Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - poczatki sa trudne heh

Hellenka - 2009-09-19, 12:43
Temat postu: poczatki sa trudne heh
Hej:) Jako wegetarianizm do konca mnie moralnie nie satyswakcjonuje, przymierzalam sie do zostania weganka.
Jutrop ostaram sie zamiescic moj tygodniowy jadlospis by ktos madrzejszy i bardziej doswiadczony zweryfikowal moje zarcie:)
suplementowac B12 sie nie bede, gdyz jedyne co bede jesc zwierzecego to jajka mojej babci-wiem, ze krzywda tam sie nie dzieje.
Mam nadzieje, ze bedziecie mnie wspierac, bo bardzo lubialam wino w polaczeniu z serem:) Sera bedzie mi brakowalo, i wczoraj podczas winnej relaksacji niestety za nim tesknilam-ale sie powstrzymalam:)
Dzis upolowalam soje i jutro zrobie moje pierwsze w zyciu tofu-mam nadzieje, ze dobre wyjdzie:) i ze mleko sojowe bedzie mi smakowalo z kawa, bo w innych celach mleka nie uzywam....
boje sie tylko, ze zadek mi urosnie od straczkowych i kasz, ale postaram sie je ograniczyc do minimum, bo odkad zaczelam pracowac i przesiadywac za biurkiem to przybylo mi 13 kilo:( z czym sie juz pogodzilam, byleby nie bylo wiecej:) swoja droga nie wiem co ja zle robie, bo fastfoodow unikam (chyba, ze zrobie sobie sama pizze ze 2 razy w miesiacu), raz na kilka dni zjem cos slodkiego..chodze na basen i piechotka do pracy (okolo 1,20 min w jedna strone)..moze poprostu cos robie nie tak!
dzieki za uwage:)

Hellenka - 2009-09-22, 08:00

kurcze jak zwykle nie jadam wg planu tylko to na co mam ochote ale zapisuje wszystko:) i w koncu wkleje to na forum, gdyz jakos czasu mi brakuje

hehe widze , ze w koncu udalo mi sie zdjecie zalaczyc, to akurat moje.

awodwanrazc - 2009-09-26, 21:53

Hellenka napisał/a:
przymierzalam sie do zostania weganka
Gratuluję i życzę wytrwania w decyzji :>
Hellenka napisał/a:
kurcze jak zwykle nie jadam wg planu tylko to na co mam ochote
Ja się tak odżywiam przez większość czasu i nie mam problemów. Jedynie co jakiś czas zastanawiam się, czego jem mało, czego może mi brakować i wtedy ewentualnie coś do listy dorzucam. Ale generalnie kieruję się intuicją w żywieniu i daję radę. Pozdrawiam
Hellenka - 2009-09-27, 15:52

hellow!
po 1 tygodniu nieco mi slabiej..chociaza dzisiaj pokonalam niezla gorska trase...
moj jadlospis to generalnie:
sniadanie: 3 kromki wasy, z tofu, salata i innymi warzywami
2 sniadanie: jakis owoc badz owoce
obiad: salatka grecka z tofu i siemieniem; lub golabki z okara; lub kasza z pieczarkami i surowka.
na kolacje salatka jakas badz gotowane warzywa
w miedzyczasie orzechy
i tak oto wygladal caly tydzien:)
dzis do diety wlaczylam piwo ale musialam sie posilic:)

krzysztof - 2009-09-30, 15:03

WITAJ Hellenka :sloneczko: !!!

Gratulacje .Trzymaj tak dalej.

Gdy chodzi o wagę to możesz spróbować z nie łączeniem produktów skrobiowych z białkowymi i spożywać oddzielnie z porcja ulubionych dla Ciebie warzyw w postaci surowej , parowane lub gotowanej np.: jesz tofu to zjadasz na ile masz ochotę z porcją surówki do surówki możesz dodać dobrej jakości oliwę z oliwek , olej lniany , suszone zioła , przyprawy jakie lubisz , jesz pieczywo podobnie itd.itp. - warto poeksperymentować:

więcej - możesz zerknąć tutaj :
http://www.forumveg.webd....91,15.htm#59008

POWODZENIA :sloneczko: !!!


