Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Co wzbudza w was największe konwulsje?

nikita_chruszczow - 2007-05-11, 14:47
Temat postu: Co wzbudza w was największe konwulsje?
Ja mam paniczny lęk przed kurczakami (kurofobie) ;) Gdyby mnie zmuszano do spożycia mięsa, to prędzej bym zjadła wontrubkę niz skrzydełko.

Najbardziej ze wszystkiego kurzego boję się pasztetu, ale diabelny wstręt wywołuje u mnie takze rosół. Jak czuje ten specyficzny zapach to mało przytomności nie tace (zatykam nos bo innaczej dostaje konwulsji)

Nienawidze takze jajek, byly one pierwszym produktem, ktory wykluczylam ze swojej diety

Najsmieszniejsze jest to, ze (i moglabym sie o to założyć) ponad 50% normalnych Polaków (niewegetarian) ktorych byś sie zapytał o ulubiony przepis na obiad, powiedzialoby pewnie ze byłby to zestaw kurczak, tudziez schabowy (z piersi z kurczaka!), kapusta + ziemniaki;]

sylwia - 2007-05-11, 14:50

brzydzi mnie chyba mieso w kazdej postaci, ale w szczegolnosci widok oprawianej ryby oraz zwierzecego tluszczu.
Kajcia - 2007-05-11, 16:06

Flaczki i rosół.... bleee
taffit - 2007-05-11, 16:08

flaczki w rosole
raill - 2007-05-11, 16:41

rosół i jelita, ale że jelit sie na co dzień nie spotyka, to nacisnęłam rosół - te oka -a fe....
co to w ogóle za pomysł robić zupę z samego tłuszczu :-?

MoSSi - 2007-05-11, 16:48

czemu tylko jedno można zaznaczyć?
Xsolid_snakeX - 2007-05-11, 17:55

a gdzie odpowiedź mięso ??
Aneta - 2007-05-11, 18:15

dalam rosoł- ale tak naprawde wszystkie potrawy wzbudzaja we mnie wstret, zwlaszcza jak pomysle ze to co zwiemy miesem kiedys zylo. Nie bylabym wstanie sama zabic zwierzaka, a co dopiero go zjesc. FUj.
Hate - 2007-05-11, 18:28

Zaglosowalem na sledzia. Nie lubilem go nawet zanim przeszedlem na wege. Blah.
parasolnik - 2007-05-11, 18:44

mnie najbardziej odrzuca czarnina [zupa z krwi gęsi] oraz żoładki;]

btw. wątróbka nie wontrubka ;)

Vegan For Life - 2007-05-11, 18:51

parasolnik napisał/a:
btw. wątróbka nie wontrubka ;)


... hihi ;)

Asiu - 2007-05-11, 19:35

Mnie na tej liście najbardziej zasmuciła cielęcina. Martwe dziecko... :(

W sumie chyba nie mam najbardziej. Trup to trup. Flaki to flaki. Tak czy owak rozgrzebane i rozebrane na kawałki ciało. A która jego część, albo czyje ciało to chyba mi wszystko jedno.

Margot - 2007-05-11, 20:17

Mnie generalnie odrzuca na samą myśl o mięsie. Fuj. Teraz gdybym musiała spróbować miesnej potrawy, czułabym się tak to tak, jakbym miała ugryźć własną rękę....
Xsolid_snakeX - 2007-05-11, 23:07

Vegan For Life napisał/a:
parasolnik napisał/a:
btw. wątróbka nie wontrubka ;)


... hihi ;)

Czepiacie się :lol:

Czarna Niewdowa - 2007-05-12, 07:12

największe konwulsje wzbudza we mnie fakt, iz gotowane, smazone, duszone, gotowane flaki, rosol, inne mieso, wzbudza euforie u miesozercy i węsząc, łaknie, podczas gdy ja, reaguję na zapach tychże okołowymiotnie.
Kajcia - 2007-05-12, 07:27

Xsolid_snakeX napisał/a:
Czepiacie się
Ojej... tylko zwracamy uwagę... W celu wyeliminowania potyczek ortograficznych naszych forumowiczów. Proszę o poprawianie mnie i besztanie za każda pomyłkę :)
Sprawiedliwa - 2007-05-12, 10:34

zapach i wygląd wszelkiego mięsa mnie odrzuca...zaznaczyłam flaczki
Vegan For Life - 2007-05-12, 11:03

Sprawiedliwa napisał/a:
zapach i wygląd wszelkiego mięsa mnie odrzuca


word.

rowniez zaznaczylam flaczki .
ponad polowy wynalazkow z tej listy nigdy nie probowalam.

stephanie - 2007-05-12, 12:32

Brakuje odpowiedzi: wszystkie wymienione powyżej ;) Dlatego nie głosuję.
Inez - 2007-05-12, 14:44

Parówka fuj. Już z 17 lat nie jadłam.
Mi brakuje odpowiedzi kiełbasa, bo ma najintensywniejszy smród. No i mleko - zbiera mnie po takim śniadaniu i to nie chodzi o walory smakowe, tylko dużo później się żołądek odzywa.
A flaczków to nie próbowałam nigdy.
Jajka też fuj. Czasem tylko jadam jejecznicę z 1 jajka na 4 kanapki. Inaczej nie przełkne.
Schabowy wrogiem mym - ile ja obiadów nad talerzem ze schabowym przepłakałam. Prawie tyle co nad barszczem białym (nie dość, że z kiełbasą to jeszcze z jajkiem :/). :cry:

Margot - 2007-05-12, 15:46

stephanie napisał/a:
Brakuje odpowiedzi: wszystkie wymienione powyżej ;) Dlatego nie głosuję.


Ja podobnie ;)

JAgniecha - 2007-05-12, 18:39

Dalam, ze 'flaki' chociaz pytanie z rzedu 'czyje zwloki brzydza Cie najbardziej?'...
ale chyba faktycznie wszystko mozna stopniowac...
-Ostatnio myslalam jak przestrasznym obrzydlistwem jest smalec...
Kto k.... wymyslis zeby takie cos do ust wkladac?!

Aneta - 2007-05-12, 19:51

JAgniecha napisał/a:
wymyslis zeby takie cos do ust wkladac?!


przeciezs to naturalne. Tak bylo od zawsze :( (error prosze nie komentowac wiem z enie bylo xD)

nikita_chruszczow - 2007-05-13, 13:29

o czerninie slyszalam kiedys z opowieści
...chybabym zemdlała na widok takiego czego


jedzenie ze smakiem cielęciny i jeszcze namawianie wegetariannina do sprobowania tego jest dla mnie brakiem zahamowań moralnych... i w dodatku tyle ludzi na świecie się tego dopuszcza... to smutne

Kajcia - 2007-05-13, 18:26

Tyle słyszałam o czerninie... W moim domu nigdy się tego nie jadało. I dobrze. Ale te flaki... Są nie do zniesienia w niedzielne popołudnie... Najgorsze było jednak dla mnie... kiedy zeszłam do piwnicy wynieść jakieś słoiki, a tu zonk!!! I pół świniaczka leży na stole... No szok słuchajcie... tak mnie to zaskoczyło... Nigdy więcej podobnych doświadczeń...
Michał - 2007-05-13, 19:39

nikita_chruszczow napisał/a:
o czerninie slyszalam kiedys z opowieści
...chybabym zemdlała na widok takiego czego


Bardzo dobra, słodkawa w smaku zupa. Z makaronem. Miałem tę przyjemność.

Kajcia - 2007-05-13, 20:35

animal-liberation.pl napisał/a:
Bardzo dobra, słodkawa w smaku zupa. Z makaronem. Miałem tę przyjemność.

Ale to jest sama krew z makaronem...? Czy ja wiem czy to jest dobre...?

Hate - 2007-05-13, 20:37

To, ze nie jadam np; kurczaka nie znaczy, ze mi kiedys nie smakowal.
Kajcia - 2007-05-13, 20:40

Nie o to mi chodzi. Pytam czy krew jest smaczna?
Michał - 2007-05-13, 20:44

Nie pamiętam dokładnie procesu gotowania zupy. A krew dobrze przyprawiona i odpowiednie przygotowana najwidoczniej smakuje dobrze vide kaszanka i czernina.
Hate - 2007-05-13, 20:44

Kajcia napisał/a:
Pytam czy krew jest smaczna?
Ludzka, owszem :twisted: A ta to nie wiem. Nie jadlem tej zupy, ale osoby ktore znam zgodnie twierdza, ze czarna polewka jest w pyte. Osobiscie raczej bym sie nie skusil.
Kajcia - 2007-05-13, 20:47

Hate napisał/a:
Ludzka, owszem
hehe... chyba nie tylko ja od razu przykładam skaleczony palec do ust ;)
Hate napisał/a:
czarna polewka jest w pyte
no i się raczej już w tym wcieleniu nie skusisz :)
parasolnik - 2007-05-15, 21:07

ja spobowalam zupy z krwi gesi za namowa babci, dawno, dawno temu... Powiedziala mi, ze to czekoladowa, po 1 lyzce myslalam, ze zwymiotuje... obrzydlistwo :-?
Kajcia - 2007-05-16, 14:56

parasolnik napisał/a:
Powiedziala mi, ze to czekoladowa
to musiało być zdziwko - krew zamiast czekolady... I po co było babci kłamać...
Tusia - 2007-05-16, 17:31

Pamiętam jak miałam może ze 10 lat i byłam u swojej babci. Byliśmy w kuchni a dziadek przyjechał od swojej mamy ze wsi i przywiózł jakieś jajka, kurczaki itp. Przywiózł też jakiś litrowy słoik wypełniony ciemnym płynem. Postawił na blacie i ktoś przez przypadek zahaczył ramieniem i słoik spadł na podłogę, potrzaskał się a cała zawartość rozpłynęła sie po podłodze. Kuchnia mojej babci jest mała więc krew zalała prawie całą jej powierzchnię.... widok był masakryczny... Wtedy dowiedziałam się, że można robić zupę z krwi gęsi... ale od tego przypadku nigdy nie słyszałam ani nie widziałam aby babcia ją gotowała...
Kajcia - 2007-05-16, 20:04

Tusia napisał/a:
Pamiętam jak miałam może ze 10 lat i byłam u swojej babci. Byliśmy w kuchni a dziadek przyjechał od swojej mamy ze wsi i przywiózł jakieś jajka, kurczaki itp. Przywiózł też jakiś litrowy słoik wypełniony ciemnym płynem. Postawił na blacie i ktoś przez przypadek zahaczył ramieniem i słoik spadł na podłogę, potrzaskał się a cała zawartość rozpłynęła sie po podłodze. Kuchnia mojej babci jest mała więc krew zalała prawie całą jej powierzchnię.... widok był masakryczny... Wtedy dowiedziałam się, że można robić zupę z krwi gęsi... ale od tego przypadku nigdy nie słyszałam ani nie widziałam aby babcia ją gotowała...

To musiał być okropny widok i zapewne wpłynął na Twoją psychikę i m.in. dlatego możemy oglądać dziś Twoje posty na tym właśnie forum :lewituje: Nigdy nie chciałabym zobaczyć takiej krwawej kuchni...

