Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Nazewnictwo

kOvAl - 2004-12-03, 20:29
Temat postu: Nazewnictwo
...powiedzcie mi, czy nie widzicie pewnego paradoksu w "wegetariańskich" nazwach, typu "parówka wegetariańska", "mielonka wege", "pasztet wege" itd. Czy koniecznie przetwory z soi trzeba nazywać "kiełbasą wegetariańską"? Już nie mówię o semi-wegetarianach, którzy jedzą kurczaki... hę?
sylv - 2004-12-03, 21:56

a i owszem... najlepsze sa chyba flaki sojowe.. ;) tylko z drugiej strony, jak cos wyglada jak parowka, smakuje jak parowka, tylko jest z czegos innego, to jak to nazwac?
stephanie - 2004-12-03, 22:04

Było już trochę o tym przy temacie o polgruntowskich produktach.
saso - 2004-12-05, 10:33

NAzwy te są takie, aby zachęcić także mięsnych do kupowania tych produktów. Producenci mają na celu promocję ich jako ciekawych zastępników ciężkich potraw mięsnych, podobnych ale zdrowszych wyprodukowanych z soii flaków, pasztetów, gulaszów i innych. Ich produkty nie są bowiem kierowane tylko do wegetarian lecz także do mięsożerców którzy chcą trochę zelżyć swoją dietę. Dla mnie wszystkie te przetwory sojowe to jest ostatnia rzecz jaką będę spożywał bedąc wege.

Pozdrawiam.

parasolnik - 2004-12-05, 13:27
Temat postu: Re: Nazewnictwo
kOvAl napisał/a:
"parówka wegetariańska", "mielonka wege", "pasztet wege" itd.


hm w mojej lodowce mozna znalezc takie 'specjaly' choc ja ich nie spozywam;] ostatnio moja wspollokatorka dorzucila do tych wszystkich przysmakow 'paprykarz wegetarianski' ;] podobno 'trzeba sobie urozmaicac diete';]

Magik - 2004-12-05, 14:25

to jest cos takiego jak PAPRYKARZ wegetarianski. Czego to juz ludzie nie wymysla.[/quote]
saso - 2004-12-06, 22:11

Cytat:
podobno 'trzeba sobie urozmaicac diete';]
a cóż to za urozmaicenie jak to wciąż z tej samej soii jest robione (zresztą te wszystkie produkty sojowe są tak podobne do siebie w smaku że łeeee)
KotMiś - 2004-12-15, 12:14

Flaki sojowe!!!!Nie jadłam i nie zjem-obrzydliwość w samej nazwie, kojarzy mi się to z filmami o Wietnamie.A w sumie,to jak mają to nazwać?Paciara sojowa?Czyr sojowy?Tutaj chodzi chyba o kojarzenie z wyglądem i konsystencją.
a_meba - 2005-03-01, 21:41

saso napisał/a:
zresztą te wszystkie produkty sojowe są tak podobne do siebie w smaku że łeeee


e tam, anrzekasz... mi np bardoz smakuje pasta meksykanska sante, jest ostra ale nie palaca.. a pasta ziolowa jest delitatna. pasztet sojowy z pokmidorami smakuje jak z pomidorami, a z czosnkiem jak z czosnkiem.. a kiedys to nawet jadlam taki pasztet ze sliwkami... i inny z rodzynkami.. sojowy.. mniam ;]
a jajecznica sojowa to jest odpiero pychota...
i kazde smakuje inaczej ;]

alinA - 2005-06-19, 19:18
Temat postu: Re: Nazewnictwo
Cytat:
hm w mojej lodowce mozna znalezc takie 'specjaly' choc ja ich nie spozywam;] ostatnio moja wspollokatorka dorzucila do tych wszystkich przysmakow 'paprykarz wegetarianski' ;] podobno 'trzeba sobie urozmaicac diete';]


dlaczego tak wlasciwie nie wegetarianizm nazywa sie dieta?!?

defu - 2005-06-19, 20:38

bo dieta ma troche szersze znaczenie niz to "jestem na diecie" ktore zdreszta od tego chyba pochodzi ze dieta to sposob odzywiania sie i jestem na diecie znaczy odzywiam sie w inny sposob niz zwykle i po"jestem na diecie" powinno sie dodawac na jakiej bo inaczej to chyba jest niepoprawnie. nie wiem czy mowie prawde bo nie patrzylem do slownika ale chyba jest jak mowie nie?
taffit - 2005-06-19, 23:42

Cytat:
dlaczego tak wlasciwie nie wegetarianizm nazywa sie dieta?!?


