Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Niefortunne skutki uboczne hipsterskiego wegetarianizmu

eliwinter - 2013-02-12, 13:16
Temat postu: Niefortunne skutki uboczne hipsterskiego wegetarianizmu
Znalazłam taki obrazek - źródło


Wiadomo, to żart, ale chyba jednak trochę tak właśnie jesteśmy postrzegani w społeczeństwie - jako dziwacy, osoby, które chcą na siebie zwrócić uwagę, odmieńcy itp.

Wiki podaje:
Cytat:
Wyznacznikiem stylu hipsterów jest deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej (tzw. "mainstreamu") i ironiczny stosunek do niego oraz akcentowanie swojej oryginalności i indywidualności


Czy osoby odżywiające się bez użycia mięsa, tudzież również bez produktów odzwierzęcych można nazwać hipsterami?
Czy żyjemy tak, żeby zwrócić na siebie uwagę?

Wystarczy u cioci na imieninach odmówić karkóweczki (a nawet rybki!), żeby zasłużyć sobie na miano ekscentryka.

Pytam nie o przyczyny weg(etari)anizmu, bo obserwując to środowisko mogę stwierdzić, że podłożem stosowania tego typu odżywiania się są głównie dwie podstawowe przyczyny:
1) empatia wobec istot żywych
2) względy zdrowotne

Chyba, że dopiszecie swoje, inne spostrzeżenia.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego otoczenie postrzega nas jako dziwolągi?

buu - 2013-02-12, 13:21

eliwinter napisał/a:
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego otoczenie postrzega nas jako dziwolągi?


Bo wychodzimy z utartych stereotypów, ośmielamy się podważać banialuki wciskane od zawsze, że bez mięsa się nie da żyć. Ja nie czuję żebym chodziła po ulicy z napisem na czole VEGAN. Często to ludzie wokół nas (mnie) robią z tego wielkie halo. Co pokazuje, że to oni mają z tym problem.

sir_lucasso - 2013-02-12, 13:55

buu napisał/a:
eliwinter napisał/a:
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego otoczenie postrzega nas jako dziwolągi?


Bo wychodzimy z utartych stereotypów, ośmielamy się podważać banialuki wciskane od zawsze, że bez mięsa się nie da żyć. Ja nie czuję żebym chodziła po ulicy z napisem na czole VEGAN. Często to ludzie wokół nas (mnie) robią z tego wielkie halo. Co pokazuje, że to oni mają z tym problem.


Otóż to. Ja często uśmiecham się na ulicy.. i w ten sposób podważam stereotyp normalności. A normalność, przynajmniej u nas w PL, to chodzić ze smutnymi twarzami, najlepiej dokopać jakiemuś sąsiadowi.. no i wystarczyło zmienić styl życia by stać się 'nienormalnym'. Sęk w tym, że wychodzenie ze stereotypów boli. Bo nagle.. okazuje się po iluś tam latach, że można żyć inaczej, baa.. że często przez tych 40 lat miało się błędne pojęcie o życiu. I dla wielu ludzi no jest to problem - bo boli, bo ktoś pokazuje - myliłem się.

I to dlatego trudno jest wegusom i innej maści odmieńcom, ludziom prawdziwie szczęśliwym.

Mak - 2013-02-12, 14:21

buu napisał/a:
Często to ludzie wokół nas (mnie) robią z tego wielkie halo.


- Ej, Ziutek. Spróbuj pieczeni, którą ciocia zrobiła.
- Dziękuję, ale nie.
- No weź, chociaż kawałek.
- Naprawdę dziękuję.
- No co ty? Nic ci się nie stanie.
- Poważnie, dziękuję.
- No masz <nakłada>
- Nie chcę, bo nie jem mięsa.
- Jak to nie jesz mięsa? To może szynki?
- Tak, nie jem mięsa, w tym drobiu i ryb. Nie jem też nabiału, jaj oraz innych produktów pochodzących od zwierząt..
- No weź nie wydziwiaj, ciotka wczoraj cały dzień gotowała, a ty teraz nie zjesz?

:mrgreen:

buu - 2013-02-12, 16:54

Mak napisał/a:
- No weź nie wydziwiaj, ciotka wczoraj cały dzień gotowała, a ty teraz nie zjesz?


Trzeba było nie gotować. Masz jej zapłacić czy coś w podzięce? Niech się cieszą - więcej dla nich. :D
No sorry to takie jak "no bo nie wypada.."

hexehexe - 2013-02-12, 17:41

Nie uważam się za hipstera. Manifestuję swoją niechęć do mięsa tylko na jakichś marszach etc. i gdy ktoś mnie zapyta/ gdy w większej grupie padnie temat o mięsie i jakieś stereotypowe kretyństwa. Nigdy sama nie zaczynam, nie zbaczam na temat wege gdy rozmowa jest o czym innym.

Cytat:
Czy osoby odżywiające się bez użycia mięsa, tudzież również bez produktów odzwierzęcych można nazwać hipsterami?
Czy żyjemy tak, żeby zwrócić na siebie uwagę?


Hipster traktuje zwracanie na siebie uwagi i odbieganie od głównego nurtu jako wartość samą w sobie, nie? Coś w stylu przekornych nastolatek, które ćwiczą sobie umiejętność mówienia "nie". Wszyscy się zgadzają, że mój kotek jest śliczny ale nastolatka palnie "nie jest śliczny!" dla zasady- żeby powiedzieć inaczej niż wszyscy, a nie dlatego że tak uważa.

