Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Bardzo wczesne budzenie się po przejściu na wegetarianizm.
Autor Wiadomość
wegechlopak812 
Mały Veg


Wiek: 34
Posty: 11
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-27, 04:38   Bardzo wczesne budzenie się po przejściu na wegetarianizm.

Witam. Otóż od pewnego czasu jestem powiedzmy że witarianinem, piszę powiedzmy bo z definicji nie jest to już witarianizm. Ale 90 % pokarmów jem surowych. Ogólnie żywię się głownie surowymi warzywami, orzechami,pestkami i nasionami. Otóż od czasu jak przeszedłem na ten sposób żywienia zacząłem się budzić codziennie o 4 rano całkowicie wyspany i już wstaję. Nie jestem wstanie spać dłużej. Ma ktoś podobnie? Czy to normalne? zdarza się że nawet czasami budzę się już 2:30. Oprócz tego od 2 lat nie byłem chory. I mam jeszcze jeden objaw i jako że 2 pierwsze są jak najbardziej na plus to ten jest dziwny, mianowicie wogóle się nie pocę. I zastanawiam się czy to zdrowe. Jestem też lekko wyziębiony ale to akurat mi nie przeszkadza. Mam też wyraznie obniżone libido, co jest jak dla mnie akurat na plus ale czy to normalne? W sensie czy nie obniżyłem aż tak kalorii że zatrzymują się niektóre procesy fizjologiczne. Macie podobnie witarianie?:-)
_________________
Zdrowie to podstawa.
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 4599
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-09-27, 07:21   

W samym temacie się nie wypowiem, bo nie jestem witarianką, ale czy sprawdzałeś ile jesz kalorii?
Btw, chciałabym budzić się rano wypoczęta i pełna energii.. :roll:
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
hiacynta 
Veg Dojrzały


Posty: 61
Skąd: Piaseczno
Wysłany: 2017-09-27, 08:12   

Też uważam, że odpowiada za to niska kaloryczność diety. Ja jestem "zwykłą" weganką, ale na początku mojego weganizmu byłam na niskokalorycznej diecie (problemy zdrowotne) i też budziłam się bardzo wcześnie, właśnie ok. 4 rano, zupełnie wyspana i... głodna. Miałam wrażenie, że mój organizm nie chce spać, bo gdy śpie, to nie jem. Pociłam się też znacznie mniej, tylko przy dużym stresie. A na płeć przeciwną byłam zupełnie obojętnas, żadmego pociągu fizycznego. Wszystko przeszło, gdy zwiększyłam kaloryczność diety i zaczęłam jeść więcej białka- to też istotne, że wcześniej jadłam go bardzo mało. I teraz jestem zmęczona po 8 godzinach snu, spocona gdy jest gorąco, ale też nie chodzę ciągle głodna i nie mam wrażenia jakby mój żołądek zjadał sam siebie w przerwach między posiłkami ;-)
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 34 razy
Posty: 1604
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2017-09-27, 09:22   

Witam Wegechlopak812;

Trzeba wszystko podgrzewać do 40 st. C. To jeden z najczęstszych błędów witarian, nie będzie wtedy problemów z przechłodzeniem, libido itp.
Co do rannego wstawania to zależy o której chodzisz spać?
Generalnie każda godzina snu przed północą liczy się podwójnie.
Pobierasz regularnie witaminę B12?

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
 
 
wegechlopak812 
Mały Veg


Wiek: 34
Posty: 11
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-27, 09:26   

Zgadza się jest mała podaż kalorii. Nie liczyłem, ale nie ma 1500. I zgadza sie również to że jest mało białka. Natomiast wcale się nie budzę głodny i zasadniczo też głodny nie chodzę. Białka wychodzi około 0,5 g na kg. Węglowodanów 2 i tłuszczy tak 1-1.25. Witaminy i minerały uzupełniam. Skąd wziąć białko na diecie wege? Póki co bialko mam jedynie z orzechów i pestek, i z białka w proszku z grochu. Strączków na razie nie mogę. Tofu też nie.
Jędruś, wcześnie się kłade jak na nasze społeczeństwo bo o 22 max 23.
Jedzenia nie podgrzewam, ale bardzo długo je żuje w buzi i myślę że się podgrzewa do tych 36.6. Uzupełniam b12 ale dopiero od 3 dni, wit D też borę.
Poza tym ja też medytuję i oddycham "przeponowo" może to ma znaczenie.
_________________
Zdrowie to podstawa.
Ostatnio zmieniony przez wegechlopak812 2017-09-27, 09:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 34 razy
Posty: 1604
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2017-09-27, 09:36   

Podaj swój tygodniowy jadłospis, nie śpiesz się.

