To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Wegetariańska ewangelizacja

Tomasz Makrela - 2011-05-30, 18:48
Temat postu: Wegetariańska ewangelizacja
Nie czynić zła - to mało. Trzeba także walczyć ze złem.

Spadły nam klapki z oczu. Umyliśmy rączki od zbrodniczego przemysłu opartego na zadawaniu zwierzętom cierpienia i śmierci. No i supcio. Tylko że to dopiero początek drogi, jaką każdy ideowiec powinien przejść.

Jeśli mamy świadomość powszechnego zła, to musimy odeń odwodzić innych.

Robicie coś w tym kierunku?

Możliwości mamy jak nigdy. Nie trzeba hasać po ulicy z transparentami, co i tak na ogół przydaje tylko gęby oszołoma. Możemy walnąć zadek na krzesło, otworzyć piwko - i posmęcić na internetowych forach. Sama rozkosz. A i skuteczność przepyszniutka - umiejętny spamer potrafi w ciągu godziny napyćkać mrowie wiadomości, które dotrą w sumie do tysięcy odbiorców.

Zgrane działanie wielu wegetarian mogłoby istotnie wpłynąć na postrzeganie przez internautów praw zwierząt.

Czy gotowi jesteście przystąpić do tego frontu? Czy może już we własnym zakresie nawracacie trupożernych? A może nie widzicie takiej konieczności?

Zapraszam do dyskusji.

[ Dodano: 2011-05-30, 19:04 ]
Ups, sorry za zły dział. Miało iść do off-topic.

taffit - 2011-05-30, 19:23

Garstka odpowiedzi na Twoje pytania:
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=5511

Tomasz Makrela - 2011-06-12, 00:08

Z tej ankiety wynika, że 50 % głosujących propaguje wegetarianizm w Internecie. Malusio, mocium państwo.

Jeśli ktoś pragnie zadośćuczynić temu karygodnemu zaniechaniu, to służę paroma radami.

Najlepiej dyskutować na forach młodzieżowych. Raz dlatego, że dyskutanci mniej wymagający. Dwa dlatego, że młódź jest bardziej skora do zmiany przekonań niż dorośli, którzy już przesiąknęli antropocentryczną kulturą do suchej nitki. Pomaga nam także okres buntu przypadający na cielęce lata - to bardzo podatny grunt dla szerzenia idei wegetariańskich. No i nawrócenie młodzika daje długofalowo więcej korzyści - jeśli ma przed sobą jeszcze sześć dekad życia, to przejście przezeń na wegetarianizm ocali ogrom zwierząt. Gdybyśmy zaś nawrócili dziadziusia, to owszem, zrezygnowałby z mięsa, jednak po pięciu latach umarł ze starości. To dałoby 12 razy mniej ocalonych zwierząt niż w przypadku młodzieńca! A i młodzik założy w przyszłości rodzinę, więc jeśli nawrócimy go na jarstwo, to prawdopodobnie wychowa wegetariańskie dzieci. Jeśli natomiast przekonalibyśmy czterdziestopięciolatka, to on już raczej dzieci nie nawróci - one już bowiem dorosłe i mają ukształtowany światopogląd. Widzimy zatem, że bezdyskusyjnie lepiej szerzyć wegetarianizm wśród młodych.


Myślę też, że lepiej wybierać fora sfeminizowane. Kobiety jako bardziej wrażliwa płeć prędzej dadzą się przekonać do jarstwa, zasadzającego się przecież w głównej mierze na empatii.

Chcesz nawrócić katolika? Powodzenia! Proponowałbym jednak skupienie się na innych grupach społecznych. Wegetarianizm łatwiej przyswoją osoby o wrażliwości lewicowej. Dyskutujmy zatem na tego typu forach. Albo propagujmy jarstwo na forach dla miłośników kundli czy sierściuchów. Łatwiej przekonać do wegetarianizmu kynofila niż miłośnika strzelania do kaczek. Czemu jedne zwierzęta kochasz, a drugie zjadasz? - spytajmy takiego psoluba. Wybierajmy grupy najbardziej podatne na wegeagitkę. Rozmowa z twardogłowymi myśliwymi czy wędkarzami może i jest bardziej wymagająca, ale tu nie chodzi o to, by się sprawdzić, tylko o to, by przekonać jak najwięcej osób.