MoSSi - 2007-05-16, 20:23

o wielu rzaczach czytałam czy nawet sama widziałem, ale niegdy bym się nie spodziewała, że mozna robic zupe z krwii gęsi :roll:
Hate - 2007-05-16, 20:30

Skoro mozna zrobic krem ze sluzu slimaka to mozna i zupe z krwi gesi 8-) Mysle, ze jest jeszcze wiele potraw ktorych nie znamy, a ktorych sklad jest rownie szokujacy.
Alispo - 2007-05-16, 21:16

Niedawno w tv pokazywali jak kolesie jedli osmiornice(zywa)-super"zabawa" bo z nia trzeba walczyc,bo moze sie przyssac i jej nie polkniesz tylko sie udusisz.Az sie prosi o komentarz pewien;)
Inez - 2007-05-16, 23:08

Alispo napisał/a:
Niedawno w tv pokazywali jak kolesie jedli osmiornice(zywa)-super"zabawa" bo z nia trzeba walczyc,bo moze sie przyssac i jej nie polkniesz tylko sie udusisz.Az sie prosi o komentarz pewien;)

Mam nadzieję, że ktoś się w końcu udusi. Tylko co to da. To tak jak z Corridą - biedny matador został poturbowany...
Ja kiedyś czytałam, że są takie restauracje, w których podaje się małpie móżdżki prosto z małpki (żywej oczywiście). Żeby były świeże i ciepłe. Ale to było lata temu i nie wiem czy tak jest na prawdę (mi się to w głowie nie mieści, ale czego można się po ludziach spodziewać). To jak z kotkami bonsai - czy to istnieje??
Co do krwi - to się wstyd przyznać, ale mi smakowała kaszanka/krupniok. Ze zwierząt to mi właśnie to kaszanka i wątróbka tylko podchodziły. :oops:

Alispo - 2007-05-17, 06:09

Inez napisał/a:
To jak z kotkami bonsai - czy to istnieje??

Cale szczescie nie..ale cholera wie czy kogos nie zainspirowalo to www.

Vegan For Life - 2007-05-17, 06:51

Inez napisał/a:
Ja kiedyś czytałam, że są takie restauracje, w których podaje się małpie móżdżki prosto z małpki (żywej oczywiście). Żeby były świeże i ciepłe. Ale to było lata temu i nie wiem czy tak jest na prawdę (mi się to w głowie nie mieści, ale czego można się po ludziach spodziewać). To jak z kotkami bonsai - czy to istnieje??


o matko nie mam slow i az mi sie glupio zrobilo ..a o co chodzi z tymi kotkami ?

Alispo - 2007-05-17, 07:24

byla tak strona ze zdjeciami malych kociakow powciskanych w soliki,takie"kocie bonsai",glupi zart komputerowy jakis debili.
Kajcia - 2007-05-17, 17:28

Aż mnie zatkało... jak komuś w ogóle przychodzą do głowy takie żarty komputerowe...
Hate - 2007-05-17, 18:30

Na drugi dzien po tragedii z WTC po sieci krazyla juz prymitywna gierka komputerowa gdzie zadaniem gracza bylo trafic samolotem w jeden z budynkow WTC. Czarny humor to tez humor.
ptak - 2007-05-17, 19:30

na wszelki wypadek uprzedzę- mój wstręt jest wolny od politycnzych podtekstów. miałam go odkad tylko poznałam ten wstrętny zapach i obrzydliwy smak. reagowałąm wyjątkową falą obrzydzenia na mięso kaczek. tak, wlasnie czymś w rodzaju konwulsji i możliwie najszybszej ucieczki od fali zapachu.
podobny wstręt czuję do zapachu gotowanych jajek- zawsze mnie brzydziły.

rację jednak muszę przyznać Asiu. to co mówi jest chyba najdojrzalszą formą... wstrętu.
nieważne co, nieważne jak paskudnie się prezentuje, pachnie. liczy sie czym to jest...

choć te małe bziki... podobnego bzika wstrętu mam na punkcie gotowanych jajek. ich zapach jest okropny.
innym jajkom nadal nie bardzo ufam.

nie wspomnę o gotowanych kościach. i gotowanym mięsie i gotowanych zupach na mięsie. wyglądają jak w horrorze.

Alispo - 2007-05-17, 19:41

a ja nie mam specjalnie obrzydzen.nie jem ze wzgledu na zwierzeta,nie samak itp.chociaz moze troche obrzydzenia nabralam w zwiazku z unikaniem miecha ale chyba nie jakos bardzo.Poza tym moje studia nie pozwalaja mi na rozstanie sie z tego typu widokami ,rzeznia itd.,wiec u mnie to unikanie dotyczy raczej samego spozywania ,moze to tez cos zmeinia.Chociaz nigdy nie bylam wielka fanka miesa,ale lubic lubilam..Nie jadlam np.wedlin na sniadanie czy kolacje,raczej ograniczalo sie moje miesne menu do obiadowych kotletow.
mysle,ze moge sie podpisac pod tym co moj kolega kiedys odpwoedzial jak go ktos zapytal czemu on nie lubi miesa:"Lubie,tylko nie jem" :mrgreen:
moje obrzydzenie jesli jest to przez to,ze jest to martwe zwierze i jak mozna to do ust wkladac :-?

sfistaq - 2007-05-17, 20:07

A ja podobnie jak nie którzy tutaj nie głosuję..nie dlatego ,ze nie ma opcji wszystkie tylko hmm może dlatego,że nie tyle czasem owszem zapach gotowanych mięsnych potraw przyprawia mnie o mdłości ale jak pisała Alipso bardziej chodzi o nie jedzenie ze względu na zwierzęta a nie na smak.. ;)
ptak - 2007-05-17, 20:18

od zapachu mięsa można się odzwyczaić i naprawdę staje się on drażniący.

ale byłam mięsną dziewczynką... miałam raczej subtelny gust, ale jak już cos lubiłam- to tak że bardziej nie można. to dotyczyło wszystkich moich preferencji zywieniowych.

Emka - 2007-05-18, 21:14

Wszystkiego ^^ Ale najbardziej wątróbki. Jadłam ją gdy byłam bardzo, bardzo mała.
Nie pamiętam nawet jak smakuje ;)

alan001 - 2007-06-09, 09:39

Kiedy miałem 5 lat na rosół mówiłęm "tyflus'' jakoś nigdy nie przepadałem za tą materią Jakoś bierze mnie obrzydzenie kiedy widze w garnku gotujące się odnurza. Flaczki to moja kolejna fobia.
nikita_chruszczow - 2007-06-09, 14:08

Kurze odnóża?

RATUNKUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

8-)

katrinko - 2007-06-09, 15:13

Odcięte kurze łapy są dla mnie nieco przerażające, wyglądają jak ludzkie dłonie.
alan001 - 2007-06-12, 11:14

A ja nie nawidze jesdzcze mortadeli a fuuuj
nikita_chruszczow - 2007-06-12, 15:54

Odcięte kurze łapy są dla mnie nieco przerażające, wyglądają jak ludzkie dłonie- dokladnie

Mnie one straszyly po nocach juz od najmlodszych lat, nawet wtedy kiedy zjadalam ze smakiem flaczki (ktore lubilam we wczesnym dziecinstwie), wontrubkę czy gulasz.

"Koszmar kurzej nożki" gorszym niz "Koszmar z ulicy wiązów";]

mary jane - 2007-06-14, 13:38

jagnięcina, cielęcina, zupa z krwii (tzw. czernina, czarnina- fuuuj) i Makłowicz, który nabożnie i z łakomstwem w oczach wypowiada się o flakach, mózgach, uszach i innych racicach... ;)
ina - 2007-06-15, 12:22

alan001 napisał/a:
Kiedy miałem 5 lat na rosół mówiłęm "tyflus'' jakoś nigdy nie przepadałem za tą materią



Mój tata (choć nie-vege) na rosół mówi wywar z puryn ;)
mama już od kilku lat tego nie gotuje :mrgreen:

alan001 - 2007-06-15, 16:20

wczoraj chodziłem, po sklepach w poszukiwaniu dobrych i dojrzałych truskwek( na zupe truskawkową) i wchodze do ładnie wyglądajeącego sklepu a w środku pojemnik z kościami od krowy i pełno krwii jak tylko to zobaczyłem, to mnie ąz nerwy wzioły. Skandal
MoSSi - 2007-06-15, 19:41

alan001 napisał/a:
to mnie ąz nerwy wzioły
wzięły się pisze :-P
alan001 napisał/a:
a w środku pojemnik z kościami od krowy i pełno krwii
skąd wiesz, że od krowy?
alan001 - 2007-06-15, 23:09

MoSSi napisał/a:
wzięły się pisze


Cały czas pracuje nad swoją ortografią, gdyż niby jestem dysortografem, co może było prawdą, ponieważ kiedyś zrobiłem w jedym wyproacowaniu 70 błędów ortograficznych. Ale jest coraz lepiej, więc prosiłbym o wyrozumiałość.

MoSSi napisał/a:
skąd wiesz, że od krowy?


Tak mi się zdaje, ponieważ świnka nie ma tak dużych łopatek.

MoSSi - 2007-06-16, 07:15

duże ma jeszcze np. koń. Też się je jada.
alan001 napisał/a:
Cały czas pracuje nad swoją ortografią, gdyż niby jestem dysortografem, co może było prawdą, ponieważ kiedyś zrobiłem w jedym wyproacowaniu 70 błędów ortograficznych. Ale jest coraz lepiej, więc prosiłbym o wyrozumiałość.
zawsze jest słownik ;)
alan001 - 2007-06-16, 09:23

MoSSi napisał/a:
zawsze jest słownik ;)


próbowałem uczyć się na pamięć słownika bo moja pamięć nigdy mnie nie zawodzi. Stwierdziłem jednak, że metodą prób i błedów naucze się wiećej i będe lepiej pamiętać.

MoSSi napisał/a:
duże ma jeszcze np. koń. Też się je jada.


ja obstaje przy krowie, bardzej popularna.

taffit - 2007-06-16, 12:44

Cytat:
próbowałem uczyć się na pamięć słownika bo moja pamięć nigdy mnie nie zawodzi. Stwierdziłem jednak, że metodą prób i błedów naucze się wiećej i będe lepiej pamiętać.


alan001, zainstaluj sobie Firefoxa 2, podkreśla błędy :)

EwCiA:) - 2007-06-17, 19:39

czemu w ankiecie nie ma punkciku :wszystkiego co ma związek z mięsem? jednak chyba flaczki i parówki najbardziej mnie przerażają :-?
alan001 - 2007-06-17, 20:27

taffit napisał/a:
alan001, zainstaluj sobie Firefoxa 2, podkreśla błędy :)


A nie wiedziałem, już to robie. Dziękuje !

zenekk - 2007-06-18, 17:15

i linuksa, windows jest niewege
kordonia - 2007-10-31, 05:09

Kiedyś mój znajomy smazył sobie przy mnie coś straszliwiue obrzydliwego- mówił,z e to ikra z ryby, ja sie na tym nie znam, ale to była taka twarda kula czegoś.
Do dziś wspominam to jako jedną z najbardziej obrzydliwych rzeczy miesnych, które można zjeśc <fujjjj>

Foxy_Brown - 2007-10-31, 08:08

niedobrze,ze tylko jedna opcja do wyboru.Poza tym ostatnio przypadkowo natknęłam się w TV na program Fear Factory i spożywali tam jakiś rodzaj sera zgniłego (zepsutego ) z zawartością czyli jakimiś pełzającymi białymi robalami. Doprawdy okropne. Przerażające jest również upodlenie ludzi w tym programie,którzy za pieniądze zmuszają się do jedzenia tego- mimo,że w trakcie wymiotują itd.
CJWarlock - 2007-10-31, 09:32

Zagłosowałem na wątróbkę, bo nie zauważyłem flaków. Jednakowo są to dla mnie organy, które magazynują trucizny, oprócz oczywiście tego, że to czyjeś części ciała, dlatego są najbardziej obrzydliwe IMO.

Rosół, jako ultra-toksyczny wywar z trupa, również z daleka śmierdzi mi do tego stopnia, że nie mogę np.pracować i się wkurwiam (wczoraj malowałem fasadę budynku i z budki nieopodal coś jakby rosół śmierdziało okresowo). W ogóle jak ludzie mięsożerni mogą jeść rosół? Przecież to jest wywar z trupa, zupa z toksyn, podobna składem do moczu, ten odwar powinno się wylać i ew.zalać nową wodą! Czytałem, że generalnie np.cyganie wylewają wywar rosołowy i zjadają wygotowanego kuraka lub zalewają nową wodą i dopiero z tego gotują zupę.

