Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Ekologia - Co robisz - aby być bardziej przyjazny Matce Ziemi :)

seb - 2014-11-29, 13:03
Temat postu: Co robisz - aby być bardziej przyjazny Matce Ziemi :)
Temat w którym osoby z miejskim stylem życia, mogą odnaleźć dobre pomysły, aby być bardziej proekologicznym vegiem.

Jakie wdrożyliście eko patenty w swoim domu? Stylu życia?
:bye:



seb - 2015-04-30, 18:53

https://www.youtube.com/watch?v=BlQil46k5jA
seb - 2015-04-30, 21:05

https://www.youtube.com/watch?v=iOMSCKQdRc4
Milia - 2015-05-03, 19:00

Je nie robie niestety dla Ziemi tyle ile bym chciala, ALE:
- staram sie nigdy nie wyrzucac jedzenia, probuje prawidlowo oszacowac ilosci podczas zakupow, a jesli cos zostanie to przerabiam na inne danie albo w najgorszym wypadku daje piesowi :)
- segreguje smieci (szklo, plastik, papier, zarowki, baterie, a reszta do "zwyklego" kosza )
- jezdze do pracy autobusem, do samochodu wsiadam tylko kiedy naprawde nie mam wyboru (np. autobus nie dojezdza w dane miejsce albo jest strajk srodkow komunikacji miejskiej - tu w tuluzie niezwykle czesto)
Moje glowne grzechy:
- kupuje za duzo rzeczy, np ubran, butow, ksiazek (zamiast wypozyczac),
- czesto zostawiam niepotrzebnie zapalone swiatlo i inne sprzety zrace prad
- do sprzatania uzywam chemikalii zamiast octu, sody i cytryny (ich skutecznosci nie udalo mi sie dowiesc)

orzechova - 2015-05-04, 10:17

fajny ten pierwszy filmik :)
to teraz ja napiszę:
- też się staram nie marnować żarcia. Wyrzucam jak coś już ewidentnie skisło i samo zaczyna uciekać z lodówki. Nie kupuję dużych opakowań nawet, jeśli wychodzą taniej, kiedy wiem, że ich nie zużyję. W ogóle nie stać mnie na marnowanie jedzenia!
- mam żarówy ledowe, gaszę światło po sobie i innych, wyłączam ładowarki i listwy zasilające sprzęty. Tylko lodówka chodzi cały czas.
- segreguję śmieci- u nas jest akurat na mokre/suche, więc dużo roboty z tym nie ma, wcześniej mieszkaliśmy na osiedlu gdzie były pojemniki na szkło, plastik, papier- tak dzieliliśmy. Teraz liczę na to, że sortownia na wysypisku działa.
- przykręcam grzejniki kiedy wietrzę
- samochodem jeżdżę tylko kiedy pogoda nie zostawia mi wyjścia [np. mróz czy inne gradobicie] albo kiedy jadę gdzieś, gdzie rowerem nie bardzo wypada albo mam dużo rzeczy do zabrania [albo psa]
- mam swoją chemię domową ;) sama robię proszek i płyn do prania [ekoterror, wiem], kurz wycieram szmateczkami z mikrofibry, blaty i szafki czyszczę wodą z octem i tymi szmateczkami.
- piorę w 30stopniach, staram się doładować pralkę na maksa
- zmywarka to samo, program eco i naładowana full
[i pół kostki do zmywarki ;) efekt jest ten sam! sprawdzałam ;) a cała kostka nie zawsze mi się chciała do końca rozpuścić]
- z chemii kupnej używam froscha, który jest eko [płyn do WC, do podłóg, tabletki do zmywarki i płyn do garów]

ale jestem ekologiczna :mrgreen:

Degon - 2015-05-31, 18:34

Już drugi rok nie używam do koszenia trawy ogródku kosiarki, a jeno sierpa (a na kosy używanie to za dużo krzewów mi rośnie, mało otwartej przestrzeni; resztą kosa gdzieś przepadłą dziadkowa, a sierp się ostał XD). A kosiarka w sumie nowa, mało co używana, leży se w garażu.
Fajne na spalanie kalorii takie machanie sierpem, pół godziny pracy i spocić się można, czuje się zmęczenie. No i ekologicznie, hałasu się nie emituje, benzyny i olejowego syfu nie zużywa się, środowiska nie truje. Po czasie wyrabia się odpowiednią technikę pracy.
A ostrzenie sierpa też relaksujące.
Teraz ryki kosiarek sąsiadów w*urwiają mnie bardziej niż kiedyś.

szynka-szynka - 2015-05-31, 19:18

A i jakas dziolche mozna na ten widok zlapac
Degon - 2015-05-31, 19:37

No, no zwłaszcza, że się przeważnie kosi bez koszuli (coby D3, a i seksownej opalenizny brąz, załapać)
ladywind - 2015-06-18, 14:07

Milia napisał/a:
Je nie robie niestety dla Ziemi tyle ile bym chciala, ALE:
- staram sie nigdy nie wyrzucac jedzenia, probuje prawidlowo oszacowac ilosci podczas zakupow, a jesli cos zostanie to przerabiam na inne danie albo w najgorszym wypadku daje piesowi :)
- segreguje smieci (szklo, plastik, papier, zarowki, baterie, a reszta do "zwyklego" kosza )
- jezdze do pracy autobusem, do samochodu wsiadam tylko kiedy naprawde nie mam wyboru (np. autobus nie dojezdza w dane miejsce albo jest strajk srodkow komunikacji miejskiej - tu w tuluzie niezwykle czesto)
Moje glowne grzechy:
- kupuje za duzo rzeczy, np ubran, butow, ksiazek (zamiast wypozyczac),
- czesto zostawiam niepotrzebnie zapalone swiatlo i inne sprzety zrace prad
- do sprzatania uzywam chemikalii zamiast octu, sody i cytryny (ich skutecznosci nie udalo mi sie dowiesc)


Ja coś podobnego ale
- mało kupuje jedzenia bo albo zapominam cos zjesc i sie psuje, przez co musze wyrzucac
- autem jade wszedzie gdzie musze, bo mam za ciężka d..e, jak nie jezdziłam to byłam zmuszona chodzic, takze sie to pozmeinialo

A grzechy mam takie same oprócz ksiązek

Odetka - 2015-08-25, 13:20

Podstawowe: segreguje śmieci, oszczędzam prąd, z wodą też nie szaleję, prysznic zamiast wanny po szyję, bo i nie mam czasu na długie kąpiele, Nie kupuję żywności na zapas, bo się marnuje wtedy mniej itp.
Anachoreta - 2015-08-30, 09:35

Ja bardzo wiele takich rzeczy robię, nie będę ich tu wszystkich wymieniał, bo nawet, nie pamiętam wszystkich tak mi to weszło w nawyk.

