Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Wegańskie Wesele ?

lovela5 - 2012-10-12, 22:15
Temat postu: Wegańskie Wesele ?
Jaka jest Wasza opinia na temat WEGAŃSKIEGO WESELA ?

Dużo słyszę że jest to zły pomysł ponieważ jest to brak szacunku i wciskanie mięsożernym "trawy i trocin".... Ludzie mogą się obrazić i wogóle wyjść.....

Są też opinie że jest to dobry pomysł aby właśnie pokazać że jedzenie wegańskie też jest super. Wkońcu wesle jest jakimś odzwierciedleniem państwa młodych i jeśli oni są weganami to dlaczego musi być mięso?

A co wy myślicie ?

Jeśli jesteście weganami/wegetarianami jakie byłoby Wasze wesele ?

Miła Gosia - 2012-10-12, 22:18

lovela5 napisał/a:
Dużo słyszę że jest to zły pomysł ponieważ jest to brak szacunku i wciskanie mięsożernym "trawy i trocin".... Ludzie mogą się obrazić i wogóle wyjść.....

myślę, że jak mają odstawiać takie akcje to nie zasługują żeby w ogóle tam być

Krowa - 2012-10-12, 22:20

Jeśli ktoś przychodzi na moje wesele z myslą, że moim zadaniem jest zadowalanie go, to sorry... Brakiem szacunku jest wciskanie ludziom mięsa na weselu osoby, która sobie tego nie życzy. Niestety, najczęściej tego szacunku nie mają do młodych ich własni rodzice. Smutne.
tiger - 2012-10-12, 22:29

lovela5 napisał/a:
. Ludzie mogą się obrazić i wogóle wyjść.....



to niech dają prezenty i wynocha ;) .....a szacunek dla gospodarzy?
Krowa napisał/a:
Niestety, najczęściej tego szacunku nie mają do młodych ich własni rodzice. Smutne.


szczera prawda....bo co rodzina powie :shock:

lovela5 - 2012-10-12, 22:34

Dziwie się niektórym ludziom jak im mówię o wegańskim weselu ... Ich reakacja jest taka ---> :shock:
i wszyscy (mięsożercy) wyobrażają sobie odrazu że nikt nie przyjdzie i każdy będzie siedział głodny..... i że to w ogóle jakieś narzucanie ludziom moich fanaberii, wciskanie im wege żarcia na siłę i kompletny brak szacunku. ŁO MATKO tak jakby się nie dało dnia czy dwóch beż padliny przeżyć ???


Moim zdaniem to właśnie fajny sposób aby pokazać im że wegańskie jedzienie jest naprawdę super i może smakować nawet lepiej niż te wszystkie mięsne potrawy cieknące tłuszczem.

Krowa - 2012-10-12, 22:36

Tylko kto Ci to na to wesele ugotuje? Dla mnie wyłącznie tutaj byłby problem.
lovela5 - 2012-10-12, 22:42

Krowa napisał/a:
Tylko kto Ci to na to wesele ugotuje? Dla mnie wyłącznie tutaj byłby problem.


Wiesz co sama się zastanawiałam nad tym i na poaczatku myślałam że sama to zrobie ewentualnie z pomocą mamy i szwagrowej, ale znalazłam ten post na blogu : http://wiecejyofu.blox.pl...KIE-WESELE.html

i przy okazji catering AVOCADO którzy podobno mogą przygotować takie wesele.... Nie znam kosztów, ale kontaktowałam się z tą firmą i ogólnie mają doświadczenie w różnych imprezach, ale właścicielka powiedziała że nawet zoorganizowała swoje własne wesele po wegańsku :)

czerwony_autobus - 2012-10-12, 22:44

Nie mówić nikomu i sprawdzić czy zobaczą że wegan. 8-)
Problemem jest jak mięsożerni chcą wciskać nam swoje jedzenie, w drugą stronę nie widzę problemu.

lovela5 - 2012-10-12, 22:56

czerwony_autobus napisał/a:
Nie mówić nikomu i sprawdzić czy zobaczą że wegan. 8-)
Problemem jest jak mięsożerni chcą wciskać nam swoje jedzenie, w drugą stronę nie widzę problemu.


To jest najlepszy pomysł. Pewnie wiekszość ludzi nawet nie odróżni mięsa od tofu. Już tak wiele razy widziałam gdzie osoba mięsożerna chwaliła danie " ale dobry kurczak" a to był jakiś wege kotlet.....

Łysica - 2012-10-12, 23:53

Szufla!
lovela5 napisał/a:
Są też opinie że jest to dobry pomysł aby właśnie pokazać że jedzenie wegańskie też jest super

To tak peace
lovela5 napisał/a:
Wkońcu wesle jest jakimś odzwierciedleniem państwa młodych i jeśli oni są weganami to dlaczego musi być mięso?

No nie musi.
Zgadzam się z Krową i Tigerem że mogą być początkowe obiekcje rodziców i/lub bliskiej rodziny.
lovela5 napisał/a:
A co wy myślicie ?

