Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Dieta i zdrowie - Bardzo wczesne budzenie się po przejściu na wegetarianizm.

wegechlopak812 - 2017-09-27, 05:38
Temat postu: Bardzo wczesne budzenie się po przejściu na wegetarianizm.
Witam. Otóż od pewnego czasu jestem powiedzmy że witarianinem, piszę powiedzmy bo z definicji nie jest to już witarianizm. Ale 90 % pokarmów jem surowych. Ogólnie żywię się głownie surowymi warzywami, orzechami,pestkami i nasionami. Otóż od czasu jak przeszedłem na ten sposób żywienia zacząłem się budzić codziennie o 4 rano całkowicie wyspany i już wstaję. Nie jestem wstanie spać dłużej. Ma ktoś podobnie? Czy to normalne? zdarza się że nawet czasami budzę się już 2:30. Oprócz tego od 2 lat nie byłem chory. I mam jeszcze jeden objaw i jako że 2 pierwsze są jak najbardziej na plus to ten jest dziwny, mianowicie wogóle się nie pocę. I zastanawiam się czy to zdrowe. Jestem też lekko wyziębiony ale to akurat mi nie przeszkadza. Mam też wyraznie obniżone libido, co jest jak dla mnie akurat na plus ale czy to normalne? W sensie czy nie obniżyłem aż tak kalorii że zatrzymują się niektóre procesy fizjologiczne. Macie podobnie witarianie?:-)
orzechova - 2017-09-27, 08:21

W samym temacie się nie wypowiem, bo nie jestem witarianką, ale czy sprawdzałeś ile jesz kalorii?
Btw, chciałabym budzić się rano wypoczęta i pełna energii.. :roll:

hiacynta - 2017-09-27, 09:12

Też uważam, że odpowiada za to niska kaloryczność diety. Ja jestem "zwykłą" weganką, ale na początku mojego weganizmu byłam na niskokalorycznej diecie (problemy zdrowotne) i też budziłam się bardzo wcześnie, właśnie ok. 4 rano, zupełnie wyspana i... głodna. Miałam wrażenie, że mój organizm nie chce spać, bo gdy śpie, to nie jem. Pociłam się też znacznie mniej, tylko przy dużym stresie. A na płeć przeciwną byłam zupełnie obojętnas, żadmego pociągu fizycznego. Wszystko przeszło, gdy zwiększyłam kaloryczność diety i zaczęłam jeść więcej białka- to też istotne, że wcześniej jadłam go bardzo mało. I teraz jestem zmęczona po 8 godzinach snu, spocona gdy jest gorąco, ale też nie chodzę ciągle głodna i nie mam wrażenia jakby mój żołądek zjadał sam siebie w przerwach między posiłkami ;-)
Jędruś - 2017-09-27, 10:22

Witam Wegechlopak812;

Trzeba wszystko podgrzewać do 40 st. C. To jeden z najczęstszych błędów witarian, nie będzie wtedy problemów z przechłodzeniem, libido itp.
Co do rannego wstawania to zależy o której chodzisz spać?
Generalnie każda godzina snu przed północą liczy się podwójnie.
Pobierasz regularnie witaminę B12?

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

wegechlopak812 - 2017-09-27, 10:26

Zgadza się jest mała podaż kalorii. Nie liczyłem, ale nie ma 1500. I zgadza sie również to że jest mało białka. Natomiast wcale się nie budzę głodny i zasadniczo też głodny nie chodzę. Białka wychodzi około 0,5 g na kg. Węglowodanów 2 i tłuszczy tak 1-1.25. Witaminy i minerały uzupełniam. Skąd wziąć białko na diecie wege? Póki co bialko mam jedynie z orzechów i pestek, i z białka w proszku z grochu. Strączków na razie nie mogę. Tofu też nie.
Jędruś, wcześnie się kłade jak na nasze społeczeństwo bo o 22 max 23.
Jedzenia nie podgrzewam, ale bardzo długo je żuje w buzi i myślę że się podgrzewa do tych 36.6. Uzupełniam b12 ale dopiero od 3 dni, wit D też borę.
Poza tym ja też medytuję i oddycham "przeponowo" może to ma znaczenie.

Jędruś - 2017-09-27, 10:36

Podaj swój tygodniowy jadłospis, nie śpiesz się.

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

orzechova - 2017-09-27, 12:13

Jędruś napisał/a:
Generalnie każda godzina snu przed północą liczy się podwójnie.


w sensie że co? :-?

Jędruś - 2017-09-27, 12:41

Trzeba pomnożyć przez dwa, to wszystko.
Chodzi o biorytmy dobowe.
Porady:
https://tipy.interia.pl/artykul_16300,jak-sen-wplywa-na-organizm.html

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

orzechova - 2017-09-27, 14:23

to znaczy, że jeśli położę się spać [i zasnę] o 20, to do 24 mam przespane 4h, więc jakby 2x4=8h przespane i można wstawać? Ciekawe :lol: :lol:
http://pogromcymitowmedyc...rto%C5%9Bciowy/

https://portal.abczdrowie.pl/pytania/czy-sen-przed-polnoca-jest-najzdrowszy

nie ma na to dowodów..

wegechlopak812 - 2017-09-28, 04:53

pos. 1. platki owsiane 50 gram plus 0.5-1.0 awokado
pos 2. 50 gram białka z grochu połączone z talerzem zielonych warzyw, typu sałata lodowa/rukola/roszponka/szpinak/jarmuż/brukselka/ do warzyw łyżka oliwy z oliwek
pos 3. 50 gram kaszy gryczanej z warzywem: cukinia/pietruszka/seler/ogórek gruntowy/ łyżka oleju kokosowego
pos.4. 2-3 rożne warzywa, 250-300 gram łyżka oleju z siemienia

Kasze czasami zamieniam z quinoną.

w pos. 2 opcjonalnie, staram sie żeby to było raczej 1 warzywo w jednym posiłku, ewentualnie max 2.

Niektóre posiłki zamieniam na taki posiłek że biorę trzy wielkie liście sałaty i je rozkładam i pakuję do nich np. ogórka,oliwki,ogórka kiszonego,posiekanej cebuli i też wszystko zalewam łyżką tłuszczu, raczej lniany jest to wtedy.

To jest taka baza, inne dni opcjonalnie zamieniam np. białko z grochu i jem zamiast tego 50-70 gram orzechów włoskich i już nie dodaje tłuszczy. następnym razem np. 8 orzechów brazylijskich, potem 50-70 gram pestek z dyni/ i też nie dodaje już tłuszczy. Orzechy i pestki łącze też z zielonym warzywami 50-100 gram. Jem też np. zmielone 3 łyżki stołowe siemienia lnianego(sam miele w młynku) i też raczej z zielonymi wtedy łącze.

Powoli wprowadzam fasole a potem wprowadzę strączki. Przyznam się szczerze i bez bicia że czasami zjadam 2 jajka i nawet odrobinę mięsa gdyż nie chciałem tak gwałtownie przejść na 100 % wege, jak wejdę na strączki wyeliminuje całkowicie mięso a nawet i jajka. Wprowadzę też niedługo tofu i warzywa takie jak pomidor,buraki itp.

Co któryś dzień 1 grejfrut lub jedną cytrynę wplatam pomiędzy posiłkami.

Posiłki uzupełniam wit B12, wit D, 1-2 gramy wit c, wit A i E i cynk,kwas foliowy.

Posiłki doprawiam ziołami i naturalnymi przyprawami.

Jędruś - 2017-09-28, 06:49

orzechova napisał/a:
to znaczy, że jeśli położę się spać [i zasnę] o 20, to do 24 mam przespane 4h, więc jakby 2x4=8h przespane i można wstawać? .

Tak, ja często tak robię jak mam jechać 400 lub więcej kilometrów samochodem, wyjeżdżam późnym popołudniem w piątek.
Jadę do ok. 20 – 20:30, ustawiam budzik na 1 – 1:30 w nocy, i jadę dalej. Wtedy nie ma problemów z przemęczeniem. Osobiście sprawdzone i wypróbowane.

Wegechlopak812.
Strączkowe zaczynaj od ciecierzycy,
Sposób przygotowania: moczenie co najmniej 8-10 godzin, następnie płukanie na sitku. Wkładamy moczoną ciecierzycę do pojemnika z przykrywką (maksymalne wypełnienie 3/4) wstawiamy do lodówki. Raz na dzień płuczemy na sitku pod bieżącą wodą. Po 3 dniach ciecierzyca robi się słodka wtedy jest dobra. Można ją przechowywać 7 dni w lodówce czyli można naraz zrobić spory zapas.
Osobiście bazuje na podkiełkowanych nasionach typu: owies bezłuskowy, orkisz, gryka, ciecierzyca, soja, postępowanie podobnie jak z ciecierzycą ale nie trzeba czekać aż 3 dni wystarczy 1 dzień.
Sprzęt: wyciskarka (Green star), młynek Nutribullet, termometr (stalowy), pojemnik z termoodpornego szkła do podgrzewania.

Polecam orzechy brazylijskie 2-5 dziennie najlepsze źródło selenu.

