Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Wegetarianizm i weganizm. Jak rzucić mięso?
Autor Wiadomość
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 78 razy
Wiek: 34
Posty: 11316
Skąd: Kraków
  Wysłany: 2017-05-12, 12:53   Wegetarianizm i weganizm. Jak rzucić mięso?

Wegetarianizm i weganizm. Jak rzucić mięso?



Coraz więcej osób słyszy od lekarzy, że powinny porzucić mięso. Bardzo ważne jest, by dietetyk przedstawił gotowe przepisy, bo od tego zależy w dużej mierze sukces przechodzenia na wegetarianizm czy weganizm. Nie można rzucić w przestrzeń hasła, za którym nie idzie praktyka. Rozmowa z Hanną Stolińską-Fiedorowicz*, dietetyczką.

Styl wege jest modny. Przybywa takich produktów w supermarketach i knajpach.
HANNA STOLIŃSKA-FIEDOROWICZ: To już rewolucja kulinarna. Przybywa osób świadomie podchodzących do żywienia, wegetarian, wegan. Rezygnacji z produktów pochodzenia zwierzęcego najczęściej towarzyszy wybór moralny. Nie chcemy zabijać zwierząt i przykładać ręki do warunków, w jakich są hodowane. Ale coraz więcej osób przychodzi do mnie ze względów medycznych. Lekarze naciskają, by zmieniły swoją dietę.

I mają problem jak zacząć?
– Duży, bo zazwyczaj są to osoby, które kochają mięso, ser żółty, jajka, mleko. Nie wyobrażają sobie, że mają to ograniczyć, a z niektórych produktów zrezygnować całkiem. Nie wierzą, że na diecie bezmięsnej da się normalnie, szczęśliwie żyć.

Chcę porzucić mięso, które lubię. Co mi pani radzi?
– Są dwie drogi. Albo z dnia na dzień przestajemy jeść mięso – rzadko, ale zdarzają się osoby, na które taki reżim działa. Albo rezygnujemy z niego metodą małych kroków. Z mojego doświadczenia wynika, że to skuteczniejszy sposób. Wybór metody zależy też od tego, czy ktoś chce całkiem zrezygnować z mięsa, czy tylko je ograniczyć.

Generalnie najpierw odrzucamy mięso czerwone i zostaje nam białe, czyli najczęściej kurczak i indyk.

Można też rzeczywiście odstawić mięso i wtedy pacjent zostaje przy rybach. Takich osób jest dużo. One później często rezygnują z nabiału, ale ryby dalej zostają. I jeśli pójdą dalej w stronę weganizmu, na końcu odstawiają też ryby.

Dlaczego te ryby tak długo utrzymują się w diecie?
– Bo wiele się mówi o tym, jak są zdrowe. Często też jedną z ostatnich rzeczy, jaką odstawiają weganie, są jajka.

Rezygnuję z mięsa czerwonego. Czyha na mnie jakaś dietetyczna pułapka?
– Tu nie ma żadnej. To jest jedno z najzdrowszych podejść do żywienia. Z zaleceniem, że białe mięso jemy nie częściej niż trzy razy w tygodniu, a nie trzy razy dziennie.

Przy odstawianiu każdego rodzaju produktu, który zjadaliśmy na co dzień, istnieje ryzyko, że zaczniemy to „rekompensować” jedzeniem w nadmiarze innych rzeczy. Tak jest np. z jajkami, którymi zastępujemy mniejsze ilości mięsa, lub z nabiałem. Zamiast kotleta pochłaniamy ser żółty. Zupełnie nie o to chodzi. Ten ser jest kaloryczny i ma dużo nasyconych kwasów tłuszczowych.

A jak zostanę tylko przy rybach?
– To jest bardzo bezpieczna droga. Jeśli jemy je regularnie, nie musimy się martwić o cenne kwasy omega-3. Ja jestem zwolenniczką tego, by szybciej odstawić nabiał, a zostawić rybę czy jajka w diecie. Trzeba pamiętać, że jeśli jemy jajka, a porzucamy mięso, to musimy zwrócić uwagę na większy udział roślin strączkowych w diecie niż dotychczas.