Możliwe że ktoś z początku pobrzęczy,ale jak już wjedzie na stoły rozmowna(gorzałka),to będą wszystko wciągać aż im się będą uszy trzęsły. :tupie:
A tak na marginesie,nie spotkałem żadnego mięsojada któremu by nie smakowało jedzonko wege. :hungry:

Milia - 2012-10-13, 09:33

A czy nie jest brakiem szacunku wciskanie ludziom niedobrego zarcia?
Bylam w zyciu juz na okolo 15 weselach i wiekszosci przypadkow zarcie bylo wstretne. Zazwyczaj jedyne na co z jako taka checia sie rzucam to (niesezonowe) winogrona, pomarancze i banany, ktore tak naprawde sa tam raczej dla dekoracji.
Ja kiedy wyszlam za maz jeszcze nie bylam wegetarianka. Gdybym miala robic wesele teraz to z pewnoscia chcialabym zeby bylo ono wegetarianskie, ale - szczerze - mysle ze pod naciskiem miesozernej rodziny uleglabym...
Dla przykladu, moj maz jest Francuzem i kiedy organizowalismy cala ta impreze to nawet fakt ze na stole ma byc francuskie wino a nie bedzie soku pomaranczowego i wodki budzil protesty. (Skonczylo sie tak ze dla tych wodkochlejow - na szczescie w mojej rodzinie jest ich bardzo malo - co najgorzej sie buntowali zorganizowalismy oddzielny stolik z wodka i sokiem. Mam nadzieje ze bylo im glupio. Nie wiem, nie bylam z nimi zamienic slowa. Jeden z nich w zeszlym roku zmarl na marskosc watraby. Spytacie sie mnie teraz po co takich ludzi zapraszac? Tak to jest ze jak zaprosisz jednego to zaraz musisz drugiego, a jak ich nie zaprosisz to zaraz sie okaze ze kuzynka kuzynki kuzynki jest twoja ulubiona kuzynka i glupio jej nie zaprosic skoro zaprosisz kuzyna kuzynki kuzyna. I sie tego towarzystwa zbiera.)
Takze mam wlasna opinie na ten temat, ale w praktyce nie wiem czy mialabym odwage zastosowac.
Natomiast baaaaaardzo chcialabym byc zaproszona na weg(etari)anskie wesele! :mrgreen:

Surri - 2012-10-13, 09:48

Nasza forumowa Madziara miała wegańskie wesele, wegański tort. Wsyscy się zajadali aż im się uszy trzęsły.

Nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek impreza z naszej (mojej i taffita) strony miała być niewegańska.
Myślę, że gdyby na naszym weselu pojawiło się mięcho to spora część rodziny i znajomych byłaby rozczarowana, ponieważ ludzie lubią do nas przychodzić na ,,coś innego".
No a jeśli ktoś miałby na mnie strzelić focha dlatego, że nie ma kawałka trupa na stole... to im wcześniej tym lepiej!

A o pomoc w przygotowaniu posiłków zawsze można poprosić wege znajomych ;)

Hate - 2012-10-13, 10:41

Częścią polskiej, obrzydliwej tradycji jest to, że wesele się robi dla gości. Tymczasem wesele powinno być przede wszystkim dla młodych. W moim pojęciu miłych wspomnień nie ma walających się po stołach szczątkach zwierząt.
Zaprzyj się lovela5 i zrób po swojemu. Ostatecznie to nie jest "jakaś twoja fanaberia" tylko troska o zwierzęta i empatia, której tym ludziom brakuje.

Mój brał miał wege ślub w konwencji indyjskiej. Gościom wszystko smakowało a nawet byli zaskoczeni, że wege kuchnia może być tak bardzo smaczna.

vanityy - 2012-10-13, 10:42

nie wyobrażam se innego. moj dom to nie hotel, moje wesele to nie restauracja.
I tak nie zaprosiłabym dalszej rodziny bo nie podtrzymuje z nią kontaktu więc nie widzę powodu udawania, że są mile widziani na ślubie i przyjęciu :D a moi przyjaciele i znajomi są selektywnie dobierani i nie ma wśród nich mentalnych wąsów ;) jeśli chodzi o zaproszenia ze strony przyszłego męża do jego sprawa i nawet jeśli on sam będzie mięsojadem to wesele bedzie wegańskie... i ch*j!

nie zniosłabym myśli, że z powodu mojego święta mają umrzeć jakieś zwierzęta.
zresztą po co jakieś szufladkowanie. to jedznie jak jedzenie z wykluczeniem paru składników. nie jakiś kosmos. większość ludzi je warzywa i owoce na co dzień, a jak jest do nich doklejona etykietka wegańśkie to już wielkie OJEZU A CO TO JEST?!

przy wigilijnym stole u przyjaciółki:
Ciotka- o to może ja barszczyku sobie naleje
Matka- zostaw to A. robiła, to jest wegańskie.

kutwa jedzenie jak jedzenie, dla ludzi, jadalne, nie truje, normalne tylko bez zwierzęcych ciał i wydzielin.

