Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Zabijanie zwierzat

szalonykot - 2012-04-18, 21:17
Temat postu: Zabijanie zwierzat
Szukam w googlu juz od poltorej godziny i nie potrafie znalezc odpowiedzi na jedno podstawowe pytanie:
Dlaczego zabijanie zwierzat jest zle? Wszedzie pisza o rzeczach typu scisniecie w malych klatkach, stres, cierpienie, ale jesli ktos je mieso z uprawy ekologicznej, gdzie zwierze zyje bez zadnego stresu ani bolu (z wyjatkiem momentu smierci, ale przeciez gdyby zylo na wolnosci tez smierc by je zabolala), to czemu mialby przestac je jesc? Gdy rozmawiam z ludzmi o weganizmie czesto uzywaja tego argumentu - o Boze to okropne, ale ja jem z ekologicznych/zaczne jesc z ekologicznych. Wlasciwie co w tym zlego? Ze to nienaturalne? Zwierzetom jest obojetne ze od czasu od czasu jakis homo sapiens da im troche zarcia przeciez. Dla mnie osobiscie bezzasadne zabicie jakiejkolwiek zywej istoty jest zle, ale ludzie wyskakuja mi z tekstem ze sa wychowani w kulturze w ktorej zycie ludzkie jest wazniejsze od zwierzecego, zebym wyp*erdalal do Azji z takimi pogladami. I w sumie maja racje. Tak mi sie wydaje. I prosze nie mowcie ze zwierzeta nie wierza w Boga, tylko powiedzcie mi jaki jest argument za nieetycznoscia odrabania swini glowy, bez zaglebiania sie w ideologie.

Tomasz Makrela - 2012-04-18, 22:20

Najpierw prośba - używaj polskich znaków.

szalonykot napisał/a:
Dlaczego zabijanie zwierzat jest zle?


Dlaczego strzelanie do bezdomnych psów i obcinanie głów napotkanym kotkom jest złe?

szalonykot napisał/a:
ale jesli ktos je mieso z uprawy ekologicznej, gdzie zwierze zyje bez zadnego stresu ani bolu


1. Z uprawy ekologicznej to może być kukurydza. Mięso jest z hodowli ekologicznej.
2. Bardzo wątpię w ten brak stresu i bólu. Z tego, co wiem, nawet w ekologicznej hodowli stosuje się takie praktyki jak kastracje bez znieczulenia, piętnowania czy dziurawienie uszu. I zdaje się, że zwierzątka z ekologicznych hodowli są transportowane takimi samymi ciężarówkami jak zwierzątka z hodowli przemysłowych. Poczytaj o tym, jak taki transport wygląda. Nie ma też chyba czegoś takiego jak ekologiczne rzeźnie. Poczytaj o tym, jak rzeźnie wyglądają.
3. Czy nie jest naiwnością mniemać, że hodowca, nad którym nie stoi inspektor, zawsze będzie dobrze zwierzątka traktował, jeśli traktując gorzej może zaoszczędzić trochę na produkcji i wybić konkurencję?

szalonykot napisał/a:
powiedzcie mi jaki jest argument za nieetycznoscia odrabania swini glowy, bez zaglebiania sie w ideologie.


Zabijanie zwierząt dla przyjemności jest złe. Mięso się je wyłącznie dla przyjemności. Zatem zabijanie zwierząt na mięso jest złe.

Nie ma większej różnicy między zabiciem zwierzęcia dla futra, dla zabawy czy dla kotleta, bo we wszystkich tych przypadkach celem jest wyłącznie trywialna przyjemność. Gwałcenie najżywotniejszych interesów zwierząt dla drobnych przyjemnostek człowieka jest horrendalną dysproporcją, której nie da się sensownie uzasadnić, gdyż zwierzęta hodowlane tak naprawdę specjalnie się od nas nie różnią. Od przeciętnego człowieka odróżnia je niższa inteligencja, jednak tak samo czują przyjemność i ból i tak samo potrafią cieszyć się życiem. Od człowieka upośledzonego umysłowo lub niemowlęcia zwierzęta pod względem mentalnym nie różnią się zaś w ogóle.

szalonykot - 2012-04-19, 21:12

Tomasz Makrela napisał/a:

Dlaczego strzelanie do bezdomnych psów i obcinanie głów napotkanym kotkom jest złe?

Moje pokolenie to chyba psychopaci, bo większość osób mówi że nie widzi w tym nic złego, ewentualnie żebym nie robił tego na ich oczach.

Cytat:


Zabijanie zwierząt dla przyjemności jest złe. Gwałcenie najżywotniejszych interesów zwierząt dla drobnych przyjemnostek człowieka jest horrendalną dysproporcją, której nie da się sensownie uzasadnić

Idąc tym tokiem rozumowania, powinienem bojkotować malarstwo, muzykę i wszelkie formy sztuki. Pozyskując materiały potrzebne do robienia tych rzeczy (dla trywialnej przyjemności) zabija się przecież bakterie. Powinienem chyba dbać o każdą formę życia, bez względu na to jakiej jest wielkości?

Cytat:
Od człowieka upośledzonego umysłowo lub niemowlęcia zwierzęta pod względem mentalnym nie różnią się zaś w ogóle.

Ale w człowieku jest boska cząsteczka.

eliwinter - 2012-04-19, 21:48

szalonykot napisał/a:
Ale w człowieku jest boska cząsteczka.

Gdzie? W której części człowieka konkretnie?
A jeśli jest, to kto powiedział, że nie ma jej w innych istotach żywych?

szalonykot napisał/a:
Idąc tym tokiem rozumowania, powinienem bojkotować malarstwo, muzykę i wszelkie formy sztuki. Pozyskując materiały potrzebne do robienia tych rzeczy (dla trywialnej przyjemności) zabija się przecież bakterie. Powinienem chyba dbać o każdą formę życia, bez względu na to jakiej jest wielkości?

Bakterie nie posiadają centralnego układu nerwowego - nie odczuwają bólu ani emocji; zwierzęta, owszem. A zatem, krzywdzenie zwierząt można przyrównać do krzywdzenia innych istot żywych, np. ludzi. Nie tak dawno temu ludzi rasy czarnej nie uważano za pełnowartościowych ludzi - wg niektórych nie odczuwali rzeczywistości tak jak ludzie rasy białej, raczej jak zwierzęta.
A zatem, skoro odczuwanie bólu i emocji przez potencjalną ofiarę powstrzymuje przed jej krzywdzeniem oznacza to, że należy się powstrzymywać przed krzywdzeniem zwierząt (chodzących, pełzających, skaczących, pływających czy latających)

Bellis_perennis - 2012-04-19, 22:38

szalonykot napisał/a:
Ale w człowieku jest boska cząsteczka.