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Hellenka - 2009-10-01, 05:20

dzieki Krzys:)
wlasnie poeksperymentowalam i odkrylam na nowo pasztet sojowy...kiedys probowalam i byl ohydny...najlepsze jest, ze to pasztet tesco i jak dalam koledze miesozernemu na lyzce pasztetu to mu smakowal tez i sie nie zorientowal.....martwi mnie tam tylko jedna rzecz-glutamian sodu, ktorego wole unikac...musze znalezc jakis fany przepis na to cudo..bo parowek i kotletow sojowych sie nie chwyce, nie potrzebne mi z reszta substytuty miesa...
jezeli chodzi o nielaczenie to z chlebem nie wskazane sa tylko tluszcze, aq ja jestem uzalezniona od oliwy z oliwek:) i czosnku, maly wlos dawalabym nawet do herbaty heheheh

eliwinter - 2009-10-06, 21:10

Hellenka, jesli chodzi o oliwę z oliwek, to są różne teorie. Mnie najbardziej przekonuje ta, iż mozna ją łączyć z pieczywem (najlepiej razowym) + surówki, albo z białkiem+surówki , byle nie ze wszystkim tym w jednym daniu...
Powodzenia:) Będę Ci kibicować :)

Hellenka - 2009-10-11, 09:11

kurde zawsze myslalam, ze weglowodanow nie powinno sie laczyc z tluszczami...co do chleba to porzucilam jedzenie bialej maki, cukru i bialego ryzu....walcze jeszcze z sola:)
kicia - 2009-10-11, 17:05

Witaj Hellenka :bye:
Hellenka - 2009-10-12, 18:01

kicia napisał/a:
Witaj Hellenka :bye:
:sloneczko: KICIA:)


poza tym macie gdzie sodjscie do w miare tanich grzybow shitake? naczytalam sie o nich i chce sprobowac

Hellenka - 2009-11-07, 19:38

mam problem, otorz straszliwie chudne, za szybko...tak jakbym byla chora, nie chce tak...mam juz 13 kilo mniej..nie wygladam zle ale nie chce za 3 miesiace wygladac jak anoreksja:( ponadto pobolewa mnie trzustka, nie wiem czemu. Potrawy smazone jem 1 raz na 2 tygodnie, wcinam cos na parze, duszonego lub surowe. Alkohol sporadycznie, srednio 1-2 butelki wina na miesiac. moze ja jestem chora na cos? Czytalam, ze warzywa straczkowe zle wplywaja na trzustke i watrobe, juz sama nie wiem, Pomorzcie
meriadoc - 2009-11-08, 11:37

Witam. Z tą wagą to trudno tak jeżeli podajesz wartości względne - jedynie spadek. To czy jesteś za chuda lub za szybko tracisz kg zależy też od twojej obecnej wagi i poziomu tkanki tłuszczowej (bf - body fat). Według mnie są 2 opcje:
1) jesz za mało kalorii w stosunku do twojego zapotrzebowania
2) twoje waga po przejściu na weganizm była za duża od normy dla twojego ciała, i na wskutek oczyszczania organizm pozbywa się toksyn oraz nadmiaru tkanki tłuszczowej.

