Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Dzika roślinnośc
Autor Wiadomość
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-25, 17:43   

Harmony napisał/a:
Dzikie, surowe pożywienie roślinne ma wszystko to czego potrzebuje nasz organizm aby zapewnić nam wszelkie dietetyczne zachcianki.

A czy starczyłoby dla każdego, gdyby każdy Polak chciał codziennie jeść 2 dziko rosnące jabłka albo kilka śliwek lub garść owoców morwy? Raczej nie, bo nie ma w Polsce miejsca na tyle drzew naturalnie rosnących.
Sklepowe owoce są dużo gorsze niż ich odpowiedniki "z wolnego wybiegu", bo są za mało dojrzałe. To jedyna wada kupnych owoców, jak dla mnie. Śliwki, ananasy, kiwi - wszystkie one byłyby o niebo lepsze smakowo i wartościowo, gdyby zostały zerwane dużo później niż standardowo. Banany jeszcze jako tako można fajne znaleźć - bywają grube i intensywnie żółte, czasem aż skórka im pęka. Ale najczęściej niestety są zielonkawe. A będąc nie do końca dojrzałymi zawierają za mało cukrów, a za dużo skrobi. Śliwki i kiwi ze sklepu - twarde i kwaśne. Rzadko udaje się znaleźć miękkie i słodkie śliwki. Nic nie pobije w smaku śliwki która sama spadnie z drzewa. Miękka aż rozpływa się w ustach. Sklepowe ananasy - też mało dojrzałe, bo twarde i zielonkawe. Ale jeśli poleżą kilka dni w pokoju, to podejrzewam że jakoś "dojrzeją", bo zauważyłem że robią się wtedy bardziej żółte, miękkie i słodsze.
Tak więc mniemam że komercyjne owoce są gorsze od dziko rosnących, gdyż poprzez bycie słabo dojrzałymi nie mają pełni wartości odżywczych. A opryski to inna sprawa.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2017-02-25, 18:24, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 75 razy
Wiek: 30
Posty: 5516
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-02-27, 08:37   

yarosh1980 napisał/a:
za mało cukrów, a za dużo skrobi.


HM.

Przecież skrobia jest cukrem :-?

Poza tym, trudno się dziwić sklepom, że mają w ofercie niedojrzałe owoce. Kupujesz sobie na zapas, bierzesz do domu i tam ci dojrzewają. Przecież nie sprzeda się wszystko jednego dnia, a ludzie nie kupią miękkich śliwek i czarnych bananów tak chętnie.
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-27, 09:21   

orzechova napisał/a:
Przecież skrobia jest cukrem :-?

Nie słyszałaś nigdy o cukrach prostych i złożonych? Poza tym ta skrobia w zielonkawych bananach jest oporna i zamiast ulegać trawieniu przechodzi przez układ w nienaruszonym stanie, działając jak błonnik. A ja potrzebuję mocnej dawki energii na początek dnia. Cukry proste i dwucukier sacharoza będą więc praktyczniejsze.
I nikt nie każe bananom być czarnymi :-? Wystarczy że będą miały pełny żółty kolor.
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 75 razy
Wiek: 30
Posty: 5516
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-02-27, 10:54   

oczywiście, że słyszałam, ale napisałeś "za mało cukrów", a nie "za mało cukrów PROSTYCH", więc się uczepiłam.
Ze względów logistycznych to oczywiste, że owoce w marketach są niedojrzałe albo ledwo-dojrzałe. Takie miękkie, w sam raz do zjedzenia, można bez problemu dorwać w warzywniakach, czasami są nawet tańsze jako "outlet".
A dywagacje o tym, że nie ma w Polsce tylu drzew żeby wyżywić cały naród, są równie oderwane od rzeczywistości co "a co z tymi zwierzętami hodowlanymi, kiedy cały świat przejdzie nagle na weganizm?". To się po prostu nie wydarzy.
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-27, 12:10   

orzechova napisał/a:
A dywagacje o tym, że nie ma w Polsce tylu drzew żeby wyżywić cały naród, są równie oderwane od rzeczywistości

No bo narazie raczej nie ma w kraju tylu drzew dziko rosnących, żeby każdy Polak mógł sobie codziennie zerwać dwa owoce. Trzeba by posadzić masę drzew i zamienić pola uprawne na sady. Bo dziko rosnące drzewa nie mają takiej wydajności i produktywności jak komercyjne drzewka owocowe wspomagane chemią.
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 75 razy
Wiek: 30
Posty: 5516
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-02-27, 13:18   

ale spoko, nie ma takiej potrzeby ;) Polak woli kupić sobie woskowane, importowane jabłuszko bez plamek, o regularnym kształcie jak z elementarza.
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Argumental
[Usunięty]

Wysłany: 2017-02-27, 16:04   

yarosh1980 napisał/a:
Bo dziko rosnące drzewa nie mają takiej wydajności i produktywności jak komercyjne drzewka owocowe wspomagane chemią.