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 4599
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-09-27, 11:13   

Jędruś napisał/a:
Generalnie każda godzina snu przed północą liczy się podwójnie.


w sensie że co? :-?
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 34 razy
Posty: 1604
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2017-09-27, 11:41   

Trzeba pomnożyć przez dwa, to wszystko.
Chodzi o biorytmy dobowe.
Porady:
https://tipy.interia.pl/artykul_16300,jak-sen-wplywa-na-organizm.html

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 4599
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-09-27, 13:23   

to znaczy, że jeśli położę się spać [i zasnę] o 20, to do 24 mam przespane 4h, więc jakby 2x4=8h przespane i można wstawać? Ciekawe :lol: :lol:
http://pogromcymitowmedyc...rto%C5%9Bciowy/

https://portal.abczdrowie.pl/pytania/czy-sen-przed-polnoca-jest-najzdrowszy

nie ma na to dowodów..
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
wegechlopak812 
Mały Veg


Wiek: 34
Posty: 11
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-28, 03:53   

pos. 1. platki owsiane 50 gram plus 0.5-1.0 awokado
pos 2. 50 gram białka z grochu połączone z talerzem zielonych warzyw, typu sałata lodowa/rukola/roszponka/szpinak/jarmuż/brukselka/ do warzyw łyżka oliwy z oliwek
pos 3. 50 gram kaszy gryczanej z warzywem: cukinia/pietruszka/seler/ogórek gruntowy/ łyżka oleju kokosowego
pos.4. 2-3 rożne warzywa, 250-300 gram łyżka oleju z siemienia

Kasze czasami zamieniam z quinoną.

w pos. 2 opcjonalnie, staram sie żeby to było raczej 1 warzywo w jednym posiłku, ewentualnie max 2.

Niektóre posiłki zamieniam na taki posiłek że biorę trzy wielkie liście sałaty i je rozkładam i pakuję do nich np. ogórka,oliwki,ogórka kiszonego,posiekanej cebuli i też wszystko zalewam łyżką tłuszczu, raczej lniany jest to wtedy.

To jest taka baza, inne dni opcjonalnie zamieniam np. białko z grochu i jem zamiast tego 50-70 gram orzechów włoskich i już nie dodaje tłuszczy. następnym razem np. 8 orzechów brazylijskich, potem 50-70 gram pestek z dyni/ i też nie dodaje już tłuszczy. Orzechy i pestki łącze też z zielonym warzywami 50-100 gram. Jem też np. zmielone 3 łyżki stołowe siemienia lnianego(sam miele w młynku) i też raczej z zielonymi wtedy łącze.

Powoli wprowadzam fasole a potem wprowadzę strączki. Przyznam się szczerze i bez bicia że czasami zjadam 2 jajka i nawet odrobinę mięsa gdyż nie chciałem tak gwałtownie przejść na 100 % wege, jak wejdę na strączki wyeliminuje całkowicie mięso a nawet i jajka. Wprowadzę też niedługo tofu i warzywa takie jak pomidor,buraki itp.

Co któryś dzień 1 grejfrut lub jedną cytrynę wplatam pomiędzy posiłkami.

Posiłki uzupełniam wit B12, wit D, 1-2 gramy wit c, wit A i E i cynk,kwas foliowy.

Posiłki doprawiam ziołami i naturalnymi przyprawami.
_________________
Zdrowie to podstawa.
Ostatnio zmieniony przez wegechlopak812 2017-09-28, 04:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 34 razy
Posty: 1604
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2017-09-28, 05:49   

orzechova napisał/a:
to znaczy, że jeśli położę się spać [i zasnę] o 20, to do 24 mam przespane 4h, więc jakby 2x4=8h przespane i można wstawać? .

