|
Fragmenty książek |
| Autor |
Wiadomość |
Hym [Usunięty]
|
Wysłany: 2008-12-13, 05:09
|
|
|
| sabi napisał/a: | | "... w kobietach najlepsze jest ich odkrywanie. I nic się nie może równać z tym, gdy dochodzi do tego po raz pierwszy. Bo człowiek nie wie, co to życie, dopóki po raz pierwszy nie rozbierze kobiety. Guzik po guziku..." |
Akurat ten fragment nie uwazam za zbyt genialny:) |
| Ostatnio zmieniony przez Hym 2008-12-17, 15:53, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
sabi
Natchniony Veg on the road to wegan


Pomogła: 1 raz Wiek: 25 Posty: 135 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2008-12-14, 00:49
|
|
|
Każdy zachwyca się tym czym umie się zachwycać... |
_________________ Bo to droga jest celem... |
|
|
|
 |
sincerity
Veg przez duże V

Pomógł: 5 razy Posty: 1346
|
Wysłany: 2009-02-12, 15:18
|
|
|
"Ktoś wyraził się o Najjaśniejszym Panu, że ma go gdzieś. Była sprawa sądowa. Jak to było sądzić? Jak to w ogóle powtórzyć w sądzie?! Wreszcie sąd wybrnął z kłopotu. Pyskacza sądzono i skazano za: <<Rozsiewanie niepokojących pogłosek o miejscu pobytu Najjaśniejszego Pana>>."
|
_________________ Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.
 |
|
|
|
 |
Kruk
Veg nad Vegami


Posty: 195
|
Wysłany: 2009-02-12, 15:50
|
|
|
Heinrich Harrer "Siedem lat w Tybecie - Moje życie na dworze Dalajlamy"
"Podświadomie żywiłem nadzieję, że Tybetańczycy mają doświadczenie w leczeniu jaków i uratują moje cenne zwierzę. Jednak po kilku dniach nie było rady, musiałem kazać zabić biednego Armina, aby uratować chociaż jego mięso.
W takich nagłych przypadkach wzywało się rzeźnika, który zwyczajowo musi żyć na skraju wsi, niczym wygnaniec. Na końcu wsi mieszkają także kowale, jako że ich rzemiosło uchodzi w Tybecie za najpodlejsze. Rzeźnik otrzymuje jako wynagrodzenie nogi, głowę i wnętrzności jaka. Zwierzę zabija się szybko, moim zdaniem w sposób bardziej humanitarny niż u nas."
I coś o pogrzebie
"W tych smutnych okolicznościach, poza radościami świątecznymi, poznaliśmy także tybetańskie ceremonie pogrzebowe. Z dachu zdjęto ozdobną choinkę, symbol świątecznej radości, i już nazajutrz o świcie zwłoki owinięte białym całunem wyniósł na plecach zawodowy grabarz. Później, za grupą składającą się tylko z trzech mężczyzn, ruszyliśmy i my. Nie opodal za wsią na widocznym z dala wzgórzu, nad którym krążyły sępy i kruki, jeden z mężczyzn porąbał zwłoki siekierą. Drugi siedział obok i mruczał modlitwy kręcąc młynkiem modlitewnym, a trzeci odganiał żarłoczne ptaki i co chwila krzepił pozostałych piwem i herbatą. Kości zwłok tak zmiażdżono, by mogły je zjeść ptaki i by nie został po nich żaden ślad.
Te czynności, chociaż na pozór barbarzyńskie, miały głębokie religijne uzasadnienie. Tybetańczycy pragną, aby po śmierci ich ciało, które bez ducha nie ma żadnego znaczenia, zniknęło bez śladu. Zwłoki szlachetnie urodzonych i lamów są palone. Wśród zwykłych ludzi powszechny jest pochówek przez poćwiartowanie* i tylko zwłoki bardzo ubogich, których nie stać nawet na to, wrzucane są do rzeki. Tutaj funkcję sępów pełnią ryby. Gdy ubodzy umierają na jakąś straszną chorobę, grzebani są przez grabarzy opłacanych z funduszy rządowych."
