Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Tata-zabójca.

Lousie - 2011-04-21, 12:21
Temat postu: Tata-zabójca.
Dziś podczas kąpieli przypomniało mi się, jak byłam młodsza, a w naszej wannie na święta pływały karpie. Na początku się ich bałam, ale potem lubiłam z nimi siedzieć w łazience i patrzeć jak pływają. Nieświadoma, co je czeka... Pewnego dnia, niedługo przed świętami, wracałam do domu, a ich nie było. Tłumaczeniem było to, że `uciekły`. Z czasem zaczęłam dowiadywać się, co tak naprawdę znaczyło `uciekły`. Przed chwilą byłam zła i zmartwiona. Ale nie o to tu chodzi. Nienawidzę wszystkich ludzi, którzy zabijają ryby i zwierzęta (zresztą, chyba jak większość wege/wegan) na dodatek robią to masowo. I po chwili zdałam sobie sprawę...że mój tata jest takim człowiekiem. Od ok. 2.5 roku pracuje w W.Brytanii - dotychczas nie interesowałam się jego pracą, choć wiedziałam, co robi. W skrócie mówiąc, pracuje w fabryce gdzie własnymi rękoma zabija ryby, homary itd. I wiele więcej, ale nie chcę tego tu opisywać, chyba zdajecie sobie sprawę, co jeszcze robi. Kiedy doszło to do mnie, przyszła ochota na płacz. A czy można nienawidzić własnego ojca? Nie chcę, żeby tam pracował, żebym miała tatę-zabójcę, ale wiem, że w żaden sposób tego nie zmienię. Na dodatek to okropne poczucie winy, że pieniądze, które zarabia i które trafiają do nas, są pozyskiwane przez śmierć tych niewinnych, biednych ryb... Nie wiem, co mam o tym myśleć, w tym momencie jestem po prostu podłamana i nie mogę uwierzyć, ze dopiero dziś to do mnie dotarło.
truman - 2011-04-21, 18:09

<pocieszacz>

Choć budzi to nasza niezgodę - świat taki jest. Nie rozkażesz lwu niezabijania antylop. Nawet nasze potulne psy czy koty to tak naprawdę urodzone drapieżniki.
Fakt, że jeśli nasza cywilizacja ma się rozwinąć - człowieczeństwo powinno oznaczać coś znacznie więcej niż teraz - ale to potrwa i pewnych rzeczy nie zmienisz.

Tequilla - 2011-04-21, 18:35

Przede wszystkim twój tata jest częścią systemu. To system jest zły, ale jeden trybik niewiele znaczy. Gdyby nawet tego nie robił, znalazłby się ktoś inny na jego miejsce. Póki będzie istniał popyt, czyli ludzie będą chcieli jesc mięso zawsze znajdzie się ktoś, kto je dla nich zdobędzie.
Chciałbym, żeby etyka w przyszłości wygrała, ale bardziej mi się zdaje, że niezabijanie stanie się efektem ekonomii - ludzkośc przejdzie na mięso tkankowe, bo koszt jego wytworzenia będzie tańszy. Ale to niestety jeszcze nieprędko.

Lousie - 2011-04-21, 18:59

Ja wiem, tylko nie mogę się pogodzić z faktem, że to właśnie mój tata należy do ludzi, których na co dzień nienawidzę. Bo zabijanie zwierząt tak ogółem, to swoją drogą. Chodzi o myśl, że mój ojciec się do tego przyczynia, a ja już nie jako córka, tylko wegetarianka i przyjaciółka zwierząt, nie mogę nic z tym zrobić, poza nie jedzeniem ryb i mięsa.
Póki co my z mamą mieszkamy w Polsce, ale kiedy jesteśmy tam np. na wakacje czy święta, kiedy jest w pracy, ciągle myślę o tym, że w każdej sekundzie zabija te zwierzęta. Przez cały dzień...(tj. w godzinach pracy). Przez to i ja czuję się winna.

Anna - 2011-04-21, 21:52

Nie słusznie. Rodziców się nie wybiera. Bolesne przeżycia związane z obserwowaniem matek i ojców prowadzących życia odległe od naszego etycznego ideału sąnaturalne, ale nie powinny mieć na nas aż tak wielkiego wpływu.

Jesteś wrażliwa i refleksyjna, więc widzisz i myślisz więcej, niż można by się po kilkunastoletniej dziewczynie spodziewać. To duży plus. Sprawy, które Cię tak smucą, nie miną jeszcze długo z pewnością. Ale mogą Ci dać doświadczenia, które Cię wzmocnią jako dorosłą osobę.

Nie pielęgnuj nienawiści w każdym razie.

Mam nadzieję, że Twój tata dostanie inną pracę.

xwegax - 2011-04-23, 01:56

zgadzam się z Anną :)

jestem też przekonana, że Twój tata i 99% ludzi zatrudnionych w przemyśle mięsnym, rybnym, futrzarskim etc. nie zabija zwierząt, bo lubi, tylko po to, żeby samemu przeżyć i zapewnić rodzinom godne życie. Oczywiście najlepiej, aby te gałęzie przemysłu zwyczajnie wymarły z powodu braku popytu, co nie zmienia faktu, że potępianie zatrudnionych w tych branżach ludzi jest zbędne.

sincerity - 2011-04-23, 07:53

Równie dobrze można powiedzieć, że gdyby nie było ludzi, którzy by się zajmowali masowym zabijaniem zwierząt, to mniej osób by je jadło, bo sami by sobie nie zadali trudu. I to też jest prawda.

