Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Masa na rybach( wydzielony).
Autor Wiadomość
Opu 
NieVeg

Wiek: 30
Posty: 11
Skąd: szczecin
Wysłany: 2012-06-04, 16:49   Masa na rybach( wydzielony).

Wydzielone z tematu : Vege strongman!
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7151#118362

To teraz ja się wypowiem wegetarianinem byłem przez 19lat od 2 roku życia. Bylem.... bo już od ok. 6 miesięcy jem ryby. Jak zacząłem mieć styczność z kulturystyką ważyłem 75 kg przy wzroście 190cm teraz mam 87 i 190cm. Na początku myślałem ze wystarczy ostro trenować i mięśnie same sie zrobią :) doszło do przetrenowania i utraty masy mięśniowej i tłuszczowej. Wiec zacząłem jeść! wtedy pochłaniałem ogromne ilości kotletów sojowych makarony ryżu warzyw i do tego suple czyli WPC (białko z mleka). Masa poszła do góry ale zaraz opadała i tak przez jakieś 4 lata. Z minimalnym efektem z ciężkim trudem zdobyłem ok 80kg- 82 kg z tłuszczem. Nie mogłem tego pojąć zwłaszcza ze kolega twierdził iż 1 rok wystarczył mu na zbudowanie odpowiedniej sylwetki(wyglądał jak z obrazka bez sterydów ale na diecie mięsnej). Po wielu konsultacjach zacząłem więcej jeść ogromne ilości komosy ryżowej owsianki itp. więcej suplementów, białka, doszły jajka (których wcześniej nie spożywałem). Dostawałem tylko skazy białkowej i wszystko szło w kibel :) trochę masa skoczyła do 84kg ale tez zalany tłuszczem. Kiedy przerzuciłem się na ryby (organizm się domagał) zmniejszyłem intensywność treningów zwiększyłem czas regeneracji. Odłożyłem soje na bok i suple. W diecie pojawiła sie ryba i kg skoczyły do góry aż do 89kg z tłuszczem. Aktualnie 87kg i prawie w ogóle nie mam tłuszczu mam odpowiednią sylwetkę do wzrostu ale jeszcze trochę rzeczy do poprawienia. Chce dojść do 92 kg czystej masy mięśniowej. Niestety jeśli miał bym to robić na samych warzywach nie udało by mi się to bez pomocy sterydów. Ja nie preferuje dopingu (suple to tylko białka minerały-witaminy i ziółka apropo :) ) nie dało rady inaczej jak zmienić dietę. Jeszcze kilka innych spostrzeżeń w miedzy czasie trenowałem tajski boks co doprowadziło mnie do dość poważnej kontuzji kolana. Wnioski są moje następujące z dietą wegetariańską nie zostanie się mistrzem w strong manach czy kulturystyce. Nie dlatego że jesteśmy słabi czy inne bzdety tylko dlatego że organizm nie wytrzyma obciążenia i wcześniej ulegnie. Kolagen i inne składniki odpowiedzialne za stawy i smarowanie nie przyswoją się w takich ilościach i dojdzie do kontuzji. tak samo będzie z masą mięśniową. na soi masy nie zrobicie bo tam nie ma tych aminokwasów które są potrzebne do zbudowania czystej masy mięśniowej. W momencie kiedy zwiększymy zapotrzebowanie na kalorie poprzez trening. Musimy nie tylko dostarczyć węglowodany i białka do utrzymania masy mięśniowej ale też więcej białek , aminokwasów do budowy nowych włókien mięśniowych oraz więzadeł. W innym wypadku organizm spala mięśnie ale nie dostaje materiału na remont mięśnia a co dopiero nową budowę :)

[ Dodano: 2012-06-04, 16:57 ]
Tomasz Makrela napisał/a:
Komórki neuronowe nie ulegają wymianie.