(w Tybecie drewno było luksusem - ogniska paliło się z wysuszonych odchodów Jaków) |
_________________ http://www.alterkino.org/ |
|
|
|
 |
emaho
Veg nad Vegami

Posty: 210 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2009-02-21, 16:05
|
|
|
| Falberg napisał/a: | Antoni Kępiński 'Schizofrenia'
'Zaburzenia hierarchii wartości
a staje się przesadnie wrażliwy w stosunku do zwierząt domowych. Zabicie kury uważa za zbrodnię. Wzdraga się przed spożywaniem mięsa, traktując je na równi z kanibalizmem.
|
wiedziałam, że nie wszystko ze mną w porządku! zmieńmy nazwę na forum schizofreników |
|
|
|
 |
Hym [Usunięty]
|
Wysłany: 2009-02-25, 16:21
|
|
|
Jung-moj ulubiny psycholog- tak genialnego pisarza chyba nie ma. Doslowinie bez wybierania na slepo ot kilka cyataow z brzegu. Cala ksiazke mozna by zactwac.
1. jaka jest roznica miedzy wschdnim i zachdnim puntem widzenia? Nauka jest narzedziem na wschodzie i czyms ostatecznym na zachdzie. Czy wezmim te narzedzie do reki czy odstawimy na bok zalezy ile mamy w sobie zachodnisci wprowadznej chciby przez system edukacji. Jak powidxzial Geothe " Najwyzsza szczesciem dla czlowika bedzie cos co wyrasta z jego personalnej osobowosci", ale czlowiek zachdu wezmie narzedzie nauki do reki i uzyje je do budowania siebie samego. TAka mamy pratyke ostanich 150 lat na zachdzie. Tu i uwdzie pojawiaja sie jacys osobnicy to oduzajacy, uparujacy iz najwyzsza doskonaloscia osobowsci czlowika nie jest dostknalosc w technice i matematyce, ktra bezposrednio prawdzi do sprwadzenia wsztskigo do jednego ograniczonego instynktu. Do instynktu pozukwania wiedzy.
jelsi nauka jest koncem wsztskiego, co wtedy ze sztuka? A jelsi sztuka jest koncem to wtedy cale te intektuane poszukwania sa tylko malym rogiem w ciemnym pokoju? A co jesli zarabinie pienedzy jest celem, wtedy zarwana nauka i sztuka sa czyms mizernym. Wspolczesna swiadomsc zachdnia jest tak fragmntarycznie nastwina na czlwoika ze ostecznie to co sie staje to zamiast traktowac nauke jak jedno z narzedzi, robimy sami siebie narzedziami, stajemy sie wyspecjalizwnym narzedziem.
2.
Totalnosc psychiki, nigdy nie moze byc opisana tylko przez sam intelekt. Nie jest to pomiwe poniewaz psychika jest czescia totalnej natury, a intelekt tylko jedna jej czastka. Intelekt jest tylko jedna mala czastka i nigdy nie da "calego obrazka", potrezbujmy tez innych np; CZUCIA. Czesto czucie jest inne niz myslnia i tutaj zacznimy szukac dowodow skad to sie bierze...
3.Wydaje sie jasne ze podstwa doswdczen religjnych jest podswidomsc. Oczyscie nie znaczy to ze podswdomsc rowna jest Bog. Ale ze posdwiadmsc jest jedynym mediom poprze ktre takie dosdczenia mistyczne mogy byc obserwowane. Zacznijmy wiec teraz...(..)
4. jelsi "obrazek" swiata jakio mamy w glowie nie jest retrospetywnie polaczny z nami, nie dostzrezmy wilu piekna na swiecie. bedac nawet glupcami, i nieralnie patzracymi na inne swiaty i kulry pewnego dnia zostanimy pokonani przez relanosc tych swiatow.
