To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Newsy - Bezmózgie kurczaki wylądują na naszych talerzach?

Tomasz Makrela - 2012-02-16, 21:21
Temat postu: Bezmózgie kurczaki wylądują na naszych talerzach?
Artykuł wzięty stąd. Ze względu na liczne zdjątka, opłaca się zajrzeć do źródła. Ale zgodnie z wymogami przeklejam tekst.

Cytat:

Hodowla jak z „Matriksa”. Bezmózgie kurczaki wylądują na naszych talerzach?


Klienci zazwyczaj nie zaprzątają sobie głowy rozmyślaniem, co dzieje się pomiędzy wykluciem kurczaka a umieszczeniem w sklepowej chłodni wyrośniętych, ładnie zapakowanych filetów. Horror rozgrywający się na kurzych fermach może jednak okazać się całkiem przyjemnymi warunkami hodowli, gdy porównamy go pomysłem, przywodzącym na myśl los ludzi z „Matriksa”.

Przemysłowa produkcja brojlerów ma jeden cel: jak najmniejszym kosztem skrócić czas pomiędzy wykluciem kurczaka a dostarczeniem jego mięsa do klientów. Takie założenia sprawiają, że warunki hodowli pozostawiają zazwyczaj wiele do życzenia.

Stłoczone, agresywne z powodu stresu zwierzęta ranią się nawzajem, a aby ograniczyć to zjawisko, ucina się część dziobów. Równie tragiczne są warunki transportu brojlerów – podczas załadunku do klatek, w których pojadą do ubojni, około 30 proc. z nich doznaje różnego rodzaju złamań (więcej na temat załadunku kurczaków możecie przeczytać i zobaczyć na tej stronie).

Czy jest sposób, aby w bardziej humanitarnych warunkach uzyskać wydajność przemysłowej hodowli i niskie ceny mięsa? Nietypowe rozwiązanie zaproponował student architektury, André Ford.

Zgodnie z jego pomysłem kurczaki zostałyby pozbawione części układu nerwowego – pozostawiono by te, odpowiadające za funkcje życiowe, eliminując fragmenty odpowiedzialne za odbieranie bodźców. W efekcie otrzymalibyśmy rosnące, ale bezwładne ciała, które można zawiesić na pionowych konstrukcjach, dokarmiając i usuwając nieczystości systemem rurek. Problem wzrostu pozbawionych ruchu mięśni zwierząt zostałby rozwiązany elektrostymulacją.

Ponieważ zwierzęta całe życie spędzałyby zawieszone w uprzęży, można byłoby pozbawić je części nóg, uzyskując w zamian możliwość większego zagęszczenia. Zamiast uzyskiwanego w tradycyjnych hodowlach brojlerów wyniku 3,2 kurczaka na metr sześcienny, nowa metoda pozwoliłaby podnieść ten wskaźnik do poziomu 11,7.

Szokujące? Zapewne tak, ale z drugiej strony zapewniłoby nam dostawy taniego mięsa, eliminując zarazem problem cierpienia zwierząt. Z nieco mniej radykalnym pomysłem wystąpił nieco wcześniej filozof Paul Thompson z Purdue University, postulujący hodowlę oślepionych kurczaków, co jego zdaniem było bardziej humanitarne, gdyż zwierzęta nie widziałyby warunków, w jakich żyją.

Przedstawiony pomysł trudno uznać za gotowy projekt nowej linii produkcyjnej kurczaków, to raczej prowokacja artystyczna na miarę Bonsai Kitten. Niezależnie od tego przedstawienie takiej idei jest dobrym sposobem na wywołanie dyskusji na temat warunku hodowli zwierząt.

Co o tym sądzicie? Czy ma dla Was znaczenie, w jakich warunkach rosło jedzenie, leżące przed Wami na talerzu?


Według mnie spoko pomysł. Ogólnie myślę, że organizacje prozwierzęce powinny dać sobie spokój z promowaniem wegetarianizmu. Ludzkość prędzej zacznie się żywić własnymi fekaliami niż zrezygnuje z mięsa. Jedyna realna możliwość ukrócenia zwierzęcego cierpienia tkwi w takich właśnie dziwolągach jak kurczaki z powyższego artykułu - lub w sztucznym mięsie. I to w badania nad takimi rzeczami powinno się pompować kasę.