Podam 3 dla przykładu.
W Warszawie główny ekoproblem to zanieczyszczenie powietrza spalinami z samochodów. Zatem nie posiadam samochodu i staram się chodzić dużo na piechotę.

W zimie cały czas mam wyłączone centralne ogrzewanie, zawsze to mniej spalin z EC.

Do spłukiwania toalety wykorzystuje tak zwaną szarą wodę, wlewaną do dolnopłuka. Także oszczędność finansowa ponad 1000 zł rocznie.

Vouk - 2015-11-03, 19:57

Anachoreta napisał/a:

W zimie cały czas mam wyłączone centralne ogrzewanie, zawsze to mniej spalin z EC.


Ekhm... na pewno ma to korzystny wpływ na zasoby w Twoim portfelu, robię zresztą w tym roku podobnie (w zeszłym niestety musiałem nieco wygrzewać z uwagi na spore ilości wilgoci z tynków i gładzi gipsowych - akurat wymyśliłem sobie zacząć remont kapitalny w zimie). Z tym zmniejszeniem ilości spalin z EC to bym się jednak nie łudził. To że nawet sto czy tysiąc ludzi w dużym mieści przykręci kurki, nie oznacza, że w EC spalą przez to mniej węgla. Takie zakłady cechują się olbrzymią wręcz bezwładnością i brakiem natychmiastowego "sprzężenia zwrotnego" w postaci zmniejszenia produkcji energii cieplnej przy mniejszym zapotrzebowaniu konsumentów. Dopiero jakieś bardziej długofalowe prognozy uzyskane na podstawie wyliczeń zużycia energii od indywidualnych konsumentów, zsumowane w większe dane statystyczne pozwalają z grubsza opracować nowe plany produkcji ciepła w danej jednostce czasu. Z produkcją prądu wygląda zresztą całkiem podobnie, tylko może bezwładności są w tym przypadku nieco mniejsze.

Inaczej sprawy wyglądają w przypadku małych, lokalnych kotłowni w pełni zautomatyzowanych, zasilających w energię powiedzmy pojedynczy dom wielorodzinny, blok czy zespół kilku takich obiektów. Tutaj to jak najbardziej ma sens. Oczywiście najkorzystniej wygląda to w przypadku gospodarstw indywidualnych.

A teraz coś od siebie: Generalnie na punkcie niskiego zużycia mediów i surowców mam odrobinę fioła. Odnośnie śmieci, produkuję ich w zasadzie bardzo mało. Jedno z moich źródeł zarabiania pieniędzy opiera się na wysyłce dość dużej liczby towarów w paczkach za pośrednictwem poczty i firm kurierskich, co zmusza mnie do ciągłego posiadania sporej ilości kartonów i wyściółek do nich. Z automatu wszelakie papierzyska, styropiany, foliówki itp. "śmieci" zyskują u mnie drugi żywot. Mógłbym kupować specjalne wypełniacze do paczek i nowe kartony, zamiast tego buszuję po lokalnych śmietnikach w poszukiwaniu kartonów (czego to ludzie nie wyrzucają). Na początku było mi trochę głupio - teraz się tym nie przejmuję. ;) Przy okazji "podkradania kartonów" zdarzyło mi się przytulić kilka całkiem fajnych rzeczy, na przykład ostatnio całkiem nowy, nieużywany zestaw igieł do szycia wraz z nylonowymi nićmi.

Odpadki organiczne - one również nie mają u mnie statusu "śmiecia", mam na nie specjalne wiaderko, jak się więcej uzbiera, jedzie to do mojego ojca, który mieszka tuż pod miastem i zostaje skompostowane w przydomowym ogrodzie.

Większość słoików i butelek szklanych po sokach wykorzystuję na przetwory z domowego ogrodu ojca. Przynajmniej przez jeden sezon mają swój drugi żywot, jak się zużyją, to szkło trafia do pojemnika na stłuczkę, a zakrętki jadą na złom.

Właśnie, odnośnie złomu - mam też specjalny pojemnik na puszki, nakrętki i generalnie wszystkie odpady metalowe. W skali roku można za to dostać całkiem pokaźne pieniądze. Podobnie sprzedaję nadmiar makulatury.

Stąd produkcja śmieci w moim domu znacząco odbiega od średniej krajowej, oczywiście w dół. Niestety jeszcze nie jestem "zero waste'owcem" i wydaje mi się, że to jednak bardzo trudno wykonalne, ale myślę, że i tak idzie mi całkiem nieźle. ;)

Niestety jeszcze nie mam w domu LED-ów, bo dopiero finalizuję remont i cały czas wiszą mi u sufitu prowizoryczne żarówki na gołych drutach, ale pracuję nad tym. ;) Natomiast jako że mieszkam sam i akurat jestem w trakcie meblowania kuchni, to musiałem się pozbyć starej, nieekonomicznej lodówki i przynajmniej na jej braku oszczędzam - na balkonie mam szafkę, gdzie trzymam najpotrzebniejsze rzeczy, które mogłyby się zepsuć i nie kupuję zbyt wiele na zapas. Oczywiście to stan przejściowy, bo jednak lodówka jest dużo wygodniejsza, ale najpierw trzeba kupić nową. ;)

noovaa - 2015-11-04, 06:38

Vouk napisał/a:
i cały czas wiszą mi u sufitu prowizoryczne żarówki na gołych drutach

U nas nie ma problemu z tym, żeby na suficie wisiały na gołych drutach prowizoryczne LEDy :P

Vouk - 2015-11-04, 11:09

noovaa napisał/a:
U nas nie ma problemu z tym, żeby na suficie wisiały na gołych drutach prowizoryczne LEDy :P


Tylko że mnie jeszcze czeka korekta drobnych nierówności na sufitach i ścianach oraz co najmniej dwa malowania, już raz strąciłem tę prowizorkę na posadzkę i się potłukła. :) Trochę szkoda byłoby zniszczyć LED-a za większą kwotę. :)

Natomiast sama koncepcja wieszania gołej żarówki czy to tradycyjnej, czy ledowej nie jest wcale taka zła, znakomicie sprawdza się na przykład w designerskich wnętrzach typu loft. :)

noovaa - 2015-11-04, 15:59

Nie wiem na ile to można nazwać desingerskim wnętrzem :P .. wolałabym, żeby już takie nie było. W każdym razie LEDy są !
Vouk - 2015-11-06, 00:18

Rzeczywiście... nieco oldskulowo. :mrgreen: Będziesz mieć kute bruzdy i schowane te przewody, czy podwieszany sufit? Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety, wiem bo w salonie mam podwieszany, a w reszcie mieszkania kable schowane są w pierwotnym suficie i ścianach. To kucie to jest cholerna masakra... z kolei podwieszany obniża pomieszczenie i też takie najprostsze i najtańsze nie jest. U mnie to wygląda jak wspomniałem nieco śmiesznie. Do grudnia moooże się poprawi. :)
noovaa - 2015-11-06, 06:22