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

wegechlopak812 - 2017-09-28, 08:20

Dzięki za info Jędruś. Głownie będę bazował na zielonej ciecierzycy i fasoli. Bób narazie odpuszczę. Brazylijskie wymieniłem, jem 8. Ponoć zalecają 3 dziennie dlatego ja jem 8 ale 1-2 x w tyg. Orzechy i nasiona też mocze.
orzechova - 2017-09-28, 08:31

czy pisząc o zielonej ciecierzycy miałeś na myśli zieloną soczewicę?
wegechlopak812 - 2017-09-28, 10:04

Hiacynta a to nie jest tak z tym białkiem że jest ono po prostu ciężko strawne i organizm zużywa energie na trawienia białka zamiast na inne procesy fizjologiczne? Węglowodany trawią się znacznie szybciej i są "lżejsze". A jak damy więcej białka to też organizm może sobie nie radzić z większą ilością. Słyszałem że ta ilość białka według dietetyków i Who jest przekraczającą nasze możliwości trawienia. Np. podobno 0,5 gram białka na k/mc wystarczy na dzień (pod warunkiem że jest pełnowartościowe), szczególnie jeśli nic nie ćwiczymy i jesteśmy ubodzy w wysiłek fizyczny bo prostu organizm nie ma gdzie spożytkować tego białka i zalega ono w narządach. A pp przez pocenie może stara się pozbyć nadmiernych toksyn. A jak się nie ja nadmiaru bialka to może nie potrzebuje się pozbywać bo termoregulacja jest na odpowiednim poziomie. Nie wiem może się mylę, głośno myślę :-) Ja jak pojem białka od razu jestem zmęczony, mam wzdęcia itp. Ale dzieje się tak tylko jak zjem więcej niż 15 gram w porcji...

Orzechova dokładnie masz rację, chodziło o soczewice, przejęzyczenie :-) Cieciorki nie spożywam.

PS. Czy mogę tu skopiować wypowiedz z pewnego forum, która przedstawia nieco kontrowersyjny aczkolwiek ciekawy punkt widzenia na potrzeby kaloryczne?

[ Dodano: 2017-09-28, 10:36 ]
Dobra wkleję. Jak coś to usunę wieczorem jeśli złamałem tu coś w regulaminie, zaznaczam że to nie mój tekst a temat z innego forum.

cyt."Witam, od razu zaznaczę, że reprezentuję dość niespotykane podejście do życia, co dopiero treningu.
Długo zastanawiałem się czy tak wcześnie warto o tym pisać, czy już lepiej poczekać na jeszcze lepsze efekty i wtedy zmotywować nimi innych. Wybrałem pierwsze generalnie z nadmiaru czasu, więc potraktujcie to jako rozgrzewką przed tym, co wyprodukuję tu za rok i dwa.

Dodam, że wiem, na czym polega kulturystyka i dieta z odpowiednią ilością b/t/w, gdyż siedziałem w tym 3 lata i przeczytałem mnóstwo książek i rad bardziej doświadczonych ode mnie. Nastąpiła po tym 2-letnia przerwa (głównie z dolegliwości jakich się nabawiłem przez dietę wysokobiałkową tj. potężny trądzik, łysienie, osłabienie wzroku, brak elastyczności skóry, więc i rozstępy itd.).
Oczywiście nie od razu doszedłem do przyczyn moich dolegliwości, zresztą nie o tym temat. Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami, jakie do tej pory zebrałem i na pewno jeszcze raz kiedyś to zrobię przy okazji umieszczenia zdjęć w dziale galeria.

Jadam głównie raz dziennie to, na co mam ochotę. Nie mam do czynienia z żadnymi lekarzami, lekami, suplementami, wspomagaczami itd. Jedyne co trafia do mojego organizmu, to pokarm. Ten stan rzeczy trwa ponad 2 lata. Czasami przeprowadzam również posty lecznicze (nie spożywanie żadnych ilości pokarmu), które na razie nie trwają dłużej, niż 5 dni i stosuję urynoterapię (potraktujcie to jako niuans, nie planuję o tym tu rozprawiać, ani dyskutować, bo sam wiem jaki miałem stosunek do tego typu rzeczy, zanim sam to wszedłem).
Oczywiście aktualny tryb życia jest zupełną przeciwnością do tego co było - jadałem co 3 godziny i burczenie w brzuchu łączone z innymi objawami w razie opuszczenia choć jednego dania były na porządku dziennym.

Trenuję siłownię 4 razy w tygodniu regularnie już 7 tyg. i od dłuższego czasu aeroby, jogę i sporty zespołowe. Wiem, że to nie jest jakiś okres, po którym warto już czymś się dzielić, ale myślę, że jest czym. Zanotowałem przyrost 2.5cm (start od 33cm) w bicepsie i znaczną poprawę jakości w innych partiach (które już mierzę okiem), czego chyba nie udało mi się osiągnąć w tak szybkim czasie kiedy zaczynałem swoją przygodę z dietą wysokobiałkową i siłownią z planem. Mało tego, pamiętam, że mi 35cm w bicu stuknęło po około 4 miechach regularnych, przemyślanych ćwiczeń.

Nie ma u mnie w słowniku pojęć jak brak węgli, białka czy regeneracji - te kilka tygodni pokazały mi, jak będą wyglądały moje kolejne 6 lat i dłużej. Nie miewam osłabień (nawet w czasie treningów podczas głodówki), ani żadnych dyskomfortów. Wręcz przeciwnie nawet po ciężkim treningu nie jestem zmęczony, może dlatego zdecydowałem się dodać do treningu trening z własnym ciałem w dni, kiedy nie mam siłowni: http://pl.


To mnie też nie męczy, bardzo szybko czuję gotowość do kolejnego wysiłku. Oczywiście mam swoją teorię co do tego stanu rzeczy, ale nie rozmawiamy tu o medycynie niekonwencjonalnej.

Skąd budulec dla mięśni?

Pierwszy wg. mnie argument: Kiedyś się dowiedziałem, że nerki potrafią przetworzyć ograniczoną ilość białka, reszta po prostu zaśmieca organizm. Wg. naukowców nerki ledwo wyrabiają z 1/3 tego, co zwykle wysokobiałkowa nam oferuje (2g/kg masy ciała) a i tak są maksymalnie obciążone co nieciekawie wróży im w przyszłości. U jednych jest to bezobjawowe przez większość czasu, u drugich nie, ale raczej nikt na tym nie skorzysta. Wystarczy wspomnieć, że przeciętny człowiek po 40stce ma 15kg śmieci w jelitach. Nie jest tak, że one sobie tam są i nic się nie dzieje. Zazwyczaj to ognisko różnych dolegliwości, przyszłych chorób, przedwczesnego starzenia i zużycia organizmu. I skąd mogą się te złogi brać? Skądś na pewno, obstawiam, że przez usta.

Drugi argument: Organizm sam z siebie potrafi wytworzyć wiele energii, witamin, minerałów, aminokwasów jeśli wymagają tego warunki zewnętrzne. Wykazuje zdolności przystosowawcze do każdej sytuacji i jeśli bodźcem jest duży ciężar pobudzający mięśnie, organizm je przystosowuje wytwarzając im odpowiednie warunki. Oczywiście to nie jest moja teoria, ludzie, którzy odbywają nawet 40 dniowe głodówki i poddający się w tym czasie regularnym badaniom moczu wykazują w nim bardzo duże ilości białka i aminokwasów. Oczywiście taka ilość akurat w tym przypadku nie służy budowie mięśni, a odbudowie zniszczonych tkanek, jakie się dokonują w czasie postu leczniczego.

Trzeci argument: Azot przyswajany wraz z powietrzem, który jest przecież produktem końcowym białka i najważniejszym dla kulturysty. W skrócie białko w organizmie dzieli się na węglowodany i azot. Dodam, że ten dostarczany wraz z powietrzem jest w 99% przyswajający. Oczywiście można rzec, że przecież kulturysta też oddycha więc i ma azot. Ok, ma, ale przypomnijmy sobie pierwszy argument i fakt, że gotowane jajka, gotowane mięso łączone ze skrobią (ziemniaki itd.) a już tym bardziej "martwe białko" w proszku czyli suplementy to jedne z najmniej przyswajalnych pokarmów. Organizm do trawienia, przetwarzania i wydalania czegoś takiego nie ewoluował, więc nasze układy trawienne nie są w stanie dobrze sobie z czymś takim poradzić w przeciwieństwie do jadania surowych roślin czy mięsa z odpowiednimi roślinami (nie przetwarzanymi termicznie) itd. czyli pokarmu, który pod taką postacią jest naszym organizmom dobrze znany (dowolnie obrabiane termicznie mięso, tłuszcz, surowe rośliny i orzechy). Jest jeszcze tajemnica właściwego łączenia pokarmów, bo przecież lew, jedząc swoją ofiarę nie zagryza jej trawą. Podobnie w ludzkim układzie pokarmowym. Do trawienia białka żołądek potrzebuje innych soków trawiennych (czy też zwanych środowiskiem enzymów, które rozkładają pokarm), do skrobi innych. Jeśli zjemy ziemniak z mięsem, następuje przemieszanie się soków trawiennych w żołądku, w efekcie pokarm schodzi do niższych odcinków układu pokarmowego i jest trawiony przez bakterie. Tak powstają złogi i toksyny, a sam potencjał pokarmu jest bardzo nikle wykorzystany.

Czwarty argument, który był dla mnie bardzo ciekawym eksperymentem. Każdy kto trenuję trochę poważniej, zna to uczucie, kiedy nas rozpieprza energią w czasie pobytu na siłowni po obfitym posiłku z dużą ilością białka. Możemy góry przenosić, psycha popycha nas w najwyższe obroty, gotowa dawać liście za przerwy między seriami.
Poznałem kiedyś coś takiego jak efekt placebo. Ponoć szamani skutecznie lecą swój lud, podając im ciemną buteleczką z wodą i wmawiając, że to bardzo silny lek, który pomoże. I pomaga. Potęga psychiki? Mózgu? Podświadomości? Przypomnijmy, że mózg, to niezbadane sfery, a wykorzystujemy go przeciętnie 10%.
Wykorzystałem tą wiedzę, aby symulować to uczucie, jakie opisałem wyżej. Różnica polegała na tym, że przez cały dzień zjadłem tylko raz i to trzy jabłka średniej wielkości. Doskonale pamiętałem uczucie, jakie towarzyszy mi, kiedy bardzo obficie zjem i jestem gotów do treningu najwyższych lotów z pełnym skupieniem więc odtworzyłem to w powyższej sytuacji i to dosłownie. Uwierzyłem, że jestem w stanie mieć tyle samo siły, choć teoretycznie nie dostarczyłem organizmowi potrzebnego b/t/w. Jaki efekt? Identyczny, bez żadnych różnic. Do dziś to wykorzystuję ze świetnym efektem i mało tego, czas przerw między seriami jest zdecydowanie krótszy niż dwa lata wstecz a osiągi siłowe i estetyczne rosną dużo szybciej przynajmniej porównując pierwsze kilka tygodni.