Ja olewam modę (tunele... facet z tunelem jest dla mnie eunuszkiem/ okulary babcine/ rurki u mężczyzn), modne słownictwo i analizuję wszystkie codzienne sprawy - tak jak kiedyś przeanalizowałam sobie sprawę kościółka i mięska. No ale chyba jednak robię to "dyskretnie" i nie obnoszę się z tym.
Olewanie mody i otwarte stwierdzanie że dziewczyny wyglądają w tym wkurzająco i brzydko, można uznać za hipsterstwo? No to może jestem, bo jak widzę śliczną buźkę w czymś takim to chyba staję się ...hipsterką :D (żeby to jeszcze dziewczyna miała wadę i połączyła modową zachciankę z koniecznością korygowania wzroku... ale zakupienie sobie zerówek w celu bezmyślnego oszpecenia się, mnie strasznie zniechęca.... czym one się kierują? :( ta moda to jakaś niepojęta potęga, nigdy nie rozumiałam dlaczego słowa "ale to jest modne!" mają siłę.)

buu - 2013-02-12, 22:54

Kto to eunusznik :lol: zdefiniuj proszę :-)
czerwony_autobus - 2013-02-12, 23:12

Cytat:
Coś w stylu przekornych nastolatek, które ćwiczą sobie umiejętność mówienia "nie".
Nienawidzę takiego podejścia, że wszystko co nastolatka mówi na "nie" jest nieprawdą (nie piję tu do Ciebie, tylko ogólnie). Przez takie opinie uznawano moje mówienie, że nie lubię temperatur powyżej 20 stopni za chęć bycia "inną" przez to rok w rok wywozili mnie na wakacje do ciepłych krajów i kazali przy 30 stopniach chodzić na spacery. Ugh.
Nie rozumieli, że mi duszno, słabo i puchnę od ciepła.

A w temacie, tak na nas patrzą bo wegetarianizm, lgbt, ekologia itp są uważane za pseudomodne. Przeciętna osoba po 30 nie rozumie tego, i stwierdza że to fanaberia młodzieży. Nie pomagają nam niekonsekwentne 13latki ani modna warszafka.

eliwinter - 2013-02-13, 00:51

czerwony_autobus napisał/a:
Przez takie opinie uznawano moje mówienie, że nie lubię temperatur powyżej 20 stopni za chęć bycia "inną" przez to rok w rok wywozili mnie na wakacje do ciepłych krajów i kazali przy 30 stopniach chodzić na spacery. Ugh.
Nie rozumieli, że mi duszno, słabo i puchnę od ciepła.

tak samo mam... najlepszy zakres temperatur od -5 do +20
dlatego każdy się dziwi, że wolałabym wyjechać na północ fiordy podziwiać niż smażyć się na południu Europy czy też w Egiptowie.

Naziyah - 2013-02-13, 09:58

a ja kocham wysokie temperatury, i to z każdym rokiem bardziej, teraz dołuję od tego zimna!

Ale tak samo nienawidzę, gdy ktoś mi próbuje wmówić, że to, co robię, to zwykła fanaberia. Np. to, że nie chcę zdawać na aplikację po studiach, a chciałabym robić coś związanego z szeroko rozumianą sferą pro publico bono... Bo to przecież szaleństwo, nie chcieć ruchać kasy jako radca albo notariusz!

vanilya - 2013-02-13, 11:10

Cytat:
Kto to eunusznik :lol: zdefiniuj proszę :-)


Napisała Eunuszek, czyli chyba zdrobniale Eunuch

IMHO, faceci z tunelami są spoko, ja z tunelami też jestem spoko :P

Też mnie trochę irytuje moda na bycie wege. Niby z perspektywy zwierząt powód niejedzenia mięsa nie jest najważniejszy, ale faktycznie sezonowy wegetarianizm będący wynikiem mody nie poprawia opinii o wegetarianach, raczej sugeruje traktowanie tego sposobu odżywiania z pobłażaniem. Swoją drogą, tunele chyba też trochę padły ofiarą takiej mody - jeszcze kilka lat temu nie znałam nikogo z tunelami niezwiązanego ze środowiskiem hc/punk, teraz dziury w uszach oznaczają bycie hipsterem i pogoń za modą, świat oszalał :P

Naziyah - 2013-02-13, 11:44

To fakt, że teraz bycie wege, a tym bardziej wegan, robi się hipsterskie. Ale z drugiej strony - hipsterskie jest też jedzenie "slow burgerów", mówiąc szczerze bardzo chętnie poszłabym do takiej budy albo burgerowni których teraz wypączkowało sporo, ale w wege wydaniu. Chciałam iść do takiego miejsca w Madrycie, ale okazało się, że zamknęli je :(
filifjonka - 2013-02-13, 12:52

Martwi Was ta moda? W sumie to fajnie, nawet jeśli to moda, że pewien odsetek ludzi się interesuje wege. Generują podaż :-D Może i są dziwolągami, ale ja uwielbiam subkulturę hipsterów, to dotychczas moja ulubiona, niektórzy też mnie biorą za hipstera, bo podoba mi się styl ubierania u hipsterskich dziewczyn.

No a kiedyś chciałam zostać hipsterem, hihi: (focia sprzed dwóch lat)



Ale spoko, nie noszę takich okularów ^^

vanilya - 2013-02-13, 12:59

No ja przecież napisałam, że z perspektywy zwierząt powód wegetarianizmu nie jest istotny, ni mniej myślę, że utożsamianie niejedzenia mięsa z modą nie sprzyja poważnemu dyskursowi o sytuacji zwierząt.
buu - 2013-02-13, 13:00

No mój eunuchem na pewno nie jest a tunele ma :>
Wiecie zawsze nadejdzie fala na coś modnego, coś co my lubiliśmy, robiliśmy od zawsze. Trzeba przeczekać ten moment i brnąć ze swoim, reszcie się znudzi.
To tak jak była swego czasu moda na dready. Laski robiły sobie po jednym dreadzie i ŁUHU RASTAFARI ZNAM AŻ NDK EWR! -_- No i palenie zioła, to najważniejsze.

Tak offtop. Ostatnio chyba Lays reklamuje się ze smakiem "Spicy Reggae Chicken" czy coś takiego. A jakby nie patrzeć ruch Rastafari to też wegetarianie.. ;)

Jo_Super - 2013-02-13, 13:08

Ja tam już nie wiem co jest hipsterstwem a co nie. Jak się stara wyróżniać to hipster? Mi to tam rybka. Niech każdy nosi co lubi. A czy weganizm jest objawem hipsterstwa? Hm...nawet jeśli tak to OK, przynajmniej będzie więcej wege knajp i wege eventów powstawało, wszyscy na tym skorzystamy :) peace
soulsugah - 2013-02-13, 13:27

Jo_Super napisał/a:
Ja tam już nie wiem co jest hipsterstwem a co nie. Jak się stara wyróżniać to hipster? Mi to tam rybka. Niech każdy nosi co lubi. A czy weganizm jest objawem hipsterstwa? Hm...nawet jeśli tak to OK, przynajmniej będzie więcej wege knajp i wege eventów powstawało, wszyscy na tym skorzystamy :) peace

I ja już nie wiem. Z resztą też się zgadzam. :)

buu - 2013-02-13, 13:58

hexehexe napisał/a:
ta moda to jakaś niepojęta potęga, nigdy nie rozumiałam dlaczego słowa "ale to jest modne!" mają siłę.)