Tak, ja często tak robię jak mam jechać 400 lub więcej kilometrów samochodem, wyjeżdżam późnym popołudniem w piątek.
Jadę do ok. 20 – 20:30, ustawiam budzik na 1 – 1:30 w nocy, i jadę dalej. Wtedy nie ma problemów z przemęczeniem. Osobiście sprawdzone i wypróbowane.

Wegechlopak812.
Strączkowe zaczynaj od ciecierzycy,
Sposób przygotowania: moczenie co najmniej 8-10 godzin, następnie płukanie na sitku. Wkładamy moczoną ciecierzycę do pojemnika z przykrywką (maksymalne wypełnienie 3/4) wstawiamy do lodówki. Raz na dzień płuczemy na sitku pod bieżącą wodą. Po 3 dniach ciecierzyca robi się słodka wtedy jest dobra. Można ją przechowywać 7 dni w lodówce czyli można naraz zrobić spory zapas.
Osobiście bazuje na podkiełkowanych nasionach typu: owies bezłuskowy, orkisz, gryka, ciecierzyca, soja, postępowanie podobnie jak z ciecierzycą ale nie trzeba czekać aż 3 dni wystarczy 1 dzień.
Sprzęt: wyciskarka (Green star), młynek Nutribullet, termometr (stalowy), pojemnik z termoodpornego szkła do podgrzewania.

Polecam orzechy brazylijskie 2-5 dziennie najlepsze źródło selenu.

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
Ostatnio zmieniony przez Jędruś 2017-09-28, 06:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wegechlopak812 
Mały Veg


Wiek: 34
Posty: 11
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-28, 07:20   

Dzięki za info Jędruś. Głownie będę bazował na zielonej ciecierzycy i fasoli. Bób narazie odpuszczę. Brazylijskie wymieniłem, jem 8. Ponoć zalecają 3 dziennie dlatego ja jem 8 ale 1-2 x w tyg. Orzechy i nasiona też mocze.
_________________
Zdrowie to podstawa.
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 4599
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-09-28, 07:31   

czy pisząc o zielonej ciecierzycy miałeś na myśli zieloną soczewicę?
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
wegechlopak812 
Mały Veg


Wiek: 34
Posty: 11
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-28, 09:04   

Hiacynta a to nie jest tak z tym białkiem że jest ono po prostu ciężko strawne i organizm zużywa energie na trawienia białka zamiast na inne procesy fizjologiczne? Węglowodany trawią się znacznie szybciej i są "lżejsze". A jak damy więcej białka to też organizm może sobie nie radzić z większą ilością. Słyszałem że ta ilość białka według dietetyków i Who jest przekraczającą nasze możliwości trawienia. Np. podobno 0,5 gram białka na k/mc wystarczy na dzień (pod warunkiem że jest pełnowartościowe), szczególnie jeśli nic nie ćwiczymy i jesteśmy ubodzy w wysiłek fizyczny bo prostu organizm nie ma gdzie spożytkować tego białka i zalega ono w narządach. A pp przez pocenie może stara się pozbyć nadmiernych toksyn. A jak się nie ja nadmiaru bialka to może nie potrzebuje się pozbywać bo termoregulacja jest na odpowiednim poziomie. Nie wiem może się mylę, głośno myślę :-) Ja jak pojem białka od razu jestem zmęczony, mam wzdęcia itp. Ale dzieje się tak tylko jak zjem więcej niż 15 gram w porcji...

Orzechova dokładnie masz rację, chodziło o soczewice, przejęzyczenie :-) Cieciorki nie spożywam.

PS. Czy mogę tu skopiować wypowiedz z pewnego forum, która przedstawia nieco kontrowersyjny aczkolwiek ciekawy punkt widzenia na potrzeby kaloryczne?

[ Dodano: 2017-09-28, 10:36 ]
Dobra wkleję. Jak coś to usunę wieczorem jeśli złamałem tu coś w regulaminie, zaznaczam że to nie mój tekst a temat z innego forum.

cyt."Witam, od razu zaznaczę, że reprezentuję dość niespotykane podejście do życia, co dopiero treningu.
Długo zastanawiałem się czy tak wcześnie warto o tym pisać, czy już lepiej poczekać na jeszcze lepsze efekty i wtedy zmotywować nimi innych. Wybrałem pierwsze generalnie z nadmiaru czasu, więc potraktujcie to jako rozgrzewką przed tym, co wyprodukuję tu za rok i dwa.

