Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Jak by wyglądał świat gdyby wszyscy przestali jeść mięso

Surri - 2012-04-05, 13:03
Temat postu: Jak by wyglądał świat gdyby wszyscy przestali jeść mięso
Nie przyjmuję odpowiedzi, że fajnie.
Jakie by były tak na prawdę Waszym zdaniem skutki?
Przemyślcie wszystko solidnie i wylejcie z siebie w temacie.

Jędruś - 2012-04-06, 04:26

Surri masz na myśli wszyscy ludzie przestali jeść mięso.
Było by przyjemnie.

Jeżeli jednak, wszelkie bakterie i robale przestały by rozkładać (jeść) mięso, padlinę itp. to nie było by zbyt przyjemnie.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:

Surri - 2012-04-06, 06:09

A co z kwestiami:
Tereny dla zwierząt wyzwolonych z rzeźni? Co z ich przyrostem naturalnym? Czy musielibyśmy kontrolować, czy nie? Jeśli tak to w jaki sposób?
Co z gospodarką?
Ogrom ludzi jest zatrudnionych w przemyśle mięsnym- w wielkim skrócie od rzeźników po sprzedawców w sklepach, mak szitach itepe. Co z nimi zrobić? Czy znalazłoby się dla ich miejsce pracy na i tak już przepełnionym rynku?

Te i wiele innych kwestii mi chodzi po głowie.
No to zapraszam.

(Bakteriom i robalom mięsa nie odmawiajmy ;) )

eliwinter - 2012-04-06, 07:12

Surri napisał/a:
A co z kwestiami:
Tereny dla zwierząt wyzwolonych z rzeźni? Co z ich przyrostem naturalnym? Czy musielibyśmy kontrolować, czy nie? Jeśli tak to w jaki sposób?
Co z gospodarką?
Ogrom ludzi jest zatrudnionych w przemyśle mięsnym- w wielkim skrócie od rzeźników po sprzedawców w sklepach, mak szitach itepe. Co z nimi zrobić? Czy znalazłoby się dla ich miejsce pracy na i tak już przepełnionym rynku?


Myślę, że jeśli kiedykolwiek dojdzie do tego, że ludzie przestaną jeść mięso, to będzie to proces długotrwały. Przechodzenie na wege będzie stopniowe, będzie obejmowało przestrzeń wielu (kilkudziesięciu? kilkustet?) lat i będzie się wiązało z edukacją i uświadamianiem ludziom walorów zdrowotnych, moralnych i ekologicznych diety wegańskiej, oraz w wyniku tego ze zmniejszeniem popytu na mięso(mleko, jaja), a w konsekwencji na pracę ludzi związanych z tym przemysłem. W związku z tym sam koniec nie będzie raczej wyglądał porównywalnie do wyzowlenia ludzi z obozów koncentracyjnych. Podejrzewam, że ostatnie hodowle, ubojnie, przetwórnie i sklepy mięsne zamkną się nie z powodu empatii dla zwierzaków, tylko z powodu braku popytu właśnie. Jeśli nawet jakieś zwierzęta będą wypuszczone na wolność (w co wątpię), to będzie to już mały procent.

A McDonald? Albo upadnie albo się przeobrazi... 8-)

taffit - 2012-04-06, 07:38

Surri napisał/a:
Tereny dla zwierząt wyzwolonych z rzeźni?


Nie będzie nigdy zwierząt wyzwolonych z rzeźni.

W roku 2387 światowa produkcja mięsa spadnie do 200 mln ton, z powodu coraz większego popytu na żywność roślinną. Dwieście lat później będzie produkowane już tylko 100 mln ton i zacznie się mówić o czasach wegetariańskiej rewolucji.

Rok 2730 będzie pamiętnym rokiem, bo mięsna produkcja spadnie do 50 mln ton a jedzenie mięsa zacznie mieć społeczny negatywny wydźwięk kojarząc się z dawnymi barbarzyńskimi czasami. Hodowlane stada będą coraz mniejsze.

W roku 2915 historycy zanotują, że mięso na półkach międzyplanetarnych hipermarketów, będzie dostępne w ilości proporcjonalnej do tej w jakiej widywało się w prymitywnych sklepikach XXI wieku owoc awokado w nieistniejącym już dzikim państewku o nazwie Polska.

Tereny intensywnych hodowli na Ziemi dawno już będą zalesione, albo przeznaczone na produkcje roślinną. Bydło w stanie dzikim będzie zamieszkiwać istniejące puszcze i w niczym nie będzie przypominać ras hodowlanych zamierzchłych mrocznych czasów. Świnki obok psów i kotów będą towarzyszami ludzi w życiu codziennym. Dziki będą miały się dobrze.

W roku 3144 na ziemskim księżycu zostanie otwarty pierwszy w pełni wegański McDonald. Hodowca bydła i trzody zostanie wpisany na listę zawodów ginących, obok rzeźnika, który był tam już od wieku.