Dlaczego?
– Żeby jajka nie były głównym źródłem białka w diecie. Liczy się różnorodność. Jajka to białko zwierzęce, a w wegetarianizmie chodzi o to, żeby choć połowa białka była pochodzenia roślinnego. Właśnie m.in. z roślin strączkowych – to białkowa bomba. Jak „zatkamy się” jajkami i nabiałem, to ciężko jest jeszcze zjeść białko roślinne.

Jeśli chcemy być zdrowymi wegetarianami, to nie możemy jednych pokarmów zwierzęcych zastępować wyłącznie innymi pokarmami zwierzęcymi. W zdrowiej diecie wegetariańskiej powinny być produkty zbożowe, warzywa i owoce, rośliny strączkowe, orzechy. Produkty zwierzęce – nabiał, jajka, ryby, mięso – tylko do uzupełnienia, mają stanowić od 5 do 15 proc.

Co to oznacza w skali tygodnia?
– Chodzi o dzienne spożycie. Można to przełożyć na jedno jajko i jeden jogurt. To też zależy od wartości energetycznej całodniowej diety.

Znam również wegetarian, którzy nie lubią... jeść warzyw. Cały dzień nabiał, jajka, owoce. I obciążone nerki oraz wątroba.

Co jest najtrudniejsze dla osób, które zmieniają dietę na bardziej warzywną z przyczyn zdrowotnych?
– Po pierwsze, jeśli ktoś nam każe odstawić mięso, np. lekarz, to jest za mało – musimy sami być do tego przekonani. Większość pracy z pacjentem polega na wyjaśnieniu mu, dlaczego warto z mięsa zrezygnować i jakie będzie miał z tego korzyści zdrowotne. A potem pacjent staje przed wyborem: wchodzi w to lub nie. Pacjentom, którzy przychodzą do mnie z takimi zaleceniami od lekarza, ustalam cel – staramy się od dziś nie jeść mięsa przez miesiąc. Ale, zawsze podkreślam, jeśli są jakieś wyjazdy czy wyjątkowe sytuacje, w których mamy nieodpartą ochotę na mięso – zjedzmy je. Nic złego się nie stanie.

Nie ma gorszego błędu dietetycznego niż powiedzenie pacjentowi: „Od dziś nigdy już tego pan/pani nie zje”. To szkodliwa bzdura.

Proszę o dwa tygodnie, miesiąc. Jak spojrzymy na ten czas w skali życia, to nie jest to przecież dużo. Jeśli pacjent się na to zgodzi, to najczęściej po dwóch tygodniach przyzwyczaja się do nowej diety. Przestaje mieć ochotę na mięso. A potem wręcz ono go odrzuca.

Można się odzwyczaić od mięsa jak od cukru?
– Jasne! Mam na to liczne dowody. Wielu wegetarian i wegan to potwierdza. Ochota na mięso mija. Po prostu.

Osoby, które myślą o porzuceniu mięsa, mają dwie obawy – że mięso będzie im się śnić po nocach i że nie będą miały co jeść, że stale będą głodne. Potem – skąd wezmą białko, żelazo, czy nie grożą im niedobory pokarmowe. Dietę wegetariańską traktujemy jako „gorszą”, niekompletną.

A nie jest tak?
– Nie, to bardziej naturalny dla człowieka sposób jedzenia niż napychanie się mięsem.

To, że pacjenci mają obawy, jest zrozumiałe. Trzeba poświęcić chwilę czasu, by im wytłumaczyć, że mięso z powodzeniem można zastąpić. I nie mieć przy tym żadnych niedoborów pokarmowych, za to zyskać zdrowie. Niczego nie tracimy, tylko zyskujemy.

Bardzo ważne jest, by dietetyk przedstawił gotowe przepisy. Dużo czasu spędzam na przygotowywaniu ich, bo od tego zależy w dużej mierze sukces przechodzenia na wegetarianizm czy weganizm. Nie można rzucić w przestrzeń hasła, za którym nie idzie praktyka.

Zmiany trzeba też wprowadzać powoli. Jesz codziennie na śniadanie kanapkę z wędliną? Spróbujmy jutro zamienić ją na kanapkę z humusem, nie z żółtym serem.