Mają, tylko trzeba im pozwolić rosnąć, nie ingerując (nie obcinać gałęzi, nie grabić liści, nie opryskiwać. itd.). Jeżeli posadzi się je w dobrym miejscu, na pewno dadzą obfity plon. Dzikim owocem najesz się i uzdrowisz o wiele bardziej, niż sztucznym. Dzika roślinność ma ogromną moc.
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-27, 19:08   

Argumental napisał/a:
Dzikim owocem najesz się i uzdrowisz o wiele bardziej, niż sztucznym.

Tylko że dzikich drzew nie da się znaleźć w moim mieście. A jeśli już są jakieś naturalne drzewka, to tylko na prywatnych posesjach, gdzie owoce spadają i marnują się. Rzadko udaje mi się coś zebrać. A dzięki sklepom mogę mieć owocowe rarytasy przez cały rok. Białka w nich tyle samo co w dzikich odpowiednikach, więc najem się tak samo. Kilka lat temu w lasach mogłem znaleźć pełno różnych malin, a dziś w ogóle tam nic nie rośnie. Bo może pszczół jest za mało żeby tyle zapylić roślin.
 
 
Argumental
[Usunięty]

Wysłany: 2017-02-28, 12:31   

Tu nie o białko i kalorie chodzi, a o witaminy, minerały, wodę, bakterie na skórce i energię słoneczną, które posiadają owoce rosnące zgodnie z rytmami natury, a nie sztucznie stymulowane do rozwoju i pryskane kilkanaście razy w sezonie mutanty, nie posiadającego pełnego zestawu substancji odżywczych, które są uzdrawiające dla człowieka.

Natura ma swój wzorzec, który jest dla Ciebie, jako człowieka idealny, więc każde jego zaburzanie powoduje, że żywność przestaje do Ciebie "pasować". Na przykład lepiej przyswoisz jabłko, które samo spadło z drzewa, aniżeli takie, które dojrzewa w magazynie, bo nie będzie zawierać wszystkich składników (lub ich za małą ilość), które pozwalają Twojemu organizmowi je rozpoznać, przetrawić i przyswoić. Nie bez kozery boli brzuch, jak się złe zielone jabłko. :)
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-28, 13:51   

Argumental napisał/a:
Tu nie o białko i kalorie chodzi, a o witaminy, minerały, wodę, bakterie na skórce i energię słoneczną,

Ale przez zjedzenie większej ilości witamin, minerałów nie czuję się bardziej najedzony. Wątpię żeby ktokolwiek stał się syty tylko dlatego, że w jakimś owocu było więcej minerałów i witamin. Od wrażenia sytości to jest raczej błonnik, a od realnej sytości jest białko i węglowodany.
Gdzie jest dowód, że w dzikich owocach jest więcej wody niż w komercyjnych?
Jeśli zjem bakterie (organizmy żywe) lub robaczki ze skórki na jabłku, to już nie będę wegetarianinem. Zresztą ja nigdy nie jem skórki z jabłek i innych owoców, bo to niepotrzebny balast oraz najwięcej chemii z oprysków tam osiada.
Energia słoneczna pada też na owoce drzewa z upraw komercyjnych.

Argumental napisał/a:
lepiej przyswoisz jabłko, które samo spadło z drzewa, aniżeli takie, które dojrzewa w magazynie, bo nie będzie zawierać wszystkich składników

O ile razy lepiej? Czy jest to jakaś znacząca różnica? Gdy np. w jakiś dzień pracowałem fizycznie od 6 do 18 i przez ten czas jadłem tylko dwa posiłki złożone ze sklepowych jabłek, to te owoce świetnie dostarczały mi energii na jakiś czas. Niektóre jabłka są z natury zielone będąc dojrzałymi. Są one duże, słodkie i nie boli po nich brzuch.

