Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Myślistwo - aspekt ekologiczny i etyczny
Autor Wiadomość
XsebaX 
Wyższy Stan Ducha



Wiek: 39
Posty: 751
Skąd: Śrem/Warszawa
Wysłany: 2004-07-18, 09:39   Myśliwi...

Polska bez myśliwych? Czy groziłby nam krach w rolnictwie? Czy wyginęłyby niedokarmiane zwierzęta?

Dzikie zwierzęta żyją w naturalnych warunkach przez nikogo nie niepokojone. Od stuleci same muszą się troszczyć o swój byt. Kiedy zwierząt jest za dużo, by wszystkie mogły się wyżywić, rozpoczyna się walka o przetrwanie. Słabsze osobniki służą za pokarm silniejszym. Na ludzi nie mogą lcizyć - pola ogrodzone i już się nie da wygrzebać posadzonych przez człowieka ziemniaków. Nikt już leśnej fauny nie dokarmia, ale i do niej nie strzela. Zabijanie dzikich zwierząt jest surowo zabronione, a wszyscy myśliwi i kłusownicy wyginęli. Łatwe stało się obserwowanie życia w lesie - zwierzęta nie płoszą się jak kiedyś, a z ambon, które dawniej służyły myśliwym za wieże strzelnicze, dziadkowie pokazują wnuczkom prawdziwe wilki, dziki i jelenie.
Tak mogłaby wyglądać idealna - z punktu widzenia dzikich zwierząt - rzeczywistość. Ale nie wygląda. Myślistwo jest zbyt popularne i zbyt mocno zakorzenione w - często źle rozumianej - tradycji. Za dużo ludzi ma z polowania frajdę i zbyt wielu na tym zjawisku zarabia, by zwierzęta pozostawić w spokoju. Myślistwo wciążnie jest passe, choć dla młodego człowieka, zwłaszcza wychowanego w dużym mieście, jest niepoprawną politycznie, antyekologiczną i nieetyczną zabawą w strzelanie do bezbronnych zwierząt.

STO TYSIĘCY STRZELB

Polski Związek Łowiecki zrzesza 100 tysięcy myśliwych, z czego około 80 tysięcy to czynie i regularnie polujący. Według danych GUS na przykład w sezonie 2000/2001 od kul myśliwych zginęło 150 tysięcy saren, 40 tysięcy jeleni, niemal 100 tysięcy dzików. Co by się stało, gdyby przestać strzelać do zwierząt? Czy nasze bory i lasy zmieniłyby się - przy założeniu jednoczesnego wytępienia kłusowników - w krainy zwierzęcej szczęśliwości? Sprawa nie jest taka oczywista.
W lesie i okolicach występuje bowiem silny konflikt interesów. - Rolnicy nie tolerują dzikich zwierząt, bo te wchodzą na pola i wyjadają im uprawy. Chętnie by je powybijali. Leśnicy podobnie, bo łosie i jelenie niszczą im drzewostany - tłumaczy Adam Wajrak, zamieszkały w Puszczy Białowieskiej dziennikarz "Gazety Wyborczej", człowiek jak mało kto zorientowany w sprawach lasu. - Przecież w dzisiejszym świecie zwierzęta nie mają prawa bytu - argumentuje. - Tymczasem te zwierzęta żyją dzięki myśliwym. Bo tylko im zależy, żeby było do czego strzelać. Kiedy słyszysz, że bezpowrotnie wyginęło ileś tam gatunków zwierząt, to jak się czujesz? - pyta. Odpowiadam, że mi smutno. - No właśnie, wszystkim na chwile robi się smutno, ale zaraz o tym zapominają. A myśliwi są jedynymi, którzy podejmują jakiś wysiłek.
Wajrak zwraca uwagę, że trzeba jednak ostrożnie traktować młodych strzelców, którzy z myślistwa - dla starszych łowczych związanego z całym rytuałem - urządzili sobie modną rozrywkę weekendową.
- Dla nich to szybka akcja: przyjechać, strzelić, zabić - twierdzi Wajrak. - Trzeba mieć na nich oko. Lubią strzelać, a często nie wiedzą, do czego strzelają. Zdarzało mi się dobić jakieś znalezione we wnykach zwierzę, żeby się nie męczyło, ale nie może tak być, że zabijanie sprawia przyjemność.

GDYBY NIE MY!