W roku 3346 ludzkość po raz pierwszy nawiąże kontakt z cywilizacją pozaziemską. Ich przedstawiciele będą rażąco przypominać... KURY.

Surri - 2012-04-06, 18:49

Jesteś wzruszający i nie poważny mój drogi Adminie!
Zofija - 2012-04-07, 20:24

Myślę, że zanieczyszczenie środowiska wolniej by postępowało, tereny, gdzie uprawia się rośliny na paszę dla zwierząt można by inaczej zagospodarować. Rzeźnicy straciliby pracę. Mniej ludzi miałoby nadciśnienie, nowotwory, podwyższony poziom cholesterolu, co teoretycznie mogłoby rozwiązać problem z deficytem lekarzy. Obawiam się, że szeroko pojęta branża farmaceutyczna mogłaby mocno ucierpieć.
Bardzo trudno to sobie wyobrazić.

filifjonka - 2012-04-08, 09:48

Farmaceuci wynaleźliby sobie jakąś nową chorobę cywilizacyjną do leczenia ;-)

A czy ludzie staliby się bardziej empatyczni? To niejedzenie mięsa musiałoby być czymś spowodowane... pewną zmianą poglądów, nastawień... Może bylibyśmy bardziej wrażliwi, pomocni, szczęśliwi, wzrosłoby poczucie bezpieczeństwa i zniknąłby ten okropny język nienawiści... ooo, rozmarzyłam się :-)

pawel - 2012-04-08, 13:50

wygladal by mniej wiecej tak samo, co widac na tym forum:)
Martuśka - 2012-04-08, 15:48

Zdziwię się, jeśli już w ciągu najbliższych lat - 5 (ze względów na zainteresowanie ludzi zdrowym odżywianiem) maxymalnie 10 (dodatkowo z powodu lekko odczuwalnego nacisku konsumentów wegetarian) w Macu nie pojawią się wege(ham)burgery. Choć rozpocząć się ta zmiana może od wprowadzenia większego wyboru rybnych/krewtkowych/krabowych kanapek.
filifjonka - 2012-04-08, 18:01

Wegeburger? Taki z kotletem sojowym, napompowanymi bułkami i nafaszerowany glutaminianem sodu? :0 Pewnie w smaku by się nie różnił za bardzo od zwykłych hamburgerów, to by ludzie kupowali.
Zofija - 2012-04-08, 18:03

Podobno w niektórych krajach są falafele w mc. Myślę, że na rynku pojawiają się takie produkty, jakie ludzie kupują, więc jeśli uznają, że takie kanapki będą się dobrze sprzedawały to wprowadzą, tak samo jak wprowadzili sałatki i jabłka i mleko dla dzieci.
Milia - 2012-04-08, 20:46

Surri napisał/a:
A co z kwestiami:
Tereny dla zwierząt wyzwolonych z rzeźni? Co z ich przyrostem naturalnym? Czy musielibyśmy kontrolować, czy nie? Jeśli tak to w jaki sposób?
Co z gospodarką?
Ogrom ludzi jest zatrudnionych w przemyśle mięsnym- w wielkim skrócie od rzeźników po sprzedawców w sklepach, mak szitach itepe. Co z nimi zrobić? Czy znalazłoby się dla ich miejsce pracy na i tak już przepełnionym rynku?

Jakos to przezyli ludzie pracujacy w tekstyliach kiedy wszystko przenioslo sie do Chin, wiec i ci sobie poradza.
Jesli chodzi o przyrost naturalny zwierzat "ex-hodowlanych", to i o nie sie nie martwie. Przez tyle lat hodowli ich ciala zapewne przystosowaly sie do takich a nie innych warunkow, i zmiana tych warunkow spowodowalaby - moim zdaniem - spadek ich rozmnazalnosci. Male swinki, dla ktorych matka nie ma dosc pokarmu bo nie znajdzie w lesie dosc jedzenia, wyeliminowalaby natura. Wole dla nich taka smierc niz pod nozem czlowieka. W ogole wole dla nich naturalna smierc niz zycie w hodowli.