Dalej - żadnego chamstwa! I tak jesteśmy uważani za paranoicznych sekciarzy, więc każda nadmierna złośliwość zostanie odczytana jako potwierdzenie tegoż stereotypu. "No właśnie, tak jak myślałem - ci wegetarianie to faszyści, którzy tylko chcą się dobrać do naszych talerzy".

Bez debilnych porównań do Holocaustu. Większość ludzi nie widzi nic złego w zabijaniu zwierząt, natomiast zagładę Żydów uważa za zbrodnię wszech czasów. Wobec tego zestawienie tych dwu sytuacji zakwalifikują nas w ich oczach jako totalnych popaprańców, których czym prędzej trzeba przywdziać w kaftanik.

I chyba najważniejsze: jak najczęściej przytaczajcie stanowisko prestiżowych organizacji popierających wegetarianizm. W Polsce wciąż pokutuje pogląd, że jarstwo jest niezdrowe. Trzeba wybić tę bzdurę z głów internautów. Powołujcie się na stanowisko Amerykańskiego Stowarzyszenie Dietetycznego i Dietetyków Kanady* - i nie zapominajcie dodać, że ta pierwsza organizacja jest największą tego typu na świecie, a ta druga największą w swoim kraju. Jarstwo popiera także Physicians Committee for Responsible Medicine oraz National Health Service**.

Wspominajcie też, że wegetarianie żyją dłużej. Oraz że w takiej Anglii i Niemczech stanowią blisko 10 % społeczeństwa (chyba).

Dobrze też zręcznie wplatać w wypowiedź informacje o sławnych wegetarianach***. To mało merytoryczna zagrywka - ale i nie wszystkich przekonują logiczne argumenty. Jednak świadomość, że taki Einstein czy da Vinci nie jedli mięsa, działa na prostaczka olśniewająco. "Skoro takie mózgi nie jadły trupów, to może i ja spróbuję?!". Co prawda podana strona wydaje mi się na pierwszy rzut oka średnio rzetelna (widnieje tam Schopenhauer, który mięso mimo wszystko jadł) - jednak co za problem upewnić się co do jakiejś postaci w poważniejszym źródle?

Warto także zerwać z mitem jarstwa jako osłabiacza mięśni. Przywoływanie przykładów słynnych niemięsożernych sportowców (zwłaszcza Carla Lewisa, jednego z najwybitniejszych sportowców w historii - oraz kulturystów, zwłaszcza Andreasa Cahlinga****) powinno stać się odruchem skutecznego wegedyskutanta. Takie coś przekonuje. Strona z wegesportowcami znajduje się u dołu wypowiedzi*****.

Jak działać? Włazimy na jakieś duże forum dyskusyjne i szukamy tematu o wegetarianizmie. Prawie każde forum poruszyło już to zagadnienie. Jeśli jednak nie - to zakładamy wątek sami i rozpoczynamy oranie.

Wspólnie możemy poszerzyć grono wegetarian lub przynajmniej rozprawić się z mitami nałożonymi na tę dietę i filozofię. Wystarczy tylko chcieć.

Nie od rzeczy byłyby także zorganizowane najazdy na fora. Co dwie głowy to nie jedna. A tym bardziej co trzy lub cztery. Siałoby się zacną intelektualną rozpierduchę. Chętni mogliby się umawiać w tym wątku. Podawaliby namiar na jakieś forum - i dalejże, nawracać trupowszamów!

