Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat[ 0 ]  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
1984 po katolicku
Autor Wiadomość
taffit 
VegAdmin
Monster



Pomógł: 12 razy
Wiek: 28
Posty: 3762
Skąd: Miasto Zrywki
Wysłany: 2010-01-11, 18:25   1984 po katolicku

Szkieletem postu są cytaty z powieści "1984". (kursywą dopiski własne - analogia do naszych czasów katolickich)

Zbrodnią niewybaczalną był stosunek pozamałżeński między członkami Partii. (dziś seks przedmałżeński jest traktowany w KK jako czyn godny potępienia, ba! mówi się nawet: czystość przedmałżeńska... to zrozumiałe... naturalne... nie trzeba tego tłumaczyć)

Partia postawiła sobie za cel nie tylko powstrzymanie mężczyzn i kobiet od tworzenia związków, nad którymi nie miałaby żadnej kontroli.
(dziś komórka rodzinna jest dla KK doskonałą możliwością krzewienia swojej religii począwszy od sakramentu małżeństwa, gdzie ślubuje się wychowywać dziecko po katolicku poprzez chrzest tegoż nieświadomego dzieciaka i skończywszy na ostatniej posłudze, heh najdroższej...)

Uparcie, acz skrycie, dążyła do odarcia stosunku płciowego z wszelkiej przyjemności. Za wroga uważano nie tyle miłość, ile zmysłowość, zarówno w małżeństwie, jak i poza nim. (jeśli uzmysłowić sobie tu wszelkie protesty wobec "nieskromnych" strojów, zabaw, wycieczek pod namiot, mieszkania przed ślubem, dołożyć do tego nierozerwalne połączenie stosunku płciowego z prokreacją, prowadzenie dzienniczków i sporządzanie wykresów oraz czystość małżeńską... to faktycznie zmysłowość leży pogrzebana pod katechizmem)


Każdy związek małżeński między członkami partii musiał zyskać akceptację specjalnej komisji i - choć nie istniał na to żaden paragraf - nie udzielano zgody kandydatom, którzy sprawiali wrażenie, że czują do siebie pociąg fizyczny. (dziś trzeba przeżyć niezapomniany kurs przedmałżeński, na którym uczą cię, ile wysiłku trzeba włożyć, żeby znaleźć odpowiedni tzn. płodny dzień, by móc ze spokojnym sumieniem przystąpić do zaludniania ziemi)



Jedynym akceptowanym celem małżeństwa było płodzenie przyszłych członków Partii. (nie zapominajmy, że na jednym dziecku poprzestawać nie należy, im więcej tym lepiej)

Sam stosunek płciowy należało traktować jako coś wzbudzającego odrazę, niczym lewatywa. Tego również nie mówiono wprost, lecz w pośredni sposób wpajano od dzieciństwa każdemu członkowi partii. Działały nawet takie organizacje jak Młodzieżowa Liga Antyseksualna, które zalecały pełną wstrzemięźliwość płciową. (dziś działają Czyste Serca i nie zapominajmy, że każdego plemnika i każdy jęk trzeba rozliczyć na spowiedzi)


Partia usiłowała zabić popęd płciowy, a jeśli jej nie wychodziło, próbowała go przynajmniej spaczyć i zohydzić. (a jak już nic nie daje rady zawsze można postraszyć piekiełkiem)

Partia nie zezwalała na rozwody, ale małżeństwa bezdzietne na ogół zachęcano do separacji. (tutaj akurat przodujemy: ani rozwodów, ani separacji, im większa męczarnia, tym bardziej Bóg się cieszy, a my duchowo wzrastamy)

Kobiety partyjne były wszystkie takie same. Czystość seksualną miały zakorzenioną równie głęboko jak lojalność wobec Partii. Poprzez umiejętne wczesne warunkowanie, przez gry i zimne prysznice, poprzez bzdury, które wpajano im w szkole, w Kapusiach i w Lidze Młodych, przez wykłady, pochody, piosenki, skandowanie haseł i wojskową muzykę udawało się stłumić w nich popęd naturalny. (można też odmówić koronkę)

Pożądanie równało się myślozbrodni. (grzech i jeszcze raz grzech, sam Jezus przyznaje)

Nawet rozbudzenie Katherine, jego własnej żony, oznaczałoby występek przeciwko Partii, gdyby mu się powiodło. (i gdyby nie miało w domyśle aktu prokreacyjnego)
_________________
Miło Cię widzieć, Gość!
 
 
 
anomaly 
Veg nad Vegami
Eurosodomita



Wiek: 21
Posty: 196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-11, 19:32   

taffit napisał/a:
Działały nawet takie organizacje jak Młodzieżowa Liga Antyseksualna, które zalecały pełną wstrzemięźliwość płciową. (dziś działają Czyste Serca i nie zapominajmy, że każdego plemnika i każdy jęk trzeba rozliczyć na spowiedzi)


Te grupy są rzeczywiście przeurocze, niżej przykład:
http://heteroseksualisci....j-obraczce.html

Szczególnie mi się spodobała ta chrześcijańska logika:
Cytat:

Dodała też, że na początku lat 70., gdy wprowadzano edukację seksualną do amerykańskich szkół, w społeczeństwie "były zaledwie dwie choroby przenoszone drogą płciową", a pod koniec lat 70. było ich już 25. - Coś z tą edukacją seksualną było nie tak. Choroby i ciąże nastolatek są tego dowodem - mówiła Dignam.


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :jestemgłupi:
_________________
Skoro możliwe jest, że natura sama jedna stworzyła to, co ty przypisujesz swemu bogu, po co chcesz dać jej pana?

Całe szczęście człowieka polega na wyobraźni.