I ta boska cząsteczka nakazuje zabijać NIEPOTRZEBNIE dla przyjemności? Gdzie jest zatem ten Bóg? Uważasz, że różnimy się od zwierząt ale tak na prawdę zrównujesz człowieka z nimi a nawet stawiasz niżej bo one raczej nie zabijają dla przyjemności tylko aby przeżyć. Człowiek zachowuje się tutaj o wiele gorzej i co, to jest ta cząsteczka? Gdzie jest zatem moralność, może czas ją zacząć okazywać...

Tomasz Makrela - 2012-04-20, 00:19

szalonykot napisał/a:
Ale w człowieku jest boska cząsteczka.


Czyli co? Dusza?

pawel - 2012-04-20, 04:31

Jest tak samo w czlowiku jak i w zwierzeciu czy roslinie.
Tomasz Makrela - 2012-04-20, 05:13

Dusza jako taka to nienaukowy debilizm, który należy oceniać tak samo jak istnienie krasnoludków uciekających przed ludzkim spojrzeniem. Dusza zaś rozumiana jako immanentny atrybut człowieka i tylko człowieka (jak zdaje się uważać wielu mięsiuśków) - to debilizm nie tylko nienaukowy, ale również kulawy logicznie.

Jeśli bowiem człowiek i tylko człowiek ma duszę - to kiedy się ona pojawiła w toku ewolucji? 1 000 000 lat temu? 1 500 000? 2 000 000? I jak to się niby odbyło? Pierwszy nosiciel duszy miał duszę, ale jego matka już nie? Mimo że oboje się różnili tylko 0.01 % DNA? I jeśli posiadanie duszy ma wyznaczać moralny status, to znaczy, że mimo braku większych różnic między tym synem a matką, tego pierwszego trzeba traktować z nabożeństwem, a ta druga, jako nieposiadająca duszy, to już tylko zwierzę?

Albo mamy dwa embriony: ludzki i szympansi. Dzięki postępowi nauki możemy przeszczepiać im po jednym genie. (Bierzemy jakiś gen z ludzkiego embrionu i zamieniamy go z analogicznym genem z embrionu szympansiego.) Kiedy ludzki embrion utraci duszę? Ludzki embrion z 1000 szympansimi genami będzie jeszcze miał duszę, a embrion z 1001 już nie? I mamy zupełnie odmiennie traktować te niczym się nieróżniące embriony?

Człowieczeństwo nie jest stanem zero-jedynkowym i dlatego pogląd, że człowiek i tylko człowiek ma duszę, nie wytrzymuje rozumowej analizy.

Hate - 2012-04-20, 06:35

eliwinter napisał/a:
szalonykot napisał/a:
Ale w człowieku jest boska cząsteczka.

Gdzie? W której części człowieka konkretnie?
Ja znalazłem swoją pod paznokciem. Usunąłem ją szczoteczką z całą resztą brudu.
Surri - 2012-04-20, 07:34

W człowieku to są wnętrzności.
eliwinter - 2012-04-20, 08:21

Hate, bezduszny...! 8-)

szalonykot napisał/a:
Tomasz Makrela napisał/a:

Dlaczego strzelanie do bezdomnych psów i obcinanie głów napotkanym kotkom jest złe?

Moje pokolenie to chyba psychopaci, bo większość osób mówi że nie widzi w tym nic złego, ewentualnie żebym nie robił tego na ich oczach.

a robisz to?! :shock:

pawel - 2012-04-20, 13:41

Tomasz Makrela napisał/a:
Dusza jako taka to nienaukowy debilizm,


Debilizm ja tu widze co kroku ale innego rodzaju. Dodajmy moze tez chamstwo i brak kutry ale za to duza pewnosc siebie. A pewnoscia siebie wiedzy sie nei zdobywa. Nie ma nic wspolnego miedzy pewnoscia a wiedza. Raczej odrwatnei prporcjonalna. Za to z debilizmem pewna konotacja wystepuje pewnosc i debilizm o wiele czesciej niz wiedza i ktres z tych dwuch.

Natomiast co do duszy, to najpierw nalezalo by zoabczyc co kto przez to rozumie. Inaczej jest w poezji, inaczej w sztuce, inaczej w filozfii wschodi zachodu, inaczej u grekow inaczej dzisiaj na zachodzie. Jak np napisala Elwinter mozna uzyc jak nastepuje...

eliwinter napisał/a:
Hate, bezduszny...! 8-)


A przyklad jest przypadkowy mniemam?

Trudno wyminiac wsztskie odcienie uzwania tego slowa. Jesli idzie o filozfie Sankja (by podac przyklad) Dusze ma wsztsko co przechdzi 6 stanow;

-rodzi sie
-rosnie
-trfa
-wydala produkty uboczne (W sanji sa tak nazwane dzieci u ludzi, owoce u drzew, potomstwo u zwierzat)
-starzeje sie
-umiera.

Zaklada sie ze kazdy elemnt ktry pzrechdzi te 6 stanow ma Dusze, a ktry nie jej nie ma. Np plastikowy grzebien by nie mial, kamien tez nie, ale juz np Drzewo, motyl, czy chraboscz, przechdzac przez te stany zyja. Dodakowym elmntem jest SWIADOMOSC. ktora moze byc az w 18 rodzajach. Tak jak jest swidomosc w snie inna niz na jawie, a osoby shizfrenicznej inna niz zyjaca w jednym swiecie podbnei jest jej 18 rodzajow. Swiadomosc jest symptomem Atmy (duszy) tak jak np slodkosc jest symoptomem tego ze w herbacie jest cukier. Nie mozna cukru zlapac w reke ale mozna go poznac za pomoca roznego rodzju swiadomsci.

Temat o duszy byl gdzies indziej, ale dociekliwosc (lub brak docikilwsci i slepiota) makleri powduje ze az chce sie pisac.

szalonykot - 2012-04-20, 16:03

Tomasz Makrela napisał/a:
Dusza jako taka to nienaukowy debilizm, który należy oceniać tak samo jak istnienie krasnoludków uciekających przed ludzkim spojrzeniem.
.

Nie chcę Cię przerażać, ale pod wpływem pewnej substancji z grupy deliriantów widziałem własnie takie małe krasnoludki, ale tylko kątem oka. Jeśli spojrzałem się na nie, momentalnie powstawały jakby wrota do innego wymiaru, krasnoludki w nie wchodziły i znikały. Może w takim razie krasnoludki, jednorożce i Latający Potwór Spaghetii na prawdę istnieją, tyle że w innym wymiarze i można się z nimi spotkać poprzez medytację lub substancje psychoaktywne? Dodam że wcześniej słyszałem o krasnoludkach, ale nigdy w życiu o krasnoludkach uciekających przed wzrokiem.
Ale abstrahując od duszy, w którą nie wierzę - jeśli nie należy chronić życia, lecz życie odczuwające emocje i ból - to czy jeśli np. za 30 lat inżynieria genetyczna będzie w stanie stworzyć nieodczuwające bólu i emocji, lecz tylko rosnące i tuczące się zwierzaki, to jako weganin nie powinienem mieć przed tym oporów?