Zastanówcie, czy taka działalność nie jest bardziej wartościowa niż odmóżdżanie się przy "M jak miłość" czy walenia konia przy Redtube :-)





* http://empatia.pl/magazyn...ADA_2003_PL.pdf
** http://pl.wikipedia.org/wiki/Wegetarianizm
*** http://www.wegetarianie.p...c=display&pid=8
**** http://www.sfd.pl/Andreas...in-t268718.html
***** http://www.wegesport.pl/i...&id=3&Itemid=32

yuka66 - 2011-06-12, 09:13

Popieram !!!
Ja te myślę, że trzeba rozmawiać, kiedy tylko nadarzy się okazja. Niestety, bardzo często spotykam się z agresją (chyba wynikającą z samoobrony) - ludzie nie chcą myśleć, że są źli, więc atakują nas, będącym żywym dowodem na to, że można inaczej.
I zdecydowanie łatwiej się rozmawia z nastolatkiem szukającym swojej tożsamości niż z teściową, która twierdzi, że jej sym umrze, jeśli nie będę mu gotować mięsa.
Dla mnie ogromnym polem do popisu jest Facebook, gdzie wklejam interesujące linki - może ktoś czasami coś obejrzy albo przeczyta.

vespertine - 2011-06-12, 12:05

Wiecie może ile procent Polaków jest wegetarianami lub weganami?

Ja raczej nie dysuktuje o moim odzywianiu z ludzmi, przyjaciele znaja temat, ale nieznajomi lubią mi czasem dogryzac i 'kusic' taka pyszna kielbasą z grilla :mrgreen: na szczęście do mięsa mnie kompletnie nie ciagnie. A wczoraj nawet przygotowano mi wegetariański posilek na grillu :mrgreen:

Tomasz Makrela - 2011-06-12, 12:13

Vespertine - nie uważasz, że bierność wobec zła to również zło?

Czy człowiek o przekonaniach abolicjonistycznych nie miał moralnego obowiązku przekonywać innych, że niewolnictwo jest złe?

Katolicy przykładowo mają obowiązek misyjny. Szkoda, że wegetarianie to tacy lenie. Warto by ułożyć kodeks przykładnego wegetarianina, zalecający między innymi przekonywanie innych do diety bezmięsnej.

vespertine - 2011-06-12, 12:38

Nie potrafie odeprzeć Twojego argumentu szczerze mówiąc, co musi oznaczać, że masz rację ;-)
Tomasz Makrela - 2011-06-12, 12:41

No widzisz. Zatem bierz się za nawracanko. Uwaga: nawracanie nie oznacza wytykania znajomym, że jedzą trupy. Najskuteczniejsze jest wchodzenie na fora i rzeczowa dyskusja. Przedstawianie faktów na temat zdrowotnych właściwości wegetarianizmu i etyki. To całkiem przyjemna robota, nierzadko rozwijająca szare komórki.
yuka66 - 2011-06-12, 12:43

vespertine napisał/a:
Wiecie może ile procent Polaków jest wegetarianami lub weganami?


Gdzieś czytałam, że 5%. W Danii 0,5%, w Stanach, Anglii i Holandii około 10%, w Indiach prawie 50%.

majoballs - 2011-06-12, 12:53

Jeżeli ktokolwiek decyduje się zostać weganinem, to już w ten sposób przestaje być bierny wobec zła, nazywają wegetarian leniami niepotrzebnie prowokujesz, nie wiem jaki masz w tym cel. Nie uważam aby każdy wegetarianin miał obowiązek przekonywać innych do takiego stylu życia, owszem warto uwrażliwiać innych na krzywdę ludzką i zwierzęcą, a nawet należy ale to co Ty proponujesz wydaje mi się po prostu przesadą. Nie tędy droga.
Anonymous - 2011-06-12, 13:01

Tak na marginesie to proponowałbym zmianę nazwy tematu na coś w stylu wegetariański aktywizm czy coś w tym stylu. Mnie słowo ewangelizacja źle się kojarzy. Zresztą z tego co mi wiadomo ewangelizacja ma konkretne znaczenie, a jest nim "propagowanie głównych kanonów wiary chrześcijańskiej, a przede wszystkim nauki o Jezusie." źródło - Wikipedia.
Tomasz Makrela - 2011-06-12, 13:06

yuka66 napisał/a:
Gdzieś czytałam, że 5%. W Danii 0,5%, w Stanach, Anglii i Holandii około 10%, w Indiach prawie 50%.


http://en.wikipedia.org/w...nism_by_country


majoballs napisał/a:
Jeżeli ktokolwiek decyduje się zostać weganinem, to już w ten sposób przestaje być bierny wobec zła


Sam weganizm nie jest żadną walką. Jest tylko nieuczestniczeniem w złu. Podobnie jak samo niebicie psa nie jest żadną walką. Walką jest dopiero przekonywanie innych, że bicie kundli jest niemoralne.