Vouk, Podwieszany sufit i regipsy na ścianach. Pomieszczenia są zdecydowanie za wysokie, więc nawet kwestia estetyczna, wymaga podwieszenia sufitów. Poza tym to drewniany dom, tu się nic nie kuje a wycina piłą. Masakrę piłą elektryczną już mieliśmy robiąc ogrzewanie, więc wystarczy dziur w ścianach ... jeszcze nam się biedaczysko zawali -.- .
Vouk - 2015-11-06, 14:16

Wszystko jasne. :) Warto też dać między rigipsy a starą ścianę / sufit jakąś wełnę, o ile macie na to kasę. Zawsze trochę wygłuszy, bo czasami po położeniu rigipsów, pod którymi nic nie ma, w pomieszczeniu powstaje taki dziwny rezonans, trochę to nieprzyjemne. Nie wiedziałem że to drewniany, nie wygląda. :) U mnie wielka płyta, kucie było masakryczne, zwłaszcza jak tuż pod betonem trafiało się na pręty zbrojeniowe.

No ale wystarczy już chyba tego offtopu. A tak przy okazji pytanko - ile masz tych LED-ów i jakiej mocy na jaki metraż? Pytam, bo nie chciałbym przeinwestować, a z drugiej strony, żeby nie było za ciemno.

yarosh1980 - 2017-03-20, 08:04

- używam żarówek led
- jestem przeciwnikiem samochodów i zwolennikiem rowerów. Oczywiście nie mówię tu o dostawczych. Ale ludzie są tak leniwi, że muszą użyć samochodu, że dotrzeć do sklepu oddalonego o 100 metrów. A jeszcze głupi samochodziarze zarzucają nam cyklistom że jesteśmy nieekologiczni, bo robiąc wysiłek fizyczny poprzez jazdę rowerem wydalamy z siebie więcej dwutlenku węgla niż zwykli ludzie xD
- segreguję odpady. A większość Polaków mówi, że jeśli mają segregować, to niech im się za to płaci. Z tego co czytałem na forach, tu ludzie mówią że nie będą segregować. Uważają segregację odpadów za zwykły przekręt rządu w celu uzyskania kolejnego pretekstu do zebrania kasy i walą teksty: "Nie dajmy się szaleństwu ekologicznych lewaków". Ludzie którzy nie segregują odpadów są dla mnie zerami. Nie dość, że dostają możliwość łatwego wpływu na środowisko w którym mieszkają, to jeszcze nie chce im się wrzucić plastiku do plastiku, a szkła do szkła. A przecież gdy sortujemy śmieci, to one idą do przerobu i na powtórne wykorzystanie. Dzięki temu mniej surowców i zasobów się zużywa. A gdy ludzie wyrzucają wszystko do zwykłego kubła, to śmieci idą gnić na zwykłe śmietnisko i zawalane jest więcej powierzchni. Dla mnie tacy ludzie sami są odpadami, śmieciami.
- wielokrotnie używam tych samych foliowych worków do nabierania owoców w sklepie
- odpadów żywnościowych nie wyrzucam na śmietnik, lecz wysypuję w lesie, co dodatkowo użyźnia glebę.
- kupuję najbrzydsze banany (ale muszą być dojrzałe, żółte i miękkie), bo wiem że ludzie nie kupią bananów które mają pękniętą skórę lub ciemne plamy, przez co pełno bananów jest wyrzucanych na śmietnik, co jest marnowaniem żywności i zasobów środowiska.

orzechova napisał/a:
gaszę światło po sobie i innych

Ja nigdy nie gaszę światła w łazience, bo wiem że za chwilę ktoś i tak je zapali. Gaszę tylko na noc, bo wtedy jest sens. Częste włączanie i wyłączanie powoduje, że żarówka wcześniej się przepala i trzeba kupować nową (co zwiększa konsumpcjonizm), a starą wyrzucać (co zwiększa ilość śmieci). Ponadto w momencie gdy włącza się żarówkę, to pobiera ona kilkakrotnie więcej energii w ciągu ułamka sekundy (zimny żarnik ma mniejszy opór). Choć tak naprawdę wpływowymi pożeraczami energii są maszyny przemysłowe, a nie domy i mieszkania.

Moja wegetariańska dieta raczej nie ma wpływu mniej gorszego niż mięsożerstwo, więc nie widziałbym w tej diecie sposobu na ratowanie planety.

orzechova - 2017-03-20, 09:19

yarosh1980 napisał/a:
- używam żarówek led


yarosh1980 napisał/a:
Ponadto w momencie gdy włącza się żarówkę, to pobiera ona kilkakrotnie więcej energii w ciągu ułamka sekundy (zimny żarnik ma mniejszy opór).


chyba żarówek LEDowych się to nie tyczy. Poza tym, sprawdzali to kiedyś Pogromcy Mitów- żeby się opłacało takie niegaszenie światła, trzeba by wychodzić z pokoju na jakieś ułamki sekund. Także to jest mit z tym, że zapalana żarówka pobiera jakieś potworne ilości energii. Ale nie wiem jak się to ma do żywotności żarówek i oszczędzania środowiska w związku z wyrzucaniem żarówek i kupowaniem nowych.

Niektórzy mieszkańcy mojego osiedla wyrzucali na sąsiednie łąki swoje "mokre" śmieci- skutek jest taki, że zaczęły pod osiedle podchodzić dziki, no i oczywiście myśliwi już się na nie czają :<

Krowa - 2017-03-20, 09:36

yarosh1980 napisał/a:
Ludzie którzy nie segregują odpadów są dla mnie zerami.


Jezu :roll:

yarosh1980 - 2017-03-20, 10:30

orzechova napisał/a:
chyba żarówek LEDowych się to nie tyczy

Ja tylko u siebie w pokoju używam ledków, a reszta mieszkania ma niestety tradycyjne żarówki, więc je oszczędzam poprzez nieczęste wyłączanie i włączanie. Te żarówki mi się zwykle przepalają przy włączaniu światła - błysk na ułamek sekundy a potem ciemność.

orzechova napisał/a:
Niektórzy mieszkańcy mojego osiedla wyrzucali na sąsiednie łąki swoje "mokre" śmieci- skutek jest taki, że zaczęły pod osiedle podchodzić dziki

Miejsce dzików jest w lesie. Zresztą jak by taka zasyfiona żywnością i rozgrzebana przez dziki trawa wyglądała? Poza tym drzewom dodatkowe nawożenie bardziej się należy niż trawie:) Dlatego oczywiście nie wyrzucam bio-masy na łąkę, tylko w jakieś zbiorowiska drzew. Mam jedno miejsce (dołek) w małym lasku, do którego wrzucam odpady po owocach i innej żywości.