Tomasz Makrela - 2012-04-20, 16:22

szalonykot napisał/a:
Może w takim razie krasnoludki, jednorożce i Latający Potwór Spaghetii na prawdę istnieją, tyle że w innym wymiarze i można się z nimi spotkać poprzez medytację lub substancje psychoaktywne?


Albo po prostu umysł płata nam figla. Znamienne jest to, że dziwne stworki, które ludzie widują po grzybkach, w trakcie śmierci klinicznej czy eksterioryzacji - są na ogół stworkami bliskimi dla danej osoby. Katolik zobaczy Jezuska, muzułmanin Mahometa, wielbiciel s-f ufoludka, małe dziecko krasnoludka, a Paweł gadającego mlecza i Krysznę. Jeśli faktycznie zmiana stanu świadomości przenosi nas do innego wymiaru, a nie jest jedynie szachrajstwem mózgu, to czemu tamtejsze istotki tak dziwnie korespondują z tym, co mamy w głowie? Czemu krasnoludki widuje człowiek wychowywany w kulturze, w której krasnoludki pełnią ważną rolę w bajkach itd. - a człowiek, który krasnoludków nie zna, ale zna inne dziwolągi - zobaczy właśnie je?

szalonykot napisał/a:
Ale abstrahując od duszy, w którą nie wierzę - jeśli nie należy chronić życia, lecz życie odczuwające emocje i ból - to czy jeśli np. za 30 lat inżynieria genetyczna będzie w stanie stworzyć nieodczuwające bólu i emocji, lecz tylko rosnące i tuczące się zwierzaki, to jako weganin nie powinienem mieć przed tym oporów?


To już zależy od ujęcia weganizmu. Utylitarysta zapewne nie widziałby nic przeciwko. Ja też. Zerknij do tego tematu, taka hodowla by mi odpowiadała. Ale nie wszyscy się ze mną zgodzili.

Jeśli jednak zgodzimy się na hodowlę takich zwierzęcych zombie, to musimy konsekwentnie uznać, że nie ma nic złego w celowym płodzeniu anencefalicznych niemowląt, aby sobie od nich pobrać organy lub po prostu zjeść ludzką szyneczkę.

pawel - 2012-04-20, 21:20

szalonykot napisał/a:
jeśli np. za 30 lat inżynieria genetyczna będzie w stanie stworzyć nieodczuwające bólu i emocji, lecz tylko rosnące i tuczące się zwierzaki, to jako weganin nie powinienem mieć przed tym oporów?


A jesli np dziaj zanim sie zabije zwierze w rzezni poda mu sie srodek nasenny? I Zwierze umrze spiac i sniac o kaszy? Zapewne wedlog utylitrystow to ok, bo LICZY SIE ZE NIE CIERPI.

Pozatym nie zapominajmy ze Dzieci plodowe to poprstu zwiazki chemiczne, troszke sluzu wody miesa, az dziwic sie mozna ze te kupe miesa, krwi kosci, ot 80% wody zwiemy Tomaszem Maklera. Chyba tylko z powdow estetycznych do ktrych w ostecznym rozrachunku sie prznajmy? Zeby kawal miesa zwac Tomaszem? Wstyd.

Nic to.

szalonykot - 2012-04-20, 22:43

Tomasz Makrela napisał/a:
szalonykot napisał/a:
Może w takim razie krasnoludki, jednorożce i Latający Potwór Spaghetii na prawdę istnieją, tyle że w innym wymiarze i można się z nimi spotkać poprzez medytację lub substancje psychoaktywne?


Albo po prostu umysł płata nam figla. Znamienne jest to, że dziwne stworki, które ludzie widują po grzybkach, w trakcie śmierci klinicznej czy eksterioryzacji - są na ogół stworkami bliskimi dla danej osoby. Katolik zobaczy Jezuska, muzułmanin Mahometa, wielbiciel s-f ufoludka, małe dziecko krasnoludka, a Paweł gadającego mlecza i Krysznę. Jeśli faktycznie zmiana stanu świadomości przenosi nas do innego wymiaru, a nie jest jedynie szachrajstwem mózgu, to czemu tamtejsze istotki tak dziwnie korespondują z tym, co mamy w głowie? Czemu krasnoludki widuje człowiek wychowywany w kulturze, w której krasnoludki pełnią ważną rolę w bajkach itd. - a człowiek, który krasnoludków nie zna, ale zna inne dziwolągi - zobaczy właśnie je?

To że np. w stanie śmierci klinicznej czy jakiejkolwiek sytuacji gdy do organizmu dostaje się dimetylotryptamina widuje się to, w co się wierzy nie znaczy, że to fejk, raczej że wyobrażenia na temat stworów z innego wymiaru nieco się różnią w zależności od regionu, ale to nie znaczy że są wymyślone - np. wizerunki Jaszczurów z Kosmosu widuje się na malowidłach w jaskiniach na całym świecie, a komunikować się możesz z osoba którą uznajesz za swojego mistrza, Bóg którego ewentualnie zobaczysz może mieć różne wizerunki, ale pozostaje tym samym Bogiem, poza tym czytając o doznaniach medytacyjnych bądź psychedelicznych osób uduchowionych dość kuriozalna wydaje mi się zbieżność niektórych faktów (podobne przesłania, za każdym razem czucie że otwiera się właśnie ta, a nie inna czakra) nie wspominając o oświeceniu którego nauka nie potrafi logiczne wytłumaczyć. Poza tym powtarzam jeszcze raz, że podejrzane mi się wydaje, że nigdy w życiu nie słyszałem o jakichkolwiek stworkach "uciekających przed wzrokiem", a na haju widziałem właśnie takie coś.
Also, nie można widzieć Mahometa bo w Islamie jest zabronione przedstawianie go.
Cytat:

szalonykot napisał/a:
Ale abstrahując od duszy, w którą nie wierzę - jeśli nie należy chronić życia, lecz życie odczuwające emocje i ból - to czy jeśli np. za 30 lat inżynieria genetyczna będzie w stanie stworzyć nieodczuwające bólu i emocji, lecz tylko rosnące i tuczące się zwierzaki, to jako weganin nie powinienem mieć przed tym oporów?


To już zależy od ujęcia weganizmu. Utylitarysta zapewne nie widziałby nic przeciwko. Ja też. Zerknij do tego tematu, taka hodowla by mi odpowiadała. Ale nie wszyscy się ze mną zgodzili.

Jeśli jednak zgodzimy się na hodowlę takich zwierzęcych zombie, to musimy konsekwentnie uznać, że nie ma nic złego w celowym płodzeniu anencefalicznych niemowląt, aby sobie od nich pobrać organy lub po prostu zjeść ludzką szyneczkę.