Donatien Alphonse François de Sade
Ostatnio zmieniony przez anomaly 2010-01-11, 19:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Surri 
Veg przez duże V
KSC



Pomogła: 2 razy
Wiek: 24
Posty: 1854
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-01-11, 19:57   

Dobrze, pójdę się w końcu wypisać.
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!
 
 
 
Clavica Vile 
Natchniony Veg
Mistrzyni Onomatopei


Pomogła: 1 raz
Wiek: 20
Posty: 126
Wysłany: 2010-01-11, 21:28   

Czytałam "Rok 1984", ale takiej analogii nie dostrzegałam, dzięki taffit, , że mi ją uświadomiłeś (chociaż teraz za każdym razem jak się natknę na wzmiankę o orwellu to pewnie będzie mi się kojarzyć z katolickim włażeniem ludziom w butach do łóżek).

Szczególnie rozbroiło mnie "Jedynym akceptowanym celem małżeństwa było płodzenie przyszłych członków Partii." w kontekście chrześcijańskiego wychowania dzieci. :)
taffit napisał/a:
Partia nie zezwalała na rozwody, ale małżeństwa bezdzietne na ogół zachęcano do separacji. (tutaj akurat przodujemy: ani rozwodów, ani separacji, im większa męczarnia, tym bardziej Bóg się cieszy, a my duchowo wzrastamy)

Bezpłodność jako jedna z niewielu rzeczy umożliwia rozwód w kościele katolickim. Z drugiej strony uniemożliwia zostanie księdzem/zakonnicą. Marnują potencjał ludzki :)

Jednak co do działalności "Czystych Serc" to do pewnego stopnia popieram ich "działalność". Oczywiście nie w zdewociałej formie, że seks to zło, ale jako formę uświadamiania młodych ludzi, że powinni rozważnie dobierać partnerów i uprawiać seks z osobami, które się kocha i z którymi coś ich łączy, a nie iść do łóżka z pierwszym lepszym, bo wszystkie 13-nastoletnie koleżanki naopowiadały już o swoich pierwszych razach, a ja ciągle dziewica... Kościołowi przypadła by piękna rola nauczania szacunku do partnera, do własnego ciała, intymności przeżywania aktu seksualnego, czego nie przekażą przez 45min na lekcji biologii. No, ale z tego co widziałam w liceum na lekcji wychowywania do życia w rodzinie (nota bene - prowadzonej przez księdza katechetę), to nadal w modzie jest krzewienie metod naturalnego planowania rodziny (które swoją drogą nie są metodą antykoncepcyjną), dzielenie ludzi na "czystych" i "nieczystych", straszenie piekłem i prezentowania małżeństwa i rodziny jako jedyny model życia nie prowadzący do potępienia.

PS. Dzięx anomaly za linka. Świetny tekst ;)
 
 
 
Jakub 
Guru Veg
takCZYtak,CALLmeJAK



Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 4112
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-11, 22:59   

To ja w roli obrońcy trochę Kościoła i przeciwko niesprawiedliwym uproszczeniom zawartym w porównaniach.

Cytat:
Zbrodnią niewybaczalną był stosunek pozamałżeński między członkami Partii. (dziś seks przedmałżeński jest traktowany w KK jako czyn godny potępienia, ba! mówi się nawet: czystość przedmałżeńska... to zrozumiałe... naturalne... nie trzeba tego tłumaczyć)

Analogia kulawa, bo raczej odnosić się powinna do osób spoza KK, a to oczywiście nieprawda.

Cytat:
Uparcie, acz skrycie, dążyła do odarcia stosunku płciowego z wszelkiej przyjemności. Za wroga uważano nie tyle miłość, ile zmysłowość, zarówno w małżeństwie, jak i poza nim. (jeśli uzmysłowić sobie tu wszelkie protesty wobec "nieskromnych" strojów, zabaw, wycieczek pod namiot, mieszkania przed ślubem, dołożyć do tego nierozerwalne połączenie stosunku płciowego z prokreacją, prowadzenie dzienniczków i sporządzanie wykresów oraz czystość małżeńską... to faktycznie zmysłowość leży pogrzebana pod katechizmem)

Bzdura. Choć oczywiście w niektorych nurtach, okresach i odłamach chrześcijaństwa dążono do tego, o czym wspomniano powyżej, to wystarczy poczytać współczesne dokumenty KK czy posłuchać wykładów ks. Pawlukiewicza by przekonać się, że zmysłowość wcale nie jest złe w rozumieniu KK, ale że zła jest jedynie zmysłowość, która jest uprzedmiotowieniem człowieka.

Cytat:
Każdy związek małżeński między członkami partii musiał zyskać akceptację specjalnej komisji i - choć nie istniał na to żaden paragraf - nie udzielano zgody kandydatom, którzy sprawiali wrażenie, że czują do siebie pociąg fizyczny. (dziś trzeba przeżyć niezapomniany kurs przedmałżeński, na którym uczą cię, ile wysiłku trzeba włożyć, żeby znaleźć odpowiedni tzn. płodny dzień, by móc ze spokojnym sumieniem przystąpić do zaludniania ziemi)

Są kursy przedmałżeńskie i kursy przedmałżeńskie. Nie wiem, na ilu takowych był autor artykułu, ale albo bardzo źle trafił albo to sobie wymyślił. O samej konstrukcji zdaniowej, celowo upraszczającej i posługującej się pejoratywnymi, podszytymi kpiną sformułowaniami nie wspomnę (choć to też środek erystyczny jest).

Cytat:
Jedynym akceptowanym celem małżeństwa było płodzenie przyszłych członków Partii. (nie zapominajmy, że na jednym dziecku poprzestawać nie należy, im więcej tym lepiej)

Też bzdura. KK nie zmusza małżonków do posiadania dzieci.