Komórki nerwowe obwodowe regenerują się ale rdzeń kręgowy i mózg nie. Za to mózg ma możliwość dokonania obejścia przez komórkę nerwową obok. Ta regeneracji to jakiś 1mm na dobę. O ile np. uszkodzony został splot barkowy a nie rdzeń kręgowy. Wtedy minie jakieś kilka lat zanim ruszymy jednym palcem :) dlatego tak ważna jest wczesna rehabilitacji po urazowa. Częściowe uszkodzenia regenerują się o wiele szybciej i mają leprze rokowania.
Ostatnio zmieniony przez krzysztof 2012-06-09, 08:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1619
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2012-06-05, 05:09   

Witam Opu

Piszesz ciągle o białku i kaloriach.
A co z witaminami i minerałami.
Dla przykładu:
Witamina B12
Omega-3 (siemię lniane, nasiona konopii, chia)
Selen i siarka (orzechy brazylijskie).
Jod (glony morskie)

Pozostałe rzeczy masz w podkieowanych nasionach, zieleninie, warzywach korzeniowych, owocach.
Patrz na odżywianie bardziej kompleksowo.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
NO :spam:
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 73 razy
Wiek: 32
Posty: 11151
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-06-05, 09:05   

Opu napisał/a:
Wnioski są moje następujące z dietą wegetariańską nie zostanie się mistrzem w strong manach czy kulturystyce.

Sugerujesz, że Patrik Baboumian potajemnie wcina rybki? :chyt:
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
Opu 
NieVeg

Wiek: 30
Posty: 11
Skąd: szczecin
Wysłany: 2012-06-05, 19:25   

nie poznałem jeszcze wegetarianina tym bardziej weganina który by cierpiał na zbyt szybki przyrost masy mięśniowej :) Patrik Baboumian na pewno bierze sterydy czyli mianowicie testosteron w rożnych formach który zwiększa anabolizm. Znaczy to ze zwiększa sie synteza białek i aminokwasów ( leprze przyswajanie) zwiększa się regeneracja organizmu, agresja siła, apetyt, metabolizm. Tych złych rzeczy jest oczywiście o wiele więcej, choćby impotencja czy atrofia jąder. Problemy z układem krwionośnym. CDN...

[ Dodano: 2012-06-05, 20:32 ]
Co do wit-min i tłuszczy to owszem są bardzo potrzebne dlatego mięsożercy muszą jeść warzywa żeby zrobić masę. Głównym produktem potrzebnym do zbudowania masy: tą najważniejsza cegiełką, elementem budulcowym są Aminokwasy. Dzielą się na endogenne i egzogenne, jedne może nasz organizm zbudować z innych aminokwasów za to tych drugich nie. Najważniejsze aminokwasy dla mięśni to tzw. BCAA Aminokwasy rozgałęzione leucyna,
walina, izoleucyna. Te aminokwasy występują w roślinach ale w bardzo małych ilościach. Tu pojawia się pewna niespójność. ponieważ rośliny są lekko strawne szybciej metabolizowane i lepiej przyswajane, ale w praktyce nie daje takich efektów. Na rynku jest wiele suplementów np. białko sojowe 85% w proszku. jak również koncentrat białka mleka 70-95%. według producentów przyswajalność białka sojowego wynosi ok.80 BV (stopień przyswajalność) za to dla białka z mleka dochodzi nawet do 104-150 BV cokolwiek to znaczy :) wiec białko białku nie równe. Pan Patrik Baboumian może jeść same warzywka ale w takiej ilości w ciągu doby że normalny człowiek nie zdoła tyle zjeść w ciągu 4 dni :] a to mocno obciąża nerki i wątrobę.
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Posty: 1589
Wysłany: 2012-06-06, 00:09   

Opu napisał/a:
Kiedy przerzuciłem się na ryby (organizm się domagał) zmniejszyłem intensywność treningów zwiększyłem czas regeneracji. Odłożyłem soje na bok i suple. W diecie pojawiła sie ryba i kg skoczyły do góry aż do 89kg z tłuszczem.


