć, nie wie nawet jak dużą wiedzę posiadają wegetarianie... i w sumie z dosrania NICI wychodzą :D

Jakub - 2007-08-27, 23:34

Kajcia napisał/a:
Jakub napisał/a:
Ja raczej nie jestem przedmiotem ataku, a nawet jeśli jestem, to raczej kończy się to nie moim, lecz współrozmówcy podkulonym ogonem.


Ho ho ho :lol: ;)
Ale tak trzymać.... Czasem ktoś, kto chce nam dokuczyć, nie wie nawet jak dużą wiedzę posiadają wegetarianie... i w sumie z dosrania NICI wychodzą :D

Dzięki. No, nie oszukujmy się, uśredniając to my - wegetarianie, veganie i nie zapominajmy o witarianach - mamy większą wiedzę i o żywieniu i o moralnym aspekcie naszego współistnienia ze zwierzętami, bo to konstytutywne elementy naszego światopoglądu, natomiast dla przeciętnego mięsożercy to najwyżej nic nie znaczący fragment... Stąd trzeba być naprawdę nieźle przygotowany, by z takimi cholerami jak my wygrać dysputę. :mrgreen:

Kajcia - 2007-08-28, 08:50

Jakub napisał/a:
Stąd trzeba być naprawdę nieźle przygotowany, by z takimi cholerami jak my wygrać dysputę.

Ale jaka satysfakcja z wygranej bitwy słownej co :D :D :D :lol: :lol: :mrgreen: ?

Jakub - 2007-08-28, 13:06

No, nie ukrywam, że spora, ale jest niczym z porównaniu do safysfakcji, gdy uda Ci się kogoś przekonać do zostania wegetarianinem. Parę razy miałem tę przyjemność i zaprawdę, śmieje się wtedy nie tylko pysk, ale i serducho się dołącza. :mrgreen:
JAgniecha - 2007-08-28, 17:22

sopocianka napisał/a:
"Weź ty się, kobieto, puknij w głowę!"
To mnie zniechęciło i jeśli będę propagować wegetarianizm to tylko w większej grupie ludzi.

i tak dzielna jestes ze sama tam polazlas :)

ja mam problem tego typu ze zbyt czesto w zdezeniu z 'prawdziwym chamem' lzy staja mi w oczach i nawet odpysknac nie umiem...

tak sama siebie tym wk...m ze nie wyobrazacie sobie! :evil:
nie chodzi nawet o to ze taka kruchutka i slaba, i biedna sie czuje (przeciwnie)- to jakby uderzenie przez swiadomosc bezradnosci wobec ogromu ludzkiej glupoty, podlosci i chamstwa razem wzietych... i zlosc...
Niektorzy sa przeciez tak glupi ze nie zrozumieja 'riposty' i zaczna pieprzyc o czyms innym; albo tak podli ze 'normalne argumenty' nie zrobia na nich wrazenia...

glupie to bo te niepotrzebnie rozwiniete konkluzje nad ludzka natura pojawiaja sie w sytuacji kiedy potrzebna jest tylko 'krotka pilka' albo poprostu olewka...
ale swiadomosc problemu nie znaczy zwalczenie go raz na zawsze :-?

Jakub - 2007-08-28, 17:28

Dlatego wiedza jest tak cholernie ważna. Świadomość tego, że można się mylić i że nie ma się monopolu na prawdę. Że się kogoś krzywdzi, że to jest nie w porządku i że można coś z tym zrobić. To oczywiście możliwe głównie jest u tych, którym zależy na czymś więcej niż tylko na końcu własnego nosa... W zasadzie nie wiem, co chciałem w tym poście napisać, chyba to, że inteligentni i empatyczni ludzie mogą się zmienić, zmienić chama, egoistę czy przygłupa [a z takimi czasem zdarza mi się dyskutować] jest po prostu cholernie trudno.
Kajcia - 2007-08-29, 08:54

Jakub napisał/a:
Parę razy miałem tę przyjemność i zaprawdę, śmieje się wtedy nie tylko pysk, ale i serducho się dołącza.

