To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Wegańskie Wesele ?

filifjonka - 2012-10-16, 20:38

Jeżyszku, jak tak sobie to czytam, to jeszcze bardziej uwielbiam swojego faceta.

Ja tak sobie myślę, że fajną opcją byłoby zrobienie jakiegoś egzotycznego cateringu w stylu hinduskim. Z masą korzennych przypraw. Nie podoba mi się wegańskie jedzenie, które udaje to "normalne", uważam że po wegańsku można przyrządzić mnóstwo niezastąpionych, oszałamiająco bajecznych potraw, bez uciekania się do imitacji, bo imitacja mięsa nigdy nie jest dobra.

lovela5 - 2012-10-16, 20:45

filifjonka napisał/a:
Jeżyszku, jak tak sobie to czytam, to jeszcze bardziej uwielbiam swojego faceta.

Ja tak sobie myślę, że fajną opcją byłoby zrobienie jakiegoś egzotycznego cateringu w stylu hinduskim. Z masą korzennych przypraw. Nie podoba mi się wegańskie jedzenie, które udaje to "normalne", uważam że po wegańsku można przyrządzić mnóstwo niezastąpionych, oszałamiająco bajecznych potraw, bez uciekania się do imitacji, bo imitacja mięsa nigdy nie jest dobra.


Mi też się marzy coś w stylu hinduskim :D

Madziara - 2012-10-17, 13:07

My mieliśmy Vegan Straight Edge Ślub i Wesele (a poznaliśmy się tutaj, na ForumVeg :cieszy: ). Nawet do głów nam nie przyszło, że mogłoby być inaczej.

Uroczystości zaślubin to święto i wyjątkowy czas przede wszystkim dla tych, którzy się pobierają. Goście są ważni, ale na pewno nie na tyle, by ktokolwiek dla nich ginął.
Co ma wspólnego szacunek z zamordowanymi zwłokami na stole? To jest właśnie totalny brak szacunku - dla zwierząt, które niewyobrażalnie cierpią, by inni mogli się „cieszyć" (fuj!) i odprawiać danse macabre nad ich truchłami, dla całej Przyrody, która ponosi tego konsekwencje, dla gości, którzy trują się takim syfem i dla samego siebie, bo jeśli ktoś nie broni potrzebujących (i swoich przekonań, przy okazji) w okolicznościach tak błahych, jak impreza (niezwykła, ale jednak impreza), to jest cieniasem i nic nie warty jego niespójny światopogląd.
Fakt jest taki, że jeśli płaci się za mięso dla kogoś, to równie dobrze (a właściwie: źle) można je samemu zjeść (nawet będąc „weganinem" czy „wegetarianinem"), bo decyzja już zapadła - oprawcy zarobili i będą dalej eksploatować zwierzęta.
(Oczywiście, nie uważam, żeby to działało w drugą stronę, np. nie zjem freegańskich produktów odzwierzęcych, chociaż nie zapłaciłam za nie, bo po prostu nie uznaję ich za produkt czy jedzenie.)

Ale się zrobiło walecznie :-P Ej, a najważniejsze jest to, żeby wesele i ślub to była Radość!
My zrobiliśmy Zabawę na pastwisku Przystani Ocalenie, w gumiakach, pod pięknymi, romantycznymi namiotami i ze Zwierzakami. Ludzkich gości było ponad osiemdziesięciu, a tych kudłatych, parzystokopytnych, skrzydlatych, rogatych i z zakręconymi ogonkami - kilkuset, jak nie więcej :) W przygotowaniach pomogła nam Rodzina, Przyjaciele i Znajomi.
Mieliśmy mnóóóstwo przepysznego jedzenia, które upichciliśmy wraz z Rodzinką (DIY oraz DIE! ;) ) - na ciepło, na zimno, na słono, na słodko... Nikt nie wyszedł głodny albo niezadowolony, za to (prawie) każdy z paczuszką wegańskich smakołyków.
Pomimo braku alkoholu (a raczej - dzięki niemu), było wesoło i bardzo miło. Ktoś puszczał latawca, inni leżeli na materacach i na trawie, dzieciaki bawiły się ze zwierzętami, panował ogólny luz, zero spinki i żenady.
Do tego Obrączki z recyklingu, ciuchy uszyte przez Mamę, Muzyka wybrana i puszczana przez nas (niegłośno, żeby nie stresować zwierzaków), zamiast kwiatów i prezentów - bukiety z brokułów i wory marchewki (choć niektórzy byli nieposłuszni ;-) ), długa Noc Poślubna pod rozgwieżdżonym Niebem (bo naprawdę nie trzeba zamulać do trzeciej nad ranem, przy obciachowej orkiestrze), 0% kompromisów i rozczarowań, 1000% Szczęścia i Satysfakcji.
A ślubu udzieliła nam Przyjaciółka, bo żaden urzędas nie uznał Przytuliska dla Zwierząt za miejsce godne dla godła, wiec rano, w podkoszulkach i glanach, podskoczyliśmy podpisać papierek, tylko w obecności Świadków (mina urzędniczki - bezcenna!), a Prawdziwy Ślub mieliśmy w Przystani.
Nikt się nie obraził, a wręcz od kilku osób usłyszeliśmy, że przywróciliśmy im wiarę w ślub i wesele.