Zrobiłeś parę rzeczy: dorzuciłeś do jadłospisu ryby, zmniejszyłeś intensywność treningów, zwiększyłeś czas regeneracji. Mimo wszystko przyrost masy zawdzięczasz głównie rybom. Może przyczyna tkwi w pozostałych dwu zmianach?

Opu napisał/a:
Wnioski są moje następujące z dietą wegetariańską nie zostanie się mistrzem w strong manach czy kulturystyce.


Bez sterydów nie zostanie się mistrzem w strongmanach czy kulturystyce.

Opu napisał/a:
na soi masy nie zrobicie bo tam nie ma tych aminokwasów które są potrzebne do zbudowania czystej masy mięśniowej


Których konkretnie aminokwasów brakuje?

Gwoli podsumowania:
:arrow: wyciągasz ogólne wnioski na podstawie jednostki, czyli siebie. Na dodatek są to wnioski oparte na samoobserwacji, a to bardzo mizerna metoda poznawcza. (Dość wspomnieć o milionach miłośników cukrowych kulek, przekonanych, że homeopatia leczy ich ze wszystkich możliwych chorób.) Przed kategorycznym stwierdzeniem: "na warzywkach masy się nie zbuduje", należałoby raczej przeprowadzić jakieś badania naukowe. Anegdotki nie tworzą nauki. Jeden powie, że na soi nie urósł w ogóle, drugi, że przestał się mieścić w koszulce. Internet roi się od zdjęć wegetariańskich pakerów i nie odstają oni gabarytami od mięsiuśków.
:arrow: nawet jeśli faktycznie bez mięsa nie będzie się miało 50 cm w łapie, należy się zastanowić, czy to usprawiedliwia masowe zabijanie zwierząt i towarzyszące mu na ogół cierpienie. Imponująca muskulatura nie jest potrzebna do życia, chęć wyglądania jak Rambo to najzwyklejsza w świecie próżność. Czy próżność jednego kulturysty jest ważniejsza od życia i cierpienia tysięcy ryb? Śmiem powątpiewać. Motyw zabijania zwierząt pt. "chcę być napakowany!" oceniam równie nisko jak motyw pt. "chcę mieć fajniutkie futerko z gronostajów!". I tu, i tam chodzi tylko o próżność i fajniutki wyglądzik, nic, bez czego nie można się łatwo obyć. 99.9 % facetów nie przypomina Schwarzeneggera i jakoś żyje.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-06-06, 01:01, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 73 razy
Wiek: 32
Posty: 11151
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-06-06, 09:50   

Tomasz Makrela napisał/a:
99.9 % facetów nie przypomina Schwarzeneggera i jakoś żyje.

Całe szczęście!!
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
eliwinter 
Guru Veg
wu-wei



Pomogła: 20 razy
Wiek: 44
Posty: 4734
Skąd: z dziupli
Wysłany: 2012-06-06, 09:53   

Surri napisał/a:
Tomasz Makrela napisał/a:
99.9 % facetów nie przypomina Schwarzeneggera i jakoś żyje.

Całe szczęście!!


całe szczęście, że żyje, czy że nie przypomina...? ;)
_________________
Zawsze sobie powtarzam: Trzeba patrzeć na światełko w tunelu. Może to nie pociąg jedzie.
weganizm udomowiony
weganizm udomowiony na Facebooku
Inspirujący wykład, który może zmienić Twoje życie - Gary Yourofsky
 
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 73 razy
Wiek: 32
Posty: 11151
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-06-06, 09:59   

W sumie jedno i drugie 8-)
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2834
Wysłany: 2012-06-06, 22:39   

WITAM :sloneczko:

Opu napisał/a:
...Aktualnie 87kg i prawie w ogóle nie mam tłuszczu mam odpowiednią sylwetkę do wzrostu ale jeszcze trochę rzeczy do poprawienia....