Dlaczego raz dziennie?
Jadam tylko wtedy, gdy jestem głodny, nie kiedy mam ochotę. Bardzo ciężko to rozróżnić, do ochoty popychają nadmiernie wyeksploatowane zmysły, do głodu - potrzeby organizmu.

Nasunie się wam wiele pytań w związku z tym co tu wyprodukowałem. Przykładowo przecież podczas głodówki człowiek jest "wycieńczony", a w obozach z powodu głodu umierano. Ludzie Ci pozbawieni pożywienia nieoczekiwanie i z przymusu, czując lęk i dyskomfort ginęli z powodu paniki i nieznajomości zasad prawidłowego zachowania się w czasie głodówki (m.in. podjadali się byle czym kiedy tylko mogli, a to uniemożliwia przejście organizmu na odżywianie wewnętrzne).
Nie poruszyłem tutaj celowo bardzo wielu wątków, bo zbyt wiele by to zajęło czasu i stron.

Napisałem temat w celach czysto informacyjnych. Nikogo nie zmuszam, nikomu nie narzucam swoich racji, ani nikogo nie karcę za jego tryb życia. Jeśli ktoś zechce skorzystać z kwestii zawartych w tym temacie, to przede wszystkim prosiłbym, aby nabrał trochę wiedzy na dany temat. Mogę służyć radą i chętnie naprowadzę na jakieś źródło jeśli będzie konieczność. Niczego nie róbcie pochopnie, pod wpływem.
Nie chwalę, ani nie wywyższam swojego trybu życia nad inne, to indywidualna sprawa. Ja osobiście odczułem ogromne zmiany w czasie tych dwóch lat w sferze zdrowotnej, przystosowawczej, odpornościowej, wydolnościowej i kurde psychicznej (uczucie niezależności od lekarzy - bezcenne . Będę starał się pokazać, że możliwości organizmu są większe niż komuś się może wydawać i zawsze jest więcej niż jedno wyjście z danej sytuacji. Postaram się regularnie trenować by zbudować odpowiednią sylwetkę, pochwalić się nią na tym forum i stanowić lepszą motywację dla innych, niż swego czasu dla mnie było tylko pewne opowiadanie i po części Charlie Abel - kulturysta witarianin.
Opowiadanie brzmiało mniej więcej: Pewien pisarz podróżujący w Tybecie spotkał jogina, który był bardzo obficie umięśniony (autor nazwał go kulturystą). Pomieszkał w pobliskich rejonach obserwując tego osobnika i zauważył - co zaznaczył w swojej książce - że jogin odżywia się tylko garstką ryżu i stosuje techniki oddechowe.
Coś takiego nie każdemu może podziałać na mobilizację, na mnie przeciwnie ze względu na trochę już poukładaną wiedzę z zakresu medycyny niekonwencjonalnej. "

link do strony:
http://www.sfd.pl/Jeden_p...9_-t465025.html

Co o tym sądzicie? Czy to już przesada? Czy rzeczywiście może tak być że człowiek nie potrzebuje aż tak dużo kalorii?

orzechova - 2017-09-28, 11:27

poprawiłam link który wkleiłeś, bo nie działał. Co do reszty- na tą chwilę napisze tylko, że gadanie o tym, że wykorzystujemy tylko 10% swojego mózgu to bullshit. Z resztą się zapoznam jak będę mieć chwilkę wolną.
Koleś opisuje coś, co się nazywa intermittent fasting, tylko że w wersji ekstremalnej [trzy jabłka dziennie]. Nie chce mi się wierzyć, że jedząc prawie nic dziennie można długo funkcjonować i jeszcze mieć jakieś przyrosty. Aminokwasy są endo- i egzogenne, wszystkiego nasz organizm nie wytworzy sam z powietrza.
Aha, jeszcze:
"W skrócie białko w organizmie dzieli się na węglowodany i azot."

wegechlopak812 - 2017-09-29, 05:28

Orzechova dzięki.
Tak masz rację z tym azotem. Gdyby nie to że właśnie walnął kilka takich "kwiatków" jak z tym azotem to bym to brał bardziej poważnie. Np. w innym temacie wyczaili go jak nie było to nawet 3 jabłka tylko paczka jeżyków(te ciastka) i też np. że zjadał garść frytek :D
Ale poza tym jego podejście jest dość ciekawe i godne rozpatrzenia.
Z tym że człowiek z powietrza nie jest wstanie tych składników dostarczyć akurat się nie zgodzę bo to jest też kwestia zaawansowania duchowego. Himalajscy mistrzowie właśnie tak dokładnie jedli 1 posiłek dziennie. Mieli siłę żeby chodzić po 50-100 km dziennie po himalajach na wysokości gdzie normalny człowiek bez aparatu tlenowego się nie obejdzie. Jest taki człowiek jak Prahlad Jani który np. nic kompletnie nie je ani nie pije. Wzięli go pod obserwacje i faktycznie nic nie spożywał przez 10 dni i wszytko było ok z nim. Oczywiście tez znalezli się tacy którzy poddali w wątpliwość wiarygodność tego eksperymentu jak rownież to ze Prahlad nic nie je i nie pije.
Oczywiście człowiek który nie jest tak bogaty duchowo i odpowiednio przygotowany to umrze i w życiu nie wytworzy z powietrza tego co potrzeba do życia. Ale np. jogini oni medytują od kilkudziesięciu lat, nierzadko pozostają w czasie medytacji po kilka dni i nic w tym czasie nie jedzą. Nam ciężko to objąć umysłem bo nauczono nas w szkole że mają być białka,tłuszcze, węglowodany, mikro makro elementy i cała tablica mendelejeva i mam spać po 8 h dziennie i koniec i kropka. Ale to że my np. w to nie wierzymy że oni medytują, nie jedzą i żyją to nie znaczy że tak nie jest. I zaraz dopatrujemy się w tym jakiegoś oszustwa.
Ja osobiście nie zamierzam sprawdzać tego czy przeżyje nic nie jedząc, natomiast znacznie obniżyłem swoją kaloryczność całodniową i myślę że jest lepiej. Uważam że mi starczy 0,5 g białka,2-2,5 g węglowodanów i 1-1,5 dobrych tłuszczy. Reszta to według mnie zaśmiecanie ciała.
P.S. z tym białkiem to jeszcze eksperymentuję bo może te 0,5 grama to faktycznie mało.
Podbije do tych 0.8 i zobaczę co będzie. Wczoraj zjadłem 1 gram białka kg/mc i obudziłem się o 3:30 :-) Polecę tak z tydzień i zobaczę czy cokolwiek się zmieni. Wiem jedno, że jak żarłem mięso to wstawałem ledwo do pracy i zaczynałem pobudkę od kawy a potem w środku dnia jeszcze 2. Praktycznie 0 mięsa i energia na cały dzień :-)

orzechova - 2017-09-29, 08:53

o tych medytujących himalajskich mistrzach też się trochę nasłuchałam, bo mój tata siedzi w tym środowisku i dużo opowiada. Co prawda sam jest daleki od niejedzenia :lol:
ale dla mnie to jednak brzmi zbyt niewiarygodnie. Jedyne rzetelne badania na breatharianach o których słyszałam, właśnie pokazywały, że to nie prawda że nic nie jedli [albo prawie nic], tylko ukradkiem coś tam wcinali po kątach. Jeśli możesz podać jakieś źródło tych badań, to chętnie poczytam/obejrzę.
Generalnie przeczytałam tylko, że badania Janiego nie były wiarygodne, bo pozwalano mu przebywać bez nadzoru podczas niektórych aktywności w ciągu dnia, i nie wiadomo, czy wtedy nie jadł i nie pił. Także byłabym ostrożna.
https://en.wikipedia.org/wiki/Prahlad_Jani
ja to raczej z tych, co szkiełko i oko ;)

Jedz tak jak chcesz, tylko kontroluj swój organizm żebyś nie doprowadził do jakichś niedoborów, zdrówko masz tylko jedno! peace

hiacynta - 2017-09-30, 06:51

Wegechłopak812, ja się bardzo źle czułam na tej niskobiałkowej diecie, ale dopiero po pewnym czasie, jak już mocno schudłam. Na początku to było właśnie więcej energii, brak problemów trawiennych, ale potem nie mogłam się na niczym skupić, miałam zawroty głowy, bóle mięśni, uczucie ciągłego głodu i niepokoju, jakbym miała niedługo umrzeć... Ale spożywałam wtedy też za mało kalorii i innych substancji odżyywczych, więc nie wiem co było bezpośrednią przyczyną.
Także myślę, że wystarczy podnieść kaloryczność swojej diety, a białko siłą rzeczy też wzrośnie i będzie ok :-)
A z tym potem to myślę, że każdy ma jakieś toksyny do usunięcia, chociażby pochodzące ze środowiska, ale skoro jesz wszystko zimne to może masz wychłodzony organizm i dlatego nie oddajesz ciepła na drodze pocenia?

wegechlopak812 - 2017-09-30, 12:01

Orzechova jak najbardziej możesz mieć rację. Aczkolwiek Ci himalajscy mistrzowie o których przeczytałem kilka książek to jedli, ale jedli 1 posiłek w ciągu dnia. Badań na nich raczej nikt nie zrobi bo do nich nikt nie dotrze, bo oni żyją tam w jaskiniach lub chatach na wysokości kilku tysięcy metrów właśnie po to żeby im nikt nie przeszkadzał. Wiesz to że nie ma naukowych badań na jakiś temat to nie znaczy że tak nie jest. Poza tym oni nie chodzą i nie chwalą się że my jogini nic nie jemy, to raczej naukowcy o tym słyszeli od ludzi z wiosek będących powiedzmy najbliżej tych joginów aczkolwiek i tak daleko od nich :-) I ów naukowcy próbują dociec prawdy. Ja czytałem książkę: Żyjąc wśród "Himalajskich mistrzów". Polecam, aczkolwiek i tak prawie każdy będzie ją uważał za fantastykę. :D

Hiacynta. Ja się dokładnie tak czuję jak Ty mówisz, początkowo było lepiej itd. a teraz mam dokładnie zawroty głowy. Niby nie jestem jakiś zmęczony, ale mam właśnie ciągłe uczucie niepokoju jakby miało się coś stać i nawet myśli jakbym miał umrzeć. Tylko czego mi cholercia brakuje. Tego białka? Podbije z białkiem do 1 grama i zobaczę jak będzie.