Dodam, że choć moja Rodzina zawsze marzyła o czymś takim, to mój Mąż (Szalony Bekon, yo! :D ) pochodzi z krańcowo tradycyjnej, katolickiej, a do tego góralskiej i wiejskiej rodziny, dla której ślub = kościół & proboszcz, a wesele = kiełbasa & wódka przez trzy dni. I choć nasze ślubno-weselne wybory były dla nich szokiem i wszystkim na opak, to oni też uronili łezkę, kiedy składaliśmy sobie swoją własną Przysięgę (napisaną tego samego dnia, o czwartej nad ranem, podczas szorowania kibli w przyczepie :lewituje: ), pomiędzy stajnią, jakiem, naszymi rowerami a Frędzlem :D I oni również wcinali ruskie pierogi z tofu, aż im się uszy trzęsły :mrgreen: A nawet pomogli w organizacji, choć spodziewaliśmy się raczej klątwy i wydziedziczenia.

Da się? Da się!

Surri - 2012-10-17, 13:16

Madziara napisał/a:
My zrobiliśmy Zabawę na pastwisku Przystani Ocalenie, w gumiakach

Przepraszam bardzo. Był jeden świr na obcasach :mrgreen:

Wzruszyłam się Madziu po przeczytaniu Twojego posta. Cały ten ślub znów jak żywo stanął mi przed oczami i Wasza przysięga, której nawet wyrywki pamiętam :slonko2:

Madziara - 2012-10-17, 15:29

Surri napisał/a:
Madziara napisał/a:
My zrobiliśmy Zabawę na pastwisku Przystani Ocalenie, w gumiakach

Przepraszam bardzo. Był jeden świr na obcasach :mrgreen:

Tak, i ze ślicznymi pałeczkami do sushi :D :kiss1:

Surri napisał/a:
Wzruszyłam się Madziu po przeczytaniu Twojego posta. Cały ten ślub znów jak żywo stanął mi przed oczami i Wasza przysięga, której nawet wyrywki pamiętam :slonko2:

Dzięki, Kochana! :kiss1: Super było Was gościć!
Teraz czekamy na Was - Taffit? :hello:
:-P

eliwinter - 2012-10-17, 18:54

Madziara, ależ romantyczne wesele...I ślub! :lewituje:
No wymarzone wręcz...

Do Świrka: popraw się Świrku :mówięci: ;)


Milia - 2012-10-17, 19:26

Madziara, wasze wesele musialo byc super!
:sloneczko:

Surri - 2012-10-17, 21:50

eliwinter
W razie znalezienia takich gumiaków, na następną błotną imprezę obiecuję solenną potrawę.
Tfu! Poprawę.

sopocianka - 2012-10-17, 22:13

Cytat:
Uroczystości zaślubin to święto i wyjątkowy czas przede wszystkim dla tych, którzy się pobierają. Goście są ważni, ale na pewno nie na tyle, by ktokolwiek dla nich ginął.
Co ma wspólnego szacunek z zamordowanymi zwłokami na stole? To jest właśnie totalny brak szacunku - dla zwierząt, które niewyobrażalnie cierpią, by inni mogli się „cieszyć" (fuj!) i odprawiać danse macabre nad ich truchłami, dla całej Przyrody, która ponosi tego konsekwencje, dla gości, którzy trują się takim syfem i dla samego siebie, bo jeśli ktoś nie broni potrzebujących (i swoich przekonań, przy okazji) w okolicznościach tak błahych, jak impreza (niezwykła, ale jednak impreza), to jest cieniasem i nic nie warty jego niespójny światopogląd.


Łatwo Ci tak pisać, bo Twój mąż podziela Twoje poglądy..... Mój mięso je trzy razy dziennie, podobnie jak niemal wszyscy z mojego otoczenia. :(
Łącznie ze mną na weselu będą zaledwie 3 osoby wege (na przeszło 100 nie-wege) :roll: Za jedzenie płacą nasi rodzice, gdyby było inaczej, pewnie starałabym się przeforsować. połowę menu wege (żeby nie płacić za mięcho). Przykro mi, że przyczynię się do zwiększenia podaży na mięso, lecz nic nie poradzę :(

zarin - 2012-10-18, 13:57

Ja bym jeszcze odróżniła kompromis z małżonkiem, który je mięso - bywa, w końcu to też jego ślub - od podawania mięsa na weselu dwojga wegetarian tylko dlatego, że tak sobie życzy rodzina. Drugie to jak dla mnie jakiś koszmarek.
hexehexe - 2012-10-18, 16:42

Ja na razie nie planuję wesela bo nawet nie mam z kim :D . Ale mam to szczęście, że nie zakochuję się w Mięsaninach. Odrzuca mnie to do tego stopnia, że nawet nie biorę takich pod uwagę - tak jakby "czar pryskał" za każdym razem gdy dowiaduję się, że facet który mi się podoba je mięso. Na pewno to wiele ułatwia.