Nie ma co usprawiedliwiać. Jedynym łagodzącym wytłumaczeniem jest brak możliwości znalezienia innej pracy, pozwalającej wyżywić rodzinę. Wiadomo, z czegoś trzeba żyć i przeżycie własnej rodziny jest najwyższą "ideą" - ważniejszą niż światopoglądowe niekrzywdzenie zwierząt. I jeśli nie za bardzo wychodzi inaczej - żyje się tak. Jednakże przy tym trzeba wziąć sytuację ze wszystkimi jej aspektami - również moralnie złym procederem zabijania. Tylko przymus i choroba psychiczna może łagodzić ocenę moralną czynu (rozmawiając o "naszym" życiu, nie jakichś odseparowanych ludów w puszczy). I po raz kolejny - nie wolno usprawiedliwiać, chociaż należy rozumieć.

Natomiast zgadzam się w zupełności, że Ty nie bierzesz za to odpowiedzialności. Choć zrozumiałe jest, że czujesz się z tym źle. Życzę Ci, żeby to była tylko sytuacja przejściowa i szybko się zmieniła. :bye:

Hate - 2011-04-23, 21:12

xwegax napisał/a:
jestem też przekonana, że Twój tata i 99% ludzi zatrudnionych w przemyśle mięsnym, rybnym, futrzarskim etc. nie zabija zwierząt, bo lubi, tylko po to, żeby samemu przeżyć i zapewnić rodzinom godne życie.
Nie mogę się z tym zgodzić. Jest to zawód specyficzny i wymagający pewnego "powołania". Nie wierzę też w żaden przymus. Zawsze można tymczasowo poroznosić ulotki i pomalować sąsiadce płot. Dla chcącego nic trudnego.
Madziara - 2011-04-24, 00:11

Lousie, bardzo gorąco polecam Ci film "Bold Native" - tam główny bohater ma podobny problem do Twojego...
light sensitive - 2011-04-24, 06:56

Hate napisał/a:
Nie wierzę też w żaden przymus.
a ja wierze - w zyciu zdraza sie trzeba zaakceptowac sytuacje sprzeczne z wlasnym sysytemem wartosci, albo dokonywac trudnych wyborow i poswiecic "czesc siebie".
Hate - 2011-04-24, 08:19

Lousie napisała, że jej ojciec pracuje tam 2,5 roku. To kupa czasu na znalezienie czegoś innego.
xwegax - 2011-04-27, 15:33

mimo wszystko wydaje mi się, że konieczność utrzymania rodziny może być usprawiedliwieniem wykonywania wiadomego zawodu. W "powołanie" do zabijania pozwolę sobie nie wierzyć, większość rzeźników etc. jest w mojej opinii normalnymi ludźmi nie odczuwającymi satysfakcji z zadawania komukolwiek śmierci. Ot, praca jak każda inna.
niestety, nie oszukujmy się, sytuacja na naszym i pewnie nie tylko rynku pracy jest delikatnie mówiąc kiepska.

light sensitive - 2011-04-27, 16:27

Hate napisał/a:
Lousie napisała, że jej ojciec pracuje tam 2,5 roku. To kupa czasu na znalezienie czegoś innego.

hmm. satysfakcjonujaca i dochodowa praca nie czeka na kazdym rogu.
BTW Nie wydaje mi sie abysmy mieli moralne prawo do oceny ludzi wykonujacych zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem. Hate, mozesz mi zarzucic relatywizm, ale ten swiat naprawde nie jest czarno-bialy.

xwegax - 2011-04-27, 21:53

light sensitive napisał/a:
hmm. satysfakcjonujaca i dochodowa praca nie czeka na kazdym rogu.
BTW Nie wydaje mi sie abysmy mieli moralne prawo do oceny ludzi wykonujacych zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem.


dokładnie to samo starałam się napisać, tylko nieco bardziej delikatnie ;)

Madziara - 2011-04-27, 22:00




"praca jak każda inna"; "zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem"; "satysfakcjonujaca i dochodowa praca"...
Ludzie, co z Wami :?:

Hate - 2011-04-27, 22:09

xwegax napisał/a:
mimo wszystko wydaje mi się, że konieczność utrzymania rodziny może być usprawiedliwieniem wykonywania wiadomego zawodu.

W ten sposób można usprawiedliwić każde bestialstwo. Imo zabijanie zwierząt jest bestialstwem.
xwegax napisał/a:
W "powołanie" do zabijania pozwolę sobie nie wierzyć, większość rzeźników etc. jest w mojej opinii normalnymi ludźmi nie odczuwającymi satysfakcji z zadawania komukolwiek śmierci. Ot, praca jak każda inna.
Nie wiem jak Ty, ale ja dzięki bogu nie znam żadnego rzeźnika. Swoje wypowiedzi opieram na tym co podpowiada mi rozum. Rozum natomiast podpowiada mi, że nie można być do końca normalnym człowiekiem jeśli zarabia się ( z wyboru!) na zabijaniu. Dotyczy to nie tylko rzeźników, ale również żołnierzy. Żołnierzy kilku znam i uważam ich za poważnie skrzywionych.
Cytat:
BTW Nie wydaje mi sie abysmy mieli moralne prawo do oceny ludzi wykonujacych zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem. Hate, mozesz mi zarzucic relatywizm, ale ten swiat naprawde nie jest czarno-bialy.
Myślę, że mam pełne prawo do potępiania osób świadomie i zarobkowo zajmujących się szlachtowaniem zwierząt. Zabijanie jest złe bez względu na światopogląd.