Czarny obraz świata bez myśliwych kreśli Jarosław Gaweł z Polskiego Związku Łowieckiego, polujący od ponad 10 lat. - Myślistwo istnieje we wszystkich krajach cywilizowanych - zwraca uawgę. - W pozostałych zresztą też istnieje, niezależnie od tego, czy ma jakiś status prawny. Gdyby nie my, to choćby rolnicy wykańczaliby zwierzęta innymi metodami, bo redukcja to warunek niezbędny do równowagi w przyrodzie. Tylko pytanie, czy będziemy te zwierzęta truć, czy będziemy na nie polować.
Co by się stało, gdyby zaprzestać i jednego i drugiego? - Populacja dzika wzrasta rocznie o sto procent - tłumaczy Gaweł. - Jeśli wyobrazimy sobie, że mamy w kraju sto tysięcy dzików, których nikt nie redukuje, to po czterch latach jest ponad milion. One muszą coś jeść, więc wchodzą na pola, i pada nam rolnictwo.
Wizerunek myśliwego jako krwawego drapieżcy łagodzi Jan Zacharzewski, długoletni myśliwy ze Złocieńca. - Myśliwy jest przede wszystkim hodowcą - tłumaczy. - Owszem, pozyskujemy zwierzynę (myśliwi nie używają słowa "zabijać"; oni zwierzynę "strzelają" lub "pozyskują"), odstawiamy do punktu skupu, ale przy tym inwestujemy, dokarmiamy zwierzęta. Zainwestowaliśmy dużo w ochronę pól, elektryzatory. Co ważne, nie każde wejście do lasu kończy się strzałem. Myśliwy to człowiek, który obcuje z przyrodą, walczy z kłusownictwem. Słyszałem kiedyś, jak jeden rolnik powiedział: "A wystrzelać wszystko!". Tak nie można, gdzie ja bym wtedy dziecku żywego dzika albo sarnę pokazał? - pyta Zacharzewski.
A zatem, niezależnie od moralnego punktu widzenia, nie ma innego wyjścia - zwierzęta trzeba odstrzeliwać. Skoro i tak mają zginąć, to lepiej, żeby była grupa, która choć w części dba o interesy mieszkańców lasu. Z takim poglądem nie zgadza się były myśliwy Zenon Kruczyński. Polował 20 lat, ale uznał, że nie chce więcej zabijać zwierząt. Obserwując ścisły rezerwat w Puszczy Białowieskiej, który ma zaledwie 47 kilometrów kwadratowych powierzchni, zauważył, że przyroda na tym terenie osiągnęła stan równowagi i harmonii. Nie tylko dlatego, że nikt nie poluje na zwierzęta: także dlatego, że nikt ich nie dokarmia. W tym twki cały szkopuł.
- Pan sobie nie wyobraża, jakie ilości pasz wysokoenergetycznych trafiają do lasu! Jest zasada, że 150 metrów od paśnika nie wolno polować, więc myśliwi urządzają tak zwane nęciska. Trafia na nie 90 procent tych pasz. Dokarmianie jest tak masowe, że na przykład w Niemczech niedawno zachwiało rónowagą populcji dzików. Lochy zaczęły się rozmnażać w nietypowych porach roku.

KÓŁKO USŁUG WZAJEMNYCH

Jarosław Gaweł zwraca uwagę, że do zwierząt nikt nie strzela ot, tak sobie. - Na podstawie inwentaryzacji przygotowuje się plan łowiecki. Nadleśnictwo zatwierdza ten plan, poznaje go też urząd miasta i gminy - tłumaczy. Wokół norm odstrzału wciąż toczą się spory. Przy ich określaniu każdy ma inny interes. - Moim zdaniem należy odstrzeliwać tylko przyrost naturalny - mówi były myśliwy Kruczyński. - A myśliwi tak ustawiają odstrzał, żeby stale mieć do czego strzelać.
Kruczyński jest przekonany, że gdyby człowiek przestał ingerować, w ciągu 15 lat przyroda sama by się wyregulowała. Populacja zwierząt, których nikt sztucznie nie dokarmia, osiągnęłaby pewien stały poziom. Czy nie zagrażałyby plonom i drzewostanom? - Pola można skutecznie chronić - przekonuje Kruczyński. - Bardzo dobrym strażnikiem jest elektryczny pastuch, czyli podłączony do niskiego napięcia drut rozciągnięty wokół pól. Zresztą potencjalnie zagrożona jest tylko część pól, a nie wszystkie.
Były myśliwy zwraca uwagę, że teraz rolnicy nie mają motywacji, żeby chronić plony, ponieważ za zniszczenia dostają odszkodowania od kół łowieckich. Myśliwi także nie naciskają na ochronę pól, wolą, żeby zwierzęta się wyżywiły i były w lepszej kondycji, wtedy jest na co polować. Za "pozyskaną" zwierzynę dostają w skupie tyle pieniędzy, że stać ich na zapłacenie odszkodowań rolnikom i zakup paszy. - Zwierzęta swoimi ciałami płacą za to, co zjadły. Każde koło łowieckie to małe przedsiębiorstwo, które przecież musi wyjść na plus. Za ustrzelnego jelenia można kupić nawet 10 ton ziemniaków - wylicza Krupczyński. Tak kółko się zamyka. Wszyscy - prócz zwierząt - są zadowoleni, a zaprzestanie polowań nie lezy w niczyim interesie. - To interes dla mnóstwa ludzi - zauważa Kruczyński. - Myśliwych jest sto tysięcy, ale cztery razy tyle ludzi pracuje dookoła: sprzedawcy sprzętu, fachowcy od porawiania trofeów, właściciele hoteli, naganiacze.