Dodam, że wiem, na czym polega kulturystyka i dieta z odpowiednią ilością b/t/w, gdyż siedziałem w tym 3 lata i przeczytałem mnóstwo książek i rad bardziej doświadczonych ode mnie. Nastąpiła po tym 2-letnia przerwa (głównie z dolegliwości jakich się nabawiłem przez dietę wysokobiałkową tj. potężny trądzik, łysienie, osłabienie wzroku, brak elastyczności skóry, więc i rozstępy itd.).
Oczywiście nie od razu doszedłem do przyczyn moich dolegliwości, zresztą nie o tym temat. Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami, jakie do tej pory zebrałem i na pewno jeszcze raz kiedyś to zrobię przy okazji umieszczenia zdjęć w dziale galeria.

Jadam głównie raz dziennie to, na co mam ochotę. Nie mam do czynienia z żadnymi lekarzami, lekami, suplementami, wspomagaczami itd. Jedyne co trafia do mojego organizmu, to pokarm. Ten stan rzeczy trwa ponad 2 lata. Czasami przeprowadzam również posty lecznicze (nie spożywanie żadnych ilości pokarmu), które na razie nie trwają dłużej, niż 5 dni i stosuję urynoterapię (potraktujcie to jako niuans, nie planuję o tym tu rozprawiać, ani dyskutować, bo sam wiem jaki miałem stosunek do tego typu rzeczy, zanim sam to wszedłem).
Oczywiście aktualny tryb życia jest zupełną przeciwnością do tego co było - jadałem co 3 godziny i burczenie w brzuchu łączone z innymi objawami w razie opuszczenia choć jednego dania były na porządku dziennym.

Trenuję siłownię 4 razy w tygodniu regularnie już 7 tyg. i od dłuższego czasu aeroby, jogę i sporty zespołowe. Wiem, że to nie jest jakiś okres, po którym warto już czymś się dzielić, ale myślę, że jest czym. Zanotowałem przyrost 2.5cm (start od 33cm) w bicepsie i znaczną poprawę jakości w innych partiach (które już mierzę okiem), czego chyba nie udało mi się osiągnąć w tak szybkim czasie kiedy zaczynałem swoją przygodę z dietą wysokobiałkową i siłownią z planem. Mało tego, pamiętam, że mi 35cm w bicu stuknęło po około 4 miechach regularnych, przemyślanych ćwiczeń.

Nie ma u mnie w słowniku pojęć jak brak węgli, białka czy regeneracji - te kilka tygodni pokazały mi, jak będą wyglądały moje kolejne 6 lat i dłużej. Nie miewam osłabień (nawet w czasie treningów podczas głodówki), ani żadnych dyskomfortów. Wręcz przeciwnie nawet po ciężkim treningu nie jestem zmęczony, może dlatego zdecydowałem się dodać do treningu trening z własnym ciałem w dni, kiedy nie mam siłowni: http://pl.


To mnie też nie męczy, bardzo szybko czuję gotowość do kolejnego wysiłku. Oczywiście mam swoją teorię co do tego stanu rzeczy, ale nie rozmawiamy tu o medycynie niekonwencjonalnej.

Skąd budulec dla mięśni?

Pierwszy wg. mnie argument: Kiedyś się dowiedziałem, że nerki potrafią przetworzyć ograniczoną ilość białka, reszta po prostu zaśmieca organizm. Wg. naukowców nerki ledwo wyrabiają z 1/3 tego, co zwykle wysokobiałkowa nam oferuje (2g/kg masy ciała) a i tak są maksymalnie obciążone co nieciekawie wróży im w przyszłości. U jednych jest to bezobjawowe przez większość czasu, u drugich nie, ale raczej nikt na tym nie skorzysta. Wystarczy wspomnieć, że przeciętny człowiek po 40stce ma 15kg śmieci w jelitach. Nie jest tak, że one sobie tam są i nic się nie dzieje. Zazwyczaj to ognisko różnych dolegliwości, przyszłych chorób, przedwczesnego starzenia i zużycia organizmu. I skąd mogą się te złogi brać? Skądś na pewno, obstawiam, że przez usta.