[ Dodano: 2012-10-13, 11:58 ]
Krowa napisał/a:
Tylko kto Ci to na to wesele ugotuje? Dla mnie wyłącznie tutaj byłby problem.


avocoda,
najadacze,
vegevani
to te wege/wegan kateringi które mi z marszu przychodzą do głowy, gdybym się zastanowiła to pewnie by mi się więcej przypomniało :)

light sensitive - 2012-10-13, 12:44

bylam na wege weselu i nie widzialam niezadowolonych lub głodnych gości. W dodatku ślub byl pary mieszanej - ona wegan, on mięsny.
sopocianka - 2012-10-13, 13:21

ja planuję wesele w przyszłym roku i wiecie co - niemal wszystko będzie mięsne (dla kilku "Marsjan" - w tym dla siebie - mam wymyślić indywidualne dania i przekąski).... Narzeczony jest mięsożerny, jego liczna rodzina, mająca wiejskie korzenie, jeszcze bardziej, moja familia również nie wyobraża sobie przyjęcia weselnego bez mięsa, więc cóż.... Przykre to, ale nie będę walczyć z wiatrakami. Spróbuję chociaż przeforsować brak stołu wiejskiego :roll: (aha, za knajpę z jedzeniem płacą nasi rodzice).

Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze kilka lat temu obwieszczałam z przekonaniem, że jeśli dojdzie kiedyś do mojego wesela, na pewno będzie w całości wegetariańskie...

tiger - 2012-10-13, 14:40

sopocianka napisał/a:
ja planuję wesele w przyszłym roku i wiecie co - niemal wszystko będzie mięsne

:(

Milia - 2012-10-13, 18:08

sopocianka napisał/a:

Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze kilka lat temu obwieszczałam z przekonaniem, że jeśli dojdzie kiedyś do mojego wesela, na pewno będzie w całości wegetariańskie...

Wlasnie to probowalam powiedziec (moj post na poprzedniej stronie). W teorii wszystko cacy: bunt, dobre checi, "tych to w ogole nie zaprosze", a w praktyce, kiedy dochodzi co do czego, nie wiedziec czemu ale nie wychodzi...

D.M. - 2012-10-13, 23:20

Jak i większość tu, uważam, że lepiej, żeby weganie robili wegańskie wesele. Robienie po innemu oznacza kompromis z postępowaniem wegańskim.

Ale inna sprawa, że mogą być sytuacje, kiedy czemuś taki właśnie kompromis może okazać się niezbędny. A zwłaszcza jeżeli jeden z narzeczonych nie jest wegetarianinem; wtedy naturalnie, że wesele może nie być wegańskie, i przeżyć takie wesele jest nie trudniej, niż żyć z takim partnerem; i wtedy chyba niech mięsne dania kupuje mięsożerny partner. :-P

chaberka - 2012-10-14, 21:38

moj chlopak jest miesozerca, ja wegetarianka - ze stopniowym nachylaniem sie ku weganizmowi. kazda nasza rozmowa o ewentualnym weselu konczy sie klotnia. on nie wyobraza sobie swojego wesela bez miesa - a ja z miesem. no coz ... najwyzej wesela nie bedzie.

jest tu na forum ktos, kto ma partnera - miesozerce i mieszka z nim pod jednym dachem? w jaki sposob dochodzicie do kompromisow? da sie w ogole tak zyc? ja coraz czesciej mam watpliwosci.. :(

filifjonka - 2012-10-14, 22:00

Moja rodzina nawet nie wie że jestem wege, więc bym ich o takim fakcie nie informowała :-D A co ich to obchodzi? Ja to nawet bym poszła dalej, bo wódki bym nie postawiła na stół. O ile w ogóle zechciałabym rodzinę zapraszać na wesele. O ile chciałabym robić wesele. O ile chciałabym się hajtać.
Hate - 2012-10-14, 22:19

chaberka zerknij sobie do tego tematu
chaberka - 2012-10-14, 22:46

hate - dzieki :)

filfionka - u mnie tez wystepuja te wszystkie "o ile". ale zakladajac, ze pewnego pieknego dnia zapragne wziac slub i zorganizowac jakies przyjecie z tego powodu, to bedzie klops :/

lovela5 - 2012-10-16, 11:48

chaberka napisał/a:
moj chlopak jest miesozerca, ja wegetarianka - ze stopniowym nachylaniem sie ku weganizmowi. kazda nasza rozmowa o ewentualnym weselu konczy sie klotnia. on nie wyobraza sobie swojego wesela bez miesa - a ja z miesem. no coz ... najwyzej wesela nie bedzie.

jest tu na forum ktos, kto ma partnera - miesozerce i mieszka z nim pod jednym dachem? w jaki sposob dochodzicie do kompromisow? da sie w ogole tak zyc? ja coraz czesciej mam watpliwosci.. :(


