Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Wege wśród... weterynarzy?
Autor Wiadomość
Mglista 
Mały Veg


Posty: 17
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2017-10-17, 18:50   Wege wśród... weterynarzy?

Piszę ten temat trochę dlatego, że ręce opadły mi już do samej ziemi i chyba się nie podniosą. Mam dość krótki wege-staż, niespełna dwa lata, a moja decyzja była spowodowana tym, co zobaczyłam na studiach podczas wizyt na fermach i w rzeźniach. Niby wiedziałam wcześniej, tak jak większość ludzi, że schabowy to świnia,którą najpierw trzeba zabić, ale mój mózg wrzucał te fakty tam, gdzie wrzuca się wiadomości o tradycjach ludowych w Argentynie (czyli niby wie o tym, ale jednak nie do końca). Dlatego nie dziwię się za bardzo temu, że niektórym trudno jest przejść na wegetarianizm/weganizm jeśli nie widzieli tego na własne oczy, bo sama taka byłam i tak myślałam. Puszczam mimo uszu komentarze mięsożernej rodziny, bo co bym im nie powiedziała, to tego nie zrozumieją, to trzeba samemu zobaczyć i poczuć.
Boli mnie co innego. Na wszystkie obowiązkowe "wycieczki" do tego typu miejsc jeżdżę razem z ludźmi z mojego roku. Mam okazję obserwować ich reakcje, a także zachowania pracowników ferm/rzeźni. I na prawdę przeraża mnie, jak wielką znieczulicą wykazuje się 95% tych osób... Kiedy wchodzę na fermę świń, widzę te małe, ciekawskie ryjki, które chcą zjeść mi kalosze, bo to przecież taka fajna zabawka, a potem patrzę na te warunki, w jakich mieszkają - serce podchodzi mi do gardła. Wilgoć, ciepło, pył i amoniak po 20 minutach doprowadzają mnie do spazmatycznego kaszlu - a mam nos na wysokości 160cm, a nie nad podłogą, jak świnki. Po 7 godzinach pracy wracam do pokoju z całkowicie zawalonymi zatokami, piekącymi oczami, ledwo łapiąc oddech, czując się jakbym miała zapalenie płuc. One tak żyją cały czas. Chodzę między nimi i słyszę prychania, widzę poobgryzane ogony, świnie z przepuklinami, z zapaleniem płuc, również martwe osobniki leżące między nimi, które nie wytrzymały. Patrzę na pracowników, którzy przenoszą 15 kg prosięta za ucho (!) lub nogę, bo prościej. A że może mieć kulawiznę potem albo rozerwane ucho? A co to kogo obchodzi? Patrzę, jak je biją przy przepędzaniu (serio, nie widzę żadnego sensu w biciu kijami małych prosiąt, które są na końcu stada przy przepędzaniu,kiedy zrobił się korek na przodzie...Ale pracownikom to najwyraźniej sprawia przyjemność) i jeszcze się z tego cieszą. Patrzę na osoby w moim wieku, wkrótce być może matki (niektóre nimi już są), które bez zastanowienia robią to samo - czyli kopią i biją, śmieją się z ich krzyków. W rzeźni patrzą na przerażone zwierzęta, na to, jak są bite, patrzą w ich wielkie, pełne strachu oczy i.. wzruszają ramionami. Widzą na własne oczy to wszystko i świadomie wybierają wyzbycie się jakiejkolwiek empatii - włącznie z tym że praca na fermie jako weterynarz szalenie im się podoba, w końcu nie trzeba "użerać się z pańciami" jak w gabinecie. Staram się nie zdradzać w towarzystwie, ,że nie jem mięsa, bo tu reakcja jest już dość agresywna... Być może to sumienie ich gdzieś od środka zżera...
Kiedy patrzę na tych ludzi to jestem przerażona tym, co widzę. Śmiem twierdzić, że to już jest całkiem osobny gatunek człowieka, z którym mimo najszczerszych chęci nie zawsze jestem w stanie nawiązać kontakt, bo rozbijam się o ten mur braku uczuć... Część z tych ludzi będzie "leczyć" duże zwierzęta (leczyć w cudzysłowie, bo to jest raczej utrzymywanie przy życiu do czasu uboju) ale część z takim podejściem idzie do lecznic dla psów i kotów, i to jest dopiero dramat...
Ja zaraz kończę studia, i cholernie przykro mi, że nie wyniosę stąd żadnych przyjaźni - zwyczajnie rozeszliśmy się na kompletnie inne bieguny, do tego stopnia, że często rozmowa kończy się sprzeczką. Rozmowa z ludźmi, których kiedyś bardzo szanowałam, to teraz chodzenie po polu minowym i rozsądne dobieranie tematów, byle nie poruszać kwestii zwierząt i przyrody - a trudno tego nie robić, skoro ja jestem od przyrody uzależniona i świata poza nią nie widzę...
Wybaczcie ten pełen żalu post, ale kiedyś nie sądziłam, że ludzie mogą być aż tak źli, a przynajmniej nie spotkałam takich na żywo :( Choć zawsze byłam tolerancyjna i starałam się z powodzeniem wczuć i zrozumieć drugą stronę, tak teraz w ogóle tego nie rozumiem. Nie rozumiem, jak mogą żyć w takim rozdarciu - rano kopać prosiaczka, wołając do niego "kiedyś będziesz moim bekonem", wieczorem głaskać szczenię. Wytłumaczcie mi to proszę...
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 45 razy
Wiek: 28
Posty: 4503
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-10-18, 07:52   