Cytat:
Sam stosunek płciowy należało traktować jako coś wzbudzającego odrazę, niczym lewatywa. Tego również nie mówiono wprost, lecz w pośredni sposób wpajano od dzieciństwa każdemu członkowi partii. Działały nawet takie organizacje jak Młodzieżowa Liga Antyseksualna, które zalecały pełną wstrzemięźliwość płciową. (dziś działają Czyste Serca i nie zapominajmy, że każdego plemnika i każdy jęk trzeba rozliczyć na spowiedzi)

Uproszczenie. Za każdy jęk nie trzeba się spowiadać.

Cytat:
Partia nie zezwalała na rozwody, ale małżeństwa bezdzietne na ogół zachęcano do separacji. (tutaj akurat przodujemy: ani rozwodów, ani separacji, im większa męczarnia, tym bardziej Bóg się cieszy, a my duchowo wzrastamy)

Bzdura. Są sposoby unieważnienia małżeństwa kościelnego (przywileje Piotrowy i Pawłowy). Separacja też jest często zalecana, szczególnie w wypadku patologii. Zatem to z gruntu nieprawdziwe. O ostatniej części "tym bardziej Bóg..." pisać nie będę.

Cytat:
Pożądanie równało się myślozbrodni. (grzech i jeszcze raz grzech, sam Jezus przyznaje)

Pożądanie nie jest czymś złym w rozumieniu KK, a tylko pożądania skierowane na niewłaściwy obiekt lub zawężone do używania drugiego człowieka.

Cytat:
Jedynym akceptowanym celem małżeństwa było płodzenie przyszłych członków Partii. (nie zapominajmy, że na jednym dziecku poprzestawać nie należy, im więcej tym lepiej)

To już totalna bzdura i widać, że artykuł pisał antyklerykał-ignorant. Wystarczy spojrzeć sobie na to, co jest celem małżeństwa w ujęciu KK, żeby przekonać się, iż autor nie ma racji. Jakby ktoś nie wiedział, to podpowiem, w "Familiaris consortio" JPII pierwszym celem małżeństwa nie jest płodzenie dzieci (zaskoczeni), tylko tworzenie wspólnoty osób. Co ciekawe, ta adhortacja apostolska powstała już... w 1981 roku, a więc zanim rzekoma wizja Orwella miałaby się ziścić.

Pozdrawiam,
Jakub :bye:

PS Jak ktoś chce, to się może dowiedzieć kilku zaskakujących rzeczy o KK. Jak ktoś nie chce, to pewnie przyjmie z przyjemnością takie obrzucanie błotem i kamieniami KK. A najprawdziwsze jest to, co powiedział ktoś mądry, że wierzymy głównie w to, w co chemy wierzyć, wbrew obiektywnej prawdzie i wszelkim argumentom.
_________________
"Umysł jest swoją własną siedzibą
i w sobie samym może zamienić
niebo w piekło i piekło w niebo."

John Milton
 
 
sincerity
Veg przez duże V


Pomógł: 5 razy
Posty: 1346
Wysłany: 2010-01-12, 00:18   

Nie wiem z iloma kursami przedmałżeńskimi miałeś do czynienia, ale autor nie mija się dużo z prawdą. Wiadomo - są różne prawdy, w zależności od doświadczenia ;)

Cel małżeństwa wg tamtaramtam może być jaki bądź. Powszechnie w rozumieniu społecznym nie da się rozerwać małżeństwa i posiadania potomstwa, jest to bardzo silnie podkreślane nawet w trakcie udzielania sakramentu małżeństwa. I to że wnikając w teorię okazuje się, że niekoniecznie, nie zmienia powszechnego nacisku na rozmnażanie. Nie wspominając o stosunku do antykoncepcji.

Jeszcze z 1984:
"Kiedy ludzie się kochają, zużywają energię, a potem jest im dobrze i zupełnie nic ich nie obchodzi. Więc Partia zakazuje im się kochać, bo chce żeby każdy bezustannie aż tryskał energią."


W zasadzie to gdyby tak poczytać i pozastanawiać się, to nauki KK są znacznie lepsze niż mogłoby się wydawać. Tylko jak już ktoś wnika, to i tak nie potrzebuje tego, bo swój rozum ma. A reszta rozumie na swój sposób. Jak w niemal wszystkich dziedzinach życia - marna świadomość i wiedza, sporo "mądrości ludowych".
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
taffit 
VegAdmin
Monster



Pomógł: 12 razy
Wiek: 28
Posty: 3762
Skąd: Miasto Zrywki
Wysłany: 2010-01-12, 10:17   

Jakub napisał/a:
To już totalna bzdura i widać, że artykuł pisał antyklerykał-ignorant.


Wystarczy pisać mi po nicku - taffit ;)
No ewentualnie: drogi adminie :mrgreen:

Jakub napisał/a:
To ja w roli obrońcy trochę Kościoła i przeciwko niesprawiedliwym uproszczeniom zawartym w porównaniach.

Cytat:
Zbrodnią niewybaczalną był stosunek pozamałżeński między członkami Partii. (dziś seks przedmałżeński jest traktowany w KK jako czyn godny potępienia, ba! mówi się nawet: czystość przedmałżeńska... to zrozumiałe... naturalne... nie trzeba tego tłumaczyć)

Analogia kulawa, bo raczej odnosić się powinna do osób spoza KK, a to oczywiście nieprawda.


Niby czemu do osób spoza partii/KK? Katolik i katoliczka nie powinni współżyć, jeśli nie mają małżeństwa. Jeśli masz inne dane, żyjesz w matrixie.

Jakub napisał/a:
zła jest jedynie zmysłowość, która jest uprzedmiotowieniem człowieka.


Bardzo ładne sformułowanie, które do codzienności ma się nijak. Bo uprzedmiotowienie KK widzi wszędzie. Uprzedmiotowienia nie ma właściwie tylko tam, gdzie akt seksualny jest "otwarty" na prokreację. A cała reszta, o której pisałem się sprawdza. Niechęć do odsłaniania ciała, zabranianie mieszkania przed ślubem, pseudointelektualne wywody o niebezpiecznych wyjazdach pod namiot.