A! Bo jak już się chce iść za modą to trzeba wybierać to co dla nas najlepsze, a nie wszystko co pokazują.

z kwejka:
http://kwejk.pl/obrazek/1...-over-9000.html

Cholera, macie linka.

taffit - 2013-02-13, 14:37

Veg kształci. Pierwszy raz słyszę o takiej subkulturze.

wiki napisał/a:
Wyznacznikiem stylu hipsterów jest deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej (tzw. "mainstreamu") i ironiczny stosunek do niego oraz akcentowanie swojej oryginalności i indywidualności (...)

Dążenie więc do odmienności, odrębności swej osoby jako jednostki (...)



Wegetarianie to nie hipsterzy. Przecież niejedzenie mięsa nie jest wynikiem dążenia do odrębności czy oryginalności. Chyba się jeszcze nie spotkałem z wegetarianinem, który tak by określił powód swojego postępowania. Być może gdzieś żyją takie wyjątki, ale wiadomo - potwierdzają regułę.

Natomiast poprzez swój wegetarianizm zyskujemy odmienność na pewnym polu. Odmienność jednak nie jest "hipsterstwem". Hipsterkami byłyby wtedy trzydziestoletnie dziewice, hipsterem byłby każdy gej. Chyba jednak to nie to.

Na pierwszy rzut oka i po pięciominutowym przewertowaniu neta wydaje mi się, że "hipsterstwo" wyraża się głównie przez wizerunek, w który chce się włożyć jak najwięcej pewnego rodzaju artyzmu. Do tego jeszcze trochę rozmiłowania w awangardowej muzyce i filmie. Nic więcej nie należy pod to podciągać.

Roach - 2013-02-13, 16:43

taffit napisał/a:
Veg kształci. Pierwszy raz słyszę o takiej subkulturze.

wiki napisał/a:
Wyznacznikiem stylu hipsterów jest deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej (tzw. "mainstreamu") i ironiczny stosunek do niego oraz akcentowanie swojej oryginalności i indywidualności (...)

Dążenie więc do odmienności, odrębności swej osoby jako jednostki (...)



Wegetarianie to nie hipsterzy. Przecież niejedzenie mięsa nie jest wynikiem dążenia do odrębności czy oryginalności. Chyba się jeszcze nie spotkałem z wegetarianinem, który tak by określił powód swojego postępowania. Być może gdzieś żyją takie wyjątki, ale wiadomo - potwierdzają regułę.

Natomiast poprzez swój wegetarianizm zyskujemy odmienność na pewnym polu. Odmienność jednak nie jest "hipsterstwem". Hipsterkami byłyby wtedy trzydziestoletnie dziewice, hipsterem byłby każdy gej. Chyba jednak to nie to.

Na pierwszy rzut oka i po pięciominutowym przewertowaniu neta wydaje mi się, że "hipsterstwo" wyraża się głównie przez wizerunek, w który chce się włożyć jak najwięcej pewnego rodzaju artyzmu. Do tego jeszcze trochę rozmiłowania w awangardowej muzyce i filmie. Nic więcej nie należy pod to podciągać.


Niestety mit hipstera właśnie po to powstał, by gnębić inność.

hexehexe - 2013-03-01, 21:50

Cytat:
Kto to eunusznik :lol: zdefiniuj proszę :-)


hahaha eunusznik? Eunuszek! Zdrobnienie od "eunuch". A eunuch to taki wiesz... pozbawiony tego, na czym niby męskość się koncentruje. Np. za równie odrzucająco eunuchowaty uważam głos faceta z reklamy serka Almette: "Ach jak przyjemnie tralalala" - bardzo niemęski głos. No i styl ubierania się oraz gesty mogą bardzo zniewieszczać faceta...


Cytat:
Nienawidzę takiego podejścia, że wszystko co nastolatka mówi na "nie" jest nieprawdą (nie piję tu do Ciebie, tylko ogólnie).


No wiem wiem, to był przykład. Nie twierdzę, że WSZYSTKO co małolata mówi takie jest, ale u niektórych ćwiczenie umiejętności wygłaszania własnej opinii (u niektórych! :) ) tak właśnie wygląda.

Mnie też to wkurza, bo zdarzyło się nieraz, że ktoś mnie o to oskarżył, co mocno mnie zdumiało. Np. wujek; sam zaczął oczywiście temat niejedzenia mięsa (podczas imienin) i palnął swą złotą refleksję: "Ja myślę, że ty nie jesz mięsa bo chcesz pokazać, że jesteś inna." Nie wiem nawet jak to skomentować- szkoda nerwów, chyba nie?


Cytat:
Ale spoko, nie noszę takich okularów ^^


Całe szczęście! Cieszę się z każdej uratowanej przed tą obleśną mody osoby :mrgreen:

Lubię ludzi oryginalnych, ale gdy ta oryginalność wypływa z serca, z pasji. Np. mam koleżankę która fascynuje się XIX-wiecznymi klimatami, chodzi na zajęcia w gorsecie (tak!), czesze się w wymyślne koki, ubiera się specyficznie- w jej przypadku to nie jest fałsz i ślepe ganianie za modą, tylko autentyczne zainteresowanie. Bardzo to lubię.