Jędruś - 2017-10-01, 11:29

wegechlopak812 napisał/a:
Dzięki za info Jędruś. Głownie będę bazował na zielonej ciecierzycy i fasoli. Bób narazie odpuszczę. Brazylijskie wymieniłem, jem 8. Ponoć zalecają 3 dziennie dlatego ja jem 8 ale 1-2 x w tyg. Orzechy i nasiona też mocze.


Bobu nie można jeść na surowo, tylko po ugotowaniu, nie ma znaczenia czy podkiełkowany czy nie, zawiera inhibitory enzymów trawiennych.
Polecam artykuły o kiełkowaniu:
http://www.surawka.webd.p...kiekowanie.html

Polecam również mojego chomika:
www.chomikuj.pl/jedrus1

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

hiacynta - 2017-10-01, 15:38

Może spróbój na jakiś czas przejść na zwykły weganizm, z gotowanymi zbożami i strączkami? Żeby sprawdzić, czy Ci się polepszy?
Argumental - 2017-10-02, 18:18

wegechlopak812

Czas snu zależy od wielu czynników (rodzaj pokarmu to tylko jeden z nich), ale jeśli budzisz się w dobrej kondycji to znaczy, że Twój organizm w pełni się zregenerował. Pora, o której zasypiasz jest kluczowa dla jakości snu i właśnie regeneracji, ponieważ od godz. 21 do 23 działa tzw. Potrójny Ogrzewacz (patrz: TCM) i energia życiowa jest rozprowadzania po całym ciele. Czasami zdarza się, że człowiek budzi się, czy raczej wybudza o określonej godzinie z powodu problemów zdrowotnych danego narządu (patrz: chiński zegar narządów), ale Ty jesteś wyspany.

Nielicznym wystarczy 1h snu na dobę, ale nie ma w tym nic zaskakującego (mowa o bretarianach, dźinistach, itp.), podobnie jak naturalnym (pierwotnie) jest jedzenie 1 posiłku dziennie, ponieważ wszystkie narządy w ciele mają swoje dwugodzinne niże i wyże energetyczne. Tak jesteśmy skonstruowani, że synchronizujemy się (powinniśmy) ze wszelkimi rytmami Natury, więc kładziemy się spać, kiedy robi się ciemno, a wstajemy, kiedy budzi się nasze Słoneczko. :-) Wydalamy rano pokarm, bo jest szczyt energetyczny jelita grubego (od 5 do 7), a zaraz potem jemy śniadanie, kiedy mamy szczyt żołądka (od 7 do 9), itd., a za 12h te same narządy będą odpoczywać, więc kładziemy się spać i schemat dobowy się powtarza...

Historia, którą przytaczasz jest inspirująca, jak każdy przykład działania człowieka myślącego samodzielnie i niedającego wciskać się w ramy masowych poglądów, który bez strachu obserwuje siebie i wyciąga wnioski. Jeżeli czujesz, że ta opowieść zawiera prawdę, to najpewniej ona tam jest. ;-) Otwierając się na nowe doświadczenia, nie pozwól zainstalować sobie w umyśle żadnych programów w rodzaju:

Jędruś napisał/a:
Trzeba wszystko podgrzewać do 40 st. C.

orzechova napisał/a:
tylko kontroluj swój organizm żebyś nie doprowadził do jakichś niedoborów


Umysł bardzo łatwo przyswaja obce opinie, tym bardziej te, artykułowane w dobitny sposób. Pozostają one z człowiekiem najczęściej do końca życia, jako iluzja własnych poglądów, chyba, że zostaną samodzielnie zweryfikowane, czego Ty właśnie doświadczasz. Jeżeli medytujesz, tak, jak piszesz, to pewnie wiesz już, że Twój umysł jest tylko narzędziem, a nie prawdziwą Jaźnią, bo ta jest istotą duchową i do życia potrzebuje prany, a nie pokarmu fizycznego, ale żyje w ciele, więc ten pokarm po części spożywa, jeżeli jednak nauczysz się pobierać pranę bezpośrednio, nie będziesz już uzupełniać energii w sposób konwencjonalny. Twoja dusza wcielona w ciało na obecnym etapie poznania swoich możliwości, podlega jego uwarunkowaniom, aż do momentu, kiedy zdasz sobie sprawę, że możesz przekraczać wszelkie granice, uznane dotąd przez umysł za ostateczne.

Każdy wchłania pranę (ki, chi, mana, itp.), tylko nie zdaje sobie z tego sprawy, bo zatracił tę wiedzę i umiejętności odczuwania przepływów subtelnych energii. Nieważne jak to się stało, bo istotne jest to, że wraca do nas prastara, przyrodzona, naturalna i prawdziwa nauka o człowieku, jako bycie energetycznym. Wszystkie starożytne medycyny, choćby wspomniana TCM, czy Ajurweda traktują kwestię prany, jako naturalną i oczywistą, ponieważ człowiek nie jest kupą mięsa, ale bardzo złożoną istotą energetyczną (duchową). Codziennie pobieramy pranę słoneczną, ziemną, powietrzną i kosmiczną oraz pranę przenoszoną przez wodę i tę z pożywienia (nie mylić z kaloriami), dlatego mówimy o martwym i żywym pokarmie.

Medytacja i oddychanie przeponowe pozwalają wchłonąć większą ilość prany (upraszczając), więc możesz odczuwać dzięki temu wyższy poziom energii życiowej. Polecam Ci książkę „Cuda uzdrawiania pranicznego” Choa Kok Sui (1 część z serii 3 książek), w której opisane są techniki pracy z energią i zwiększania wchłaniania prany. Zajrzyj sobie na kanał YT pod tytułem Fotolowizm, gdzie Pol Lechicki wyjaśnia zagadnienia pranizmu, wspominając między innymi o silnie wpojonym u prawie każdego człowieka programie pod tytułem „śmierć głodowa”, więc jeśli spożywa on za mało pokarmu, to jest słabszy, chudnie, choruje i umiera. Podobnie, kiedy przechodzi na głodówkę, to będzie głodować, jak sama nazwa wskazuje. Wystarczy usunąć program śmierci głodowej i otwierają się nowe możliwości. Człowiek jest pełen programów i kodów myślowych, które kształtują jego przekonania, a te z kolei materializują się w jego życiu, jako prawda, więc można powiedzieć za Tresurą Matrixa, iż jest tak jak myślisz, że jest, dlatego niektórzy odżywiają się gwoździami, będąc zdrowymi, a inni wchłaniają pranę i mają energii za kilka osób.

Bądź odważny i nie bój się nowych, niepoznanych idei, tylko dlatego, że inni uznają je za egzotyczne. Grunt to brać za swoje życie odpowiedzialność, więc jeśli czegoś próbujesz, to robisz to na własną rękę, ale czy to nie urocze odrzucić wszystkie autorytety, skoro sami możemy odszukać prawdę? ;)

[edit by taffit]

Hate - 2017-10-02, 19:17

Warto jeszcze dodać, że treści z posta powyżej to nienaukowe pierdololo i stosowaniem się do tychże, można sobie wyrządzić poważną krzywdę, nie wspominając już o tym, że koledzy przestaną Cię lubić.
Argumental - 2017-10-02, 20:22

Hate napisał/a:
Warto jeszcze dodać, że treści z posta powyżej to nienaukowe pierdololo


Udowodnij.

orzechova - 2017-10-03, 08:25

xD
ciężar dowodu spoczywa na osobie, która stawia hipotezę. Ale nie spodziewam się niczego szczególnego po kimś, kto nie ufa nauce. Mamy po prostu bardzo różne spojrzenie na świat, i w tym temacie się na pewno nie dogadamy, więc chyba nawet nie warto próbować.

Argumental - 2017-10-03, 12:47

orzechova napisał/a:
xD
ciężar dowodu spoczywa na osobie, która stawia hipotezę. Ale nie spodziewam się niczego szczególnego po kimś, kto nie ufa nauce. Mamy po prostu bardzo różne spojrzenie na świat, i w tym temacie się na pewno nie dogadamy, więc chyba nawet nie warto próbować.


Nie spoczywa na mnie żaden ciężar, wręcz przeciwnie. Jest mi lekko i przyjemnie! :) To Hate powinien udowodnić swoje twierdzenia, skoro jednym zdaniem „obalił” tysiącletnie doświadczenia starożytnych medycyn i szkół ezoterycznych. Tylko ignorant robi coś podobnego. Przywołana przez Ciebie nauka przejęła w tej chwili rolę religii i w równym, bądź większym, co ona stopniu, daje ludziom do wierzenia twierdzenia (tak naprawdę dogmaty), zwalniając ich z samodzielnego myślenia. To jest prawdziwe niebezpieczeństwo dla człowieka. Ślepa wiara w autorytety. Dzisiejsza nieuka (oparta na grantach, a nie dowodach) wielokrotnie udowodniła, że się myliła lub manipulowała "dowodami", ponieważ używała jedynie wspomnianego przez Ciebie wcześniej szkiełka i oka. To za mało, aby odnaleźć prawdę o rzeczywistości...