Co do reszty komentarzy dot. rynku pracy, napisze tylko; dla chcącego nic trudnego

xwegax - 2011-04-27, 22:18

Hate napisał/a:
xwegax napisał/a:
mimo wszystko wydaje mi się, że konieczność utrzymania rodziny może być usprawiedliwieniem wykonywania wiadomego zawodu.

W ten sposób można usprawiedliwić każde bestialstwo. Imo zabijanie zwierząt jest bestialstwem.


dla mnie też jest bestialstwem, ale widzę różnicę pomiędzy np. myślistwem czy znęcaniem się nad zwierzętami dla przyjemności a koniecznością zapewnienia rodzinie bytu. I dla mnie bardziej winne są osoby, które kupują np. futra, niż te, co je produkują.

Cytat:
xwegax napisał/a:
W "powołanie" do zabijania pozwolę sobie nie wierzyć, większość rzeźników etc. jest w mojej opinii normalnymi ludźmi nie odczuwającymi satysfakcji z zadawania komukolwiek śmierci. Ot, praca jak każda inna.
Nie wiem jak Ty, ale ja dzięki bogu nie znam żadnego rzeźnika. Swoje wypowiedzi opieram na tym co podpowiada mi rozum. Rozum natomiast podpowiada mi, że nie można być do końca normalnym człowiekiem jeśli zarabia się ( z wyboru!) na zabijaniu. Dotyczy to nie tylko rzeźników, ale również żołnierzy. Żołnierzy kilku znam i uważam ich za poważnie skrzywionych.


szczerze mówiąc nie wiem, czy znam- natomiast mnie rozum podpowiada, że można wykonywać zawód nawet sprzeczny ze swoim światopoglądem, jeśli od tego zależy, czy będzie się miało co jeść i gdzie mieszkać. Co do żołnierzy o tyle się nie zgadzam, że mam poglądy nacjonalistyczne, czego nie ukrywam.

Cytat:
Co do reszty komentarzy dot. rynku pracy, napisze tylko; dla chcącego nic trudnego


chciałabym, żeby tak było, naprawdę.

[ Dodano: 2011-04-28, 00:16 ]
Madziara napisał/a:

"praca jak każda inna"; "zawod sprzeczny z naszym swiatopogladem"; "satysfakcjonujaca i dochodowa praca"...
Ludzie, co z Wami :?:


nie lubię interpretacji zdań wyrwanych z kontekstu, bo "ciekawe" rzeczy wychodzą... doczytaj proszę, w jakim kontekście padło stwierdzenie o satysfakcjonującej i dochodowej pracy - dla mnie intencja autora była oczywista.

Osobiście nie zawahałabym się długo, jakbym miała do wyboru pracę w przemyśle mięsnym i fakt, że moje dziecko będzie głodować (sytuacja hipotetyczna- nie mam i nie planujemy dzieci, jestem filologiem i mam na dzień dzisiejszy pracę). Kiedyś w podobnym kontekście padło stwierdzenie "póki mama i tata dają papu i dach nad głową to wzniosłe ideały mam"...

a wstawione obrazki mogą jedynie wywołać u dziewczynki, która założyła ten temat, jeszcze większe poczucie winy w połączeniu z koszmarami sennymi. O to nam chodzi?

Hate - 2011-04-27, 23:18

Cytat:
dla mnie też jest bestialstwem, ale widzę różnicę pomiędzy np. myślistwem czy znęcaniem się nad zwierzętami dla przyjemności a koniecznością zapewnienia rodzinie bytu. I dla mnie bardziej winne są osoby, które kupują np. futra, niż te, co je produkują.
Ja również widzę różnicę. Wiem też jak trudno jest o pracę. Jestem w tym temacie na bieżąco i nigdy nikt mi nie wmówi, że koniecznością jest wykonywać tak podłą i nieetyczną pracę. Przez 2,5 roku !!
xwegax - 2011-04-27, 23:48

Hate napisał/a:
Cytat:
dla mnie też jest bestialstwem, ale widzę różnicę pomiędzy np. myślistwem czy znęcaniem się nad zwierzętami dla przyjemności a koniecznością zapewnienia rodzinie bytu. I dla mnie bardziej winne są osoby, które kupują np. futra, niż te, co je produkują.
Ja również widzę różnicę. Wiem też jak trudno jest o pracę.


to już dużo :)

Cytat:
Jestem w tym temacie na bieżąco i nigdy nikt mi nie wmówi, że koniecznością jest wykonywać tak podłą i nieetyczną pracę. Przez 2,5 roku !!


masz rację o tyle, że zawsze można spróbować zaczepić się na jakiejś infolinii albo kasie w supermarkecie chociażby...

edit: literówka

Hate - 2011-04-28, 07:32

xwegax napisał/a:
masz rację o tyle, że zawsze można spróbować zaczepić się na jakiejś infolinii albo kasie w supermarkecie chociażby...
Właśnie. Tymczasowo to żadna tragedia więc ten trzykropek mający dodać dramatyzmu nie robi na mnie wrażenia. Wolałbym nurkować w gównie niż zabijać własnymi rękami zwierzęta.
sincerity - 2011-04-28, 09:28

Jak wygodnie sobie nawet wegetarianie potrafią usprawiedliwić co popadnie w dziedzinie, która niby ich obchodzi. Zachwycające mechanizmy, doprawdy.