NIE TE CZASY

Zdecydowanymi przeciwnikami myślistwa są młode organizacje ekologiczne. - Strzelanie dla przyjemności do żywych istot to barbarzyństwo - mówi wprost Jacek Bożek, współprzewodniczący parti Zieloni 2004 i założyciel klubu Gaja. - Myślistwo kompletnie nie pasuje do naszych czasów, do budowy współpracy i harmonii. Przyznaję, że bioróżnorodność w przyrodzie jest zachwiana, ale w takim razie można wskazać wybraną grupę leśników, zaznaczam - leśników, a nie myśliwych - która zajęłaby się konieczną redukcją. Przecież myśliwi specjalnie budują paśniki, w ich pobliżu stawiają ambony i walą z nich do zwierząt. Niech ich nie dokarmiają, wtedy zwierzęta będą ginąć w sposób naturalny.
Adam Wajrak także wierzy, że naturalna selekcja jest możliwa. - Gdyby myśliwi zniknęli, nic by się nie stało. Populacja zwierząt sama by się wyregulowała. Gdyby nie dokarmiać sztucznie dzików, wiele z nich zginęłoby zwyczajnie zimą z głodu.
- Środowisko łowieckie jest mocno zakłamane - dodaje Adam Wajrak. - Przecież dziś nie trzeba łowić zwierząt dla mięsa, często strzela się do samców po prostu dla poroża. Te wszystkie tłumaczenia o selekcji, strzelaniu tylko do słabych osobników to w dużej części bzdury. Na przykład kondycję jeleni odczytuje się na podstawie poziomu tłuszczu w kości udowej. Jak niby myśliwy ma ze stu metrów odczytać poziom tego tłuszczu? - pyta.

TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI

wszyscy polscy myśliwi są zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim, który niedawno obchodził 80-lecie istnienia.Organizacja ma monopol - kto nie jest członkiem związku, nie może strzelać. - Wśród myśliwych panuje źle pojęta solidarność zawodowa - uważa Wajrak. Kiedy ktoś podpadnie, to go wyrzucają i nie może polować.
Związek jednak broni monopolu, twierdząc, że skupienie w jednej organizacji tylu ludzi posiadających broń ułatwia kontrolę. - Policja też woli, żebyśmy byli w jednym związku - twierdzi Gaweł.
Polski Związek Łowiecki jest niesłychanie upolityczniony. W Sejmie zasiada wielu myśliwych - według Adama Wajraka kilkudziesięciu, zdaniem Jacka Bożka nawet 60 procent posłów płci męskiej. Myśliwska choroba lub - jak kto woli - namiętność dotyka polską klasę polityczną niezależnie od barw, choć zdaniem fachowców strzelać lubią przede wszystkim cżłonkowie SLD i Samoobrony.
Pęd do władzy nad ludźmi dziwnie idzie w parze z chęcią strzelania do zwierząt. Zajęcie naturalne przed wiekami, kilkadziesiąt lat temu obowiązkowo modne wśród arystokracji, dziś często utrudnia życie ludziom. Gdy wiosną tego roku do Polski przyjechał król Hiszpanii Juan Carlos, między innymi na polowanie, środki bezpieczeństwa sprawaliżowały połowę Podlasia. Wszystko po to, żeby nikt przypadkiem nie ustrzelił króla.