Ten wątek założył wegechlopak812 i do niego skierowany jest mój, wcześniejszy komentarz, który nie wymaga żadnego recenzowania przez kogokolwiek, oprócz autora wątku. Za każdym razem, kiedy ktoś wykłada na tym forum światopogląd, niepasujący do określonych ram umysłowych Szanownej Moderacji, ona obszczekuje go głośno i zazwyczaj grupowo, czyniąc to miejsce niesympatycznym, dlatego prawie nikt nie zostawia swojego śladu w tej przestrzeni internetowej, choć to jedno z największych for wegetariańskich. Mnie to nie dziwi, skoro moderatorzy, którzy powinni stać ponad podziałami i pilnować porządku w dyskusji (do tego służy przecież forum) są nieuprzejmi i opryskliwi. Sformułowania w rodzaju:

Hate napisał/a:
nienaukowe pierdololo

wystawiają Wam świadectwo, a jedyny członek Waszej załogi, który trzyma poziom, to taffit, potrafiący dyskutować z ludźmi o odmiennych poglądach w sposób kulturalny i z szacunkiem dla rozmówcy. Pozwólcie ludziom dzielić się doświadczeniami, albo zamknijcie to forum.

Hate, dla Ciebie mam szczerą i życzliwą radę. Zmień swój nick, ponieważ programujesz sobie rzeczywistość. Stąd najpewniej wynika twoja agresja i wrogość do myślących inaczej.

wegechlopak812 - 2017-10-04, 05:19

Jędruś.
Czyli lepiej bobu nie ruszać ani takiego ani takiego? Bo po bobie właśnie zauważyłem że dość kiepskawo się czuję, wzdęcia itp. Dlatego raczej unikam a lubię bo smaczny. A jeszcze pytanie co do cieciorki, jak z jej IG po takim moczeniu, wysokie czy niskie raczej? Dzięki za info.

Hiacynta. Jem gotowaną kaszę gryczaną, ryż brązowy, dlatego pisałem że z definicji już nie jestem witarianinem, ale staram się przechodzić powoli, żeby sobie więcej szkody nie narobić niż pożytku. Z czasem będę pewnie całkowicie wege/raw :-)

Argumental.
Mam podobne podejście do tematu co Ty. Również uważam że to że tak wstaje zawdzięczam bardziej medytacji i oddychaniu przeponowemu, które to po prostu "naładowywują" mnie pozytywną energią i pozwalają spożywać mniej kalorii. Np. zauważyłem też że jak medytuję i oddycham przeponowo to potrzebuję znacznie mniej picia. Ogólnie nie odczuwam pragnienia a czuję się oczyszczony. Obserwuję swój mocz żeby się nie odwodnić i wygląda na to że nawodnienie jest na odpowiednim poziomie. Swoich opinii i poglądów nie zmienię ze względu na to co mi ktoś napisze w odpowiedziach. Jednakże chciałem się zapytać innych co tak się odżywiają bo być może przyczyna może być właśnie inna np. zbyt mało białka. Aczkolwiek nie sądzę. Miałem gorsze samopoczucie w pewnym momencie jedząc w ten sposób (tak jak pisałem powyżej, zawroty głowy, zmęczenie itp.) ale to się zaczęło jak przestałem medytować i "oddychać" a ze wszelką cenę chciałem utrzymać niski bilans kaloryczny.
Całkowicie na bretarianizm jeszcze nie przejdę bo to jeszcze nie mój stopień świadomości, jednakże mam wrażenie że jestem już coraz bliżej. Np. zauważyłem że zjadam 3 małe posiłki od 4 do 12 w południe i pózniej już właściwie nie muszę jeść do następnego dnia. Oczywiście starałem się kierować rozumem i jadłęm na siłę o tej 17 i co ciekawe po zjedzeniu zaczynałem czuć się zle, a co najśmieszniejsze po tym posiłku o 17 dopiero robiłem się głodny... :-o Myślę że niedługo będzie czas na 2 posiłki, jeden po przebudzeniu, drugi o 12, a z czasem może będzie to 1. Jelita będą pięknie odpoczywać, a ja nie będę tracił energii na trawienie. Oczywiście wszystko powoli i pod warunkiem że będę się dalej rozwijał duchowo. Bo jak znowu spróbuję coś "na siłę" to wtedy kiepsko się będę czuł. Niski bilans kaloryczny ma rację bytu raczej tylko właśnie jak odżywiasz się energią kosmiczną, bo inaczej skąd czerpać energię ;-)
Nie wdawaj się w dyskusję z forumowiczami którzy nie medytują i nie rozumieją jeszcze pewnych rzeczy. (Nie ten poziom świadomości ;-) ) Oni dojdą do tego wszystkiego ale jeszcze nie teraz. Jak wiesz każdy dojdzie do tego :-)
Pewnie znasz cytat: "Jak mówisz coś i wszyscy ciebie słuchają i przyznają ci rację to możliwe że robisz coś nie tak... Jak mówisz coś i wszyscy się z ciebie śmieją prawdopodobnie jesteś mędrcem". - Być może trochę przekręciłem słowa, ale przesłanie jest chyba jasne :-)
Ja jak cokolwiek w tym temacie próbowałem z kimś rozmawiać i to kimś kto wydawało mi się że jest już na tyle rozwinięty że można z nim w tym kontekście porozmawiać to widziałem tylko czyjś uśmieszek.
Jak znalazłem już kogoś z kim mogłem o tym porozmawiać to nie musiałem, bo rozumieliśmy się bez słów...
Poza tym kiedy zorientowałem się o co w tym wszystkim chodzi przestałem potrzebować towarzystwa innych i ja raczej unikam kontaktów z innymi. Tutaj wszedłem bo na temat wiedzy całkowicie wegetariańskiej nie wiem wszystkiego więc korzystam z wiedzy starych "zielonych" wyjadaczy ;-)
Swoją drogą bardzo mnie zdziwiło że zostałeś tak zaatakowany przez ludzi na takim właśnie forum. To że pewne przemyślenia rodzą kpiny i uśmieszki to już wiem od dawna, ale np. jeszcze nigdy nie spotkałem z czyjąś złością...
A jakbyś wszedł na stronę gdzie założył ten wątek (który przytoczyłem) ów chłopak, to tam to dopiero został zaatakowany i zwyzywany, wręcz że powinien wziąć za to odpowiedzialność karną, bo ktoś to przecież może przeczytać i zrobić sobie krzywdę...

Ps. Mam swoje zdanie na temat tego co on napisał i myślę że to dobry trop,aczkolwiek z frytek i jeżyków rezygnuję bo to nie są dla mnie enzymy trawienne ;-)
A co do "matrixa" to rozumiem że masz na myśli kosmiczną iluzję ?;-)

Hate - 2017-10-04, 08:03

Argumental napisał/a:
(...)

Bla, bla, bla. Jeśli ignorant to osoba, która nie wierzy w brednie o duszy (chyba, że mowa o żelazku), o odżywianiu się energią słoneczną, praną czy własną bździną, to tak jestem ignorantem i świetnie się z tym czuję. Podobnie jak ze swoim nickiem, który naturalnie nie ma nic wspólnego z tym co napisałeś.
Moim obowiązkiem, jako moderatora forum, jest chronić jego użytkowników, przed "wiedzą", która może zaszkodzić. Dlatego więc "obszczekuję" to co napisałeś, tak samo jakbym "obszczekał" każdą inną nienaukową, oderwaną od rzeczywistości i nawiedzoną paplaninę. Nie bardzo wiem jakie niebezpieczeństwa czyhają na tych, którzy w swoich wyborach kierują się tym, co zostało naukowo udowodnione, za to doskonale wiem, co się dzieje z ludźmi, którzy nie suplementują, wierzą w teorie spiskowe, astralne byty i świętą geometrię.

Jędruś - 2017-10-04, 09:48

wegechlopak812 napisał/a:
Jędruś.
Czyli lepiej bobu nie ruszać ani takiego ani takiego? Bo po bobie właśnie zauważyłem że dość kiepskawo się czuję, wzdęcia itp. Dlatego raczej unikam a lubię bo smaczny. A jeszcze pytanie co do cieciorki, jak z jej IG po takim moczeniu, wysokie czy niskie raczej? Dzięki za info.

Indeks Glikemiczny jest ważny w przypadku spożywania rafinowanych węglowodanów tj. wyrobów z białej mąki, biały cukier, miód itp. Natomiast ciecierzyca to pełne ziarno podkiełkowane, należy do rodziny bobowych jak fasole i grochy, jest bogata w białko (magazynuje białko).
Część aminokwasów ma smak słodki podobnie jak cukry proste.
Zobacz:
http://www.odkryjzdrowie.com/aminokwasy
Fragment:
Natomiast jeśli chodzi o smak aminokwasów białkowych to z reguły określany jest on jako słodki lub gorzki, jednak istnieją różnice w ocenie smaku, ponieważ wynika to z subiektywnej oceny każdego organizmu. Do aminokwasów, które nie posiadają zapachu zaliczamy lizynę, tryptofan, asparaginę i argininę. Do „ słodkich” aminokwasów należą glicyna, alanina, seryna i treonina, z kolei do „gorzkich” zaliczamy tyrozynę, leucynę i izoleucynę.