Oczywiście że z konieczności robi się różne rzeczy. Ale jak to już ładnie Hejt wyjaśnił, jest wiele opcji jeśli chodzi o pracę. Jeśli chodzi o przetrwanie swoje i rodziny to można polować dzidą, jednak to nie jest świat w jakim żyjemy my, dyskutujący tutaj. Nie mówmy o sytuacjach ekstremalnych, bo wówczas dyskusja nie ma sensu. My tu mamy ciepło w domku, komputerek, internecik i o takim świecie mówimy. W takim świecie istnieje naprawdę szerokie pole wyboru. I z rynkiem pracy jestem dobrze zaznajomiona, zapewniam. :sloneczko:

Zresztą, nie w tym rzecz. Czy sobie ktoś wytłumaczy okolicznościami czy nie - wykonywanie takiej pracy to dokonywanie dzień w dzień czynów moralnie ZŁYCH. Niezależnie od tego co się za tym kryje, jaki motyw i jakie usprawiedliwienie. I nie trzeba sobie uzurpować żadnych specjalnych praw, by móc to z całą pewnością stwierdzić.

Hikikomori - 2011-04-28, 09:28

Aj, przypomniało mi się opowiadanie o esesmanie, który w domu nie potrafił bodajże królika zabić na obiad. Mały ma to związek z tematem ale jakoś tak... od czegoś trzeba zacząć;]

Mnie bardziej interesuje osoba założycielki tematu, bo praca w ubojni, wiadomo - ktoś "musi" to robić, a że padło na jej ojca, no ma pecha. Na pewne rzeczy nie ma się wpływu, żeby się człowiek us...markał, to niektórych rzeczy/ludzi nie zmieni. Więc tak: oprócz bezsensownej nienawiści podejmujesz jakieś działania? Jak korzystasz z tych okupionych krwią pieniędzy? Napisałaś, że niedawno cię oświeciło i co dalej? Ograniczysz się do nienawiści i użalania się nad sobą, czy spróbujesz być konsekwentna i zawalczysz? I nie chodzi o dopieprzanie ojcu przy każdej okazji czy głodówkę. Mogę podrzucić pomysły o ile w ogóle jeszcze cię to interesuje, no bo wiadomo, wiosna przyszła, jest tyle innych ciekawszych rzeczy, np. kupowanie ciuszków na nowy sezon;)

Pozwolę sobie dorzucić swoją opinię nt. futer itp. gdyby nikt nie zgodził się obdzierać zwierząt ze skóry, żadna wyfiokowana paniusia nie zrobiłaby tego własnoręcznie. Zawsze można odmówić zabijania, trzeba tylko przyjąć tego konsekwencje, że będzie się mniej zarabiało, że nie będzie w związku z tym nowej plazmy itd. Podaż także kształtuje popyt.

Madziara - 2011-04-28, 11:18

Moim zdaniem, nazywanie zabijania pracą, to już jest głębokie wypaczenie i absurd. Tak jak ruchanie dzieci za pieniądze to nie jest praca. Ani stręczycielstwo. Ani handel żywym towarem (mam tu na myśli nie tylko "towar" ludzki). Ani mordowanie.
arahja - 2011-04-28, 12:19

Mam dziś jakiś mocno polemiczny dzień.

Dla Was, dyskutujących tu, takie zajęcie jest nie do pojęcia. Propozycje, które tu padają, dla osoby, która ma gdzieś przedmiot swojej pracy, są w ogóle nieadekwatne. Wyobrażacie sobie rozmowę pod hasłem: "panie tato, to nieetyczne, co pan robi"?
Argumenty stąd można przedstawić ekologowi czy wegowi, który tłumaczyłby się brakiem pieniędzy i jednocześnie tak pracował. Przecież większość społeczeństwa nie widzi nic złego w pracy w rzeźni.
Jestem naprawdę jakimś wegefreakiem, bo mnie te zdjęcia nie ruszają.

light sensitive - 2011-04-28, 17:46

Pomijajac cale dywagacje o tym "co dobre, a co zle" chcialam zapytac czy potepienie zawodu rzeznika ma pomoc jego 13 letniej corce? Latwo byc sedzia na wygodnym fotelu w cieplych bamboszkach.
Ale przede wszystkim - wydaje mi sie ze Louise zwrocila sie na forum szukajac wsparcia. Na mnie wrazenie zrobila postawa Anny z pierwszej strony. W pelni popieram i podziwiam Twoja dojrzalosc Anno.

PS
Hate swietnie, ze ani Ty ani Twoi bliscy nie musicie robic niczego wbrew swojemu swiatopogladowi. Dobra karma widocznie ;)

Hate - 2011-04-28, 18:05

Z pewnością też nie pomoże karmienie jej kłamstwami, że wszystko jest okej gdy do okej jest naprawdę daleko.

Prywatne uwagi bardzo proszę kierować na prywatną skrzynkę.

light sensitive - 2011-04-28, 18:41

Hate napisał/a:
że wszystko jest okej gdy do okej jest naprawdę daleko.

przykro mi, ale swiat nie jest ok.