[ Komentarz dodany przez: taffit: 2007-11-04, 20:15 ]
ciachnięta zbyt mocna wypowiedź o niewegach

narwana - 2007-10-31, 13:01

dla mnie czymś nie do przejścia są jajka.... od dziecka się nimi brzydze i poprostu no nie mogę... ;p

[ Komentarz dodany przez: taffit: 2007-11-04, 20:18 ]
ciachnięta część posta odnosząca się do sprawy nieaktualnej

konradkostka - 2007-11-01, 08:51

z wikipedii:
-"Salceson - rodzaj wyrobów podrobowych robionych z głowizny wieprzowej, wołowej lub cielęcej z dodatkiem tłuszczu, podrobów, krwi, okrawków mięsa i przypraw"

"Głowizna - mięso otrzymywane po oddzieleniu od głowy zwierzęcia: mózgu, uszu, języka, oczu. W Polsce głowiznę otrzymuje się z głów świńskich, wołowych lub cielęcych. Z głowizny można przygotować zupę, lub użyć jej do wyrobu salcesonu. Jest również spożywana w postaci galarety mięsno-warzywnej".

Pamiętam, że jako dziecko zawsze wybrzydzałem z mięsem, kazałem mamie odzielać to "białe" z szynki, nigdy nie zjadłem salcesonu, baleronu, tatara, surowego śledzia.... wydaje mi się, że u mnie wegetarianizm od dawna kiełkował... natomiast wychowywany byłem w tradycyjnej rodzinie (zostaw ziemniaczki, zjedz chociaż mięsko), gdzie wogóle nie mówi się dzieciom skąd jest kotlecik itp..... Ogólnie to...wszytskie podroby: nerki, żołądki, wątroby.... to jest miazga.... :(

zojka3 - 2007-11-04, 05:40

konradkostka napisał/a:
z wikipedii:
-"Salceson - rodzaj wyrobów podrobowych robionych z głowizny wieprzowej, wołowej lub cielęcej z dodatkiem tłuszczu, podrobów, krwi, okrawków mięsa i przypraw"

"Głowizna - mięso otrzymywane po oddzieleniu od głowy zwierzęcia: mózgu, uszu, języka, oczu. W Polsce głowiznę otrzymuje się z głów świńskich, wołowych lub cielęcych. Z głowizny można przygotować zupę, lub użyć jej do wyrobu salcesonu. Jest również spożywana w postaci galarety mięsno-warzywnej".


Az mnie ciarki przeszły brrrrr

konradkostka - 2007-11-04, 14:38

CJWarlock napisał/a:
ultra-toksyczny wywar z trupa

CJ bardzo spodobal mi się twój wzniosły epitet dotyczący rosołu... jakby na to nie patrzeć to TRUP!!!

zojka3 napisał/a:

Az mnie ciarki przeszły brrrrr

ja też stosunkowo niedawno zapoznałem się z terminem "głowizna", choć wiele osob z którymi o tym rozmawaiłem nie widzi w tym nic nadzwyczajnego

va - 2007-11-04, 14:56

mielonka, podroby, salceson, móżdżek, kaszanka, żelatyna, galaretka, kogel mogel :shock: :hmmm:
sfistaq - 2007-11-08, 14:39

CJWarlock napisał/a:
ultra-toksyczny wywar z trupa-pamiętam jak babcia mi mówiła baa do dziś mi mówi zjedz rosołek dobry na przeziębienie itd przecież to nie mięso :roll: no cóż nie którym się nie przegada :-? a tak naprawdę przyznam się ,że z ankiety to wielu rzeczy(w zasadzie zwierząt) nie jadłam,nie wiem jak smakują i bardzo się z tego ciesze :mrgreen: 8-)

Aisha - 2007-11-16, 20:47

nie potrafię.. po prostu nie potrafię.. wytrzymać w domu, w którym piecze się częśc martwej krowy..

nie wiem, czy to ze względów religijnych... ale zapach ten wywołuje u mnie natychmiastowy odruch zwrotny :) (sorry za neologizm).. Pieczona wołowina jest najgorsza na świecie.. dlatego jak przechodze w pobliżu McŚmiecia to zawsze wstrzymuję oddech..


SMALEC... nienawidzę tego zapachu i wogóle konsystencji...

no i MASŁO.. tego nie znosze makabrycznie..

polędwice wszelkiego rodzaju, które zawsze sprawiają wrażenie plastiku..



rosół.. nie będę rózna od większości.. nie znoszę ROSOŁU, BULIONU i innych zup mięsnych..

i sztywnieję na widok martwej ryby w sklepie spozywczym.. nie wiem dlaczego akurat ten widok jest dla mnie makabryczny...

a wogole.. jak mozna jest trupa?? przeciez te zwierzątko nie zyje juz od dobrych paru dni.. chociażby stawało sie na rzesach, zachodza w tym miesie procesy gnilne.. :hmmm:

Agucha - 2007-11-16, 21:28

Jak jestem w supermarkecie to nie mogę patrzeć na dział mięsny, tam gdzie wiszą te wszystkie półtusze i tym podobne. No po prostu za chiny nie zrozumiem jak to może być dla ludzi normalne, że takie trupy tam wiszą i oni je oglądają jako coś dobrego.
sylwia - 2007-11-16, 22:02

Aisha napisał/a:
przeciez te zwierzątko nie zyje juz od dobrych paru dni.. chociażby stawało sie na rzesach, zachodza w tym miesie procesy gnilne.. :hmmm:


odpowiedz: lodowka. :roll:

OluHH - 2007-12-10, 21:31

tak szczerze to nawet nie tyle ten tatar na który zagłosowałam a czarnina kujawska której nie ma w ankiecie... Jak można to jeść??
nevada - 2007-12-10, 21:41

Kajcia napisał/a:
Nie o to mi chodzi. Pytam czy krew jest smaczna?


świeża, ludzka > skalecz się w palec i spróbuj.

zwierzęcej nie radze próbować.

wątróbka ma smak gliny, wszystko co chrząstkowate jest wstrętne.

kiedyś miałam takie obrzydzenie to mózgu, że jak tylko widziałam jak mama kupuje móżdżek to leciałam z rzygami do kibla. to było zanim zostałam wege, jak byłam wege też, a jak potem przestałam być wege to też. cały czas obrzydzenie. i raz matka zrobiła taki placek, powiedziała, że to z kurczakiem - a ja jej powiedziałam, że nie lubię kurczaka - bo to prawda. nie lubię. a ona na to - weź spróbuj. i było dobre, zjadłam dużo i potem mi powiedziała, że to był mózg świni...

makabra.

chyba rzucam to mięso na dobre, bo czuję się od niego chora.

Surri - 2007-12-11, 17:57

Z tych co tu są to wątróbka, schabowy i flaczki. Odruch wymiotny to wywołuje u mnie juz zapach smażonej wątróby jak sobie stary czasem robi.

A dzisiaj mi podopieczna opowiadała jak to się w młodości zażerała krowimi wymionami i jakie są pyszne i delikatne
:paw:

nevada - 2007-12-12, 01:27

a mi teraz przypomniałaś, jak babcia o kotlecikach z wymionek mówiła, jakie są dobre, i jak płucka smażyła... << źle znosiłam te opowieści, prawdę mówiąc.
OluHH - 2007-12-12, 21:26

nevada napisał/a:
a mi teraz przypomniałaś, jak babcia o kotlecikach z wymionek mówiła, jakie są dobre, i jak płucka smażyła... << źle znosiłam te opowieści, prawdę mówiąc.


Makabra...jak ludzie mogą to jeść?? nawet jak jadłabym mięso w życiu nie dotknęłabym ani wymion...ani móżdżków...FE...
Dla odmiany mi babcia opowiadała jak znalazła raciczki swojej ukochanej swinki w koszu na śmieci...dziwnym trafem dzień wczesniej była pieczeń...

nevada - 2007-12-12, 22:06

Babcia mi opowiadała, jak mieli inteligentną świnkę, że była znacznie mądrzejsza niż inne świnie, łaziła za nią jak pies, we wszystkim się jej słuchała, a potem... przyszedł czas na świnkę. Babcia mówi, że długi czas potem nie mogła mięsa do ust włożyć.
arahja - 2007-12-13, 08:20

Świnie w ogóle są inteligentne. Tylko mało to daje im szansę...
nevada - 2007-12-13, 11:54

Babcia mówi, że ta była wyjątkowa, była bardzo czysta, reagowała na imię, chodziła za nią jak piesek, wiedziała bardzo dużo rzeczy - potem przy innych świniach też próbowała je oswoić i w ogóle, ale mówi, że inne takie nie były, a wszystkie były wychowywane od prosiaczka u niej.

edit:
najwstrętniejszą i najgorszą rzeczą jaką próbowałam jest mleko wegańskie. dziś miałam kolejne podejście do tego specyfiku - po kilku łykach całość wyrzucona została do muszli klozetowej. Coś wstrętnego.

handitto - 2007-12-14, 17:21

rosól blleee i flaczki :(
OluHH - 2007-12-14, 17:23

arahja napisał/a:
Świnie w ogóle są inteligentne. Tylko mało to daje im szansę...


No więc właśnie...jak każde zwierze przywiązują sie do opiekuna żywiciela co często im na zgubę idzie...
Wyobraźcie sobie...wchodzicie po szkole/pracy do domu i pytacie sie co na obiad, a tu wasz "najwierniejszy przyjaciel"...(oczywiście na talerzu)

Jakub - 2007-12-14, 19:55

Słynne pytanie aż się ciśnie na usta: dlaczego jedne zwierzęta nazywasz swoimi przyjaciółmi a inne swoim posiłkiem?
OluHH - 2007-12-14, 23:25

nie nazwałam zwierzęcia posiłkiem i nie mam zamiaru nazwać... chyba że niedokładnie zredagowałam moją wypowiedź i trochę to opatrznie zrozumiałeś ;)
Jakub - 2007-12-15, 08:41

To zupełnie nie była uwaga pod Twoim adresem, tylko pod adresem tych, którzy zupełnie nie dbają o zwierzęta inne poza swoimi domowymi.
Alispo - 2007-12-15, 09:39

nevada napisał/a:

najwstrętniejszą i najgorszą rzeczą jaką próbowałam jest mleko wegańskie.

jakie?sojowe czy jakies inne?

nevada - 2007-12-16, 00:06

:(

w liceum próbowałam sojowego orzechowego i waniliowego - oba podjeżdżały mi potwornie krochmalem i nie mogłam tego przełknąć. dalej zresztą nie mogę. Wolałam już pić soki i herbaty niż takie coś.

teraz zainwestowałam w owsiane i myślałam, że zwymiotuję, zgaga, ból brzucha, waniliowy smak który nie zmienia obrzydliwości całego napoju, już wolałabym iść na pole owsa i wyciskać soczek ze świeżych kłosów, o wiele lepszy niż to paczkowane świństwo.

po prostu mleko wegańskie to nie dla mnie.

kokosowe jak najbardziej, ale te mączne zalewajki powodują we mnie odruch wymiotny.

Esss - 2007-12-16, 11:06

Najnajnajnajnajwieksze konwulsje wywoluje u mnie KEBAB. Bleee. Jak przechodze kolo tego swinstwa to mi normalnie slabo. Nawet jak nie bylam jeszcze wegetarianka to tak reagowalam.. Najgorzej jest chyba w lecie jak do zapachu dochodza jeszcze temperatura i muchy.

Fuuuuuuuuuuuj!!

cassandra - 2007-12-16, 11:23

wlasciwie to kazde mieso, ale najbardziej chyba ryby, sprzedawane czasami takie w calosci, z oczami, reklamy zywych karpi z otwartmi pyszczkami jakby wolaly o pomoc, ehh dlugo bby wymieniac
Jakub - 2007-12-16, 12:18

Obrzydzenie smakowe/estetyczne pewnie niewiele rzeczy u mnie wzbudza.
Jeśli chodzi o obrzydzenie związane z przyjętą filozofią/etyką - to już znaczenie więcej.

Krowa - 2007-12-16, 14:49

Jakub napisał/a:
Obrzydzenie smakowe/estetyczne pewnie niewiele rzeczy u mnie wzbudza.
Jeśli chodzi o obrzydzenie związane z przyjętą filozofią/etyką - to już znaczenie więcej.