A moda zbiorowa...wszyscy oryginalni aż się tworzy grupki "oryginalnych wg tego samego wzoru". Po prostu pozwalają sobie na "oryginalność" ale w obrębie pewnych dopuszczalnych wzorców, np. "Kupię se okulary babcine ale żeby nie było że zrobię to jak wszyscy, to wybiorę nie czarne a różowe" -.-

szynka-szynka - 2013-03-01, 22:38

Cytat:
"Ach jak przyjemnie tralalala" -


To relkama Turka

Ah jak przyjemnie ten delikatny smak
to Turek świeży serek
prawdziwy właśnie tak

:mad:

Naziyah - 2013-03-01, 22:40

hexehexe napisał/a:
Ja myślę, że ty nie jesz mięsa bo chcesz pokazać, że jesteś inna


Jak moja mama: "nie jesz mięsa bo chcesz się od nas odciąć!" (w sensie od moich rodziców). A ja przecież bardzo cieszyłabym się gdyby przeszli na wegetarianizm, żebyśmy mogli jeść to samo....

Mi w hipsterstwie przeszkadza to, że zawłaszcza właśnie fajne rzeczy (jak np. wegetarianizm) i nadaje im łatkę zajebistości, przez co paradoksalnie prowadzi do tego, że staje się to mainstreamowe i w efekcie wyzute z treści, przestaje za tym stać cokolwiek głębszego, a wchodzi za to komercja.

Kiedyś poznałam wracając z imprezy jakiegoś pół-Włocha, handlarza podrobionych toreb i najprawdopodobniej stręczyciela, bo bardzo zachęcał mnie na znalezienie sobie sponsora, bo jak powiedział: "wyglądasz inaczej niż te dziewczyny wszystkie, o takie jak te... (i tu przeszły obok nas dwie dziewczyny a la hipster) muflony!" :D

do teraz jak widzę takie laski to od razu myślę o muflonach ;)

Miła Gosia - 2013-03-02, 00:24

przecież hipsterów już prawie nie ma
Milia - 2013-03-02, 11:05

Ja wegetarian postrzegam tak:
Sama mam zupelnie inny styl, ale jakos wege-spolecznosc kojarzy mi sie dokladnie z tym, niezbedne elementy:
- spodni-wisiory, najlepiej zgnilo-pomaranczowe
- jakas koszulka, kolor "eko"
- koniecznie wiszaca torba w kolorze brazowy albo w indianskie wzory
- buty typu wygodne
- turban na glowie, a wewnatrz turbanu dredy, najlepiej troche z niego wystajace na koncu (troche mi na tym rysynku nie wyszedl, nie mialam miejsca, i moja modelka ma inne wlosy :lol: )
:shock:


[ Dodano: 2013-03-02, 11:19 ]
A w nawiazaniu do poprzednich wypowiedzi:
mi tam wszystko jedno czy ludzie zapoznaja sie z wegetarianizmem przez hipsterstwo, komercje, mode, pobudki etyczne, pobudki buntownicze czy Bog wie jakie inne. Grunt ze temat sie rozwija i ze pozwoli to wiekszej ilosci osob go zglebic, a z niektorych "cos wyrosnie" :D

Megana - 2013-03-02, 23:18

Jeśli pod hasłem "turban" masz na myśli ucięty rękaw od polaru i nasadzony na marznące uszka, to jakby się zgadzało. :D Ale tylko zimą. Latem kapelutek dżinsowy zazwyczaj.
Torba i wygodne buty też się zgadzają.
Spodnie i koszulka - a fuuj...

vanilya - 2013-03-02, 23:29

Milia, po raz kolejny ranisz moje serce "suside"
Milia - 2013-03-02, 23:34

Mimo wszystko nadal cie kocham :lol:
arahja - 2013-03-03, 02:03

Milia napisał/a:
Sama mam zupelnie inny styl, ale jakos wege-spolecznosc kojarzy mi sie dokladnie z tym, niezbedne elementy:


Hm, poza butami - ni jeden.

giya - 2013-03-03, 04:42

Miałam znaleźć to w necie, ale nie mogę znaleźć więc opiszę ten komiks jak najdokładniej jak umiem.

Na balkonie stoi hipster z kubkiem kawy i pali papierosa.
- Wspaniały smak sojowej latte i niepowtarzalny aromat djarumów - mówi do siebie, a za jego plecami pojawia się ojciec - i tak jak chłopak został sportretowany jako stereotypowy hipster, to ojciec jest tu typowym łysym, wąsatym polaczkiem.
- Chodź, matka usmażyła kaszankę z cebulą - mówi ojciec wołając go na obiad.
Chłopak gasi papierosa i mówi do siebie:
- Nie lubię kaszanki, ech, zjadłbym sobie tartę, albo pierożki ze szpinakiem...
I siedząc już przy stole, pyta ojca:
- Tato, nie móglibyście kiedyś na obiad zrobić tartę?
- Co tarte? Bułkę tartę chcesz na obiad żreć? :shock:

Bardzo lubię ten komiks :lol:

A tak w temacie. Wiecie, a mnie denerwuje podejście do freegaństwa. Obecnie nie grzebię po śmietnikach ani nie łażę po targu przy zamknięciu, ale kiedyś robiłam to nałogowo. Zaczęłam to robić z biedy, ale o tym, że tak można i że jest to freeganizm to się z netu dowiedziałam. To było bardzo hipsterskie, bo zaczęłam to robić zanim to stało się modne :mrgreen:
ale moi alternatywni znajomi, którzy hipsterzyli wtedy co niemiara - wiecie, tunele, turbany, muzyka psy trance i zespoły których nikt nie zna i cały ten alternatywny wszechświat - patrzyli na moje zdobycze i fakt łażenia i proszenia po targu naprawdę jak pies do jeża.
To, że przychodziłam do domu obładowana różnymi łakociami było już ok, bo obdarowywałam ich nadmiarem dobroci, ale to, że potem cały wieczór spędzałam w kuchni żeby to przerobić na słoiki, czy coś (towar łatwy do zepsucia, głównie targ był moim źródłem) już nie było modne, a to, że gadałam z różnymi panami ziutkami na targu i znałam ich już po imieniu i skakałam im po wódkę w zamian że mi fajne pomidory odkładali to już nie było glamour.
dopiero potem stało się to modne, i inni chcieli zacząć to robić, ale woleli robić napady na śmietniki przy Tesco, do czego przyznam się jaj nigdy nie miałam, a im raczej chodziło o nutkę adrenaliny, chęć zrobienia czegoś lewacko - anarchistycznego niż zdobycie pożywienia, tym bardziej że raczej byli z bogatych domów a głód zaglądał im w oczy dopiero gdy przepili i przeimprezowali całą kasę od rodziców...