Zaczynam odnosić wrażenie, ze wiedzę o KK zaczynasz czerpać tylko z wykładów teologicznych.

Jakub napisał/a:
Są kursy przedmałżeńskie i kursy przedmałżeńskie.


I jeszcze kursy przedmałżeńskie. Sam nie byłem i mam nadzieję nie być. Informacje zaś pochodzą od osób zainteresowanych.

A NPR zawsze służyło i ma służyć nie jako antykoncepcja, tylko szukanie odpowiedniego dnia dla prokreacji.

Jakub napisał/a:
Separacja też jest często zalecana, szczególnie w wypadku patologii.


A czemu nie rozwód? Skąd wiesz, że często? Przecież trzeba nieść swój krzyż jak niósł go Chrystus.

A na ambonach co chwilę słychać płacz, że jest dużo rozwodów. To upadek wartości jest - jeszcze mają czelność mówić.

Jakub napisał/a:
Są sposoby unieważnienia małżeństwa kościelnego (przywileje Piotrowy i Pawłowy).


To jest tak marginalna sprawa, że właściwie w statystyce nieistotna.

Cytat:
Pożądanie nie jest czymś złym w rozumieniu KK, a tylko pożądania skierowane na niewłaściwy obiekt lub zawężone do używania drugiego człowieka.


A KK wie, który dla mnie obiekt jest dobry, tak? Ten rozpłodowy znaczy?

Jakub napisał/a:
celem małżeństwa nie jest płodzenie dzieci (zaskoczeni), tylko tworzenie wspólnoty osób


I znowu pusta retoryka. Tym bardziej, że za bezpłodność można dostać rozwoda.

Jakub napisał/a:
Co ciekawe, ta adhortacja apostolska powstała już... w 1981 roku, a więc zanim rzekoma wizja Orwella miałaby się ziścić.


Przecież to jest książka ponadczasowa, a nie trzymająca się ram jakiegoś tam roczku.

Jakub napisał/a:
Jak ktoś chce, to się może dowiedzieć kilku zaskakujących rzeczy o KK.


Ha! no na pewno ;)
_________________
Miło Cię widzieć, Gość!
 
 
 
Jakub 
Guru Veg
takCZYtak,CALLmeJAK



Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 4112
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-12, 11:33   

taffit napisał/a:
Jakub napisał/a:
To już totalna bzdura i widać, że artykuł pisał antyklerykał-ignorant.


Wystarczy pisać mi po nicku - taffit ;)
No ewentualnie: drogi adminie :mrgreen:

Ooo, to ty. ;) To cześć. :bye:
Cytat:

Jakub napisał/a:
To ja w roli obrońcy trochę Kościoła i przeciwko niesprawiedliwym uproszczeniom zawartym w porównaniach.

Cytat:
Zbrodnią niewybaczalną był stosunek pozamałżeński między członkami Partii. (dziś seks przedmałżeński jest traktowany w KK jako czyn godny potępienia, ba! mówi się nawet: czystość przedmałżeńska... to zrozumiałe... naturalne... nie trzeba tego tłumaczyć)

Analogia kulawa, bo raczej odnosić się powinna do osób spoza KK, a to oczywiście nieprawda.


Niby czemu do osób spoza partii/KK? Katolik i katoliczka nie powinni współżyć, jeśli nie mają małżeństwa. Jeśli masz inne dane, żyjesz w matrixie.

Nie twierdzę, źe zdanie "Katolik i katoliczka nie powinni współżyć, jeśli nie mają małżeństwa" jest nieprawdziwe, tylko że analogia do stosunku małżeńskiego poza członkami partii jest nietrafna, bo partia w przypadku KK to właśnie KK by był, a nie struktura wewnątrz KK. Sprawa zakresu.


Cytat:

Jakub napisał/a:
zła jest jedynie zmysłowość, która jest uprzedmiotowieniem człowieka.


Bardzo ładne sformułowanie, które do codzienności ma się nijak. Bo uprzedmiotowienie KK widzi wszędzie.

Wszędzie? Samo to sformułowanie drogi adminie jet trochę niesprawiedliwe wskazuje na uprzedzenie.

Cytat:
A cała reszta, o której pisałem się sprawdza. Niechęć do odsłaniania ciała, zabranianie mieszkania przed ślubem, pseudointelektualne wywody o niebezpiecznych wyjazdach pod namiot.

Yyyy, mówisz o Kościele jako instytucji, czy o księdzu Mietku z Podębic? Jedno i drugie może być bardzo różne.


Cytat:
Zaczynam odnosić wrażenie, ze wiedzę o KK zaczynasz czerpać tylko z wykładów teologicznych.

Mylne, ale ani ja ciebie nie przekonam, ani szczerze mówić nie mam zamiaru.
Cytat:

Jakub napisał/a:
Są kursy przedmałżeńskie i kursy przedmałżeńskie.


I jeszcze kursy przedmałżeńskie. Sam nie byłem i mam nadzieję nie być. Informacje zaś pochodzą od osób zainteresowanych.

Ciekawe, ja też. Widać doświadczenie doświadczeniu nierówne. Ja mam tych znajomych po kursach kilkunastu (w tym kilku mocno krytycznych względem KK) i jakoś nie słyszałem z ich strony o podobnych banialukach. Cóż, może kiedyś sam się przekonam.
Cytat:

Jakub napisał/a:
Separacja też jest często zalecana, szczególnie w wypadku patologii.


A czemu nie rozwód? Skąd wiesz, że często? Przecież trzeba nieść swój krzyż jak niósł go Chrystus.

Rozwód też. Skąd wiem, że często? Z pierwszej ręki - czyli od ludzi, którzy podobnych rad udzielają (sporo) i od osób, które takie rady usłyszały (niewiele, ale i ludzie niechętnie o tym mówią, jeśli nie są z kimś blisko).