PWN napisał/a:
DIETA [łac. < gr.], oparty na zasadach dietetyki sposób żywienia się człowieka, o ustalonym doborze pokarmów pod względem jakości, ilości i urozmaicenia, dostosowanym do potrzeb organizmu; dieta człowieka zdrowego — dieta normalna (...)

xkrzysiekx - 2005-07-14, 12:07

dla mnie przegięciem jest smalec sojowy...a flaki sojowe, owszem, lubię."prawdziwych" nei jadłem nigdy,a sojowych spróbowałem z rekomendacji kumpla i całkiem, całkiem.
Alispo - 2005-07-14, 13:26

ja flakow sojowych nie jadlam,ale zapowiada sie bo Kochanie kupilo na wyjazd(jutro jedziemy nad morze :sloneczko: ),smalec sojowy jest ok ;) ale ogolnie unikam takich rzeczy,bo w ogole soi malo jem i po co takie gotowce wcinac,no moze na wyjezdzie...
taffit - 2005-07-14, 14:58

jadam parówki sojowe, bo nie miałem z czym jeść musztardy :lol:

a wędlinę sojową podaje znajomym z oznajmieniem, że rzuciłem wegetarianizm (hehe nabierają się, a po zjedzeniu nadal nie wierzą, że nie wcinali mięsa)

:) - 2005-07-17, 13:46

wolę nazwy --- sojowe. niż ---- wegetariańskie. zazwyczaj jest napisane: nazwa i z czego jest produkt. ( np. mięso indycze , parówka drobiowa) jakoś źle mi się kojarzy "wegetariańska" :mrgreen:

a ja zazwyczaj kupuję jakieś coś z samej mąki sojowej, a potem można zrobić z tego różne gulasze i mielone. ( a flaków nie jadłam :-P )

nie na temat: mam do przeczytania ok. 360 postów... hmm. jak ja się wyrobię

xVeganBoyx - 2005-07-17, 14:39

nazwa nie ma znaczenia , wazne z czego jest zrobione :)
:) - 2005-07-18, 09:52

xVeganBoyx napisał/a:
nazwa nie ma znaczenia , wazne z czego jest zrobione :)
oczywiście. Tylko takie pierwsze skojarzenie 8-)
defu - 2005-07-18, 11:04

jedna lipa z takimi rzxeczami typu flaki etc jest taka ze wiele z nich ma glutaminian i przez to wszystkie troche podobnie smakuja, czy moze raczej we wszystkich czuc nutke glutaminianu co nei zawsze mi sie podoba:P
xVeganBoyx - 2005-07-18, 12:22

ja nie jem zadnych konserwantow , jak chce cos takiego zjesc to kupuje czysta proteine sojowa i sam przyrzadzam :)
Alispo - 2005-07-23, 23:54

hehe..u mnie 250 nieprzeczyutanych po wyjezdzie..tylez samo maili- ztym juz gorzej,tu sie szybciej nadrabia:)jadlam te flaki-da sie zjesc,ale nic ciekawego,zupa+pokrojone kotlety sojowe mniej wiecej ;) cale szczescie jadlam tam w wiekszosci lepsze rzeczy:)i nie bylo tak zle z wlasnym gotowaniem,jakos zawsze sobie bez problemow radze..raz tylko bylam na pizzy,panie sie dziwily ze jak to bez sera ma byc ta pizza,ale sa bogatsze o nowe doswiadczenie :twisted:
xVeganBoyx - 2005-07-24, 00:02

a sprawdzilas ciasto , czy nie dodaja mleka albo jajka ? a w greenplanet.pl teraz jest ser weganski na pizze za 6 zl znaczy na stronie jest cena 16 , ale w sklepie jest przecena bo 31 konczy sie termin waznosci , radze sie pospieszyc :)
Alispo - 2005-07-24, 09:22

sprawdzilam,ale i tak chyba zadnej pizzy sie nie robi z jajkiem/mlekiem..ciasto na pizze z zasady jest bez...jak nie to jakis placek a nie pizza ;)
xVeganBoyx - 2005-07-24, 10:06

oj , zdziwilabys sie ile pizzeri to stosuje .....
Alispo - 2005-07-24, 12:14

to w takim razie juz sie nie powinno pizza nazywac;)
:) - 2005-08-08, 08:28

nigdy do pizzowego ciasta nie dodałam mleka ani jaj :-? aż mnie to dziwi.
Mason - 2010-04-15, 17:13

Marzenka napisał/a:
surawka poleca piwa żywe


Sorry, ale tego na co podajesz przepisy nie można w żaden sposób nazwać piwem. Równie dobrze można je nazwać winem, wódką czy olejem silnikowym - tyle samo będzie mieć wspólnego.
Piwo to napój alkoholowy powstały w wyniku fermentacji słodowanych ziaren zbóż, przeprowadzanej z udziałem drożdży.