Dokładnie, u mnie tak samo. Nie wiem za bardzo, czy smak mięsa by mnie obrzydził, bo nie za bardzo pamiętam jak smakuje. Sam zapach niekoniecznie mi przeszkadza.

Natomiast gdzieś tam w głowie mam zapisane, że to nie służy do jedzenia i to stąd pewnie odruch obrzydzania na widok kotleta np.

nevada - 2007-12-16, 17:30

ja mam właśnie tak z tym mlekiem - koszmar. nie dość, że smak wstrętny, to jeszcze świadomość, że coś z tym jest nie tak, nie wiem co, ale mój organizm to wyrzuca z siebie i nie dopuszcza.

i jeszcze rozgotowana marchewka, na sam zapach takiej marchewki na gęsto wymiotuję.

z mięs - wszystko, co ma chrząstki i żyły.

KleryK - 2007-12-16, 20:43

Tak was czytam i w sumie nie rozumiem. Ja np. nie zostałem weganinem bo się brzydze konkretnego jedzenia, mnie nawet nie obrzydził by stek z mięsa ludzkiego zrobiony na krwisto, gorsze rzeczy się jadało :) ,

Mnie obrzydza tylko koperek, jest to jedyna rzecz której nie mógłbym zjeśc gdyby od tego zależały losy świata :)

Hate - 2007-12-16, 20:50

KleryK napisał/a:
Ja np. nie zostałem weganinem bo się brzydze konkretnego jedzenia
Z tego co pamietam to zdecydowana wiekszosc wypowiadajacych sie w temacie nie rezygnowala z miesa z powodu obrzydzenia. U mnie obrzydzenie przyszlo z czasem, ale jak juz pisalem w innym temacie nie sadze, zebym mial wieksze opory w krytycznej sytuacji.
KleryK - 2007-12-16, 21:00

Moze zmylil mnie tytul ankiety, bo z tych rzeczy nic mnie nie obrzydza i w końcu nie zaznaczylem :)
Atram - 2007-12-30, 09:48

Mnie szczerze mowiac nic nie odrzuca, ale zal mi tych, ktorzy to wcinaja... koncept jedzenia martwego ciala mnie odrzuca..
shurra - 2008-12-10, 23:28

stanowczo cielęcina i wątróbka :paw:
va - 2008-12-11, 02:34

ogony
raciczki
łapki
galareta
salceson
salami
krewetki
ścięgna, włókna, chrząstki

Jakub - 2008-12-11, 08:06

va napisał/a:
ogony
raciczki
łapki
galareta
salceson
salami
krewetki
ścięgna, włókna, chrząstki

Większość z tego, co wymianiłaś podpada pod parówki.

Aisha - 2008-12-11, 09:47

smalec ...
va - 2008-12-11, 10:38

Jakub napisał/a:
va napisał/a:
ogony
raciczki
łapki
galareta
salceson
salami
krewetki
ścięgna, włókna, chrząstki

Większość z tego, co wymianiłaś podpada pod parówki.


jak miałam 2-3 lata a parówki były na kartki ;) moi rodzice zrobili eksperyment, schowali się powiedzmy, że za krzakami pół metra dalej ostrzegając mnie wcześniej, ze nie wolno rozmawiać z obcymi, po czym podesłali znajomego z parówką i bez szemrania dałam się uprowadzić :jestemgłupi:

tęczowa - 2008-12-11, 17:49

ozorki tzn języki w sosie chrzanowym.
mózgi z cebulą.
flaki.
jakiekolwiek gotowane mięcho.
tłuszcz przetapiany na smalec.
bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

SEBO - 2008-12-11, 19:31

O jeszcze trzeba uwzględnić smakołyk starych dziadów :mrgreen:
Pierogi z płuckami
galareta


fuj!!!

Od czyania postów,już mi niedobrze...

Aisha - 2008-12-11, 19:44

HAUZULA :D czyli tzw ser domowy..

nie mogę :paw: :paw: :paw: :paw: :paw: :paw:

krzysztof - 2008-12-11, 20:32

DOBRY wieczór :sloneczko:

Na wpół usmażone jądra barana - dawny przysmak z rejonów Bukowiny.

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Rob - 2008-12-12, 09:44

Zdecydowanie wątróbka! Sam zapach mnie zabija. Wszystkie wnętrzności (poza flaczkami, te akurat mi smakowały :twisted: ) tj. płucka, móżdżki itp. nie jadłem tego nawet na mięsożerstwie.
SEBO - 2008-12-12, 19:17

Kaszanka...

bleee!!!!

Jakub - 2008-12-12, 21:29

SEBO napisał/a:
Kaszanka...

bleee!!!!

Kaszanka jest super. Z cebelbą i w ogóle.

SEBO - 2008-12-13, 00:14

taaa,
może dla ciebie....

Smoczyca - 2008-12-13, 13:03

Opcja ostatnia, chociaż szczerze mówiąc nie jem podrobów i galaretek.

A tak na marginese... SEBO - jesteś tym co jesz, ergo, jesteś rośliną? ^^;

Vril - 2008-12-13, 13:52

Cytat:
A tak na marginese... SEBO - jesteś tym co jesz, ergo, jesteś rośliną? ^^;

jakby nie było - lepiej rośliną niż trupem

tęczowa - 2008-12-13, 14:09

SEBO napisał/a:
Pierogi z płuckami

fuck :shock:
SEBO napisał/a:
galareta

obrzydlistwo!!!ale jak byłam mała to lubiłam :shock:

Jakub - 2008-12-13, 18:39

Vril napisał/a:
Cytat:
A tak na marginese... SEBO - jesteś tym co jesz, ergo, jesteś rośliną? ^^;

jakby nie było - lepiej rośliną niż trupem

Heh, niezła replika. peace

SEBO - 2008-12-13, 20:46

Też mi się podoba ten tekst :mrgreen:

:bye:

Smoczyca - 2008-12-14, 12:34

Vril napisał/a:
Cytat:
A tak na marginese... SEBO - jesteś tym co jesz, ergo, jesteś rośliną? ^^;

jakby nie było - lepiej rośliną niż trupem


Ale te rośliny też są martwe ^^

Falberg - 2008-12-14, 12:52

Jestem tym, co jem.

Aminokwasami, cukrami, tłuszczami, witaminami...


A we mnie największy wstręt budzą parówki. Fu. W dalszej kolejności wątroba.

piotrek - 2008-12-14, 16:12

Smoczyca napisał/a:
Ale te rośliny też są martwe ^^
chyba ze jesz tzw "zywy pokarm" witarianski ;)
krzysztof - 2008-12-15, 09:13

WITAJ SMOCZYCA!!! :sloneczko:

Jeżeli interesuje Ciebie czy roślina jest "martwa" ( np.: po zerwaniu , wykopaniu ) to zerknij tutaj ( post 7 i 9 ) :

http://www.forumveg.webd.pl/topics3/3255,30.htm

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Vril - 2008-12-16, 20:26

Smoczyca napisał/a:
Vril napisał/a:
Cytat:
A tak na marginese... SEBO - jesteś tym co jesz, ergo, jesteś rośliną? ^^;

jakby nie było - lepiej rośliną niż trupem


Ale te rośliny też są martwe ^^

ech, ludzie już tak mają,
kiedy trapią ich wyrzuty sumienia - tłumaczą swoje czyny na wszelkie możliwe sposoby lub usprawiedliwiają się że inni nie czynią lepiej
ssmoczyco mam dla Ciebie rozwiązanie => Go Vegan!

paulaa - 2008-12-16, 20:48

:mrgreen:
ja nie mogę znieść parówek fuuj zwłaszcza tych z serem jak sie je naciska to wypływa ser obrzydliwe :paw:

Smoczyca - 2008-12-16, 22:56

Cytat:

ech, ludzie już tak mają,
kiedy trapią ich wyrzuty sumienia - tłumaczą swoje czyny na wszelkie możliwe sposoby lub usprawiedliwiają się że inni nie czynią lepiej
ssmoczyco mam dla Ciebie rozwiązanie => Go Vegan!


Odpisałam na PW, bo się offtop robi.[/quote]

Enn - 2008-12-26, 21:06

Zaznaczyłam wątróbkę, ale flaczki też są okropne. Nawet jak nie byłam wegetarianką, to nie jadłam ryb, a owocób morza- krewetek i tych innych, to w życiu nie miałam w ustach. Obrzydliwa też jest dla mnie kaszanka i ta czernina. Ostatnio byłam u kuzynki,a ona miała na obiad kaszankę. No to ja do niej:
-Wiesz z czego jest kaszanka?
-Z kaszy.
-Z kaszy. I krwi biednych zwierząt. A to wszystko upchane w jakąś folię lub jelito. Czy ty wiesz co jesz? Krew i jelita. Super.
Nie namawiałam jej, czy coś, ale po prostu powiedziałam, ot tak, nie mogłam się powstrzymać. Skończyło się na tym, że zjadła ogórka, a kaszanka została na talerzu :D . Ogólnie, to przeszłam na wegetarianizm nie z obrzydzenia, ale ze względu na zwierzęta. Nie jem przyjaciół. Ale odkąd jestem wegetarianką, to mięso jest dla mnie bardziej obrzydliwe, niż kiedyś. Chociaż dawniej też wielu mięsnych produktów nie jadłam, np: kaszanki, wędlin, parówe, wątróbki, flaczków, kiełbas, pasztetów i wielu innych.
PS: Takie pytanie...Na inny temat: czy salami jest z osła?

vanityy - 2008-12-26, 21:16

dziś żarli czarninę,
musze cos dodawac ;-/ ?

Aisha - 2008-12-26, 21:27

Nie. Salami jest wieprzowe lub wołowe. A w ogóle, co to za różnica z KOGO?
KleryK - 2008-12-27, 00:17

Ja właśnie zastanawiam się z czego to wynika, jak jadłem mięso, to obrzydzały mnie jedynie kury, rosoły i wszelkie zeń przetwory. Tatar nie. Ale jak mijają lata bez jedzenia jako wegan to z każdym rokiem widze coraz większy niesmak patrząc na mięso, tak jak lata temy mogłem sobie mimo że ogólnie nie jadłem mięsa,to w chilach kryzysu zagryść wódkę mielonką, tak dziś bym to zwrócił. Już sam zapach świńskiego tłuszczu, czy mięsa ogólnie napawa mnie odrazą jak patrzenie na kał( przepraszam ale nie mam innego porównania), moge to przenieść, patrzeć, ale zbliżenie się doń tworzy u mnie nieprzyjemne odruchy. Ale po chwili refleksjiwidze że jest to chyba podobnie jak z niektórymi byłymi dziewczynami,chwilowe zapatrzenie zaburza zmysły smakowo estetyczne ( przepraszam za równie brzydkie porównanie ale jest późno i :twisted: )
Enn - 2008-12-29, 15:24

Aisha, pytalam z czystej ciekawosci, bo nie raz slyszalam, ze salami jest wlasnie z osla.
Venice - 2009-01-06, 00:59

Mnie podobnie jak dużo osób brzydzi właściwie w większości mięso samo w sobie, ale najgorzej reaguje na takie krwawe ochłapy i wyczuwam ten zapach bardzo szybko. No i wiadomo, wszelkiego rodzaju wnętrzności, zawsze mnie dziwiło, że można je jeśc, no bo przeciez to są narządy czasem bardzo podobne do ludzkich, które pomagajhą zwierzakowi w metabolizmie i tak dalej.
va - 2009-01-06, 01:35

jak mysle o mielonych kotletach sojowych i ze mialam bym to zjesc - mam zoladek gdzies kolo czola :shock:
Venice - 2009-01-06, 01:53

o sojowych?
Margot - 2009-01-06, 14:06

a mnie mielone sojowe i flaki sojowe przyprawiają o mdłości, nie spróbowałam jeszcze i pewnie to nie nastąpi.