Ale to wszystko nie nastapi bo za niecaly rok jest koniec swiata :mrgreen:

Martuśka - 2012-04-10, 19:01

filifjonka napisał/a:
Wegeburger?


wymyślą jakieś bombastyczne uzależniające wegewkładki .. ach... soczyste wegehambuksy

A rolnictwo "produkujące (brrr jak ja zderzenia tych łów nie lubię) zwierzęta" naturalnie przejdzie na uprawy roślin, powstanie multum nowych odmian, naukowcy będą prowadzić zwiększoną ilośc badań nad nieszkodliwą ochroną roślin przed szkodnikami, wprowadzone zostaną nowoczesne metody płodozmianu, rynek ubezpieczeń dla rolników się rozwinie (katastrofy naturalne) Ale najbardziej z kopyta ruszy przetwórstwo spożywcze- tysiące nowych produktów pochodzenia roślinnego, innowacje, garmażerka, fastfoody, nowe metody przetwórcze. I sklepy uginajace się pod "wegemiesem" - seitan na bitki, mieszanka strączkowych na mielone, tempeh w pięciu smakach, kiełbasa z amarantusa, białko palmowe na zupę, marynowane teksturaty z czego tam tylko wymyślą itp. A dalej przemysł kosmetyczny, farmaceutyczny, chemiczny bez zwierząt i fundusze na innowacje w tym zakresie obficie spływające na polską ziemię :) )

A resztka zwierząt hodowlanych zostanie objęta akcją - ADOPTUJ PROŚKA albo ŁĄCIATKĘ

taffit - 2012-04-11, 07:20

Wersja Hard:


W wyniku puczu władzę przejmuje Radykalna Armia Wegetariańska (RAW) i głową państwa zostaje generał Białko. Przemysł mięsny zostaje zlikwidowany w ciągu miesiąca. Opornych załatwia Wegan Jihad. Nowi bezrobotni zostają wysłani na wyspy. Po zaprzestaniu rozrodu zwierząt hodowlanych ich liczebność spada o 80% w przeciągu 20 lat.

misiu - 2012-04-11, 11:21

Byłoby więcej wegetariańskich lasek (dziewczyn). Byłby większy wybór ;) . Chociaż z drugiej strony, jest nas mało i teoretycznie jesteśmy bardziej wartościowi? Oczywiście przy całym szacunku dla innych. Niejedzenie mięsa to nie oznaka lepszości.
arahja - 2012-04-11, 12:00

misiu napisał/a:
Byłoby więcej wegetariańskich lasek (dziewczyn). Byłby większy wybór


Staaary, to nie wiesz, że w drugą stronę jest znacząco gorzej? :shock: ;-)

Byłoby ciekawie żyć w świecie, w którym nie trzeba pytać o składniki jedzenia i mieć cały stół na rodzinnych imprezach dla siebie, i kupować ciastka bez ograniczeń... ;)

krzysztof - 2012-04-15, 10:11
Temat postu: Re: Jak by wyglądał świat gdyby wszyscy przestali jeść mięs
WITAM :sloneczko:

Wreszcie skoczyły by się międzynarodowe kongresy branży mięsnej.
Przykładowo najbliższy odbędzie się w czerwcu w Paryżu

Warto zerknąć na program kongresu :roll:
http://www.worldmeatcongr...le=71&IDRub=112

Ciekawostka z pierwszego dnia - krótki panel na temat:
Cytat:
11:15 - 11:40
A world without meat, a world without livestock farming: nonsense!
René LAPORTE and Pascal MAINSANT, consultants


Tzw.: partnerzy kongresu też "doborowe towarzystwo" :roll: :
http://www.worldmeatcongr...ule=71&IDRub=76

:bye:

filifjonka - 2012-08-03, 19:34

Haha, nie wiedziałam do którego tematu to wjedzie, myślę, że tu pasuje.

Dobre pytanie - co będziemy jedli za 20 lat?
http://srodowisko.ekologi...-lat,17157.html

Gdzieś Makrela już wspominał o produkowaniu mięsa za pomocą metody in-vitro. Czy faktycznie czekają nas takie perspektywy? Czy ludzie będą jeść mielone robaki?
Zastanawiam się, czy to jest prawda:
Cytat:
Do promocji jedzenia owadów przymierza się także Unia Europejska. Zatrudnieni przez UE eksperci uważają, że owady mogą stanowić cenne źródło pożywienia i idealną alternatywę dla mięsa. Dlatego władze uruchomiły w projekt promujący jedzenie owadów. Także holenderski rząd zainwestował pieniądze w kampanię popularyzującą jedzenie owadów. Na badania i odpowiednie przygotowanie gruntu prawnego wydał do tej pory milion euro.


Być może świat przestanie jeść mięso, bo rzeczywiście, to będzie zbyt drogie :sloneczko:

D.M. - 2012-08-03, 22:17

filifjonka napisał/a:
Dobre pytanie - co będziemy jedli za 20 lat?
http://srodowisko.ekologi...-lat,17157.html


O mięsie syntetycznym już od dawna wiadomo, tylko ono jest na razie drastycznie drogie.

A o owadach - też świetny pomysł. Przecież ich świadomość jest jeszcze niższa, niż świadomość ryb; a dodatkowo, większość owadów, prawdopodobnie, nie odczuwają bólu. Wydawało mi się, że ciężko nabrać tak dużo owadów, żeby zamieniać mięso na skalę przemysłową; ale jeżeli jednak jest taki projekt, to bardzo fajnie.