Przekonałam już 3 osoby, a teraz pracuję nad swoją mamcią. Po obejrzeniu filmiku zamieszczonego na forum przez Ciebie Jakubie (tego baaaardzo smutnego z melancholijną muzyką) powiedziałam sobie, że muszę ją przekonać do bycia wege !

Jakub napisał/a:
zmienić chama, egoistę czy przygłupa [a z takimi czasem zdarza mi się dyskutować] jest po prostu cholernie trudno.
A niestety takich nie brakuje... Więcej - jest ich pełno i to w naszym najbliższym otoczeniu...
Jakub - 2007-08-29, 14:51

Ja też pracuję nad moją mamą. Co więcej, ostatnio mocno mnie zaskoczyła, zadzwoniła i poprosiła, żabym przesłał jej trochę materiałów na temat vege. :D

Ja przekonałem kilka osób, w tym mojego znajomego z teologii, który ku mojemu zdziwieniu i podziwowi od razu został veganinem. <brawa> No i jedną z osób, którą szczerze podziwiam przekonałem do bycia wege. To była dla mnie wielka niespodzianka. I wyobraźcie sobie, przechodząc na wege nie powiedział mi ani słowa. A nie powiedział, bo jest cholernie skromnym i pokornym człowiekiem. Może to dla Was nie do końca zrozumiałe, ale dla mnie na pewno. I tym większy mój szacunek.

Aisha - 2007-08-29, 15:00

na wszystkich imprezach rodzinnych, kiedy FAMILIA zagryza jednego schabowego pieczonym udkiem i piramidką pleśniowego śmierdziela, a Aisha przeżuwa w skupieniu liść sałaty z plasterkiem ogórka, nie może zabraknąc tekstów typu:
"już widzę, jak się wykańczasz, jesteś coraz chudsza, za niedługo znikniesz, choroby dostaniesz jakiejś"..

po czym Aisha ze stoickim spokojem mówi
"Czy umiecie stanąć na głowie? Praktykować Asztanga Yogę trzy godziny w bardzo intensywnym tempie? Przejechać na rowerze 20 km bez odpoczynku" ...

wszyscy patrzą się na siebie z kwaśnymi minami

a wtedy Aisha mówi
"a ja mogę to, i jeszcze dużo, dużo więcej.. smacznego"..

i kto tu jest obiektem wyśmiewania się :D :lewituje: wiem, wreda jestem peace

Jakub - 2007-08-29, 15:01

Jesteś świetna, ale oczywiście wredna przy okazji. :piwo:
Kajcia - 2007-08-29, 17:29

Aisha brawo :) Świetnie im powiedziałaś (lub też mówisz nadal) :)
W końcu nie ma to jak rodzinka :D

Agrafeczka89 - 2007-08-29, 17:57

ostatnio mnie babcia na tygodniu wega zaatakowała :D o nieee to było sztroooszne ;p
alan001 - 2007-08-29, 17:57

Moja mamuśka nie jest do końca wege, jednak jej pokarm składa się w 95% z warzyw, owoców i sera, jajek. Raz na miesiąc bądź dwa razy w miesiącu zje rybę. Ale i tak duży postęp. A to wszystko dzięki mnie.
Margot - 2007-09-01, 14:12

Ja ostatnio miałam wątpliwą przyjemność wysłuchać apodyktycznego wykładu mojej ciotki, na temat jakże niezbędne jest białko zwierzęce w prawidłowej diecie. Kiedy skończyła powiedziałam jej tylko, ze szanuję jej zdanie ale się z nim nie zgadzam. I się już nic nie odezwała. Czasem odnoszę wrażenie, w pewnych sytuacjach, zwlaszcza jeżeli ktoś jest natrętny, lepiej nic nie mówić. Ja na siłę nikogo nie mam zamiaru przekonywac do moich racji. Ale zgadzam się najzupełniej, ze jak największa wiedza się bardzo przydaje w rozmowach o wegetarianizmie. Nawet już kilka osób udało mi sie przekonać i teraz razem szukamy ciecierzycy w skepach w Jasle ;)
Kitten - 2007-09-01, 20:32

Ja pożyczyłam mojej 'teściowej' (mamie mojego chłopaka) "Wszystko o wegetarianizmie" Grodeckiej :-) . Kobieta zaczyna powoli mieć dość tradycyjnej diety, ale nie ma pojęcia, jak się zabrać do zmian... Smaży sobie sojowe kotlety zamiast mięsnych, albo zamiast obiadu je sałatkę i zupkę chińską :-? ... I tyle. A ostatnio zapytała mnie, co robiłam, że tak zeszczuplałam ostatnio peace . Opowiedziałam jej w skrócie o mojej diecie, ale uznałam, że drukowane źródło, przemówi jeszcze skuteczniej ;) Shall see, co z tego wyjdzie...