Cytat:
A na ambonach co chwilę słychać płacz, że jest dużo rozwodów. To upadek wartości jest - jeszcze mają czelność mówić.

Owszem, lamentuje się. Tylko mój drogi zauważ, nad jakimi rozwodami się lamentuje i z czego wynikającymi.
Cytat:

Jakub napisał/a:
Są sposoby unieważnienia małżeństwa kościelnego (przywileje Piotrowy i Pawłowy).


To jest tak marginalna sprawa, że właściwie w statystyce nieistotna.

Mówisz o statystyce, czy o możliwościach? Jeśli o tym pierwszym, to lepszym miejscem byłby GUS. ;) Ja piszę, jakie są realne możliwości i że wbrew pozorom i powszechnemu mniemaniu są dość spore. Nie znam statystyk mówiących na przykład, jaki procent wniosków o unieważnienie małżeństwa jest odrzucanych, ale jeśli to takich dotrzesz, bardzo chętnie się zapoznam. Dopiero potem będziesz mógł w sposób uprawniony mówić o marginalnych sprawach czy kajdanach nakładanych na współmałżonków przez KK.
Cytat:

Cytat:
Pożądanie nie jest czymś złym w rozumieniu KK, a tylko pożądania skierowane na niewłaściwy obiekt lub zawężone do używania drugiego człowieka.


A KK wie, który dla mnie obiekt jest dobry, tak? Ten rozpłodowy znaczy?

Jeśli traktujesz swoją partnerkę jako obiekt rozpłodowy tylko, to rozumieniu KK na pewno akurat będzie to pożądanie niewłaściwe.
Cytat:

Jakub napisał/a:
celem małżeństwa nie jest płodzenie dzieci (zaskoczeni), tylko tworzenie wspólnoty osób


I znowu pusta retoryka. Tym bardziej, że za bezpłodność można dostać rozwoda.

Znowu uproszczenie wynikające z ignorancji. Rozwód można dostać za zatajenie ważnych przeszkód związanych z małżeństwem. Czy ty czytasz to, co twierdzi KK po to, żeby dopasować do swojej z góry założonej tezy, czy po to, żeby się dowiedzieć, jaki jest stan faktyczny? Zachęcam do tego drugiego, bo na razie widzę znacznie więcej pierwszego.


PS Dla tych, którzy nie wiedzą, a może to mieć wpływ na odczytywanie tego, co piszę: jestem teologiem-ateistą (a przynajmniej skrajnym agnostykiem). Uważam KK za instytucję niedoskonałą, za to zgadzam się z wieloma twierdzeniami na temat moralności z KK. (poza sferą seksualną i stosunku do zwierząt m.in.)
_________________
"Umysł jest swoją własną siedzibą
i w sobie samym może zamienić
niebo w piekło i piekło w niebo."

John Milton
Ostatnio zmieniony przez taffit 2010-01-12, 12:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sylwia 
Veg Do Potęgi
"ta zła"



Pomogła: 3 razy
Wiek: 28
Posty: 3122
Skąd: Sz-n
Wysłany: 2010-01-12, 13:28   

jestem
Jakub napisał/a:
a przynajmniej skrajnym agnostykiem).


(agnostyczką znaczy się:) )

i chciaż nie wierzę, że to piszę ;) ale zgadzam się z Jakubem.

tekst ciekawy, bo Orwella, lubię, ale tak czuć uprzedzeniem, że sięczytać nie da.

pozdrawiam wszystkich wyznawców i nie wyznawców wszelkich religii świata i oby więcej ekumenizmu i tolerancji, a mniej tekstów takich jak tytułowy i audycji typu Radyjo a świat stanie się lepszym miejscem.
howgh! :sloneczko: :bye:
_________________
TESTUJĘ PRODUKTY ALPRO-SOYA

Sklep Sail and Rock, aplinus, campus, plecaki, śpiwory, namioty

Alternatywa – cudna sprawa- można zaprzeczyć wszystkiemu; bierzesz zwykła, nudną rzecz, jak medycynę, naukę, czy edukację i tworzysz alternatywę, gdzie wszystko jest odwrotnie; normalna medycyna opiera się na badaniach, alternatywna na zgadywankach, przeczuciach i wewnętrznym głosie. To takie duchowe...
 
 
 
taffit 
VegAdmin
Monster



Pomógł: 12 razy
Wiek: 28
Posty: 3762
Skąd: Miasto Zrywki
Wysłany: 2010-01-12, 14:34   

Jakub napisał/a:
analogia do stosunku małżeńskiego poza członkami partii jest nietrafna, bo partia w przypadku KK to właśnie KK by był


Przecież nie chodziło mi o stosunek małżeński poza członkami partii, tylko o pozamałżeński stosunek między członkami partii. A w sumie nie mnie, tylko Orwellowi.
Analogia jest prosta.

Cytat:

Jakub napisał/a:
zła jest jedynie zmysłowość, która jest uprzedmiotowieniem człowieka.

Cytat:

Bardzo ładne sformułowanie, które do codzienności ma się nijak. Bo uprzedmiotowienie KK widzi wszędzie.

Wszędzie? Samo to sformułowanie drogi adminie jet trochę niesprawiedliwe wskazuje na uprzedzenie.


Nie wszędzie. Nie wiem czemu nie zacytowałeś mojego kolejnego zdania: Uprzedmiotowienia nie ma właściwie tylko tam, gdzie akt seksualny jest "otwarty" na prokreację.

Cytat:

Cytat:
A cała reszta, o której pisałem się sprawdza. Niechęć do odsłaniania ciała, zabranianie mieszkania przed ślubem, pseudointelektualne wywody o niebezpiecznych wyjazdach pod namiot.