A przy okazji - nie wierzcie w mity o używaniu żółci bydlęcej do nadawania piwu goryczki, nawet wielkie korporacyjne browary stosują do tego chmiel. Z tym, że w formie płynnego ekstraktu który jest gęsty, żółtawy i okropnie gorzki - pewnie jakiś pracownik browaru to podpatrzył, stwierdził że to żółć i mit poszedł w świat. Poza tym stosowanie żółci jest nieopłacalne, chmiel jest znacznie tańszy.
Kolejna sprawa to kwestia filtracji karukiem/żelatyną. Owszem, można znaleźć na rynku piwa klarowane karukiem, ale jest to zjawisko na bardzo małą skalę - w Polsce niespotykane wśród piw sklepowych. Browary stosują tańsze, szybsze i nowocześniejsze metody. No i co ważne na tym forum - owe metody są wegetariańskie :]

Właściwie to wszystkie obecne na rynku Polskie piwa są w pełni wegetariańskie, jedynie piwa miodowe nie nadają się dla wegan z racji obecności w nich miodu. I jednocześnie żadne piwo nie nadaje się dla witarian, gdyż w procesie warzenia brzeczka jest gotowana

Jędruś - 2010-04-15, 22:10

Mason pomyliłeś zwykłe piwo (alkoholowe lub bezalkoholowe) z piwem witariańskim (bezalkoholowym i bez termicznej obróbki).

Nazwa piwo nie jest nazwą zastrzeżoną.
Nie bądź już taki skrupulatny w nazwach, ważne żeby smakowało.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
NO spam

Mason - 2011-03-07, 18:08

Po pierwsze Mason, a nie Malson.

Piwo to konkretny napój, uzyskiwany poprzez fermentację cukrów pochodzących ze słodów. Skoro ten drink nazywasz piwem, to równie dobrze można nazywać seler schabowym, człowieka wiewiórką itp. No co, przecież nie są zastrzeżone. Nazywajcie to sobie jak chcecie, ale to nie jest piwo.

Jędruś - 2011-03-07, 23:39

Mason nie odróżniasz pojęcia piwo od browaru.
Jest piwo imbirowe, bez żadnego słodu, bez alkoholu.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

krzysztof - 2011-03-08, 09:39

WITAJ Mason :sloneczko:

To jest podforum witariańskie - tematy dotyczące alkoholu - piwa znajdziesz tutaj
http://www.forumveg.pl/alkohol-vt3218,15.htm#91156
http://www.forumveg.pl/al...,150.htm#100576


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Aligator - 2011-03-08, 14:12

Jędruś napisał/a:
Nawet jest witariańska lasagna
http://www.youtube.com/watch?v=T7TVGVXeqns


va napisał/a:
Jadłam inną surową, ale była boska.
Spodnia warstwa z cukinii pokrojonej wzdłuż, potem były suszone pomidory zmiskowane z czosnkiem, oliwą, czarnymi oliwkami i sokiem z cytryny, potem znowu warstwa cukinii przełożona zmiksowanymi na śmietanę orzechami nerkowca, potem warstwa pomidorów, warstwa pesto, warstwa cukinii itd. Potem się do wkładało na jakis czas do lodówki co by się usztywniło.


Drodzy witarianie. Dlaczego nazywacie to lazanią? :shock:
Podstawą lazanii są zapiekane płaty makaronu z różnymi nadzieniami.
To co wy prezentujecie to są wieżyczki z warzyw z różnymi dipami, czy sosami. Wierzę, że są bardzo smaczne i może sama taką sobie kiedyś zrobię, ale nie możecie sobie tego nazywać po prostu wieżyczkami? :P

To samo dotyczy pizzy i różnych innych przepisów.
Ta nazwa po prostu sugeruje wariację czegoś konkretnego.
Robicie też spaghetti bez makaronu?

Trochę inwencji i można wymyślić przecież wiele fajnych nazw i nie dewaluować znaczenie tych, które są przyjęte od wielu lat.

Mason - 2011-03-08, 19:09

Jędruś napisał/a:
Mason nie odróżniasz pojęcia piwo od browaru.


Ciężko z czymś takim polemizować... Mówią, że obraz jest wart tysiąc słów a więc:

To jest piwo:


A to jest browar:


Znajdź 10 różnic :D

Hikikomori - 2011-03-08, 21:55

Aligator:
Cytat:
Robicie też spaghetti bez makaronu?