5.Freud - byl wielkim burzycielem swiata. Zdaje sie ze i Nietche nie wysrczyl musial jescze przyjsc Freud ktry do konca podwazyl wiare w czlowieka. |
| Ostatnio zmieniony przez Hym 2009-02-25, 16:24, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
krzysztof
Veg przez duże V

Pomógł: 26 razy Posty: 1324
|
|
|
|
 |
Surri
Veg przez duże V KSC


Pomogła: 2 razy Wiek: 24 Posty: 1854 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2009-03-12, 19:55
|
|
|
AAAa, ten nieszczęsny Sapkowski mnie otacza, osacza, drepcze mi po pietach. Wrrrr.
(musialam sie pozalic) |
_________________ Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!
 |
|
|
|
 |
krzysztof
Veg przez duże V

Pomógł: 26 razy Posty: 1324
|
Wysłany: 2009-03-12, 21:00
|
|
|
|
|
|
|
 |
Surri
Veg przez duże V KSC


Pomogła: 2 razy Wiek: 24 Posty: 1854 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2009-03-15, 21:08
|
|
|
Erich Fromm ,,Mieć czy być"
(podrozdział ,,Asceza i równość")
,,Większość moralnych i politycznych dyskusji skupia się wokół kwestii: posiadać czy nie posiadać? W kontekście moralno-religijnym oznacza to alternatywę: życie ascetyczne albo rozwiązłe, przy czym to drugie zawiera w sobie zarówno twórczą przyjemność, jak i nieograniczoną rozkosz. Alternatywa ta traci większość swego sensu, gdy położy się nacisk nie na pojedynczy akt zachowania, lecz na zachowanie, będące jego podstawą. Zachowanie ascetyczne, które jest ciągłym zaabsorbowaniem, rezygnacją z przyjemności, może być wyłącznie negacją silnego pragnienia posiadania i konsumpcji. W ascezie pragnienia te mogą być stłumione, chociaż samo usiłowanie stłumienia posiadania i konsumowania może być wynikiem postawy nakierowanej na posiadanie. Jak wynika z danych psychoanalitycznych ta negacja przez nadkompensację występuje stosunkowo czesto: w przypadku fanatycznych wegetarian usiłujących stłumić destrukcyjne popędy, fanatycznych zwolenników aborcji tłumiących swe mordercze impulsy, fanatyków ,,cnoty" poddających represji swe własne ,,grzeszne" pobudki. istotne jest w tym przypadku nie samo przekonanie jako takie, lecz podtrzymujący je fanatyzm. Jak we wszystkich formach fanatyzmu można tu także domniemywać, iż służy on ukryciu innych, zazwyczaj przeciwstawnych popędów" |
_________________ Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!
 |
|
|
|
 |
Hym [Usunięty]
|
Wysłany: 2009-03-25, 02:42
|
|
|
Dostjewski z "Notatki z Podziemia"
„A jak przyjemnie po sprzeczce pogodzić się, okazać skruchę, albo mu przebaczyć! I tak im dobrze obojgu, tak dobrze, że całkiem to tak, jak gdyby na nowo się spotkali, na nowo pobrali, na nowo zaczęła się ich miłość. I nikt, ale to nikt nie powinien wiedzieć, co się dzieje między mężem i żoną, jeżeli tylko się kochają. I jakikolwiek powstałby między nimi zatarg – nawet rodzonej matki nie powinni wzywać na sędziego i nie powinni na siebie gadać. Sami są sobie sędziami. Miłość to boska tajemnica, przed wszelkimi obcymi spojrzeniami musi być zasłonięta, żeby tam nie wiem co się wydarzyło. Tak jest zbożniej, lepiej. Jedno drugie bardziej szanuje, a na szacunku wiele można zbudować. A skoro już była miłość, skoro się z miłości pobrali, dlaczego ma zginąć!”
„No i w istocie teraz już sam sobie zadaję czcze pytanie: co lepsze – tanie szczęście czy wzniosłe cierpienie?”
„Cierpienie – przecie to jedyne źródło świadomości!”
„Przysięgam moi państwo, że nadmiar świadomości - to choroba, prawdziwa choroba.”