Tequilla - 2012-08-04, 12:36

w najbliższej sensownej przyszłości ludzie nie przestaną jeść mięsa ale być może za 50 lat w większości zamienią je na wyprodukowane w laboratorium. Zadecyduje ekonomia nie etyka.

O liczebność zwierząt specjalnie bym się nie martwił. Jej obecny poziom to wynik działań człowieka - sztuczna inseminacja, wylęgarnie dla kurcząt itepe. Zapewne gdyby zaprzestano hodowli pozostałe zwierzęta ( te, które nauczono by żyć na wolności) osiągnęłyby liczebnie jakiś sensowny poziom. Oczywiście nagłe "uwolnienie" kilkunastu miliardów zwierząt to dla środowiska byłaby katastrofa:) Lepiej byłoby utrzymywać większość z nich do śmierci i w tym czasie nie rozmnażać (sterylizacja?) a do wolności przyzwyczaić kolejne, znacznie już zmniejszone pokolenie.

O zatrudnienie bym się nie martwił. Można by zająć się rozwojem rolnictwa w krajach słabo z tym sobie radzących, więc powstałoby sporo nowych miejsc pracy, choć głównie w krajach 3 świata. Ponieważ jednak byłby to proces stopniowy to zatrudnienie w krajach wysokorozwiniętych związane z przemysłem mięsnym itp. malałoby stopniowo. Nagły szok byłby wykluczony.

Ależ to wszystko pięknie brzmi. Zbyt pięknie, żeby było... ;)

filifjonka - 2012-08-04, 16:50

Liczebność, zatrudnienie to faktycznie sprawa którą można jakoś przeanalizować, ale dla mnie bardziej zaskakujące jest to, że koszt produkcji mięsa zwyczajnie, lecz drastycznie rośnie... Że to już się staje problemem globalnym, a nie dostrzeganym tylko przez małe organizacje. I że z tej drogi trzeba będzie w końcu zawrócić :-)

Swoją drogą, czy to nie jest zabawne? Dla wielu wege po tym, jak otworzą im się oczy, jedzenie zwierząt jest tak niesamowicie nienaturalne, że nie wyobrażają sobie zjedzenia krowy albo świni. Ja teraz kiedy myślę o mięsie, widzę w tym świnkę, dawniej żywe, cudowne stworzenie. Ale reszta mięsożernego świata tego nie dostrzega, bo wpojono im, że to normalne. A obecnie światowa polityka obraca się w stronę promowania jedzenia owadów. Coś nie do pomyślenia dla nas teraz. Ciekawe, ile czasu zajmie światu, aż zacznie i to postrzegać jako coś kompletnie normalnego i właściwego...

Jedlibyście owady?

D.M. - 2012-08-04, 19:58

Jedna myśl właśnie w temacie. Gwałtowne zmiany w społeczeństwie prawie zawsze powodują jakieś problemy. Dlatego gwałtowne absolutne przestanie jedzenia mięsa wywołałoby niektóre problemy, jakie trzeba byłoby stopniowo załatwiać. Ale taka gwałtowność jest zupełnie nierealna. Naprawdę jedzenie mięsa zaniknie ewolucyjnie i wszystko, co w związku z tym ma zmienić się, zmieni się stopniowo i naturalnie.

filifjonka napisał/a:
Jedlibyście owady?


Ja już nie jadłbym, bo jestem wegetarianinem. Ale np. jeśliby popularność jedzenia owadów w Europie istotnie wzrosła w tym okresie, kiedy jeszcze jadałem ryby, to zacząłbym z dużym zadowoleniem próbować potraw z owadów i, być może, prędko podjąłbym decyzję i ryb nie jadać zamieniając je owadami.

mol - 2013-10-10, 19:57

Zakładając że nikt, żaden z człowieków nie jadł by mięsa... hm, zaczynając od tego że nie jjedzenie mięsa często świadczy o wyższej empatii, zakładając że to byłby właśnie główny powód wege-rewolucji- świat byłby pełen wrażliwych ludzi- myślę że wreszcie w związku z tym zmniejszyłaby się nie tylko liczba zabijanych zwierząt ale również liczba hodowlanych zwierząt domowych. Środowisko zaczęłoby odzyskiwac równowagę... tylko czy mimo wszystko nie czekałoby nas przeludnienie?
Jeślli chodzi o kwestie miejsc pracy- nie widzę problemu bo skoro spożycie mięsa całkiem by zniknęło -trzebaby było nasze posiłki bardziej wzbogacić, wzrósłby popyt na rośliny spożywcze, w mc donaldach i fastfoodach podawałoby się więcej roślinnych przysmaków- biznes dalej by kwitnął. Ja problemu nie widzę :D byłoby cudownie!