Ja również jestem w związku z mięsożercą i przyznaję że dajemy radę :) Muszę przyznać że jest on wyrozumiały i naprawdę lubi co gotuje, chociaż mięsa mu brakuje i np w restauracjach czy w pracy zawsze mięso jada. U nas w domu lodówka jest wegańska :) A co do ślubu on również bronił się rękami i nogami przed wegańskim weselem i sam proponował "pół na pół", ale mimo wszystko nie podobał mi się ten pomysł, ale jak pokazałam mu wege cateringi i wogóle że takie wege żarcie tez może przyzwoicie wyglądać i super smakować to troche zmiękł :)

Powiedział mi że aby go przekonać to żarcie musi byc zarąbiście smaczne. ---- Dlaczego taki wymóg ? gdyż na każdym weselu na którym byliśmy jedzenie było słabe i typowe.... Talarze samego mięcha, jakieś słabe surówki i ziemniaki.... Co to za jedzenie.... Nikt tak naprawde nie starał się zrobić coś innego. Albo jakoś więcej pracy wwsadzić w jedzenie. My jestesmy smakoszami, A więc nam obojgu zależy aby jedzenie było naprawde wyjątkowe i smaczne..... Tak więc gdy moje wesele się odbędzie włożę w to bardzo dużo pracy i energi aby jedzenie było naprawdę super i aby każdemu smakowało. :)

[ Dodano: 2012-10-16, 12:52 ]
sopocianka napisał/a:
ja planuję wesele w przyszłym roku i wiecie co - niemal wszystko będzie mięsne (dla kilku "Marsjan" - w tym dla siebie - mam wymyślić indywidualne dania i przekąski).... Narzeczony jest mięsożerny, jego liczna rodzina, mająca wiejskie korzenie, jeszcze bardziej, moja familia również nie wyobraża sobie przyjęcia weselnego bez mięsa, więc cóż.... Przykre to, ale nie będę walczyć z wiatrakami. Spróbuję chociaż przeforsować brak stołu wiejskiego :roll: (aha, za knajpę z jedzeniem płacą nasi rodzice).

Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze kilka lat temu obwieszczałam z przekonaniem, że jeśli dojdzie kiedyś do mojego wesela, na pewno będzie w całości wegetariańskie...


Współczuje że tak musi być :( Mi się wydaje że wesele powinno być dla pary młodej i powinno być ich odzwierciedleniem, a nie dla gości. Jeśli komuś nie pasuje to nie musi przyjść. Ja chyba nawet bym nikogo nie uprzedzała że moje wesele jest wegańskie.

Ale rozumiem że masz tu problem że Wasi rodzice płacą za knajpe... A więc pewnie ONI DECYDUJĄ..... :( Szkoda że tak jest. Ja mam o tyle szczęścia że rodzice chcą zapłacić za wszystko ale nie mają zamiaru sie wtrącać w przygotowania.




Z drugiej strony ludziska dają rade wytrwać przez wigilię bez mięsa (no ale ryba jest) i jakoś z tym żyją od lat. Nikt nie strzela focha że gdzie jest mięso. A więc na wege weselu też wytrzymają.... :) ) A wegańskiego od wegetariańskiego nikt z tych ludzi nawet nie odróżni :) )

Hate - 2012-10-16, 12:30

lovela5 napisał/a:
Muszę przyznać że jest on wyrozumiały i naprawdę lubi co gotuje, chociaż mięsa mu brakuje i np w restauracjach czy w pracy zawsze mięso jada
Złe podejście. Gdy piszesz, że jest wyrozumiały to mam wrażenie, że sama siebie traktujesz jak dziwadło, które nie je mięsa. Powinno być na odwrót. Jedzenie mięsa nie jest normalne. Zwłaszcza jeśli ma się świadomość tego co się dzieje ze zwierzętami w rzeźniach i na fermach.
lovela5 - 2012-10-16, 12:43

Hate napisał/a:
lovela5 napisał/a:
Muszę przyznać że jest on wyrozumiały i naprawdę lubi co gotuje, chociaż mięsa mu brakuje i np w restauracjach czy w pracy zawsze mięso jada
Złe podejście. Gdy piszesz, że jest wyrozumiały to mam wrażenie, że sama siebie traktujesz jak dziwadło, które nie je mięsa. Powinno być na odwrót. Jedzenie mięsa nie jest normalne. Zwłaszcza jeśli ma się świadomość tego co się dzieje ze zwierzętami w rzeźniach i na fermach.