Krowa napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
Ludzie którzy nie segregują odpadów są dla mnie zerami.


Jezu :roll:

Oczywiście mówię tylko o tych, co mają możliwość segregacji, a nie segregują. Po prostu złość mnie bierze, gdy ludzie niosą szkła, plastiki i wyrzucają je razem z innymi śmieciami do zwykłego kubła, mimo że 5 metrów obok stoją kolorowe kubły na oddzielne odpady.

orzechova - 2017-03-20, 12:15

anyway, takie zaśmiecanie lasów- nawet jeśli to odpady organiczne- wydaje mi się niewłaściwe. Śmieci to śmieci, zwierzęta będą się schodzić zwabione i mogą stać się łatwym celem. Poza tym, może im takie jedzenie zwyczajnie zaszkodzić. Nie popieram.

Wajrak też o tym napominał

yarosh1980 - 2017-03-20, 14:12

orzechova napisał/a:
zwierzęta będą się schodzić zwabione i mogą stać się łatwym celem.

Ok no to wyrzucajmy zużytą żywność w zwykłe skupiska drzew, w jakieś małe laski, gdzie nie żyją niedźwiedzie, wilki czy lisy. Ja resztki owoców umieszczam w mikro lasku, otoczonym cywilizacją, tuż przy drodze. Nie ma bata żeby jakiś jeleń czy niedźwiedź tam chadzał. Co do dzików - one i tak chodzą wszędzie. U nas chodził ostatnio na blokowisku. Kosze na śmieci stoją przy lasku i też mogą zwabić dziki z uwagi na resztki po żywności. Dziki są wszystkożerne, więc jak zjedzą kromkę chleba albo kość po mięsie, to im nie zaszkodzi. Z tym dokarmianiem zwierząt w lesie to raczej rozbiega się tylko o to, że potem jakieś zwierzę przyzwyczajone do takiego dożywiania może zaatakować turystę w lesie. Ale drapieżniki raczej nie przeprowadzą się do miast za człowiekiem zostawiającym żarcie w lesie. Ograniczą się do lasu. Często niedźwiedzie chodzą mieście i przeszukują kontenery w poszukiwaniu żywności, ale to właśnie dlatego, że resztki po żywności ludzie wyrzucają do kosza, zamiast na łono natury. Gdyby nie trzymali odpadów żywnościowych w mieście, to zwierzęta ograniczyłyby się do lasów.

zurugar - 2017-03-21, 01:12

yarosh1980 napisał/a:
- jestem przeciwnikiem samochodów i zwolennikiem rowerów. Oczywiście nie mówię tu o dostawczych. Ale ludzie są tak leniwi, że muszą użyć samochodu, że dotrzeć do sklepu oddalonego o 100 metrów. A jeszcze głupi samochodziarze zarzucają nam cyklistom że jesteśmy nieekologiczni, bo robiąc wysiłek fizyczny poprzez jazdę rowerem wydalamy z siebie więcej dwutlenku węgla niż zwykli ludzie xD

Przypomina mi to dyskusję z palaczami, którzy - gdy ktoś wspomni o tym oczywistym fakcie, że palacze śmierdzą dymem papierosowym - dochodzą do wniosku, że kto nie pali, to z pewnością jest przepocony i nie używa mydła, a o takich ekstrawagancjach jak pasta do zębów, to nawet nie ma co wspominać.
Owszem, jeżdżenia 100 m po bułki nie rozumiem, ale nie ma co demonizować samochody. To niezbędne narzędzie. Nie każdy mieszka w półmilionowym lub większym mieście z dobrą komunikacją, nie każdy ma komfort pracy niezmiennie stacjonarnej. Zdziwiłbyś się ile osób nie obejdzie się w pracy bez samochodu, nie mówiąc o dojeżdżaniu do tej pracy. Ja na przykład w robocie rocznie przejeżdżam ok. 25 tys. km, nie jeżdżę dostawczakiem, nie jestem ani PH, ani taksówkarzem. Bycie przeciwnikiem samochodu to jak bycie przeciwnikiem długopisu czy komputera.

Argumental - 2017-03-22, 17:53

Żarówki led nie są przyjazne Matce Ziemi. Wystarczy kilka kliknięć w google, żeby przekonać się o ich szkodliwości.

Sądzę, że największą uwagę należałoby poświęcić wodzie, ponieważ jest podstawą życia i krąży w całym ekosystemie, więc jej jakość ma kluczowe znaczenie, bo im więcej będzie czystej wody w tym układzie, tym szybciej będzie się on oczyszczać. Dobre praktyki to np. stosowanie octu i sody do prania i szorowania armatury, używanie wody kilka razy (zbieram ją, kiedy czekam, aż poleci ciepła, potem trafia do wiadra z mopem, a później spłukuję nią toaletę), itp...

Najgorsze, co człowiek "cywilizowany" zrobił, to zaczął własne odchody wypuszczać do wody, zamiast stosować suchą toaletę.

Poza tym... warto uzdrawiać wodę własnymi intencjami (patrz: doświadczenia Masaru Emoto).

yarosh1980 - 2017-03-23, 17:48

zurugar napisał/a:
Zdziwiłbyś się ile osób nie obejdzie się w pracy bez samochodu

No jeśli muszą jeździć po dużym mieście albo i między miastami, od budynku do budynku przez cały dzień, to tylko samochodem, mimo że nie wożą nic innego jak tylko siebie. Kiedyś poziom techniczny musi załatwić tę sprawę tak, aby możliwe było załatwianie spraw na odległość, bez potrzeby przemieszczania się człowieka autem.
Ale żeby dojechać o kina, kolegi, sklepu, to akceptuję tylko rower.

orzechova napisał/a:
Poza tym, może im takie jedzenie zwyczajnie zaszkodzić.

A ponoć zagrożona wyginięciem jest populacja wilków i innych gatunków dziko żyjących. Można by polepszyć byt zwierząt w lasach. Gdyby tak wszyscy ludzie wyrzucali resztki po żywności do lasów, to lasy stałyby się bogate w darmowe jedzonko. Zwierzęta miałyby prawdziwą ucztę przez cały rok. Dziki by to wszystko wpierniczały, przez co rozmnożyły by się znacznie. A i drapieżniki polujące na dziki miałyby przez to więcej jadła i już nie byłyby zagrożone. Ilość śmieci wywożonych na śmietniska zmniejszyłaby się o połowę, bo odpady żywnościowe trafiałyby do lasu, a tam by robiły za restaurację dla rozmaitych zwierząt i wszyscy byliby szczęśliwi.
Tylko że niestety ludzie mają na to wszystko wyje*bane i nie chce im się pomóc naturze, a niektórzy nawet są przeciwni temu aby pomóc zwierzętom w ten sposób, pewnie z zazdrości, że zwierzątka miałyby życie jak w raju.