Yyyy, mówisz o Kościele jako instytucji, czy o księdzu Mietku z Podębic? Jedno i drugie może być bardzo różne.


I o Mietku, i o instytucji uczącej Mietka, i instytucji dającej mu pozwolenie na nauczanie.
I wcale to nauczanie się nie różni. Instytucja i środowiska katolickie patronują takiemu postrzeganiu zmysłowości.
Mieszkanie przed ślubem to zło: http://www.katolik.pl/for...artykuly&id=194 bo może prowadzić do grzechów ciężkich, a z tych trzeba się spowiadać...
Pocałunek prowadzący do rozbudzenia seksualnego to zło, jeśli to rozbudzenie seksualne nie będzie prowadzić do aktu płciowego "otwartego" na nowe życie http://www.katolik.pl/for...artykuly&id=919

Czy mam więcej szukać?

Idąc do kościoła powinienem zaznajamiać się z oficjalnym stanowiskiem KK. Więc tłumaczenie, że jakiś cieńki Mietek akurat jednak nie prezentuje takiego stanowiska, nie jest żadnym tłumaczeniem w obronie instytucji.

Jakub napisał/a:
Ja mam tych znajomych po kursach kilkunastu (w tym kilku mocno krytycznych względem KK) i jakoś nie słyszałem z ich strony o podobnych banialukach.


Ale jakich banialukach? Sprecyzuj.

Cytat:

Jakub napisał/a:
Separacja też jest często zalecana, szczególnie w wypadku patologii.

Cytat:

A czemu nie rozwód? Skąd wiesz, że często? Przecież trzeba nieść swój krzyż jak niósł go Chrystus.

Rozwód też. Skąd wiem, że często? Z pierwszej ręki - czyli od ludzi, którzy podobnych rad udzielają (sporo) i od osób, które takie rady usłyszały (niewiele, ale i ludzie niechętnie o tym mówią, jeśli nie są z kimś blisko).


W sensie wiesz od księży, którzy doradzają rozwód?
Możliwe, że są takie sytuacje. Musiałbym patrzeć zbyt jednostronnie, żeby je zupełnie wykluczyć. Tylko, że głoszenie nierozerwalności małżeńskiej i uświęcenie cierpienia, często od rozwodu katolików odstrasza.

Jakub napisał/a:
zauważ, nad jakimi rozwodami się lamentuje i z czego wynikającymi.


Jakimi? Jak ludzie się męczą, żyjąc ze sobą, to żyć ze sobą nie powinni. Jaka może być zła przyczyna rozwodu?

Jakub napisał/a:
Ja piszę, jakie są realne możliwości i że wbrew pozorom i powszechnemu mniemaniu są dość spore. Nie znam statystyk mówiących na przykład, jaki procent wniosków o unieważnienie małżeństwa jest odrzucanych, ale jeśli to takich dotrzesz, bardzo chętnie się zapoznam.


http://fakty.interia.pl/k...ielnych,1115669

W 2007 roku zostało złożonych 10 000 wniosków. Ich skuteczność wzrosła. Kiedyś co drugi kończył się pozytywnie. Teraz dwie trzecie. Ale cóż, się płaci, się ma: prowadzenie sprawy "rozwodowej" kosztuje kilka lub nawet kilkanaście tysięcy zł.

Przesadzone więc jest moje stwierdzenie: ani rozwodów, ani separacji, im większa męczarnia, tym bardziej Bóg się cieszy, a my duchowo wzrastamy.

Coś tam zrobić się da...

Jakub napisał/a:
Jeśli traktujesz swoją partnerkę jako obiekt rozpłodowy tylko, to rozumieniu KK na pewno akurat będzie to pożądanie niewłaściwe.


Nie no wiadomo: muszę ją jeszcze kochać, kochać i zapładniać.

Cytat:

Jakub napisał/a:
celem małżeństwa nie jest płodzenie dzieci (zaskoczeni), tylko tworzenie wspólnoty osób

Cytat:

I znowu pusta retoryka. Tym bardziej, że za bezpłodność można dostać rozwoda.

Znowu uproszczenie wynikające z ignorancji. Rozwód można dostać za zatajenie ważnych przeszkód związanych z małżeństwem.


Skąd wiesz, że z ignorancji? Czy zatajenie czy nie zatajenie: w realiach na jedno wychodzi... Skąd facet ma wiedzieć, że jest bezpłodny, albo kobieta, skoro nie mogą współżyć przed ślubem?

A jeśli np. facet nie zataił, a nie wiedział, że jest bezpłodny, to już niby nie kwalifikuje się do orzeczenia o nieważności małżeństwa?

sylwia napisał/a:
tekst ciekawy, bo Orwella, lubię, ale tak czuć uprzedzeniem, że sięczytać nie da


Potwierdzam - jestem uprzedzony. I mam wyrobioną opinię. Dlatego tekst nie mógł być poprawnie grzeczny. Zresztą i tak jestem za grzeczny :D Ale bycie adminem zobowiązuje 8-)

sylwia napisał/a:
mniej tekstów takich jak tytułowy i audycji typu Radyjo a świat stanie się lepszym miejscem


Mniej zabobonu i pseudomoralności... ooo wtedy na pewno będzie lepiej.
_________________
Miło Cię widzieć, Gość!
Ostatnio zmieniony przez taffit 2010-01-12, 14:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
anomaly 
Veg nad Vegami
Eurosodomita



Wiek: 21
Posty: 196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-12, 15:44   

Nie podoba mi się usprawiedliwianie, że "to są tylko pojedyncze, wypaczone przypadki, a w prawdziwym kościele jest inaczej". Przypomina to często stosowaną retorykę "socjalizm-tak wypaczenia-nie". Rzecz jasna socjalizm bez wypaczeń, czy też prawdziwi katolicy zawsze są gdzieś indziej... :roll:
Może i istnieją, ale na pewno, to oni są wyjątkami, a nie normą.