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

Argumental - 2017-10-04, 14:00

wegechlopak812

Wiele jest ścieżek, którymi człowiek podąża do prawdy. Ja wskazuję tylko pewne możliwości, choć tzw. pranizm uważam za normalny poziom doświadczania, który osiągnie każda osoba w czasie i tempie dla siebie odpowiednim, jako kolejny etap w wyzwalaniu się z ziemskiej karmy (Samsary). Pranizm ma różne formy przejściowe, na przykład jedne osoby jedzą raz w tygodniu, drugie tylko piją, a trzecie spożywają wyłącznie owoce. Przypuszczam, że żyliśmy kiedyś w ten sposób, ale z jakiś powodów zatraciliśmy te umiejętność i wiedzę (później doszło mięso). Teraz to się odradza, ale oczywiście budzi opór, choć idea wolności od jedzenia tworzy tak wspaniałe konsekwencje dla świata, że większość osób powinna się zaciekawiać, a nie stukać w głowę. Należałoby pochylić się nad tym zjawiskiem, skoro są osoby odżywiające się wyłącznie praną, no, ale w tefałen o tym nie mówili, więc to nieprawda. ;) Wyobraź sobie jak wolnym stałby się człowiek niezmuszany do jedzenia i picia. Jak wiele w naszym życiu kręci się wokół konsumpcji? Jak dużo czasu poświęca się na zaspokajanie potrzeb cielesnych, związanych z jedzeniem? Pół domu urządzone jest dla przechowywania, przygotowywania i wydalania pokarmu. Ludzie z głodu kradną i zabijają. Warto dostrzec i przemyśleć jak ten nałóg nas zniewala...

Jeżeli obserwujesz, że dobrze na Ciebie działa spożywanie posiłku raz dziennie lub w określonym przedziale czasowym, to przyjrzyj się dokładniej chińskiemu zegarowi narządów, o którym pisałem, bo on pozwoli Ci poznać dobowy rytm Twojego ciała i jeszcze lepiej dopasować się do jego potrzeb. Ewentualne dolegliwości są sygnałem, który należy wziąć pod uwagę, ale przy każdym, zdrowym odżywianiu, a tym bardziej takim, które będzie mieć radykalne działanie oczyszczające, zarówno na poziomie fizycznym, jak i duchowym, mogą pojawić się nieprzyjemne momenty, np. reakcja Herxheimera w przypadku ciała, czy histeria i płacz w przypadku psychiki (bardzo to upraszczam). Należy po prostu obserwować siebie uważnie i bez strachu wyciągać wnioski. Człowiek nie jest też tylko kupą mięsa i ma bogate życie duchowe (psychiczne, emocjonalne, itd.), a to ono wpływa w najwiekszym stopniu na stan ciała i powoduje tzw. choroby. Piszę „tzw”, ponieważ nie postrzegam ich w ten sposób. Zachęcam Cię do przeczytania książki „Choroba Twoim przyjacielem” - Thorwald Dethlefsen lub np. „Co choroba mówi o Tobie” - Kurt Tepperwein. Jest wiele opracowań na temat bezpośredniego wpływu psychiki na ciało człowieka, których nie można pominąć przy ocenie stanu jego zdrowia. Warto wziąć tę wiedzę pod uwagę, ponieważ jest kluczowa również dla wydarzeń w naszym życiu.

Tak naprawdę jedynym autorytetem jakiego potrzebuje człowiek jest jego własna dusza, która udziela podpowiedzi postrzeganych jako intuicja, czy podszepty serca. Każdy posiada w sobie całą wiedzę Wszechświata, tylko nie umie do niej dotrzeć. Jednym z narzędzi jest medytacja, która wycisza umysł, będący jedynie oprogramowaniem i pozwala się zrównoważyć i wsłuchać we własne wnętrze. W prawdziwą Jaźń. Tam są odpowiedzi na wszystkie pytania.

Matriksa postrzegam na trzy sposoby, czy raczej obszary funkcjonowania. Pierwszy to umysł, czyli wspomniane oprogramowanie, które tworzy iluzję osobowości, bo przecież podczas medytacji rozpuszcza się w niebycie (tzw. brak istoty, według Buddy), więc kto myśli i zadaje pytania? ;-) Drugi to ten, ziemski, systemowy, kontrolujący farmę ludzką na tej planecie przez ukrytą władzę, być może przy udziale „osób trzecich” ;-) z innej części Wszechświata, a trzeci to tzw. Lila Boga (nie piszę o żadnym z religijnych bytów, pokroju Jahwe, Allaha, i im podobnych iluzjonistów), ;-) czyli gra Stwórcy w bycie wszystkim i równoczesnym doświadczaniem oddzielenia w każdej istocie, która musi wyzwolić się z tej iluzji i wrócić do Boga bogatsza w doświadczenia. To tak, jakby Bóg pofragmentował swoją świadomość i pozbawił każdą jej część prawdy o źródle pochodzenia i czekał, aż przebudzą się, dojrzeją i dotrą z powrotem do domu...

Życzę Ci dużo zdrowia i całkowitej wolności od frytek i jeżyków w jakiejkolwiek formie, również tej, duchowej. ;)

-------

Hate napisał/a:
Jeśli ignorant to osoba, która nie wierzy w brednie o duszy (chyba, że mowa o żelazku), o odżywianiu się energią słoneczną, praną czy własną bździną, to tak jestem ignorantem i świetnie się z tym czuję. Podobnie jak ze swoim nickiem, który naturalnie nie ma nic wspólnego z tym co napisałeś.


Masz prawo uważać duchowe aspekty natury rzeczywistości za brednie, ale nie masz prawa zabraniać mi poruszania takich tematów. Nie wymagam od Ciebie kultury wypowiedzi, ale szanuj proszę mój światopogląd tak, jak ja szanuję Twój.

Hate napisał/a:
Moim obowiązkiem, jako moderatora forum, jest chronić jego użytkowników, przed "wiedzą", która może zaszkodzić.


Obowiązkiem moderatora forum jest pilnowanie porządku w dyskusji i jej kulturalnego przebiegu. Ani jedno, ani drugie nie jest przez Ciebie wykonywane, za to cenzurowanie wypowiedzi, czy oznaczanie ich swoimi niegrzecznymi komentarzami wykonujesz sumiennie. Przypominam, że to jest forum internetowe, które ze swojego założenia służy wymianie poglądów, a nie wypowiadaniu się jedynie zgodnie z przyjętym przez Ciebie światopoglądem.

Twoje argumenty o ochronie ludzi są groteskowe, ponieważ każdy sam odpowiada za swoje życie. Podążając Twoim tokiem myślenia, należałoby ocenzurować wszystkie, potencjalnie „niebezpieczne” treści w internecie, np. strony z przepisami kucharskimi, bo przecież ktoś może zacząć się zażerać plackami z pszenicy i „zachorować” na tzw. cukrzycę.

Hate napisał/a:
Dlatego więc "obszczekuję" to co napisałeś, tak samo jakbym "obszczekał" każdą inną nienaukową, oderwaną od rzeczywistości i nawiedzoną paplaninę.


Och, to dlaczego nie obszczekałeś himalajskich, medytujących mistrzów, których przywołał wegechlopak812, ani cytowanej wcześniej przez niego historii z forum SFD i rozmowie o bretarianizmie? Odpowiem Ci: dlatego, że denerwuje Cię moja osoba, ponieważ w sposób stanowczy i zdecydowany budzę Cię z Matriksa, choć jeszcze tego nie wiesz, ale już czujesz podskórnie, że świat nie jest poukładany w sposób, który uznajesz za rzeczywisty. Strach ma duże oczy, ale przyjdzie czas, że będziesz musiał zmierzyć się z prawdą. Próbujesz zahamować swój rozwój duchowy, zawracając mnie do szeregu, ponieważ burzę Twój spokój. Uświadamiam Cię, że ja już do szeregu nie wrócę, a Ty się w końcu zdrowo przebudzisz, czego życzę Ci szczerze z całego serca.

Hate napisał/a:
Nie bardzo wiem jakie niebezpieczeństwa czyhają na tych, którzy w swoich wyborach kierują się tym, co zostało naukowo udowodnione


Posłużmy się przykładem „naukowo” udowodnionego, „uzdrawiającego” wpływu chemioterapii rodem z Auschwitz-Birkenau i zobaczmy, co dzieje się na oddziałach onkologicznych, gdzie pokotem leżą zatruci przez kalekarzy ludzie. Tak kończy się ślepa wiara w nieukę i autorytety oraz myślenie o raku, jako chorobie. Podawać przykłady dalej? Może coś o okaleczonych przez „lecznicze” szczepionki dzieciach lub sypaniu na ludzi chemii z samolotów w imię „udowodnionego naukowo” (tfu!) globalnego ocipienia?

Hate napisał/a:
doskonale wiem, co się dzieje z ludźmi, którzy nie suplementują, wierzą w teorie spiskowe, astralne byty i świętą geometrię.


Co się dzieje?

wegechlopak812 - 2017-10-05, 06:54

Argumental.