Argumental napisał/a:
każde jego zaburzanie powoduje, że żywność przestaje do Ciebie "pasować"

Na szczęście nie choruję z tego powodu, ani nie mam żadnych zaburzeń trawiennych
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2017-02-28, 13:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 75 razy
Wiek: 30
Posty: 5516
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-02-28, 14:30   

Argumental napisał/a:
lepiej przyswoisz jabłko, które samo spadło z drzewa, aniżeli takie, które dojrzewa w magazynie, bo nie będzie zawierać wszystkich składników (lub ich za małą ilość), które pozwalają Twojemu organizmowi je rozpoznać, przetrawić i przyswoić.


BŁAGAM jak już piszesz takie cuda, przytocz potwierdzające to badanie naukowe, bo zajeżdża to taką bajką że szok w trampkach! :nonono: :roll:
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Argumental
[Usunięty]

Wysłany: 2017-02-28, 16:24   

yarosh1980

Ne zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi. Powtórzę: pokarm dojrzewający w naturalnym rytmie i czasie oraz środowisku, zawiera w sobie komplet substancji odżywczych (również wody) w odpowiedniej ilości, przez co jest dla Twojego ciała idealny. Taki pokarm jest łatwo przyswajalny przez Twój organizm, więc zużywasz niewiele energii. Przyswajanie jest też na najwyższym poziomie.

Sugeruję Ci spożywać owoce razem ze skórkami, bo zawierają wiele cennych składników, a bakterie są wszędzie, więc nie ma mowy o idealnym weganizmie. Pisząc o zielonych jabłkach, miałem na myśli niedojrzałe, więc...

orzechova

Badania naukowe?

Jeżeli nie widzisz różnicy, pomiędzy naturalnie dojrzałym owocem, pełnym substancji odżywczych, a pędzonym i zerwanym za wcześnie, niezgodnie z rytmem przyrody, to i tak nie przekonają Cię tzw. badania naukowe.

To tak, jakby uznać, że dziecko wyciągane z brzucha przez cesarskie cięcie, urodziło się naturalnie, chociaż nie przeszło przez kanał rodny i nie otrzymało od matki niezbędnego zestawu bakterii, zatem szok w trampkach...
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-28, 18:10   

Argumental napisał/a:
pokarm dojrzewający w naturalnym rytmie i czasie oraz środowisku, zawiera w sobie komplet substancji odżywczych

No to wystarczy zamiast dwóch jabłek zjeść dwa i pół jabłka żeby uzupełnić braki w wartościach odżywczych jabłek komercyjnych. W przypadku dzikich jabłek wystarczy zjeść np. 2 jabłka, a sklepowych trzeba zjeść ciut więcej, bo mają mniej wartości odżywczych. I problem z głowy.

Argumental napisał/a:
Taki pokarm jest łatwo przyswajalny przez Twój organizm, więc zużywasz niewiele energii.

Czyli że co, sklepowe jabłka są ciężkostrawne, a dzikie są lekkostrawne? Nawet jeśli organizm zużyje więcej energii do strawienia jabłka sklepowego niż jabłka dzikiego, to te straty mają się nijak do strat energii i minerałów jakie powstają przy próbach strawienia owoców po obróbce termicznej. Myślę że to większe zużycie energii w trawieniu jest zauważalne tylko w aspekcie surowe / termizowane.
I co z tą wodą? Komercyjne owoce mają za mało czy za dużo wody w stosunku do dziko rosnących? Czy to naprawdę ma wpływ na trawienie? Jeśli jabłko ma o kilka kropel wody za dużo albo za mało, to już się nie nadaje do jedzenia, bo organizm będzie się męczył z trawieniem? To ciekawe, bo spotykam się z jabłkami soczystymi, jak i twardymi, w których mało wody. Te pierwsze aż tryskają wodą gdy się je gryzie. Czyżby w dzikich jabłkach stopień wody był zawsze taki sam, niezależnie od odmiany?

Argumental napisał/a:
Sugeruję Ci spożywać owoce razem ze skórkami, bo zawierają wiele cennych składników

No ale ta chemia która osiada na skórce... Wolę jej uniknąć. I czytałem gdzieś, że najcenniejsze w jabłku są gniazda nasienne i okolice wokół nich. Miąższ też zawiera cenne składniki.

Argumental napisał/a:
a bakterie są wszędzie

zatem nie trzeba ich pobierać ze skórki jabłek, skoro są też w innych produktach.

Argumental napisał/a:
Pisząc o zielonych jabłkach, miałem na myśli niedojrzałe, więc...