Mózg rozjebany. Większość życia byłem agnostykiem, ale po przeczytaniu tego chyba zacznę wierzyć w Boga, może to nielogiczne, ale chociaż wybiorę mniejsze zło.

Milia - 2012-04-21, 09:21

Szalony kot,
wracajac do twojego pierwotnego pytania (bo tu sie rozwinela dyskusja o krasnoludkach), zabijanie zwierzat jest zle poniewaz zwierzeta maja instynkt, znacznie lepiej rozwiniety niz my ludzie (u nas instynkt zastapilo rozumowanie) i czuja co je czeka, i jest to dla nich przerazajacy moment, tym bardziej ze zazwyczaj nie trwa to chwile tylko dlugie godziny: zapakowanie krowy do ciezarowki (krowa nigdy nie jechala i boi sie bo sa to dla niej nienzane i niewygodne okolicznosci), podroz (jedzie na stojaco, cos nia trzesie i meczy sie zeby utrzymac rownowage), wypakowanie z ciezarowki, wepcheniecie do "poczekalni" gdzie juz czuc krew i slychac muczenie tych ktore wlasnie sa na ostatnim etapie, umieszczenie w korytarzu: odpowiednio ciasnym aby krowa nie mogla sie odwrocic i uciec bo narobilaby wtedy strasznego zamieszania, innymi slowy nie moze sie ruszyc w inna strone niz do przodu, i musi isc mimo ze slyszy, widzi i CZUJE co sie z przodu dzieje.
Wyobraz sobie, gdybys ty byl(-a) taka krowa (badz swinia, ze juz pomine kurczaki powieszone za noge i hustajace sie w rytm jednostajnego ruchu tasmy jadacej w kierunku w kierunku tasaka), gdybys ty byl(-a) takim zwierzeciem, pozbawionym ruchu i mozliwosci odwrotu, co bys czul(-a)?
Plus przypadki niedobicia zwierzecia (szacuje sie ze we francuskiej fabryce miesa Charal, okolo 20-30 procent krow jeszcze zyje kiedy sie je tnie na kawalki). Zabija sie ich tyle na minute ze nikt nie patrzy czy ktoras czasem jeszcze sie rusza. Zreszta nawet gdyby, to tasmy nikt nie zatrzyma zeby ja dobic. Zatrzymanie tasmy chocby na jedna minute to straty liczone w pieniadzach.
Nawet jesli zdecydujesz jesc zwierzeta tylko z ekologicznych hodowli (w co nie wierze, zwazywszy na ich cene i na twoje - prawdopodobne - zapotrzebowanie), to wiedz ze malo kto obecnie sprowadza rzeznika do oborki, zeby rozprawil sie ze zwierzeciem. Sa transportowane tak jak to opisalam powyzej, i koncza tak czy inaczej w ubojni. Nie mysl ze gina na trawce, sianku, we wlasnej oborce. Normy higieniczne na to nie pozwalaja.

Jesli jest w nas ludziach "boska czasteczka", to uwazam ze jest ona nam po to zebysmy mieli wybor. My nie lwy, ze musimy zjesc gazele. My MOZEMY, nie musimy. Uwierz mi, wegetarianizm nie jest ani smutny ani trudny. Wcale nie jemy "tylko trawy". Jesli masz jakis zeszyt z przepisami, zajrzyj do niego i odhacz potrawy kore sa bez miesa. Zaloze sie ze takie masz. Przeciez nie jesz miesa co dzien. Zacznij od tego, od tych paru dan. Jesli lubisz gotowac, to juz jestes na dobrej drodze. Kup sobie w ksiegarni wegetarianska ksiazke kucharska, zobaczysz jakie sa bogate, kolorowe. Gotowanie wegetarianskie jest o wiele latwiejsze niz gotowanie z miesem, moze tylko trudniej o pomysl, ale w ksiazce kucharskiej masz 100 stron pomyslow :)
Sprobuj!


yuka66 - 2012-04-21, 11:34

Milia, bardzo dobrze to napisałaś :)
pawel - 2012-04-21, 13:27

Co do pierwtnego pytania.
Po pierwsze jaki jest AKSJOMAT.
Zaluszmy ze jest nim jednak DOBRO. Wtedy...
Zabijanie jest zle bo odbiera zycie ktorego zesmy nie dali.
W miare mozliwosci nalezy unikac zadawania nawet cierpinia (Nie mowic o zyciu).

Oglonie aksjomatem jest dazenie do dobra.
Dobro oznacza nie zabijanie i nie zadwanie cierpinia bez potzreby.


JEsli ktos ma inny aksjomat. I np uzna ze jest nim zdrowie i uzna ze wegetajanim jest zdrowszy dla niego samego. Wtedy z akjomatem, "liczy sie tylko moje dobro" tez moze zaprzestac zabijania.

Jesli ktos ma aksjomat ze "nie zastawiam sie robie jak spolecznstwo mnei wychowalo" wtedy jelsi sie urodzi w spoleczenstwie wegetajan tez nie bedzie zabijal.

Zalezy kto jaki ma aksjomat zycia, ( Z regoly nie uswiadomiony)

Łysica - 2012-04-22, 21:47

Szufla!
Do Tomasza Makreli,nie mam wszystkich polskich znaków na klawiaturze.
Do Szalonego Kota,
zabiles wlasnorécznie karpia?ja tak,
zabiles wlasnorécznie kure?ja tak,
zabiles wlasnorécznie swinie?ja tak,
pracowales na ubojni drobiu?ja tak.
Widzialem wzrok tych zwierzát na chwilé przed i w trakcie smierci,takze jak zobaczysz to na wlasne oczy,nie jakies tam YouTube czy telewizja,to przestaniesz zadawac glupie pytania "co jest nieetyczne w odrábaniu lba swini?" :siekieryzada:
Zrób to sam jak mówil Adam Slodowy,to moze cos do Ciebie dotrze.
Narazicho!!!

pawel - 2012-04-22, 22:24

Wazne jest tez moim zdaniem kontekst pytania./ Kazde pytanie jak sie rodzi ma jakis kontekst. W tym temacie autor nie okresla jego tak samo jakz azwczaj maklera. Jest to jednak falszwe zalozenie. Pytanie wyrwane z kontekstu rodzi wiecej nie porozumien niz rozwiazan. Gdyby wiiec autor napisal jak sie zrodzilo bylo by milo.