niestety, nie jestem w stanie Ci tego wytłumaczyć. To jest to, z czym stykamy się każdego dnia, tylko że Ty masz wersję extreme hardkore :( Musi być Ci strasznie źle, ale chyba jesteś z drugiej strony twardzielką, że sobie dajesz z tym wszystkim radę. Nie będę Cię namawiać żebyś teraz zaczęła tych ludzi edukować czy nawracać- chociaż może miało by to sens, ale ważny jest też Twój komfort psychiczny

_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 68 razy
Wiek: 32
Posty: 10684
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-10-18, 09:14   

Mglista,
Jeżu mglista, aż mi oczy zawilgotniały 😐.

Kiedyś mi się wydawało ze kazdy kto choć raz zobaczy co się dzieje w rzeźni, czy hodowlach przemysłowych bedzie tym poruszony, będzie chciał coś zmienić. Ale czytam rożne historie, podobne do Twojej i nic z tego nie rozumiem. Niedawno czytałam relacje mojej internetowej znajomej. Wydaje się intelgentą, wrażliwą osobą. A potem czytam: ,,byliśmy kiedyś w rzeźni, większość lasek masowo przechodziła na wegeterianizm, a ja poszłam do domu i zrobiłam kotlety, hehe".

Im dłużej żyję tym mniej lubię ludzi. Właśnie się zaczęłam zastanawiać jak moi mięsożerni znajomi zareagowaliby na wizytę/ wizyty w rzeźni. Tacy znajomi co to ze mnie nie heheszkują i niby wiedzą o co mi chodzi.
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
Mglista 
Mały Veg


Posty: 17
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2017-10-18, 19:11   

Generalnie po części ich rozumiem, a raczej jestem w stanie wyobrazić sobie proces myślowy, który nimi kieruje. Sama często przyłapuję się na tym, że mój mózg w takich "ekstremalnych sytuacjach" (kiedy muszę patrzeć na to, jak inni znęcają się nad zwierzętami) zwyczajnie się wyłącza. Zero jakiegokolwiek myślenia, bo innym rozwiązaniem jest tylko usiąść na środku fermy i ryczeć, a tego zrobić nie mogę, bo chcę skończyć te durne studia i w końcu pomagać zwierzętom, a nie je krzywdzić. Czasem mam ochotę wziąć kij do poganiania prosiąt i bić nim pracowników aż zaczną błagać o litość, czasem patrzę na te chore prosięta i marzę o tym, żeby szybko umarły, i nie musiały męczyć się aż do uboju. Wtedy sama siebie stawiam do pionu i staram się myśleć o czymś innym, choć to bardzo ciężkie, kiedy spojrzysz w oczy takiemu ciekawskiemu zwierzakowi, który najbardziej w świecie chce żyć, biegać i cieszyć się światem, a tymczasem nawet przespać się dobrze w takim tłoku nie może, jest wiecznie pobudzony i już trochę spaczony psychicznie.