Ludzie się boją też tego, że teraz będą siedzieć w kuchni. Gotować kaszę, cieciorkę, jakieś wymysły. Nie, można dziś dostać całą masę gotowych produktów – humusu, past kanapkowych bez mięsa itp. I wcale nie są one drogie. Są też miejsca, gdzie można zjeść produkty bezmięsne. To nie jest skomplikowana dieta. Mitów jest mnóstwo w internecie. Lekarze też straszą, że to jest dieta niedoborowa.

A nie jest?
– Na dobrej diecie wegetariańskiej nie ma takiego ryzyka, rzadko są jakiekolwiek niedobory pokarmowe. Przy weganizmie jest trudniej. Ale też żadnych niedoborów pokarmowych nie nabawimy się w miesiąc. Pacjenci tego nie rozumieją – od razu pytają, co suplementować. Nic. Trzeba jeść porządnie.

Po pewnym czasie można pomyśleć o witaminie B12 – po określeniu jej poziomu, chyba że przechodzimy na weganizm, wtedy dodajemy ją od razu

Obawy pacjentów najczęściej rozwiewają wyniki badań. Po dwóch-trzech miesiącach widać spadek poziomu cholesterolu we krwi, wyrównanie poziomu glukozy, spadek ilości kwasu moczowego, utratę masy ciała, przypływ energii, człowiek lepiej się czuje. Musimy tylko dać sobie czas, by do tego momentu dotrwać.

Pacjenci najczęściej nie wierzą, że odrzucenie mięsa im pomoże. Ale pomaga, a lekkość i energię czujemy już po tygodniu!

Są jakieś metody, by przemycić więcej warzyw i owoców w diecie?
– Doskonałe są koktajle warzywne. Wrzucamy do blendera małe jabłko, pół banana, trochę świeżego szpinaku, nieco jarmużu, zalewamy sokiem pomarańczowym i mamy doskonałe smoothie. Zamiast gulaszu z mięsem robimy gulasz z cieciorką czy soczewicą. Doskonałe są pasty z warzyw strączkowych na kanapki: z fasoli, ciecierzycy, soczewicy, pasztety warzywne. Można je zrobić lub kupić.


Dieta wegetariańska kojarzy mi się z zimnem. Wszystko jest w niej chłodne. Tego nie lubię.
- Ależ skąd! A zupy? To podstawa. Każdego dnia powinniśmy zjadać zupę – warzywną, z roślin strączkowych, pomidorową, krem z dyni, ziemniaków...

Jest mnóstwo możliwości. I znów – można gotować, kupić lub zamówić na mieście. Gulasze są gorące, szczególnie z przyprawami, które są rozgrzewające. W dietach roślinnych warto używać wielu przypraw. To nie jest „zimna” dieta. A są jeszcze jajka – one są ciepłe i sycące.

A uczucie głodu?
– Wcale nie występuje. Pamiętajmy, że warzywa możemy jeść bez limitu. Taka myśl pomaga. Nie rzucajmy się jednak na superfoods, modne i drogie produkty. Dietę wegetariańską można z powodzeniem wcielać w życie z użyciem naszych rodzimych, tanich produktów.

Z warzywami strączkowymi i surowizną jest ten problem, że powodują kłopoty gastryczne.
– To jest dla mnie dziwne, przecież warzywa są podstawą każdej piramidy żywienia i powinny być w diecie w największej ilości, jeżeli jemy mięso. Ale jeżeli już ktoś ma rzeczywiście kłopoty zaczynajmy od warzyw gotowanych, pieczonych. A potem zastępujmy część z nich surowymi.

Z roślinami strączkowymi zaczynamy od soczewicy czerwonej i groszku zielonego w postaci przetartej, nigdy w całości. I w małych ilościach. Nie jemy opakowania humusu ani szklanki gotowanej soczewicy naraz. To prawie zawsze źle się kończy. Wystarczy jedna kanapka, dwie-trzy łyżki stołowe ugotowanej soczewicy. Rozkładajmy sobie to na małe porcje. Wtedy nie będzie żadnych problemów.

Chcę zrobić pierwszy krok. Co wyrzucić z lodówki?
– Mięso przetworzone – parówki, salami, wątpliwej jakości pasztety. To wyrzucamy jako pierwsze. Zostawiamy chude wędliny i czyste mięso.