Za to moi rodzice jedzą w 80% wegetariańsko (mama nawet w 90% ;) ), i nie kręcą nosem na smaczny, wegański (!) obiad 8-) . Jestem dumna z nich (i z siebie też ;P).

Jakub - 2007-09-01, 20:39

No tak, nic tylko zwiększać ilość tych pozytywnych procentów. ;)
Kitten - 2007-09-01, 20:49

Niom ;) . Mama nawet chętnie zostałaby 100% wege (tym bardziej, że ma podwyższony cholesterol i trójglicerydy :( ), ale ma też wycięty woreczek żółciowy, i niestrawność po wielu warzywach, strączkowych, ostrych przyprawach... Ale do idei jest jak najbardziej przekonana, prowadzimy więc obie gospodarstwo tak ekologicznie, jak potrafimy 8-) Gdyby wszyscy byli tak wrażliwi i myślący jak ona, przekabacanie ludzi na wege byłoby duuuużo prostsze ;)
Jakub - 2007-09-01, 21:00

Pozdrowienia dla mamy zatem. :bye:
Kitten - 2007-09-01, 21:02

Mama odzdrawia, a ja wraz z nią :bye:
Jędruś - 2007-09-01, 23:21

Kitten napisał/a:
Niom ;) . Mama nawet chętnie zostałaby 100% wege (tym bardziej, że ma podwyższony cholesterol i trójglicerydy :( ), ale ma też wycięty woreczek żółciowy, i niestrawność po wielu warzywach, strączkowych, ostrych przyprawach...

Warzywa i owoce muszą być miksowane, dobrze rozdrobnione i podgrzane.
Mało tłuszczów, bardzo ważne, przy usunięciu woreczka żółciowego trawienie tłuszczów jest upośledzone.
Nie radzę spożywać olejów lecz dobrze zmielone nasiona roślin oleistych i to w umiarkowanych ilościach.
Polecam dietetyka najlepiej wegetariańskiego.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
NO spam

Kitten - 2007-09-02, 14:25

Dietetyk to dobry pomysł, tylko mama nie bardzo chce... :roll: Ale ją zmuszę ;P

Czy ktoś mógłby polecić dobrego wege-dietetyka w Lublinie, ew. w Warszawie?. Wiem, że w Lublinie jest Nocuń, ale on mi się zdaje zbyt radykalny w swoich poglądach :roll: . Z góry dziękuję :-)

A Moderatorów przepraszam za wyprodukowanie offtopa :oops:

Jędruś - 2007-09-03, 00:01

Kitten napisał/a:
Czy ktoś mógłby polecić dobrego wege-dietetyka w Lublinie, ew. w Warszawie?

Temat o dietetykach był w dziale Dobra Rada
http://www.forumveg.webd.pl/topics18/1529.htm

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO spam

Kitten - 2007-09-03, 16:27

Jędruś, dzięki :-) . Przejrzę.
Aisha - 2007-10-05, 10:22

Kuzyn nas ostatnio zaprosił na grilla.. oczywiście.. mięsnego.. Siedziałam przy stole wśród rodziny.. a tak się ułożyło, że przyjechała cała rodzina (niektórych widziałam może z 10 lat temu).. i jak podawali wszystkim pieczonego prosiaka :shock: to moja kuzynka krzyczała: "Dla Ani nie, dla Ani nie, ona jest WEGANKĄ " :D ... hehe.. śmieszne to było.. tak, jakbym ja sama nie potrafiła mówić, ani tłumaczyć.. :) :lewituje:


Dla mnie były śliwki.. niepryskane.. prosto z drzewa :)

ewatara7 - 2007-10-30, 21:27

Jeśli chodzi o mnie też się spotkałam z nieprzyjemną baaaaardzo sytuacją co do mojego wegetariańskiego sposobu życia i odżywiania mego wege dzieciątka. Moja koleżanka z pracy- defakto nauczycielka biologii, po usłyszeniu, że dziecko też wege i to od urodzenia, powiedziała, : " dlaczego ty taką krzywdę robisz swojemu dziecku" i "co Ty jej powiesz jak będzie starsza i nie będzie mogła mieć dzieci" i " na studia nie pójdzie bo te dzieci nie są inteligentne (tylko głupie)". miło nie?????????? :jestemgłupi: :zdziwko:
Hate - 2007-10-30, 22:01

Jesli by to byla moja kolezanka to bym jej po prostu powiedzial, ze jest popierdolona.
sylwia - 2007-10-30, 22:52

ewatara7 napisał/a:
Moja koleżanka z pracy- defakto nauczycielka biologii, po usłyszeniu, że dziecko też wege i to od urodzenia, powiedziała, : " dlaczego ty taką krzywdę robisz swojemu dziecku"


tez kiedys z kolezankami mialam podobna rozmowe w kwestii planowania dziecka. zareagowaly podobnie. po mojej odpowiedzi juz wiecej NIGDY nie poruszyly tego tematu ;)

(przyjaznimy sie dalej, jakby nie bylo :) )

Alispo - 2007-10-30, 23:14

no to zdradz tę odpowiedź;)
sylwia - 2007-10-30, 23:22

juz za duzo razy zlamalam regulamin forum w tym tygodniu ;)

umowmy sie, ze delikatnie dalam im do zrozumienia, iz powinny pilnowac wlasnego nosa atakze sie doedukowac w kilku kwestiach ;)

Hate - 2007-10-31, 00:08

Czyli w skrocie to co napisalem ja :mrgreen:
Jakub - 2007-10-31, 17:49

Zazwyczaj bardzo skutecznie działa. Choć chyba do niczego nie przekonuje. ;-) Noooo, cofam to co przed chwilą napisałem - przekonuje do pilnowania własnych spraw.
ewatara7 - 2007-10-31, 21:16

" powinny pilnowac wlasnego nosa a takze sie doedukowac w kilku kwestiach " wiesz problem w tym , że im to mówię, ale potem wychodzi się na odmieńca i oczywiście w tym złym znaczeniu, a badania, cytaty, przynoszę nawet książki, ale to nie trafia- niestety :(
Ale cieszmy się tym, że już jest lepiej niż jakieś 10 lat temu... choć jak takich rzeczy słucham to marzy mi się taka wege wioska gdzie człowiek by żył wśród swoich (nie sekta!)

sylwia - 2007-10-31, 21:45

ewatara7 napisał/a:
wiesz problem w tym , że im to mówię, ale potem wychodzi się na odmieńca i oczywiście w tym złym znaczeniu,

mozliwe. ale ja akurat "wychodzenie na odmienca" mam gleboko w dupie :D

zojka3 - 2007-11-01, 09:07

sylwia napisał/a:
wiesz problem w tym , że im to mówię, ale potem wychodzi się na odmieńca i oczywiście w tym złym znaczeniu,

mozliwe. ale ja akurat "wychodzenie na odmienca" mam gleboko w dupie


Otóż to! Po kiego grzyba przejmować się innymi?!

Jakub - 2007-11-01, 09:17

zojka3 napisał/a:
sylwia napisał/a:
wiesz problem w tym , że im to mówię, ale potem wychodzi się na odmieńca i oczywiście w tym złym znaczeniu,

mozliwe. ale ja akurat "wychodzenie na odmienca" mam gleboko w dupie


Otóż to! Po kiego grzyba przejmować się innymi?!