PS wontrubka w ankiecie mnie rozwaliła :mrgreen: 8-)

justay - 2009-01-06, 15:21

U mnie wygrała zdecydowanie "wontrubka" 8-)
nec. - 2009-01-08, 15:57

jaja, śledź, kurczak - same w sobie nie mają czym wzbudzić we mnie obrzydzenia.
wontrubka, flaczki - w zasadzie to kawałki ciała. ludzkie też by mnie nie obrzydziły.
filet z ryby, cielęcina, schabowy (od biedy jeszcze też) - to nadal kawałki ciała.
pasztet, parówka - przetworzone, przemielone (no właśnie, brak mielonki:)). już bardziej absurdalne. tatara nie ma, więc się nie wypowiem:)
rosół - zawsze wydawał mi się skrajnie obsceniczny. widok wystających z garnka kości. każda normalna kuchnia w tym momencie zmienia się w naprawdę nieprzyjemne miejsce. gotujące się kości z kawałkami mięsa. i wywar z tego pity do tradycyjnego obiadu niedzielnego. jak jakiś okultystyczny rytuał, no naprawdę :| nawet nie chcę podejrzewać, że makaron mógłby imitować robaki. cthulhu to przy tym nic :D

triss14 - 2009-01-10, 21:34

wszystkie te pozycje są siebie warte
ropucha - 2009-06-11, 20:57

Dla mnie największym obrzydlistwem jest smród skwarek, ale że nie ma tutaj owej odpowiedzi, zaznaczyłam pasztet
va - 2009-06-12, 10:18

Słodzona kawa, salceson, kaszanka na rowni z gotowana brukselką. :jestemgłupi:
wiola - 2009-06-12, 10:40

va napisał/a:
Słodzona kawa


yhy, nie cierpię!!!

zarin - 2009-06-14, 17:46

Zdecydowanie wątróbka. Jadłam nawet karmy dla psów i kotów, ale do zjedzenia jej nigdy nikomu nie udało się mnie zmusić.
Diaboł - 2009-07-21, 20:56

Przede wszystkim - won trupka do dzisiaj pamiętam jak rodzice i babcia próbowali mnie zmusić do zjedzenia tego obrzydlistwa,
a poza tym wszelkie móżdżki, flaczki, kaszanki itp
konwulsje wzbudza we mnie też nie przyprawione gotowane/smażone mięso gdy smród nie jest niczym zamaskowany ;)

jedwabnick - 2009-07-28, 20:04

Strasznie zazdroszczę, że tak brzydzicie się mięsem i podrobami. Ja, gdy byłam wegetarianką (i mam nadzieję, że niedługo znowu przestanę jeść mięso, oby "na zawsze"), tak bardzo brakowało mi w diecie mięsa, że śniło mi się po nocach) A do sklepów ze stoiskiem mięsnych starałam się nie wchodzić, żeby się nie ślinić jak piesek Pawłowa. Jakie ogromne zakłamanie z mojej strony - mrówki mi szkoda, nie mówiąc o zwierzakach hodowlanych... Może ktoś z Was także miał podobny problem i sobie z nim poradził?
To dla Was pewnie obrzydliwe, co napisałam, ale taka jest prawda...
Ps. Niesmaczne są dla mnie słodkie zupy owocowe i słodka herbata.

va - 2009-07-28, 20:55

sprobuj wszystkie podrobki sojowe, quorn czy inne jeść ;)
jagula - 2009-07-29, 00:26

wybrałam rosół :mrgreen:
niby zupa a w sumie perfidnie może być tylko z ptaka :evil: a jak już pomyślę o tekście o wzmacniającym w chorobie rosołku to nie dość ,ze wzbudza konwulsje to jeszcze wywraca flaki...
serio mi niedobrze...

jo_greene - 2009-07-29, 08:52

Mnie obrzydza mięso mielone. Niedobrze mi się robi gdy na nie patrzę.
jerro - 2009-07-29, 12:31

Mnie nic nie brzydzi, nie jem bo mam przekonanie ze tak powinno byc. Kiedys zamowilem sobie nieswiadomie danie w restauracji i okazalo sie ze jednak jest tam mieso, to oczywiscie zjadlem bo w tym momencie kiedy za to zaplacilem, wyrzucenie jedzenia nie mialo sensu, co wiecej, wyrzucanie jedzenia jest grzechem moralnym :)
Jenova - 2009-07-29, 12:57

W ankiecie zaznaczyłam parówkę - od kiedy pamiętam sam jej zapach (szczególnie, gdy ktoś wpadnie na pomysł jej gotowania) przyprawia mnie o mdłości... :paw:
Do tej listy dodałabym jeszcze kukurydzę (smak i zapach jest dla mnie nie do zniesienia na dłuższą metę) :-?

Diaboł napisał/a:
konwulsje wzbudza we mnie też nie przyprawione gotowane/smażone mięso gdy smród nie jest niczym zamaskowany


I pod tym też się mogę podpisać ;) Ostatnio sąsiadce z dołu przyszedł pomysł gotowania jakiegoś mięsa w niedzielny poranek... nie powiem, by to była dla mnie najprzyjemniejsza pobudka :-?

yennefer_vengenberg - 2009-08-12, 22:42

A mnie mięso, jako ciało zwierząt nie obrzydza, tylko zasmuca.

Obrzydzają mnie za to ludzie, mordujący te zwierzaczki. I nie mam tu na myśli tylko tych z siekierą w ręku.

Vegenika - 2009-08-14, 22:03

Może to nie obrzydzenie, tylko strach... Odkąd pamiętam u mnie na Święta robiło się galaretę mięsno-warzywną ze ŚWIŃSKICH NÓG. Z tego powodu natykałam się na nie w domu... Różowe, odcięte nogi, które niedawno jeszcze chodziły.... :shock: Panicznie się ich bałam, więc rodzice łaskawie przyrzadzali te swoje galarety wtedy, gdy nie patrzyłam. Najgorzej było, gdy dowiedział się o moim strachu młodszy brat... Bawił się tymi nogami (nogi chodzace, tańczące itp... :-? ) na moich oczach, a raz obudziłam się ze świńską nogą na poduszcze... :shock: Coś strasznego!!
Mięso raczej mnie nie obrzydza, tak samo jak ludzkie wnętrzności. Jest tylko jedna rzecz, która przyprawia mnie o mdłości- zapach wieprzowiny smażonej na sos do spagetti... Wydziela zapach ludzkiego potu :paw:

Marzenka - 2009-08-17, 14:54

a teraz sa juz w Polsce kurczaki swiecace z genem meduzy, zreszta inne zwierzeta tez, jak krowy
http://www.youtube.com/wa...feature=related

tęczowa - 2009-08-19, 09:15

Vegenika, ,u mnie też czasem robi się galaretę.
strasznie śmiedzi jak się gotuje toto,naprawdę strasznie.
ale jak byłam mała to lubiłam-tak jak wszystko co było z mięsem<rzyg> ;)

Hellenka - 2009-08-29, 17:54

chcialam tylko dodac, ze nie ma czegos takiego jak wontrubka........dwa byki w jednym:P
ale watrobki nie znosze:P

Hikikomori - 2009-08-30, 08:58

czegoś takiego jak watrobka też nie ma;]
Hellenka - 2009-08-30, 09:49

nie mam polskich znakow na klawiaturze:P
shane123 - 2009-08-30, 14:07

nawet jako miesozerca nie jadlam watróbki, bo odrzucał mnie jej sam wygląd/zapach ;P
PeggyBlue - 2009-08-30, 16:06

"zapach wieprzowiny smażonej na sos do spagetti" <- mieszkam w akademiku, to jest zapach który mnie najczęściej wita jak wracam z uczelni....paw na miejscu:D

...a tak poza tym w miarę się trzymam, nie obrzydza mnie aż tak wiele rzeczy jak większość tutaj...hmmm, ogólnie chyba wytrzymałabym też na sekcji zwłok...chyba odczucia podobne.
Ja akceptuję to że moja rodzina lubi i je mięso i to pod różnymi postaciami...jak w kuchni na stole leżą "nóżki, flaczki i inne fragmenty jakiegoś trupka" to po prostu unikam wchodzenia do kuchni...jak lata "zły zapach" zamykam drzwi do siebie i wietrzę pokój. Dla mnie już normalna sprawa. Dla mnie kwestia gustu. ...ja tego nie jem, a od smrodu się nie umiera:D...poza tym muszę dodać, że mam chłopaka, który lubi mięso.

Hellenka - 2009-08-30, 20:08

ja mieszkam z 3 osobami..jedza mieso...ojciec namawia mnie do powrottu do domu, mieszka sam...i pewnie musialabym mu gotowac i to wlasnie mieso::( heh...byloby mi tak dobrze, ale gotowanie tego jeszcze mnie odrzuca
PeggyBlue - 2009-08-30, 22:37

Heheh, spoko ja gotować mogę i myślę, że daję sobie świetnie radę w gotowaniu czegokolwiek (mięsa także)...Dla mnie najważniejsi są bliscy...a skoro oni jedzą mięso to niby dlaczego miałabym na siłę wciskać im marchewki...Chodzi o to, że gdy komuś chcemy sprawić przyjemność to staramy się dać tej osobie to co jest dla niej wartościowe a nie dla nas, tak jak w kuchni, gdy gotuję dla kogoś kto lubi mięso to staram się by mu smakowało właśnie to mięso...oczywiście gdy mogę przemycam "marchewki"...i chętnie dzielę się tym co sama jem (bardzo lubię jeść dobre jedzenie w dobrym towarzystwie)...dlatego nie jest dla mnie problemem usmażyć np. schabowe dla moich rodziców...oczywiście niczego nie próbuję...doprawiam "na oko"...ja mięsa nie traktuję jako jedzenie...przyjemność sprawia mi samo gotowanie...to dla mnie coś w rodzaju "zabawy w gotowanie", gdy jako dziecko robiłam np. zupę z błota i liści z ziemniakami z kamieni...raczej też nikt z Was nie oblizywał palców z błota i nie pakował kamieni do ust...przynajmniej w jakimś sensownym wieku:D...tak samo mogę bez większego problemu przygotować potrawę z mięsem. Co prawda, przyznaję, że są potrawy, których bym nie zrobiła i ze względu na brak odpowiednich umiejętności i dlatego, że najzwyczajniej byłoby mi niedobrze...np. przez zapach czy wygląd czegoś...ale gdybyście wiedzieli co wegetarianka z takim stażem przygotowywała dla swoich mięsożernych kompanów, pewnie część z Was by osiwiała w ciągu 5 minut. ..:)oczywiście żartuję, ale aby oszczędzić co wrażliwszym, na tym zakończę moją i tak za długą wypowiedź:D...
lashhaa - 2009-09-01, 21:55

PeggyBlue napisał/a:
.Chodzi o to, że gdy komuś chcemy sprawić przyjemność to staramy się dać tej osobie to co jest dla niej wartościowe a nie dla nas, tak jak w kuchni, gdy gotuję dla kogoś kto lubi mięso to staram się by mu smakowało właśnie to mięso...
uważam, nie tylko ja, ale także naukowcy i całe to ble, ble, że mięso nie jest zdrowe, a wręcz przeciwnie. Dbając o bliskich wolałabym im nie fundować niezdrowego jedzenie. Teraz, gdy produkty zastępcze sa tak łatwo dostępne, jedzenie mięsa uważam za swego rodzju kaprys. Ciężko mi znieść zapach mięsa w każdej postaci (bardzo odrzuca mnie rosół-fuj!), więc przygotowanie dla kogoś posiłku byłoby dla mnie męczarnią... Jeżeli mnie kocha/lubi/szanuje/nie chce dla mnie źle to nie bedzie chciał sprawiać mi tak ogromnej przykrości i zapędzać do przyrządzania mięsa. Dla mnie bliscy też są ważni, ale ja także powinnam byc ważna dla nich. Przecież wege to dla mnie jakiś "ideał", wartość...
PeggyBlue - 2009-09-02, 11:42

Hmmm, wiele rzeczy jest niezdrowych, a jednak je jemy i z nich korzystamy...Sam fakt,że większość mieszka w spalinowych miastach....prędzej od tego dostaniesz raka...wiele produktów nawet wegetariańskich nie jest dla nas zdrowych...słodycze....powtarzam jeszcze raz, nie popadajmy w skrajności....nie wiem muzyka w mp3 puszczona na maksa też jest niezdrowa.....a mnie nikt nie zmusza do gotowania czarniny lub filetowania ryb...
lashhaa - 2009-09-02, 17:57