W jaki rzetelny sposób sprawdziłeś, zweryfikowałeś czy to przypadkiem nie smalec i woda np.: profesjonalne nowoczesne analizatory tłuszczu , ocena sędziowska ( zawody )

Opu napisał/a:
...Wnioski są moje następujące z dietą wegetariańską nie zostanie się mistrzem w strong manach czy kulturystyce. Nie dlatego że jesteśmy słabi czy inne bzdety tylko dlatego że organizm nie wytrzyma obciążenia i wcześniej ulegnie ...

A jak myślałeś ,że zawodowi wege.kulturyści i siłacze mają być dobrymi samarytanami i rywalizować z "steroido-wszystkożercami" na czysto, na najwyższym poziomie ( Andreas Cahling )?

Opu napisał/a:
Komórki nerwowe obwodowe regenerują się ale rdzeń kręgowy i mózg nie.

Widzisz nauka idzie każdego dnia do przodu .
Musisz zweryfikować stan wiedzy przynajmniej w przypadku gryzoni.
Przebudzony rdzeń kręgowy ( film w linku )
http://wyborcza.pl/1,7547...en_kregowy.html
Cytat:
"Obudziłem rdzeń" - krzyknął do swoich współpracowników zaskoczony Grégoire Courtine, kiedy zobaczył pierwsze wyniki swoich doświadczeń. Dotyczą one szczurów, ale są tak spektakularne, że dla sparaliżowanych ludzi pojawiła się prawdziwa nadzieja na udane leczenie w przyszłości.
Wystarczy słaby impuls

- Obudziłem rdzeń - krzyknął do swoich współpracowników zaskoczony szwajcarski naukowiec Grégoire Courtine, kiedy zobaczył pierwsze wyniki swoich doświadczeń. Uczony wraz z zespołem prowadził badania na szczurach. Zwierzęta miały poważnie uszkodzony rdzeń kręgowy, co spowodowało u nich bezwład dolnych kończyn. Zniszczenie było bardzo podobne do tego, jaki występuje u ludzi ze sparaliżowaną dolną częścią ciała.

Już kilka lat wcześniej Courtine odkrył, że rdzeń kręgowy szczura może więcej, niż powszechnie sądzono. Praca Szwajcara opublikowana w 2009 r. w innym renomowanym tygodniku - "Nature Neuroscience" - dowodziła, że sam rdzeń gryzonia (bez połączenia z mózgiem) potrafi kontrolować mechaniczne, czyli niezależne od woli, sterowanie ruchami dolnych kończyn zwierzęcia. Musi być tylko poddany odpowiedniej stymulacji. Sparaliżowane szczury Courtine'a po przeprowadzonych na nich zabiegach znów mogły stawiać kroki, nad którymi kontrolę przejął rdzeń kręgowy. Niestety, szczurki chodziły tylko wtedy, gdy ruch ich nóg wymuszała ruchoma bieżnia. Same nadal nie mogły poruszać się po stałym podłożu. Jednak już to, że w ogóle ruszają łapkami, bardzo zaskoczyło uczonych. - To wtedy zacząłem wierzyć, że skoro sam rdzeń tyle potrafi, to wystarczy naprawdę małe wsparcie ze strony mózgu, jakiś słaby impuls płynący niedoskonałym nawet połączeniem, a moje gryzonie zaczną chodzić o własnych siłach - opowiada Courtine. To dawało też nadzieję, że skoro zwierzęta bez połączenia rdzenia z mózgiem tyle mogą, to te z poważnie uszkodzonym, ale nie całkiem przerwanym połączeniem będą miały prawdziwą szansę pełnego powrotu do zdrowia. Trzeba tylko obudzić rdzeń, żeby znów zaczął reagować na zachęcające go do działania rozkazy pochodzące z mózgu.