PS. dbam jeszcze o naturę w ten sposób, że gdy chcę coś wypłukać lub umyć ręce, to włączam kran do takiego poziomu, żeby nie włączył się gaz. Ten mały płomyk który cały czas się pali w junkersie, ogrzewa wodę stojącą w rurze i gdy się ją puści, to leci ciepła a nawet i gorąca woda przez kilkanaście sekund.

Argumental napisał/a:
Żarówki led nie są przyjazne Matce Ziemi. Wystarczy kilka kliknięć w google, żeby przekonać się o ich szkodliwości.

Ale ledki przynajmniej konsumują mniej prądu niż żarnikowe. A poza tym wolę żyć w błogiej nieświadomości. Tak jest przyjemniej.

Argumental napisał/a:
potem trafia do wiadra z mopem, a później spłukuję nią toaletę

Też polecam spłukiwanie kibla wodą z kąpieli albo mycia podłogi itp.

taffit - 2017-03-23, 18:53

A teraz wyobraź sobie, że w milionowym mieście wszyscy zaczynają wyrzucać odpadki organiczne do lasu. Zamiast lasu mielibyśmy kompostownię.



A że nie byłaby ona zarządzana - to byłaby problemem, a nie rozwiązaniem.

yarosh1980 - 2017-03-23, 21:09

Nie mówię żeby całe miasto do jednego lasu wyciepywało żarcie. W Polsce jest dość lasów żeby wszystko równomiernie przyjęły. Zwierzątka w mig zajmą się resztkami. W przyrodzie nic się nie marnuje. A na tej kompostowni to jest tyle odpadów, bo nikt tego nie konsumuje. Tam nie ma gromad zwierząt które mogłyby się tym pożywić. To tylko stoi bezczynnie.
orzechova - 2017-03-24, 09:10

w dalszym ciągu nie popieram pomysłu wyrzucania śmieci do lasu
Argumental - 2017-03-24, 12:56

Dojrzałe i świadome skutków swojej egzystencji społeczeństwo, którym niestety nie jesteśmy, powinno rozwiązywać pewne sprawy kompleksowo, i tak na przykład kompostować resztki jedzenia w domu (są specjalne kompostowniki do małych mieszkań – można też zrobić samemu), a przerobione odpady zbierałyby służby wywożące śmieci. Taki kompost mógłby na przykład trafiać na miejskie trawniki, pod rośliny, itd. Innym pomysłem jest, aby odpady roślinne, których powstaje dużo podczas „pielęgnacji” miejskiej zieleni, trafiały do ekologicznych rolników, uprawiających ziemię zgodnie z zasadami permakultury i skoszoną trawą, rozdrobnionymi gałązkami, itp. mulczowali by pole, zamiast je orać, oblewać agresywną chemią i niszczyć. To jest proste, ale wymaga jedynie systemowego rozwiązania. Podobnie rzecz ma się z wodą. Powinny istnieć techniczne możliwości, które pozwalałyby zbierać brudną wodę w każdym domu i używać ją kilkukrotnie. Każde domostwo powinno mieć swój generator prądu, itd., itd., itd...

Oszczędzanie prądu ma pozytywny skutek tylko dla oszczędzającego, ponieważ elektrownia musi być zawsze gotowa na duży pobór mocy i dysponuje jej sporą ilością, aby dostarczać prąd bez przerwy, dlatego akcje w rodzaju „Godzina dla Ziemi” bardziej szkodzą, aniżeli pomagają i chyba tylko mają służyć sprawdzaniu poziomu bezmyślności społeczeństwa i stadnego zachowania. Na marginesie: podobnie ma się sprawa ze zmianą czasu. To nic nic innego jak test na posłuszeństwo. Tresura.

Moglibyśmy żyć w pięknym, zdrowym i harmonijnym świecie, ale korporacje blokują dobre pomysły (tanie), a Ci, których zatrudniliśmy (nierząd), aby nas reprezentowali działają na szkodę Polaków (tworzą i uchwalają antypolskie prawo), przez co płacimy wysoką cenę za nasze, wspólne dobra: wodę, gaz, węgiel, itd., choć Polska jest bardzo bogatym krajem.

yarosh1980 - 2017-03-24, 19:15

Argumental napisał/a:
które pozwalałyby zbierać brudną wodę w każdym domu i używać ją kilkukrotnie

czyli używać kilkukrotnie tej samej wody by spłukiwać sedes? A feeee.
Ja obstaję przy spłukiwaniu kibla wodą z kąpieli.

Argumental napisał/a:
Każde domostwo powinno mieć swój generator prądu

Na benzynę czy na wiatr? Niektórzy mieszkańcy ładują akumulatory za pomocą prądnicy napędzanej poprzez pedałowanie w rowerze stacjonarnym. Dla chcącego nic trudnego.

Argumental napisał/a:
akcje w rodzaju „Godzina dla Ziemi” bardziej szkodzą, aniżeli pomagają i chyba tylko mają służyć sprawdzaniu poziomu bezmyślności społeczeństwa i stadnego zachowania

To jest obszerniejsze niż myślisz. To wcale nie dotyczy tylko poboru energii. Podam ci przykład - cofanie lub opóźnianie zegarków co pół roku. To stara sztuczka socjotechniczna mająca na celu nauczenie ludzi wykonywania bezsensownych zarządzeń. Oszczędność żadna, a olbrzymi jest spadek efektywności pracy milionów ludzi na około 2 tygodnie aż się nie przestawią. Chodzi o to, by społeczeństwo bezdyskusyjnie wykonywało nawet najgłupsze zarządzenia "bo tak trzeba".

Argumental - 2017-03-24, 21:05

yarosh1980 napisał/a:
czyli używać kilkukrotnie tej samej wody by spłukiwać sedes? A feeee.
Ja obstaję przy spłukiwaniu kibla wodą z kąpieli.

Nie. Miałem na myśli wodę z kąpieli, prania lub mycia naczyń.

yarosh1980 napisał/a:
Na benzynę czy na wiatr? Niektórzy mieszkańcy ładują akumulatory za pomocą prądnicy napędzanej poprzez pedałowanie w rowerze stacjonarnym. Dla chcącego nic trudnego.

Wyraziłem się nieprecyzyjnie. Chodziło mi o posiadanie przez każdego urządzenia zbierającego energię, czyli na przykład ogniw słonecznych.

yarosh1980 napisał/a:
To jest obszerniejsze niż myślisz.