Wyżaliłam się.


I denerwują mnie bardzo niedawno nawróceni wegetarianie/weganie. Znam dziewczynę, która zawsze słynęła z miłości do steków i najeżdżała na wegów, że to trawojady itp, no zestaw obelg i podejście typowe.

Pannie odbiło. :jestemgłupi:
Została wege. :jestemgłupi: <<wiem, że samo zostanie roślinożercą jest głupie, ale ona tak
...ale jak została wege! Z przytupem, z siłą komety i krótkowzrocznością i w ogóle. Cała jej nietolerancja którą wcześniej kierowała na wegów teraz o 180 stopni przeszła na mięcho!

- na tablicy na fcbk wkleja zdjęcia zwierzaków futerkowych po obdarciu z futra i pisze - że głupie dziwki tylko noszą futra i w ogóle (sama je nosiła, sama nosiła glany, skóry, itp.) na moje wtrącenie się, że jej buty są ze skóry, że nosi torebki ze skóry - okazało się, że świniak czy krowa to już nie tak fajnie cierpi jak taka nutria czy norka i że ona po prostu pominęła to... skórzana kurtka to nie futro. ona jest metalówą, więc :jestemgłupi:
- wszystko co testowane na zwierzętach jest złe. zapytałam jej, czy jakby zaczęli testować wpływ owoców i warzyw na zwierzętach czy przestałaby jeść? Heh, palić nie wolno bo na psach testują, leków żadnych nie wolno bo testują, spać na sianie i żreć trawę - taki był morał tej rundy. Na przyszły Castle Party chyba na rowerze będzie jechać ubrana w jutowy wór pokutny.

no denerwuje mnie to, nie pamięta już jak jechała po wegach, nie pamięta że steki tylko krwiste i świeże tak że jeszcze słychać echo ryku krowy...

[ Dodano: 2013-03-03, 05:45 ]
nie mialo być że samo zostanie roslinozercą jest glupie, tylko że nie jest głupie. potworne zjedzenie litery.
wege ludzie nie są głupi. głupi jest fanatyzm tej panny.

hexehexe - 2013-03-03, 07:54

Fajna treść komiksu, szkoda że nie znalazłaś :D

Cytat:
A tak w temacie. Wiecie, a mnie denerwuje podejście do freegaństwa.


Mi się to kojarzy ze zjadaniem nieświeżych rzeczy ale tylko na pierwszy rzut oka :P ale ja nie jestem w temacie.

Cytat:
Znam dziewczynę, która zawsze słynęła z miłości do steków i najeżdżała na wegów, że to trawojady itp, no zestaw obelg i podejście typowe.
[...]
...ale jak została wege! Z przytupem, z siłą komety i krótkowzrocznością i w ogóle. Cała jej nietolerancja którą wcześniej kierowała na wegów teraz o 180 stopni przeszła na mięcho!


O, no proszę. Znalazłam odpowiedź na pytanie które niedawno zadałam; czy są wśród weg*an osoby, które przechodziły etap "A hitler też jadł mięso- marchewka czuje-- jedz kamienie" - jak widać są! :shock: Czyli kwestia buraczanego charakteru. Odmienność zawsze zła.
Cytat:

I denerwują mnie bardzo niedawno nawróceni wegetarianie/weganie.
[...]
wege ludzie nie są głupi. głupi jest fanatyzm tej panny.


Czyli na razie jeden człowiek Cię wkurzył ;) . To nie przylepiaj nam łatki tej panny :mrgreen:

Milia - 2013-03-03, 08:29

giya napisał/a:

I denerwują mnie bardzo niedawno nawróceni wegetarianie/weganie. Znam dziewczynę, która zawsze słynęła z miłości do steków i najeżdżała na wegów, że to trawojady itp, no zestaw obelg i podejście typowe.

Pannie odbiło. :jestemgłupi:
Została wege. :jestemgłupi: <<wiem, że samo zostanie roślinożercą jest głupie, ale ona tak
...ale jak została wege! Z przytupem, z siłą komety i krótkowzrocznością i w ogóle. Cała jej nietolerancja którą wcześniej kierowała na wegów teraz o 180 stopni przeszła na mięcho!

- na tablicy na fcbk wkleja zdjęcia zwierzaków futerkowych po obdarciu z futra i pisze - że głupie dziwki tylko noszą futra i w ogóle (sama je nosiła, sama nosiła glany, skóry, itp.) na moje wtrącenie się, że jej buty są ze skóry, że nosi torebki ze skóry - okazało się, że świniak czy krowa to już nie tak fajnie cierpi jak taka nutria czy norka i że ona po prostu pominęła to... skórzana kurtka to nie futro. ona jest metalówą, więc :jestemgłupi:
- wszystko co testowane na zwierzętach jest złe. zapytałam jej, czy jakby zaczęli testować wpływ owoców i warzyw na zwierzętach czy przestałaby jeść? Heh, palić nie wolno bo na psach testują, leków żadnych nie wolno bo testują, spać na sianie i żreć trawę - taki był morał tej rundy. Na przyszły Castle Party chyba na rowerze będzie jechać ubrana w jutowy wór pokutny.

no denerwuje mnie to, nie pamięta już jak jechała po wegach, nie pamięta że steki tylko krwiste i świeże tak że jeszcze słychać echo ryku krowy...

[ Dodano: 2013-03-03, 05:45 ]
nie mialo być że samo zostanie roslinozercą jest glupie, tylko że nie jest głupie. potworne zjedzenie litery.
wege ludzie nie są głupi. głupi jest fanatyzm tej panny.