Przejdźmy dalej. Jest pani weganką.
– Weganizm jest rezygnacją z wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie jemy mięsa, ryb, nabiału, jajek. Nie jemy żelatyny, bo jest z kości zwierząt. Niektórzy weganie nie jedzą też miodu. Większość osób przechodzi na weganizm ze względów etycznych. I wtedy to nie zawsze jest jednoznaczne z tym, że taki człowiek zdrowo się odżywia.

A jakie mogą być wskazania ze względów zdrowotnych?
– Wszystkie choroby cywilizacyjne. Nadwaga, otyłość, cukrzyca, choroby układu krążenia. Dieta wegańska jest nawet refundowana w Stanach dla osób po zawałach. Można wybrać, czy przyjmuje się leki, czy pobiera pieniądze na specjalną dietę. Nazywa się ona dietą Ornisha. I faktycznie daje bardzo dobre efekty.

Czy weganizm może leczyć?
– Spada cholesterol, normuje się poziom glukozy, spada poziom kwasu moczowego, wycofują się lub wyciszają choroby zapalne. Nie ma za to niedoboru białka, to największy mit.

Właśnie. Człowiek jest istotą wszystkożerną. Jeżeli całkiem rezygnujemy z produktów pochodzenia zwierzęcego, nie robimy sobie krzywdy?
– Jeżeli się nie zbilansuje diety wegańskiej, to organizm może to źle odebrać, ale jeżeli jemy odpowiednie wymienniki zwierzęcych produktów, to dostajemy niesamowitej energii, czujemy się młodziej, czujemy się lepiej, lżej, skóra lepiej wygląda. Po aktywności fizycznej mamy lepszą regenerację. Weganie nie mają zakwasów! Naprawdę.

Dieta wegańska bardzo dobrze działa na stawy. Wiele osób już wyleczyłam „roślinami”. Nawet moją mamę, która dwa lata się leczyła i niewiele jej to pomagało. A po miesiącu od odstawienia produktów pochodzenia zwierzęcego jej stan bardzo się poprawił.

Miałam nawet mocno starszych pacjentów, którzy dawali sobie radę na takiej diecie.

Skąd to przekonanie, że na diecie wegańskiej grozi nam niedobór białka?
– Mówi się, że białko zwierzęce jest pełnowartościowe, a to roślinne mniej wartościowe. Ale weganie jedzą bardzo różne rzeczy i te związki się uzupełniają. Niedobór białka jest mitem, co więcej, jesteśmy w obecnych czasach zazwyczaj przebiałczeni. „Klasyczne” dzieci zjadają 600 proc. zapotrzebowania na białko dziennie, „wegetariańskie” około 300 proc., „wegańskie” około 200 proc. To są badania z Centrum Zdrowia Dziecka.

Jak się przebiałczamy, to mamy mniejszą koncentrację, bóle głowy, zwiększone ryzyko utraty wapnia z kości, obciążenie wątroby, nerek, niedotlenienie. Także szybsze starzenie się organizmu, szybsze dojrzewanie... Można wymieniać i wymieniać.

To ile procent całości diety to białko powinno stanowić?
– Na pewno powyżej 20 proc.

Załóżmy, że przechodzimy na weganizm. Jak to zrobić?
– Przede wszystkim trzeba przestawić się na warzywa. To jest nasza podstawa. Pamiętajmy, że one są dla wszystkich, każdy powinien je jeść, nie tylko weganin czy wegetarianin.

Zwraca się uwagę na to, by było dużo warzyw zielonych w diecie, bo one mają zupełnie inne składniki niż te żółte, czerwone i pomarańczowe. Kwas foliowy, żelazo, magnez, cynk i chlorofil. W żółtych są karotenoidy i witamina C.

Połowa warzyw na diecie wegańskiej musi być zielona. I połowa musi być na surowo, bo obróbka termiczna niszczy związki, np. kwas foliowy.

Owoców nie można jeść za dużo, bo mają sporo cukru. Trzeba jednak pamiętać o suszonych morelach i figach, bo one są źródłem wapnia w diecie wegańskiej. Tylko wybierajmy te „brzydkie”, brązowe, a nie te piękne pomarańczowe, bo takie nie są utrwalane związkami siarki.