Surri - 2016-02-12, 14:03
Temat postu: Co by się stało, gdyby wszyscy ludzie przestali jeść mięso?
Co by się stało, gdyby wszyscy ludzie przestali jeść mięso?




Wierzę, że wszyscy mamy świadomość tego, że przemysł mięsny nie napawa optymizmem. Niezależnie od tego, czy oglądałeś Cowspiracy, czytałeś jakiś tekst w klimacie artykułów George'a Monbiota (starający się udowodnić, jak bardzo szkodliwa dla środowiska jest produkcja mięsa); czy wpadłeś na imprezie w gadkę z gościem, który tak bardzo przeżył film Food, Inc., że prawie zrezygnował z jedzenia mięsa – masz jako takie pojęcie o konsekwencjach przemysłowej hodowli zwierząt.

Nic dziwnego, że około 20 procent osób w wieku pomiędzy 16 a 24 rokiem życia w Wielkiej Brytanii decyduje się przejść na wegetariańską albo wegańską dietę, a 12 procent wszystkich dorosłych na Wyspach to wegetarianie. Ilość spożycia czerwonego mięsa rok rocznie spada od 1950 roku i ta tendencja raczej się nie odwróci.

W Polsce 16 lat temu liczba osób deklarujących niejedzenie mięsa wynosiła 1 procent populacji, ale w 2013 roku było to 3,2 procent. Podczas gdy na świecie widoczna jest tendencja do stopniowego spadku spożycia mięsa, w Polsce pod koniec 2014 roku jadło się go coraz więcej.


To wszystko sprawia, że zaczynasz się zastanawiać „Co by było, gdyby cały kraj przestał jeść mięso? Czy wszyscy hodowcy straciliby pracę? Bylibyśmy zdrowsi i szczęśliwsi, czy zmienilibyśmy się w bandę ludzi cierpiących z powodu niedoboru białka; z wypadającymi włosami i siniakami powstającymi za sprawą najlżejszego nawet dotknięcia?".

Żeby znaleźć odpowiedzi na te pytania, porozmawiałam z ekspertami od polityki żywieniowej, nauk przyrodniczych i chorób spowodowanych sposobem żywienia.



Wszystkie poniższe zdjęcia pochodzą z reklamy Anchor village cows, 2011 rok.

WPŁYW NA GOSPODARKĘ I ROLNICTWO

Timothy Lang, Profesor Polityki Żywieniowej z City University London

VICE: Jest możliwe utrzymanie rolnictwa z pominięciem hodowli zwierząt?
Timothy Lang: Cóż, w moim świecie toczy się poważna debata: Czy potrafimy wyobrazić sobie hodowlę bez zwierząt? Albo czy możemy wyobrazić sobie kontynuacje dotychczasowych działań, w jeszcze bardziej brutalnym wymiarze? Zwierzęta, krowy, owce, powodują emisję gazu cieplarnianego, a dla ich hodowli przeznaczamy ogromne połacie „ukrytych" ziem. Lasy deszczowe Amazonii są wycinane, żeby zrobić miejsce na uprawy soi, którymi karmione są zwierzęta w Europie. Całą Europe za to zasiewamy zbożami, przeznaczonymi również na paszę dla zwierząt. Zwierzęta były dotychczas częścią cyklu w rolnictwie, teraz stanowią jego zakończenie. Doprowadziliśmy do momentu, w którym na równi z ludźmi, użytkują ziemie i zasoby naturalne. Musimy zdecydowanie ograniczyć przemysł związany ze zwierzętami.

Jakie byłyby realne konsekwencje dla kondycji naszego rolnictwa, jeżeli wykluczylibyśmy z niego mięso?
Na początek zauważylibyśmy na pewno zwrot w kierunku ogrodnictwa. W diecie każdego warto wygospodarować miejsce na rośliny. Owoce, warzywa, zboża. Jeśli przestalibyśmy jeść mięso, musielibyśmy wskrzesić i doinwestować ogrodnictwo. Nawet bez zmiany diety musimy się tym zająć, także ze względu na zmiany klimatyczne. Kiedy około 50 lat temu sam zajmowałem się rolnictwem na wzgórzach Pennienes [Wielka Brytania przyp. red], eksperymentowaliśmy z uprawą roślinności w miejscach uchodzących za przeznaczone dla owiec. Nie było problemu z uprawą brukwi, rzepy, kapusty czy ziemniaków.

Musielibyśmy poświęcić też dużo czasu na przekwalifikowanie. Oznaczałoby to transformacje agrokultury. Polityków ta wizja przeraża, ale muszą się zająć tą kwestią. Zmiany zachodzące w klimacie nie pozostawiają im wyboru. System żywieniowy ulega zmianom pod wpływem klimatu, gospodarki wodnej, zmian gatunkowych czy geopolityki. Nasz system żywieniowy karmi nas dostatnio, ale przy wykorzystaniu bardzo intensywnych metod rolnych. Teraz już wiemy, że to się musi zmienić.