Najprawdopodobniej są to obydwie opcje, jedynie któraś przeważa nad drugą. Sądzę, że ta pierwsza, gdyż na początku pisałaś o obawie przed przybraniem na wadze jedząc kasze i strączkowe. Efektem tego prawdopodobnie zwyczajnie się głodzisz, a będąc na deficycie kalorycznym waga leci w dól. Co gorsza, jeżeli dzieje się to tak szybko, to w dużej mierze tracisz też tkankę mięśniową. Proponuje założyć sobie profil na www.nutridiary.com albo, jeszcze lepiej, pobrac darmowy program CRON-O-METER, wpisać swoje dane, aktywność, rozkład makroskładników (początkowo jest to 40/30/30 dla węglowodanów/białek/tłuszczy). Polecam zacząć od rozkładu 60/20/20 lub 70/15/15 i stopniowo dążyć do 80/10/10, i jedz tyle kalorii, ile twój organizm potrzebuje lub nawet troszkę więcej. Metabolizm wróci do normy i jedyna waga jaką będziesz tracić to w większości toksyny i tkanka tłuszczowa przy wzmożonym wysiłku. Spróbuj także zrezygnować całkowicie z soli. To wydaje się trudne, ale wcale nie jest. Dla mnie to była kwestia 1 dnia. Powiedziałem sobie, że więcej tego syfu nie jem i tyle. Jak ciągnie cię do słonego, zjedz sobie selera naciowego bądź natki pietruszki - bogate źródło sodu ORGANICZNEGO. Wraz z odstawieniem soli (jaka by to nie była, himilajska, jodowana czy inny badziew) twoje ciało przestanie magazynować zbędną wodę pod skórą, będziesz bardziej smukła itd. Pamiętaj też o odpowiedniej ilości wody - powinniśmy minimum 8 razy dziennie (czyli 8 razy na 24h a nie na czas kiedy nie śpimy) oddawać mocz JASNEJ barwy. Jeżeli jest ciemny, czujesz pragnienie itp to znak, że jesteś odwodniona. I im więcej DOJRZAŁYCH owoców i warzyw (przede wszystkich takich jak salaty, seler naciowy, szpinak i natka pietruszki) w diecie tym lepiej.

Spróbuj zaczynać dzień od wypicia litra wody, a jak potrzebujesz to i więcej. Zrób jakąś gimnastykę, cokolwiek, aby się trochę poruszać nawet marne 5 minut. Jako pierwszy posiłek zjedz owoc na który masz ochotę i ile tylko chcesz (abyś się tylko nie przejadła). Może to być w postaci mono posiłku, lub zielonego szejka. Najlepiej 1 rodzaj owocu + 1 rodzaj zieleniny. I nie przerażaj się ilością jaką zjesz. Dopóki się nie przejadasz to czy to będą przykładowo 2 banany/jabłka/gruszki/pomarańcze itd czy 10 a nawet 15 jest gitara :)

Zobacz jak twój organizm będzie na to reagował, jak się będziesz czuć. Obserwacja jest bardzo ważna. Jak potrzebujesz to w CRON-O-METER'ze możesz zapisywać każdego dnia swoje spostrzeżenia, samopoczucie itd. To jest dobra sprawa, żeby przejrzeć co zjedliśmy, jaką mieliśmy aktywność oraz jakie było nasze samopoczucie. Łatwiej wtedy nam korygować nie tylko dietę, ale i aktywność, czy się wysypiamy itd., gdyż dobre zdrowie nie jest uzależnione jedynie od tego co wkładamy w siebie. Nasze zdrowie jest tak dobre, jak najsłabsze ogniwo.

I jeszcze jedno. Jeżeli chcesz osiągnąć 80/10/10 czy nawet 70/15/15 to nie ma opcji żeby spożywać oliwę z oliwek czy inne oleje, które nie są niczym innym, jak rafinowanym produktem. Jeżeli masz ochotę na coś tłustszego, to moczone orzechy, awokado są jak najbardziej ok. Teraz mamy sezon na włoskie (nie wiem jak z laskowymi), więc nic innego jak się w nie zaopatrzyć u jakiegoś znajomego i mieć na całą zimę.

To chyba na tyle, i tak się rozpisałem. Przeczytaj, poszperaj w sieci na temat 80/10/10 czy tez Low Fat Raw Vegan Diet (LFRV diet), przemyśl co chciałabyś zmienić i potem po prostu to zrób. Ale zacznij przede wszystkim od pobrania CRON-O-METER i sprawdzenia swojego zapotrzebowania kcal oraz ile dziennie mniej więcej tych kcal dostarczasz. Coś do poczytania/posłuchania:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related (+ pozostałe części)

http://foodnsport.com/blog.html - najlepiej przejrzyj załą stronkę

I nie chodzi mi o to, żeby jeść od razu 100% raw, ale o 80/10/10 oraz stopniowe dążenie do udziału jak największej ilości surowego, i nie ma znaczenia czy twoim celem jest 100%, czy 80% czy nie masz określonego celu na początku.

Pozdrawiam.