Nie no raczej ja siebie nie traktuje jak dziwadło tylko jego dlatego że nie rozumie dlaczego to robię. Bo już wiele informacji i filmików mu przekazywałam. I niby dochdzi ale jednak nie... Ale ludzie tacy są. Pokażesz im coś takiego co jest przeciwne temu co robią to oni to oleją....
Mówiąc wyrozumiały miałam na myśli że nie mówi mi że to co robię jest bezsensu nawet jeśli sam nie rozumie i że sam nie narzuca mi mięsa albo nie mówi mi abym je gotowała...

vanityy - 2012-10-16, 15:45

[quote="lovela5"][quote="Hate"]
lovela5 napisał/a:
albo nie mówi mi abym je gotowała...

czasem nie wierzę, że kobiety są takie głupie. serio

lovela5 - 2012-10-16, 15:51

[quote="vanityy"][quote="lovela5"]
Hate napisał/a:
lovela5 napisał/a:
albo nie mówi mi abym je gotowała...

czasem nie wierzę, że kobiety są takie głupie. serio


nie rozumiem, co masz na myśl ?i

Hate - 2012-10-16, 16:25

lovela5 napisał/a:
Mówiąc wyrozumiały miałam na myśli że nie mówi mi że to co robię jest bezsensu nawet jeśli sam nie rozumie i że sam nie narzuca mi mięsa albo nie mówi mi abym je gotowała...
To znaczy, że jest w miarę normalny a nie wyrozumiały. W miarę bo jednak je mięso ;)
Ja bym powiedział, że to Ty jesteś wyrozumiała, że akceptujesz u niego tak okropny nawyk jakim jest jedzenie mięsa.
Know your value 8-)

lovela5 - 2012-10-16, 16:33

Hate napisał/a:
lovela5 napisał/a:
Mówiąc wyrozumiały miałam na myśli że nie mówi mi że to co robię jest bezsensu nawet jeśli sam nie rozumie i że sam nie narzuca mi mięsa albo nie mówi mi abym je gotowała...
To znaczy, że jest w miarę normalny a nie wyrozumiały. W miarę bo jednak je mięso ;)
Ja bym powiedział, że to Ty jesteś wyrozumiała, że akceptujesz u niego tak okropny nawyk jakim jest jedzenie mięsa.
Know your value 8-)


Myślę że oboje jesteśmy. Zaakceptował to że nie chcę smrodu mięcha w naszej lodówce :) Ogólnie rzecz biorąc to powinno być tak że on ma swoje jedzenie i robi sobie co chce i ja też mam swoje i robię co chcę :P Ale on się zgodził na wege i to bez jakiegos proszenia :) A lodóweczka jest pełna świerzutkich owoców i warzyw :D :D :D

Ale siłą nikogo nie można zmusić. Jedni chcą być weganami a inni niestety nie. A zmuszanie ludzi do nieczego nie prowadzi. Myślę że z czasem sam zrozumie i się zmieni :)

filifjonka - 2012-10-16, 19:38

Jeżyszku, jak tak sobie to czytam, to jeszcze bardziej uwielbiam swojego faceta.

Ja tak sobie myślę, że fajną opcją byłoby zrobienie jakiegoś egzotycznego cateringu w stylu hinduskim. Z masą korzennych przypraw. Nie podoba mi się wegańskie jedzenie, które udaje to "normalne", uważam że po wegańsku można przyrządzić mnóstwo niezastąpionych, oszałamiająco bajecznych potraw, bez uciekania się do imitacji, bo imitacja mięsa nigdy nie jest dobra.

lovela5 - 2012-10-16, 19:45

filifjonka napisał/a:
Jeżyszku, jak tak sobie to czytam, to jeszcze bardziej uwielbiam swojego faceta.

Ja tak sobie myślę, że fajną opcją byłoby zrobienie jakiegoś egzotycznego cateringu w stylu hinduskim. Z masą korzennych przypraw. Nie podoba mi się wegańskie jedzenie, które udaje to "normalne", uważam że po wegańsku można przyrządzić mnóstwo niezastąpionych, oszałamiająco bajecznych potraw, bez uciekania się do imitacji, bo imitacja mięsa nigdy nie jest dobra.


Mi też się marzy coś w stylu hinduskim :D

Madziara - 2012-10-17, 12:07

My mieliśmy Vegan Straight Edge Ślub i Wesele (a poznaliśmy się tutaj, na ForumVeg :cieszy: ). Nawet do głów nam nie przyszło, że mogłoby być inaczej.

Uroczystości zaślubin to święto i wyjątkowy czas przede wszystkim dla tych, którzy się pobierają. Goście są ważni, ale na pewno nie na tyle, by ktokolwiek dla nich ginął.
Co ma wspólnego szacunek z zamordowanymi zwłokami na stole? To jest właśnie totalny brak szacunku - dla zwierząt, które niewyobrażalnie cierpią, by inni mogli się „cieszyć" (fuj!) i odprawiać danse macabre nad ich truchłami, dla całej Przyrody, która ponosi tego konsekwencje, dla gości, którzy trują się takim syfem i dla samego siebie, bo jeśli ktoś nie broni potrzebujących (i swoich przekonań, przy okazji) w okolicznościach tak błahych, jak impreza (niezwykła, ale jednak impreza), to jest cieniasem i nic nie warty jego niespójny światopogląd.
Fakt jest taki, że jeśli płaci się za mięso dla kogoś, to równie dobrze (a właściwie: źle) można je samemu zjeść (nawet będąc „weganinem" czy „wegetarianinem"), bo decyzja już zapadła - oprawcy zarobili i będą dalej eksploatować zwierzęta.
(Oczywiście, nie uważam, żeby to działało w drugą stronę, np. nie zjem freegańskich produktów odzwierzęcych, chociaż nie zapłaciłam za nie, bo po prostu nie uznaję ich za produkt czy jedzenie.)