Jak długo zajmie rolnikom nauka tych nowych metod?
To nie może zadziać się z dnia na dzień. Wyjście na prostą z bałaganu, który sobie zafundowaliśmy może zająć nawet 50-70 lat. Musimy zdecydować się na drastyczne zmiany i to jak najszybciej.


WPŁYW NA ŚRODOWISKO

Nick Hewitt, Profesor Chemii Atmosferycznej wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Lancaster

VICE: Jaki wpływ na środowisko miałaby sytuacja, w której wszyscy przestalibyśmy jeść mięso?
Nick Hewitt: Spożywanie mięsa nie pozostaje bez wpływu na emisję gazów cieplarnianych. Jeżeli wszyscy zrezygnowalibyśmy z mięsa, wydzielanie się gazów cieplarnianych związane z przemysłem żywieniowym zmalałoby o jakieś 35 procent. To bardzo efektywna droga prowadząca do znacznego ograniczenia emisji.

Co jest główną przyczyną emisji gazów?
Dotyczy to głównie bydła - wołowina jest najgorsza. Krowy żują trawę, trawienie w ich żołądku odbywa się bez obecności tlenu, a to prowadzi do wydzielania się metanu. I to jest podstawowy winowajca. Również to, w jaki sposób pola są nawożone sprzyja emisji gazów cieplarnianych. Transport żywności też się dokłada, ale w relatywnie niewielkim stopniu, jeżeli nie mówimy o używaniu frachtów lotniczych. Ciężarówki nie mają aż takiego wpływu. Najistotniejszą zmianą, którą każdy z nas może wprowadzić w życie i tym samym przyczynić się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, jest zaprzestanie jedzenia mięsa.

Wykorzystanie farm pod uprawę roślin byłoby najszybszym sposobem na ograniczenie emisji?
Tak. Nadal trzeba byłoby być ostrożnym przy nawożeniu gleby, ale poświęcenie terenów pod hodowlę zwierząt jest najmniej wydajnym sposobem produkcji białka. To nieefektywny sposób produkcji jedzenia w ogóle. Obsianie tych samych terenów roślinami i oparcie diety na nich byłoby zdecydowanie bardziej efektywne, a w dodatku w znaczący sposób ograniczyłoby emisję gazów.

Miałoby znaczenie, gdyby wszyscy przeszli na weganizm, zamiast jedynie wykluczyć mięso?
Oczywiście, że tak. Jeśli jesteś wegetarianinem, ale nadal jesz ser, musisz pamiętać, że przemysł mleczarski jest związany z hodowlą krów. Jeśli zrezygnowałbyś i z mięsa i z nabiału, przyczyniłbyś się do ograniczenia emisji gazów w jeszcze większym stopniu.

Dlaczego rząd nie realizuje kampanii społecznych?
W tej chwili rząd skupia się na ograniczeniu marnowania żywności. Im więcej marnujemy jedzenia - a marnujemy go zatrważające ilości - tym więcej wydziela się gazów „na marne". Mniej marnujesz, mniej emitujesz. Jeśli rząd traktuje tę kwestię poważnie, będzie nagłaśniał swoje działania na rzecz tego, by ludzie ograniczyli spożycie mięsa, albo przeszli całkowicie na wegetarianizm. Hipotetycznie, jeśli wszyscy przeszlibyśmy na wegetarianizm, wszystko wyglądałoby inaczej. Niestety, w wielu krajach mięso nadal jest wyznacznikiem statusu, a jego spożycie wzrasta. Każda pomoc nawet w tej kwestii ma znaczenie.


WPŁYW NA ZDROWIE POPULACJI

Ian Givens, Profesor Zdrowia Układu Pokarmowego z Reading's School of Agriculture

VICE: Jaki wpływ na nasze zdrowie miałaby rezygnacja z jedzenia mięsa?
Ian Givens: Nie ma istotnej zależności pomiędzy spożywaniem białego mięsa a zachorowaniami na raka czy chorobami sercowo-naczyniowymi. Czerwone mięso to odrębna kwestia. Borykamy się z problemem niedożywienia pośród młodych kobiet. Przeprowadzone badania jednoznacznie wskazują, że kobiety, szczególnie te pomiędzy 11 a 18 rokiem życia, nie dostarcza swojemu organizmowi wystarczającej ilości podstawowych substancji odżywczych, między innymi żelaza. W zasadzie połowa populacji cierpi na deficyt tego składnika. Cofając się przynajmniej o dekadę, można zauważyć, że spożycie żelaza sukcesywnie spada i prawie pewnym jest, że ma na to wpływ ograniczenie spożycia czerwonego mięsa, które jest jego najlepszym źródłem. Pozostaje pytanie, jakie są tego konsekwencje dla naszego zdrowia? W krótkim okresie czasu - niewielkie, jednak nie mamy pewności jakby to wyglądało w dłuższej perspektywie.