Elizeusz - 2009-11-08, 12:11

Dobre rady meriadocu dodam jeszcze ze owoce i jarzyny nie sa jedyne jakie nalezy spozywac procz cokrow potrzebujemy wiele minerealow dlatego dodaj do swojej diety odpowiednie ilosci kielkowanego zboza fasoli i orzechow. Ilosc pokarmu bedzie zalezala od aktywnosci fizycznej oraz umyslowej. Nie wykluczaj soli calkowicie z diety nie kazdy lubi seler naciowy wiec odrobina soli nie zaszkodzi ci a raczej pomoze jakby nie bylo potrzebna jest do budowania zdrowej krwi. Jedz regularnie i pozytywnie podchodz do zycia niezadreczaj sie. 13 kg to bardzo duzo i chcialbym sie dowiedziec jak wyglada twoj jadlospis moze zrob sobie test ph moczu i badania krwi wtedy zobaczymy co i jak pozdrawiam i glowa do gory !!!
Hellenka - 2009-11-08, 12:52

hej, dzieki za wskazowki.
nie glodze sie, w sumie to jem 5 posilkow i wogole nie odczuwam glodu, kolacje jem na chamca, bo jak zjem obiad i potem przekaske to mi sie nie chce juz wogole jesc.
Co do sportu to chodze na basen okolo 2 razy w tygodniu i okolo 6km dziennie przechodze piechota.
Co do oliwy z oliwek to kupuje ekologiczna, tloczona na zimno-nie moge z niej zrezygnowac bo uwielbiam oliwe z oliwek.
Co do soli to rzeczywiscie przesadzam z nia czasami:/
Dzis np zjadlam 2 kromki chleba ciemnego (100g) z pasta z tofu i szpinaku, potem wypilam pol litra soku z marchewek, jablek, pomaranczy i grapefruitow i nie jestem juz wogole glodna.
Moj jadlospis jest nastepujacy
SNIADANIE:
opcja 1:kromka chleba, warzywa i kielki, do tego szklanka soku z marchewek i deserek sojowy.
opcja 2: garsc suszonych bananow, garsc orzechow i zurawiny, platki owsiane i 200ml mleka sojowego
opcja3: surowka z pomidorow, kielkow, 1 jajko, oliwa 1 lyzka, garsc orzechow
opcja 4: shake z 200 gram bananow, ze 100 gr szpinaku
2 SNIADANIE:
opcja1:salatka owocowa, okolo 300 g, w zaleznosci co mam sa to przewaznie winogrona, jablka, mango kiwi i cytrusy
opcja 2: tofu z jagodami i malinami
opcja 3: garsc daktyli, garsc rodzynek
OBIAD:
opcja 1:okolo 50 gram cieciorki do tego zupa z pomidorow i porow jakies 300ml, surowka z tartych burakow badz kiszonych ogorkow itp
opcja 2: 50 g dzikiego ryzu, duszone warzywa i surowka
opcja 3: makaron gryczany z bigosem
opcja 4: zupka fasolowa, surowka
opcja 3: nori z farszem warzywnym
surowke nie zawsze dojadam bo poprostu nie moge zmiescic
PODWIECZOREK:
opcja 1: 30 gram orzechow
opcja 2: deserek sojowy
opcja 3: jablko lub pomarancza itp
KOLACJA:
opcja 1: salata, lyzka oliwy, tofu, pomidory, ogorki itp (objetosc okolo 0,5 litra pokrojonych warzyw-gotowej salatki)
opcja 2: warzywny shake
kolacja zawsze jest surowa

do tego codziennie b12, 2 litry wody, herbata zielona, 2 herbaty czerwone, 1 herbata owocowa. Kawy nie pije

wydaje mi sie, ze dosyc zbilansowana dieta

[ Dodano: 2009-11-08, 12:54 ]
aha co do sikania to mocz ma slomkowy kolor i kilka razy dziennie biegam do lazienki, wiec z tym problemu nie ma