Ale się zrobiło walecznie :-P Ej, a najważniejsze jest to, żeby wesele i ślub to była Radość!
My zrobiliśmy Zabawę na pastwisku Przystani Ocalenie, w gumiakach, pod pięknymi, romantycznymi namiotami i ze Zwierzakami. Ludzkich gości było ponad osiemdziesięciu, a tych kudłatych, parzystokopytnych, skrzydlatych, rogatych i z zakręconymi ogonkami - kilkuset, jak nie więcej :) W przygotowaniach pomogła nam Rodzina, Przyjaciele i Znajomi.
Mieliśmy mnóóóstwo przepysznego jedzenia, które upichciliśmy wraz z Rodzinką (DIY oraz DIE! ;) ) - na ciepło, na zimno, na słono, na słodko... Nikt nie wyszedł głodny albo niezadowolony, za to (prawie) każdy z paczuszką wegańskich smakołyków.
Pomimo braku alkoholu (a raczej - dzięki niemu), było wesoło i bardzo miło. Ktoś puszczał latawca, inni leżeli na materacach i na trawie, dzieciaki bawiły się ze zwierzętami, panował ogólny luz, zero spinki i żenady.
Do tego Obrączki z recyklingu, ciuchy uszyte przez Mamę, Muzyka wybrana i puszczana przez nas (niegłośno, żeby nie stresować zwierzaków), zamiast kwiatów i prezentów - bukiety z brokułów i wory marchewki (choć niektórzy byli nieposłuszni ;-) ), długa Noc Poślubna pod rozgwieżdżonym Niebem (bo naprawdę nie trzeba zamulać do trzeciej nad ranem, przy obciachowej orkiestrze), 0% kompromisów i rozczarowań, 1000% Szczęścia i Satysfakcji.
A ślubu udzieliła nam Przyjaciółka, bo żaden urzędas nie uznał Przytuliska dla Zwierząt za miejsce godne dla godła, wiec rano, w podkoszulkach i glanach, podskoczyliśmy podpisać papierek, tylko w obecności Świadków (mina urzędniczki - bezcenna!), a Prawdziwy Ślub mieliśmy w Przystani.
Nikt się nie obraził, a wręcz od kilku osób usłyszeliśmy, że przywróciliśmy im wiarę w ślub i wesele.

Dodam, że choć moja Rodzina zawsze marzyła o czymś takim, to mój Mąż (Szalony Bekon, yo! :D ) pochodzi z krańcowo tradycyjnej, katolickiej, a do tego góralskiej i wiejskiej rodziny, dla której ślub = kościół & proboszcz, a wesele = kiełbasa & wódka przez trzy dni. I choć nasze ślubno-weselne wybory były dla nich szokiem i wszystkim na opak, to oni też uronili łezkę, kiedy składaliśmy sobie swoją własną Przysięgę (napisaną tego samego dnia, o czwartej nad ranem, podczas szorowania kibli w przyczepie :lewituje: ), pomiędzy stajnią, jakiem, naszymi rowerami a Frędzlem :D I oni również wcinali ruskie pierogi z tofu, aż im się uszy trzęsły :mrgreen: A nawet pomogli w organizacji, choć spodziewaliśmy się raczej klątwy i wydziedziczenia.

Da się? Da się!

Surri - 2012-10-17, 12:16

Madziara napisał/a:
My zrobiliśmy Zabawę na pastwisku Przystani Ocalenie, w gumiakach

Przepraszam bardzo. Był jeden świr na obcasach :mrgreen:

Wzruszyłam się Madziu po przeczytaniu Twojego posta. Cały ten ślub znów jak żywo stanął mi przed oczami i Wasza przysięga, której nawet wyrywki pamiętam :slonko2:

Madziara - 2012-10-17, 14:29

Surri napisał/a:
Madziara napisał/a:
My zrobiliśmy Zabawę na pastwisku Przystani Ocalenie, w gumiakach

Przepraszam bardzo. Był jeden świr na obcasach :mrgreen:

Tak, i ze ślicznymi pałeczkami do sushi :D :kiss1:

Surri napisał/a:
Wzruszyłam się Madziu po przeczytaniu Twojego posta. Cały ten ślub znów jak żywo stanął mi przed oczami i Wasza przysięga, której nawet wyrywki pamiętam :slonko2:

Dzięki, Kochana! :kiss1: Super było Was gościć!
Teraz czekamy na Was - Taffit? :hello:
:-P

eliwinter - 2012-10-17, 17:54

Madziara, ależ romantyczne wesele...I ślub! :lewituje:
No wymarzone wręcz...