Cytat:
Co do reszty komentarzy dot. rynku pracy, napisze tylko; dla chcącego nic trudnego

Warmia i Mazury 2010 - 20% bezrobocie
Polska ogolem - styczen 2011 - bezrobocie przekroczylo 2 miliony
dane za GUS

Hate - 2011-04-28, 20:05

light sensitive napisał/a:
przykro mi, ale swiat nie jest ok.
No tak, ale co w związku z tym?

light sensitive napisał/a:
Warmia i Mazury 2010 - 20% bezrobocie
Polska ogolem - styczen 2011 - bezrobocie przekroczylo 2 miliony
dane za GUS

A wyniki spisu rolnego w maju 2002 r. wykazały, że gospodarstw utrzymujących
podstawowe gatunki zwierząt gospodarskich (tj. bydło lub/i trzodę chlewną lub/i owce lub/i konie) było 1147,3 tys. (w 1996 r. - 1587,0 tys.), z tego podmiotów sektora prywatnego - 1147,0 tys., w tym gospodarstw indywidualnych - 1145,8 tys., a gospodarstw sektora publicznego - 0,3 tys.

To tak w ramach wymiany nie mających związku z tematem informacji.

light sensitive - 2011-04-28, 20:25

Hate napisał/a:
To tak w ramach wymiany nie mających związku z tematem informacji.


Bezrobocie ma zwiazek z tematem. Podalam te dane, bo byc moze nie wiesz ilu ludzi nie ma pracy, albo jest zmuszona wykonywac ponizajace zajecia zeby utrzymac rodzine.
Uzyte przez Ciebie techniki erystyczne nie robia na mnie wrazenia, ani nie przekonuja mnie do Twojego punktu widzenia. Czasem mogą swiadczyc o braku argumentow albo arogancji interlokutora.

Hate - 2011-04-28, 20:56

light sensitive napisał/a:
Bezrobocie ma zwiazek z tematem.
Zastanawiam się co Ty właściwie próbujesz udowodnić. Znam tylko jedną osobę, która od wielu lat nie potrafi znaleźć pracy, a to tylko dla tego, że jest zwykłą łamagą i śmierdzącym leniem (jednak dwie, zapomniałem o panie T.) Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że o pracę trudno (w Polsce trudniej), ale hellllo!!! 2,5 roku!! nie na Warmii, nie na Mazurach tylko w GB.
sincerity - 2011-04-29, 08:32

Proszę się uspokoić i ogarnąć wypowiedzi, w obie strony.
:sloneczko:

Tequilla - 2011-04-29, 09:50

co do bezrobocia.. też uważam, że 2,5 roku to mnóstwo czasu. Wprawdzie z Anglii wróciłem 4 lata temu i nie wiem, jaka jest tam obecnie sytuacja, ale wtedy ze znalezieniem pracy nie było większego problemu.
Natomiast być może ten typ pracy nie ciazy twojemu tacie etycznie i chyba nie jesteś w stanie tego zmienić. Jakby się to dziwaczne nie wydawało, ryby nie są traktowane, jak reszta zwierząt. Wędkarstwo to przecież wspaniałe hobby, pożyteczne, sympatyczne, itepe., w żaden sposób nie kojarzy się z rzeźnią. Zabicie świni, czy krowy byłoby problemem dla 95% mięsożerców, ale ten procent spada, jesli schodzimy w dół systematyki. Więcej ludzi zabije kurczaka, lub inego ptaka, jeszcze więcej rybę, a z zabijaniem owadów nikt już praktycznie nie ma problemu (chyba nawet niektórzy wegetarianie). Im dalej od wizualnych podobieństw, tym łatwiej ludziom unicestwić jakieś stworzenie.
A ile razy, gdy powiedziałem, że nie jem zwierząt pytano mnie, czy jem ryby? Bo ryby to przecież własnie nie zwierzęta...

zarin - 2011-04-29, 11:59

Nie uprawiałabym linczu, bo nie widzę różnicy między tym, kto zabija (rzeźnik) a tym, kto zleca (konsument), ale argument o konieczności ekonomicznej jest słaby, bo na logikę taką pracę jednak trudniej dostać niż pracę na kasie czy na budowie.
xwegax - 2011-04-29, 13:36

Hikikomori napisał/a:
Jak korzystasz z tych okupionych krwią pieniędzy? Napisałaś, że niedawno cię oświeciło i co dalej? Ograniczysz się do nienawiści i użalania się nad sobą, czy spróbujesz być konsekwentna i zawalczysz?


Hikikomori napisał/a:
wiadomo, wiosna przyszła, jest tyle innych ciekawszych rzeczy, np. kupowanie ciuszków na nowy sezon;)


Madziara napisał/a:
Moim zdaniem, nazywanie zabijania pracą, to już jest głębokie wypaczenie i absurd. Tak jak ruchanie dzieci za pieniądze to nie jest praca. Ani stręczycielstwo. Ani handel żywym towarem (mam tu na myśli nie tylko "towar" ludzki). Ani mordowanie.


czemu to obrażanie założycielki tematu i jej ojca ma służyć? Bo na pewno nie wsparciu, którego oczekuje. Przypominam, że chodzi o 13- letnią dziewczynkę, która nie ma możliwości sama zarobić na swoje potrzeby, wyprowadzić się z domu w ramach protestu i zastosować paru innych "metod protestu", które mają do dyspozycji osoby dorosłe i zarabiające na siebie.
Przepraszam, że się czepiam, ale zwyczajnie nie mogłam wytrzymać czytając to wszystko...

sincerity napisał/a:
Jak wygodnie sobie nawet wegetarianie potrafią usprawiedliwić co popadnie w dziedzinie, która niby ich obchodzi. Zachwycające mechanizmy, doprawdy.


wychodzi, że wegetarianie są jakimś innym gatunkiem człowieka, czujecie się z tego powodu lepsi od innych? (pisze weg*anka z ładnym kilkuletnim stażem)

light sensitive napisał/a:
Pomijajac cale dywagacje o tym "co dobre, a co zle" chcialam zapytac czy potepienie zawodu rzeznika ma pomoc jego 13 letniej corce? Latwo byc sedzia na wygodnym fotelu w cieplych bamboszkach.
Ale przede wszystkim - wydaje mi sie ze Louise zwrocila sie na forum szukajac wsparcia. Na mnie wrazenie zrobila postawa Anny z pierwszej strony. W pelni popieram i podziwiam Twoja dojrzalosc Anno.


zgadzam się w 100%. I podpisuję pod tym.