Właściciele ferm w ogóle nie myślą logicznie - na jednej z nich w jednym budynku (2400 prosiąt) zwierzaki zaczęły obgryzać sobie z nudów ogony. Przynajmniej 50% z nich ma ropnie/martwicę lub potężne zapalenie tego kikuta ogonka. Dopiero gdy problem zaczął być widoczny, pracownicy przywlekli do hali kłody drewna, zawiesili łańcuszki i rurki gumowe (nie to, że dla ich dobra - po prostu świnia z obgryzionym ogonem jest mniej wartościowa). Prosiaki wręcz rzuciły się na te nowe zabawki. Pytam więc, czemu nie zrobią tak w pozostałych 3 budynkach. "A po co? Tam nie obgryzają"... Tak więc nadal te szalenie bystre dzieciaki mają do zabawy co najwyżej słomę...

Czasem zdaje mi się, że reakcja moich znajomych to jest taka kompletna popisówa, typu "zobacz jaki jestem twardziel, nie ruszają mnie jakieś głupie świnie", czyli poziom jak w przedszkolu. Może niechęć do odstawania do reszty społeczeństwa? Wszyscy tak robią, to i ja mogę? Nie wiem. Surri, myślę że przeciętny śmiertelnik (który nie ma jakiś agresywnych skłonności) raczej mocno przejąłby się rzeźnią, bo to taki obraz, że wszystkie horrory typu "piła" przy tym to bajka dla dzieci. Krzyk zwierząt,hałas maszyn, wszędzie krew, i pracownicy spod ciemnej gwiazdy, którzy żeby w tym hałasie zwrócić na siebie uwagę drugiej osoby, rzucają w nią np. mięsem właśnie wyciętym z krowy... U nas ludzie byli mocno przygotowywani na tą wizytę od początku studiów, takim powolnym zmniejszaniem u nas ludzkich odruchów, przyzwyczajaniu nas do agresji i bicia zwierząt na zajęciach, ćwiczeniami na krowach, które np. jutro miały być zabite i stały w tzw. "poczekalni przedubojowej" - zmęczone, część zakrwawiona, z połamanymi nogami, urwanymi wymionami etc. A i wtedy u części tych "twardzieli" widziałam w oczach lekką niepewność. Także ja w ogóle nie zwracam uwagi na heheszki mojej rodziny, bo nie jestem w stanie operować z nimi tymi samymi pojęciami, równie dobrze jakiś Syryjczyk mógłby ze mną rozmawiać o Aleppo. Tego na prawdę nie da się poczuć, dopóki się tego nie zobaczy, bo to zawsze pozostaje w strefie "niby słyszałem, no ale..."

Dlatego większość weterynarzy nie cierpi swoich klientów, bo studia zeżarły ich empatię. Dla nich to sytuacja taka, jakby np. byli specjalistami od naprawiania zlewów, a jakiś klient by nad nimi stał i opowiadał o emocjonalnym związku ze swoim kranem i mówił, żeby naprawić go za wszelką cenę. "Ale to tylko kran". "Ale to tylko zwierzę" :(
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 68 razy
Wiek: 32
Posty: 10684
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-10-19, 07:58   

To tym bardziej się cieszę że (w moim odczuciu) znalazłam fajnego i lubiącego sierściuchy weterynarza.

Tulam Cię mocno i życzę dużo siły. Wierzę że skończysz te studia i będziesz super panią weterynarz 😍
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 45 razy
Wiek: 28
Posty: 4503
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-10-19, 11:27   

a kiedyś skopiemy im wszystkim tyłki :mrgreen:
moja wetka też kochana baba <3
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


zobacz testy alergiczne Poznań http://www.hans-andersen.pl/ ochrona danych osobowych szkolenie https://www.youtube.com/watch?v=IuylM9Qfkfs