MYŚLIWI KONTRA EKOLODZY

Jarosław Gaweł dzieli obrońców zwierząt na dwie grupy. - Pierwsza to naukowcy, którzy siedzą w temacie nie od dzisiaj i którzy rozumują kategoriami przyrodniczymi. Z nimi rozmawia się dużo łatwiej: mamy dobre kontakty z Ligą Ochrony Przyrody. Władze LOP oczywiście nie polują, ale rozumieją, że to naturalne zjawisko. Druga grupa to fala ekologów "importowanych" z krajów zachodnich, z ruchu, który na przykład w krajach Beneluksu osiągnął wymiar paranoiczny. Ci ludzie podchodzą do problemu w sposób naskórkowy. Po prostu uważają, że zabijanie jest grzechem. Więcej w tym ideologii niż troski o przyrodę. Łatwo przecież powiedzieć, że ten, kto zabija, jest mordercą. Ale ci sami ludzie po demonstracji ekologicznej idą do baru, jedzą kurczaki i nie zastanawiają się nad tym, że to co jedzą, zostało przez kogoś zabite. Noszą skórzane buty i tak dalej. Nie wiedząc, czego chcą myśliwi, poprzestają na pewnych hasłach. A nam chodzi o zachowanie wielu gatunków, które uległyby zanikowi. Ja nie kwestionuję pozytywnej emocjonalnej intencji tych ludzi, ale chodzi o to, żeby mieć trochę wiedzy. Nie wystarczy biadolić nad tym, że się zabija zwierzę, bo to jest infantylne. To, z czym należy walczyć to kłusownictwo. Choć jednocześnie tzeba pamiętać, że często sytuacja ekonomiczna ludzi na wsi zmusza ich do zarabiania na nielegalnym pozyskiwaniu zwierząt.
Adam Wajrak, choć nie pochwala kłusowników, rozumie ich ekonomiczną motywację. Dla niego rolnik, który wchodzi do lasu z psami i siekierą na dzika, to taki aktywny myśliwy bez legitymacji. - To nawet wydaje mi się bardziej fair niż myśliwy ze sztucerem. Nikt przecież nie mówi, że Indianie kłusowali na bizony.
Zdaniem Gawła myśliwi są odpowiedzialni jedynie za niewielką część ubytku zwierzęcej populacji. - O wiele więcej zajęcy umiera we wnykach i pada łupem drapieżników, niż ginie w wyniku polowań - twierdzi.

A JAK ZNIKNĄ MYŚLIWI

Można odnieść wrażenie, że myśliwi są niezbędnym trybem w machinie dzisiejszego ekosystemu. Skoro człowiek przez swoją działalność trwale rozbił naturalną równowagę w przyrodzie, musi teraz tę nierównowagę kontrolować.
Argument o konieczności redukcji populacji niektórych gatunków jednak nie przekonuje, bo opinia na ten temat dzieli nawet tych, którzy istnienie łowiectwa akceptują. Andrzej Krasnowolski z Ligi Ochrony Przyrody sm nigdy nie był myśliwym, ale rozumie że odstrzał w pewnym rozmiarze jest konieczny. - W naszej sytuacji musimy prowadzić gospodarkę leśną. Ale jestem przeciw strzelaniu do wilków, bo one regulują ilość zwierzyny płowej - uważa Krasnowolski. On także jest zdania, że gdyby zaprzestać sztucznego dokarmiania, to nadmiernie rozmnożona zwierzyna i tak by sama wyginęła.
czy można wskazać jakieś oczywiste plusy świata bez myśliwych? - Dobrze by nam to zrobiło na głowę - uważa Zenon Kruczyński. - Widok żywego zwierzęcia w naturalnym środowisku to doświadczenie zmiękczające serce. Teraz zwierzęta łatwo się płoszą, uciekają. Bez myśliwych i dokarmiania byłoby ich tyle, ile mogłoby być. I na pewno byłoby przyjemniej, miło, harmonijnie.
Różnice poglądów między organizacjami ekologicznymi, a i między samymi myśliwymi, wskazują, że nikt nie przeprowadził rzetelnych studiów nad przydatnością (czy też szkodliwością) myślistwa. Można się jednak pokusić o przypuszczenie, że zwierzęta zostawione same sobie rozmnożyłyby się do poziomu takiego na jaki pozwoliłyby im "naturalne" - czyli jednak wypaczone przez człowieka - warunki środowiskowe. Problem ma więc przede wszystkim podłoże moralne: dać tym zwierzętom zwyczajnie umrzeć zgodnie z odwiecznym prawem przyrody czy je najpierw żywić i chronić, a potem do nich strzelać?