Madziara - 2011-04-29, 14:03

xwegax napisał/a:
Przepraszam, że się czepiam, ale zwyczajnie nie mogłam wytrzymać czytając to wszystko...

Ja też nie mogę wytrzymać, jak czytam to, co piszesz, a się nie czepiam 8-)

light sensitive - 2011-04-29, 16:46

Hate napisał/a:
Zastanawiam się co Ty właściwie próbujesz udowodnić.

Nic. Przedstawiam swoj punkt widzenia. Forum jest miejscem gdzie mozna wymieniac opinie i argumenty.

Hikikomori - 2011-04-29, 22:10

Pozwolę sobie stanąć w obronie autorki postu: to, że ma 13 lat nie znaczy, że trzeba ją głaskać po głowie i traktować z pobłażaniem czy też protekcjonalnie. Jest młoda, ale świadoma tego, co się wokół niej dzieje. Podjęła ważną decyzję o przejściu na wegetarianizm (ja w jej wieku miałam zerową świadomość w tym temacie, ba, bez mrugnięcia okiem pomagałam mamie rozparcelować półtuszę), poruszyła ważny temat na forum, którego użytkownikami są starsi od niej ludzie. Wypowiedzi typu: to nie twoja wina, nic na to nie poradzisz są... no, banalne. Tyle to ona sama wie. Owszem, czasami dobrze jest to usłyszeć od kogoś obcego (post Anny, b. ładny i wyważony), ale czasem potrzeba lekkiego kopa, żeby się wyrwać z emocjonalnej stagnacji i poczuć, że jednak ma się na coś wpływ.
Moja wypowiedź, która tak zdenerwowała xagax, miała na celu wciągnięcie autorki wątku do dyskusji (o ile śledzi wątek), może to nieładnie tak prowokować, ale cóż... Autorka milczy, za to xagax zareagowała na poziomie nastolatki - "wyprowadzić się z domu w ramach protestu". Można robić wiele rzeczy w ramach protestu nie wymagających nakładów finansowych, chodzi o to, żeby przenieść środek ciężkości z tego, co robi ojciec, na to co może zrobić córka. Wiadomo przecież,że jedyne, co można zmienić to siebie, że również pozwolę sobie rzucić banałem.

Lawenda - 2011-05-01, 11:19

Praca rzeźnika nie jest etyczna. Ale tak samo nie jest etyczne jedzenie mięsa, czy noszenie skóry. I tutaj zgadzam się z Zarin - również nie widzę różnicy między rzeźnikiem i konsumentem.

Co może zrobić trzynastolatka w ramach protestu? Pokazać rodzicom ulotki, włączyć film, którego prawdopodobnie i tak nie będą chcieli oglądać? Porozmawiać, uświadomić? Zabawne, większość rodziców (nie mówię, że wszyscy) nawet, jeśli wysłucha - nie weźmie tego do siebie, puści mimo uszu lub zastanowi się tylko przez chwilę. Cóż, próbować można.

Ale.. Przecież przeszła na wegetarianizm, a to już coś. Nawet dużo. Louise, grunt to samemu postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami, innym można jedynie sugerować przemyślenie pewnych spraw. Tata też człowiek. ;)

Tak naprawdę, patrząc na to wszystko z perspektywy naszej nietolerancji do zabijania, do zadawania bólu, krzywdzenia innych stworzeń - musiałabym potępić całą moją rodzinę i prawie wszystkich znajomych. Sądzę, że większość z nas ma w rodzinie lub pośród przyjaciół mięsożerców, których jednak szanuje, lubi... A mięsożerca = rzeźnik (przynajmniej dla mnie, choć może na co dzień nie patrzymy na to z tej strony). Należy po prostu dawać przykład swoją postawą i pokazywać, że można inaczej, lepiej.

xwegax - 2011-05-01, 21:10

Hikikomori napisał/a:
Pozwolę sobie stanąć w obronie autorki postu: to, że ma 13 lat nie znaczy, że trzeba ją głaskać po głowie i traktować z pobłażaniem czy też protekcjonalnie. Jest młoda, ale świadoma tego, co się wokół niej dzieje. Podjęła ważną decyzję o przejściu na wegetarianizm (ja w jej wieku miałam zerową świadomość w tym temacie, ba, bez mrugnięcia okiem pomagałam mamie rozparcelować półtuszę), poruszyła ważny temat na forum, którego użytkownikami są starsi od niej ludzie. Wypowiedzi typu: to nie twoja wina, nic na to nie poradzisz są... no, banalne. Tyle to ona sama wie. Owszem, czasami dobrze jest to usłyszeć od kogoś obcego (post Anny, b. ładny i wyważony), ale czasem potrzeba lekkiego kopa, żeby się wyrwać z emocjonalnej stagnacji i poczuć, że jednak ma się na coś wpływ.