Nooooo, to zależy w jakim sensie rozumiesz "przejmować się innymi". Jeśli chcemy innych zmienić i na przykład pokazać im, że można życ inaczej i z mniejszym okrucieństwem wobec zwierząt, to jednak przejmowanie się innymi jest konieczne.
Jeśli chodzi o przytyki i głupie uwagi, to oczywiście można mieć je w dupie.

ewatara7 - 2007-11-07, 22:00

Otóż to! Po kiego grzyba przejmować się innymi?![/quote]

Tylko jak tu się nie przejmować, jak ktoś Ci mówi przy innych w pracy, że robisz dziecku Taaaaaaaką krzywdę!!!
co mu powiesz jak dzieci nie będzie mieć za ileś tam lat bo ty nie dajesz do jedzenia mięsa.... to przykre i boli, ja nie umiem się nie przejąć takim tekstem, a najgorsze to to, że potem ciągle o tym myślę i że inni np to słyszeli i też tak sobie myślą, że robię coś złego, że eksperymentuję na dziecku i takie tam itd itd tym bardziej , że ja jestem jedyną wege w pracy, a każdy jak się dowie to bardzo się dziwi...
chciałabym nie przejmować się ale nie potrafię :roll:

sylwia - 2007-11-07, 22:24

ewatara7 napisał/a:

Tylko jak tu się nie przejmować, jak ktoś Ci mówi przy innych w pracy, że robisz dziecku Taaaaaaaką krzywdę!!!


zawsze jest wtedy opcja, ktora podal Hate ;) ewentualnie w lagodniejszym wydaniu.
moze zrob tak: usiadz spokojnie, pomysl, jakie najczesciej glupie uwagi slyszysz i zmontuj riposte :) potem bedziesz mogla odparowac na zimno :)

ewatara7 - 2007-11-07, 22:47

Próbowałam ripostować i przynosić na to dowody jak książki, pisałam do lekarzy wege (przyjaznych wegetarianom :-) ) i mówiłam o ich odpowiedziach i przykładach ich własnych (zdrowych dzieci), nawet drukowałam kawałek książki, żeby pokazać jak dużo przmawia "za", ale to nic nie daje i ostatnio raczej odpuszczam sobie, bo to chyba nie ma sensu. tylko ludzie dziwnie się paczą... (przecież oni też jedzą mięso..)
sylwia - 2007-11-07, 22:55

ewatara7 napisał/a:
ale to nic nie daje i ostatnio raczej odpuszczam sobie, bo to chyba nie ma sensu.


no niestety. nie przejmuj sie, za 20 lat beda z zazdrosci gryzc palce :P

KoweK - 2007-11-15, 19:56

Ja się z agresją nie spotkałem (póki co). Denerwuje mnie natomiast to, że prawie każdy dręczy mnie psychiczne :D Cokolwiek jem to mi wkręcają, że to mięso, że moja kurtka jest ze zwierząt itp itd...
agina92 - 2007-11-18, 21:32

KoweK napisał/a:
mi wkręcają, [...] że moja kurtka jest ze zwierząt itp itd...


Mi mówią o butach..
Only skóra EKOLOGICZNA

Alispo - 2007-11-18, 21:42

ekologiczna nie zawsze znaczy 100%sztuczna,uwaga na informacje producentow!
KoweK - 2007-11-18, 21:59

Cytat:
ekologiczna nie zawsze znaczy 100%sztuczna,uwaga na informacje producentow!

A co jeśli piszą "w 100% naturalna"?

Alispo - 2007-11-18, 22:02

no to chyba jasne??
KoweK - 2007-11-18, 22:04

Alispo napisał/a:
no to chyba jasne??

Doszły mnie słuchy, iż to oznacza, że ze zwierząt :D

Jakub - 2007-11-19, 05:09

KoweK napisał/a:
Alispo napisał/a:
no to chyba jasne??

Doszły mnie słuchy, iż to oznacza, że ze zwierząt :D

Z ludzi? :mrgreen:

dragonart - 2010-06-11, 15:05

Nie macie wrażenia, że na imprezach typu wesele, grill etc. kiedy na stole leży tylko mięso i wydłubujesz dekoracje - ludzie mają złośliwą satysfakcję, że "nie masz co jeść"???? Ja tak miałam ostatnio. "I co? nic dlaciebie nie ma>" z głupawym uśmieszkiem. "Wyjadłaś wszystkie dekoracje"?
aśkaeddie - 2010-06-11, 16:03

Zdarza się, z tym że ostatnio nie przypominam sobie takiej sytuacji. :roll:

Ale gdy jest jest wśród mięsożerców i w dodatku takich których się pierwszy raz na oczy widzi i nie ma innych vegów to zwykle nie jest miło. :-?

sincerity - 2010-06-11, 22:27

Oj zdarza się. Najczęściej zauważam tekst "ale ty nie możesz tego jeść" czy "ciebie nie pytam (nie częstuję), bo nie możesz". Jak mantrę odpowiadam "mogę wszystko, tylko nie chcę".
Ripley - 2010-06-12, 23:22

Za imprezami w dosłownym tego słowa znaczeniu nie przepadam, więc jeśli nie są jakoś specjalnie ważne, to jedzenie jest jednym z powodów, dla których tam nie przyjdę. Np. się dowiedziałam ostatnio o komersie - obiad typowy (ziemniaki, kotlet, surówki), lody, kanapki, ciasta, woda, soki - yeah, zapowiadał się ciekawie.
Ale w innych sytuacjach też słyszę takie teksty - wkurzające, szczególnie jak głodna jestem heh. Chociaż u znajomych to chociaż się makaron z warzywami dostanie.

vanityy - 2010-06-13, 09:14

sincerity napisał/a:
Oj zdarza się. Najczęściej zauważam tekst "ale ty nie możesz tego jeść" czy "ciebie nie pytam (nie częstuję), bo nie możesz". Jak mantrę odpowiadam "mogę wszystko, tylko nie chcę".

przybij 8-)

dragonart - 2010-06-13, 10:47

Ale to już nawet nie chodzi co mówią, tylko, z jakąś taką sarysfakcją, nie?
Jakub - 2010-06-13, 15:46

vanityy napisał/a:
sincerity napisał/a:
Oj zdarza się. Najczęściej zauważam tekst "ale ty nie możesz tego jeść" czy "ciebie nie pytam (nie częstuję), bo nie możesz". Jak mantrę odpowiadam "mogę wszystko, tylko nie chcę".

przybij 8-)

Polecam tekst biblijny: "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść" (1Kor612) ;-)

aśkaeddie - 2010-06-13, 19:21

dragonart napisał/a:
Ale to już nawet nie chodzi co mówią, tylko, z jakąś taką sarysfakcją, nie?


Jak słyszę taki komentarz to aż żal się patrzeć na taką osobę. :roll: Jedyne co mnie powstrzymuje przed zrobieniem czegokolwiek to fakt że za wszystko sie kiedyś oberwie i to z dużą nawiązką... :mrgreen: :twisted:

Mag_ - 2010-06-22, 10:09

Z sytuacji z teściowymi... Moja teściówa kiedy narzekała na zdrowie, to zaproponowałam jej by moze przeszła na wegetarianizm to popatrzyła na mnie zszokowana i powiedziała :


"JESTEM ZA CHORA NA WEGETARIANIZM!!"


:megapolew:

sincerity - 2010-08-17, 18:41

Z pracy..

"ROŚLINOŻERCOM MÓWIMY STANOWCZE NIE!"

(czekam na taki napis na ścianie)

+

"O zobacz, xxx , samo spadło z drzewa!"

xxx => równie dobrze może to być sałata jak i gwóźdź

Lawenda - 2010-08-17, 20:15

Ja często na imprezach/biwakach/rodzinnych uroczystościach słyszę: "a co ty będziesz jeść?" - u znajomych brzmi kpiąco, u babci rozpaczliwie. :D A teksty, że nie będę mogła mieć dzieci, że umrę itd. są na porządku dziennym. Jak powiedziałam, że jeżeli kiedykolwiek będę miała dziecko to nie będzie jadło mięsa, usłyszałam, że jestem okropna, że to dla dzieci źle i chyba mam coś nie tak z głową. :roll:
pao - 2010-08-18, 09:11

no ja już zapomniałam o tego typu klimatach, ale teraz temat mi wraca ;) ostatnio doszły mnie słuchy, że krzywdzę dzieci nie dając im mięsa ;) co prawda mi wprost to nikt nic nie powie, ale za plecami i owszem :)

a mnie miło zaskoczyła ostatnio moja rodzina. Taka bliższa a dalsza. Bliższa z krwi a dalsza, bo kontakty mizerne, ale jak się umówiliśmy to naszykowali się najlepiej jak mogli i było co jeść :)

Cichosza - 2010-09-05, 17:31

A ja niedługo sie ożenię. Moi przyszli teściowie nie moga mi wybaczyć, że (ich zdaniem) przeze mnie ich córka przestała odżywiać się jak człowiek, a zaczęłą jeść zielenine jak królik.