Tak zgadza się, jest wiele ścieżek i ja poszukuję tej odpowiedniej dla siebie. Właśnie choroba zaprowadziła mnie do poszukiwań i ukierunkowała na właściwy kierunek. Nawiasem mówiąc te informacje które zamieszczasz w dalszej części posta właśnie akurat dotyczą mnie(zatrucie metalem w szczepionkach, ogólne zatrucie ciała). Mam dokładnie najprawdopodobniej reakcje Herxowe, tylko że mam je już od 1,5 roku. Prawdopodobnie jestem porządnie zatruty. Od kiedy zacząłem się oczyszczać z toksyn to jakbym wsadził kij w mrowisko. Celowo nie pisałem tu o swoich dolegliwościach chorobowych żeby ktoś się nimi od razu nie zasugerował i nie napisał że to od choroby. Natomiast uważam ze możliwe że częściowo się już oczyściłem dlatego budzę się wcześniej. Po prostu nie zatruwam już ciała bieżącymi toksynami jak również stare toksyny sukcesywnie usuwam. Człowiek wcale nie jest zaprogramowany żeby spać 8 h i więcej. Według mnie człowiekowi wystarczy 3-4 h snu jeżeli się dobrze odżywia. Nie mówię tu że to koniecznie ma być całkowity weganizm. Wystarczy ograniczyć mięso do minimum i wyeliminować całkowicie sztuczny cukier(piszę o całkowitym cukrze- bułki,biały oczyszczony ryż,przyprawy sklepowe)który jest teraz dodawany do wszystkiego.
Ja osobiście nie jestem zwolennikiem nie jedzenia mięsa ale wszystko trzeba powoli wprowadzać, bo mnie np. herxy to mało nie zabiły...
Nie tylko jedzenie jest uzależniające, wszystkie przyjemności życiowe nas uzależniają... Od kiedy stałem się samotnikiem coraz bardziej się uniezależniam od ludzi i przyjemności, aczkolwiek żyję w Polsce w 21 wieku i muszę pracować chociażby więc w jakiś tam sposób dalej jestem zależny. Do tego wszystkiego trzeba powoli dochodzić ponieważ są przypadki ludzi którzy zbyt szybko dociekali prawdy i wylądowali w psychiatryku bo nie byli gotowi na absolutną prawdę i jedyną rzeczywistość. Ogólnie my to wszystko wiemy i jesteśmy tak zaprogramowani żeby wydobyć tą wiedzę, trzeba tylko poskromić i wyłączyć ego które nam skutecznie przeszkadza.
Wiesz część ludzi się tym ciekawi i dochodzi powoli do prawdy a druga część się boi więc odpycha prawdę, wyśmiewa, bo się boi, bo jest to wygodne. Jak odrzucisz przyjemności do zarazem odrzucasz cierpienie. Bo nie masz czym się rozczarować.
Mało kto jest świadom że wszyscy pochodzimy z tego samego zródła więc nie powinniśmy się zwalczać nawzajem. Walcząc z kimś walczysz z samym sobą. Ile ja razy się na tym łapałem. Najprawdopodobniej jest po prostu tak że Bóg podzielił się na centyliony częsci żeby doświadczać fizyczności i w końcowym etapie wrócić( tylko właśnie gdzie wrócić :-) ) i skąd się tam wziął :-) Tego mój umysł nie jest wstanie pojąć na tym etapie. Wiec zakładam że tak po prostu jest i nie musi być przyczyny ani początku czegoś :-) Ale to już odbiegamy całkowicie od tematu. Suma sumarum, raz się czuję lepiej na tym sposobie odzywiania/ egzystencji, życia a nieraz mam ochote palnąć sobie w łeb ale to dlatego najprawdopodobniej że zalewają mnie toksyny, w tym w szczególności metale ciężkie. Zastanawiam się nad jakąś chelatacją. Ogólnie większe dawki wit c wydają się pomagać. Ale w tych tematach to chyba mało kto tu jest zorientowany. Nawiasem mówiąc pierwsze wstawanie wcześniejsze mianowicie o 5 rano zaczęły się jak zacząłęm suplementację większych dawek wit c. Wydaje mi się że po prostu wydala toksyny.
Ksiązki przeczytam jak zdobędę :-)

Argumental - 2017-10-05, 13:04

wegechlopak812

Cieszę się, że jesteś tak świadomym człowiekiem. :-) Dramaty w życiu zawsze prowadzą do przebudzenia i dalszego rozwoju duchowego, a ten z kolei jest jak wchodzenie tyłem po schodach, kiedy widzisz wszystkie pokonane stopnie, ale nie wiesz, co czeka Cię dalej. ;-)

Poleciłem Ci książkę „Choroba Twoim przyjacielem”, ponieważ jej autorzy doskonale opisują mechanizm materializowania sobie rzeczywistości i powstawania tzw. chorób. Zacytuję pierwsze zdanie z książki (warto ją kupić, ponieważ zawiera kilka, ważnych ilustracji):

Cytat:
Jest to książka niewygodna, gdyż odbiera człowiekowi chorobę jako alibi dla jego nierozwiązanych problemów. Chcemy w niej pokazać, że chory nie jest niewinną ofiarą jakichś niedoskonałości natury, lecz także sam jest sprawcą swej choroby. Nie mamy przy tym na myśli jakiegoś zanieczyszczenia środowiska, cywilizacji, niezdrowego trybu życia lub tym podobnych znanych "winnych"; chcielibyśmy natomiast na plan pierwszy wysunąć metafizyczny aspekt "bycia chorym". Symptomy widziane od tej strony okazują się cielesnymi formami wyrazu konfliktów psychicznych, a poprzez swą symbolikę wskazują każdorazowy problem pacjenta.


O ile bezpośrednią przyczyną Twoich dolegliwości jest zapewne zatrucie szczepionką, o tyle samo to zdarzenie powstało na Twoje, nieświadome życzenie, ponieważ wszystko, co wydarza się w naszym życiu jest wypadkową myśli, słów i czynów oraz karmy. To jednak wspaniale móc wziąć pełną odpowiedzialność za całe, swoje życie. Bez wymówek i wskazywania palcem winnych. To oznacza, że człowiek ma Moc! :-) Jak dodasz do tego możliwość panowania nad umysłem, to tylko żyć i nie umierać! ;-)

Na każdym z etapów przebudzenia czekają na nas nowi mistrzowie, a dotychczasowych przyjaciół najczęściej zastępują nowi, ponieważ starzy już nie pasują do nowej rzeczywistości, chyba, że rozwijają się razem z nami. Jedyna stałą w tym świecie jest zmiana...

Gdybym mógł Ci coś polecić szybko na odtruwanie (pomijając Twoje duchowe działanie w tej kwestii), to na pewno picie słonej wody strukturyzowanej w celu wypłukiwania toksyn i jedzenie świeżej kolendry, która dobrze oczyszcza z rtęci (wyguglaj sobie obie kwestie). Uważam, że jeśli masz silne Herksy, to powinieneś zwolnić z oczyszczaniem lub zastosować chelatację, tak, jak piszesz. Możesz zacząć zbierać wiedzę (nie wiem jaką posiadasz) od tej strony (dotyczy autyzmu, ale to bez znaczenia). Tam są podstawowe informacje oraz linki.

Zachęcam Cię też ponownie do zapoznania się z książką „Cuda uzdrawiania pranicznego”, ponieważ zawiera praktyczną wiedzę na temat oczyszczania ciała energetycznego, które jest nadrzędnym nad fizycznym. Techniki są dziecinnie proste, jednak trzeba trochę poćwiczyć odczuwanie prany i jej przepływu, jakkolwiek można w szybki sposób oczyścić się z blokady energetycznej, czy uzupełnić deficyt prany w konkretnej czakrze lub organie.

wegechlopak812 - 2017-10-06, 05:39

Jędrek. Dzięki za info :-) a może masz jakieś pomysły jak się rozgrzać w zimię? Imbir zaparzać? Ostre przyprawy stosować typu pieprz kayenne i kurkume? Niestety pracuję w wawrunkach gdzie jest nieco obniżona temperatura, nie jest może tak zimno jak wchłodni ale jest niżej niż powinno być.
I jeszcze jedno pytanie skąd mogę jeszcze czerpać białko oprócz fasoli, cieciorki i soczewicy?
Tofu niestety jeszcze nie mogę. Stosuję białko w proszku wegańskie z pestek dyni. Ale proszek jak wiadomo to proszek, naturalne to to nie jest.

Argumental

Powiem Ci argumental że sporo bólu przeszedłem jak patrze na te stopnie pod sobą i troszkę się boję tych następnych.

Z tą szczepionką to trochę inaczej. Generalnie po objawach stwierdzając najprawdopodobniej urodziłem się już zatruty a kolejne szczepionki dopełniły reszty.
Z tą wodą strukturalną to może być strzał w 10, bo jedną z niewielu rzeczy które mi pomagały było picie wody z solą himalajską. Przez przypadek to odkryłem, nie byłem wstanie dojść dlaczego tak jest, ale to robiłem. Ogólnie sól wydaję się że mi pomaga.

Z tym obwinianiem to rzeczywiście tak jest, do tej pory obwiniam za to swoich rodziców.

Co do mistrza to jest właśnie na etapie szukania :-)
Aczkolwiek jest chyba tak ze jak będę gotowy to to mistrz znajdzie mnie ;-)
teraz najpierw muszę się sam uporać z toksynami i tym co wywołały u mnie a potem będzie pełny rozwój.

Co do chelatacji to poznałem już to bardzo dokładnie, kolendra jest niezła, ale jest zbyt mocna i niebezpieczna ponieważ nie jest znany jej czas rozpadu, więc może gubić rtęć.
Jestem stałym bywalcem na stronie" Powrót do marzeń". Tam jest wszystko od A do Z i wszystko u mnie pasuje. Cud że nie wylądowałem z autyzmem.
Ale myślę że dobrze się stało. Gdyby nie choroba, to bym się nie przebudził i dalej bym spał ;-)
Książki przeczytam jak mi tylko zaczną przechodzić te mgły umysłowe które cały czas mnie męczą...