Do Świrka: popraw się Świrku :mówięci: ;)


Milia - 2012-10-17, 18:26

Madziara, wasze wesele musialo byc super!
:sloneczko:

Surri - 2012-10-17, 20:50

eliwinter
W razie znalezienia takich gumiaków, na następną błotną imprezę obiecuję solenną potrawę.
Tfu! Poprawę.

sopocianka - 2012-10-17, 21:13

Cytat:
Uroczystości zaślubin to święto i wyjątkowy czas przede wszystkim dla tych, którzy się pobierają. Goście są ważni, ale na pewno nie na tyle, by ktokolwiek dla nich ginął.
Co ma wspólnego szacunek z zamordowanymi zwłokami na stole? To jest właśnie totalny brak szacunku - dla zwierząt, które niewyobrażalnie cierpią, by inni mogli się „cieszyć" (fuj!) i odprawiać danse macabre nad ich truchłami, dla całej Przyrody, która ponosi tego konsekwencje, dla gości, którzy trują się takim syfem i dla samego siebie, bo jeśli ktoś nie broni potrzebujących (i swoich przekonań, przy okazji) w okolicznościach tak błahych, jak impreza (niezwykła, ale jednak impreza), to jest cieniasem i nic nie warty jego niespójny światopogląd.


Łatwo Ci tak pisać, bo Twój mąż podziela Twoje poglądy..... Mój mięso je trzy razy dziennie, podobnie jak niemal wszyscy z mojego otoczenia. :(
Łącznie ze mną na weselu będą zaledwie 3 osoby wege (na przeszło 100 nie-wege) :roll: Za jedzenie płacą nasi rodzice, gdyby było inaczej, pewnie starałabym się przeforsować. połowę menu wege (żeby nie płacić za mięcho). Przykro mi, że przyczynię się do zwiększenia podaży na mięso, lecz nic nie poradzę :(

zarin - 2012-10-18, 12:57

Ja bym jeszcze odróżniła kompromis z małżonkiem, który je mięso - bywa, w końcu to też jego ślub - od podawania mięsa na weselu dwojga wegetarian tylko dlatego, że tak sobie życzy rodzina. Drugie to jak dla mnie jakiś koszmarek.
hexehexe - 2012-10-18, 15:42

Ja na razie nie planuję wesela bo nawet nie mam z kim :D . Ale mam to szczęście, że nie zakochuję się w Mięsaninach. Odrzuca mnie to do tego stopnia, że nawet nie biorę takich pod uwagę - tak jakby "czar pryskał" za każdym razem gdy dowiaduję się, że facet który mi się podoba je mięso. Na pewno to wiele ułatwia.

Cytat:

moja familia również nie wyobraża sobie przyjęcia weselnego bez mięsa, więc cóż.... Przykre to, ale nie będę walczyć z wiatrakami. Spróbuję chociaż przeforsować brak stołu wiejskiego :roll: (aha, za knajpę z jedzeniem płacą nasi rodzice).


No to rodzice płacą i wymagają :) . Robią sobie fajną imprezę w której Wy- państwo młodzi- będziecie tylko kukiełkami, marionetkami... Przypomina mi się pewna pouczająca reklama: http://www.youtube.com/watch?v=CtLk1FdvX34 . Jakie to życiowe, prawda? Nie chcę być złośliwa bo "co ja wiem o życiu" ale moim zdaniem sama się stawiasz w roli kogoś kto niestety "nic nie poradzi".

Ja bym wolała nie mieć wesela niż iść na taki kompromis. No ale u mnie jeszcze dochodzą kwestie (anty)religijne w których też się nie ugnę. To przykre, że sporo osób tak pisze, zarzeka się na forum, a potem przy rodzicach którzy płacą pokornie schyla główkę i przytakuje... nigdy bym nie zrobiła zamówienia w rzeźni na dzień który miałby być w założeniu najlepszym dniem w moim życiu! :( (ani na żaden inny).

Podziwiam Madziarę- piękne i inspirujące! :) ))) chyba nawet kiedyś oglądałam zdjęcia :) To jest asertywność godna naśladowania, też bym chciała taki ślub - nie tradycyjny, nie konwencjonalny, nie-religijny i bez zwłok.