Max Suski

Artykulik poboczny:

CZY MYŚLIWI JEDZĄ LUDZI?
W czerwcu sejm przegłosował poprawki do ustawy prawo łowieckie zezwalające między innymi na organizowanie przez cały rok szkoleń psów myśliwskich. Zdaniem organizacji ekologicznych to zbójecki przepis będący de facto ukrytą formą polowań. Polski Związek Łowiecki odpowiada, że to kompletna bzdura, bo nie należy mylić psów bojowych z myśliwskimi. Tymczasem te ostatnie, według Jarosława Gawła z PZŁ, są szkolone na przykład do tropienia i płoszenia zwierząt albo aportowania zestrzelonych ptaków, ale nie do zabijania. Niezależnie od tego po czyjej stronie jest racja, trzeba przyznać, że w sejmie łatwo przechodzą ustawy służące myśliwym. Lista posłów sprawnie posługujących się sztucerem jest długa. Poluje między innymi Józef Oleksy, Włodzimierze Cimoszewicz (SLD), Wiesław Kaczmarek, Henryk Długosz (niezależni), Bogdan Pęk (LPR) i Stanisław Łyżwiński (Samoobrona). Podczas prac nad ustawą inny przeciwnik myśliwych - poseł Marek Suski (PiS, zbieżność z nazwiskiem autora tekstu przypadkowa) - zgłosił poprawkę zabraniającą spożywania alkoholu podczas polowań. Pomysł nie znalazł poparcia u posłów. Zdaniem PZŁ kwestię picia alkoholu w takich przypadkach reguluje już ustawa o broni, poseł Suski bronił pomysłu, twierdząc że na terenie polowań mogą się pojawić pijane osoby, które same nie polują, na przykład naganiacze, i wtedy łatwo o wypadek. - Kto przy zdrowych zmysłach poi naganiaczy alkoholem? - słyszymy w PZŁ. - Równie dobrze można wydać przepis, że podczas polowań nie można zabijać i zjadać ludzi. Jeżeli taki idiotyczny zakaz w sejmie nie przejdzie, czy to znaczy że myśliwi jedzą ludzi?


Ps. WERSJA POPRAWIONA
_________________
Zapraszam na najlepsze forum mlodziezowe www.nedds.pl
Ostatnio zmieniony przez XsebaX 2004-07-18, 14:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
stephanie 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 2 razy
Wiek: 37
Posty: 827
Skąd: Piekary Śl./Posen
Wysłany: 2004-07-18, 10:04   

Tobie się nie chciało zmieniać, ale jak na moje oko to przez to jest to wogóle nieczytelne.
 
 
 
parasolnik 
Veg nad Vegami



Wiek: 22
Posty: 218
Skąd: poniemieckie zadupie
Wysłany: 2004-07-18, 10:09   

stephanie napisał/a:
Tobie się nie chciało zmieniać, ale jak na moje oko to przez to jest to wogóle nieczytelne.


eeee.. po prostu trzeba sie troszku wysilic i pomyslec co tam ma byc zamiast tego &plusmn- a jest to literka z kreską/ogonkiem czy czyms tam;>
_________________
"Łakniesz krwi? - bądź pchłą."
S.J. Lec
 
 
stephanie 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 2 razy
Wiek: 37
Posty: 827
Skąd: Piekary Śl./Posen
Wysłany: 2004-07-18, 10:12   

Ja tam doskonale wiem co tam ma być, ale gdy widzę takie coś to moje lenistwo nie pozwala mi się nad tym skupiać.
 
 
 
XsebaX 
Wyższy Stan Ducha



Wiek: 39
Posty: 751
Skąd: Śrem/Warszawa
Wysłany: 2004-07-18, 11:35   

Troche wisiłku i zaraz marudzą :-P
Od rana test czytania Wam dobrze zrobi :)
_________________
Zapraszam na najlepsze forum mlodziezowe www.nedds.pl
 
 
 
odiga 
Veg nad Vegami



Pomogła: 1 raz
Posty: 156
Skąd: znad morza
Wysłany: 2004-07-18, 13:01   

tjaa szczególnie w niedzielny słoneczny poranek... ups, już 13.04 a ja dopiero śniadanko skończyłam... :/
ja bym jednak pozmieniała te hieroglify na coś bardziej czytelnego :P
 
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1624
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2004-07-19, 10:45   Re: Myśliwi...