Czy sam chce zabijac? Czy ktos go o to spytal? Czy dla zartu? Nie ma czegos takiego jak pytanie samo- rodne. A gdyby bylo, to chciabym wiedziec jak ono wyglada?

szalonykot - 2012-04-23, 16:23

pawel napisał/a:
Wazne jest tez moim zdaniem kontekst pytania./ Kazde pytanie jak sie rodzi ma jakis kontekst. W tym temacie autor nie okresla jego tak samo jakz azwczaj maklera. Jest to jednak falszwe zalozenie. Pytanie wyrwane z kontekstu rodzi wiecej nie porozumien niz rozwiazan. Gdyby wiiec autor napisal jak sie zrodzilo bylo by milo.

Czy sam chce zabijac? Czy ktos go o to spytal? Czy dla zartu? Nie ma czegos takiego jak pytanie samo- rodne. A gdyby bylo, to chciabym wiedziec jak ono wyglada?

jestem wegetarianinem od 15 lat, weganinem od 6 miesiecy i po prostu nie rozumialem co jest zlego w ekologicznej hodowli.
teraz dochodze do wniosku, ze mam dwie opcje:
a) jako agnostyk uznac bezzasadnosc weganizmu, bo predzej zostanie wymyslone sztuczne mieso badz nieczujace zwierzeta niz ludzie przestana zabijac zwierzeta - wtedy powinienem zaczac jesc mieso, ale nie potrafie, za bardzo mnie brzydzi, zostalem wiec w pewnym sensie skrzywdzony przez samego siebie
b) jako osoba wierzaca uznac weganizm za dobry, gdyz zabijanie kogokolwiek dla przyjemnosci jest zle - wtedy powinienem bojkotowac malarstwo, muzyke i taniec
No nic, life is brutal and full of zasadzkas.

pawel - 2012-04-23, 18:54

szalonykot napisał/a:



jestem wegetarianinem od 15 lat, weganinem od 6 miesiecy

Dalej piszesz dosc ogolnikowo.
Czemu do tej pory byles wegetajaninem i bylo ok>?15 lat?

Co sie zminilo ze teraz sie nad tym zastanawiasz?

szalonykot napisał/a:

i po prostu nie rozumialem co jest zlego w ekologicznej hodowli.


Moim zdaniem jaka kolwiek sprawa pownna dazyc do dobra. A zabijanei i ranienie jest zle. Lepiej nie zadawac bolu innym istotom. Nawet slowem. Nie mowiac o wiezniach zabijaniu itp(chyba ze nie ma wyjscia)Ale ogolnei im mniej boluu tym lepiej.

szalonykot napisał/a:

teraz dochodze do wniosku, ze mam dwie opcje:
a) jako agnostyk uznac bezzasadnosc weganizmu, bo predzej zostanie wymyslone sztuczne mieso badz nieczujace zwierzeta niz ludzie przestana zabijac zwierzeta


Tu jest nowy punkt, Uzalezniasz swoja diete od tego co jedza ludzie? Weganizm i wegetajhanim od tego co jedza ludzie? mozesz to jakos uzasadnic?

szalonykot napisał/a:

- wtedy powinienem zaczac jesc mieso, ale nie potrafie, za bardzo mnie brzydzi, zostalem wiec w pewnym sensie skrzywdzony przez samego siebie


To ze Cie to brzdzi czyli wartswa ESTETYCZNA (ale nie tylko) to dobra rzecz. Doszlismy do tego juz na przkadzie makleri. Dobrze popiersze zdawac sobei z tego sprawe. Potem napisze cos wiecej, na ten temat.
Bo to bardzo wazne.

szalonykot napisał/a:

b) jako osoba wierzaca uznac weganizm za dobry, gdyz zabijanie kogokolwiek dla przyjemnosci jest zle - wtedy powinienem bojkotowac malarstwo, muzyke i taniec
No nic, life is brutal and full of zasadzkas.


Czy moralnosc zalezy od wiary?

szalonykot - 2012-04-23, 20:08

pawel napisał/a:
szalonykot napisał/a:



jestem wegetarianinem od 15 lat, weganinem od 6 miesiecy

Dalej piszesz dosc ogolnikowo.
Czemu do tej pory byles wegetajaninem i bylo ok>?15 lat?

glupota
Cytat:

Co sie zminilo ze teraz sie nad tym zastanawiasz?

rozmowy z ludzmi
Cytat:

szalonykot napisał/a:

i po prostu nie rozumialem co jest zlego w ekologicznej hodowli.


Moim zdaniem jaka kolwiek sprawa pownna dazyc do dobra. A zabijanei i ranienie jest zle. Lepiej nie zadawac bolu innym istotom. Nawet slowem. Nie mowiac o wiezniach zabijaniu itp(chyba ze nie ma wyjscia)Ale ogolnei im mniej boluu tym lepiej.

ten problem jest juz rozwiazany, co do tego ze zadawanie bolu jest zle chyba nikt nie ma watpliwosci.
Cytat:

szalonykot napisał/a:

teraz dochodze do wniosku, ze mam dwie opcje:
a) jako agnostyk uznac bezzasadnosc weganizmu, bo predzej zostanie wymyslone sztuczne mieso badz nieczujace zwierzeta niz ludzie przestana zabijac zwierzeta


Tu jest nowy punkt, Uzalezniasz swoja diete od tego co jedza ludzie? Weganizm i wegetajhanim od tego co jedza ludzie? mozesz to jakos uzasadnic?

skoro jest tansze prostsze i miliardy razy bardziej latwiejsze do zaakceptowania dla ludzi rozwiazanie, to glupota byloby przypuszczac, ze ludzie powiedza "nie, w sumie to jednak bede jadl tofu"

Cytat:

szalonykot napisał/a:

b) jako osoba wierzaca uznac weganizm za dobry, gdyz zabijanie kogokolwiek dla przyjemnosci jest zle - wtedy powinienem bojkotowac malarstwo, muzyke i taniec
No nic, life is brutal and full of zasadzkas.


Czy moralnosc zalezy od wiary?

Moralność zależy od świadomości. W sytuacji w której nie ma logicznych argumentów za tym, że coś jest złe, a z metafizycznego punktu widzenia jest to złe, a moje sumienie podpowiada mi że jest to złe, siłą rzeczy muszę przyznać że jest we mnie coś wyższego co mną kieruje. Chyba że mam uznać że tak po prostu wyszło przez przypadek i z tym żyć, ale nie widzi mi się ta perspektywa.

pawel - 2012-04-23, 20:29

szalonykot napisał/a:

glupota


Nie oceniaj sie tak surowo. Wlasnie na tym polega nauka ze obala sie teorie ktre wczsiej bylu uwazane za swiete...




szalonykot napisał/a:

ten problem jest juz rozwiazany, co do tego ze zadawanie bolu jest zle chyba nikt nie ma watpliwosci.


jelsi ten problem jest rozwiazany czemu sie zastawiasz nad jedzeniem miesa? O ile dobrze rozumiem? Jesli chesz mozesz sie rozpisac. Uwazam sie za integetntnego ale mam prblem w DOKLADNYM Zrozumieniu tego co piszesz. A nei chce radzic dopuki nei zrozumiem.