Elizeusz - 2009-11-08, 14:38

Co moge doradzic to bys obiad dala na sniadanie to co potrzebuje wiecej sily organizmu do strawienia powinno sie jadac na saniadenie i to powinien byc najbogatszy posilek dnia. Jezeli nie jestes glodna nie jedz. Czasami czlowiek chudnie z powodu przejadania. Jedz 3 razy dziennie bogate sniadanie mniejszy obiad i delikatna kolacja moze jakies owoce. Na noc nie jadaj no chyba ze 4h przed snaem tak by orgaznim potrzebowal pokarmu z rana i zeby byl wypoczety do swojego zadania. Nie jadaj gdy jest ciemno na zewnatrz sprobuj tak o 9 rano i o 14 puzniej moze kolo 18 lub 19 ale to juz pare owocow i tyle. Zobaczysz szybkie efekty. Polecam ci chleby z kielkow ona naprawde wiele pomagaja ja w tydzien odzyskalem pozadna mase ostro trenujac w tym czasie kolarstwo.
krzysztof - 2009-11-09, 17:32

WITAJ Hellenka :sloneczko: !!!

możesz zerknąć na wegedziciaka jak radzą sobie kobiety:

http://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=4087
http://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=4644
http://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=537

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Hellenka - 2009-11-09, 18:00

dzis do kanapki z tofu dodalam 100 g fasoli, ale zapomnialam, ze chleba nie wolno ze straczkowymi laczyc ani z bialkiem czystym-wh Tombaka. wiec pozostaja kanapki z warzywami.....co do fasoli to to byl blad bo przez reszte dnia bylam nazarta jak wieprzek, o 11 zjadlam kisc winogron a na obiad tylko polowe zupy...poprostu zanika mi apetyt:(
darxe - 2009-12-06, 00:15

A może Hellenka za bardzo wbijasz się w te schematy, że tego nie wolno łączyć z tym itp. i to Cię jakoś tak blokuje i utrudnia ,,być weganką''. Najlepsze rozwiązanie to uczyć się słuchać swego organizmu, on sam podpowiada na co ma w danym czasie ochotę. Oczywiście pewna wiedza teoretyczna też bywa pomocna, ale nie należy tworzyć z niej nieomylnego szablonu bo każdy z nas jest troszku inny. Jest taki wybór wegańskiego żarcia że można tworzyć tysiące połączeć na ich bazie i to w zasadzie bez ograniczeń, wszystko zależy tylko od fantazji i tego co podpowiada intuicja... no i oczywiście pozytywne nastawienie do życia, zwiększa przyswajalność każdego składnika odżywczego o 500% :lol:
Hellenka - 2009-12-06, 18:21

heh:)
gdybym wsluchwiwala w moj organizm to jadlabym zle:( a nie chce....i to cholernie trudne opierac sie tak i opierac...a odpowiednia dieta sprzyja zdrowiu, urodzie i pozytywnemu mysleniu wlasnie. Najgorzej jest ze mialam kilka wpadek mojego weganskiego jedzenia i zjadlam np kawalek sera bo nie umialam sie powstrzymac. Wogolw strasznie brakuje mi twarogu. Na szczescie na mieso nie mam ochoty. Ale strasznie mi trudno jak jade do rodziny i musze jesc suchy chleb albo ziemniaki z oliwa i ogorki kiszone gdyz w domu stosuje sie obzarstwo miesem i namawiaja mnie do rosolu, gdyz twierdza, ze w nim nie ma miesa. Nie wspomne juz o kpinach:P
Gdybym sluchala organizmu to kazalby mi on jadac cieply bialy chleb i inne badziewia ktore chce calkowicie wykluczyc. I da sie to zrobic, tylko wystarczy, ze np: nie jem 2 miesiace chipsow i nie mam na nie ochoty, sama ich nie kupie, z reszta w sklepie zapedzam sie tylko do dzialu z zielenina.....ale wystarczy, zep ojde w gosci i na stole lezy miska...wszyscy jedza i spoko, dalej mi sie nie chce tego dziadostwa...ale jak juz mi 5 raz podsuwaja miske, to mowie no dobra zjem jednego-i wtedy sie zaczyna:) Dodatkowo nie mam zadnych, nawet wegetarianskich znajomych i gdziekolwiek ide tam wszyscy sie podsmiewaja albo klupia w czolo. Juz nie wspomne tego, ze przeraza mnie mysl, ze jak sobie kiedys znajde chlopa to z moim szczesciem bedzie jadl mieso No i co bedzie jak razem zamieszkamy? Bede przygotowywac sobie salatke podczas gdy obok bede mu klepac schabowe? heh:/

arahja - 2009-12-06, 21:02

Hellenka napisał/a:
Juz nie wspomne tego, ze przeraza mnie mysl, ze jak sobie kiedys znajde chlopa to z moim szczesciem bedzie jadl mieso No i co bedzie jak razem zamieszkamy? Bede przygotowywac sobie salatke podczas gdy obok bede mu klepac schabowe? heh:/