Zamiast nabiału wprowadzamy większe ilości roślin strączkowych. Moi pacjenci często nie zwracają uwagi na to, żeby te rośliny strączkowe były w diecie codziennie. Zjedzą raz, dwa razy w tygodniu zupę czy kotleta sojowego lub humus.

I to jest duży błąd, bo zwiększa ryzyko wystąpienia niedokrwistości. Rośliny strączkowe to jest główne źródło żelaza w diecie wegańskiej. Ciecierzyca ma trzy razy więcej żelaza niż mięso i jest pod tym względem bardzo niedoceniana.

A fasolka szparagowa?
– I tu kolejny błąd. Fasolka szparagowa, groszek cukrowy nie są zaliczane do roślin strączkowych. To są warzywa. Bób już jest rośliną strączkową. Zależy nam na tych suchych nasionach, na tym, co jest w strączkach, a nie na samych strączkach.

Z bobem ludzie też robią duży błąd, bo jedzą go za dużo naraz! Pół kilograma, czasem nawet kilogram. To tak jakbyśmy zjedli pół kilograma mięsa!

By rośliny strączkowe miały większą wartość, trzeba do nich dodać coś, co ma witaminę C, bo wtedy żelazo przyswaja się trzy razy bardziej – pomidor, papryka na pastę na kanapkę, do kotleta dodać surówkę. Zupę z soczewicy posypać natką pietruszki.

Wodorosty. To w ogóle jest superjedzenie, bardzo dobre źródło przeciwzapalnych kwasów omega-3. Skoro nie jemy ryb, to się nam przyda. Jest też w nich bardzo dużo żelaza, praktycznie wszystko oprócz witaminy B12.

Wodorosty mają jednak dużo jodu i trzeba uważać przy nadczynności tarczycy czy chorobie Hashimoto. Wtedy jemy je tylko do dwóch razy w tygodniu.

Nie trzeba też jeść ich dużo – około 2,5 g dziennie, dosłownie jeden listek. Można go przemycić do koktajlu, zupy, sałatki. To bardzo ważny element w diecie wegańskiej – musi być.

W diecie wegańskiej trzeba czerpać też inne roślinne źródła kwasów omega-3. Są one w siemieniu lnianym, orzechach włoskich, produktach sojowych, zielonych warzywach liściastych.

Na co powinni jeszcze zwracać uwagę weganie?
– Teraz jest boom na wegańskie jedzenie na mieście, ale za dużo jest tam smażenia. Popularne są burgery wegańskie albo falafele, czyli ciecierzyca smażona w głębokim tłuszczu. To ze zdrowiem nie ma nic wspólnego. Większość rzeczy jest podawana w kiepskiej jakości białym pieczywie, białej picie, z ciężkimi sosami – nawet jak są one wegańskie, to ze śmietaną roślinną, czyli na bazie orzechów. To wszystko jest bardzo kaloryczne.

Poza tym ludzie uważają, że jak przechodzą na dietę wegańską, to już mogą jeść wszystko. Absolutnie tak nie jest. Ciasto daktylowo-orzechowe to cukier i tłuszcz.

Polecam za to jedzenie roślin strączkowych na mieście, bo tego nam się nie chce przygotowywać.

Produkty sojowe – pytanie jeść czy nie jeść? Mają fitohormony podobne do kobiecych, a poza tym boimy się GMO. Ja jestem zwolenniczką soi. Może nie czystej, ale produkty sojowe? Tak. Tofu ma bardzo dużo wapnia, dużo żelaza. Jest bardzo lekkostrawne i niskoenergetyczne.

Ale to nie ma smaku.
– Czyste mięso też nie ma smaku. Trzeba je doprawić, poddać obróbce termicznej.

Lubię tempeh, czyli ziarno sojowe poddane fermentacji, bo ma dodatkowo bakterie probiotyczne.

Dla mnie plusem produktów sojowych są fitoestrogeny. Z moich badań wynika, że kobiety, które spożywają więcej produktów sojowych, mają większą gęstość kości. I mniejsze objawy menopauzy. Mężczyźni boją się soi, ale musieliby wypijać litry napoju sojowego dziennie, żeby fitohormony miały wpływ na ich organizm.