szalonykot napisał/a:

skoro jest tansze prostsze i miliardy razy bardziej latwiejsze do zaakceptowania dla ludzi rozwiazanie, to glupota byloby przypuszczac, ze ludzie powiedza "nie, w sumie to jednak bede jadl tofu"



Ale sory dalej nie rozumiem. Zaluszmy ze 5 miliardow ludzi zrobi cos. A 2 zrobi cos innego. Jak to sie ma do Ciebie? robis zto co robi wiekszosc czy jaka jest zaleznosc miedzy liczba a Toba? Sory ze znow pytam o szczgoly.. (zapewne)

szalonykot napisał/a:

Moralność zależy od świadomości. W sytuacji w której nie ma logicznych argumentów za tym, że coś jest złe, a z metafizycznego punktu widzenia jest to złe, a moje sumienie podpowiada mi że jest to złe, siłą rzeczy muszę przyznać że jest we mnie coś wyższego co mną kieruje. Chyba że mam uznać że tak po prostu wyszło przez przypadek i z tym żyć, ale nie widzi mi się ta perspektywa.


Np Dzinisci nie wierza w Boga a zaslanija sobie usta Szmateczka by nie zabijac owadow. A sa nie wierzacy.

szalonykot - 2012-04-23, 22:03

Cytat:

jelsi ten problem jest rozwiazany czemu sie zastawiasz nad jedzeniem miesa? O ile dobrze rozumiem? Jesli chesz mozesz sie rozpisac. Uwazam sie za integetntnego ale mam prblem w DOKLADNYM Zrozumieniu tego co piszesz. A nei chce radzic dopuki nei zrozumiem.

Choćby nie wiem co, nie zacznę go jeść z powodów czysto prozaicznych, ale po prostu nie wiem czy to co robię ma sens.
Cytat:

Ale sory dalej nie rozumiem. Zaluszmy ze 5 miliardow ludzi zrobi cos. A 2 zrobi cos innego. Jak to sie ma do Ciebie? robis zto co robi wiekszosc czy jaka jest zaleznosc miedzy liczba a Toba? Sory ze znow pytam o szczgoly.. (zapewne)

W sumie to żadne, ale przemiana z obrońcy praw zwierząt w religijnego fanatyka jakoś mi się nie widzi.
Cytat:

szalonykot napisał/a:

Moralność zależy od świadomości. W sytuacji w której nie ma logicznych argumentów za tym, że coś jest złe, a z metafizycznego punktu widzenia jest to złe, a moje sumienie podpowiada mi że jest to złe, siłą rzeczy muszę przyznać że jest we mnie coś wyższego co mną kieruje. Chyba że mam uznać że tak po prostu wyszło przez przypadek i z tym żyć, ale nie widzi mi się ta perspektywa.


Np Dzinisci nie wierza w Boga a zaslanija sobie usta Szmateczka by nie zabijac owadow. A sa nie wierzacy.

Wierzą, że samsara ich rozliczy, więc tak czy siak system kary i nagrody nad nimi ciąży. Also, tradycja.

eliwinter - 2012-04-23, 22:27

szalonykot napisał/a:
Choćby nie wiem co, nie zacznę go jeść z powodów czysto prozaicznych, ale po prostu nie wiem czy to co robię ma sens.


mi na ten przykład za sens wystarczy świadomość odczuwania bólu przez inne istoty - nie życzę sobie, zeby w moim imieniu (z powodu np. mojej chęci zjedzenia schabowego, lodów śmietanowych, czy też zmniejszenia upływu czasu na obliczu itp) sprawiano cierpienie zwierzętom (czy też ludziom - bez znaczenia). Nie ma etycznego uśmiercania ("odrąbywania głowy")świni, krowy, kury czy psa, tak jak nie ma etycznego uśmiercania ludzi. Zwierzęta to istoty żyjące, odczuwające ból i emocje i nie nam decydować o ich życiu czy śmierci tak samo, jak nie nam decydować o życiu czy smierci ludzi.
Taka jest moja prawda i mój sens, ale z tego co obserwuję, każdy ma swoją prawdę i swój sens...

pawel - 2012-04-23, 23:45

szalonykot napisał/a:

Choćby nie wiem co, nie zacznę go jeść z powodów czysto prozaicznych, ale po prostu nie wiem czy to co robię ma sens.



No to jzu mowilsmy, aspekt estetyczny? O tym jak mowilem napisze potem bo jest to wazny motyw jak sie okazuje u wielu osob. Ale mi chdozi o podstawy? Czemu chcabys jesc mieso gdyby pominac estetyke? Uwazasz ze to dobre zabic krowa, psa, czy swinie? Jakos piszesz tak neijasno ze nie wiem o co chdzi. Choc z mego puntu widnzia wiekszosc osob tak pisze; )

szalonykot napisał/a:

W sumie to żadne, ale przemiana z obrońcy praw zwierząt w religijnego fanatyka jakoś mi się nie widzi..


Znow nie rozumiem.
Mowilmy o tym ze 5 miliardow ludzi moze jesc mieso. Jaki zwiazek ta liczba ma z Toba a jaki z religja kopletnie nei rozumiem. Zapowadala sie ciekawa dyskusja..


szalonykot napisał/a:

Wierzą, że samsara ich rozliczy, więc tak czy siak system kary i nagrody nad nimi ciąży. Also, tradycja.


To prawda. Refleksja Dzinsjska doszla do wniosku ze istnije dusza, istnije reinkanacja ale ze tzreba prznac ze nie ma Boga. Dlatego w Boga nie wierza ale jzu w cierpienie wierza. Moranosc to oddzilny temat. Mam wrazenie ze rozumiesz ja w dosc dziwny sposob. Jakby nie bylo moranosc ateistycznej? Dla mnei tO GIGANTYCZNE UPRSZCZENIE.

Tomasz Makrela - 2012-04-24, 01:00

Szalony Kocie, prosiłeś co prawda, abyśmy nie zagłębiali się nazbyt w ideologię, myślę jednak, że warto sięgnąć po pewną filozoficzną ideę, która być może pozwoli ci spojrzeć na zwierzęcą śmierć pod innym kątem.

Idea ta nie ma żadnego związku z Bogiem, którego z niezrozumiałych dla mnie powodów sprzęgasz ze sprzeciwem wobec zabijania zwierząt. Wśród wegan jest znacznie więcej ateistów niż wśród mięsożerców. 63 % użytkowników tego forum określiło się jako ateiści bądź agnostycy. Na forum miłośników schabowego proporcja niedowiarków do teistów o wiele bardziej przypominałaby tę właściwą dla ogółu społeczeństwa. Ojciec wyzwolenia zwierząt, Peter Singer, jest ateistą. Zapewne wielu innych prozwierzęcych etyków również, ale nie chce mi się teraz sprawdzać. W rzeczywistości to większość religij odgrodziła nas od zwierząt, dławiąc sumienia i wyzwalając okrucieństwo.