Kiedy poznaliśmy się z Anką cztery lata temu ja byłem już wegetarianinem, ona wszystkożerna. Nie namawiałem, nie przekonywałem. Ona pytała, czasami sama szukała informacji i po roku też została wegetarianką. Nigdy nie zastanawiała się nad tym po prostu (przyjmijmy, ze nie wszyscy przechodzą przez etap refleksji nad współistnieniem istot czujących w tym samym czasie...) tkwiła w przekonaniach wyniesionych z domu.

Obiady u jej rodziców to był koszmar już wtedy. a od półtora roku jesteśmy oboje weganami. Wyobraźcie sobie to tylko. Mama Anki nie potrafi zdzierżyć, że nie może się pochwalic swoimi umiejętnościami kulinarnymi a ojciec (taki samiec alfa) dowodzi, że mężczyzna potrzebuje mięsa do życia i funkcjonowania.

I ciągła nagonka przy pomocy głośnego argumentu "upośledzonego dziecka".

Nie jesteśmy tak radykalni, żeby np. zrywać kontakty z rodziną. Nie chcemy tego, zwłaszcza Ania zawsze miała dobre relacje z rodzicami.

Jak im to wytłumaczyć, żeby zrozumieli? czy ktoś ma podobne doświadczenia??

Lily - 2010-09-05, 22:33

Raczej trudno wytłumaczyć, trzeba brać własne jedzenie ;) Albo kupić fajną książkę kucharską z wege przepisami, taką robiącą wrażenie, z ładnymi zdjęciami, i sprezentować teściowej ;) Tak sobie rzucam, choć domyślam się, że jest ciężko, ja co prawda mam trochę więcej szczęścia po obu stronach barykady - ale gdyby było inaczej, to bym pewnie na obiadkach bywać przestała...
Cichosza - 2010-09-06, 00:23

Nie rozumiem, dlaczego tyle agresji wzbudzają ludzie, którzy chcą żyć, nie występując przemocą przeciwko innym?

Mam niejasne podejrzenie, że jedzenie pełni tutaj rolę narzędzia kontroli albo podporzadkowania. Jak system wartości, religia... i odejście od niego traktowane jest jak godne napiętnowania świetokradztwo (tylko na marginesie, bo to inna beczka: znajomy ogłosił w domu, że jest ateista, to się mama popłakała, że pójdzie do piekła i robiła sceny)

Będziemy próbować zapraszać na obiady do nas. I tyle. Zgłodnieją, to przyjdą :)

Czy nie?

pao - 2010-09-06, 09:38

Wiesz, poniekąd tak. Ale to nie do końca ten kierunek. Ot to jak jemy też wyróżnia czy jesteś jednym z nas. W chwili gdy wprowadzasz zmianę, szczególnie taką której nie rozumieją, traktują to jak atak na swoje terytorium. Nie ważne ze nie chcesz by oni się zmieniali, ale wymuszasz (wg nich) zmiany w uporządkowanym i znanym im modelu. I teraz co? mają się stresować bo przyjdziesz na obiad? gotować jakieś dziwadła?

to nie jest zła wola (najczęściej, choć bywa i tak) ale raczej kompletne niezrozumienie i obawa. A przecież większość boi się tego czego nie zna :) Cóż, tak jak my oczekujemy zrozumienia i akceptacji tak i my potrzebujemy się tym wykazać, choć czasem jest to trudne...

a pomysł z zapraszaniem na obiady do siebie jest fajny. Szczególnie, jeśli będą to potrawy które znają. Zbytnia egzotyka może ich przestraszyć ;)