Zupelnie nie rozumiem twojego podejscia. To ze przestala zrec mieso jest bardzo pozytywne. Moze po prostu ma taki charakter ze lubi robic rzeczy z rozmachem: jak krytykuje wegan to z rozmachem, jak krytykuje zarcie miesa to z takim samym rozmachem. Grunt ze sie nawrocila.
Swoja droga, ja jestem przeciwniczka oczywiscie futer, ale rowniez skorzanych rekawiczek, skorzanych kurtek, skorzanych mebli. Natomiast skorzanych butow nadal sie nie wyzbylam. Nie bede sie tlumaczyc dlaczego. Nie uwazam jednak ze przez ten szczegol nie mam prawa promowac wegetarianizmu, bo o ile sama nie jestem 100% "bez skazy", to byc moze ktos kogo "nawroce" zrobi to lepiej.
Czy tylko 100% weganie maja prawo promowac niejedzenie miesa?
Jesli tak, to zycze powodzenia.

vanilya - 2013-03-03, 10:38

arahja napisał/a:
Milia napisał/a:
Sama mam zupelnie inny styl, ale jakos wege-spolecznosc kojarzy mi sie dokladnie z tym, niezbedne elementy:


Hm, poza butami - ni jeden.


Jeśli przez "buty typu wygodne" rozumiemy sandały jak z pielgrzymki do Częstochowy albo czółenka w stylu starej bibliotekarki, to ja mam na nie alergię. Przyzwoite, nieskórzane buty to podstawa. :ojzesz:

Swoją drogą aż dziwne, że jeszcze na forum nie powstał wątek o stylówie. Mam wrażenie, że stereotypowy wizerunek wegetarianina jako albo hipstera, albo ekologa w kolorach ziemi nie przystaje do rzeczywistości, ale to by się okazało dopiero gdyby zebrać gusta odzieżowe paru użytkowników :P No, że weg wizualnie kojarzony jest z hipsterem to jeszcze rozumiem, bo faktycznie ostatnio było głośno o tej subkulturze, ale skąd wziął się mit o lnianych szatach?

Naziyah - 2013-03-03, 10:51

vanilya napisał/a:
Swoją drogą aż dziwne, że jeszcze na forum nie powstał wątek o stylówie


jestem za założeniem takowego, bo ja do tego opisu eko-świra w sandałach nie pasuję at all, chociaż miałam taki etap w swoim życiu :roll: nawet buty sama sobie zrobiłam, tzn. doszyłam do trampek cholewki od innych, co by wyglądały jak glany ;)

btw ostatnio parę razy widziałam na ulicach ciekawe pary, chłopak - chudy, wystylizowany hipster z "normalną" dziewczyną - gdyby nie to, że trzymali się za ręce to na 100% byłabym pewna że to gej z przyjaciółką...

Jo_Super - 2013-03-03, 10:58

vanilya napisał/a:
skąd wziął się mit o lnianych szatach?


No jak to skąd... Hare Krishna Krishna Krishna Hare Hare :D



[ Dodano: 2013-03-03, 11:01 ]
Ja się zastanawiam co według Was oznacza, że ktoś ubiera się normalnie? Przecież każdy ma jakiś styl. Nie ma czegoś takiego jak normalny ubiór...tak mi się przynajmniej wydaje.

giya - 2013-03-03, 12:55

hexehexe napisał/a:
To nie przylepiaj nam łatki tej panny


ej, nie przylepiam wszystkim tej łaty, mówię o postawie takiej, na przykładzie tej dziewczyny.

powiedzcie mi, czy glany są ze skóry? Bo zazwyczaj pewnie tak. Ona zaprzeczała, że glany są skórzane, że nie są ze skóry i tyle. Na pewno są glany z eko-plastikowej-skóry - ale ona mówiła że wszystkie glany nie są ze skóry.

Sama już nie wiem :shock: powiedzcie.

(idę spać pewnie teraz, albo poszukać jeszcze przepisów na surowe rzeczy ^^, chcę być dobra żona dla mojego chopa 8-) )

i jeszcze jedno - freegan jest niesamowite, tylko trzeba z głową tego szukać i zbierać :lewituje: za darmo masz owoce i warzywa z krótszą datą przydatności albo jakimiś uszkodzeniami. często normalnie tak drogie, że zwykły polaczek biedaczek nie kupi, a potem trzeba je wyrzucić, bo nikt ich nie kupuje, a wtedy przychodzę ja z siatami :D

Jo_Super - 2013-03-03, 12:59

To pewnie zależy od marki. Ja swojego czasu nosiłam glany, uznawałam tylko Grindersy, które są na 100% skórzane.
Tequilla - 2013-03-03, 13:35

buty miewam jeszcze skórzane przyznaję.

Poza tym zawsze wyglądałem zwyczajnie. Nigdy dredów (raz długie włosy, podobają mi się, ale nie mam zaparcia, żeby o nie dbać), koralików, raz tylko miałem półglany, żadnych kolorowych spodni itepe. Nie przeszkadza mi to absolutnie u innych natomiast fajnie, jeśli za wizerunkiem idą też jakieś przemyślenia. Jakoś irytuje mnie ktoś kto kreuje się na wielkiego hipstera i odmieńca, a jego odmienność wyraża się tylko i wyłącznie ubiorem.

buu - 2013-03-03, 13:53

giya napisał/a:
wszystko co testowane na zwierzętach jest złe. zapytałam jej, czy jakby zaczęli testować wpływ owoców i warzyw na zwierzętach czy przestałaby jeść?


Eee to jest jedno z tych pytań, a gdybyś była na wyspie z zwierzaczkiem to zjadłabyśś??? HAHA MAM CIĘ WEGANIE!


Ja noszę glany, nie wyrzucę bo mi ich szkoda, zakupione parę miesięcy przed podjęciem decyzji o byciu wege. I w podobie z wieloma moimi ciuchami.
Tak samo z mleczkiem do demakijażu Nivea. Czekam aż się skończy a kupiłam przed byciem weganką.
Przy zakupie czegoś nowego będę już patrzeć przez pryzmat "wege", ale nie wyrzucę połowy rzeczy, to zwykłe marnotra(w?)stwo.

Taak, przykre jest gdy ktoś poza wyglądem nic sobą nie reprezentuje.
Nie trzeba nosić irokeza na głowie by być punkiem.

giya - 2013-03-03, 14:07

Ech, no właśnie, wiem że to jedno z tych pytań buu :) ale uwierz, świeżo nawrócona wegetarianka zaczęła negować wszystko, wszystko... na pewno podróże w kosmos też są zakazane, bo testowano je na zwierzętach również i w ogóle.