PeggyBlue napisał/a:
a mnie nikt nie zmusza do gotowania czarniny lub filetowania ryb...
ok. Wychodzę z założenia, że nie przyczyniam się do zabicia jakiegoś zwierza. Jeżeli ktoś by dziś nie zjadł mięsa, gdyż nie miał mu kto przygotować to sumie niedługo będę krowę, czy świnię do przodu. Nie przyczynię się, aby ono zginęło. Nie chcę, żeby to przeszło przez moje ręce. Jeżeli chcę zrobić komuś przyjemność kulinarną to staram się sama nie gotować (no, nie umiem :oops: ), a tak serio to najlepiej komuś otworzyć horyzonty na nową kuchnię i ciekawe rozwiązania, które w pewnym momencie się pojawiły, gdy zrezygnowałam z mięsa. Nowe doświadczenie-duży plus i, że tak trochę przesadzę-bez krwi na łapkach. Po prostu nie za bardzo to rozumiem...
Zdrowie to tylko jeden z argumentów, tych, które częściej przemawiają do mięsożerców.

sylwia - 2009-09-24, 12:51

http://www.tvn24.pl/-1,16...,wiadomosc.html

tak a propos konwulsji z obrzydzenia..
mięsożercom życzymy smacznego ;)

zarin - 2009-09-24, 16:38

:megapolew:
Nie to, żebym się cieszyła... ;p

Clavica Vile - 2009-09-25, 09:40

U mnie najgorzej jest z flaczkami i parówką/kiełbasą. Resztę mięcha jakoś znoszę. Ba - moja rodzinka nie może patrzeć jak zajadam się jajkami na miękko i koglem-moglem... ja wiem, że ryzykowne... ale czasami nie potrafię sobie odmówić :-)

Z rzeczy nie-mięsnych i nie-zwierzęcych, to najgorsze paskudztwo dla mnie to... wiórki kokosowe :lol: Aż mi żółć i kwas pochodzi do gardła jak sobie pomyślę o kokosie. Co ciekawe - mleczko kokosowe bardzo lubię :megapolew:

Unique_ - 2009-09-27, 19:36

Dla mnie praktycznie już sam zapach mięsa jest obrzydliwy i zbiera mi się na wymioty. Po za tym jak patrze na wnętrzności i inne tego typu rzeczy to jest mi raczej smutno i tak bardzo mnie to nie obrzydza. Ale jeśli miałabym wybrać jedną z rzeczy powyżej to raczej flaczki. Nawet jak byłam mięsożerna to ich nie tknęłam. I czarnina jeszcze.

Na samą myśl co jedzą inni i co można znaleźć w sklepie ogarnia mnie jakiegoś typu strach.. Działy mięsne i rzeźniki są jak cmentarze. Na samą myśl mi nie dobrze.

arhewka - 2009-10-10, 21:11

Ja na widok pasztetu mam odruchy wymiotne. Zawsze tego typu jedzenie kojarzy mi się ze zmiksowanym zwierzaczkiem.
frocia - 2009-10-11, 08:12

Dla mnie najgorszy jest boczek (niestety nie ma go na liście), wątróbka i flaczki.
Tempeh-Starter - 2009-10-15, 20:11

pamiętam z poprzedniego, mięsiarskiego życia

- a) gotowane płuca, są szare, dziwnie lekkie a w trakcie rozkrajania nożem szeleszczą i piszczą jak by kroić gąbkę

- b) świński siekacz w salcesonie, ten ząb kształtnym i rozmiarem jest łudząco podobny do zęba ludzkiego

zarin - 2009-10-16, 12:29

To się je? :shock:
Tempeh-Starter - 2009-10-16, 20:38

płuca, serce, nerki, wątroba to są tak zwane podroby
jest 100 przepisów na dania i produkty z tych części ciała podawane osobno lub rozdrobnione i zmieszane ze sobą
z tego co wiem salceson robi się często z głowizny, skóra i mięśnie zdarte z czaszki, uszy wargi, policzki, język - ząb łatwo się może zaplątać...

jeszcze mi się mózg na kwaśno przypomniał i gulasz z serc kurczaków ale dam już chyba spokój... 8-)

sincerity - 2009-10-16, 22:28

bleeeh

Przypomniały mi się zajęcia z podstaw technologii gdy na zniechęcone miny słuchaczy (omawialiśmy podroby różnych zwierząt) prowadząca wypaliła "ale państwo muszą wiedzieć, co to są podroby, bo jak państwo będą w towarzystwie no to co?".
Obracam się pewnie w nieciekawym towarzystwie, ale nigdy jeszcze nie trafiłam na rozmowę o podrobach, a uczyłam się o nich jakieś 7 lat temu :-P

Tempeh-Starter - 2009-10-17, 12:59

Żarty na bok, podroby to niezmiernie ważny surowiec przemysłu spożywczego.
Mielone, ucierane, spieniane, wstępnie trawione enzymami, perfumowane i barwione to bardzo tani surowiec dający po przerobieniu na wyroby równie dobre zyski jak tak zwane czerwone mięso

frocia - 2009-10-17, 15:22

Tempeh-Starter napisał/a:
z tego co wiem salceson robi się często z głowizny, skóra i mięśnie zdarte z czaszki, uszy wargi, policzki, język - ząb łatwo się może zaplątać...

Jak tak można? :-?
A mój ojciec się za tym przepada.

zarin - 2009-10-17, 18:22

O nerkach, wątrobach i sercach słyszałam, chociaż nadal wizja zjedzenia ich mnie przeraża. Ale że płuca - szok.
Tempeh-Starter - 2009-10-17, 23:03

można powiedzieć, że nic się nie marnuje :evil:
słonecznikowa - 2009-10-18, 11:28

W Wilnie ludzie zajadają się wędzonymi świńskimi uszami :shock:
A moje obrzydzenie wzbudza zdecydowanie wątróbka. Ten kolor, konsystenja...

EastWDZ - 2009-12-13, 23:37

Pluca gotuje ciocia mojemu psu...ale nikt tego nie je bo stasznie smierdzi <blee>...
Ja osobiscie zawsze sie brzydzilem tataru, pamietam jak w SP tata mi kazal go jest(alternatywa bylo isc glodnym do szkoly)...wiec go zjadlem, ale po chwili wygalilem ustnie wiec juz od tyej potry tata sobie darowal czestowanie mnie tym jak on to mowi "wysmienitym rarytasem"

Talia - 2009-12-14, 01:53

smażony smalec...zapach jest ochydny.
Statystyczny - 2009-12-14, 15:45

We mnie największe konwulsje wzbudza kaszanka... bosz. Śmierdzi to zwęglonym ciałem, a wygląda jak nie powiem co.
reptilia - 2010-02-24, 14:14

śmierć flakom!!! To najgorsze, co człowiek mógł wymyślić do jedzenia ze zwierząt :-?
sincerity - 2010-02-25, 15:57

Śmierć to one już mają za sobą. Ile razy można? ;)
Na czarny humor mi się zebrało :-P

reptilia - 2010-02-25, 18:21

Cięta riposta, dużo House'a i demotywatorów ;D
hammerhead - 2010-02-27, 20:13

Inez napisał/a:
Schabowy wrogiem mym - ile ja obiadów nad talerzem ze schabowym przepłakałam.


wiem co czujesz!
ja tak miałam z mielonym ; /

Violka46 - 2010-03-02, 19:50

mnie odrzuca od sekciarskiego podejscia do rzeczywistosci.... 8-)
Soledad - 2010-03-18, 01:43

na widok i zapach wątroby robi mi się niedobrze, flaki też ohyda. nawet jak jeszcze jadłam mięso,to tych świństw bym nie tknęła, bleeeee :-O
Puenta - 2010-03-18, 20:28

mnie o mdłości oprócz flaków, zawsze przyprawiały wszelkiego rodzaju pulpety i klopsy, podobnie parówki, fuj. obecnie to każde, nawet białe mięso przyprawia mnie o niesmak....po co łykać antybiotyki? wystarczy być mięsarzem, a ma się ich pod dostatkiem w pozywieniu :roll:
aśkaeddie - 2010-03-18, 20:32

Ja nienawidzę w ogóle zapachu mięsa, jakiegokolwiek... :roll: :evil: Dzisiaj w kuchni ktoś coś gotował, tak śmierdziało że masakra :-?
Nawiedzona - 2010-03-24, 20:05

Talia napisał/a:
smażony smalec...zapach jest ochydny.


O tak! Nie ma nic gorszego. ale jak dla mnie to wszystko z tej listy jest straszne.

Mag_ - 2010-06-22, 09:15

Ja też nienawidzę SMRODA gotowanego, pieczonego mięsa, czy wywaru do zupy <rzygi>

Nie cierpie tez SMRODU który wydobywa sie ze sklepów mięsnych, obrzydza mnie pasztet, kiełbasa ze szpyrami, surowe mięso mielone (nigdy nie byłam w stanie go dotknąć ;) ) a także tłuszcz, krew, jakieś żyłki :gilotyna: , chrząstki, ogólnie wszytko. najmniej mnie obrzydza tzw "czyste" mieso czyli jak juz to schab bez kosci, bo musze czasami przygotowac i wiem ze dobre mi schabowe wychodzi... Na tzw uroczystosci rodzinne no i dla meza który lubi, chociaz staram sie go indoktrynować i ostatnio w sklepie na moje pytanie czy zrobic mu schabowe to powiedział ze nie chce :mrgreen: Sam zaczął zauważać ze mu jednak wcale mięsko tak nie służy :mrgreen:

spaceage - 2010-06-24, 17:42

Nic z tych rzeczy! Najbardziej mnie konwulsuje pomysł dodawania do słodyczy smalcu albo żelatyny - i pewnie jakbym jadła mięso to nadal by to było dla mnie wielkie NOŁ :)
Tempeh-Starter - 2010-06-25, 11:06

1) jak przygryzę język albo policzek,
lepki, słono - metalizmy smak krwi w ustach

2) gotowane płuca - w czasie krojenia wydają taki piszczącą szeleszczący dźwięk jak by się kroiło gąbkę

3) móżdżek na kwaśno, mózg wieprzowy duszony z ocet i śmietaną a potem rozdrobniony

4) salceson - robi się go ze skóry i mieści zdartych z głowy świni i poszatkowanych, czasem więc między skrawkami i włoskami trafi się ukruszony ząb (świński wygląda identyczny jak ludzki)

Julia84 - 2010-07-02, 07:42

Tempeh-Starter napisał/a:


2) gotowane płuca - w czasie krojenia wydają taki piszczącą szeleszczący dźwięk jak by się kroiło gąbkę

3) móżdżek na kwaśno, mózg wieprzowy duszony z ocet i śmietaną a potem rozdrobniony

4) salceson - robi się go ze skóry i mieści zdartych z głowy świni i poszatkowanych, czasem więc między skrawkami i włoskami trafi się ukruszony ząb (świński wygląda identyczny jak ludzki)


"suside" rany ja jak nawet wege nie byłam to czegoś takiego bym do ust nie wzięła...

eliwinter - 2010-10-07, 21:26

a ja nic nie zaznaczę. kiedyś jadłam praktycznie każdy rodzaj mięsa i pod każdą chyba postacią. teraz nie jem nie dlatego, że nie lubiłam, tylko nagle nastąpił u mnie przerost empatii. do dziś nie czuję wstrętu, raczej...żal?
Lawenda - 2010-10-08, 19:31

Mięso ogólnie. Teraz już nawet nie mogłabym wziąć go do ust, bo sam zapach budzi wstręt. I jajka... Ohydztwo.. Ale zaznaczyłam cielęcinę. Niemowlę niemal, taki maluch... :(
aśkaeddie - 2010-10-08, 22:30

Najgorsze że te wszystkie zwierzęta są traktowane gorzej od przedmiotów. :| Nie wiem jak mogłam jeść mięso i jak ludzie mogą to robić. :|

Nic nie zaznaczyłam. Wszystko jest dla mnie okropne, a oprócz tego że wywołuje wstręt to mam przed oczyma niewinne zwierzaki pod nożem i siekierą. :cry:

xOlax - 2010-11-29, 15:21

Ryby wędzone, kiełbasa, boczek, kaszanka, parówka...
Matko, jak to śmierdzi...