Pewnie, sama widziałam, jest specjalna tarka do przerabiania cukinii na dłuugie zapałki (posiadam taką);] Wygląda jak spaghetti, tylko trochę kanciaste.
I co to za nazwa, wieżyczki, jeśli coś wygląda jak lazania albo pizza. Wieżyczki są wysokie i strzeliste itd

Hate - 2011-03-08, 22:21

I uwięzione są w nich księżniczki.
tiger - 2011-03-08, 22:24

np.Fiona :mrgreen:
Aligator - 2011-03-08, 22:59

Aha, a piwem nazywacie zmiksowaną wodę z migdałami i daktylami
Dlaczego tak wam zależy, żeby używać słów, które znaczą co innego?
Dlaczego cukinię nazywacie makaronem? Dlaczego nie możecie jej nazywać tym, czym jest, czyli cukinią?
Wstydzicie się powiedzieć, że jecie cukinię? Bo powiedzieć że "jem spaghetti", lub "lazanię" (nawet jeśli nie jest to prawdą) jest bardziej cool?

va - 2011-03-08, 23:48

Aligator napisał/a:
Jędruś napisał/a:
Nawet jest witariańska lasagna
http://www.youtube.com/watch?v=T7TVGVXeqns


va napisał/a:
Jadłam inną surową, ale była boska.
Spodnia warstwa z cukinii pokrojonej wzdłuż, potem były suszone pomidory zmiskowane z czosnkiem, oliwą, czarnymi oliwkami i sokiem z cytryny, potem znowu warstwa cukinii przełożona zmiksowanymi na śmietanę orzechami nerkowca, potem warstwa pomidorów, warstwa pesto, warstwa cukinii itd. Potem się do wkładało na jakis czas do lodówki co by się usztywniło.


Drodzy witarianie. Dlaczego nazywacie to lazanią? :shock:
Podstawą lazanii są zapiekane płaty makaronu z różnymi nadzieniami.
To co wy prezentujecie to są wieżyczki z warzyw z różnymi dipami, czy sosami. Wierzę, że są bardzo smaczne i może sama taką sobie kiedyś zrobię, ale nie możecie sobie tego nazywać po prostu wieżyczkami? :P

To samo dotyczy pizzy i różnych innych przepisów.
Ta nazwa po prostu sugeruje wariację czegoś konkretnego.
Robicie też spaghetti bez makaronu?

Trochę inwencji i można wymyślić przecież wiele fajnych nazw i nie dewaluować znaczenie tych, które są przyjęte od wielu lat.


czep się parówek sojowych ;)

Jędruś - 2011-03-08, 23:49

Mason napisał/a:
Mówią, że obraz jest wart tysiąc słów

Śpiew z obrazem jeszcze lepiej

[img][/img]

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

Aligator - 2011-03-09, 00:03

Etykieta Gingersa: Skład: 97 % piwo. To że tam dodają potem różnorakie dziwne rzeczy, to nie znaczy, że podstawą nie jest piwo, a nie woda zmiksowana z czym popadnie. :P
Madziara - 2011-03-09, 02:58

To dlaczego nazywają je "Imbir", a nie "Piwo"? W dodatku w innym języku, żeby trudniej było się zorientować!
Dlaczego tak im zależy, żeby używać słów, które znaczą co innego?
Dlaczego piwo nazywają imbirem? Dlaczego nie mogą go nazywać tym, czym jest, czyli piwem?
Wstydzą się powiedzieć, że piją piwo? Bo to jest mniej cool? (Wiadomo! :twisted: )
Nie rozumiem...

Margot - 2011-03-09, 08:29

Madziara :megapolew: uwielbiam Cię ! :megapolew:
taffit - 2011-03-09, 09:34

cukinia to cukinia
cukinia wyglądem przypominająca spaghetti to spaghetti z cukinii

Aligator - 2011-03-09, 12:51

Nie pytajcie mnie o marketing i nazewnictwo produktów komercyjnych. One rządzą się trochę innymi prawami.
Czasami też mnie to irytuje, np. że herbatą nazywa się mieszanki ziół, które z herbatą nie mają nic wspólnego oprócz tego, że zaparza je się w wodzie.

Trudno, żeby każde piwo nazywało się "piwo", prawda? I nie czepiam się tego, czy piwo nazywa się Lech, Radegast, Staropramen, Żywiec, Warka, czy Dorotka. Wszystko to jest nazwą własną produktu, który nazywa się piwem.

Nie widzicie różnicy między piwem z dodatkiem imbiru, cynamonu, itd a wodą z rozmiksowanymi migdałami i figami?


Ja się nie czepiam wszystkich nazw.
Teoretycznie prawdziwe risotto robi się z gatunku ryżu arborio. Ale jak ktoś zrobi risotto z ryżu basmati, to ja się nie czepiam, bo to tylko inna wersja tego samego, czyli ryżu.
A jak ktoś zrobi "risotto" bez ryżu, to już to nie jest risotto. Tak trudno uchwycić ten niuans?

Niektóre wypieki nazywamy chlebami, inne ciastami itd.
Mimo, że niektóre chleby różnią się składnikami (np. dodane pestki dyni, słonecznika itd.) ale ciągle to jest chleb. Potraficie rozpoznać chleb od innych wypieków?

