To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - A ze mną..

Lilu - 2008-06-12, 22:04
Temat postu: A ze mną..
... było tak...:)
Dość konserwatywni rodzice podcinali skrzydełka w zaskakującą systematycznością:). Jakże wielkim wybawieniem więc okazały się studia i mozliwość wyjazdu z domu.pamiętam, jak siedziałam nad bigosem i nagle pomyślałam, że cholera przecież już nie musze tego jeść!!!hahaha.
Jako dzieciak wymarzonjym zawodem był lekarz weterynarii, romantyczna wizja podawaniom zwierzaczkom kolorowych tabletek, które przywracaja je do zdrowia.hm, później się okazało, że rzeczywistość wygląda tochę inaczej (tez mi eureka.. ;) ).
Nie jem mięsa 6lat. Czasami , jak organizm zaskomli, przyśni się kiełbasa (miałam tak ze dwa razy :) ), ale najgorsze jest zderzenie z opiniami innych.
"czemu nie jesz mięsa?"-to chyba najbardziej bezsensowne pytanie.a dlatego,że skoro osoba pytająca nie wie, nie rozumie, napewno nie da sie przekonać, bo gdyby wiedziała, rozumiała, to by sama nie jadła... dlatego też często takie pytania nie czekają na odpowiedź, a jedynie dają możliwość osobie pytającej wyrazić swój pogląd, iśćie rózny od naszego.
Oj, uczy cierpliwości...Pare razy dałam się sprowokowac kretyńskim dyskusjom.Cóż,pewnie jeszcze nie raz się to powtórzy:)

Część moich znajomych również nie je mięcha.Hm, i właśnie sobie uświadomiłam,że nigdy z nimi o tym nie rozmawiałam.Nie jesteśmy aktywistami, może więc dlatego cała reszta była taka oczywista...

Mam mały problem natomiast z moja przyjaciółką. Żyje dość tradycyjnie, kościółek, mięsko(nikogo nie chcę obrazić, piszę w dużym uproszczeniu), stąd wiele tematów jest dla nas tabu. ostrożnie obchodzimy czułe punkta.
Gorzej z rodziną. Ogólnie z rodzicami łatwiej, ale która babcia zrozumie...:) ?
No i wybór partnera zyciowego.. Jak daleko posunąć się z kompromisem..?
A ciąża...?

Ech:)

...a poza tym, witajcie na forum:) Miło:)

Jakub - 2008-06-12, 23:02

Witaj. :)
Grunt to nie rezygnować z tego, co samemu uważa się za słuszne i co nikogo nie krzywdzi. Choćby nawet cały świat twierdził, że jesteś dziwakiem. :bye:

Lilu - 2008-06-13, 09:56

no, może nie cały świat.... :)
Nawet gdybym chciała, z siebie się chyba nie da zrezygnować.pzdr.

mehndia - 2008-06-13, 10:09

czesc Lilu:)
no tak, trzeba zyc w zgodzie ze soba i byc dobrej mysli, a reszta sama sie ulozy ;)

Alispo - 2008-06-13, 12:30

witaj:)
szkoda ze zeszlas z weterynaryjnej sciezki,wlasnie wrazliwcow nam trzeba;)

Lilu - 2008-06-13, 14:53

....eeee?Że niby kto zszedł z vega ścieżki:P? Chyba już wszystkie swoje zasady zdążyłam złamać, ta święta, nieruszona :) .
Alispo - 2008-06-13, 15:39

czytanie ze zrozumieniem;)
JAgniecha - 2008-06-13, 22:51

Helloł! Witaj Lilu! tez jestes ruda? :chyt:

Alispo napisał/a:
szkoda ze zeszlas z weterynaryjnej sciezki

ostatnio zastanawialam sie ilu jeszcze vegow z tej sciezki w pewnym momencie zeszlo...

Lilu napisał/a:
z siebie się chyba nie da zrezygnować

oj da sie...
a'propos zaraz wrzucam 'Control'...

mehndia - 2008-06-13, 23:19

JAgniecha napisał/a:
Alispo napisał/a:
szkoda ze zeszlas z weterynaryjnej sciezki

ostatnio zastanawialam sie ilu jeszcze vegow z tej sciezki w pewnym momencie zeszlo...

ojj mysle ze duzo, duzo. no ale weterynaria to nie takie hop siup, wiec najczesciej zostaje w sferze niespelnionych marzen

MoSSi - 2008-06-14, 09:51

witaj :sloneczko:
grimgreen - 2008-06-14, 23:15

Cześć :)
Do pytań...
Hmm..nie wiem czy może być na to jakaś inna odpowiedź niż indywidualna. Ja sądzę że jest to dla mnie czynnik tak mocny że ktoś kto by był ze mną na dłużej też będzie wege bo inaczej sobie nie wyobrażam (ani siebie ani by ktoś ze mną wytrzymał mając na tyle odmienne priorytety). Podobno to nie polaga na gapieniu się nawzajem ale na patrzeniu i podążaniu w tą samą stronę.
Inaczej zawsze bym miał wrażenie że albo mnie ten ktoś nie rozumie, albo jeśli rozumie to ignoruje te kwestie (też nie najlepiej), a tematów tabu nie uznaję więc byłyby dyskusje...Ciąża, nie wiem, nie mi decydować, ale mam nadzieję że będziemy takiego samego zdania i znajdziemy dobrych lekarzy (jeśli).
To na temat partnera życiowego, co do znajomych to jednak mimo że bliscy to w naszym życiu są na innych prawach i zajmują inną jego część, więc wychodzę z założenia że schodzimy się na płaszczyznach spójnych, a reszta, cóż, nie mój wybór (choć cieszę się jak ktoś z nich zostaje zmienia zdanie a czasem nawet styl życia).
Z otoczeniem dalszym czasem można porozmawiać (bo otwarci), czasem można się pospierać (by coś komuś uświadomić), ale bardzo często szkoda zdrowia bo jest to podwójny monolog z tendencją do przejścia w rozwiązania siłowe :)

Kompromis, to zależy gdzie są twoje priorytety, gdzie sama postawisz granicę. Co jest wyborem chwilowym, lub jednym z wielu, a co dyskusji nie podlega bo to już stanowi trzon twego Ja.

tak to sobie w skrócie wyobrażam

:)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group