[quote="XsebaX"]Polska bez myśliwych? Czy groziłby nam krach w rolnictwie? Czy wyginęłyby niedokarmiane zwierzęta?

Chciałbym się dowiedzieć dlaczego mój komentarz do tego listu został wyrzucony.

Oczywiście na e-mail nie na forum:
picusviridis@hotmail.com

Jędruś
 
 
XsebaX 
Wyższy Stan Ducha



Wiek: 39
Posty: 751
Skąd: Śrem/Warszawa
Wysłany: 2004-07-19, 11:50   

Przepraszam, ale nie bardzo Cię rozumiem :-?
Moge Cię zapewnić, że w tym temacie nie został zamieszczony ani jeden Twój post. Może po prostu coś źle zrobiłeś. Jak można zaobserwować u góry, nie do końca chyba opanowałeś posługiwanie się tym forum. W przypadku problemów pisz w dziale techicznym. Pomożemy!
_________________
Zapraszam na najlepsze forum mlodziezowe www.nedds.pl
 
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1624
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2004-07-20, 05:27   Re: Myśliwi...

XsebaX napisał/a:
Polska bez myśliwych? Czy groziłby nam krach w rolnictwie? Czy wyginęłyby niedokarmiane zwierzęta?

Ps. WERSJA POPRAWIONA


Wysyłam jeszcze raz, poprzedni sprawdziłem był w porządku, ale po zmianie wątku mógł samoczynnie wylecieć.

Moim zdaniem ludzie którzy parają się myślistwem powinni się parać zdrowo pojętym ruchem ekologicznym.
Tłumaczenie myśliwych że regulują populację zwierzyny łownej jest dwulicowe z jednego podstawowego problemu: to właśnie myśliwi są odpowiedzialni za zniszczenie populacji dużych drapieżników np. wilka, rysia, właśnie te gatunki regulowały liczebność populacji roślinożerców. Nawet obecnie są wydawane pozwolenia na odstrzał wilka np. w Bieszczadach.

Co do szkód wyrządanych przez zwierzynę łowną w rolnictwie to powinien być ustanowiony odpowiedni fundusz aby porządnie ogrodzić pola przyleśne. Jednak myśliwi wiedzą że odszkodowania płaci się za poważne zniszczenia. Im mniejszy kompleks leśny tym więcej zwierząt posiłkuje się na pobliskich polach, myśliwi doskonale o tym wiedzą.

Myśliwi zamiast ‘bawić się’ w polowania powinni bawić się w ekologię, monitorować różnego rodzaju wykroczenia np. zanieczyszczanie, wywóz odpadków poprodukcyjnych itp. Ich to niezbyt obchodzi, ważne aby zwierzyna była, ale tylko ta wybrana, za wilkiem czy rysiem nie przepadają bowiem ww. gatunki ‘niszczą’ im pogłowie saren, jeleni, to oni mają pierwszeństwo.

W przeszłości polowanie miało sens: człowiek polował dla pokarmu zwłaszcza w zimie, obecnie nie trzeba tego robić, nawet nie trzeba jeść mięsa, aby być w pełnym zdrowiu.

Co do patrona i innych aspektów myślistwa raczej atawizmu, niemającego pokrycia w obecnej rzeczywistości to polecam linki:

http://forum.gazeta.pl/fo...9257&a=14030792
http://forum.gazeta.pl/fo...9257&a=14061254



Pozdro.
Jędruś
:shock:
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 37
Posty: 6749
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2013-01-22, 21:08   Myślistwo - aspekt ekologiczny i etyczny

Myślistwo - aspekt ekologiczny i etyczny

Mięso na polskie stoły trafia głównie z rolniczej hodowli. Innym sposobem jego pozyskiwania jest myślistwo, a mięso w ten sposób zdobyte nazywane jest dziczyzną. Zadanie myślistwa określa się jako regulację liczebności populacji pewnych gatunków celem zapewnienia równowagi w ekosystemie. W świetle powyższej definicji pozyskane mięso jest tylko skutkiem pobocznym, podobnie jak i rekreacyjno-rozrywkowy charakter polowań.

