To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Tata-zabójca.

Lousie - 2011-04-21, 13:21
Temat postu: Tata-zabójca.
Dziś podczas kąpieli przypomniało mi się, jak byłam młodsza, a w naszej wannie na święta pływały karpie. Na początku się ich bałam, ale potem lubiłam z nimi siedzieć w łazience i patrzeć jak pływają. Nieświadoma, co je czeka... Pewnego dnia, niedługo przed świętami, wracałam do domu, a ich nie było. Tłumaczeniem było to, że `uciekły`. Z czasem zaczęłam dowiadywać się, co tak naprawdę znaczyło `uciekły`. Przed chwilą byłam zła i zmartwiona. Ale nie o to tu chodzi. Nienawidzę wszystkich ludzi, którzy zabijają ryby i zwierzęta (zresztą, chyba jak większość wege/wegan) na dodatek robią to masowo. I po chwili zdałam sobie sprawę...że mój tata jest takim człowiekiem. Od ok. 2.5 roku pracuje w W.Brytanii - dotychczas nie interesowałam się jego pracą, choć wiedziałam, co robi. W skrócie mówiąc, pracuje w fabryce gdzie własnymi rękoma zabija ryby, homary itd. I wiele więcej, ale nie chcę tego tu opisywać, chyba zdajecie sobie sprawę, co jeszcze robi. Kiedy doszło to do mnie, przyszła ochota na płacz. A czy można nienawidzić własnego ojca? Nie chcę, żeby tam pracował, żebym miała tatę-zabójcę, ale wiem, że w żaden sposób tego nie zmienię. Na dodatek to okropne poczucie winy, że pieniądze, które zarabia i które trafiają do nas, są pozyskiwane przez śmierć tych niewinnych, biednych ryb... Nie wiem, co mam o tym myśleć, w tym momencie jestem po prostu podłamana i nie mogę uwierzyć, ze dopiero dziś to do mnie dotarło.
truman - 2011-04-21, 19:09

<pocieszacz>

Choć budzi to nasza niezgodę - świat taki jest. Nie rozkażesz lwu niezabijania antylop. Nawet nasze potulne psy czy koty to tak naprawdę urodzone drapieżniki.
Fakt, że jeśli nasza cywilizacja ma się rozwinąć - człowieczeństwo powinno oznaczać coś znacznie więcej niż teraz - ale to potrwa i pewnych rzeczy nie zmienisz.

Tequilla - 2011-04-21, 19:35

Przede wszystkim twój tata jest częścią systemu. To system jest zły, ale jeden trybik niewiele znaczy. Gdyby nawet tego nie robił, znalazłby się ktoś inny na jego miejsce. Póki będzie istniał popyt, czyli ludzie będą chcieli jesc mięso zawsze znajdzie się ktoś, kto je dla nich zdobędzie.
Chciałbym, żeby etyka w przyszłości wygrała, ale bardziej mi się zdaje, że niezabijanie stanie się efektem ekonomii - ludzkośc przejdzie na mięso tkankowe, bo koszt jego wytworzenia będzie tańszy. Ale to niestety jeszcze nieprędko.

Lousie - 2011-04-21, 19:59

Ja wiem, tylko nie mogę się pogodzić z faktem, że to właśnie mój tata należy do ludzi, których na co dzień nienawidzę. Bo zabijanie zwierząt tak ogółem, to swoją drogą. Chodzi o myśl, że mój ojciec się do tego przyczynia, a ja już nie jako córka, tylko wegetarianka i przyjaciółka zwierząt, nie mogę nic z tym zrobić, poza nie jedzeniem ryb i mięsa.
Póki co my z mamą mieszkamy w Polsce, ale kiedy jesteśmy tam np. na wakacje czy święta, kiedy jest w pracy, ciągle myślę o tym, że w każdej sekundzie zabija te zwierzęta. Przez cały dzień...(tj. w godzinach pracy). Przez to i ja czuję się winna.

Anna - 2011-04-21, 22:52

Nie słusznie. Rodziców się nie wybiera. Bolesne przeżycia związane z obserwowaniem matek i ojców prowadzących życia odległe od naszego etycznego ideału sąnaturalne, ale nie powinny mieć na nas aż tak wielkiego wpływu.

Jesteś wrażliwa i refleksyjna, więc widzisz i myślisz więcej, niż można by się po kilkunastoletniej dziewczynie spodziewać. To duży plus. Sprawy, które Cię tak smucą, nie miną jeszcze długo z pewnością. Ale mogą Ci dać doświadczenia, które Cię wzmocnią jako dorosłą osobę.

Nie pielęgnuj nienawiści w każdym razie.