Cytat:

moja familia również nie wyobraża sobie przyjęcia weselnego bez mięsa, więc cóż.... Przykre to, ale nie będę walczyć z wiatrakami. Spróbuję chociaż przeforsować brak stołu wiejskiego :roll: (aha, za knajpę z jedzeniem płacą nasi rodzice).


No to rodzice płacą i wymagają :) . Robią sobie fajną imprezę w której Wy- państwo młodzi- będziecie tylko kukiełkami, marionetkami... Przypomina mi się pewna pouczająca reklama: http://www.youtube.com/watch?v=CtLk1FdvX34 . Jakie to życiowe, prawda? Nie chcę być złośliwa bo "co ja wiem o życiu" ale moim zdaniem sama się stawiasz w roli kogoś kto niestety "nic nie poradzi".

Ja bym wolała nie mieć wesela niż iść na taki kompromis. No ale u mnie jeszcze dochodzą kwestie (anty)religijne w których też się nie ugnę. To przykre, że sporo osób tak pisze, zarzeka się na forum, a potem przy rodzicach którzy płacą pokornie schyla główkę i przytakuje... nigdy bym nie zrobiła zamówienia w rzeźni na dzień który miałby być w założeniu najlepszym dniem w moim życiu! :( (ani na żaden inny).

Podziwiam Madziarę- piękne i inspirujące! :) ))) chyba nawet kiedyś oglądałam zdjęcia :) To jest asertywność godna naśladowania, też bym chciała taki ślub - nie tradycyjny, nie konwencjonalny, nie-religijny i bez zwłok.

mxxx - 2014-05-20, 17:02

nie wyobrażam sobie, by na moim własnym weselu było mięso. szczerze, to na początku, jak planowaliśmy, co i jak, z partnerem, to olałam to. niech będzie, co chce. nie zastanawiałam się nad jedzeniem. data za parę miesięcy, póki co, nie martwiłam się tym. ale w momencie, gdy partner powiedział, że chce, by było wegetariańskie (nie byliśmy wtedy weganami), naszło mnie, że racja. bo co mamy robić? pół na pół? my kotlety sojowe, reszta schabowe? :roll: jak wspomniałam o tym teściowej, od razu było, czemu? że ona zrobi jakieś kanapki z szynką, których my nie musimy jeść. :evil: ja jednak zaczęłam coraz mocniej obstawiać przy swoim. wesele jest na małą liczbę, co też jest plusem, bo sama chcę wszystko zorganizować ;) . no i z racji tego, że od niedawna jesteśmy weganami, takowe ono będzie :) . nie wyobrażam sobie, że na jeden dzień, ba! jeden obiad ktoś nie może sobie odpuścić mięsa. bo mam, niestety, w rodzinie osoby, które nie wyobrażają sobie obiadu bez kawałka trupa. te same, którym szkoda gołąbka zaatakowanego przez jastrzębia. :roll:

w razie pytań mam przygotowany tekst, że to wesele, a nie pogrzeb. ;)

taffit - 2014-05-20, 19:21

mxxx napisał/a:
że to wesele, a nie pogrzeb.

Dobre!
Mam nadzieję, że nie będziemy musieli z takiego tekstu skorzystać, ale jak będzie trzeba, to cię zacytujemy :mrgreen:

Surri - 2014-07-10, 11:12

Tak sobie przeglądam Wasze posty i głównym problemem z wegańskim menu jest ,,bo rodzice płacą za wesele".
Może mi łatwo mówi mając wegan partnera, ale albo wesele wegańskie, albo żadne. Poza tym faktycznie jestem mocno uparta w kwestiach żywienia i weganizmu.

Zdecydowaliśmy się więc na małe przyjęcie, czy jak kto woli trochę wiekszy obiad. Z racji malej ilości osób nie wydaliśmy na uroczystość fortuny. Było po naszemu. Było wegańsko, a nawet bezglutenowo, (było bez kiczowatych zabaw i dennych piosenek :P). Większość z gości była zachwycona, na ich telefonach jest chyba wiecej zdjęć jedzenia niż naszych. Wiadomo, że czasem cos tam komuś nie podejdzie, ale z ,,tradycyjnym" żarciem też tak przecież jest.

Niedługo postaramy się wrzucić całe menu (jak tylko taffit zeskanuje) oraz kilka fotek z żarełka.

Przy okazji pragnę podziękować Madziarze i Szalonemu Bekonowi z Zielonego talerza za pyszne i piękne torcicho :*

orzechova - 2014-07-10, 12:39

czekam z niecierpliwością na menu :tupie:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group