Argumental - 2017-10-06, 14:22

wegechlopak812

Nie ma się czego bać. Najtrudniejsze masz pewnie za sobą. Pamiętaj, że Twoje myśli mają moc sprawczą, więc chyba warto postrzegać siebie i życie zdrowo? Tym bardziej, że nie jesteś sam, bo myślę o Tobie ciepło, więc powinieneś tę otuchę poczuć prędzej, czy później. ;) W momentach, kiedy jest Ci naprawdę ciężko, pomyśl o innych ludziach lub też np. zwierzętach, które cierpią w tym samym momencie jakieś katusze i zadaj sobie pytanie, czym jest Twoje cierpienie, wobec cierpienia gwałconych i mordowanych? Bardzo często, kiedy pojawia się u mnie tzw. narzekanie na los, spotykam ludzi, którzy mają o wiele gorzej i od razu pojmuję, że dostaję informację, abym wziął się w garść i podziękował, że mam 2 ręce, 2 nogi, wzrok, słuch, ciepłe łóżko, strawę, wygodne buty, dom, przyjaciół i wiele, wiele innych dobrodziejstw. To jest świetna lista do terapii, czy medytacji. Już po kilkunastu szczerych podziękowaniach za np. słońce, niebo, wiatr, zieleń, ciszę, spokój, oddech, partnera, itd. pojawia się wzruszające uczucie wdzięczności, a ta jest z kolei przejawem bezwarunkowej miłości, więc można by rzec, że jej wyzwalanie to najprostszy sposób uzdrawiania, bo to, co z Ciebie wypływa, wraca ze zwielokrotnioną siłą. Wdzięczność to taki ekwiwalent pieniądza. Jego duchowy odpowiednik. Można stać się bogaczem w kilka sekund. :D

Gdybym miał wymienić ilość życiowych dramatów, to nie starczyłoby mi dnia, ale nic bym w swoim życiu nie zmienił, poza tym, że wolałbym być czasem lepszym człowiekiem, ale wiem, że ci, których skrzywdziłem mieli cierpieć. Nie warto jednak tkwić w przeszłości, bo jest się nieobecnym w teraźniejszości, podobnie, jak żyjąc obawą o przyszłość. Zatem, wybacz tym, którzy Cię skrzywdzili i samemu sobie za krzywdę innych, ponieważ wszyscy byliście nieświadomi, bo gdybyście tę świadomość posiadali, to niemożliwym byłoby świadome krzywdzenie, nieprawdaż? ;) .

Nie obwiniaj swoich rodziców, ponieważ oni, tak jak każdy, nieprzebudzony człowiek odgrywają po prostu swoją rolę w Matrkisie i żyją według obcych programów myślowych (rodziny, nauczycieli, polityków, kapłanów, itp. oraz bagażu karmicznego). Ktoś im wpoił, że szczepienia są lecznicze i zrobili to dla Twojego dobra, a wyszło tak, jak miało wyjść, bo jeśli coś się wydarza, to było to nieuniknione, bo gdyby nie było, to by się nie wydarzyło. ;) Oni mieli spowodować żebyś Ty cierpiał i się przebudził. Wiem, że trudno zaakceptować taki światopogląd (Ty jesteś już tego świadom), ale każde zdarzenie w życiu człowieka jest dla jego dobra, bo ma pomóc mu w rozwoju, więc nawet najbardziej traumatyczne przeżycia stają się w tym świetle potrzebne i nabierają sensu, ale najczęściej można to dostrzec i zrozumieć dopiero po latach, kiedy ocenimy historię na chłodno i bez emocji i w szerszej perspektywie. Wypada więc podziękować każdemu za wspólne doświadczenia.

Dodam jeszcze, że nie wiem, dlaczego istnieje Wszechświat, kto go stworzył i kto stworzył tego, co stworzył Wszechświat, :D ale wiem, że rządzi się dwoma, podstawowymi prawami, przynajmniej tu na Ziemi: pierwsze to prawo przyczyny i skutku, według którego co posiejesz, to zbierzesz (karma), a drugie to prawo już przeze mnie wspominane, czyli, że jest tak, jak myślisz, że jest. Wiem jeszcze tylko, że z koła karmy można się wyzwolić i ewoluować dalej w Kosmosie, nie wcielając się już kolejne razy w ziemskiego Matriksa. Ale to za jakiś czas. Na razie trzeba jeszcze trochę przysiedzieć nad obecnymi lekcjami. ;)

Trochę się chyba za bardzo tutaj rozpisuję, więc kończąc, podam Ci prostą i bardzo dobrą technikę na codzienne oczyszczanie i energetyzowanie z książki „Cuda uzdrawiania pranicznego”. Używa się w niej tzw. oddychania pranicznego, czyli przeponowego, co sam praktykujesz, ale dodatkowo zatrzymuje się oddechy, pomiędzy pobieraniem powietrza i jego wydychaniem, mianowicie (oddychasz swobodnie tylko nosem):

powolny wdech, najlepiej z przepuszczanym powietrzem przez gardło (to podobne do delikatnego chrapania, takiego „szumienia”), zatrzymanie (liczysz w myślach „raz”), powolny wydech, zatrzymanie (liczysz „raz”) i od nowa. Wykonujesz 10 cykli. Możesz stosować różne długości liczenia dla poszczególnych etapów (szczegóły znajdziesz w książce), ale podany sposób jest najprostszy. Sednem oddychania pranicznego są zatrzymania, po których prana wpada do ciała szybciej i rozchodzi się o wiele silniej, niż przy zwykłym oddechu. Podczas oddychania warto dodatkowo skupiać się na całym ciele, co pozwoli równomiernie rozprowadzić pranę. Jak już opanuje się oddychanie praniczne, można dodać do niego wizualizację: wdech (wyobrażamy sobie białą energię, wchłanianą przez nasze ciało porami skóry), zatrzymanie (ciało się rozjaśnia), wydech (wyobrażamy sobie szarą, brudną, wydalaną przez ciało energię), zatrzymanie (ciało się rozjaśnia).

Ważne: podczas oddychania pranicznego i każdej sytuacji, w której zajmujesz się pracą z energią należy trzymać język na podniebieniu. Łączy się w ten sposób dwa kanały energetyczne i zwiększa poziom prany, która przez nas przepływa. To tak, jakbyś w ciemnym pokoju, przy zapalonej świeczce włączył światło. ;)

Co to za strona „Powrót do marzeń”? Nie mogę znaleźć jej w guglu.

Hate - 2017-10-07, 16:37

Argumental napisał/a:
Masz prawo uważać duchowe aspekty natury rzeczywistości za brednie, ale nie masz prawa zabraniać mi poruszania takich tematów. Nie wymagam od Ciebie kultury wypowiedzi, ale szanuj proszę mój światopogląd tak, jak ja szanuję Twój.


Nikt ci niczego nie zabrania. Powtarzam: Moim obowiązkiem jest punktowanie treści potencjalnie groźnych dla zdrowia innych userów. Tak że pisz sobie o czym ci się podoba (oczywiście w ramach regulaminu forum), ale licz się z tym, że może się pojawić komentarz/ostrzeżenie moderacji dla innych użytkowników forum.
Cytat:

Przypominam, że to jest forum internetowe, które ze swojego założenia służy wymianie poglądów, a nie wypowiadaniu się jedynie zgodnie z przyjętym przez Ciebie światopoglądem.


To forum na którym rady dotyczące wegetarianizmu i weganizmu zawsze będą zbieżne ze stanowskiem nauki na ten temat. Inne będą zawsze opatrzone komentarzem moderacji.

Cytat:
Twoje argumenty o ochronie ludzi są groteskowe, ponieważ każdy sam odpowiada za swoje życie.


Zdaje się, że kilka postów wyżej pisałeś coś o tym, jak łatwo nasiąkąć różnymi bzdurami. Niektórzy są niestety zbyt krótkowzroczni lub nawini, żeby dostrzeć niebezpieczeństwo w publikowanych przez ciebie treściach. Na szczeście jesteśmy my - moderatorzy Forum Veg

Cytat:
Co się dzieje?


Lądują w Tworkach lub kilka metrów pod ziemią.

Argumental - 2017-10-07, 18:08

Hate napisał/a:
Na szczeście jesteśmy my - moderatorzy Forum Veg


...którzy skutecznie zniechęcili mnie do pisania na tym forum, bo żaden rozsądny człowiek nie będzie się przecież kopać z koniem. Będę się udzielał tylko w "swoim", koszulkowym wątku. Możecie być dumni z Waszej pracy...

wegechlopak812 - 2017-10-08, 09:52

Argumental dzięki za pozytywną energię, która mi wysyłasz ;-) przyda mi się :-)
Widzę że mamy bardzo podobne poglądy na temat różnych spraw i to co Tobie spędza sen z powiek odnośnie stwórcy to mam ten sam tok rozmyslań. Stwierdziłem więc że umysł ludzki na moim poziomie nie jest wstanie dojść do tego jak to jest,więć nad tym sie już nie zastanawiam.
Co do rodziców to fakt że to nie ich wina bo właściwie to sam ich wybrałem i doświadczenia jakie mają mi pomóc w dojściu do prawdy ;-) Aczkolwiek przyznam że na dzień dzisiejszy łatwiej by mi już teraz było szukać scieżki jak byłbym już zdrowy, bo nieraz mam taki stan że nawet medytować nie mam siły.
Dzięki za podpowiedz odnośnie języka na podniebieniu, na prawdę jest bardzo duża różnica :-)
Również jak mam boleści i złe samopoczucie to wlaśnie myślę o tych co mają gorzej, albo dzieje się coś że zaczynam o nich myśleć, zazwyczaj jak np. włączę tv to trafiam od razu na program o ludziach/stworzeniach co mają znacznie gorzej.

"Powrót do marzeń" to fundacja zajmująca się dziećmi dotkniętych autyzmem oraz innym schorzeniami wywodzącymi się z zatrucie metalami ciężkimi jak również i opis samych zatruć a także sposoby chelatacji. Warto poczytać bo to może być podłoże wszystkich chorób człowieka.

Sorry za chaotyczne odpisywanie ale mam ciągle te mgiełki umysłowe :-) Coś jakbyś miał pajęczynę na mózgu ;-) Ogólnie mam przez to problem z czytaniem książek... :-(


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group