Wiem, że jest obszerniejsze. Przecież napisałem o tresurze i zdaje sobie sprawę czym jest Matriks. ;)

Dodam jeszcze, że należy eliminować tworzywa sztuczne z naszego życia. Pokryły już całą planetę, a dryfująca wyspa śmieci na Oceanie Atlantyckim nazywana jest siódmym kontynentem. To jest eksperyment na ludzkości. Plastik (uogólniając) wcale nie jest biodegradowalny, tylko rozpada się na mikroskopijne cząsteczki, niewystępujące w naturze, które wchodzą w reakcje z całym biosystem, a efekt tego jest nie do przewidzenia. Niektóre z substancji zawartych w plastiku przypominają ludzkie hormony i zaburzają system hormonalny (patrz: film "Zaprogramowana otyłość"). Resztki jedzenia rozrzucane w lesie to przy tym pikuś...



Polecam dokument pod tytułem "Plastikowa planeta".

yarosh1980 - 2017-03-25, 08:50

Argumental napisał/a:
Nie. Miałem na myśli wodę z kąpieli, prania lub mycia naczyń.

No ale napisałeś żeby tę brudną wodę użyć kilkakrotnie:
Argumental napisał/a:
które pozwalałyby zbierać brudną wodę w każdym domu i używać ją kilkukrotnie

To zabrzmiało tak, jakby wodę z kąpieli albo prania użyć kilkakrotnie do spłukania sedesu. Czyli zalewamy sedes raz, potem tą samą wodą spłukujemy sedes jeszcze raz, a potem jeszcze raz.

Argumental napisał/a:
hodziło mi o posiadanie przez każdego urządzenia zbierającego energię, czyli na przykład ogniw słonecznych.


Jakby państwo było pro-ekologiczne, to by nie zabraniało czerpania darmowej i czystej energii. Kiedyś władze zdemontowały wiatrak pewnemu gospodarzowi, bo przez niego nie musiał kupować prądu od państwa. Władze uznały to za kradzież.

Argumental napisał/a:
należy eliminować tworzywa sztuczne z naszego życia. Pokryły już całą planetę

To dlatego że świat nie robi z plastikiem tego co Niemcy. Kilka razy byłem w Niemczech i tam wszystko się segreguje. Wszystko idzie na powtórne wykorzystanie. Butelki plastikowe są na kaucję. Potem się je odnosi i wkłada do automatu, a on daje bon na zakupy (0,25 E / butelka). A u Polaków jest tu-mi-wisi. Niemcy powinny być wzorem dla całego świata we wszystkich dziedzinach życia. Absolutnie nie Polacy.

taffit - 2017-03-26, 10:14

yarosh1980 napisał/a:
A na tej kompostowni to jest tyle odpadów, bo nikt tego nie konsumuje


Błąd. Kompost idzie na pola, gdzie jest z niego pożytek. Kompostownie komunalne to w Polsce nowość, jeszcze to wszystko kuleje, ale idzie ku lepszemu.
Trzeba na pewno poprawić w Polsce segregacje odpadów komunalnych i eliminować z ich strumienia makulaturę, szkło, plastik i metale. Reszta jest już całkiem dobrym materiałem organicznym.
Mieszkasz w Katowicach. Rok temu oddano tam do użytku instalacje za 40 mln zł do przetwarzania odpadów organicznych. Naprawdę lepiej, żeby twoje obierki trafiły tam, a nie do lasu!
http://portalkomunalny.pl...atowice-336080/

yarosh1980 - 2017-03-26, 19:13

taffit napisał/a:
Błąd. Kompost idzie na pola, gdzie jest z niego pożytek.

Jeśli pola zdołają "przetrawić" wszystkie odpady żywnościowe, to popieram. Ale narazie nie ma jak swoich odpadów tam zawozić, więc pozostaje las. Władzom się nie chce, bo pewnie wiedzą, że zwykłym Kowalskim jeszcze bardziej się nie będzie chciało wyrzucać obierek oddzielnie od innych odpadów. A na pewno większości.

taffit napisał/a:
Naprawdę lepiej, żeby twoje obierki trafiły tam, a nie do lasu!

Lepiej dla pól, ale niekoniecznie dla lasu. Las też lubi żyzną i bogatą ziemię.

PS a te odpady żywnościowe w kompostowni to skąd wzięto? Mieszkańcy sami wyrzucili żywność do brązowych plastikowych pojemników na bio-odpady, czy po prostu kompostownia dostaje odpady żywnościowe od hipermarketów? Co się dzieje z zepsutymi owocami i warzywami oraz mięsem, nabiałem i pieczywem, które nie zostały sprzedane? Utylizacja i wywalenie do ścieków, czy przyjeżdżają ciężarówki i wywożą na kompostownię?

Hate - 2017-03-26, 19:36

yarosh1980 napisał/a:
Lepiej dla pól, ale niekoniecznie dla lasu. Las też lubi żyzną i bogatą ziemię.

Pewnie dlatego jest to wykroczeniem, za które grozi grzywna. Mam nadzieję, że kiedyś cię złapią i wybiją z głowy te durne pomysły.

art. 162 kodeksu wykroczeń
§ 1. Kto w lasach zanieczyszcza glebę lub wodę albo wyrzuca do lasu kamienie, śmieci, złom, padlinę lub inne nieczystości, albo w inny sposób zaśmieca las,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
§ 2. Jeżeli czyn sprawcy polega na zakopywaniu, zatapianiu, odprowadzaniu do gruntu w lasach lub w inny sposób składowaniu w lesie odpadów, sprawca
podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 można orzec nawiązkę, a w razie popełnienia wykroczenia określonego w § 2 orzeka się nawiązkę — do wysokości równej kosztom rekultywacji gleby, oczyszczenia wody, wydobycia, wykopania, usunięcia z lasu, a także zniszczenia lub neutralizacji odpadów.

orzechova - 2017-03-27, 11:45

ogarnęłabym sobie jakiś mały, przydomowy kompostowniczek, ale trochę nie wiem od czego zacząć.. muszę zgłębić temat.
Nie używam worków na śmieci od jakiegoś czasu- odpady wywalam z kubła do kubła. Problemem jest tylko to, że kiedy niosę śmieci "suche", wiatr mi wywiewa papierki i muszę je ganiać :P trzeba obczaić dekielek do śmietnika.

Argumental - 2017-03-27, 18:38

yarosh1980, kup sobie kompostownik (wspominałem, że są na rynku małe, domowe wersje) lub zrób samemu i przerobiony materiał wyrzucaj do lasu, bądź rozsypuj na trawniku.

Kompostowanie z udziałem dżdżownic.
Kompostownik w mieszkaniu.

taffit - 2017-03-28, 07:27

yarosh1980 napisał/a:
Jeśli pola zdołają "przetrawić" wszystkie odpady żywnościowe, to popieram.


Pola nie przetrawiają odpadów tylko dostają już gotowy nawóz - kompost.

yarosh1980 napisał/a:
Las też lubi żyzną i bogatą ziemię.