Rzeczona idea nazywa się antygatunkowizmem. Po angielsku antyspeciesism. Nazwy bez wątpienia obrzydliwe, ale nie oceniajmy książki po okładce.

Antygatunkowizm zakłada nieistotność granic gatunkowych podczas przyznawania praw. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że pszczoły mają otrzymać czynne prawo wyborcze. Chodzi o to, by podczas namysłu nad przyznaniem protekcji moralnej, patrzeć wyłącznie na cechy jednostkowe danej istoty, zamiast szowinistycznie faworyzować przedstawicieli naszej grupy.

Masz na przykład świnię i człowieka upośledzonego umysłowo. Jedno i drugie jest tak samo inteligentne, tak samo świadome, tak samo czuje, myśli i tak dalej. Przy założeniu ceteris paribus, antygatunkista powiedziałby, że są to byty równie wartościowe. Gatunkista jednak - czyli przeciętny człowiek - zaprzeczyłby z całą mocą, uważając, że sama przynależność do homo sapiens czyni człowieka istotą ważniejszą.

Który z nich ma rację?

Gatunkowizm bardzo trudno obronić. Skoro bowiem możemy faworyzować członków swojego gatunku, to czemu mielibyśmy się sprzeciwiać faworyzowaniu przedstawicieli własnej rasy czy płci? Różnica między tymi szowinizmami dotyczy stopnia, a nie rodzaju. Czemu można faworyzować ze względu na gatunek, a ze względu na rasę już nie? Albo czemu nie wyznaczyć granicy na linii rodzaju, gromady, infrarzędu lub królestwa? Czemu nie dyskryminować ze względu na grupę etniczną? Skoro fakt, że człowiek jest statystycznie inteligentniejszy od szympansa, ma dawać mu prawo do panowania nad tymże, to trzeba konsekwentnie uznać, że Żydzi aszkenazyjscy, którzy w testach IQ osiągają wyniki 110-115, powinni mieć prawo do niewolenia Hotentotów, którzy w takich testach radzą sobie o wiele gorzej.

Oceniać się powinno jednostkowo. Twierdzenie, że upośledzony człowiek jest wart więcej wyłącznie ze względu na to, że grupa, do której należy, jest warta więcej - ma bardzo krótkie nogi. Idąc tym tokiem rozumowania moglibyśmy przyznać mężczyznom większe prawo do studiowania na kierunkach technicznych, bowiem statystycznie mężczyźni lepiej sobie na nich radzą. Albo moglibyśmy ograniczyć Murzynom dostęp do funkcji publicznych, bo Murzyni statystycznie popełniają więcej przestępstw. Tak jak w przypadku człowieka i świni, zamiast oceniać jednostkowo, patrzylibyśmy na średnią statystyczną danej grupy i na tej podstawie przyznawali jednostkom prawa. Skoro mierzi nas taka zbiorowa odpowiedzialność czy zasługowość w przypadku rasy czy płci, to czemu bez oporów akceptujemy ją, gdy idzie o gatunek?

Wydaje się zatem, że gatunkowizm jest błędny. Co to oznacza dla kwestii zabijania zwierząt? Otóż jeśli gatunkowizm jest błędny, to nie ma moralnej różnicy między zabiciem świni a zabiciem upośledzonego człowieka o takich samych zdolnościach mentalnych jak świnia. Jeśli zabijanie kalek widzi ci się jako ohydne moralnie, to powinieneś tak samo spojrzeć na zabijanie zwierząt o podobnych przymiotach intelektualnych.

pawel - 2012-04-24, 13:19

Przyszedl mi do glowy taki przyklad. Moze a nuz Ci sie przyda.

Zaluszmy zjesz w czasach Nazistowskich Niemiec. Hitler dochdzi do wladzy w 33, i zacznaja sie znane nam dzialania. Zaluszmy ze ty tam jestes i oczywscie wiesz ze to nie jest zbyt fer zabijac zydow, cyganow, Polakow, ale sobie myslisz.

a) Wiekszosc sosob popiera Hitlera, wiec chyba ja tez powininem (to metafora odsnie watpiwosci o liczbe a twoja diete). Skoro wiekszosc popiera ja tez musze.

b) pozatym mysle (ty tak myslisz) mam do wyboru albo zgodzic sie z Hitlerem albo byc religijnym fanatykiem. Albo to, albo to. Czy to napewno? Czy osoba zyjaca w czasach Hiltera nie moga byc Prawym i godnym czlowiekiem bedac np ateista? Albo majac swoja wlasna moralnosc? Czemu ten podzial?

c) A co jesli Zydzi idac do komur gazowych sie ciesza? Przeciez mowi im sie ze ida pod prysznic, no pozatym biora przsznic i umieraja zadowlani (to na wypadek argumntu ze niedugo w zrezniach beda zwierzeta zabijane ze srodkiem przecwbolowym)

Czy nie jest tak ze niezlazlnie od;
a)ilosci osob cos robiacych
b) tego czy jestes religijny czy nie
c) tego czy osba umirajaca cierpi czy nie

Ty i tak wiesz co jest dobre a co zle? Wiesz co jest fer a co jest chamstwem?
Nie muszisz obiczac czy jeden maly zyd ma tyle cierpinai co 2 dorosych Niemcow, poprstu wiesz co jest ok co nie?

Co myslsiz o tym porwnianiu czy Ci sie przdalo?

szalonykot - 2012-04-24, 17:52

Ostatnio czytałem, że współczucie dla istot jest zależne od bilansu przeżyć, jakich mogą one doznać - dlatego ludzie chętniej rozdepczą mrówkę niż zastrzelą szympansa. I dlatego wydaje mi się że antygatunkowizm jest co prawda bardzo szlachetną ideą, ale jest jak kolos na glinianych nogach - w przeciwieństwie do filozofii opartch na solidnych fundamentach jakimi mogą być reinkarnacja czy istota wyższa. To trochę tak jakbym miał startować z ramienia Solidarnej Polski - niby jedyna różnica jest taka, że nie ma najwyższego wodza, ale na dłuższą metę kandydując jako PiSowiec przynajmniej wierzę w to co robię (to był tylko przykład, mam lewicowe poglądy).
pawel - 2012-04-24, 18:03

Ale dalej nie rozumiem czemu uwazasz ze zabijanei zwierzat jest ok? W czym prblem.
Jestes integentny umiesz chyab napisac o co chodzi?

szalonykot - 2012-04-24, 20:49

pawel napisał/a:
Ale dalej nie rozumiem czemu uwazasz ze zabijanei zwierzat jest ok? W czym prblem.
Jestes integentny umiesz chyab napisac o co chodzi?