----

Chrześcijańskie podejście do seksu, wpaja się już od najmłodszych lat. Służą temu lekcje religii i tzw. wychowania do życia w rodzinie (nawet w nazwach religijni boją się używać słowa sex). Sam miałem, takie lekcje i było oczywiście m.in o kalendarzyku (zwanym także watykańską ruletką :lol: ) no i rzecz jasna o tym, że geje (o lesbijkach znowu nic ;) ) myślą tylko o seksie i homoseksualizm jest nienaturalny. Na moje pytanie o to, czemu w takim razie występuje także u innych zwierząt niż ludzie dostałem następującą odpowiedź...

UWAGA uprzejmie uprasza się o zajęcie pozycji siedzącej i odstawienie szklanki z napojem przed przystąpieniem do czytania dalszej części tekstu.

Otóż zwierzęta odbywają stosunki homoseksualne, bo się mylą.
:megapolew: :megapolew:
Jako biś, miałem rzecz jasna trochę inne poglądy na tą kwestie.
Do dziś sobie wyobrażam sytuację, jak po skończonej sprawie, dwa, dajmy na to wilki płci męskiej, odpoczywają i nagle ten "na dole" się pyta: "Zaraz, to ty nie jesteś samicą?!". :lol:

Jeżeli ktoś uważa, że to tylko pojedyncze przypadki to poniżej jest raport grupy ponton
http://www.ponton.org.pl/...Ponton_2009.pdf

----

Pomysł, by nie uprawiać żadnego seksu, aż do ślubu jest po prostu chory. Seksualność, to jedna z wielu ważnych płaszczyzn związku i jeżeli coś poważnie się nie zgadza między partnerami, to rzadko kiedy związek przetrwa. Sugestia, by z poznaniem siebie w tak ważnej kwestii czekać dopiero do czasu, aż nie ma powrotu, mogła wyjść tylko z tego samego umysłu, który błogosławił kiedyś przymuszone związki 12 latek z dorosłymi facetami.

----

Kościół, zdaje się nie zauważać, że mamy już XXI wiek i nadal obstaje przy koncepcjach, iż kobieta powołana jest do jednych rzeczy, a mężczyzna do innych.
To jak kościół postrzega kobiety widać w
-Artykułach z niedzieli
-Wypowiedziach pana abp. Nycza

Nie muszę chyba mówić o tym jak papcio smerf nie wyrzucił na zbity pysk (nie pamiętam czy nawet trochę nie pochwalił), arcybiskupa Jose Cardoso Sobrinho, który obłożył ekskomuniką lekarzy ratujących życie 9 letniej dziewczynki i błysnął takim cytatem:
Cytat:
Prawo boskie jest ponad ludzkim. Jeśli prawo ludzkie stoi w sprzeczności z boskim, nie ma żadnej wartości

Szczerze mówiąc, mimo, że od tej sprawy minęło już trochę czasu, ciągle mam nadzieję, że kretyn jakimś cudem zajdzie w ciąże i to w taki sposób, że wiadomo będzie, że może przeżyć albo on, albo płód. :evil: (nie nazywajmy tego, na Szatana, dzieckiem)

Mam także złudną nadzieję, że naczelny szaman z Watykanu odpowie kiedyś za swoje słowa, stwierdzające, że prezerwatywy, tylko potęgują problem AIDS w Afryce.

Ogólnie rzecz biorąc przy czytaniu "roku 1984" miałem niemal takie same odczucia jak taffit. No, może z wyjątkiem tego, że wtedy uważałem jeszcze, że istnieje Bóg i bawi go cierpienie jakie stworzył.
_________________
Skoro możliwe jest, że natura sama jedna stworzyła to, co ty przypisujesz swemu bogu, po co chcesz dać jej pana?

Całe szczęście człowieka polega na wyobraźni.

Donatien Alphonse François de Sade
 
 
taffit 
VegAdmin
Monster



Pomógł: 12 razy
Wiek: 28
Posty: 3762
Skąd: Miasto Zrywki
Wysłany: 2010-01-12, 15:55   

Tekst ze szlaku tatrzańskiego. Odpoczywamy przy schronisku. Upał. Obok nas jakaś grupa zorganizowana z księdzem. Jakaś dziewczyna ma podwiniętą koszulkę. Słychać tekst:
- Zasłoń się. Ludzie patrzą.
_________________
Miło Cię widzieć, Gość!
 
 
 
Surri 
Veg przez duże V
KSC



Pomogła: 2 razy
Wiek: 24
Posty: 1854
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-01-12, 19:47   

taffit napisał/a:
Jakub napisał/a:
Jeśli traktujesz swoją partnerkę jako obiekt rozpłodowy tylko, to rozumieniu KK na pewno akurat będzie to pożądanie niewłaściwe.


Nie no wiadomo: muszę ją jeszcze kochać, kochać i zapładniać.


Mozecie swój problem omawiać na innym przykładzie?


Po za tym czy to partia, czy KK, czy kościół zielonoświątkowców czy jakikolwiek inny.
Każda ta instytucja ma swoje cele i zasady.
A my na szczęście mamy wybór
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!
 
 
 
Hym
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-12, 23:06   

Trzeba chyba wiedziec zestosunek Kosciala Katolickiego do sexu itp wiarze sie z koncepcja czlowieczestwa-jakie ta doktryna zaklada.

Np; Dla nich czlowiek nie jest tylko zbiorem molekolktore maja dac przyjemnosc. Celem zycia jest cos innego; dlatego koscil jest przeciwko np;eutanzji w razie cierpienia czy choroby. Gdyby uwazali ze "czlowiek sluzy do szczescia i tylko szczescia" byli by zaeutanazja i paroma innymi zreczami.