Mam nadzieję, że Twój tata dostanie inną pracę.

xwegax - 2011-04-23, 02:56

zgadzam się z Anną :)

jestem też przekonana, że Twój tata i 99% ludzi zatrudnionych w przemyśle mięsnym, rybnym, futrzarskim etc. nie zabija zwierząt, bo lubi, tylko po to, żeby samemu przeżyć i zapewnić rodzinom godne życie. Oczywiście najlepiej, aby te gałęzie przemysłu zwyczajnie wymarły z powodu braku popytu, co nie zmienia faktu, że potępianie zatrudnionych w tych branżach ludzi jest zbędne.

sincerity - 2011-04-23, 08:53

Równie dobrze można powiedzieć, że gdyby nie było ludzi, którzy by się zajmowali masowym zabijaniem zwierząt, to mniej osób by je jadło, bo sami by sobie nie zadali trudu. I to też jest prawda.

Nie ma co usprawiedliwiać. Jedynym łagodzącym wytłumaczeniem jest brak możliwości znalezienia innej pracy, pozwalającej wyżywić rodzinę. Wiadomo, z czegoś trzeba żyć i przeżycie własnej rodziny jest najwyższą "ideą" - ważniejszą niż światopoglądowe niekrzywdzenie zwierząt. I jeśli nie za bardzo wychodzi inaczej - żyje się tak. Jednakże przy tym trzeba wziąć sytuację ze wszystkimi jej aspektami - również moralnie złym procederem zabijania. Tylko przymus i choroba psychiczna może łagodzić ocenę moralną czynu (rozmawiając o "naszym" życiu, nie jakichś odseparowanych ludów w puszczy). I po raz kolejny - nie wolno usprawiedliwiać, chociaż należy rozumieć.

Natomiast zgadzam się w zupełności, że Ty nie bierzesz za to odpowiedzialności. Choć zrozumiałe jest, że czujesz się z tym źle. Życzę Ci, żeby to była tylko sytuacja przejściowa i szybko się zmieniła. :bye:

Hate - 2011-04-23, 22:12

xwegax napisał/a:
jestem też przekonana, że Twój tata i 99% ludzi zatrudnionych w przemyśle mięsnym, rybnym, futrzarskim etc. nie zabija zwierząt, bo lubi, tylko po to, żeby samemu przeżyć i zapewnić rodzinom godne życie.
Nie mogę się z tym zgodzić. Jest to zawód specyficzny i wymagający pewnego "powołania". Nie wierzę też w żaden przymus. Zawsze można tymczasowo poroznosić ulotki i pomalować sąsiadce płot. Dla chcącego nic trudnego.
Madziara - 2011-04-24, 01:11

Lousie, bardzo gorąco polecam Ci film "Bold Native" - tam główny bohater ma podobny problem do Twojego...
light sensitive - 2011-04-24, 07:56

Hate napisał/a:
Nie wierzę też w żaden przymus.
a ja wierze - w zyciu zdraza sie trzeba zaakceptowac sytuacje sprzeczne z wlasnym sysytemem wartosci, albo dokonywac trudnych wyborow i poswiecic "czesc siebie".
Hate - 2011-04-24, 09:19

Lousie napisała, że jej ojciec pracuje tam 2,5 roku. To kupa czasu na znalezienie czegoś innego.
xwegax - 2011-04-27, 16:33

mimo wszystko wydaje mi się, że konieczność utrzymania rodziny może być usprawiedliwieniem wykonywania wiadomego zawodu. W "powołanie" do zabijania pozwolę sobie nie wierzyć, większość rzeźników etc. jest w mojej opinii normalnymi ludźmi nie odczuwającymi satysfakcji z zadawania komukolwiek śmierci. Ot, praca jak każda inna.
niestety, nie oszukujmy się, sytuacja na naszym i pewnie nie tylko rynku pracy jest delikatnie mówiąc kiepska.

light sensitive - 2011-04-27, 17:27

Hate napisał/a:
Lousie napisała, że jej ojciec pracuje tam 2,5 roku. To kupa czasu na znalezienie czegoś innego.

hmm. satysfakcjonujaca i dochodowa praca nie czeka na kazdym rogu.
BTW Nie wydaje mi sie abysmy mieli moralne prawo do oceny ludzi wykonujacych zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem. Hate, mozesz mi zarzucic relatywizm, ale ten swiat naprawde nie jest czarno-bialy.

xwegax - 2011-04-27, 22:53

light sensitive napisał/a:
hmm. satysfakcjonujaca i dochodowa praca nie czeka na kazdym rogu.
BTW Nie wydaje mi sie abysmy mieli moralne prawo do oceny ludzi wykonujacych zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem.


dokładnie to samo starałam się napisać, tylko nieco bardziej delikatnie ;)

Madziara - 2011-04-27, 23:00




"praca jak każda inna"; "zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem"; "satysfakcjonujaca i dochodowa praca"...
Ludzie, co z Wami :?:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group