Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat[ 0 ]  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Karuzela
Autor Wiadomość
Hate 
Veg Do Potęgi
Pull The Plug



Pomógł: 6 razy
Wiek: 31
Posty: 3194
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2009-11-13, 11:55   Karuzela

"Opowiadanie" czy jak to nazwać napisałem jakieś 8 lat temu. Nie podoba mi się za bardzo gdy teraz je czytam, ale myślę, że jakiś klimat ma. Tytuł to nie 'karuzela". Tytułu nie ma.




***

Wstaję powoli z łóżka, na którym leżałem prawie cały dzień. Siadam na krawędzi, rozglądam się po pokoju. Szare ściany, brudne okna. Zapalam papierosa, włączam muzykę. Dym wpada mi do oka więc je trę. Golę dokładnie głowę i zarost. Kąpie się. Wychodzę w ręczniku na balkon. Jest już ciemno. Przechylam się przez barierkę, zapalam kolejnego papierosa. 40 metrów niżej kłębowisko ludzkie. Ktoś woła psa, inny ktoś śpiewa przepitym głosem, ktoś krzyczy. Spluwam, i wychodzę. Udaję się do kuchni. Mechanicznymi ruchami robię kanapki. Dziwie się sobie że mi się chce. Ubieram się, kanapki pakuje do plecaka. Plecak będzie śmierdział bo kanapki są między innymi z jajkiem. Zerkam na zegarek. Już czas iść do pracy, ale czas jest bez znaczenia. Wychodzę z domu. Zakładam słuchawki, włączam muzykę, zapalam papierosa. Chciwie chłonę dym i muzykę. Mijają mnie ludzie. Staram się unikać ich wzroku. Staram się nie patrzeć na ich szare twarze. Nie potrafię. Ściągają mój wzrok. Pomarszczone, szare twarze. Brudne, nijakie twarze. Zgniłe oddechy, puste oczy. Mężczyźni wyglądający jak kobiety, kobiety wyglądające jak mężczyźni. Zbiera mi się na wymioty. Wciąż mnie mijają, a ja nie wytrzymuje. Staję, opieram się ręką o latarnie i wymiotuję. Mijają mnie szerokim łukiem, patrzą z obrzydzeniem, coś szeptają, ale ja ich nie słyszę. Spoglądam na nich z pogardą i nie mogę powstrzymać wymiotów. Po chwili ocieram usta i idę dalej. Dochodzę na przystanek. Drzwi autobusu zatrzaskują mi się przed nosem. Klnę, ale nikogo kto mógłby mnie usłyszeć nie ma, wszyscy wsiedli do autobusu. Z wściekłością uderzam pięścią w rozkład. Siadam na ławce ciężko dysząc, masuję obolałą pięść. Po chwili przestaję odczuwać ból. Muzyka wwierca mi się w uszy. Uspakaja. Pojawiają się jacyś ludzie, ktoś siada koło mnie. Gruba dziewczyna z szeroko otwartymi ustami. Grube dziewczyny zawsze chodzą z otwartymi ustami. Nie patrzę. Zamykam oczy i chłonę muzykę. Podjeżdża autobus. Wsiadam. Jedyne wolne miejsce jest tyłem do kierunku jazdy, więc na nim siadam. Spogląda na mnie kilkanaście par oczu bez wyrazu. Pomarszczone twarze. Nie umiem ukryć pogardy. Spluwam. Na którymś z przystanków wsiada bezdomny i roztacza wokół siebie smród. Uśmiecha się do mnie. Do wszystkich się uśmiecha. Nie mogę się powstrzymać, wymiotuje. Ludzie odsuwają się ode mnie. Ocieram usta i rozglądam się po twarzach z uśmiechem. Wstaję i przenoszę się na inne miejsce, które akurat się zwolniło. Ktoś siada koło mnie i coś mówi. Okazuje się że go znam, że chodziłem z nim do szkoły. Zawsze był dla mnie szary, więc odwracam głowę i udaje że go nie znam. Klepie mnie po ramieniu, więc go odpycham. Spada z siedzenia, kogoś przewraca. Ludzie patrzą na mnie ze strachem w oczach, on ze zdziwieniem. Już nikt koło mnie nie siada. Za szybą ciemne i brudne budynki. Mętne światło snuje się zza zasłon niektórych okien. Snują się tam jacyś ludzie. Bez znaczenia... Bez tożsamości. Wysiadam na swoim przystanku. Kupuje w kiosku piwo i papierosy. Zapalam jednego. Ruszam w stronę pracy. Ktoś mnie zaczepia i pyta chyba o papierosa. Mijam go bez słowa. On idzie za mną i jego kolega też. Muzyka szumi mi w uszach. Łapie mnie za ramię. Odwracam się i upadam na ziemię bo uderzył mnie w twarz. Ocieram krew. Chcę wstać a on próbuje mnie kopnąć. Jego kolega stoi z boku i przygląda się w milczeniu. Unikam kopniaka i sam kopię go w łydkę. Potem uderzam go w nos i teraz on leży na ziemi. Doskakuje do niego i uderzam jeszcze kilka razy. Jego kolega dalej stoi i nic nie robi. Odchodzę więc. Idę dalej. Emocje stopniowo opadają. Czyszczę chusteczką twarz. Zaczyna kropić. Przyjmuję to z pewna ulgą. Ktoś na mnie leje - myślę. Drogę przebiega mi czarny kot. Dochodzę do pracy. Wchodzę a szef z miejsca krzyczy na mnie, że się spóźniłem. Mijam go. On coś dalej wrzeszczy ale ja nie słucham. Za dwie godziny będę tutaj sam. Szare twarze szarych współpracowników uśmiechają się z wysiłkiem. Nie patrzę na nie. Czekam aż wszyscy pójdą. W końcu zostaję sam. Włączam telewizor. Otwieram piwo.Budynek jak zwykle w nocy ożywa. Tu coś trzeszczy, tam coś stuka. Nie reaguje bo przyzwyczajony jestem. W telewizorze znów ktoś umiera. Nie robi to na mnie wrażenia, do tego też się już przyzwyczaiłem. Patrzę na ekran i nic nie widzę. Obrazy zlewają się w jednolitą, bezsensowną masę. Co mnie to wszystko obchodzi? Przymykam oczy, czuję jak nadchodzi sen. Zapalony papieros wyślizguje się z palców i upada na ziemię. Nie zwracam na to uwagi. Zasypiam. Nic mi się nie śni. Ktoś dobija się do drzwi. Zerkam na zegarek. Jest 2 w nocy. Automatycznie wstaję i podchodzę do drzwi. Otwieram. Ktoś mnie wpycha do środka. Jest ich kilku. Słyszę podniesione głosy, nie widzę twarzy. Nie nadążam myśleć więc stoję i patrzę. Krew jak szalona pulsuje w skroni. Pierwszy raz od dawna nie umiem być obojętny. Pierwszy raz od dawna się boje... To jednak nie trwa długo. Czuję uderzenie, ale inne jakieś. Czuję potworny ból w brzuchu i chłód ściany na plecach po której się osuwam. Dotykam bolącego miejsca. Spoglądam na swoje dłonie, widzę krew. Wycieka ze mnie energia. Wypływają myśli, nic już nie słyszę. Wszystko przestaje być ważne. Oni, ona, ono. Odczuwam ulgę, Ból przestaje mieć znaczenie. Uśmiecham się do siebie. Potem nadchodzi ciemność pełna niewyraźnych obrazów, migawek jak z reklamy. Coś na kształt snu. Jednak budzę się i od razu wykrzywiam w bolesnym grymasie. W koło pełno bieli i zatroskane twarze bliskich. Zamykam oczy bo przecież nie chce ich widzieć i ponownie zapadam w sen. Nic mi się nie śni. Gdy otwieram oczy. widzę swój pokój. Wstaję powoli z łóżka. Siadam na krawędzi. Rozglądam się po pokoju. Szare ściany, brudne okna. Zapalam papierosa, włączam muzykę. Dym wpada mi do oka więc je trę. Zakrywam oczy dłońmi. Przecieram je. Nie udało się. Wstaję. Golę dokładnie głowę i zarost. Kąpie się. wychodzę w ręczniku na balkon. Jest już ciemno. Przechylam się przez barierkę.....