A kurczaczki pozbawione jakiejkolwiek świadomości wydają mi się nie bardziej istotne moralnie niż brokuły i chybabym se takiego wpieprzył, o.

majoballs - 2012-02-16, 22:27

Mam nadzieję, że to tylko jakiś mało śmieszny żart?
Tomasz Makrela - 2012-02-16, 22:31

Mój komentarz czy artykuł?
majoballs - 2012-02-16, 23:37

Artykuł, Twój komentarz odebrałem jako oczywisty żart.
:mrgreen:

Tomasz Makrela - 2012-02-16, 23:43

Artykuł jest żartem w tym sensie, że "przedstawiony pomysł trudno uznać za gotowy projekt nowej linii produkcyjnej kurczaków, to raczej prowokacja artystyczna na miarę Bonsai Kitten". Mój komentarz jednak jest w stu procentach na serio.
Tequilla - 2012-02-17, 12:39

w tym momencie warto się zastanowić, czy istnieją jakieś przesłanki moralne przeciwko "produkcji" bezmózgich dzieci na organy. Jeśli tak to zapewne to samo tyczy się powyższych kurczaków.

edit: de facto wychodzi więc na to,że wszystko rozbija się o impulsy nerwowe. Czyli kwestię dobra i zła da się ( mniej więcej) sprowadzić do elektryczności.

Surri - 2012-02-17, 16:56

Tequilla napisał/a:
w tym momencie warto się zastanowić, czy istnieją jakieś przesłanki moralne przeciwko "produkcji" bezmózgich dzieci na organy. Jeśli tak to zapewne to samo tyczy się powyższych kurczaków.

Takież same miałam przemyślenia dziś w pracy. Jedzenie jednego i drugiego, a nawet i trzeciego (mięsa z hodowli tkankowej) by mnie zwyczajnie brzydziło.

Na szczęście na razie to sf

majoballs - 2012-02-17, 18:18

Jedzenie mięsa jest sprzeczne z naszą naturą i to bez względu czy to mięso będzie pochodzić z lasu, własnej zagrody, czy probówki. Jeżeli coś jest sprzeczne z naturą to jest nie moralne. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jakimś ekstremistą naturalistą, ale od czegoś trzeba zacząć budować system moralny którym będziemy się kierować w życiu.
sincerity - 2012-02-17, 18:30

majoballs napisał/a:
Jeżeli coś jest sprzeczne z naturą to jest nie moralne.
A w życiu. Skąd niby taki wniosek? Moralność nie ma nic wspólnego ze zgodnością z naturą.

Moralność prędzej jest niezgodna z naturą.

Tomasz Makrela - 2012-02-17, 22:00

majoballs napisał/a:
Jedzenie mięsa jest sprzeczne z naszą naturą


Co prawda wszystkie książki do biologii mówią o wszystkożernej naturze człowieka, no ale jeśli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów.

majoballs napisał/a:
Jeżeli coś jest sprzeczne z naturą to jest nie moralne


Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że takie bzdury może wygadywać wegetarianin. To zwykle mięsiuśki bronią się w ten sposób.

Natura człowieka (oraz natura każdego zwierzęcia) jest efektem ewolucji. Ewolucja zaś to proces w dużej mierze przypadkowy. Nie przyświeca jej żaden wzniosły cel - jedne geny wypadają w puli, inne w niej zostają i tak to się toczy przez wieki. Nie mam pojęcia, jak można przydawać moralną wagę do efektów bezcelowych i w dużym stopniu przypadkowych procesów. Równie mądre jak opieranie moralnego postępowania na wynikach rzutu kostki.

Jest też pojęcie natury cholernie mętne. Tak mętne, że kompletnie bezużyteczne. Czy naturalne jest noszenie ubrań? Jeżdżenie samochodem? Przyjmowanie syntetycznie otrzymanej B12? Wierność małżeńska? (Budowa organizmu ludzkiego wskazuje na poligamiczną naturę.) Stosowanie antykoncepcji? Gorsze traktowanie dzieci przybranych niż własnych? Gwałcenie kobiet? (Taktyka reprodukcyjna powszechna u naszych małpich krewnych. Jest też gwałt czasem jedynym sposobem, aby rozsiać własne geny - a czyż nie o to chodzi w naturze?)

Czy pomaganie niepełnosprawnym w przetrwaniu jest zgodne z naturą? Wszak jest prawem natury, że nieprzystosowani zdychają.

Czy ruchanie dwunastolatek nie jest zgodne z naturą? Gdyby natura nie chciała, aby dwunastolatki zachodziły w ciążę, to dziewczyny miesiączkowałyby później.

Czy seksizm i rasizm nie są zgodne z naturą ludzką? Były obecne przez jakieś 99.99 % historii ludzkości. (Nadal w sumie są.)