Też uważam, że nie ma sensu wyrzucać dobrych butów bo przestały ideologicznie pasować, póki dobre - czemu nie nosić?
Ale sprzeciwiać się tylko futrom, a skóry olewać? :megapolew:

Hate - 2013-03-03, 14:41

Ja murzynów postrzegam mniej więcej tak:



I chyba za bardzo się nie mylę. Naturalnie minus sandał.
A wege? Wege to nie styl ubierania. Trochę paranoiczne takie szufladkowanie.

vanilya - 2013-03-03, 14:42

Jo_Super napisał/a:
Hare Krishna Krishna Krishna Hare Hare


Haha, faktycznie, że też na to nie wpadłam.

Teraz jeszcze mnie olśniło, że może przez opinię o wegetarianizmie jako o ascezie również inne dziedziny życia wega postrzega się jako "ascetyczne". Czyli, skoro już ktoś je samą sałatę, myje się w deszczówce, to i na bank ubiera się w worek pokutny.

(Temat o ciuchach i odzieżowej ascezie lub jej braku już założony, coby dalej nie ciągnąć off topa).

Milia - 2013-03-03, 16:34

giya napisał/a:
Ech, no właśnie, wiem że to jedno z tych pytań buu :) ale uwierz, świeżo nawrócona wegetarianka zaczęła negować wszystko, wszystko... na pewno podróże w kosmos też są zakazane, bo testowano je na zwierzętach również i w ogóle.

:

Podroze w kosmos sa oczywiscie "testowane na zwierzetach", nie zapominajmy o Lajce i tym co ta biedna psina przezyla (zdechla wlasciwie ze strachu, jej male serduszko bilo tak szybko ze wczesniej nigdy nie odnotowano takiego rytmu serca u psow). :(

Tequilla - 2013-03-03, 21:39

Milia napisał/a:

Podroze w kosmos sa oczywiscie "testowane na zwierzetach", nie zapominajmy o Lajce i tym co ta biedna psina przezyla (zdechla wlasciwie ze strachu, jej male serduszko bilo tak szybko ze wczesniej nigdy nie odnotowano takiego rytmu serca u psow). :(


:offtopic: no i małpy i myszy. Ostatnio Iran wystrzelił małpę. Fakt wysłania zwierzęcia przeszedł bez większego echa, wszyscy skupili się na wystrzeleniu rakiety. Małpa podobno podróż przeżyła tyle, że... nie wiadomo, czy w ogóle do jakiegokolwiek wystrzelenia doszło, bo nie potwierdza tego nikt, poza mediami z Iranu. Chociaż 3 lata temu Iran dokonał wystrzelenia żółwia, myszy i kilku robaków i te zwierzęta faktycznie wróciły żywe

Jo_Super - 2013-03-03, 21:49

:(


Milia - 2013-03-03, 22:06

Nawet nie wlaczam bo nie bede mogla spac :(
Naziyah - 2013-03-12, 09:42

coś a propos - 2:26, zresztą już wcześniej jest motyw z mlekiem sojowym :)


Milia - 2013-03-12, 18:37

"ku...a przyciasne te rurki", hahahaha!! padlam! : :megapolew:
eliwinter - 2013-03-12, 18:37

"my tu jesteśmy ironicznie" :mrgreen:
filifjonka - 2013-03-13, 15:44

Co to znaczy zespotować?

Wzruszył mnie żarty muzyczne. Opener? Kto teraz jeździ na to popowe gówno :-D

A ja mam kumpla, który był hipsterem zanim subkultura hipsterów zaczęła być modna.

vanilya - 2013-03-13, 15:56

Naziyah napisał/a:

Co to znaczy zespotować?


Biorąc pod uwagę, że siedzi na schodach w bibliotece uniwersyteckiej, pewnie chodzi o napisanie o nim na spotted BUW.

filifjonka - 2013-03-13, 15:58

Aaaa, to! My mamy chyba spotted: bimba poznań i collegium maius. Ale ja nie ogarniam tej mody
Naziyah - 2013-03-13, 23:37

ja też nie, ale wiem że jest jeszcze spotted WPiA

tak samo nie rozumiem czekinowania się wszędzie...

filifjonka - 2013-03-14, 07:41

Mon Dieu, a cóż to takiego? Rozumiem to słowo, ale chyba nie znam mody?
Naziyah - 2013-03-14, 08:27

chodzi o check in na Fourth Square, to taka aplikacja gdzie po prostu odznaczasz się że byłaś w jakimś miejscu, knajpie, bibliotece, szalecie publicznym, whatever. I w zasadzie też nie wiem po co to robić, ale moja koleżanka zawsze musi, mówi że w Stanach jak się tak czekinuje to ma się z tego jakieś profity, np. zniżkę w knajpie.
awodwanrazc - 2013-03-25, 15:59

Naziyah napisał/a:
check in na Fourth Square

Kolejny sposób na inwigilację, nie sądzicie? Potem można wyśledzić kto gdzie kiedy z kim i o której.
A co do hipsterstwa, nigdy nie postrzegałam wegetarianizmu w takich kategoriach, mam swoje powody, żeby żyć tak, a nie inaczej, a jeśli ktoś jest zaskoczony, że zamiast jak wszyscy w akademiku, jeść jajecznicę z mięsem mielonym, robię sobie kotlety z groszku i płatków owsianych i codziennie wcinam sałatę - to on jest dziwny. Właśnie przy okazji mieszkania w akademiku zauważyłam, że ludzie strasznie się boją zrobić cokolwiek inaczej niż otoczenie, nawet w takich trywialnych rzeczach jak jedzenie; wszyscy robią tosty, to ja też sobie pożyczę toster i zrobię, nikt z moich znajomych nie je płatków na śniadanie, to ja też nie będę, no bo sobie jeszcze coś dziwnego pomyślą. Nie liczą się indywidualne gusta i przekonania.
buu napisał/a:
Często to ludzie wokół nas (mnie) robią z tego wielkie halo. Co pokazuje, że to oni mają z tym problem.