Anna - 2010-11-29, 15:31

Ja nigdy nie lubiłam śledzi, nigdy nie porwałam się na flaki, kaszankę/czerninę.
Aha. No i od kiedy sąsiadka pracująca w masarni ujawniła mi skład parówki - nigdy, przenigdy.

Co do reszty, powiem tylko, że nie zostałam weganką dlatego, ze dawniej nie odpowiadały mi te potrawy smakowo.

A teraz mam umiarkowany stosunek do mięsa, tj. do jego obecności, widoku, zapachu - po prostu nie jestem brzydliwa, jak to mówią. Mam wysoką odporność żołądkową.

Matik - 2010-12-03, 17:03

Jako że tylko nie wegetarianie mnie brzydzą :D :D więc zaznaczylem nie jestem wege /chociaz jestem
Meluzyna - 2010-12-06, 14:10

parówka i flaczki ! były blee nawet wtedy kiedy jadłam mięso :(
zielenina - 2011-01-28, 23:22

flaczki to zdecydowanie największy horror
i jeszcze salceson :shock:

Tofferina - 2011-02-01, 09:13

zielenina napisał/a:
flaczki to zdecydowanie największy horror
i jeszcze salceson :shock:


O taak...i kaszanka ( taki wielki skrzep :shock2: )

zielenina - 2011-02-02, 00:13

Tofferina napisał/a:
zielenina napisał/a:
flaczki to zdecydowanie największy horror
i jeszcze salceson :shock:


O taak...i kaszanka ( taki wielki skrzep :shock2: )


moja rodzinka zawsze rozczula się nad jej "niebiańskim" zapachem rozchodzącym się po domu :mrgreen:

an - 2011-02-03, 23:34

Tofferina napisał/a:
zielenina napisał/a:
flaczki to zdecydowanie największy horror
i jeszcze salceson :shock:


O taak...i kaszanka ( taki wielki skrzep :shock2: )
Prawie wywołałas u mnie odruch wymiotny :roll: Nigdy nie wyobrażałam sobie tego jako skrzepu (bleeee), tylko jako krew po prostu, co oczywiscie wystarczyło, by po dowiedzeniu sie, ze to z krwi, nie chciec tego wiecej, ale moze na kogos bardziej zadziała określenie skrzep :twisted:
Krowa - 2011-02-04, 12:46

Zawsze lubilam krupnioki, wręcz uwielbiałam. I flaczki.
Obrzydliwa jest tylko czernina. I salceson.

Mag_ - 2011-02-09, 08:48

obrzydzają mnie owoce morza, wszelkiej maści kraby a najbardziej ośmiorniczki

:paw:

http://bp0.blogger.com/_x...-h/P4034934.JPG


zdjecie pochodzi z świetnego blogu gastrofaza peace

iamclockwork - 2011-04-04, 13:36

Bez wątpienia parówki. Robione ze śmieci, pełne chemii i bóg wie czego... Nie dotknąłbym teraz żandej o ile nie byłaby w prezerwatywie -_-'
Madziara - 2011-04-06, 12:22

Dlaczego nie ma opcji "WSZYSTKO"? 8-)
Tudzież: "Zarówno ciała zamordowanych zwierząt, jak i produkty pochodzące z ich wyzysku"? :roll:

Tess - 2011-04-06, 12:33

Zaznaczyłam wątróbkę, bo słabo mi na sam widok, ale największy wstręt wywołuje u mnie zapach świeżej wędzonki. A już jak byłam w ciąży - masakra! Nie mogłam nawet przechodzić obok sklepów mięsnych :roll:
mała kaczka - 2011-04-12, 09:49

Pasztet. Ostatnio czekając na autobus zauważyłam pustą puszkę (wielkości puszki po kukurydzy) z napisem "pasztet drobiowy" z żółtym paskiem od połowy puszki w górę "100% gratis!".
Do innych obrzydzających mnie rzeczy należą:
- mózg i przetwory z niego
- nerki
- ozory
- "królik cały"
A najbardziej nienawidziłam w dzieciństwie we wrocławskiej Hali Targowej widoku "świńskich łbów" u rzeźnika. Nie wiem czy dziś jeszcze się tak sprzedaje ale unikam stoisk mięsnych w tym miejscu..

Vegankaa - 2011-04-13, 09:28

zdecydowanie kurczaki, drób, bowiem moi domownicy najwiecej tego jedza z miés, a ja jako matka i zona staram sie sprostac ich potrzebom i od czasu do czasy przygotowuje cos drobiowego dla nich i ... kiedys mi smakowalo ... teraz mnie mdli na zapach, bardzo.
Poza tym sama swiadomosc jak bardzo duzo krzywdy zrobilo mi mieso i jego pochodne powoduje ze "gniewam" sie na ta ten dziki tręd "pozerania" zwierzat.

jokada - 2011-04-13, 10:09

mieso mnie nie brzydzi (o ile nie smierdzi :paw: )
nadal gotuje/przetwarzam mięso dla mojego małża
zaczkolwiek on musi ta padlinę wyjąć z opakowania i umyć zanim ja się jej dotknę
mniej śmierdzi i nie jest takie paskudnie śliskie

ale rosół - bleeeeeh...
kompot z mięsa :paw:

Madziara - 2011-04-13, 13:47

O, fuj.
Vegankaa - 2011-04-13, 15:18

Zapomniałam dodać, że wszelkiej masci wywary mięsne na tzw "zupę" ... przerazający smród :paw:
jokada - 2011-04-13, 15:25

oj tak, zupy na miesie mnie odrzucały nawet jak jeszcze padline jadłam

(moj małż przeżył szok jak sie dowiedził że zupy które gotuje są zawsze na wege wywarze, i że wcale nie musza być tak jak u teściówki na miechu gotowane :P szok tym większy że są smaczniejsze ;) )

Vegankaa - 2011-04-13, 15:40

mleko krowie, kozie.... śmietany, jogurty krowie.... nie cierpie tego....
słonina...boczek....
masy do tortó, bita śmietana, biszkopt na jajach, ciastka na smalcu,
moczone mięso w marynatach... są takie mętne....fu
pizza z serem i mięsem
zapach smażonej kiełbasy
kasza manna na mleku (od dziecka wymiotowałam po niej)
bigos z miesem i kiełbasami

Tantra - 2011-04-13, 17:43

Vegankaa napisał/a:
moczone mięso w marynatach

O, matko. Kojarzy mi się z konserwacją fragmentów zwłok na potrzeby poznawcze. W formalinie.
Z resztą też się, zresztą, zgadzam ;)

PS. O móżdżku, jądrach było? :P

Ostatnio przeczytałam gdzieś o "domowej produkcji" sera topionego w chudych latach 80- tych w Polsce: kładło się kawałek twarogu na kaloryferze i czekało jakiś czas, aż "zgliwieje"; potem wrzucało się to na patelnię, co miało zabić aromat, ekhm, "gliwizny" (mój neologizm, stworzony na potrzebę chwili) i upodobnić produkt wyjściowy do pożądanego.
Ponoć ludzie naprawdę to jedli.
:sloneczko:

m4teusz - 2011-05-01, 00:19

jako wieloletni wyznawca jedynie slusznej drogi "miecho, miecho i tylko miecho" jestem uczulony obecnie na najdrobniejszy kawalatek. ale jakos najbardziej zapach boczku. konwulsje murowane.
Kama122 - 2011-07-16, 23:40

Mnie brzudzi każde mięso, ale rosół i parówki wybitnie... Jakieś takie obrzydliwe to jest samo w sobie ;D Jak na wolontariacie roznosiłam rosół to nie mogłam wytrzymać, a dom to od razu wietrze :megapolew:
Tomasz Makrela - 2011-10-08, 11:45

Wszystko z ankiety jest diablo smaczne i gdyby nie względy etyczne, tobym się tym nadal obżerał.
veganna - 2011-11-01, 05:39

Ja podobnie jak Tomasz Makrela, może tylko poza flaczkami i tatarem. Jadałam mięso od zawsze i bardzo je lubiłam. Aromat karkówki z grilla i podsmażanego z cebulką i czosnkiem boczku będą chyba zawsze śnić mi się po nocach :) . Lubilam też kaszankę i "czarną" zupę :) . Przestałam jadać mięso z pobudek etycznych. Nie jadać go, bo budzi obrzydzenie, to żaden wyczyn. Gdy ktoś bardzo lubi i przestaje je jeść, to jest dopiero wyczyn, wspaniały przejaw sily charakteru i prawdziwy powód do zamozadowolenia :P
xwegax - 2011-11-02, 10:21

Mleko i jego przetwory - może z wyjątkiem żółtego sera. Sama nazwa mleka mnie obrzydza.
leaf. - 2011-11-02, 17:32

Jest tego całe mnóstwo! Wątróbka, flaczki, ozorki, serca i inne wnętrzności. Kiełbasa, parówka, pasztet, boczek, kaszanka, ryba podana jeszcze z głową i oczami... Brrr, idę zjeść jakieś warzywo.
va - 2011-11-02, 23:51

słodzona kawa, żelki, kisiel
Anna - 2011-11-13, 14:13

Trochę w temacie, trochę nie na temat.

Znacie pewnie powiedzenie "mdli mnie na sam widok" - okazuje się to całkiem prawdziwe!

Ostatnio odkryłam, że mdłości są u mnie reakcją na stres/poczucie zagrożenia/agresję. Mdli mnie kiedy jestem świadkiem ludzkiej tępoty. Mdli mnie, kiedy widzę niezmierzone oceany głupizny. Mdli mnie. Serio. Fizycznie.

Zapewne niemoc wobec pewnych zjawisk powoduje stres=ścisk żołądka=mdłości.

Ostatnio był to widok maszerujących skinów. O mało nie zwymiotowałam im na glany.

desaintgermain - 2011-11-24, 03:32

Kiedy jeszcze się uczyłem, a trzeba było zarobić jakoś na komputer, co się zresztą udało. Zatrudniłem się na czas wakacji w markecie HIT w Warszawie, obecnie Tes... na Bemowie. Jako uwaga... ochroniarz. Z socjologicznego punktu widzenia dawała spojrzenie na ludzi jak w programie big brother, czyli jak na bezmyślne bydło.

Wtedy byłem jeszcze mięsożerny, ale do rzeczy.

Kiedy mnie oprowadzano, pokazali mi jedno miejsce gdzie często stali niektórzy ochroniarze, pilnując aby ktoś się nie połasił na kilka kilo kiełbasy.
Mianowicie był to dział mięsny, ale nie ten gdzie chodzą klienci.
Tylko tam gdzie się je dzieli, rozcina i przechowuje. Kiedy tam wszedłem dostałem momentalnie torsji!

Mało nie zwymiotowałem.
Bynajmniej nie było to spowodowane widokiem mięsa, ale fetoru tak strasznego, że nie można było się powstrzymać przed puszczeniem pawia.
Nie można też z tym niczego porównać bo nawet niemyjący się "trol" w tramwaju pachnie jak kwiaty, mimo że wszyscy uciekają zasłaniając twarze.
Stałem tak dobre dwadzieścia minut i dalej mi nie przechodziło.
Żołądek podnosił wszystko do góry, dławiłem się dalej próbując zdobyć oddech świeżego powietrza.

Na całe szczęście tego testu nie zdałem, bo inni się przyzwyczajali. Tak więc więcej tam nigdy nie trafiłem, miałem przyjemniejsze zajęcia.

Czasami idąc do pracy, z tyłu marketu mijałem drzwi działu mięsnego. Zawsze czując ten smród i widząc na ziemi płynną ścieżkę fekaliów i moczu wypływającą z mijanych drzwi, którymi przyjmowano mięsny "towar"

Własnie to wzbudziło we mnie największe konwulsje.