Czyli musielibyśmy zadbać o uzupełnienie diety młodych kobiet, suplementując brakujące składniki odżywcze?
Tak wskazują badania. Pojawiają się również problemy z niedoborem cynku i witaminy B12, które też powinny być suplementowane. Oczywiście musimy pamiętać, że czerwone mięso nie tylko dostarcza nam tych składników, ale też wzmaga niebezpieczeństwo zachorowania na raka okrężnicy. Większość przeprowadzonych badań wskazuje, że to przetworzone mięso w większym stopniu odpowiada za tego typu schorzenia. Jednak jeśli przyjrzeć się wskaźnikowi stosunku dziennego spożycia czerwonego mięsa do wzrostu zachorowań na nowotwór w ciągu miesiąca, wnioski są zatrważające.

Podsumowując, uważasz, że bezmięsna Wielka Brytania byłaby zdrowszym krajem?
Na pewno zauważylibyśmy poprawę na pewnych polach. Rak okrężnicy jest jednym z najczęściej występujących, zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Wyniki badań sugerują, że ryzyko zachorowań wynikające ze spożycia przetworzonego mięsa zostałoby zmniejszone. Mówiąc o przetworzonym mięsie, mam na myśli bekon, kiełbasę, salami, wędliny, hot-dogi, mielonkę... Nie jestem przekonany, czy sytuacja wyglądałaby analogicznie w stosunku do czerwonego mięsa i drobiu. Należy też pamiętać, że wskaźnik BMI u wegetarian i wegan jest zdecydowanie niższy, a co za tym idzie, ciąży na nich mniejsze ryzyko chorób związanych z otyłością.

Link

Martusia - 2016-02-12, 14:26

Pewnie nie zniknęłoby zło z tego świata. Nie jestem pewna tej wrażliwości. Kiedyś jedzono mięso o wiele rzadziej, ale raczej nie byliśmy delikatniejsi. ;)
Trzeba coś więcej niż tylko usunięcia mięsa z diety, żeby żyło się lepiej.

orzechova - 2016-02-12, 19:55

Właśnie, na przykład usunięcia ludzi ;)
Rewa - 2016-02-19, 21:02

Szkoda, że rozmawiamy o tym, co by się stało, gdyby ludzie przestali jeść mięso a nie wszystkie produkty odzwierzęce.
Surri - 2016-02-19, 22:03

Rewa, więc napisz nam o swoich przemyśleniach :)
szynka-szynka - 2016-02-19, 23:34

Cytat:
Ilość spożycia czerwonego mięsa rok rocznie spada od 1950 roku i ta tendencja raczej się nie odwróci.

Cytat:

Niestety, w wielu krajach mięso nadal jest wyznacznikiem statusu, a jego spożycie wzrasta.


nie rozumiem :(

Miła Gosia - 2016-02-20, 19:27

wiele to nie większość
psychoactive - 2016-12-12, 18:21

Martuśka napisał/a:
filifjonka napisał/a:
Wegeburger?


wymyślą jakieś bombastyczne uzależniające wegewkładki .. ach... soczyste wegehambuksy

A rolnictwo "produkujące (brrr jak ja zderzenia tych łów nie lubię) zwierzęta" naturalnie przejdzie na uprawy roślin, powstanie multum nowych odmian, naukowcy będą prowadzić zwiększoną ilośc badań nad nieszkodliwą ochroną roślin przed szkodnikami, wprowadzone zostaną nowoczesne metody płodozmianu, rynek ubezpieczeń dla rolników się rozwinie (katastrofy naturalne) Ale najbardziej z kopyta ruszy przetwórstwo spożywcze- tysiące nowych produktów pochodzenia roślinnego, innowacje, garmażerka, fastfoody, nowe metody przetwórcze. I sklepy uginajace się pod "wegemiesem" - seitan na bitki, mieszanka strączkowych na mielone, tempeh w pięciu smakach, kiełbasa z amarantusa, białko palmowe na zupę, marynowane teksturaty z czego tam tylko wymyślą itp. A dalej przemysł kosmetyczny, farmaceutyczny, chemiczny bez zwierząt i fundusze na innowacje w tym zakresie obficie spływające na polską ziemię :) )

A resztka zwierząt hodowlanych zostanie objęta akcją - ADOPTUJ PROŚKA albo ŁĄCIATKĘ


Chciałbym dożyć takich czasów. Gdyby przemysł mleczny oparty na wyzysku zwierząt upadł, to mleka sojowe, kokosowe i konopne byłby taniutkie, i to samo tyczy się wszelkich innych wynalazków. Przecież tak powinno się stać, od razu, kiedy odkryto , że można żyć bez wyzyskiwania zwierząt. No ale niestety tak świat nie działa. Ludzie to straszne, barbarzyńskie i plugawe kreatury. Przywłaszczają sobie siłą wszystko i podporządkowują dla własnych celów i bez względu na konsekwencje dbają tylko o swój zysk, nie licząc się z niczym innym. Żądza pieniędzy i władzy, i napędza wyzysk i indoktrynuję w ludziach
konsumpcjonistyczne idiotyzmy...