Jedna z moich koleżanek na początku znajomości w ogóle nie zdawała sobie sprawy, że ma do czynienia z weganką, bo nie było okazji jeść razem, a ja jakoś się z tym nie obnosiłam. Potem szok, miliard pytań. Najbardziej rozbawiło mnie, gdy stwierdziła, że do niedawna uważała wegetarianizm jedynie za wymysł amerykańskich seriali, które wyśmiewały pożeraczy tofu i że dopiero w te wakacje spotkała pierwszą osobę tak się odżwiającą. W każdym bądź razie, teraz rozmawiamy o mojej diecie i ideologii tylko, jeśli ona chce o coś zapytać, ale za to regularnie dostaję przeróżne linki i obrazki w stylu tego, co ma mnie chyba skłonić do refleksji nad moimi dziwnymi wyborami. :mrgreen:

muz - 2013-03-26, 13:58

awodwanrazc napisał/a:
Właśnie przy okazji mieszkania w akademiku zauważyłam, że ludzie strasznie się boją zrobić cokolwiek inaczej niż otoczenie, nawet w takich trywialnych rzeczach jak jedzenie; wszyscy robią tosty, to ja też sobie pożyczę toster i zrobię, nikt z moich znajomych nie je płatków na śniadanie, to ja też nie będę, no bo sobie jeszcze coś dziwnego pomyślą. Nie liczą się indywidualne gusta i przekonania.


Ty sobie jaja robisz, co nie?
Co to kogo obchodzi czy jem na sniadanie platki czy kanapki. Jem co lubie, i ch.. innym do tego.
Wyglada na to, ze w akademikach zbieranina jakichs przerazonych, bezmyslnych owieczek podazajacych za masa.

Mam zupelnie inne doswiadczenia z ludzmi.
Ostatnio nauczam moich znajomych robienia hummusu :mrgreen:

czerwony_autobus - 2013-03-26, 14:26

Z tostami z mojego doświadczenia jest tak, że jak jedna osoba zrobi to sobie inni przypominają o istnieniu tego cudnego jedzenia i przez to wszyscy jedzą
awodwanrazc - 2013-03-26, 14:45

muz napisał/a:
Ty sobie jaja robisz, co nie?

Ani trochę. Nie mówię, że oni robią to świadomie, raczej po prostu dopasowują swoje zachowania do innych. Możliwe, że akademiki to taka bezmyślna masa, tak samo jest z piciem na przykład. Nawet takie osoby, które wcześniej nie przepadały za alkoholem, nagle zaczynają pić dużo, no bo wszyscy piją, więc nie można być gorszym. Tak jest ze studenckimi czwartkami, których idei nigdy nie rozumiałam i nadal nie pojmuję - dlaczego akurat w czwartek wszyscy się muszą upić i dlaczego w ogóle musi istnieć taki dzień?
Serio, gdyby nie komfort w postaci niemartwienia się o rachunki i ogólnie niższa cena niż w mieszkaniach, to chyba bym nie zwlekała z wyprowadzką, bo zaczyna mnie to coraz bardziej irytować.

va - 2013-03-26, 15:06

czerwony_autobus napisał/a:
Z tostami z mojego doświadczenia jest tak, że jak jedna osoba zrobi to sobie inni przypominają o istnieniu tego cudnego jedzenia i przez to wszyscy jedzą


tosty są jak ziewanie
z mojej zamierzchłej przeszłości akademikowej wspominam bardzo dobrze robienie tostów
toster był w pokoju, w trakcie przyrządzania nikt mi go nie przestawił/nie zgasił gazu/ nie wyżarł jak to bywało z gotowaniem we wspólnej kuchni i tanim kosztem cały skład był najedzony

[ Dodano: 2013-03-26, 15:07 ]
aha a w czwartek się piję bo porządni studenci w piątek wieczorem jadą do domu po słoiki i knajpy w piątek są zapełnione całą rzeszą niestudentów, którzy zaczynają weekend

awodwanrazc - 2013-03-26, 15:27

va napisał/a:
aha a w czwartek się piję bo porządni studenci w piątek wieczorem jadą do domu po słoiki i knajpy w piątek są zapełnione całą rzeszą niestudentów, którzy zaczynają weekend

Nareszcie ktoś mi to jakoś wyjaśnił.

Toster pewnie, że spoko sprawa. A tak przy okazji, nie wiecie, czy są takie z wymienialnymi płytkami, co by miały funkcję tostera i gofrownicy jednocześnie? To by była genialna opcja.

Naziyah - 2013-03-27, 10:44

w Poznaniu w zasadzie przeniosło się studenckie imprezowanie na środy ("środing w SQ")
pawel. - 2013-04-05, 09:57

To moze bym zalozyl jakies stowarwyszenie czy kacik hipsterski tutaj hehe skoro kazdy ma swoje miejsce:
eliwinter - 2013-04-05, 16:38

pawel, chcesz być hipsterem wśród hipsterów...? ;)
pawel. - 2013-04-07, 15:38

W poprzednim zyciu chyba bylem Hipisem. Generanie jednak Elwinter nie radze Ci ze mna pisac. Po tym co zaloga Makleri napisala na moj temat ( w czasie gdy ja biegalem po Sawannie) i jak opisala sam sie zaczolem siebie bac. Nie wiedzialem ze jestem az tak straszny okropny i wogle. Teraz patrze w lustro i sie zastnawiam czy rogi juz sie pokazly czy nie? Ten opis byl tak zetelny dokladny i zywy (A przytym przez osoby ktore mnie nei znaja wiec to sztuka nei lada) ze teraz zacznam drzec ze strachu przed tym hipsterem...a zaraz bede sam w pokoju...co to bedzie... :bye:
orzechova - 2013-05-16, 11:32

awodwanrazc napisał/a:
Toster pewnie, że spoko sprawa. A tak przy okazji, nie wiecie, czy są takie z wymienialnymi płytkami, co by miały funkcję tostera i gofrownicy jednocześnie? To by była genialna opcja.


mam takowy, zakupiony na allegro :) firmy... Turbo. 67pln. mogę zapodać linka?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group