Łysica - 2012-06-03, 19:24

Szufla!
A owoce morza???
OHYDA!!! :paw: :paw: :paw:

Krowa - 2012-09-09, 17:41

Wprawdzie średnio w temacie, ale wzbudziło moje konwulsje. Uwielbiam smażone i niezdrowe. Mimo to, po obejrzeniu zrobiło mi się niedobrze: http://www.mentalfloss.com/blogs/archives/136738
kika - 2012-09-09, 18:12

myślę że zapachy dobiegające z mięsnej kuchni, mdli mnie to bardziej niz sam widok takiej potrawy....
Miła Gosia - 2012-09-09, 22:46

noooo smrody najgorsze, jak czuję smalec, smażone mięso albo jajecznicę to mnie na rzyganie bierze : |
chociaż jak na kasie w kerfurze przerzucam nieraz jakieś zwłoki, z których coś cieknie to też przyjemnie nie jest

JAJEBIE FFFFFUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

czerwony_autobus - 2012-09-09, 23:35

Miła Gosia napisał/a:
kerfurze
kArfurze - nie znosze źle wymawianego francuskiego


Najgorsze są smrody sadzonych jajek i kaszanki które się po całym mieszkaniu roznoszą, bleh;/
Ostatnio z powodu braku miejsca w lodówce zaczeto mi dokładać kiełbasy do ryżu, sera itp Połowę jedzenia muszę potem oddawać i głodna chodzę :evil:

Miła Gosia - 2012-09-09, 23:51

czerwony_autobus napisał/a:

Miła Gosia napisał/a:
kerfurze
kArfurze - nie znosze źle wymawianego francuskiego
a ja francuskiego, więc totalnie nie zwracam uwagi na poprawność wymowy
vanityy - 2012-09-10, 00:14

jajka [pod każdą postacią] i gotowana w wodzie kiełba - przy tym toi toi to perfumy
pewnapanna - 2013-06-30, 07:02

Ja myślałam, ze ja mało wrażliwa na widoki jestem ale jak pojechałam ze znajomymi nad morze i zobaczyłam całą, CAŁĄ rybę na talerzu jednocześnie gdy 2 ozdobna pływała sobie obok mnie w akwarium to :paw: :-?
Mak - 2013-06-30, 13:32

o, wykopaliska :D

ja nie znoszę jak trup jest już stary i podaje starym trupem. a najgorzej jak ktoś to zacznie jeszcze gotować. chyba, że trup jest kurzęcy i zamiast gotowania jest smażony. smród niemożebny, 2/10.

Milia - 2013-06-30, 15:14

Widok ugotowanej albo usmazonej ryby z oczami.
Smrod gotowanych flakow i w ogole gotowanego miesa.
Konsystencja galarety miesnej.

Natomiast miesa pieczone nie napawaja mnie wstretem, ani widokowo ani zapachowo.

AreWeAllWeAre - 2013-09-16, 08:57

Z tych pasztet, ale ogólnie to ugotowanie mięso, w którym widać naczynia krwionośne. W ogóle mięsa w każdej postaci się brzydzę. I jajek też, zwłaszcza skrętek białkowych!
czerwony_autobus - 2013-09-16, 09:09

Chrząstki, i jak ktoś je je obok mnie. Uciekać mam wtedy ochote
Degon - 2013-09-16, 10:26

Kożuchy w mleku zawsze wywoływały we mnie odruch wymiotny jak jeszcze kiedyś zdarzało mi się mleko pić (czy kakao). Mowy nie ma, żebym je przełknął (prędzej zjadłbym psią kupę ).

(nawet te kożuchy pojawiające się na mleku sojowym z niejakim trudem nauczyłem się tolerować).

Gemma - 2013-09-16, 10:35

W ankiecie źle napisana jest wontrubka. powinno być wontrupka :mrgreen:

A w temacie, nic mnie nie obrzydza. We wczesnej młodości był tylko kożuch na mleku i zapach papryki. Daaawno temu samo przeszło.

Bellis_perennis - 2013-09-16, 11:28

Czernina, kaszanka, salceson, ciepłe mleko, smalec bądź jakaś wieprzowina w trakcie obróbki termicznej, zapach każdego mięsa w początkowej fazie gotowania, później już mniej śmierdzi.
Melania - 2013-09-16, 11:55

W zamierzchłych czasach gdy nie bylam vege bardzo lubilam tatara.
tiger - 2013-09-17, 19:56

zapach ciepłego mleka :paw:
szynka-szynka - 2013-09-17, 19:58

gluty z niedorobionego jajka

[ Dodano: 2013-09-17, 20:59 ]
//edit: wzbudzały

vegeslowfood - 2013-09-17, 23:20

Właśnie, powinna być możliwość zaznaczenia więcej, niż jednej odpowiedzi. Zaznaczyłam parówki, bo jak jeszcze jadłam mięso (jakieś 8 lat temu), po próbie przysposobienia takiej parówy miałam cofkę. Ohyda max. Szczególnie jak się wie, co jest w składzie.
Poza tym wszelkie takie dziwne akcje, typu wątróbki (uraz z podstawówki), salcesony, śledzie i inne. A, i nieścięte, glutowate jajo też. I krewetki. Ugh. No więc ogólnie wychodzi na to, że mięso.

A z wege... hm, chyba nie ma takiej roślinki, której bym nie lubiła. Myślę i wymyślić nie mogę. Może kapary? Ale nie jem, więc w sumie nie wiem.

AreWeAllWeAre - 2013-11-08, 15:59

Od ostatniej wypowiedzi zmieniłam trochę zdanie.
A to dlatego, że widziałam niedawno jak moja babcia gotuje rosół :paw: i akurat piłam wtedy sojowy napój. Normalnie myślałam, że zwrócę!
Tak więc ja się najbardziej brzydzę rosołu, zwłaszcza takiego, w którym pływa mięso w żyłami ( w tym babci pływało...).

Kasiula_Wro - 2013-11-08, 21:49

mnie zawsze obrzydzały galaretki mamy, z kawałkami mięsa i skórek, o jezusie :lol: a wszyscy się tak tym zajadają na wszelakich rodzinnych imprezach..
Nutaharion - 2013-11-08, 23:01

Już jako dziecko wywaliłem ze swojej diety ryby. Zawsze po nich :paw:
Zresztą na tatara, flaki też nie mogłem patrzyć. Obrzydliwe.

aniaania - 2013-12-10, 07:53

Od kiedy zostałam wegetarianką mam takiego pecha, że gdy robię zakupy w jakimś sklepie samoobsługowym, zawsze stoi przede mną ktoś kto nabierze tyle mięcha, że zastanawiam się "Dlaczego?". Wątróbka, udka, i te sprawy...
Milia - 2013-12-10, 13:39

szynka-szynka napisał/a:
gluty z niedorobionego jajka

[ Dodano: 2013-09-17, 20:59 ]
//edit: wzbudzały


To samo! Juz jako maly dzieciak, jesli w jajecznicy byly niedosmazone "gluty", to nie moglam ruszyc nawet tej reszty ktora byla dobrze usmazona.
Feee!

yarosh1980 - 2013-12-10, 14:28

A więc wy tutaj jesteście wegetarianami tylko dlatego, że mięso wam nie smakuje i jedzenie a nawet patrzenie na mięcho was obrzydza. A ja myślałem że przeszliście na wege dla zdrowia albo zwierząt czy środowiska... Czyli są już 4 rodzaje wegetarian: ideologiczni, zdrowotni, ekologiczni i konwulsyjni :lol:

aniaania napisał/a:
zawsze stoi przede mną ktoś kto nabierze tyle mięcha, że zastanawiam się "Dlaczego?". Wątróbka, udka, i te sprawy...

też mnie to zastanawiało, po co ludzie muszą ciągle żreć to mięcho. Bynajmniej nie dla zdrowia, tego jestem pewien, choć mięsojady często mówią: "Musisz jeść mięso żeby być zdrowym!". Przecież gdyby zależało im na zdrowiu, to by nie jedli cukru i nie palili papierosów. A większość ludzi wchłania biały cukier i pali, a te dwie rzeczy psują organizm. Wobec tego nie mogą argumentować swojego mięsożerstwa dbałością o zdrowie. Myślę, że po prostu chcą zaspokoić głód w najprzyjemniejszy dostępny sposób, czyli mięsko przyrządzone na różne sposoby. Zaspokojenie łaknienia na mięsiwo przynosi im jakąś euforię, której nie uzyskają jedząc np. fasolę lub marchewkę.

Gemma - 2013-12-10, 15:18

:offtopic:
Jak już pisałam, nie mam fobii związanych z obrzydzeniem. Dlatego też, nie umiem zrozumieć dorosłego człowieka mówiącego, że obrzydza go np: mięso, jajka i wnętrzności istot żywych lub martwych. Dzieciom wybaczam, albowiem młode są i nie wiedzą co mówią.
Idąc tym śladem, musiałabym brzydzić się samej siebie, bo przecież mam flaki, w których zachodzą fermentacje trawienne, bywa że cuchnace. Bo, wylatują ze mnie gluty, te z nosa i te z dołu... Bywa że śmierdzę póki się nie umyję i wiele jeszcze możnaby wymyslać.
Chyba się przeprowadzę do lasu co by nie obrzydzać wrażliwych. Pewnie oni są z innej mąki upieczeni, a mnie jedną pan bozia tak pokarał. :cry:

aniaania - 2013-12-10, 18:03

Nie zostałam wegetarianką, bo cokolwiek mnie obrzydza, tylko zdałam sobie sprawę , że to na prawdę będzie najlepsze rozwiązanie, ale teraz gdy nie jem mięsa, dostrzegam jakie ilości mięsa spożywają ludzie ;/ A niestety ludzie, których znam także uważają że mięso to samo zdrowie, a jak nie jem to znaczy że zaraz zapadnę na wszystkie choroby świata ;p
yarosh1980 - 2013-12-10, 18:53

Ja nie jem mięsa, ale to nie znaczy że wywołuje u mnie odruch wymiotny. Nie brzydzę się mięsem pod kątem samego szamania go w ustach, gryzienia jego tłustych kąsków i delektowania się. Ba, na jego widok cieknie mi ślinka. Boczek albo golonko z tłustościami, mmmmm. Ale brzydzę się samym przebywaniem mięsa w moim przewodzie pokarmowym i tym, co ono we mnie wyprawia, jakie procesy powoduje i co po sobie pozostawia.
orzechova - 2013-12-11, 13:30

smażyłam wczoraj mężowi kotlety mielone, śmierdziała mi ta wieprzowina tak że myślałam że puszczę pawia na patelnię :/
Poliannaaa - 2013-12-11, 17:20

We mnie największy wstręt wywołują komentarze ludzi, kiedy dowiadują sie, ze jestem weganka :) nie lubię o tym dyskutować i poraz kolejny tłumaczyć, ze nie mam niedoborów witaminy b12 bo jak goryl sama ta witaminę produkuje, nie mam niedoboru witaminy D bo lubię chodzić na spacery i czerpać ze słońca tego co najlepsze, nie brakuje mi żelaza, a wręcz mam go bardzo dużo, bo zywie sie głownie warzywami, a dodatkowo lubię najbardziej te zielone i strączkowe rownież :)
arahja - 2013-12-11, 21:19

Poliannaaa napisał/a:
witaminy b12 bo jak goryl sama ta witaminę produkuje, nie mam niedoboru witaminy D bo lubię chodzić na spacery i czerpać ze słońca tego co najlepsze


nieeeeeeeeeeeeeeee

Hate - 2013-12-12, 02:22


Surri - 2013-12-12, 07:09

Oczywiście, że tak. A ludzie z niedoborami B12 to wielki spisek koncernów farmaceutycznych żydów, masonów i tęczowych panów.

Nic nie wiecie o świecie.


No, ale dobra miałam nie żartować :(

Przejrzyj sobie Polianaaa

B12-znowu..bo nadal trzeba..


B12 - FAKTY i MITY - wykład dr R. Pawlaka

b12

I łykaj plissssssss


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group