Drugi argument: Organizm sam z siebie potrafi wytworzyć wiele energii, witamin, minerałów, aminokwasów jeśli wymagają tego warunki zewnętrzne. Wykazuje zdolności przystosowawcze do każdej sytuacji i jeśli bodźcem jest duży ciężar pobudzający mięśnie, organizm je przystosowuje wytwarzając im odpowiednie warunki. Oczywiście to nie jest moja teoria, ludzie, którzy odbywają nawet 40 dniowe głodówki i poddający się w tym czasie regularnym badaniom moczu wykazują w nim bardzo duże ilości białka i aminokwasów. Oczywiście taka ilość akurat w tym przypadku nie służy budowie mięśni, a odbudowie zniszczonych tkanek, jakie się dokonują w czasie postu leczniczego.

Trzeci argument: Azot przyswajany wraz z powietrzem, który jest przecież produktem końcowym białka i najważniejszym dla kulturysty. W skrócie białko w organizmie dzieli się na węglowodany i azot. Dodam, że ten dostarczany wraz z powietrzem jest w 99% przyswajający. Oczywiście można rzec, że przecież kulturysta też oddycha więc i ma azot. Ok, ma, ale przypomnijmy sobie pierwszy argument i fakt, że gotowane jajka, gotowane mięso łączone ze skrobią (ziemniaki itd.) a już tym bardziej "martwe białko" w proszku czyli suplementy to jedne z najmniej przyswajalnych pokarmów. Organizm do trawienia, przetwarzania i wydalania czegoś takiego nie ewoluował, więc nasze układy trawienne nie są w stanie dobrze sobie z czymś takim poradzić w przeciwieństwie do jadania surowych roślin czy mięsa z odpowiednimi roślinami (nie przetwarzanymi termicznie) itd. czyli pokarmu, który pod taką postacią jest naszym organizmom dobrze znany (dowolnie obrabiane termicznie mięso, tłuszcz, surowe rośliny i orzechy). Jest jeszcze tajemnica właściwego łączenia pokarmów, bo przecież lew, jedząc swoją ofiarę nie zagryza jej trawą. Podobnie w ludzkim układzie pokarmowym. Do trawienia białka żołądek potrzebuje innych soków trawiennych (czy też zwanych środowiskiem enzymów, które rozkładają pokarm), do skrobi innych. Jeśli zjemy ziemniak z mięsem, następuje przemieszanie się soków trawiennych w żołądku, w efekcie pokarm schodzi do niższych odcinków układu pokarmowego i jest trawiony przez bakterie. Tak powstają złogi i toksyny, a sam potencjał pokarmu jest bardzo nikle wykorzystany.

Czwarty argument, który był dla mnie bardzo ciekawym eksperymentem. Każdy kto trenuję trochę poważniej, zna to uczucie, kiedy nas rozpieprza energią w czasie pobytu na siłowni po obfitym posiłku z dużą ilością białka. Możemy góry przenosić, psycha popycha nas w najwyższe obroty, gotowa dawać liście za przerwy między seriami.
Poznałem kiedyś coś takiego jak efekt placebo. Ponoć szamani skutecznie lecą swój lud, podając im ciemną buteleczką z wodą i wmawiając, że to bardzo silny lek, który pomoże. I pomaga. Potęga psychiki? Mózgu? Podświadomości? Przypomnijmy, że mózg, to niezbadane sfery, a wykorzystujemy go przeciętnie 10%.
Wykorzystałem tą wiedzę, aby symulować to uczucie, jakie opisałem wyżej. Różnica polegała na tym, że przez cały dzień zjadłem tylko raz i to trzy jabłka średniej wielkości. Doskonale pamiętałem uczucie, jakie towarzyszy mi, kiedy bardzo obficie zjem i jestem gotów do treningu najwyższych lotów z pełnym skupieniem więc odtworzyłem to w powyższej sytuacji i to dosłownie. Uwierzyłem, że jestem w stanie mieć tyle samo siły, choć teoretycznie nie dostarczyłem organizmowi potrzebnego b/t/w. Jaki efekt? Identyczny, bez żadnych różnic. Do dziś to wykorzystuję ze świetnym efektem i mało tego, czas przerw między seriami jest zdecydowanie krótszy niż dwa lata wstecz a osiągi siłowe i estetyczne rosną dużo szybciej przynajmniej porównując pierwsze kilka tygodni.