mxxx - 2014-05-20, 16:02

nie wyobrażam sobie, by na moim własnym weselu było mięso. szczerze, to na początku, jak planowaliśmy, co i jak, z partnerem, to olałam to. niech będzie, co chce. nie zastanawiałam się nad jedzeniem. data za parę miesięcy, póki co, nie martwiłam się tym. ale w momencie, gdy partner powiedział, że chce, by było wegetariańskie (nie byliśmy wtedy weganami), naszło mnie, że racja. bo co mamy robić? pół na pół? my kotlety sojowe, reszta schabowe? :roll: jak wspomniałam o tym teściowej, od razu było, czemu? że ona zrobi jakieś kanapki z szynką, których my nie musimy jeść. :evil: ja jednak zaczęłam coraz mocniej obstawiać przy swoim. wesele jest na małą liczbę, co też jest plusem, bo sama chcę wszystko zorganizować ;) . no i z racji tego, że od niedawna jesteśmy weganami, takowe ono będzie :) . nie wyobrażam sobie, że na jeden dzień, ba! jeden obiad ktoś nie może sobie odpuścić mięsa. bo mam, niestety, w rodzinie osoby, które nie wyobrażają sobie obiadu bez kawałka trupa. te same, którym szkoda gołąbka zaatakowanego przez jastrzębia. :roll:

w razie pytań mam przygotowany tekst, że to wesele, a nie pogrzeb. ;)

taffit - 2014-05-20, 18:21

mxxx napisał/a:
że to wesele, a nie pogrzeb.

Dobre!
Mam nadzieję, że nie będziemy musieli z takiego tekstu skorzystać, ale jak będzie trzeba, to cię zacytujemy :mrgreen:

Surri - 2014-07-10, 10:12

Tak sobie przeglądam Wasze posty i głównym problemem z wegańskim menu jest ,,bo rodzice płacą za wesele".
Może mi łatwo mówi mając wegan partnera, ale albo wesele wegańskie, albo żadne. Poza tym faktycznie jestem mocno uparta w kwestiach żywienia i weganizmu.

Zdecydowaliśmy się więc na małe przyjęcie, czy jak kto woli trochę wiekszy obiad. Z racji malej ilości osób nie wydaliśmy na uroczystość fortuny. Było po naszemu. Było wegańsko, a nawet bezglutenowo, (było bez kiczowatych zabaw i dennych piosenek :P). Większość z gości była zachwycona, na ich telefonach jest chyba wiecej zdjęć jedzenia niż naszych. Wiadomo, że czasem cos tam komuś nie podejdzie, ale z ,,tradycyjnym" żarciem też tak przecież jest.

Niedługo postaramy się wrzucić całe menu (jak tylko taffit zeskanuje) oraz kilka fotek z żarełka.

Przy okazji pragnę podziękować Madziarze i Szalonemu Bekonowi z Zielonego talerza za pyszne i piękne torcicho :*

orzechova - 2014-07-10, 11:39

czekam z niecierpliwością na menu :tupie:
Surri - 2014-07-21, 08:35

Fotki kolczyków jeszcze nie zrobiłam, ale taffit zeskanował menu
Surri - 2014-07-21, 09:40

Roladki z cukinii z majonezem słonecznikowym i kolorowymi warzywami
seb - 2014-07-21, 11:01

Genialnie Surri+Tafficie :)
jak wrażenia tych co spotkali się pierwszy raz z taką kuchnią? Czy było to na tyle kameralne, że każdy dawał akcepta na Wasz punkt widzenia?

Surri - 2014-07-21, 11:45

W końcu mi się udało zebrać kilka zdjęć i znaleźć chwilkę czasu na mini relację kulinarną z naszego przyjęcia ślubnego.

http://polykajzsurri.blog...kie-wesele.html


Seb, ślubik i przyjęcie było bardzo kameralne. Większość osób była szczerze zachwycona nowymi smakami i sposobem podania.

A jak to mawia moja ciocia ,,jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził"

Milia - 2014-07-21, 12:52

OMG!!
Marzenie!
Obejrzalam zdjecia i zaslinilam sie jak pies! 8-)

filifjonka - 2014-07-21, 14:17

Uaaaaaau, na tym jedzeniu są kwiaty :lewituje: piękneeeeeee
Surri - 2014-07-21, 17:14

Nom i te kwiaty zostały pożarte :-P
seb - 2014-07-21, 19:10

Nie mieli litosci dla kwiatków?
też bym nie miał. Fajnie żeście to ogarnęli, gratki Młodzi :)

:offtopic: Czytając Milię - zobaczyłem
Obejrzalam zdjecia i zaslinilam sobie piersi! 8-)

hmm.. za dużo dziś komputera a monitor za daleko :P idę sok jakiś ukręcić

Milia - 2014-07-21, 21:28

seb napisał/a:
Nie mieli litosci dla kwiatków?
też bym nie miał. Fajnie żeście to ogarnęli, gratki Młodzi :)

:offtopic: Czytając Milię - zobaczyłem
Obejrzalam zdjecia i zaslinilam sobie piersi! 8-)



O ja pindole!! :shock2: No ladnie!
:lol:

D.M. - 2014-07-21, 22:28

Z wyglądu mi się spodobał torcik.
orzechova - 2014-07-24, 08:22

Milia, też tak przeczytałam ;)
ale wypas żarełko!

seb - 2014-07-24, 08:56

:* ratujesz moj gatunek orzechova, thx! ;)
eliwinter - 2016-06-06, 10:34

WEGAŃSKIE WESELE - po angielsku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group