Albo makaron, jest mnóstwo rodzajów makaronu a Spaghetti, to właśnie nazwa jednego z nich.
Potraficie rozróżnić które produkty należą do makaronu i czym się różnią od cukinii?

Poco wieżyczkę warzyw nazywać lazanią, skoro nie ma to z nią nic wspólnego i ani smakiem, ani nawet wyglądem lazanii nie przypomina?
Nie lepiej by było wymyślić inną atrakcyjną nazwę takiego dania?

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jaki wpływ ma nazewnictwo na propagację weg(etari)anizmu? Jak odbierają to ludzie "wszystkożerni"?

Tequilla - 2011-03-09, 13:31

Aligator napisał/a:

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jaki wpływ ma nazewnictwo na propagację weg(etari)anizmu? Jak odbierają to ludzie "wszystkożerni"?


Coś w tym jest.
Wszystkożerni są potem często przekonani, że wegetarianie odczuwają nieprawdopodobną wręcz tęsknotę za parówkami, kotletami, kiełbaskami itd. skoro kupują substytuty o identycznych nazwach.

taffit - 2011-03-09, 17:04

Do wszystkiego można się przyczepić.

Nie mam nic przeciwko innym nazwom, ale i z takimi nie mam aż tak dużego problemu.

Taka nazwa pełni funkcję skojarzeniową. Jeśli coś wygląda jak parówka, przygotowuje się to jak parówkę, smakuje pewnie nawet trochę jak parówka to czemu w nazwie nie miałoby mieć człona "parówka"? Dalej następuje "sojowa" bądź "wegetariańska" i wszyscy wiedzą o co cho.

W PRL-u najgorszej jakości kiełbasa miała 0% zawartości mięsa a dalej nazywała się kiełbasą i to nawet bez żadnych dodatkowych określeń.

Wzorem tamtych czasów nie będziemy przecież nazywać naszych parówek wyrobem parówkopodobnym, bo wyrób czekoladopodobny ma jednoznacznie negatywny wydźwięk.

Skoro istnieje bulion warzywny to niech i istnieje wędlina sojowa. Zresztą to nie jest reguła bo istnieją "przysmaki sojowe" czy "pasty sojowe".

spaceage - 2011-03-10, 12:35

Aligator napisał/a:

Dlaczego cukinię nazywacie makaronem? Dlaczego nie możecie jej nazywać tym, czym jest, czyli cukinią?

Nie jest bardziej cool ale służy jako łatwy skrót myślowy - cukinia w tym daniu zastępuje makaron i tyle. Nazwa "Spaghetti zrobione z cieniutko pokrojonej, za pomocą specjalnej maszynki, cukinii w formie paseczków" brzmi jeszcze gorzej. Nie sądzę żeby miało to cokolwiek wspólnego ze wstydem tylko prostotą wypowiedzi i w jakiś sposób sugeruje odbiory czego się spodziewać.

Aligator - 2011-03-11, 10:49

Odnośnie nazewnictwa z tego miejsca
http://www.forumveg.pl/ps...6,15.htm#101823

Hikikomori napisał/a:
Nie jestem jaroszem, bo jedzenie roślin dla zdrowia jest u mnie mniej ważne od niejedzenia zwierząt itd.

Pierwszy raz się spotykam z takim tłumaczeniem znaczenia słów jarosz i wegetarian.
Sami wegetarianie na różnych wegetariańskich forach tego w ten sposób nie rozróżniają. Co więcej, piszą, że wegetarianizm, to sposób odżywiania się. A wegetarianie, to ludzie odżywiający się wegetariańsko z różnych pobudek (zdrowotnych, ideologicznych, itd.)

Hikikomori napisał/a:
Hasła w przeróżnych źródłach tworzą zapewne niewegetarianie, dlatego za każdym razem wypływa ten durny semiwegetarianizm.

Że hasła w różnych źródłach mogą być źle wytłumaczone, to wiem, ale że semiwegetarianizm jest durny, z tym się nie zgodzę.

Tak jak "Vegan" mówi o sobie, że jest veganem, żeby nie musieć za każdym razem referować czego wszystkiego nie je, tak samo semiwegetarianie posługują się tym nieszczęsnym słowem do określenia swojej diety.

Kontrowersja semiwegetarianizmu wynika moim zdaniem nie z samej diety, ale z tego, że to słowo wywodzi się ze słowa "wegetarianizm" i tym sugeruje, że jest jakąś odmianą wegetarianizmu a nie odrębną, równoległą dietą.