***
_________________
Jaki miły i mądry facet
naprawdę mądry
nie z tych przemądrzałych
obieżyświat
co to z niejednego pieca chleb jadł
wyrozumiały i uprzejmy
cała anatomia jego twarzy
zdradzała lekki wysiłek
ust:
by mądrzej i grzeczniej do mnie mówić
oczu:
by uważniej i uprzejmiej mnie słuchać
taaaak...
naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę.
Ostatnio zmieniony przez Hate 2009-11-13, 11:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Rob 
Wyższy Stan Ducha



Wiek: 29
Posty: 703
Skąd: Southampton
Wysłany: 2009-11-13, 22:29   

Fajne opowiadanie czy może raczej miniatura literacka. Podoba mi się styl, krótkie zdania bez zbędnych ozdobników i rozwodzeń pasują jak ulał. Szybkie tempo zachęcające do dalszego czytania, dosadność sytuacji. Ciekawa koncepcja dnia świstaka w życiu.. ciecia, jak zrozumiałem. Ogólnie podobało mi się i ma swój klimat.
Jak masz jeszcze jakieś to wrzuć, chętnie poczytam.
_________________
Pozdrawiam :lewituje:
 
 
taffit 
VegAdmin
Monster



Pomógł: 12 razy
Wiek: 28
Posty: 3762
Skąd: Miasto Zrywki
Wysłany: 2009-11-13, 22:40   

Też lubię takie zdania. Ale zakończenia domyśliłem się od razu ;)
_________________
Miło Cię widzieć, Gość!
 