Szczury na szelkach


Żeby tego dokonać, naukowcy z lozańskiej Politechniki najpierw wstrzyknęli szczurom w okolice uszkodzenia rdzenia specjalny chemiczny koktajl. Zawarte w nim substancje podszyły się pod naturalnie występujące w ciele neuroprzekaźniki, czyli substancje, takie jak: dopamina, adrenalina i serotonina, poprzez które komórki nerwowe porozumiewają się między sobą. Neurony mają na swojej powierzchni receptory dla tych związków, a udawane neuroprzekaźniki są w stanie się do nich przyłączać. Gdy tak się stało, komórki nerwowe pobudziły się i weszły w stan gotowości do sterowania ruchami dolnych partii ciała. Tak przygotowane czekały na odpowiedni moment. Po 5-10 min następował kolejny etap doświadczenia. Znów stymulacja, tym razem jednak za pomocą prądu o niskim natężeniu. Płynął on ze wszczepionych zwierzętom elektrod umieszczonych w najbardziej zewnętrznej części rdzenia kręgowego. - Sygnał rozchodził się wzdłuż nerwów i docierał do chemicznie pobudzonych neuronów. To ostatecznie przygotowywało je do działania, tak jakby naprawdę dostały rozkaz z mózgu. Teraz pozostało nam już tylko zainicjować sam ruch - wyjaśnia Rubia van den Brand, współautor pracy.

W tym miejscu do akcji wkraczał specjalnie zaprojektowany mały robot. Za pomocą uprzęży połączonej z minikamizelką czuwał nad pozycją ubranego w nią szczura - miał on być stale zawieszony w pionie, odciążony od siły grawitacji. Podłoża dotykał jedynie łapkami i ogonem - też zawieszonym na specjalnej szelce. Wszystko po to, by zwierzę nie odczuwało dyskomfortu związanego z tym, że nie może chodzić.

Urządzenie reagowało tylko wtedy, gdy szczur, próbując się poruszać, tracił równowagę, i przywracało zwierzę do wyjściowej pozycji. Nie pozwalało mu także na ruchy na boki i w tył, dając jedynie możliwość pójścia do przodu. Choć nieco unieruchamiało zwierzę, to i tak dawało mu poczucie, że ma zdrowy i sprawnie działający kręgosłup chroniący go przed upadkami. Takie komfortowe warunki zachęcały szczurki do podejmowania prób samodzielnego chodzenia po stałym podłożu. Na początek gryzonie musiały wykonać kilka kroków, żeby dostać się do nagrody, którą był czekoladowy przysmak.

- Zdumiewające, ale pragnienie chodzenia i dostania się do czekolady było tak silne, że już po kilkunastu dniach szczury stawiały pierwsze kroki, a po kilku tygodniach biegały po schodach i pokonywały niskie przeszkody
- cieszy się Janine Heutschi, inny współautor pracy. Uczeni poddali też szczury opracowanemu przez siebie testowi na sprawność. W ciągu 3 min gryzonie były w stanie pokonać 21 metrów. Jak to możliwe?

- My uważamy to za trening siły woli. Objaw tego, co może "wyczarować" mózg, i pragnienie zrobienia czegoś, w tym wypadku chęć chodzenia. Te czary-mary spowodowały jednak czterokrotne zwiększenie się liczby włókien nerwowych przechodzących przez mózg do rdzenia kręgowego. Nastąpiło odrodzenie się neuronów w obrębie uszkodzenia. To pokazuje niewiarygodną wręcz neuroplastyczność rdzenia nawet w przypadku ciężkich uszkodzeń systemu nerwowego - mówi Heutschi. Courtine nazywa tę odbudowę "nową ontogenezą", rodzajem powtórzenia fazy wzrostu z dzieciństwa. - To jest mistrzostwo świata neurorehabilitacji - ekscytuje się Courtine. - Nasze szczury stały się atletami po zaledwie kilku tygodniach od chwili, gdy były całkowicie sparaliżowane. A trenowały tylko 30 min dziennie. Stało się to w wyniku naturalnych mechanizmów naprawczych organizmu, a nie za pomocą np. obcych wszczepionych komórek. I nie mówię tu o poprawie stanu gryzoni, o tym, że mogły trochę ruszać łapami. Ja mówię o stuprocentowym powrocie do zdrowia! - zachwyca się uczony.