Rozwiązanie tego problemu, to albo edukacja, żeby nikt nie mylił semiwegetarianizmu z wegetarianizmem podobnie, jak nikt nie myli króla i królika. ;)

Albo stworzenie nowego synonimu do "semiwegetarian". Nie może to być "jarosz" bo to już jest synonimem "wegetarian". To rozwiązanie jest o tyle trudne, że nie ma pewności, czy by się rozprzestrzeniło (najlepiej jakby zostało rozpropagowane w literaturze, lub w mediach) a po drugie brakowałoby mu tłumaczenia na obce języki, no chyba, żeby się tłumaczyło na "semiwegetarian" podobnie jak "jarosz" tłumaczy się na "vegetarian".

Ewentualnie machnąć ręką i sobie odpuścić szarpaniny ;)

[ Dodano: 2011-03-11, 11:38 ]
Otóż to, o to właśnie mi chodzi, żeby zachować prostotę i precyzyjność wypowiedzi. Dziś jak powiem że zrobię Spaghetti, to każdy wie, czego może się na stole spodziewać. Za niedługo może być tak, że nikt nie będzie wiedział, co to znaczy, czy będzie makaron, czy paseczki jakiegoś warzywa...
To samo przy wyszukiwaniu przepisu w internecie. Jak szukam przepisu na Spaghetti, to wiem, czego chcę i raczej nie są to paseczki cukinii, choć one też mogą być smaczne, ale nie tego przecież szukam. Irytuje że wyszukiwarka wyrzuca przepisy nazywające się np. "jajecznica" a okazuje się, że to zmiksowany olej, migdały i kurkuma.

[ Dodano: 2011-03-11, 12:10 ]
Na wypadek, żeby ktoś nie zrozumiał tego posta, rozmowy na temat nazw dotyczy tylko ta część, którą mieniam na niebiesko. Za zamieszanie przepraszam, ale nie ja go spowodowałam.
http://www.forumveg.pl/zw...stow-vt6247.htm

[ Dodano: 2011-03-11, 12:12 ]
Nie zmienię tego niestety na niebiesko, gdyż: "Nie możesz juz zmienić swojego postu. Post można zmieniać przez 60 minut, Od momentu jego wysłania".
Nie wiedziałam, że są takie ograniczenia. Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie. :/

spaceage - 2011-03-15, 14:42

Aligator napisał/a:
Irytuje że wyszukiwarka wyrzuca przepisy nazywające się np. "jajecznica" a okazuje się, że to zmiksowany olej, migdały i kurkuma.


Jak się okazuje to ma bardzo długą tradycję "jajecznica po litewsku" (przepis z XVII wieku) skłądała się z maku (więcej na stronie Pałacu w Wilanowie). Ale wiem o co Ci chodzi - mi to nie przeszkadza. Są w końcu "flaczki" z kurczaka i nikt się nie burzy* że prawdziwe to z krowy tylko albo jeszcze lepiej łosoś ze śledzia. Więc takie pomieszanie nie jest to tylko domeną wegetarianizmu.
_
zedytowała * nie chodzi mi że Ty się burzysz, poruszyłaś bardzo ciekawą kwestię :) chodziło mi tylko że to są jakoś przyjęte ogólnie terminy :)

Hikikomori - 2011-03-17, 20:57

"Durny semiwegetarianizm" - jak można dodawać możliwość jedzenia mięsa do diety, która wyklucza jedzenie mięsa? W ten sposób każdy może mówić, że jest wegetarianinem, bo je mięso od czasu do czasu albo tylko niektóre gatunki mięsa. Ja bym mogła mówić, że jestem semiwitarianką, bo część mojego jedzenia jest surowa. To jest nielogiczne i tyle. Potem jakieś słodkie idiotki mówią, że są wegetariankami, ale czasem zjedzą rybę lub kurczaka.

Co do definicji... nie chce mi się klepać czym się różni niejedzenie zwierząt od jedzenia warzyw, bo... po prostu mi się nie chce, znudziło mi się tłumaczenie. Przeczytaj sobie to:

http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=6277#102128

Pierwszy cytat właściwie wystarczy, sama bym tego lepiej nie napisała;]

taffit - 2011-03-18, 09:49

Ja jestem semiweganinem, ale to już gdzieś pisałem :lol:

W związku z dyskusją przypomniało mi się jak dobrze ustawili się producenci krowiego mleka. Nie wiem jak, bo nie znam się na prawie handlowym i jemu pochodnym, ale "mleko' jest nazwą zastrzeżoną i teraz wszelkie jego wegańskie odpowiedniki to mleczka (jak np. kokosowe) czy napoje (jak ryżowe).

Cwaniaki.