To jest, IMO, najmniejszy problem. Będzie chciał, sam sobie zrobi. ;)

Hellenka - 2009-12-07, 07:01

ale ja uwielbiam gotowac dla swojego faceta:)
Hikikomori - 2009-12-07, 10:47

Facet nie umrze bez schabowych, spokojnie;)
arahja - 2009-12-07, 14:41

Hellenka napisał/a:
ale ja uwielbiam gotowac dla swojego faceta:)


No to mu będziesz gotować po wegetariańsku. Też problem!

Hellenka - 2009-12-07, 21:07

gorzej jak bedzie warzywo nie lubny:) jak przynosze do pracy 2 jablka, 2 pomarancze i banana na sniadanie to sie koledzy klupia w czolo i mowia, ze bez szynki ani rus heh
sincerity - 2009-12-07, 21:41

Przed innymi a w domu to 2 różne sprawy. Też miałam takiego cwaniaka, który niespecjalnie szalał za warzywami i niespecjalnie był skłonny głosić pochwałę wegetarianizmu. A w domu było "o jaaa, ale fajnie że takie dobre jedzenie" i że nie musi być codziennie zestaw: kotlet, ziemniak, ogórek. Najlepiej jest nie straszyć i nie obnosić się z wege typu "nie wiem jak to będzie", tylko powolutku, po swojemu podsuwać smakołyki. Nie znam kogoś, kto by się opierał absolutnie wszystkim potrawom wege, nawet wielcy mięsofani :)
Hellenka - 2009-12-08, 17:46

jakos to bedzie:)
dam rade heheh

joka - 2009-12-09, 23:12

hej Hellenko,
wiesz ja też na początku bardzo chudłam ale jadłam do syta i smacznie. troche mi było czasem słabiej ale to przeszło. organizm powinien mieć czas żeby się przyzwyczaić. tylko koniecznie zrób sobie przynajmniej podstawowe badania krwi, czy Ci tam czasem czegoś nie brakuje. a jak brakuje to może poszukaj takiego wegowego lekarza i on Ci podpowie. czymam ciuki:)

Hellenka - 2009-12-10, 17:37

joka, dzieki:)
wlasnie jutro wybieram sie na badania ale do zwyklego lekarza...teraz waga mi spada bardzo powoli, ale tez jadam do syta, a czasem sie przejadam:) czasem i kilo pomaranczy na raz potrafie zjesc hehe

Puenta - 2010-03-14, 22:57

u mnie początki przebiegają bezboleśnie:)
za tydzień mija miesiąc od mojego przejścia na dobrą stronę mocy i czuję się znakomicie! Nie ma mowy o powrocie do wegetarianizmu. Jedyne co mnie obecnie nurtuje to wielkanoc wśród mojej mięsożernej rodziny, ale i tak zawsze wszystko sama robię, więc i tym razem powinno się udać:) Trzymam kciuki za wszystkich początkujących i znoszących to nieco gorzej. Życie bez nabiału to lepsze życie, hej! :mrgreen:

aśkaeddie - 2010-03-15, 18:07

Zdecydowanie popieram! :D Ja jedynie mam problem ze sferą kosmetyczną, ale da radę, w końcu to opanuję, bo już robię się obeznana :lol:

Co do samej żywności to jest luzzz :D Rany to jest o wiele prostsze aniżeli można przypuszczać :D Żałuję że wcześniej nie przeszłam na weganizm :twisted: :D
Co do rodzinki to się mówi trudno lol Będę skrzeczeć to ich sprawa :lol:

Puenta - 2010-03-15, 22:14

heh, ja też jestem właśnie na etapie ogarniania kosmetyków :) zamówiłam sobie trochę z freemana- nie testuje no i vegan, na bio na razie mnie nie stać :-?
a co do reakcji otoczenia, to jestem bardzo mile zaskoczona moim facetem z którym mieszkam ( niestety nawet nie wege :evil: , walczę ;) ). zaakceptował to w 100 % i wspiera, a rodzina daleko więc tylko podczas świąt w sumie, da się przeżyć 8-)

go veg!