Dziczyzna w dobie hodowli przemysłowej jest uznawana za mięso zdrowsze od swojego odpowiednika z farm ze względu na brak dodatków chemicznych stosowanych przez rolników oraz brak szkodliwych substancji kumulujących się w mięsie na skutek stresu wywoływanego przez hodowlę i ubój. Pozyskiwanie mięsa na polowaniach bywa zaś w porównaniu z hodowlą przemysłową określane jako bardziej etyczne z tego względu, że leśne zwierzęta żyją w swoich naturalnych warunkach.

Poniżej postaram się wykazać, że zarówno ekologiczny, jak i etyczny charakter polowań jest wizerunkiem stworzonym na potrzeby ukrycia faktu czerpania przyjemności z rytuału zabijania, jaki odbywa się na polowaniach. Punktem wyjścia dla dalszych rozważań jest założenie, że zabijanie zwierząt dla mięsa jest niezgodne z etyką, która zakłada rozszerzenie naszego poczucia empatii na gatunki inne niż homo sapiens. Poniższa analiza dotyczyć będzie porównania łowiectwa i hodowli jako dwóch dróg postępowania, które tych założeń etycznych nie realizują.

Myślistwo to świadomy wybór drapieżnego stylu życia. Od bezrefleksyjnej, tradycyjnej rutyny zakupów w sklepach mięsnych różni się tym, że decyzja o uśmierceniu zwierzęcia jest personalna i przemyślana. Jeśli oceniać moralnie przyczyny postępowania, więcej argumentów na swoje usprawiedliwienie mają pospolici konsumenci mięsa, gdyż mogą powoływać się na swoją nieświadomość powodowania cierpienia i przyzwolenie społeczne. Jeśli oceniać skutki postępowania, gorzej wypadają „wózkowi drapieżnicy”, bo to oni przyczyniają się do hodowli masowej i złych warunków życia zwierząt. Myśliwych można ocenić jako uprzywilejowanych w społeczeństwie drapieżników, którzy mają możliwość działać w terenie niedostępnym dla innych i pozyskiwać mięso lepszej jakości. Nigdy nie będzie to jednak alternatywa dla dzisiejszej konsumpcji mięsa z hodowli przemysłowej, ponieważ nie jest możliwe, by każdy dzisiejszy konsument mięsa pozyskiwał je na polowaniu. W związku z tym myślistwa nie możemy traktować jako pomysłu na zmniejszenie hodowli przemysłowej, tylko jako utrwalanie nieetycznego stosunku człowieka do zwierzęcia. Myśliwy pozbawiony możliwości polowania z miejsca stałby się zwyczajnym konsumentem produktu z hodowli masowej, a nie wegetarianinem, co świadczy o tym, iż jego troska o zwierzę jest tylko zasłoną dymną, ewentualnie teorią, która ma usprawiedliwiać w sumieniu myśliwego i w oczach społeczeństwa fakt zabójstwa. Lepsze warunki życia zwierząt zabijanych przez myśliwych niż zwierząt hodowlanych to nie efekt istnienia łowiectwa. Bez myśliwych zwierzęta żyjące w lasach nadal mają znośniejszy byt niż trzoda i drób. Nie można myśliwym przypisywać pozytywnego faktu wolności zwierząt leśnych. To założenie powstaje, gdy stawiamy obok siebie łowiectwo i hodowlę. Myśliwi nie dają wolności, natomiast hodowcy przyczyniają się do niewoli zwierząt. Wolność zwierząt w lasach to stan właściwy przyrodzie. To prowadzi nas do konkluzji, że fakt, iż ktoś ma przyjemniejsze życie, nie znaczy, że zasługuje bardziej na śmierć niż ktoś, kto ma życie mniej przyjemne. Życie, które trwa, to warunek wstępny, by istota żyjąca mogła dążyć do realizacji swoich interesów.