„... wszystko, co człowiek czyni, nie dzieje się wcale według jego woli, lecz samo przez się, według praw natury.”
„Każdy człowiek ma wspomnienia, o których nie powie nikomu oprócz przyjaciół. Ma też w głowie inne rzeczy, których nie odkryje nawet przed najbliższymi przyjaciółmi, lecz jedynie przed sobą. Ale są też tajemnice, które człowiek obawia się ujawnić samemu sobie; każdy poczciwy człowiek ma w umyśle wiele takich odłożonych rzeczy.” |
|
|
|
 |
emaho
Veg nad Vegami

Posty: 210 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2009-03-29, 17:20
|
|
|
Jest wiele poziomów globalizacji i nazywanie nas antyglobalistami świadczy o niewiedzy. Kiedy otwieram prasę i czytam komentarze: są przeciwko globalizacji, a zwołują się przez Internet, ręce mi opadają. Tak jak wiele jest poziomów, tak wiele jest też niezgody na ich konsekwencje. Dla przykładu, w jednym szeregu protestując przeciwko globalizacji mogą być: antykapitaliści, ekolodzy, konserwatyści, nacjonaliści, rolnicy, anarchiści i nawet papież! Rzecz w tym, czym jest proces globalizacji i komu w istocie przynosi zyski. Nie można zawężac walki z globalizacją do samego procesu globalizacji, ale trzeba mówic o tym, co mu towarzyszy: nędza trzeciego świata, zniszczenie środowiska, konsumeryzm, wyzysk ludzi, degradację stosunków społecznych czy – przeciwko czemu są anarchiści – tworzenie się kolejnych pięter w hierarchii władzy, tym razem międzynarodowej władzy ekonomicznej, która sprawi, że zysk osiągał będzie jedynie niewielki odsetek światowej populacji. A większośc ludzi sądzi, że protest skupia się wokół terminu globalizacja, tak jakby chodziło o ten jeden termin właśnie.
Rzecz w tym, że dla anarchistów najważniejsze jest zniesienie siły przymusu. A władza ekonomiczna jest siłą przymusu. Jedną z wielu, które państwo opanowało do perfekcji, ale jeszcze niebezpieczniejsza jest w rękach międzynarodowych formacji ekonomicznych.
Żadne państwo, żaden rząd nie rozwiązuje istotnych problemów, jakie trapią ludzi, a wręcz przeciwnie – przysparza im nowych. Władza i prawo, które z założenia mają służyc dobru ogółu, z czasem zwracają się przeciwko temu, co szkodzi samej władzy. A co to za prawo, które każdy sąd może uzasadnic w inny sposób?
Rządy to najpotężniejsza forma zorganizowanej przestępczości. Każda partia walczy tylko o władzę. A co znaczy demokracja? Jaki jest mandat społeczny partii, która wygrywa wybory przy frekwencji poniżej 50 proc.? Czy partia ma prawo narzucania swojej woli tym, którzy jej nie popierają? A co jeśli 51 proc. ludzkości przegłosuje, że rudowłosi nie mają prawa życ? Sorry, rudowłosi, ale zostało to demokratycznie przegłosowane, stolica będzie od dzisiaj w Radomiu, bang bang!
Obywatele jakiegokolwiek państwa nie mają żadnej kontroli nad sytuacją gospodarczą kraju, która przecież determinuje nasze życie, nasze wybory życiowe, rozpięte w skali pomiędzy slumsem a domkiem na przedmieściach, pomiędzy szkółką prywatną a doliniarską szkołą przetrwania. Tak samo ludzie nie mają kontroli nad tym, czy przypadkiem w przyszłym miesiącu nie zaatakujemy zbrojnie innego kraju. Dlaczego nie było referendum przed włączeniem się w wojnę w Iraku?! Kto na tym zyska, oto jest pytanie!
A przecież państwo jest związkiem, który praktycznie został stworzony po to, by zaspakajac potrzeby określonej wspólnoty. To proste potrzeby. Mieszkania, służba zdrowia, szkolnictwo, praca, podstawowe warunki do życia. Czy uważasz, że państwo je zaspokaja?!