Tempeh-Starter - 2010-09-06, 09:45

pewnie już było (sporo stron tematu, nie prześledzę)
ale agresja wobec wege to przejaw pospolitej ksenofobii
ten sam mechanizm co z gejami, żydami, muzułmanami, cyganami, itp

pao - 2010-09-06, 09:56

jesteś inny = zmienisz/chcesz zmienić mój świat = jesteś niebezpieczny ;)
Tempeh-Starter - 2010-09-06, 10:15

myślę że ksenofobia to bardzo silne i nieracjonalne nastawienie
trudne do opanowania bo nie lezące w sferze rozumu tylko instynktów
podłoże ksenofobi to instynkt stadny
a wege to intruz wchodzący na terytorium stada
zostanie obszczekany, pogryziony i przepędzony

Cichosza - 2010-09-06, 12:59

eeej...tylko nie "przepędzony"! :cry: My chcemy być w stadzie, a przynajmniej w przyjaznych kontaktach z tamtym stadem. Toż sami zakładamy własne i zamierzamy je powiększać. Pono dzieci łagodzą obyczaje... Może mały słodki veg w śpioszku "Veggie is cool" zmiękczy serca. :mrgreen:

OK. A tak już serio mówiąc: Fakt, czujemy się trochę dziwnie, ja czuję się, jakbym im zrobił plamę na świątecznym obrusie (tzn jemy dalej, ale wszyscy widzą plamę), ale jest też coś innego - zabrzmi to bardziej nadęcie, niż bym chciał - wierzymy, że możemy zrobić coś dobrego dla naszych rodziców, którzy rękami i nogami bronią się przed czymkolwiek nowym (to ma przełożenie też na wrogie nastawienie do Żyda, geja, czarnego, żółtego, zielonego etc.).

Co do potraw - jakieś propozycje hitów, które zdobywają serca mięsożerne?
Sprawa robi się pilna bo...uwaga, uwaga, przyjęli zaproszenie na czwartek
peace


pozdro

Tempeh-Starter - 2010-09-06, 16:04

co do potraw to całkiem dużo "tradycyjnych" dań nie zawiera produktów odzwierzęcych (lub nie będzie ich zawierać po niewielkiej modyfikacji) a dań bezmięsnych to już jest całe mnóstwo.

ja myślę że zamiast szykować jakiś wega - hit w stylu tempeh w mleczku kokosowym z komosą ryżową ;-)
będzie fajniej zastawić stół zupełnie zwykłymi potrawami (po prostu z przepisu "postnymi") - to był by dobry sposób pokazania że prowadzicie kuchnię zupełnie zwykłych ludzi, a nic tak nie łączny jak wspólna kuchnia peace

Mag_ - 2010-10-21, 08:50

byłam jakis czas temu na urodzinach u bliskiej rodzinki, u mojego chrześniaka. Oczywiscie nie bylo co zjeść, samo mięso we wszelkiem postaci. Dalsza rodzina nie wiedząca ze jestme wegetarianka ciągl emnie pytała, a czemu nic nie jesz, dlaczego nie jesz?! mowie, ciociu jestem, wegetarianką. "aha", 10min później - "nałóż sobie żeberek" :twisted:

było nieco złośliwych spojrzeń, jak jadałam pomidory z ogórkami na bułce, niezłe urodzinki, nie ma co. nawet w sałatce jarzynowej była szynka :mad: cóz, to nie pierwszy raz i powinnam sie przyzwyczaić ze na imprezkach rodzinnych nie ma lekko ;)

tiger - 2010-10-22, 23:41

a było stwierdzenie w stylu....kawałek mięsa cię nie zabije...... ;)
Hikikomori - 2010-10-23, 08:58

Kiedyś zademonstrowałam agresję wegetarian wobec mięsożerców ("te zwłoki muszą leżeć akurat przede mną?" - na widok kury na półmisku tuż pod moim nosem), czym obraziłam mamę i zapewniłam sobie opinię podłej, ale przez jakiś czas podchodzono do mnie z respektem tylko dlatego, żeby uniknąć kolejnych takich "incydentów", które mogłyby urazić uczucia innych mięsojadów;] Ech, dawne dobre czasy buntu... Czasem lepiej chamsko zagrać, żeby zostać w ogóle zauważonym. Łagodnego wega oleją i jeszcze się będą naśmiewać]

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group