 
 
sylwia 
Veg Do Potęgi
"ta zła"



Pomogła: 3 razy
Wiek: 28
Posty: 3122
Skąd: Sz-n
Wysłany: 2009-11-14, 09:53   

Hate napisał/a:
40 metrów niżej kłębowisko ludzkie. Ktoś woła psa, inny ktoś śpiewa przepitym głosem, ktoś krzyczy. Spluwam, i wychodzę.

ten fragment ma taki ładunek pogardy, ze aż poczułam..
podoba mi się, przypomina mi Hłaskę.
_________________
TESTUJĘ PRODUKTY ALPRO-SOYA

Sklep Sail and Rock, aplinus, campus, plecaki, śpiwory, namioty

Alternatywa – cudna sprawa- można zaprzeczyć wszystkiemu; bierzesz zwykła, nudną rzecz, jak medycynę, naukę, czy edukację i tworzysz alternatywę, gdzie wszystko jest odwrotnie; normalna medycyna opiera się na badaniach, alternatywna na zgadywankach, przeczuciach i wewnętrznym głosie. To takie duchowe...
 
 
 
Hate 
Veg Do Potęgi
Pull The Plug



Pomógł: 6 razy
Wiek: 31
Posty: 3194
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2009-11-16, 02:22   

Cytat:
Fajne opowiadanie czy może raczej miniatura literacka. Podoba mi się styl, krótkie zdania bez zbędnych ozdobników i rozwodzeń pasują jak ulał. Szybkie tempo zachęcające do dalszego czytania, dosadność sytuacji. Ciekawa koncepcja dnia świstaka w życiu.. ciecia, jak zrozumiałem. Ogólnie podobało mi się i ma swój klimat.
Jak masz jeszcze jakieś to wrzuć, chętnie poczytam.
Dzieki za dobre slowo :) Cos tam pewnie sie jeszcze znajdzie, ale stylem zupelnie nieprzypominajace tego co powyzej.

taffit napisał/a:
eż lubię takie zdania. Ale zakończenia domyśliłem się od razu
Nie cwaniakujcie Panie Admin :mrgreen:

sylwia napisał/a:
ten fragment ma taki ładunek pogardy, ze aż poczułam..
podoba mi się, przypomina mi Hłaskę.
To fajnie, ze poczulas 8-) Znaczy, ze cos mi sie udalo :-) Hłasko? No, no. :respect:
_________________
Jaki miły i mądry facet
naprawdę mądry
nie z tych przemądrzałych
obieżyświat
co to z niejednego pieca chleb jadł
wyrozumiały i uprzejmy
cała anatomia jego twarzy
zdradzała lekki wysiłek
ust:
by mądrzej i grzeczniej do mnie mówić
oczu:
by uważniej i uprzejmiej mnie słuchać
taaaak...
naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę.
 
 
 
sylwia 
Veg Do Potęgi
"ta zła"



Pomogła: 3 razy
Wiek: 28
Posty: 3122
Skąd: Sz-n
Wysłany: 2009-11-16, 10:07   

Hate napisał/a:
To fajnie, ze poczulas Znaczy, ze cos mi sie udalo Hłasko? No, no.

tak się zastanawiałam, czy Hłasko to będzie komplemet, czy raczej wrcz przeciwnie :D ale tak własnie mi się skojarzyło.
_________________
TESTUJĘ PRODUKTY ALPRO-SOYA

Sklep Sail and Rock, aplinus, campus, plecaki, śpiwory, namioty

Alternatywa – cudna sprawa- można zaprzeczyć wszystkiemu; bierzesz zwykła, nudną rzecz, jak medycynę, naukę, czy edukację i tworzysz alternatywę, gdzie wszystko jest odwrotnie; normalna medycyna opiera się na badaniach, alternatywna na zgadywankach, przeczuciach i wewnętrznym głosie. To takie duchowe...
 
 
 
sincerity
Veg przez duże V


Pomógł: 5 razy
Posty: 1346
Wysłany: 2009-11-18, 23:35   

sylwia napisał/a:
ten fragment ma taki ładunek pogardy, ze aż poczułam..
podoba mi się, przypomina mi Hłaskę.
Identyczna myśl w tym samym momencie mnie naszła.
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Wegetarianizm i weganizm na forum
zarelko.compare blona dziewicza Gadżety hotele jastrzebia gora forum o kotach