A ze ich koncepcja obejmuje tez czlowikacierpiacego wiec jest inaczej. Podstawa teolgii katolickiej w kwestiach spolecznych jest rodzina i malzestwo(oba malo popularne). A np; taki slob, ma na celu zwiekszenia chciazby zaufania wzajmenego. Gdy w zalozeniu obie strony maga na sobie polegac a nie tylko czerpac szczescie. Wedog tego zaloznia czlowiek to jest istota spoleczna i bez zaufania (drugiej sobie) nie da sobie rady. Sex- jak uwazja- nie jest tez sam dla siebie,ale dladziecka, (jak twierdza natura dala) dla okaznia milosci i znowzaufania. I Znow powiedza ze nie moze byc dobrego sexu jelsi ktos komus nie ufa. Itp.

Tak czy tak to inna koncepcja.
Ktora nie powinna nikomu przszkadzac.

Problem jest raczej z;
a)nominalnymi katolikami
b)bylymi katolikami,z kapleksami

ad a) Nomionalni katolicy chca byc katolikami, a jednoczesnie nie chcalub nie sa wstanie podazac za tymi wytycznymi.Jest toproblem tez kosciola. Byc moze odpowidza na to by bylo "stopniwalne prznaleznie do kosciala" a nie jedno zminne.

adb)Byli katolicy musza sie posmiac,po to by uzasadnic swoj wybor,nawet jelsi wcalenie jest lepszy:)
Tak czy tak, dla prawdziwych katolikow, sex tylko w malzestwie, watpie by byl przczyna rozpaczy.,...:) i watpie czy powinien byc tematem waszych dociekan tutaj.. hehe.

Jest to inna koncepcja na czlowika-ktora jaksie chca mozna zrozumiec.
Ostatnio zmieniony przez Hym 2010-01-12, 23:12, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Jakub 
Guru Veg
takCZYtak,CALLmeJAK



Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 4112
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-12, 23:20   

Cytat:
Ale jakich banialukach? Sprecyzuj.

Proszę: "dziś trzeba przeżyć niezapomniany kurs przedmałżeński, na którym uczą cię, ile wysiłku trzeba włożyć, żeby znaleźć odpowiedni tzn. płodny dzień, by móc ze spokojnym sumieniem przystąpić do zaludniania ziemi". Sorry, ale język kształtuje rzeczywistość. Napisanie, że wzraca się uwagę na podmiotowość małżonków i akt seksualny jako akt ludzki jest czymś innym niż powiedzenie tego, co napisałeś. To tak, jak z propagandą: dla jednych człowiek wychodzący na ulice Teheranu w proteście przeciwko sfałszowanym wyborom to bojownik o demokrację, dla innych wandal i pachołek sił imperialistycznych. Niby ta sama osoba, ale rzeczywistość zawarta w opisie zupełnie inna.

Cytat:
W sensie wiesz od księży, którzy doradzają rozwód?

Si.

Cytat:
Tylko, że głoszenie nierozerwalności małżeńskiej i uświęcenie cierpienia, często od rozwodu katolików odstrasza.

Kościół nie uświęca cierpiętnictwa, co najwyżej wskazuje na możliwy, doskonalący charakter odniesienia się względem niego. To też bardzo różna od napisania o uświęconym cierpieniu i odniesieniu tego jeszcze do patologii społecznej.

Cytat:
Jak ludzie się męczą, żyjąc ze sobą, to żyć ze sobą nie powinni. Jaka może być zła przyczyna rozwodu?

Zdaniem KK? Każda, która wynika z lenistwa, zaniedbania, braku osobowego zwrócenia się ku drugiemu etc. itd.

Cytat:
http://fakty.interia.pl/k...ielnych,1115669

W 2007 roku zostało złożonych 10 000 wniosków. Ich skuteczność wzrosła. Kiedyś co drugi kończył się pozytywnie. Teraz dwie trzecie. Ale cóż, się płaci, się ma: prowadzenie sprawy "rozwodowej" kosztuje kilka lub nawet kilkanaście tysięcy zł.

Ooooo, dzięki. :D Bardzo fajne dane. Nie myślałem, że tak łatwo było do nich dotrzeć.



Surri napisał/a:
taffit napisał/a:
Jakub napisał/a:
Jeśli traktujesz swoją partnerkę jako obiekt rozpłodowy tylko, to rozumieniu KK na pewno akurat będzie to pożądanie niewłaściwe.

Nie no wiadomo: muszę ją jeszcze kochać, kochać i zapładniać.


Mozecie swój problem omawiać na innym przykładzie?

Możemy. Hmmm, w zasadzie nie możemy, bo ja już napisałem, co uznałem za istotne i nie będę się powtarzał. Przepraszam, Surri, że tak jakoś trochę niezręcznie wyszło. :oops:


Cytat:
Po za tym czy to partia, czy KK, czy kościół zielonoświątkowców czy jakikolwiek inny.
Każda ta instytucja ma swoje cele i zasady.
A my na szczęście mamy wybór

O to mi się wydaje bardzo dobrym podsumowaniem.

Spokojnej nocy.

[ Dodano: 2010-01-12, 23:22 ]
sylwia napisał/a:
jestem
Jakub napisał/a:
a przynajmniej skrajnym agnostykiem).


(agnostyczką znaczy się:) )

i chciaż nie wierzę, że to piszę ;) ale zgadzam się z Jakubem.

Też nie wierzę. :shock: Dobrze się czujesz? Może masz jakiegoś groźnego, ale jeszcze niewykrytego wirusa? ;) Oby nie.

Papapa
_________________
"Umysł jest swoją własną siedzibą
i w sobie samym może zamienić
niebo w piekło i piekło w niebo."

John Milton
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Wegetarianizm i weganizm na forum
noclegi zakopane nauka jazdy wrocław telefony komórkowe kredyty gotówkowe Nino dla dzieci