Lawenda - 2011-03-31, 18:07

Aż poszłam sprawdzić, czy moje 'mleko sojowe' ma napisane 'mleko sojowe'. Ma 'napój'. ^^

Ale generalnie - co to za problem, że 'coś sojowego' się nazywa 'parówka' albo, że coś przypominającego spaghetti, tyle, że bez makaronu nazywa się spaghetti z cukinii...? Mnie to nie przeszkadza, nie ma w tym nic złego. ;)

Surri - 2011-08-16, 10:56

Nazwy typowo mięsne to jak dla mnie ,,cielęcina", ,,schab" i nie wiem nawet czy te nazwy nie są zastrzeżone dla produktów pochodzenia zwierzęcego.
Natomiast parówka, czy kotlet to po prostu nasze skojarzenia.
Ale dobrze wiemy, że taki produkt z definicji wcale nie musi być mięsny.
To społeczeństwo na diecie tradycyjnej utrwaliło nam w głowach taką jakąś stereotypową definicję.

taffit napisał/a:
W PRL-u najgorszej jakości kiełbasa miała 0% zawartości mięsa

Wydaje mi się, że to było napisane z przymrużeniem oka ;)

denat - 2011-08-16, 18:02

Cytat:
Pewnie, sama widziałam, jest specjalna tarka do przerabiania cukinii na dłuugie zapałki (posiadam taką);] Wygląda jak spaghetti, tylko trochę kanciaste.

skąd? skąd? skąd? :)

yuka66 - 2011-08-16, 19:10

Mnie się bardziej od słowa semi-wegetarian podoba flexitarian - oznacza to samo, osobe unikającą jedzenia mięsa, ale jedzące je okazjonalnie. Ja mam sporo takich osób w swoim otoczeniu i uważam, że to ważny krok w dobrym kierunku. Moja mama na przykład sama nigdy nie robi mięsa, ale jak idzie do kogoś to zawsze coś tam dziubnie. Lepsze to niż bekon na śniadanie, szynka na lunch i schabowy na kolacje. Nawet jesli ktoś je mięso tylko dwa razy w tygodniu to już to jest jakaś poprawa - nie odrazu Kraków zbudowano.
Hikikomori - 2011-08-17, 21:17

denat napisał/a:
Cytat:
Pewnie, sama widziałam, jest specjalna tarka do przerabiania cukinii na dłuugie zapałki (posiadam taką);] Wygląda jak spaghetti, tylko trochę kanciaste.

skąd? skąd? skąd? :)


Z rynku w Kamieńcu Podolskim;]

LuckyLittleWitch - 2013-06-10, 00:12

Ależ wy mata problemy... Jest gogolplex powodów, dla których warto, by parówka sojowa pozostała parówką. Pozwolę sobie wymienić pieć z nich:

Po pierwsze, im więcej osób przekona się do wegetarianizmu mając w zanadrzu wege hot doga tym lepiej - czepianie się nazw wypada w tym kontekście dość małostkowo... :roll:
Po drugie nawet jeżeli ktoś byłby skłonny do końca życia nie zjeść ulubionego hot doga, to należy mu się taka możliwość bez zadawania krzywdy zwierzęciu.
Po trzecie "parówka", "pasztet", "kotlet" to raczej forma jaką się nadaje jedzeniu, a co tę formę wypełni zależy od inwencji. Ideałem byłaby sytuacja, gdyby wege kiełbaski szczyciły się najróżniejszymi rodzajami fasoli i zbóż w składzie - wegetarianie nie gęsi i swoją kuchnię mają, a prądy przekształceń mogą wprowadzać gdzie im się podoba.
Po czwarte - po co tworzyć żywieniowe tabu? Mięso jest dla wielu ludzi bardzo smaczne, ale to nie powód, by nadal je jeść. Wątpliwość etyczna wpojonych przez rodziców nawyków natomiast nie jest powodem, by okłamywać siebie, że się nie lubiło kiełbasy, jeżeli się lubiło...
Po piąte, ludzie nie są jednowymiarowi i pewne postawy mogą się u nich wykluczać. Zamiast je zwalczać, lepiej stworzyć na ich podstawie coś nowego, na przykład... KIEŁBASKI Z FASOLI ADZUKI Z SUSZONYMI POMIDORAMI. :wisi:

Dla mnie nazwy opisują kształt, wygląd i zastosowanie mogą pozostać niezmienione - jedyne zastrzeżenia mam do wegańskich udek, ryb i schabu. Rośliny same się wybronią i nie muszą niczego naśladować, one po prostu tak smakują i już. Uwielbiam sos gravy w wersji wegańskiej i sądzę, że powinien się szczycić smakiem duszonych warzyw z sosem sojowym, a nie mięsa.

orzechova - 2013-06-10, 07:30

LuckyLittleWitch napisał/a:
jedyne zastrzeżenia mam do wegańskich udek, ryb i schabu.


a gdzie widziałaś takie cuda? :shock:

Szura - 2013-06-10, 11:00

Dla mnie unikanie nazywania czegoś parówką czy kotletem jest głupie. Nie jem mięsa nie dlatego, że mi nie smakuje - jest przepyszne!, więc nawet jeśli te potrawy miałyby coś 'udawać', to co z tego? o.O
LuckyLittleWitch - 2013-06-10, 15:39

orzechova napisał/a:
LuckyLittleWitch napisał/a:
jedyne zastrzeżenia mam do wegańskich udek, ryb i schabu.


a gdzie widziałaś takie cuda? :shock:


Evergreen ma te udka z kością babmbusową, które robią furorę, Sante (albo Polsoja?) kotlety sojowe a'la schabowe o smaku kurczaka, a na blogach pojawiło się sporo przepisów na rybę z selera. :-)

orzechova - 2013-06-11, 07:40

ryba z selera! no nie mogę, idę szukać! :D a na udka niestety się nie załapałam, wykupiliście wszystko :twisted:
Surri - 2013-06-12, 06:17

orzechova napisał/a:
ryba z selera! no nie mogę, idę szukać!

Proszę
http://www.forumveg.pl/vi...art=1320#128040

orzechova - 2013-06-12, 07:24

aaa dzięks, znalazłam na icantbelieveitsvegan :] dziś zasadzę się na selera!
Krasska - 2013-06-13, 09:28

Ja widziałam kiedyś przepis na bodajże bakłażan marynowany, który to ma smakować jak boczek :P Ale nie mogę w tej chwili tego znaleźć.

Co do tych nazw to mnie one zupełnie nie przeszkadzają. Jakoś to się musi nazywać przecież. Co więcej - jeśli jakieś wegańskie danie będzie smakowało jak mięsne to na pewno zyska na tym owa dieta. Ludzie raczej kojarzą ją jako trawę z trawą, a to nie jest zbyt bliskie prawdy.

No, ale takie sklepowe parówki sojowe raczej nie są dobrym przykładem.

pawel. - 2013-06-13, 09:34

Co do zanzewnictwa, to tylko zawsze mnie ciekawilo ze np kawalek tyłka świni nazywa sie "
szynka" albo "delicjie szynki". Troche krwii świni zmieszanej z kasza gryczana nazywają "kaszanka" itp.

szynka-szynka - 2013-06-13, 10:51

:>

z tego wiem szynka przejęta z niem. Schinken, które oznaczało kiedyś któreś odnóże świni.

Ninoczka - 2013-06-13, 17:23

Mnie ciut drażnią nazwy typu: "kurczak sojowy". Dla mnie to jest zbędne takie nazewnictwo, choć pasztet i mielonka nie odnoszą sie bezpośrednio do mięsa wg mnie - może być mielonka bo mielona soja.
Mak - 2013-06-15, 02:38

Krasska napisał/a:
Ludzie raczej kojarzą ją jako trawę z trawą, a to nie jest zbyt bliskie prawdy.
No właśnie! To wcale nie jest trawa z trawa. Jak można w ogóle sobie coś takiego pomyśleć??? Przecież jemy jeszcze liście! Liście i trawa 4 life :mrgreen:

Tę selerową rybę muszę sprawdzić. I to jak najszybciej. Swego czasu robiłem kotlety sojowe po grecku i moim zdanie świetnie imitowały rybę po grecku (ino mogły być bardziej mjętksze, ale to jest do poprawienia).

Kiedy żarłem trupy to dziwiły mnie trochę wynalazki typu właśnie parówek sojowych. Po co im to - myślałem - skoro nie jedzą mięsa? Teraz jednak na własnym przykładzie doskonale widzę, że z mięsa można zrezygnować nie dlatego, że nie smakuje czy obrzydza czy coś. Więc jak znajdzie się jakaś godna uwagi podróbka, to czemu nie spróbować? Co za różnica czy zostanie nazwana kotletem czy plackiem? Ważne żeby w składzie nie było zwierzaków tudzież ich wydzielin. Srał pies, że nazywa się to czasem idiotycznie. Równie głupio brzmią kiełbaski cielęce o smaku boczku i tym podobne atrakcje :D

Surri - 2013-06-15, 07:13

Mak napisał/a:
Swego czasu robiłem kotlety sojowe po grecku i moim zdanie świetnie imitowały rybę po grecku (ino mogły być bardziej mjętksze, ale to jest do poprawienia).

Spróbuj tego
http://www.forumveg.pl/vi...der=asc&start=0

Miazgacz

virtinfly - 2013-06-15, 12:29

Surri napisał/a:
Spróbuj tego
http://www.forumveg.pl/vi...der=asc&start=0


Zaiste! Przepyszne <3 robiłam też w wersji z kotletami sojowymi, ale z tofu jest lepsze.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group