świetnie, że do tego doszłaś- przeczytaj proszę poprzednie swoje posty w tym temacie.

Cytat:
Moja wypowiedź, która tak zdenerwowała xwegax, miała na celu wciągnięcie autorki wątku do dyskusji (o ile śledzi wątek), może to nieładnie tak prowokować, ale cóż...


a jakby dziewczyna targnęła się na swoje życie albo odwróciła od ojca, jakbyś się poczuła? 13 lat to dość nieciekawy emocjonalnie wiek, młodzi ludzie są zdolni do wielu niefajnych rzeczy. Pod rozwagę na przyszłość.

Cytat:
Autorka milczy,


ja bym się nie zdziwiła, gdyby więcej nie weszła na forum.

Cytat:
za to xwegax zareagowała na poziomie nastolatki - "wyprowadzić się z domu w ramach protestu".


nasuwa się samo, jak nie chce się korzystać z okupionych krwią pieniędzy, nie uważasz?

xwegax woli inne metody, np. dialog. W końcu mam 2 x 13 lat. I mnie stać by było- i emocjonalnie, i finansowo - na wyprowadzenie się od mamy w dowolnym momencie. Inna rzecz, że nie zmuszam jej na siłę do porzucenia mięsa itp. Ale już babci pokazałam, że ryż z warzywami jest smaczny i lekkostrawny :)

Cytat:
Można robić wiele rzeczy w ramach protestu nie wymagających nakładów finansowych, chodzi o to, żeby przenieść środek ciężkości z tego, co robi ojciec, na to co może zrobić córka. Wiadomo przecież,że jedyne, co można zmienić to siebie, że również pozwolę sobie rzucić banałem.


Racja- dobrze by było, gdyby między córką a ojcem nie dochodziło do niepotrzebnych napięć. Ogólnie zgadzam się z tonem wypowiedzi Lawendy.

PS pozwoliłam sobie poprawić swój nick na formę powszechnie używaną... :twisted:

sincerity - 2011-05-02, 09:10

xwegax napisał/a:
13 lat to dość nieciekawy emocjonalnie wiek
Patrząc po postach w tym (i nie tylko) temacie, to każdy wiek zdaje się być nieciekawy emocjonalnie ;)

Ponadto, wydaje mnie się że niektórzy uprawiają tu grubą nadinterpretację i w zasadzie nie dyskutują ze sobą nawzajem tylko z tym właśnie wyobrażeniem, które sobie wymyślili. Każdy sobie; pojawia się wiele odpowiedzi na tezy, które nigdzie nie zostały postawione. Zastanawiałam się głęboko, czy mam jakieś problemy z rozumieniem, ale analiza tekstu na to nie wskazuje. Może prywatne animozje wyciągacie;)

Także ja też pogadam jeszcze chwilę do siebie - nie wydaje mnie się, ażeby ktokolwiek namawiał do buntu, uprzedzeń, potępiania, złych relacji, itp. To, że przyznajemy, iż pewne czyny są złe pod względem moralnym nie znaczy automatycznie, że "odsądzamy człowieka od czci i wiary", stwierdzamy że nie należy mieć z nim dobrych relacji, wypada się buntować, walczyć, wyprowadzać, itp. Nie znaczy też, że osoba popełniająca takie czyny ma ich świadomość lub ją to w ogóle obchodzi.

Ponownie - dziecko nie ponosi odpowiedzialności za czyny swoich rodziców (co do zasady). I ponownie - zabijanie jest moralnie niewłaściwe w każdej sytuacji poza ekstremalną (bezpośredniego zagrożenia życia). Niemniej - nie przenosi się to bezpośrednio na ocenę całego człowieka i nie powoduje konieczności podejmowania żadnych działań.

Hikikomori - 2011-05-04, 15:02

Xwegax, sory za zmianę nicka, pomylił mi się z nickiem z innego forum.

Z lekka mnie zatkała sugestia, że moja wypowiedź mogłaby doprowadzić do... samobójstwa. Dawno nie spotkałam się z takim absurdem.

Wyłuszczę po prostu, o co mi chodziło.
Ojciec Luise jest trybikiem "maszyny konsumpcyjnej", więc zamiast buntować się przeciwko niemu, można się buntować przeciwko samej konsumpcji. Jeśli tak się do tego podejdzie, wiele pozytywnych działań może być jednocześnie formą buntu. Można odmówić zakupu skórzanych butów, można segregować śmieci, można przeznaczyć kieszonkowe na inne cele niż folgowanie swoim zachciankom itd. Można iść na przyjęcie u cioci w trampkach, bo się nie chce wydawać "krwawych pieniędzy" na parę pantofelków, można nie oglądać TV, bo telewizor kupiono za te pieniądze, można sobie odmawiać luksusów (dla każdego co innego jest luksusem w zależności od możliwości finansowych). Nie chodzi mi o to, żeby chodziła we włosiennicy i się umartwiała, chodzi mi o zachowanie umiaru w wydatkach - pieniądze przeznaczam na to, co jest mi niezbędne i co służy mojemu zdrowiu. Patrząc perspektywicznie, można zdecydować, że dorosłe życie będzie związane z pomocą zwierzętom i przyłożyć się do nauki, żeby zdać na weterynarię czy inny kierunek związany z ochroną przyrody. Można uczestniczyć w akcjach Empatii i bojkotować sprzedaż żywych karpi na święta. Można zostać wolontariuszką w schronisku, można pomóc w dokarmianiu wolnożyjących kotów... Nie zawsze można mieć wpływ na to, co robią inni, ale można sprawić, że nasze działania będą jakby przeciwwagą dla tego, co potępiamy. A jak by się uprzeć, to można wyprowadzić się z domu w młodym wieku;) Jestem tego przykładem: w wieku Luise podjęłam decyzję, że zostanę archeologiem, zakuwałam przez rok i ćwiczyłam rysunek, żeby zdać egzaminy i wyjechałam do innego miasta uczyć się w liceum plastycznym. Wszystko zależy od sytuacji i determinacji. I jak tak pomyśleć, to wszyscy wege są w podobnych sytuacjach, żyjemy obok mięsożerców, a nawet z nimi i w obliczu tego, że nie mamy możliwości tego zmienić, pozostaje nam tylko trzymać się swoich zasad i robić jak najwięcej niby nieistotnych rzeczy, które wydają się kroplą w morzu, ale przecież nie można powiedzieć, że kompletnie się nie liczą.