Soja jednak jest odradzana przy chorobach tarczycy – w przypadku nieustabilizowanego poziomu TSH.

Czyli nie można być weganinem, jeśli ma się chorą tarczycę?
– Można być! Prowadzę takie warsztaty. Dostosujemy dietę indywidualnie do danego schorzenia. Faktycznie tych roślin strączkowych jest wtedy mniej – dwa, trzy razy w tygodniu, ale jemy więcej orzechów, które też są źródłem białka. Białko jest wszędzie, nawet w truskawce, w marchewce. Tylko nikt o tym nie myśli w ten sposób. Dla nich białko to kawał kotleta albo jajko.

Proponuje pani też starszym osobom, głównie z chorobami stawów, dietę wegańską, ale starsi ludzie mają z racji wieku problemy z przyswajaniem witamin, np. B12, z pracą układu pokarmowego. Jak im jeszcze zafundujemy dietę wegańską, to się po niej pochorują.
- Skąd. Trzeba spojrzeć na korzyści. Niedobór, np. witaminy B12, można suplementować. Patrzę na to z innej perspektywy. Jak wiele daje to korzyści zdrowotnych i jak bardzo stawia człowieka na nogi. Wiem to, widziałam na własne oczy.

Panuje pogląd, że weganka to słaba, chuda, zabiedzona myszka.
– Szczupła osoba na zdrowej diecie to chyba korzystna sprawa przy tak dużym odsetku otyłości w Polsce? Jestem weganką od 17 lat i mam się świetnie. Dwa razy do roku moi przyjaciele organizują biegi wegańskie. Bardzo dużo osób na nie przychodzi. To nie są słabi ludzie! Jeden z najsilniejszych ludzi świata, strongman z Niemiec, jest na diecie wegańskiej. Wielu sportowców jest weganami.

To daje energetycznego kopa. Żadnego osłabienia. Tylko trzeba trzymać się zasad.

A mięso raz w tygodniu? Może mały stek?
– Nie będzie pani miała na niego ochoty. Ale jestem jak najbardziej za. Jestem dietetykiem z Instytutu Żywności i Żywienia. Nikogo nie namawiam na dietę wegańską czy wegetariańską, tylko do zdrowego odżywiania się. Jeśli dieta tradycyjna zachowuje odpowiednie ilości zdrowych produktów, jemy dużo warzyw, produktów zbożowych, owoce i raz w tygodniu zjemy dobrą wołowinę, to czemu nie. Cieszyłabym się, gdybyśmy tak jedli.

[/i]HANNA STOLIŃSKA-FIEDOROWICZ – z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie

***

ZDROWA DROGA DO WEGE
*Na początku zamieniamy mięso czerwone na drób, rezygnujemy lub ograniczamy nabiał, zostawiamy ryby i jajka.

*Wyrzucamy z lodówki produkty przetworzone, szczególnie mięso (parówki, salami, pasztety itd.).

*Stawiamy na produkty zbożowe – makarony, ryż, pieczywo, płatki owsiane i inne. Wiele osób jada samą sałatkę warzywną lub na diecie tradycyjnej mięso z sałatką i zapomina o produktach zbożowych, co kończy się tym, że jedzą później słodycze, bo spada im cukier. Ważne są produkty pełnoziarniste, bo są źródłem witamin z grupy B, żelaza, magnezu, błonnika pokarmowego.

*Warzywa jemy do woli, połowa z nich to warzywa zielone, połowa surowe, owoce w ograniczonej ilości. Garść malin, pół banana, kilka truskawek, miseczka jagód. Nie jemy owoców na kilogramy! I jemy je zawsze w pierwszej połowie dnia.

*Kupujemy suszone morele i figi – to źródło wapnia.

*Rośliny strączkowe w małych porcjach jadamy codziennie – to źródło żelaza i białka.

*Pamiętamy o orzechach – szczególnie włoskich, bo mają dużo kwasów omega-3. A migdały mają dużo wapnia. Pestki słonecznika, dyni i inne orzechy powinniśmy ograniczać, bo mają zaburzony stosunek kwasów omega-6 (prozapalnych) do omega-3 (przeciwzapalnych).