Bynajmniej w dodatku upierając się przy działalności, z której czerpie zyski, państwo stworzyło całe klasy przestępców w takich dziedzinach jak: alkohol, narkotyki, hazard, prostytucja.
Owszem, każde społeczeństwo ma swoich przestępców, choc anarchizm nie uznaje zachowań antyspołecznych za normę, a za wyjątek! Ale władza, prawo i policyjna kontrola nie powstrzymują ludzi od popełniania przestępstw. Policja, która chwyta przestępcę i prawo, które go karze to lekarstwo, które pacjent otrzymuje już pośmiertnie. Prewencja policyjna jest skuteczna wobec ogółu, ale nie wobec przestępców!
Anarchizm to żaden chaos, żaden nihilizm, anarchizm wymaga najwyższego poziomu etyki i osobistej odpowiedzialności. Ludzie przyzwyczajają się, że państwa pozbawiają ich coraz większej wolności, ingerują coraz bardziej na każdym kroku, a anarchizm chce przywrócenia całkowitej wolności, pamiętając o tym, że wolnośc jednostki może ograniczyc tylko wolnośc innej jednostki. Anarchizm opiera się na zasadzie, że kiedy pojawia się potrzeba, ludzie są w stanie ją zaspokoic organizując się samemu, w dobrowolnych organizacjach.
Grzegorz Bartos Anarchiści |
|
|
|
 |
Hate
Veg Do Potęgi Pull The Plug


Pomógł: 6 razy Wiek: 31 Posty: 3194 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: 2009-03-30, 02:02
|
|
|
Aleksander Sołżenicyn "Kulka"
Na naszym podwórzu pewien chłopiec trzyma na łancuchu psa Kulkę- i tak od szczeniaka, od maleńkiego.
Wyniosłem mu pewnego razu kurze kości, jeszcze ciepłe, pachnące, a tu chłopiec akurat spuścił biedaka pohasać po podwórku. Śnieg leży obfity, puszysty. Kulka miota się skokami, jak zając, to na tyle łapy, to na przednie, z kąta w kąt podwórka, z kąta w kąt, i pysk cały w śniegu.
Podbiegł do mnie, kudłaty, obszkoczył mnie, powąchał kości - i znów odbiegł tarzać się w śniegu!
Niepotrzebne mi, znaczy, wasze kości - tylko wolność mi dajcie!...
Aleksander Sołżenicyn "Sposób poruszania się"
Czym był koń - grający wygiętym grzbietem, tnący kopytami, z rozwianą grzywą, z rozumnym płonącym okiem! Czym był wielbłąd - dwugarbny łabędź, mędrzec flegmatyczny z uśmieszkiem poznania na wydatnych wargach! Czym był nawet osiołek o czarnym pyszczku - ze swoją cierpliwą wytrzymałością, z żywymi, łagodnymi uszami?
A myśmy wybrali?... - to oto najszkaradniejsze ze stworzeń Ziemi, na szybkich gumowych łapach, z martwymi szklanymi oczami i tępym kanciastym ryjem, dźwigające garb żelaznego pudła. Nie zarży ono o stepowej radości, o zapachach traw, miłości do kobylicy ani do jeźdźca. Bezustannie zgrzyta żelazem i pluje, pluje fioletowym cuchnącym dymem.
Coż, jacy jesteśmy - taki i nasz sposób poruszania się. |
_________________ Jaki miły i mądry facet
naprawdę mądry
nie z tych przemądrzałych
obieżyświat
co to z niejednego pieca chleb jadł
wyrozumiały i uprzejmy
cała anatomia jego twarzy
zdradzała lekki wysiłek
ust:
by mądrzej i grzeczniej do mnie mówić
oczu:
by uważniej i uprzejmiej mnie słuchać
taaaak...
naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę. |
|
|
|
 |
krzysztof
Veg przez duże V

Pomógł: 26 razy Posty: 1324
|
Wysłany: 2009-04-04, 18:53
|
|
|
WITAM !!!