Soledad - 2010-03-16, 20:25

ja na weganizm przeszłam po 2-3 dniach wegetarianizmu :mrgreen: po prostu jeszcze trochę jogurtów naturalnych miałam w lodówce i nie miałam co z tym zrobić,a mój chłopak by tego nie ruszył. ale nie żałuję,bo po mlecznym kamień w żołądku i problemy z jelitami miałam,a teraz spokój :sloneczko:
aśkaeddie - 2010-03-18, 01:43

Ja się czuję świetnie :mrgreen: Nooo pomijając ostatnie dwa dni bo nie miałam czasu prawie na picie nie wspominając o jedzeniu :lol: Ale to siła wyższa była :lol: A tak to jak teraz sobie tak myślę, to nie wiem po kie licho nie zrobiłam tego wcześniej :roll: Bo weganizm jest pod każdym względem lepszy od wegetarianizmu :mrgreen:

Dzisiaj nawet piłam Heinekena pierwszy chyba raz :lol: bo wegański :twisted:

Soledad - 2010-03-20, 02:08

no dla mnie na pewno jest lepszy,bo mleko=rewolucje w bebechach,a poza tym lubię jeść i teraz obżeram się bezkarnie i nie tyję :D
Puenta - 2010-03-20, 09:24

Soledad napisał/a:
lubię jeść i teraz obżeram się bezkarnie i nie tyję :D


DOKŁADNIE! to jest super! jak robiłam wegańską pizze to mój boyfriend na swoją połowę wrzucił żółty ser i oliwek zielonych od groma ( ja nie bo miały w skłądzie kwa mlekowy :evil: ) no i ja spokojnie zjadłam dwa kawałki, czułam się lekko, a on po jednym leżał nieżywy i stękał.... poza tym jak nawet zdarzy mi się podjeść wieczorem to rano nie mam wypukłego brzucha i nie czuję się ociężale jak to ZAWSZE bywało wcześniej. ogólnie mogę powiedzieć, że z początku sama zadawałam sobie pytanie "to co ja teraz będę w ogóle jeść?", jednak wiem już że były to bezpodstawne obawy, bo produktów vegan jest bez liku. obecnie boję się trochę popadnięcia w monotonię, bo czasu mam niewiele na gotowanie, specjalnie wstaję godzinkę wcześniej żeby sobie prowiant na cały dzień przygotować, i tylko kumpela z roku wciąż wybałusza oczy i dziwi się jak ja mam na to wszystko czas...
"Kto chce szuka sposobu.
Kto nie chce szuka powodu." <- i wszystko na ten temat :D

Jutro moja miesięcznica :sloneczko: i zarazem pierwszy dzień wiosny.....

Soledad - 2010-03-20, 12:55

hahaha :mrgreen: też robiłam pizzę i też ja zjadłam 2 kawałki, a mój chłopak 1 z mięsem i serem,a ja najadłam się rozmaitych pysznych warzyw :-D"
aśkaeddie - 2010-03-20, 16:12

Narobiłyście mi ochoty na pizze :lol: A muszę poczekać aż pojadę do domu bo inaczej nie mam jak zrobić takiego jedzonka :roll: :lol:


W oliwkach jest kwas mlekowy? :shock: Dobrze wiedzieć bo ostatnio byłam na zakupach i myślałam że brać oliwki czy nie... :roll: Dobrze że posłuchałam intuicji :mrgreen:

Soledad - 2010-03-20, 20:41

Wg Wikipedii: "Kwas mlekowy w produktach spożywczych jest wynikiem fermentacji cukrów - laktozy obecnej w mleku, czy fruktozy obecnej w warzywach i owocach."
to chyba nie z mleka ten kwas? :hmmm:

Roach - 2010-03-21, 04:24

Tak, kwas mlekowy niekoniecznie pochodzi z mleka. Naturalnie powstaje podczas fermentacji warzyw. Nazwa jest nieco myląca... Ludzkie ciało także go produkuje, przecież zawieramy również sporo kwasu cytrynowego, a jednak nie czuje się wcale żółty i kwaśny...
Puenta - 2010-03-21, 08:59

Soledad napisał/a:
Wg Wikipedii: "Kwas mlekowy w produktach spożywczych jest wynikiem fermentacji cukrów - laktozy obecnej w mleku, czy fruktozy obecnej w warzywach i owocach."

no właśnie albo albo. ja tam wolę nie ryzykować.

Soledad - 2010-03-21, 14:51

no ale jak są oliwki to chyba fermentacja jest w tych oliwkach i stąd ten kwas? przecież mleka nie leją do oliwek :hmmm:
Puenta - 2010-03-21, 20:35

po nich się można wszystkiego spodziewać :evil:
jak mięso bywało w sojowych wędlinach...

aśkaeddie - 2010-03-21, 22:20

Ja to chyba zacznę same owoce i warzywa jeść bo człowiek niczego pewny być nie może :| Jedząc chleb się zastanawiam czy powinnam czy nie... :roll:

No ale nie ma co narzekać, trza ruszyć wyobraźnie :lol: Ja tych sojowych produktów (np. pasztet) jem mało... :-? Bo już wszędzie węszę podstęp... :roll: :lol: :-?

Ale za to zapycham się np. orzechami :twisted: :mrgreen:

Soledad - 2010-03-21, 23:29

ja tam i tak nie lubię oliwek, ale wydaje mi się,że są wegańskie.
sojowe dość często jem,ale w małych ilościach. kostkę tofu jem 4 dni :lol:

aśkaeddie - 2010-03-22, 17:55

Ja oliwki lubię, ale jak nie będę miała pewności to nie kupię. :lol:

Kurde orzeszki mi sie skończyły a nie było ich ostatnio w sklepie :( Jedynie jabłka jako przekąskę mam teraz :D lol

Puenta - 2010-03-22, 22:23

aśkaeddie napisał/a:
Ja oliwki lubię, ale jak nie będę miała pewności to nie kupię. :lol:



Myślę tak samo :-) co do gotowców sojowych, to obecnie nie spożywam wcale; chodzi mi tu o jakieś pasztety, parówki itp. w sumie to od mojego ponownego "nawrócenia" dwa lata temu, bo w pierwszej mojej czteroletniej wegetariańskiej przygodzie często jadałam tego rodzaju rzeczy. teraz w ogóle kupuję minimalną ilość produktów przetworzonych i przygotowanych wcześniej przez kogoś innego, da się żyć, ba, żyje się całkiem lepiej bez tego całego badziewia. oczywiście nie mówię tu o czeskim tofu i tempeszku, do którego już tak tęsknie, ale z braku kasy dopiero po świętach zawita na mym stole :cry:

Soledad - 2010-03-23, 15:22

ja też się staram sama przygotowywać jedzenie, nie kupować przetworzonej żywności :-) jak spojrzę na listę składników,a tam pół strony jakiegoś badziewia,to od razu się odechciewa
Roach - 2010-03-23, 22:51

Nie ma powodu żeby kwasu mlekowego dodawać do oliwek, sam się tworzy... Jest we wszystkich kiszonych warzywach.
Soledad - 2010-03-24, 15:40

no więc właśnie :mrgreen: też tak myślę
raman - 2010-03-25, 20:22

Puenta napisał/a:
czułam się lekko, a on po jednym leżał nieżywy i stękał....


ja tam miło wspominam takie popizzowe stękanie

zresztą po piwku zazwyczaj lepiej się trawiła :)

Nawiedzona - 2010-03-25, 20:35

Ja od jakichś 4 miesięcy się powoli przestawiam na weganizm.
reptilia - 2010-03-31, 10:37

aśkaeddie napisał/a:
Ja to chyba zacznę same owoce i warzywa jeść
a oliwki to co, pies?

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group