I można by tak do rana. Ale najlepiej zamknąć wywód gilotyną Hume'a: z tego, jak jest nie wynika, jak powinno być. Czyli z tego, że natura jest taka czy siaka nie wynika, że taka powinna być i należy jej się z radością poddać.

majoballs - 2012-02-17, 22:04

Moralność jako zespół zasad, którymi się kierujemy w życiu.
Nawet zwierzęta mają swoją moralność, albo ujmę to szerzej etykę. Szerzej o tym pisał np. Konrad Lorenz, nie podam Ci źródeł bo tak dawno coś czytałem na ten temat, że po prostu nie pamiętam (pewnie jeszcze w kartonach w piwnicy bym coś znalazł ale boję się tam schodzić :P).
sincerity napisał/a:
Moralność prędzej jest niezgodna z naturą.
A taki wniosek skąd?
Tequilla - 2012-02-18, 01:44

też mi się wydaje, że jedzenie mięsa nie jest sprzeczne z naturą. Z naturą krowy, czy goryla, jak najbardziej z naturą człowieka nie z racji niewątpliwej wszystkożerności. Nawet jako wegetarianie opowiadający się za konkretną opcją warto abyśmy trzymali się faktów.
Co do jedzenia mięsa - tak, jak i Surri po prostu by mnie zbrzydziło. I zwyczajnie bym się zrzygał. A jednak nadal pewne rodzaje mięsa mi pachną widać mięsożerna natura hodowana przez dwadzieścia kilka lat jeszcze daje o sobie znać.

VEsna - 2012-02-18, 13:16

majoballs napisał/a:
Jeżeli coś jest sprzeczne z naturą to jest nie moralne.


o matko, Ty to serio i odpowiedzialnie piszesz?
przerażające jak to tak rozciągnąć poza jedzenie :shock:

majoballs - 2012-02-18, 13:44

Tomasz Makrela napisał/a:
Czy pomaganie niepełnosprawnym w przetrwaniu jest zgodne z naturą? Wszak jest prawem natury, że nieprzystosowani zdychają.


Zbyt upraszczasz teorię ewolucji, w przyrodzie często zwierzęta pomagają słabszym osobnikom.

Tomasz Makrela napisał/a:
Czy ruchanie dwunastolatek nie jest zgodne z naturą? Gdyby natura nie chciała, aby dwunastolatki zachodziły w ciążę, to dziewczyny miesiączkowałyby później.


Być może masz rację, w wielu kulturach nikt nie widzi w tym nic złego.

Tomasz Makrela napisał/a:
Czy seksizm i rasizm nie są zgodne z naturą ludzką? Były obecne przez jakieś 99.99 % historii ludzkości. (Nadal w sumie są.)


Nie wiem o co Ci chodzi, ale z tego co widzę chyba lubisz prowokować.

VEsna napisał/a:
Ty to serio i odpowiedzialnie piszesz?


Oczywiście, że tak. Nie nawołuję do wpieprzania buraków prosto z ziemi, mieszkania w ziemiankach i biegania na bosaka przez cały rok. Nie uważam też, że zawsze trzeba postępować moralnie bo inaczej załamie się nasz cały system i umrzemy, bez jaj. Żyjemy gdzie żyjemy w takich czasach a nie innych i nie ma prostych rozwiązań, niestety nic nie jest w życiu czarno białe ani też nikt nie posiada monopolu na prawdę w kwestii moralności (no może z wyjątkiem kościoła katolickiego :megapolew: - taki mało wybredny żarcik)

krzysztof - 2012-02-19, 12:18
Temat postu: Re: Bezmózgie kurczaki wylądują na naszych talerzach?
WITAM :sloneczko:

Tomasz Makrela napisał/a:
...

Jest też pojęcie natury cholernie mętne.
...


Dzięki prkatycznym zastosowaniom odkryć naukowych to, co kiedyś było "naturalne" dziś już nie jest.

Obecnie w Japonii ratuje się dzieci urodzone już w 21 tygodniu ciąży ( nie mają jeszcze pęcherzyków płucnych ). Zanurza się inkubator w ciepłym perfluorokarbonie ,specjalnej cieczy przypominającej glicerynę . Chroni przed chłodem , zakażeniami itp. a organizm w nim zanurzony może oddychać ze względu na duże wysycenie tlenem perfluorokarbou.
Wcześniej takie wcześniaki naturalnie umierały.

Ciężko jest ustalić co jest nat. a co nie - chyba ,że grupa przyjmie jakieś punkt odniesieni , wspólną płaszczyznę - ale i z tym prawdopodobnie będą kłopoty.


Tak na marginesie tematu- to próby już były :-)
Bezgłowy kurczak Mike
http://pl.wikipedia.org/w...wy_kurczak_Mike
http://en.wikipedia.org/w...eadless_Chicken


:bye:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group