Andre GIDE "pokarmy ziemskie" Wydawnictwo Literackie , Kraków 1981 s.67-70
III
I tego wieczoru opiewali owoce. W obecności Menelka , Alcyda i jeszcze kilku gości Hylas śpiewał
PIEŚŃ
O GRANACIE
Tak , trzy ziarnka granatu pozwoliły
Prozerpinie zachować pamięć...
Będziecie szukać jeszcze długo
Niemożliwego szczęścia duszy.
Radości ciała , radości zmysłów,
Niechaj kto inny was potępi,
Gorzkie radości ciała , zmysłów -
Niech was potępi - ja nie mogę
Zapewne , Diderze , żarliwy filozofie , podziwiam
cię,
Że wiara w myśl każe ci radość umysłu
Przenosić nad wszystkie radości.
Ale nie każdy umysł jest zdolny do takiego
oddania.
O taki , i ja was również kocham
Śmiertelne drżenia mojej duszy ,
Radości serca , radości umysłu -
Ale to was opiewam rozkosze.
Radości ciała , delikatne jak trawa,
Urocze jak kwiaty przydrożne,
Zwiędłe , skoszone prędzej niż łubin łąkowy
Niż zawodne maki , osypujące się za lada
dotknięciem.
Wzrok - najbardziej zawodny z naszych zmysłów.
Wszystko , czego nie możemy dotknąć , nas
zasmuca.
Umysł łatwiej myśl chwyta
Niż dłoń to ,czego oko pożąda.
Obyś pragnął tylko tego , czego możesz dotknąć,
Natanaelu , i nie szukaj doskonalszego posiadania.
Najmilszą radością moich zmysłów
Było zaspokojone pragnienie.
O tak, cieszy nas mgła tuz przed świtem nad
równiną.
I słońce nas cieszy ,
I ziemia wilgotna pod bosymi stopami,
I piasek zwilżony przez morze.
Uciechą były kąpiele w wodzie źródlanej
I pocałunki nieznanych warg , które moje muskały
w ciemnościach.
Lecz owoce - cóż powiem o owocach , Natanaelu?
O, ze ty ich nie znałeś , Natanaelu,
To smutne , nie do zniesienia.
Ich miąższ był delikatny i soczysty,
Wezbrany jak krwawiące ciało,
Czerwony jak krew , co wypływa z rany,
Te owoce , Natanaelu , nie wymagały szczególnego
pragnienia.
Podawano je w złotych koszyczkach.
smak ich z początku przejmował odrazą , mdły był
nieopisanie,
Niepodobny do smaku żadnego z naszych owoców,
Przypominał możne smak guajavy przejrzałej
Miąższ ich był jakby zgniławy,
Zostawał po nim cierpki smak w ustach,
Który mijał dopiero po zjedzeniu nowego owocu.
Krótko trwała przyjemność jedzenia,
Tylko chwila delektowania się sokiem,
Chwila zadawała się tym milsza ,
Że mdły smak był potem jeszcze obrzydliwszy.
Koszyk był prędko opróżniony,
Ostatni owoc tam pozostał,
Woleliśmy się nim nie dzielić.
Niestety Natanaelu , któż wypowie
Spierzchnięcie naszych warg po tych owocach ?
Bardzo długo nie chciało ustąpić.
Chęć na te owoce dręczyła nam duszę.
Przez trzy dni szukaliśmy ich na targach,
Ale pora ich już przeminęła.
Gdzie są , Natanaelu , wśród naszych podróży
Nowe owoce , co wzbudzą w nas nowe pragnienia?
.
Niektóre z nich będziemy jedli na trasie,
Patrząc na zachód słońca i na morze z góry.
Niektóre się podaje z lodami , i w masie
Cukrowanej jest zwykle trochę konfitury.
Niektóre się zrywa z drzew ogrodów
Willowych , otoczonych murem
I zjada się w cieniu letnia porą.
Najpierw ustawi się małe stoliki,
Owoce będą spadać naokoło,
Gdy się potrząśnie gałęzią,
Na niej zbudzą się muchy uśpione.