Proces, w wyniku którego doszło do odrodzenia się połączeń nerwowych, można porównać do budowania magicznej autostrady. Takiej, która sama się poszerza wraz z pojawianiem się na niej kolejnych samochodów (impulsów z mózgu).

Spacer? Tylko na bieżni


Oczywiście to nie stało się samo z siebie. Nie wystarczy siedzieć i medytować o pragnieniu chodzenia. Trzeba jeszcze chemii, elektrycznej stymulacji i specjalnej neurorehabilitacji, żeby to wszystko zadziałało. Jednak same zastrzyki i elektrody też nie pomogą.

Dowodzi tego druga grupa szczurów, która przeszła procedury pobudzania, ale nie uczyła się chodzić w uprzęży po ziemi, tylko na ruchomej bieżni. Te zwierzęta także stawiały kroki - na początku pomagali im uczeni, przebierając ich łapami i pokazując, "jak to się robi". Ale ruch był jedynie automatyczny - niezależny od woli zwierząt - w czasie gdy bieżnia przesuwała się pod ich stopami. W odróżnieniu od szczurów, które same mogły decydować, czy chcą iść, czy nie, gryzonie, u których wymuszano ruch kończyn, nie umiały potem chodzić po stałym podłożu. To dlatego że u nich nie były pobudzone neurony korowe znajdujące się w mózgu, a jedynie te pochodzące z rdzenia kręgowego. Nie było impulsu z mózgu mówiącego "chcę iść i dojść do nagrody", lecz tylko mechaniczne przestawianie łap, a to jak widać za mało, by pobudzić komórki do tworzenia nowych połączeń.

Ludzie też spróbują

Opisane badania rozpoczęły się zaledwie pięć lat temu na uniwersytecie w Zurychu, a już doprowadziły do zmiany myślenia o tym, w jaki sposób funkcjonuje i co potrafi centralny system nerwowy.

Wciąż nie wiadomo, czy podobna rehabilitacja zadziała u ludzi, ale tak wspaniały efekt w przypadku szczurów daje dużą nadzieję, że osoby cierpiące na uszkodzenia rdzenia kręgowego niedługo doczekają się nowych metod leczenia. Courtine jest optymistą. Badania z udziałem ludzi mają się rozpocząć już w ciągu roku, najdalej dwóch, w Balgrist University Hospital Spinal Cord Injury Centre w Zurychu. W międzyczasie szwajcarscy uczeni będą mieli co robić. Dostali 9 mln euro na projekt "NeuWalk". Ma on doprowadzić do stworzenia specjalnego systemu neuroprostetycznego, podobnego do uprzęży zastosowanej u szczurów. Tym razem ma być on jednak dużo większy, bo dla ludzi.
http://bi.gazeta.pl/im/5/...,NAUKA-0106.jpg



:bye:
 
 
Opu 
NieVeg

Wiek: 30
Posty: 11
Skąd: szczecin
Wysłany: 2012-06-08, 23:04   

teoretyzować można ale ile sprawdzi na sobie jak to jest ćwiczyć ? ja sprawdziłem i wiem jak to wygląda w praktyce. Kulturystyka to nie próżność a rodzaj sportu. Jak tenis czy szachy każdy woli co innego. Wole nie rozchodzić się o mordowaniu ryb bo to bez sensu ale ja nie pozyskuje ryby z masowej hodowli czy rzeźni łowie i oprawiam je osobiście i tylko tyle ile potrzebuje.
 