Las ma własną materię organiczną i zastępy stworzeń, które użyźniają glebę.

yarosh1980 napisał/a:
PS a te odpady żywnościowe w kompostowni to skąd wzięto? Mieszkańcy sami wyrzucili żywność do brązowych plastikowych pojemników na bio-odpady, czy po prostu kompostownia dostaje odpady żywnościowe od hipermarketów? Co się dzieje z zepsutymi owocami i warzywami oraz mięsem, nabiałem i pieczywem, które nie zostały sprzedane? Utylizacja i wywalenie do ścieków, czy przyjeżdżają ciężarówki i wywożą na kompostownię?


Bądź świadomym obywatelem i dowiedz się jak wygląda gospodarka odpadami w miejscu twojego zamieszkania.

orzechova - 2017-03-28, 09:28

Argumental, to ja pytałam o przydomowy kompostownik :) dzięki, poczytam sobie co podesłałeś!
Argumental - 2017-03-28, 17:39

orzechova, pisałem do yarosh1980, ponieważ upiera się przy wyrzucaniu odpadów do lasu.
orzechova - 2017-03-29, 08:37

to słusznie
Argumental - 2017-04-03, 12:12

Do przemyśleń film (był już polecany na forum): "Zielona piękność" (La Belle verte). Bardzo zabawny, ale i smutny, czyli straszno i śmieszno.
Argumental - 2017-04-14, 21:09

Fascynująca wiedza o drzewach: Księżycowe drewno.
Hate - 2018-02-16, 10:07

Wszystkie posty nie na temat, zostały przesunięte do archiwum moderatorowni. Kolejne nie na temat będą natychmiast usuwane.
yarosh1980 - 2018-02-16, 12:58

Większość ludzi jest marnotrawcami. Sami zgadzają się na pranie im mózgu przez propagandę koncernów, którzy namawiają do kupowania nowych telefonów i innych gadżetów, mimo że poprzednie są sprawne w 100%. Nie wiem czy to dla samego szpanu - taki wyścig z innymi o miano tego, kto ma lepszy sprzęt. Albo dla nowych funkcji którymi producent ulepszył swój sprzęt. Komórki to chyba najlepszy przykład
wyrzucania poprzednich i kupowania kolejnych modeli. Ja mam 15-letnią Nokię 6310, bo telefon ma służyć do telefonowania i SMS. Chociaż faktem jest że pewne ulepszenia są przydatne. Kiedyś były tylko blendery, które nie radziły sobie z twardszymi składnikami. Ostatnio pojawiły się w sprzedaży super-blendery i to za taniochę, które z łatwością mielą wszystko. Pozbyłem się poprzednich sprawnych blenderów oddając je na wystawkę żeby ktoś sobie wziął i zastąpiłem je silnym blenderem. Nastąpiła wielka odmiana, jest luksus. I już go raczej nie wymienię na inny. Foliówek jednorazowych, jak już gdzieś pisałem, używam wielokrotnie. Każde buty i ubranie noszę aż się zniszczą i naprawiam jesli się da. Prawie nie kupuję żadnych fatałaszków przez cały rok. Większość ludzi kupuje cały czas nowe obuwie i ciuchy, mimo że poprzednie są w dobrym stanie, a tylko dlatego że poprzednie im się znudziły. Ostatnio pękły i starły mi się podeszwy w butach, więc przykleiłem w tych miejscach kawałki gum wycięte z pękniętej dętki. Inni by wywalili na śmieci i zabrudzili bardziej środowisko. Pęknięte rękawice zimowe zakleiłem materiałem. Szkoda wyrzucać całych rękawic tylko z powodu kilku dziur. Wymiana całego sprzętu to marnowanie zasobów Ziemi i zaśmiecanie jej. Kiedyś jak po kilku miesiącach pękała mi oś tylego koła roweru, to kupowałem całe nowe koło, bo myślałem że nowe będzie trzymało dłużej niż naprawiane. A tu klops, kolejne też psuły się po kilku miesiącach (pedałuję mocno). Lepiej zanieść uszkodzone do serwisu żeby wymienili oś i nie trzeba wyrzucać.

Hate napisał/a:
Pewnie dlatego jest to wykroczeniem, za które grozi grzywna. Mam nadzieję, że kiedyś cię złapią i wybiją z głowy te durne pomysły.

Mam nadzieję, że ja kiedyś cię złapię i wybiję ci z głowy to debilne obsmarowywanie. I wydajesz się być konfidentem który za nic ma wszelkie pożyteczne uczynki jeśli nie pasują do tego, co napisane w papierach. Bez względu jak absurdalne byłyby przepisy - ty zawsze staniesz po stronie ich autorów i przeciwko tym, którzy zrobili im coś wbrew. Chociaż jedno muszę przyznać - co jak co, ale dzięki twojemu złorzeczeniu stałem się ostrożniejszy i umieszczam żarcie w lesie tak, żeby nikt tego nie zauważył:)) Zatem przydała mi się twoja mowa nienawiści:)
Mam stałe miejsce w lasku, taki dołek w ziemi, do którego wyciepuję obierki, i on nigdy nie staje się na długo pełny - te resztki znikają. Ale nie powiem ci gdzie to jest, żebyś mnie nie skonfidował. Nie można dopuścić do tego, aby zwierzęta i roślinność przez ciebie głodowały.

Surri - 2018-02-16, 13:03

Tak w temacie, to fejsbukowcom polecam grupę Zero Waste Polska https://www.facebook.com/...lska/?ref=br_rs
Trochę pozytywnych świrów, trochę pomysłów na to jak nadać czemuś drugie i trzecie życie, trochę żal postów że pani w kasie uparcie ćka wszystko w foliówkę.

D.M. - 2018-02-16, 22:24

yarosh1980 napisał/a:
Ja mam 15-letnią Nokię 6310, bo telefon ma służyć do telefonowania i SMS.

Mam takie samo podejście do telefonów. Co prawda, moja nokia jest znacznie młodsza: z 2013 roku. Kupiłem ją, kiedy w poprzedniej (z 2006 roku) jedna mechaniczna wada, spowodowana starzeniem, zrobiła się bardzo uciążliwa.

Ale nie postrzegam tego jako bycie przyjaznym dla Ziemi. Przecież telefony i tak wyrzuca się osobno od zwykłych śmieci; chyba jakoś je normalnie utylizują w odpowiednich placówkach.

D.M. - 2018-02-28, 21:26

:offtopic:
D.M. napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
Cytat:
Ja mam 15-letnią Nokię 6310, bo telefon ma służyć do telefonowania i SMS.

Mam takie samo podejście do telefonów.