Spadłe owoce zbirze się do kobiałek
I sam już ich zapach nas urzeknie.
Są takie , co się same zamienią w konfitury
Jeżeli je po prostu zostawić na słońcu.
Inne za to nie zmienią nigdy swej natury,
I aż zęby ci ścierpną , gdy się skusisz w końcu.
Są owoce o miąższu chłodnym nawet latem.
Jemy je siedząc w kucki na matach
W jakiejś niewielkiej kafejce.
Są takie , myśl o których wnet budzi łaknienie
Wówczas , gdy nie są już dostępne.
.
Natanaelu , czy mam ci mówić o granatach?
Kosztowały grosze na tym wschodnim targu,
Na plecionkach trzcinowych leżały rozsypane.
Niektóre walały się w kurzu,
Podnosiły je nagie dzieciaki.
mają smak kwaskowaty , jak dojrzałe maliny.
Ich kwiat , jakby z wosku,
Jest koloru owocu.
Skarb strzeżony , pszczele plastry,
mnóstwo soku,
Pięciokątna ich budowa.
Skórka pęka , sypią się ziarenka
Ziarna krwawe w lazurowych pucharach,
I inne ziarna , złote krople na tacach z brązu.
- Śpiewaj teraz figę , Simiano,
Figę , co ma ukryte amory
-Śpiewam figę , odrzekła,
Której piękne amory są ukryte,
Kwitnienie jej skupione,
Skrycie świecą się jej zaślubiny.
Żadna woń ich na zewnątrz nie zdradza,l
Nic się z niej nie wydobywa, toteż
Zapach się zmienia w soczystość i słodycz.
Kwiat bez urody , owoc wyborny,
Owoc, co jest własnym kwiatem dojrzałym.
- Figę - rzekła - śpiewałam
Teraz śpiewaj wszystkie kwiaty
- Och , odparł Hylas , nie śpiewaliśmy jeszcze
wszystkich owoców
Dar poety: dar wzruszania się śliwka.
( Kwiat jest dla mnie tylko zapowiedzią owocu ).
Nie mówiłaś o śliwie.
I kwaskowate dzikie śliwki , tarki,
Którym śnieg dodaje słodyczy.
Nieszpułka , którą je się dopiero zgniłą,
Kasztan koloru zwiędłych liści,
Z trzaskiem łupany przy kominku
- Pamiętam górskie brusznice , które zry-
wałem pewnego mroźnego dnia w śniegu.
- Nie lubię śniegu - powiedział Lotar - to materia całkowicie mistyczna,
jeszcze nie pogodzona z ziemią . Nienawidzę jego niesamowitej
bieli, która unieruchamia krajobraz. jest zimny
i odrzuca życie ; wiem, że je osłania i chroni , ale ży-
cie się rodzi spod niego dopiero wtedy , gdy go roz-
topi. Więc wolę śnieg szary i brudny , na wpół rozto-
piony , już prawie zamieniony w wodę dla roślin.
- Nie mów tak o śniegu, on też możne być
piękny - powiedział Urlyk. - Smutny jest
i bolesny tylko tam , gdzie roztopi go nadmierna
miłość; więc ty, który stawiasz wyżej miłość , wo -
lisz śnieg na wpół roztopiony. A on jest piękny
tam , gdzie triumfuje.
- Tam nie pójdziemy - rzekł Hylas. -A
kiedy ja mówię : tym lepiej, ty nie mów: tym go -
rzej.
tej nocy każdy z nas zaśpiewał pieśń w for-
mie ballady. Melibeusz śpiewał
BALLADĘ
O NAJSŁAWNIEJSZYCH KOCHANKACH
....................."
POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY |
|
|
|
 |
Hym [Usunięty]
|
Wysłany: 2009-04-07, 23:26
|
|
|
Cakiem ciekawy fragment;
Moze nie na temat, bo o zabiciu pewmengo czlowieka iminiem Sokrates,...
ale wklajam-
Platon "Obrona Sokratesa" fr.:
"(...) Bądźcie przekonani, że jeśli skażecie na śmierć mnie, takiego człowieka, jak mówię, nie zaszkodzicie więcej mnie niż sobie samym.