Do tego teraz torturują zwierzęta testując na nich substancje cheminczne, a jak człowiek sam z własnej woli chce na sobie testować substancje, to chcą go za to wsadzić do więzienia. Dlaczego ludzie muszą być tacy zjebani ;/


Sorry za wodospad frustracji, ale Martuśka już napisała to miłe rzeczy, które ja chciałem napisać. A prośka i krówkę, chciałbym kiedyś adoptować, tylko, że nie mam warunków. A do tego uprawiać konopie i mieć własne pole makowe :lewituje: . Tak mi dopomóż Bóg.

Hummus018 - 2016-12-20, 15:09

Istniałyby mamuty, ale nie dinozaury. Nie byłoby zwierząt, bo nie wiadomo po co mieliby być. I generalnie na ziemi byłoby jakoś pusto, bo wszystkie drzewa zostałby zjedzone xd
Surri - 2017-04-28, 10:15
Temat postu: Co by się stało gdybyśmy wszyscy zostali wegetarianami?
Co by się stało gdybyśmy wszyscy zostali wegetarianami? Naukowiec z Oxfordu szokuje prognozami



O tym, że jedzenie owoców i warzyw jest zdrowsze od jedzenia czerwonego mięsa nikogo nie trzeba przekonywać. Podstawą każdej piramidy żywieniowej są produkty roślinne. Ale to nie jest artykuł o pozytywne skutki zdrowotne przejścia na zbilansowaną dietę wegetariańską dla konkretnego człowieka. Pytanie brzmi inaczej. Jakie byłyby konsekwencje dla całej planety, gdybyśmy wszyscy zostali wegetarianami?

Mniej dwutlenku węgla
Produkcja mięsa jest jednym z głównych czynników zachodzących zmian klimatycznych. Ogromne przemysłowe hodowle oznaczają tysiące zwierząt, które produkują energię. Aby wyprodukować 1 kilogram mięsa potrzeba ok. 12 kilogramów paszy i od kilku do kilkunastu tysięcy litrów wody. Dr Marco Springmann z Uniwersytetu Oxfordzkiego szacuje, że ograniczenie jedzenia mięsa na świecie mogłoby zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych aż o dwie trzecie. Spowodowałoby to spowolnienie ocieplania klimatu. Do 2050 roku średnie temperatury nie wzrosłyby więcej niż o 2 stopnie. To dwukrotnie mniej niż obecne prognozy. Oszczędności dla świata naukowiec szacuje nawet na 30 bilionów dolarów rocznie.

Ogromne korzyści ekonomiczne
Poprawa stanu zdrowia ludzkości przyniosłaby ogromne oszczędności w kilku ważnych obszarach. Pierwszym z nich byłaby opieka medyczna. Ale ogromną korzyść zyskalibyśmy również dzięki temu, że rzadziej bralibyśmy chorobowe. Dr Marco Springmann szacuje te oszczędności na 700 do 1000 miliardów dolarów rocznie. Jeśli dodamy do tego kwotę związaną z redukcją dwutlenku węgla, widać jak duża staje się że skala korzyści ekonomicznych z wegetarianizmu.

Dłuższe życie
Wprowadzenie diety roślinnej pozwoliłoby każdego roku uniknąć od pięciu do ośmiu milionów zgonów. Ponad połowa z nich związana jest z jedzeniem czerwonego mięsa. Dieta roślinna zmniejszyłaby również problem otyłości. Szacuje się, że skutkiem tego byłoby zmniejszenie śmiertelności na świecie o 6-10 procent. Według naukowca z Oxfordu w Europie Wschodniej, a więc i w Polsce, najwięcej zyskalibyśmy dzięki rezygnacji z jedzenia czerwonego mięsa.



Podsumowując, choć dla wielu brzmi to jak herezja i podważenie dogmatu, to rezygnacja z jedzenia mięsa może przynieść ogromne korzyści zdrowotne zarówno każdemu z nas, jak i całemu światu. Dla osób, które nie chcą być radykalne, ciekawe rozwiązanie proponuje Graham Hill - wegetarianizm w dni powszednie.



Stąd

Surri - 2017-12-07, 13:50

http://www.socjopatka.pl/...emy-jesc-mieso/
Surri - 2019-09-18, 12:10

https://www.facebook.com/...955714/?app=fbl

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group