Dlaczego raz dziennie?
Jadam tylko wtedy, gdy jestem głodny, nie kiedy mam ochotę. Bardzo ciężko to rozróżnić, do ochoty popychają nadmiernie wyeksploatowane zmysły, do głodu - potrzeby organizmu.

Nasunie się wam wiele pytań w związku z tym co tu wyprodukowałem. Przykładowo przecież podczas głodówki człowiek jest "wycieńczony", a w obozach z powodu głodu umierano. Ludzie Ci pozbawieni pożywienia nieoczekiwanie i z przymusu, czując lęk i dyskomfort ginęli z powodu paniki i nieznajomości zasad prawidłowego zachowania się w czasie głodówki (m.in. podjadali się byle czym kiedy tylko mogli, a to uniemożliwia przejście organizmu na odżywianie wewnętrzne).
Nie poruszyłem tutaj celowo bardzo wielu wątków, bo zbyt wiele by to zajęło czasu i stron.

Napisałem temat w celach czysto informacyjnych. Nikogo nie zmuszam, nikomu nie narzucam swoich racji, ani nikogo nie karcę za jego tryb życia. Jeśli ktoś zechce skorzystać z kwestii zawartych w tym temacie, to przede wszystkim prosiłbym, aby nabrał trochę wiedzy na dany temat. Mogę służyć radą i chętnie naprowadzę na jakieś źródło jeśli będzie konieczność. Niczego nie róbcie pochopnie, pod wpływem.
Nie chwalę, ani nie wywyższam swojego trybu życia nad inne, to indywidualna sprawa. Ja osobiście odczułem ogromne zmiany w czasie tych dwóch lat w sferze zdrowotnej, przystosowawczej, odpornościowej, wydolnościowej i kurde psychicznej (uczucie niezależności od lekarzy - bezcenne . Będę starał się pokazać, że możliwości organizmu są większe niż komuś się może wydawać i zawsze jest więcej niż jedno wyjście z danej sytuacji. Postaram się regularnie trenować by zbudować odpowiednią sylwetkę, pochwalić się nią na tym forum i stanowić lepszą motywację dla innych, niż swego czasu dla mnie było tylko pewne opowiadanie i po części Charlie Abel - kulturysta witarianin.
Opowiadanie brzmiało mniej więcej: Pewien pisarz podróżujący w Tybecie spotkał jogina, który był bardzo obficie umięśniony (autor nazwał go kulturystą). Pomieszkał w pobliskich rejonach obserwując tego osobnika i zauważył - co zaznaczył w swojej książce - że jogin odżywia się tylko garstką ryżu i stosuje techniki oddechowe.
Coś takiego nie każdemu może podziałać na mobilizację, na mnie przeciwnie ze względu na trochę już poukładaną wiedzę z zakresu medycyny niekonwencjonalnej. "

link do strony:
http://www.sfd.pl/Jeden_p...9_-t465025.html

Co o tym sądzicie? Czy to już przesada? Czy rzeczywiście może tak być że człowiek nie potrzebuje aż tak dużo kalorii?
_________________
Zdrowie to podstawa.
Ostatnio zmieniony przez orzechova 2017-09-28, 10:20, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 4599
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-09-28, 10:27   

poprawiłam link który wkleiłeś, bo nie działał. Co do reszty- na tą chwilę napisze tylko, że gadanie o tym, że wykorzystujemy tylko 10% swojego mózgu to bullshit. Z resztą się zapoznam jak będę mieć chwilkę wolną.
Koleś opisuje coś, co się nazywa intermittent fasting, tylko że w wersji ekstremalnej [trzy jabłka dziennie]. Nie chce mi się wierzyć, że jedząc prawie nic dziennie można długo funkcjonować i jeszcze mieć jakieś przyrosty. Aminokwasy są endo- i egzogenne, wszystkiego nasz organizm nie wytworzy sam z powietrza.
Aha, jeszcze:
"W skrócie białko w organizmie dzieli się na węglowodany i azot."

wtf doggo.jpg
Plik ściągnięto 1 raz(y) 69,72 KB

_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


500 dollar loan no credit check http://karta-podarunkowa.pl http://karta-podarunkowa.pl http://karta-podarunkowa.pl/ http://www.ibtimes.co.in/kazakhstan-president-nursultan-nazarbayev-may-appoint-grandson-succession-plan-report-693468