Facet, który sam nie bije kundli, ale nie przekonuje psobijnego społeczeństwa, że jest to plugawe - jest bierny wobec zła, nieprawdaż? To samo z gościem, który nie je produktów odzwierzęcych, ale boi się otworzyć buzię w obronie zwierząt.


Cytat:
Nie tędy droga.


Czy gdyby paręset lat temu istniał Internet i abolicjoniści uprawiali antyniewolniczą agitkę na forach (co ja proponuję) - to uznałbyś to za przesadę?

Ale ci wegetarianie to leniuchy i wygodniccy, masakra.

radekdoe napisał/a:
Mnie słowo ewangelizacja źle się kojarzy


Nazwa ta ma charakter żartobliwy. I radzę tak do niej podchodzić.

PS: Subtytuł "Konkwistadorzy z marchewkami w ręku" - już cię nie razi? :D

Tequilla - 2011-06-12, 13:31

Tomasz Makrela napisał/a:
yuka66 napisał/a:
Gdzieś czytałam, że 5%. W Danii 0,5%, w Stanach, Anglii i Holandii około 10%, w Indiach prawie 50%.


http://en.wikipedia.org/w...nism_by_country



Ale Polski nie ma w Europie ;) ( a przynajmniej nie znalazłem w tym linku :) ). Z tego co wiem około 300- 400 tysięcy, czyli w granicach 1%. z pewnością nie 5% - to by oznaczało 2 miliony! i statystycznie co dwudziesty Polak byłby wege :mrgreen:

majoballs - 2011-06-12, 13:31

Tak, jak nikogo nie powinno się przekonywać do ateizmu czy apostazji, tak też nie powinno się przekonywać do wegetarianizmu, do takich decyzji każdy powinien dojrzeć sam, siebie raczej bym widział jako kogoś kto może pomóc w przejściu na wegetarianizm (pomoc w gotowaniu, świadomym wybieraniu produktów bez pochodzenia odzwierzęcego etc.), spójrz na świadków jehowy, czy pomimo że chodzą po domach roznoszą te swoje gazetki jakoś drastycznie przybyło jehowych w ciągu ostatnich kilku lat? Mało kto ich traktuje poważnie. Uważam, że namawianie kogokolwiek w większości przypadków przynosi odwrotny skutek.
Nie wrzucaj do jednego worka wegetarianizmu z nie interweniowaniem na bicie psa, to zwykły sofizmat.

Tomasz Makrela - 2011-06-12, 13:36

Cytat:
Tak, jak nikogo nie powinno się przekonywać do ateizmu czy apostazji


Czy teizm kogoś krzywdzi? Nieee? Wobec tego analogia z rzyci. Porównuj sytuacje podobne. Czyli takie, w których dochodzi do krzywdy. Na przykład:

wegetarianizm-niewolnictwo
wegetarianizm-bicia psa bejsbolem
wegetarianizm-gwałcenie chomika

Cytat:
Uważam, że namawianie kogokolwiek w większości przypadków przynosi odwrotny skutek.


Ha, ha. Proszę o jakieś statystyki potwierdzające tę wywrotową tezę.
Pewnie reklamy przynoszą firmom same straty. Przecież namawianie kogokolwiek do kupna produktu przynosi odwrotny skutek!

Cytat:
Nie wrzucaj do jednego worka wegetarianizmu z nie interweniowaniem na bicie psa, to zwykły sofizmat.


A bo co? I tu, i tam dochodzi do zwierzęcej krzywdy. Analogia trafna.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group