Przyszło mi na myśl, że mam nieco sprecyzować to zdanie, bo czytelnicy mogą odnieść nieco błędne wrażenie o tym, jak wykorzystuję telefon. Oprócz rozmów telefonicznych i SMS, często korzystam jeszcze z takich funkcji telefonu, jak lista zadań, budzik i kalendarz.

yarosh1980 - 2018-03-01, 12:49

D.M. napisał/a:
lista zadań, budzik

tu wolę zaufać narzędziom do tego przeznaczonym. Co, jeśli coś się stanie w telefonie albo baterii i się nie włączy kiedy trzeba? To wrażliwe cudeńka. Zadania wypisane na kartce papieru nie znikną. Do budzenia wolę typowy cyfrowy budzik na paluszki, który dodatkowo spełnia rolę zegara w pokoju.

D.M. napisał/a:
telefony i tak wyrzuca się osobno od zwykłych śmieci; chyba jakoś je normalnie utylizują w odpowiednich placówkach.

wyprodukowanie nowych i utylizacja starych też wymaga nakładu energii

D.M. - 2018-03-01, 22:26

:offtopic:
yarosh1980 napisał/a:
Co, jeśli coś się stanie w telefonie albo baterii i się nie włączy kiedy trzeba?

Od wielu lat mam zwyczaj nastawiać 2 budziki. Obecnie to działa tak, że jeden z nich to telefon, a drugi to ręczny zegarek cyfrowy.

yarosh1980 napisał/a:
Zadania wypisane na kartce papieru nie znikną.

Nie znikną, ale taka postać ma niektóre wady. Próbowałem różne rodzaje notesów z takimi zadaniami i wreszcie doszedłem do wniosku, że w telefonie jest znacznie wygodniej. A zniknięcie listy zadań nie jest bardzo dużym problemem: pomyślę i odtworzę.

orzechova - 2018-03-02, 09:14

ja nagminnie gubię listy zakupów [które spisuję na odwrocie paragonów!], i później zamiast papryki i kapusty kupuję pomidory i ogórki [i czekoladę :P]
Hate - 2018-03-02, 10:52

Mam identycznie. Zwykle pracuję nad listą kilka dni. Kładę ją na widoku, żeby nie zapomnieć jak wychodzę i jak wychodzę to oczywiście zapominam. Gdy się uda nie zapomnieć, to gubię w trakcie zakupów. Zabawne, że z niczym innym tak nie mam. To jakiś zakupowy poltergeist chyba.
orzechova - 2018-03-02, 13:55

heh. Później taką listę zakupów znajduję w torbie z zakupami, albo jakiejś kompletnie zaplątanej kieszeni. Dlatego jak biorę listę na zakupy, to dodatkowo robię jej zdjęcie telefonem :D jeśli nie zapomnę ;)
Miła Gosia - 2018-03-02, 15:16

Fajnie macie, że jeszcze nie opuściła was wiara w sensowność robienia tych papierowych list xd ja już dawno zarzuciłam ten zwyczaj, jak nie zapiszę w telefonie to żadnych szans na powodzenie
D.M. - 2018-03-02, 21:50

Czegoś takiego, jak lista zakupów, prawie nigdy nie piszę. Zwykle, idąc do sklepu, przemyśliwuję, co dokładnie mam kupić, i zapamiętuję liczbę tych rodzajów artykułów. Pamiętając tę liczbę, cały czas widzę, czy wszystko już kupiłem i ile jeszcze pozostało.

PS. Chyba przyszedł czas wydzielić jakąś część tego wątku do jakiegoś innego wątku.

orzechova - 2018-03-05, 08:49

Miła Gosia, ja listę robię często w ferworze pichcenia [szit, skończył się cynamon!], z upaćkanymi rękoma- biorę długopis kuchniowy i bazgram, przed zapisaniem w telefonie musiałabym umyć ręce :P
myślę że to ciągle jest w temacie, bo mają listę zakupów kupuje się [teoretycznie] mniej niepotrzebnych pierdoletów, a więc zero waste czy coś :P

Miła Gosia - 2018-03-05, 15:38

Ja jak jestem w ferworze i coś mi się skończy to po prostu tego nie używam xd a w sklepie mi się albo przypomni albo nie, i potem klnę raz i drugi aż za trzecim kupię. Moim głównym wyznacznikiem przy robieniu zakupów jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, co bym dziś/jutro zjadła i co mi jest do tego potrzebne. Zwykle się sprawdza, czasem po prostu więcej gimnastyki w kuchni jak czegoś potrzebnego nie kupię xd generalnie yolo
D.M. - 2018-03-05, 21:35

orzechova napisał/a:
myślę że to ciągle jest w temacie, bo mają listę zakupów kupuje się [teoretycznie] mniej niepotrzebnych pierdoletów, a więc zero waste czy coś

A ja w ogóle nie jestem skłonny kupować coś innego, oprócz tego, co zaplanowałem na dane odwiedzenie sklepu. Chociaż sporadycznie takie niespodziewane zakupy się zdarzają; ale to zupełnie nie zależy od listy zakupów, bo lista w głowie i tak jest, a to po prostu coś spoza listy. Zgadzam się z taką opinią, że supermarkety (i w ogóle sklepy samoobsługowe) sprzyjają niespodziewanym zakupom. Ale ja jestem znacznie bardziej odporny na takie psychologiczne subtelności, niż większość ludzi. Słyszałem, że niektórzy chętniej biorą coś w supermarkecie już nawet z tego powodu, że płacić trzeba przy wyjściu, a nie od razu. :jestemgłupi: Dla mnie to brzmi bardzo dziwnie.

orzechova - 2018-03-06, 13:56

Miła Gosia, Muro w ten sposób oduczył się pić kawę z mlekiem :D mleko się skończyło, on ciągle uparcie nie zapisywał go na liście zakupów, a ja nie używałam więc nawet nie wiedziałam, że trzeba kupić; no i w końcu okazało się niepotrzebne :P
D.M., słyszałam że ludzie są też bardziej skłonni do kompulsywnych zakupów kiedy są głodni.

Hate - 2018-03-09, 00:03

orzechova napisał/a:
D.M., słyszałam że ludzie są też bardziej skłonni do kompulsywnych zakupów kiedy są głodni.

O tak. Na głodnego wynoszę w torbach połowę sklepu.

Surri - 2018-03-09, 08:55

Też potwierdzam.
D.M. - 2018-03-09, 21:28

Wmyśliłem się. Nie, u mnie ilość zakupów nie zależy od tego, czy odczuwam głód w trakcie zakupów.
krzysztof - 2018-07-11, 12:46

:sloneczko:

Zero Waste Polska Public Group
https://pl-pl.facebook.com/groups/zerowastepolska/


oraz (nie mylić z)
Polskie Stowarzyszenie Zero Waste
http://zero-waste.pl/
fb
https://pl-pl.facebook.com/PolskieStowarzyszenieZeroWaste/

pzdr.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group