*Siemię lniane, nasiona chia i konopie kupujemy w naturalnej formie – niezmielone i nieodtłuszczone. Przecież to właśnie o ten zdrowy tłuszcz chodzi. Jeśli mielimy, to tuż przed zjedzeniem.

*Wodorosty dodajemy do różnych potraw, mały listek dziennie (w chorobach tarczycy po konsultacji z dietetykiem – zazwyczaj dwa razy w tygodniu).

*Warzywa polewamy olejem rzepakowym, lnianym. Pożądana ilość to dwie łyżki stołowe dziennie. Nie smażymy zbyt wielu potraw.

*Suplementy? Tak – witamina D w okresie jesienno-zimowym i witamina B12. Jeśli przechodzimy na dietę wegańską, trzeba zacząć suplementację B12 od razu. Raz w roku trzeba zrobić badanie poziomu witaminy B12 i żelaza z krwi.

Stąd
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 75 razy
Wiek: 30
Posty: 5510
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-05-12, 13:06   

wkurza mnie strasznie to pitolenie o omega-3 w rybach. Przecież badania wykazały, że wcale nie ma ich tak wiele, zwłaszcza, że ryby przeważnie pochodzą z ferm. Poza tym, czy omegi nie są przypadkiem wrażliwe na temperaturę? To by oznaczało, że ludzie powinni jeść ryby na surowo
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 78 razy
Wiek: 34
Posty: 11316
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-05-12, 13:26   

Cytat:
Pytanie nadesłane do redakcji

Jaka jest trwałość termiczna kwasów omega-3, w jakiej temperaturze zaczynają się rozkładać? Ile z nich zostaje w rybie po klasycznej obróbce (smażony filet)? Czy ryby mrożone są rzeczywiście mniej wartościowe pod tym względem? Czy to prawda, że w przypadku niemowląt w suplementach z omega-3 powinien dominować DHA, a w przypadku przedszkolaków i starszych EPA? Czy suplementy z kwasami omega-3 pochodzenia roślinnego (jest taki jeden popularny z alg) są rzeczywiście lepsze, czy lepiej nie kombinować i zostać przy klasycznym tranie?

Odpowiedziała

mgr Paulina Jamrozik
dietetyk
Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum

Kwasy tłuszczowe omega-3 są kwasami nienasyconymi szybko ulegającymi procesowi utleniania pod wpływem światła, powietrza oraz wysokiej temperatury. Dlatego produkty będące ich źródłem (np. oleje, nasiona dyni, soja, orzechy włoskie, ryby, owoce morza) muszą być przechowywane w warunkach chłodniczych bez dostępu światła i powietrza. Aby mieć pewność, że dostarczamy z dietą kwasy omega-3 należy spożywać żywność nieprzetworzoną lub przetwarzaną na zimno. Przykładowo, olej lniany zimno tłoczony, otrzymywany jest metodą "na zimno" z dojrzałych nasion lnu w temperaturze nieprzekraczającej 40°C. Dzięki temu składniki oleju, szczególnie kwasy tłuszczowe omega-3, zachowują swe naturalne struktury i właściwości biologiczne.


http://dieta.mp.pl/lista/...-kwasow-omega-3
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 75 razy
Wiek: 30
Posty: 5510
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-05-12, 14:39   

no właśnie.
Badumtss 8-)
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 44 razy
Posty: 2352
Skąd: brrrr
Wysłany: 2017-05-12, 17:19   

Jak to "weganie nie mają zakwasów"?... To ja nie jestem weganką :( .
(stuknęło mi w marcu 5 lat...)
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 78 razy
Wiek: 34
Posty: 11316
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-05-13, 12:49   

Może my jesteśmy jakieś wybrakowane wegany? :P
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 44 razy
Posty: 2352
Skąd: brrrr
Wysłany: 2017-05-13, 16:47   

To na pewno od niedoborów białka w diecie.
 
 
acuarela 
Pilny Veg



Posty: 37
Skąd: Łódxkie
Wysłany: 2017-05-13, 19:46   

zagramanicą na rybie w markecie jest info aby nie podawać dzieciom ze wzg na kumulację metali ciężkich a u nas nagonka jaka to skarbnica zdrowia, taka mała różnica
_________________
Take me to the Sun
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group