A dlaczego pisałeś o niedojrzałych? W kontekście znikomej ilości składników odżywczych i mającej z tego wynikać trudności ze strawieniem i bólem brzucha? No ale ja czytałem że niedojrzałe jabłka mają dużo enzymów, a kiedy dojrzeją, to enzymy z nich uciekają i wracają do drzewa. A enzymy w pokarmie ułatwiają trawienie, więc...
 
 
Argumental
[Usunięty]

Wysłany: 2017-02-28, 18:42   

yarosh1980

Pisząc o wodzie, również miałem na myśli jej jakość i przyswajanie, a nie ilość. Na pewno woda zawarta w dzikiej roślinie jest zdrowsza, niż w sztucznie pędzonej, zawierającej chemię.

Różnice energetyczne pomiędzy surowymi jabłkami, a pędzonymi będą rzeczywiście niewielkie, jednak liczy się efekt końcowy, czyli jak będzie wyglądać Twoje zdrowie po wielu latach. W przypadku dzikich roślin przyswajanie jest łatwe i zależne w dużej mierze od stanu flory bakteryjnej jelit i czynników psychicznych, a przy pędzonym dochodzi kwestia wydalania toksyn przez organizm, co zużywa sporo energii i niszczy zdrowie.

Rośliny należy spożywać w jak najpełniejszej formie, czyli na przykład jabłko z gniazdem nasiennym, tak jak piszesz i nawet ogonkiem, a powiedzmy marchewkę z nacią, itp., bo są one kompletne, tak, jak je Natura stworzyła...

Niedojrzała żywność nie jest całkowicie rozpoznawana przez nasz organizm, więc ma on problemy z przetrawieniem pokarmu, podobnie jak po obróbce termicznej.

Jest jeszcze inny aspekt, który ma znaczenie w przypadku odżywiania się dziką roślinnością, czy zawartość energii życiowej (tzw. martwy i żywy pokarm), ale to odrębny temat...
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 39
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-02-28, 19:18   

Argumental napisał/a:
Na pewno woda zawarta w dzikiej roślinie jest zdrowsza, niż w sztucznie pędzonej, zawierającej chemię.

Obie wody są strukturowane, a woda tego typu to jest najzdrowsza woda na świecie, gdyż ma taką samą strukturę jak woda w komórkach naszego ciała. To nie woda w kupnym owocu jest mniej zdrowa, lecz cały owoc nieco szkodliwy z uwagi na zawartość sztucznych substancji. One nie mają wpływy na jakość wody, tylko na skład całego owocu, którego jednym ze składników jest woda.
To woda z kranu albo z czajnika ma inną strukturę niż woda z owoców lub z roztopionego lodu i jej mniej zdrowa. A wodę strukturowaną, czyli o takiej strukturze jaką ma woda w komórkach owoców lub naszym ciele, można łatwo wyprodukować poprzez zamrożenie wody butelkowej, a następnie jej roztopienie.

Argumental napisał/a:
przy pędzonym dochodzi kwestia wydalania toksyn przez organizm, co zużywa sporo energii i niszczy zdrowie.

No to zobaczymy po latach czy to, czy jada się owoce dzikie albo sklepowe, ma jakieś znaczenie. Bo żeby całkiem uświadczyć zalet jedzenia dzikich owoców, to trzeba by jeść jedynie to, co zostało wyprodukowane z dziko rosnących warzyw i owoców. Co z tego, że będziemy jeść dzikie owoce, jeśli reszta pokarmów w diecie powstaje z komercyjnych rzeczy, wspomaganych chemią. Nic by nam to nie dało. Aha, wszystko musiałoby być surowe oczywiście - nie moglibyśmy jeść niczego termizowanego, bo to też niszczy zdrowie.

Argumental napisał/a:
Niedojrzała żywność nie jest całkowicie rozpoznawana przez nasz organizm, więc ma on problemy z przetrawieniem pokarmu, podobnie jak po obróbce termicznej

niedojrzałych nie jadam - zawsze czekam aż owoc dojrzeje. Ale nie przyrównywałbym stopnia obcości niedojrzałego surowego owocu do stopnia obcości owocu dojrzałego pieczonego. To jak niebo a ziemia. Termizowany owoc jest nieaktywny biologicznie, a niedojrzały surowy jest przynajmniej żywy.
Nie zauważyłem żeby kupne owoce trawiły mi się dłużej niż dzikie owoce. Tak samo szybko znikają mi z układu (przy takiej samej ich ilości).
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2017-02-28, 19:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group