 
saxatilia 
Veg nad Vegami



Wiek: 30
Posty: 168
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-08-03, 16:40   

a ja z innej trochę beczki.mam koleżanke. od 20 lat jest wegetarianką. jej organizm ostatnimi czasy nie toleruje soi, ma ogrome bóle brzucha i rewolucje. do tej pory jadła jajka. teraz powiedziała,że jajek jeśc nie chce bo wiadomo jak te kury mają. ale potrzebuje białka ( wspinaczka bardzo mocno zaawansowana)
zaczęła jesc ryby, smierdzi jej to, nie chce, ale jak stwierdziła, chyba woli zjeśc rybę która sobie pływała i dośc szybko zginęła niż jajko od biednej kury.
i ja sie zastanawiam jak wy do tego podchodzicie.

czy ktoś z was też ma tak z soją? nie tylko o kotlety chodzi, ale głownie o napoje, mleko itp.
_________________
po pierwsze- Zacznij od siebie :)
 
 
vanilya 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 6 razy
Wiek: 28
Posty: 916
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-03, 19:47   

A inne strączkowe może jeść? Wbrew obiegowej opinii, nie samą soją wegetarianin żyje, ja osobiście chyba nie jadam jej zbyt wiele, tylko tofu i mleko (to akurat można zastąpić innym roślinnym), jest przecież jeszcze soczewica, fasola, ciecierzyca...
_________________
Mierzę siły na zamiary.
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3276
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-08-03, 22:57   

saxatilia napisał/a:
zaczęła jesc ryby, smierdzi jej to, nie chce, ale jak stwierdziła, chyba woli zjeśc rybę która sobie pływała i dośc szybko zginęła niż jajko od biednej kury.
i ja sie zastanawiam jak wy do tego podchodzicie.


Ryby chyba umierają znacznie dłużej, niż kury. Ale ze względu na niższą świadomość ryb, niż ssaków czy ptaków, uważam zabijanie tych pierwszych za mniejsze zło, niż zabijanie tych drugich czy trzecich. Dlatego pozycję Twojej koleżanki popieram, bo sprzyja ona wyzwoleniu ssaków i ptaków. Byłoby jeszcze lepiej ryb też nie jeść, ale jeśli naprawdę wynikają problemy zdrowotne i trzeba wybierać, czy jeść ryby, czy jaja, i człowiek coś wybiera, a innego niewegańskiego konsekwentnie nie je, to chyba nie ma dużej różnicy moralnej, jaka z tych dwóch opcji została wybrana.
 
 
saxatilia 
Veg nad Vegami



Wiek: 30
Posty: 168
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-08-04, 06:42   

Cytat:
A inne strączkowe może jeść?


chyba tak, ona się bardzo dobrze odżywia, ale głowy sobie uciąć nie dam



Cytat:
Byłoby jeszcze lepiej ryb też nie jeść, ale jeśli naprawdę wynikają problemy zdrowotne i trzeba wybierać, czy jeść ryby, czy jaja, i człowiek coś wybiera, a innego niewegańskiego konsekwentnie nie je, to chyba nie ma dużej różnicy moralnej, jaka z tych dwóch opcji została wybrana.


no robi to bardzo niechetnie. śmierdzi jej to, ale jak już mówiłam doszła do tego,że jest to konieczne a jaj jeśc nie zamierza

dzięki za opinie :*
_________________
po pierwsze- Zacznij od siebie :)
 
 
Rozwalacz
Pilny Veg


Posty: 32
Wysłany: 2013-12-09, 22:10   

Sorki za odkopywanie tematu, ale musze dodac swoja opinie na ten temat.
Tez trenuje na silowni, juz prawie 2 lata.
Jadlem mieso, duzo miesa, tak jak 'kulturystyka nakazuje' - jadlem chyba z 300gr piersi kurczaka dziennie + 7 jajek....
Od ponad 3 miesiecy jestem weganinem. Na takiej diecie rosne rownie szybko, choc wrecz mam wrazenie ze SZYBCIEJ niz na 'miesozernej' diecie. Wiec prosze mi tu kitow nie wciskac jak to nie da sie na warzywach zrobic masy. Wiem ze sie da, poprostu dieta pana Opu byla niewystarczajaca.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group