Przecież mnie nie może w niczym zaszkodzić ani Meletos, ani Anytos. Nawet by nie potrafili! Bo mnie się zdaje, że gorszy człowiek ?nie ma prawa" zaszkodzić lepszemu. Pewnie, może go zabić, skazać na wygnanie, pozbawić czci i praw. Tylko że te rzeczy on pewnie uważa, i ktoś inny może, za wielkie nieszczęścia, a ja zgoła nie uważam; znacznie większe nieszczęście robić to, co on teraz robi: niesprawiedliwie nastawać na życie człowieka.
Więc teraz, Ateńczycy, jestem daleki od tego, żebym miał przemawiać w obronie siebie samego, jak by się komuś zdawać mogło, ale raczej w obronie was, żebyście czasem nie obrazili boga za to, że was obdarował, jeżeli na mnie wyrok śmierci wydacie.
Bo jeśli mnie skażecie, to niełatwo znajdziecie drugiego takiego, który by tak, śmiech powiedzieć, jak bąk z ręki boga puszczony, siadał miastu na kark; ono niby koń wielki i rasowy, ale taki duży, że gnuśnieje i potrzebuje jakiegoś żądła, żeby go budziło.
I zdaje mi się, że czymś takim dla miasta ja właśnie jestem, od boga mu przydany; ja, który was ciągle budzę i nakłaniam, i zawsze besztam każdego z osobna po całych dniach, to tu, to ówdzie przysiadając. Takiego drugiego niełatwo dostaniecie, obywatele; toteż jeżeli mnie posłuchacie, to nie zechcecie się mnie pozbywać.
Ale może być, że wy się gniewacie jak ten, któremu ktoś drzemkę przerywa; radzi byście mnie pacnąć i, jak Anytos radzi, zabić mnie niewiele myśląc. Potem byście resztę życia mogli spać spokojnie, chyba że się bóg o was zatroszczy i kogoś innego wam znowu ześle.
Że ja jestem właśnie taki i że mnie bóg dał miastu, to może i stąd zmiarkujecie; przecież to nie jest zwyczajna ludzka rzecz, że ja o swoje sprawy zgoła nie dbam i spokojnie patrzę na mój dom w zaniedbaniu, i to już od wielu lat, a ciągle jestem waszym dobrem zajęty. Prywatnie do każdego przychodzę niby ojciec albo starszy brat, i każdego namawiam, żeby dbał o dzielność. Gdybym za to jeszcze coś dostawał, brał jakie honoraria za te roztrząsania dusz, to miałbym jakiś powód. (...) Bo ja, zdaje się, wystarczającego stawiam świadka na to, że prawdę mówię: ubóstwo. (...)
Więc i wy, sędziowie, powinniście z pogodą i nadzieją myśleć o śmierci, a tylko tę jedną prawdę mieć na oku, że do człowieka dobrego nie ma przystępu żadne zło ani za życia, ani po śmierci, a bogowie nie spuszczają z oka jego sprawy. (...) O jedno tylko ich proszę: synów moich, kiedy dorosną, karzcie, obywatele, dręcząc ich tak samo, jak ja was dręczyłem, jeśli zobaczycie, że o pieniądze czy o cokolwiek innego więcej dbają niż o dzielność i jeśliby mieli pozory jakiejś wartości, nie będąc niczym naprawdę, poniewierajcie ich tak samo, jak ja was, że nie dbają o to, co trzeba, i myślą, że czymś są, chociaż nic nie są warci. Jeżeli to zrobicie, spotka mnie sprawiedliwość z waszej strony; i mnie, i moich synów.
Ale oto już i czas odejść; mnie na śmierć, wam do życia. Kto z nas idzie do tego, co lepsze, tego nie wie jasno nikt ? chyba tylko bóg." |
| Ostatnio zmieniony przez Hym 2009-04-08, 00:03, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|

|