Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Bary & Restauracje - Soul Fresh - Gdynia

EksVegański - 2018-03-16, 00:34
Temat postu: Soul Fresh - Gdynia
Prawdziwie, brutalnie, dzisiaj...:


Do restauracji trafiłem bardzo przypadkiem - szukając czegoś z dobrą kawą. Schludne wnętrze lokalu wessało mnie do środka. Z przyzwyczajenia w drodze do stolika chwyciłem menu, mimo że byłem zupełnie najedzony i dopiero wtedy zorientowałem się, że trafiłem do restauracji wegańskiej.

Menu podzielone jest na dwie sekcje - zestaw oraz stałe pozycje à la carte, co samo w sobie jest równaniem do najlepszych, ale w moim odczuciu karta jest zdecydowanie zbyt krótka. Łącznie 6 pozycji. Trzy w karcie głównej i trzy w menu dnia. Dania wegańskie mają naprawdę niesamowitą odporność na zepsucie się, przygotowuje się je często dość szybko, więc jestem przekonany, że zmieściłoby się w menu kilka pozycji więcej. Mogłoby to nie być minusem, gdybym nie był zmuszony do wyboru deseru pomiędzy ciastem marchewkowym, a tartą bananowo-kokosową. Kusiło mnie wzięcie całego menu w celu degustacji, ale uznałem jednak, że deser, to wszystko na co mnie tego dnia stać i zamówiłem tartę. Przyznać należy, że menu wydrukowane jest bardzo prosto i czytelnie.

Obsługa bardzo miła, profesjonalna, utrzymująca przyjemny kontakt z klientem i pojawiająca się dokładnie wtedy kiedy powinna, więc spodziewałem się kuchni dostosowanej poziomem do sali.

Podano mi wegańską tartę bananowo-kokosową w akompaniamencie słonego karmelu. Już prezentacja dania wzbudziła lekki niepokój, gdyż niby prosty kawałek ciasta z roztartym obok karmelem powinno być zadaniem prostym, więc nierówne boczne krawędzie, czy góra ciasta wyglądająca jakby ktoś formował je za pomocą chochli dobijając młotkiem mówiła mi, że możemy mieć do czynienia z czymś nie do końca udanym. Pływające kawałki czegoś w karmelu natychmiast skojarzyły mi sie z torsjami, ale postanowiłem nie być zbyt okrutny, czy marudny i wbić widelec, a o wszystkim przy skądinąt bardzo dobrej kawie zapomnieć. Jakież było moje zdziwienie, gdy widelec utknął po kilku milimetrach, bo ciasto było zmrożone na kamień. Pomyślałem, jako o ostatniej desce ratunku, że może karmel jest gorący i próbowano zrobić odwrócony efekt gorącego cisa z lodami, ale niestety karmel okazał się letni, więc nie mogłem znależć nawet krztyny usprawiedliwienia dla tej zbrodni. Ponabijałem widelcem ciasto i odstawiłem do odtajenia na kilka minut. Jedzenie ciasta nie było przyjemnym doznaniem, nie tylko z powodu wbijającego się w zęby chłodu, bo trzeba było gryźć, ale także ledwo rozdrobnionych wiórków kokosowych, które właziły wszedzię – w każdzą szczelinę dziąsła, czy zęba, pzyklejały się do podniebienia i tworzyły bardzo nieprzyjemne uczucie brudu, które było trzeba nieustannie przepłukiwać wodą. Tutaj uwaga na marginesie, że przyniesiono dzbanek wody niegazowanej bez pytania – gratis, co jest standartem w każdym kraju za zachodnią granicą, a w Polsce jest praktycznie niespotykane, więc tutaj duży plus.

Kelnerka wyrażała zainteresowanie opinią o produkcie, przyjmowała bardzo profesjonalnie krytykę i poinformowała mnie, że był to wypadek przy pracy, gdyż wcześniejszeu klientowi ciasto rozpadło się na talerzu, więc wrzucono je na chwilę“ do zamrażarki. Tutaj ma marginesie mogę napisać, że mam wrażenie, że nie klientowi, ale kucharzowi na podłogę, bo trudno uwierzyć, że mógł być tak niedbały przy jego wykonaniu. Zanim przyszło do płacenia za rachunek minęło kilka chwil, więc moja opinia przeniknęła do wszystkich a jedna osoba, która nie wiem jaką miałą funkcję zaczęła ze mną dyskusję. Zaczęła można powiedzieć z pozycji mentorskiej, czyli z tego, że to jest kuchnia wegańska, więc nie może używać mleka, a same wiórki muszą być nie do końca zmielone, gdyż to one trzymają ciasto. Oszczędziłem mu teorię hydrokoloidów, czy emulsji,– tylko powiedziałem, że może dodać orzechów nerkowca i mu ciasto zwiąże, ale powiedział mi, że orzechów nerkowca nie rozważał, bo skupia się na produktach lokalnych, co mnie dość zbiło z tropu, bo nie wiedziałem, czy zacząć od bananów, czy kokosa. Staneło na drugim, ale wtedy dostałem odpowiedź, że źle go zmielono, bo termomix się „dzisiaj“ zepsuł i „normalnie jest lepiej“. To plątanie się w zeznaniach w sumie zakońcyło dyskusję. Przypominam, a to jest bardzo istotna uwaga, że restauracja posiada jedną stałą przystawkę, jedno danie główne i jeden deser, a ja wybrałem danie z karty, więc powinno ono być „petardą“. Dopracowanym daniem poza granice perfekcji. Jeden deser – danie popisowe. Miałem jednak pecha, bo otrzymałem ciasto zmrożone, które rozjechało się poprzedniemu klientowi i do tego termomix się zepsuł, a słowa te padały w czasie wydawania reszty, bo nikt z lokalu nie wpadł w ogóle na to, że mówiąc takie rzeczy, że podając klientowi tak beznadziejnie nieudane danie, nie tylko na poziomie wykonania, ale samej koncepcji, nie powinno się go obciążać, a przynajmniej powinno się zaproponować coś na otarcie łez. Byłoby mi wstyd takie coś podać wrogowi, obelgą było podanie tego klientowi z żądaniem pieniędzy.

Podsumowanie:

Schludny nowoczesny lokal, bardzo miła obsługa, przejrzyste, ale zbyt krótkie menu, bardzo słabe, lub nawet tragiczne wykonanie potraw i z tego też powodu ceny zbyt wysokie w porównaniu do jakości. Myślę, że minęły już czasy, gdy można podać cokolwiek na stół, bo weganom „wszystko smakuje“, a miałem wrażenie, że duchy takiego myślenia nie opuściły jeszcze murów tej restauracji.

Mam duży dylemat, czy polecać tą restaurację, czy nie, więc każdy niech sam zadecyduje. Myślę, że jest ciągle zbyt mały wybór restauracji wegańskich, by móc sobie pozwolić na odrzucenie oferty i intuicja mi mówi, że jest potencjał, a ciekawość ciągnie mnie, by tam wrócić i spróbować całego menu i wtedy ocenić, ale to co otrzymałem było tak koszmarnie niedobre, że waham się przed wydaniem około 40zł/osobę, by zderzać się z podobnými kleksami, bo mam przeczucie, że rozmowa nie odbywałaby się w tak miłej i przyjemnej atmosferze jak teraz choć jak wspomniałem: kusi spróbować.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group