Nie wiem czy jest ok, w tym problem. To sie chyba nazywa "rosterki moralne".

eliwinter - 2012-04-24, 21:13

szalonykot napisał/a:
Nie wiem czy jest ok, w tym problem. To sie chyba nazywa "rosterki moralne".


nie jest ok, zaufaj mi... 8-)

marti - 2012-04-24, 23:35

Nie może być ok, skoro wynika z egoistycznych pobudek (upraszczając - z ekonomii), jedyne zabicie jakie mogłabym popełnić, to dajmy na to potrącona ciężko sarna na poboczu, widać, że zaraz umrze, nie ma nawet jak zapakować do samochodu i do weta, bo z samego stresu padnie, więc żeby skrócić cierpienie (tak wiem, ładnie to się nazywa), myślę że jest to usprawiedliwione, w przeciwnym wypadku absolutnie nie.
szalonykot - 2012-04-25, 19:29

marti napisał/a:
Nie może być ok, skoro wynika z egoistycznych pobudek (upraszczając - z ekonomii), jedyne zabicie jakie mogłabym popełnić, to dajmy na to potrącona ciężko sarna na poboczu, widać, że zaraz umrze, nie ma nawet jak zapakować do samochodu i do weta, bo z samego stresu padnie, więc żeby skrócić cierpienie (tak wiem, ładnie to się nazywa), myślę że jest to usprawiedliwione, w przeciwnym wypadku absolutnie nie.

a zabijanie bakterii ktora nic nie czuje ale zyje, mieszajac farbe do namalowania obrazu jest bardziej ok niz zabicie prosiaka, ktory nic nie czuje ale zyje, zeby go zjesc?

Tomasz Makrela - 2012-04-25, 19:40

Według mnie nie ma różnicy, ale - powtarzam - przyjęcie mojej perspektywy wymaga stwierdzenia, że nie ma nic złego w celowym płodzeniu anencefalicznych niemowląt i ich późniejszym zabijaniu. Ty, zdaje się, ten ostatni pogląd odrzucasz. Skoro zatem widzisz różnicę między zabiciem bakterii a zabiciem nic nie czującego człowieka, to powinieneś również widzieć różnicę między zabiciem bakterii a zabiciem nic nie czującego prosiaka.
szalonykot - 2012-04-25, 21:16

Tomasz Makrela napisał/a:
Według mnie nie ma różnicy, ale - powtarzam - przyjęcie mojej perspektywy wymaga stwierdzenia, że nie ma nic złego w celowym płodzeniu anencefalicznych niemowląt i ich późniejszym zabijaniu. Ty, zdaje się, ten ostatni pogląd odrzucasz. Skoro zatem widzisz różnicę między zabiciem bakterii a zabiciem nic nie czującego człowieka, to powinieneś również widzieć różnicę między zabiciem bakterii a zabiciem nic nie czującego prosiaka.

Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Nie wiem, po prostu nie wiem.

Milia - 2012-04-25, 21:53

Skoro nikt cie tu nie przekonal, to pozostan przy tym z czym przyszedles: nie jedz miesa bo cie brzydzi, i przestan zastanawiac sie zbytnio i filozofowac bo skonczysz jak Pawel i Makrela (ich wypowiedzi maja zazwyczaj milion linijek, a po zmudnej lekturze okazuje sie ze nic konkretnego nie zostalo napisane :lol )
szalonykot - 2012-04-26, 16:59

Milia napisał/a:
Skoro nikt cie tu nie przekonal, to pozostan przy tym z czym przyszedles: nie jedz miesa bo cie brzydzi, i przestan zastanawiac sie zbytnio i filozofowac

posrednio mnie przekonaliscie - o reszte pytam etykow i filozofow, mam nadzieje ze dojde do czegos wartosciowego.

Tomasz Makrela - 2012-04-26, 17:05

Jeśli znasz angielski, to poczytaj Toma Regana i Gary'ego Francione'a. To najbardziej znani teoretycy praw zwierząt, którzy powinni ci dostarczyć sporo argumentów za niezabijaniem braci mniejszych. (Peter Singer nie uznaje praw zwierząt, a i przeciw zabijaniu tychże specjalnie nie oponuje, gdy chodzi o zwierzęta pozbawione samoświadomości.)
eliwinter - 2019-02-26, 07:35
Temat postu: Re: Zabijanie zwierzat
szalonykot napisał/a:
Szukam w googlu juz od poltorej godziny i nie potrafie znalezc odpowiedzi na jedno podstawowe pytanie:
Dlaczego zabijanie zwierzat jest zle? Wszedzie pisza o rzeczach typu scisniecie w malych klatkach, stres, cierpienie, ale jesli ktos je mieso z uprawy ekologicznej, gdzie zwierze zyje bez zadnego stresu ani bolu (z wyjatkiem momentu smierci, ale przeciez gdyby zylo na wolnosci tez smierc by je zabolala), to czemu mialby przestac je jesc? Gdy rozmawiam z ludzmi o weganizmie czesto uzywaja tego argumentu - o Boze to okropne, ale ja jem z ekologicznych/zaczne jesc z ekologicznych. Wlasciwie co w tym zlego? Ze to nienaturalne? Zwierzetom jest obojetne ze od czasu od czasu jakis homo sapiens da im troche zarcia przeciez. Dla mnie osobiscie bezzasadne zabicie jakiejkolwiek zywej istoty jest zle, ale ludzie wyskakuja mi z tekstem ze sa wychowani w kulturze w ktorej zycie ludzkie jest wazniejsze od zwierzecego, zebym wyp*erdalal do Azji z takimi pogladami. I w sumie maja racje. Tak mi sie wydaje. I prosze nie mowcie ze zwierzeta nie wierza w Boga, tylko powiedzcie mi jaki jest argument za nieetycznoscia odrabania swini glowy, bez zaglebiania sie w ideologie.

powyższy cytat dla przypomnienia tematu...

poniższy jako tłumaczenie:
(nie jestem biegła w angielskim - jeśli popełniłam kardynalny błąd, prosze o poprawkę)
Cytat:
JEŚLI "BÓG PRZEZNACZYŁ ZWIERZĘTA JAKO POKARM DLA LUDZI"
TO DLACZEGO STWORZYŁ JE Z MÓZGIEM
POŁĄCZONYM Z CENTRALNYM UKŁADEM NERWOWYM
CO SPRAWIA, ŻE CZUJĄ BÓL W TEN SAM SPOSÓB JAK MY (LUDZIE)?

TO MI WYGLĄDA NA ROBOTĘ DIABŁA...


stont

orzechova - 2019-02-26, 09:21

doskonałe tłumaczenie :jezus:
eliwinter - 2019-02-27, 07:42

orzechova napisał/a:
doskonałe tłumaczenie :jezus:

dzięki :oops: :lewituje:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group