Post długi, ale za to mój ostatni w tym temacie.

Lousie - 2011-05-08, 11:20

Przepraszam, że nie udzielałam się w temacie, ale przez jakiś czas nie miałam internetu w domu. Przed wieczorem edytuję posta i postaram się odpowiedzieć na wszystkie kierowane do mnie pytania, bo jak widzę, nazbierało się tu wiele postów.
Lousie.

Lousie - 2011-05-08, 21:49

Dopiero jestem, ponieważ uczyłam się na testy z angielskiego i historii, wiec odpowiem poki co tylko choć na cześć postów z tej strony.
Tequilla napisał/a:
co do bezrobocia.. też uważam, że 2,5 roku to mnóstwo czasu.

Wiem, ze mojemu tacie jest raczej obojętne to, co robi - nie sprawia mu to przyjemności ani też żalu. Bardziej chodzi o mnie, to mi jest źle z uczuciem, że mój ojciec się do takich rzeczy przyczynia.

Tak nawiasem, to zapomniałam wspomnieć, że wszystko jest trochę utrudnione, bo mój tata nie zna angielskiego. Jedynie na poziomie kupna biletu w autobusie i zrobienia zakupów w supermarkecie.
Tequilla napisał/a:
A ile razy, gdy powiedziałem, że nie jem zwierząt pytano mnie, czy jem ryby? Bo ryby to przecież własnie nie zwierzęta...

Ostatnio kiedy spytałam w jednym miejscu o wegetariańskie menu, zostałam poinformowana o kilku daniach i o tym, że mogą mi też zaoferować rybę. Cóż.
zarin napisał/a:
bo na logikę taką pracę jednak trudniej dostać niż pracę na kasie czy na budowie.

W Niemczech mój tata przez 10 lat pracował na budowie, ale dlatego, że moja ciocia była tego szefem. W Anglii raz czy dwa miał takie propozycje, ale jak się okazało - obie były fałszywe.
xwegax napisał/a:
Jak korzystasz z tych okupionych krwią pieniędzy? Napisałaś, że niedawno cię oświeciło i co dalej? Ograniczysz się do nienawiści i użalania się nad sobą, czy spróbujesz być konsekwentna i zawalczysz?

Jak korzystam z tych pieniędzy? Nie dostaję pieniędzy na bilety do kina, lody, ciuchy, biżuterię. W obecnym momencie i to już od jakiegoś czasu, po prostu kupuję [przez moją mamę, oczywiście] jedzenie i reguluję jakieś opłaty w szkole. Choć coraz częściej zdarza się, że korzystam z pieniędzy mamy bo...mój tata zaczął przegrywać pieniądze w `jednorękich bandytach`. Ale to osobny temat rzeka..
xwegax napisał/a:
wiadomo, wiosna przyszła, jest tyle innych ciekawszych rzeczy, np. kupowanie ciuszków na nowy sezon;)

Doprawdy, nie. Jak już pisałam, nie miałam niestety internetu.

Wybaczcie, reszta jutro. Nawet gdybym zmusiła się, żeby poodpisywać wszystko, pewnie byłoby to z grubsza nieprzemyślane parę słów, bo jestem zmęczona.

Tequilla - 2011-05-10, 06:51

Lousie napisał/a:
Ostatnio kiedy spytałam w jednym miejscu o wegetariańskie menu, zostałam poinformowana o kilku daniach i o tym, że mogą mi też zaoferować rybę. Cóż.


Mówisz o Polsce? Dla mnie np. Anglia to wegetariański raj. Byłem tam dwa lata i aż żałuję, że nie wykorzystałem tego czasu na maxa. Dla mnie wzorcowy kraj, jeśli chodzi o szanowanie konsumenta takiego, jak wegetaarianin. Choć pewnie zależy jeszcze gdzie mieszkasz, ale i tak jest nieźle.

A do sprawy musisz się jakoś zdystansować. Franz Kafka pochodził z rodziny rzexników, a został wege, czym strasznie wku**iał rodzinę

light sensitive - 2011-05-10, 17:49

Tequilla napisał/a:
Franz Kafka pochodził z rodziny rzexników, a został wege

o! :)
nie wiedzialam

Surri - 2011-05-10, 18:56

:offtopic:
wikimądrość napisał/a:
Franz Kafka był wegetarianinem, został nim w dużym stopniu pod wpływem teorii antropozoficznych Rudolfa Steinera, którego poznał osobiście po jego odczycie w Pradze.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Franz_Kafka
:offtopic:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group