Myśliwska troska o przyrodę to również mit, stworzony na potrzebę akceptacji krwawej działalności. Zazwyczaj działanie myśliwych opiera się na zasadzie zabijania jednego gatunku w trosce o drugi. Można to porównać do sytuacji, w której mocarstwo wkracza swoimi wojskami do innego państwa ogarniętego wojną domową i broni słabszej strony tylko po to, by ostatecznie realizować własne interesy. Zabija się drapieżniki, by ,,pomóc” zwierzętom niższych poziomów troficznych. Gdy nie ma naturalnego drapieżnika, zastępuje się jego miejsce, bo oto nagle okazuje się, że jednak ,,niższego poziomu troficznego” jest za dużo. Gdy liczebność ofiar niepokojąco spada, rusza akcja dokarmiania w celu odtworzenia populacji. Zawsze cel jest jeden: możliwość zabijania. Nigdy celem nie jest dawanie życia. To skutek uboczny. Tak zwane „dbanie o przyrodę” w wykonaniu myśliwych to po prostu wysiłek podejmowany, by móc następnie oddać się pasji zabijania. Przyroda nie potrzebuje człowieka jako drapieżnika. Liczebność populacji reguluje pojemność ekologiczna środowiska, dostępność pokarmu, dostępność schronienia, konkurencja i naturalni wrogowie. Gdy zaś dochodzi do szkód wyrządzonych przez zwierzęta w gospodarstwach rolnych, zawsze można podjąć inne działania niż zabijanie sprawcy szkód – chociażby odpowiednie zabezpieczenie. Nic trudnego, pod warunkiem, że nie liczy się na odszkodowania za straty.

Nikt nie celuje z karabinu do sarny z miłości do niej. Nie zabija się saren, by bronić leśnej flory. Nie bronią też myśliwi saren przed męczeńską śmiercią z głodu, gdyż ani nie są w stanie przewidzieć, czy zwierzę faktycznie zagrożone jest taką śmiercią, ani nie jest to najlepsze rozwiązanie, gdy ma się do dyspozycji dokarmianie. Głód w przyrodzie to powszechne zjawisko, które może pojawić się niespodziewanie i równie zaskakująco zniknąć, co widać na prawie każdym filmie przyrodniczym. Żeby zostać myśliwym, trzeba po prostu lubić zabijać. Niemożliwa jest sytuacja, w której zabijanie budzi wstręt – a mimo to zostaje się myśliwym „dla dobra przyrody”.

Jeszcze jeden argument koronny w obronie myślistwa to twierdzenie, że skoro człowiek jest częścią przyrody, w której obecne są drapieżniki, to on też ma prawo nim być. Najkrócej można odeprzeć ten argument apelując, by nie porzucać obowiązków naszego gatunku wynikających z najbardziej rozwiniętej moralności na rzecz upodobnienia się do gatunków, które są takiej moralności pozbawione.

Myślistwo pod kątem logiki ekologicznej jest nie do obronienia. Z moralnego punktu widzenia myślistwo wypada również źle, gdyż wydaje się być etyką ,,udawaną". Po pierwsze nie uwzględnia ona wartości życia. Po drugie, jeśli wierzyć, że myśliwym zależy na warunkach życia zwierząt, to należy zaznaczyć, iż ten sposób pozyskiwania mięsa jest wysoko uprzywilejowany i dostępny tylko wąskiej grupie ludzi, więc myśliwi musieliby zgodzić się, że z punktu widzenia moralności, wszyscy poza nimi powinni być wegetarianami. Łowiecki światopogląd takiego założenia w ogóle nie rozpatruje.


styczeń 2012
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
Ostatnio zmieniony przez taffit 2013-01-22, 21:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Degon 
Veg przez duże V



Pomógł: 32 razy
Posty: 1420
Skąd: vgvhj
Wysłany: 2013-01-22, 22:26   

Niestety, ale również aspekt ekonomiczny, i w tym przypadku redukcja przez myśliwych ilości saren i jeleni jest uzasadniona, redukcja czyli utrzymywanie na odpowiednim poziomie ilości saren i jeleni w lesie.
(Wiążę się z tym pojecie Pojemność łowiska czyli - ustalonej, maksymalnej liczba osobników poszczególnych gatunków zwierzyny płowej, w danym biotopie, nie powodująca szkód gospodarczych. Pojemność łowiska ustala się w tzw. jednostkach jelenich (j.j.) na 1000 ha. Szkody gospodarcze określa się jako uszkodzenie więcej niż 20% danej biomasy roślinnej.)

Sarna i jeleń to dla gospodarki leśnej to groźne szkodniki.

Niszczą one przede wszystkim uprawy leśne i młodniki, zgryzając pędy wierzchołkowe, zdzierając korę ze strzałek (tzw. spałowanie) oraz łamiąc drzewka.

Namawiać służbę leśną do tego by nie zabijała (redukowała) ilości saren i jeleni w lesie, to jakby namawiać rolnika do niezabijania stonki albo ogrodnika do niezabijania ślimaków(które w jego ogrodzie niszczą kwiaty i warzywa).

Najgorsze jest chyba zgryzanie przez sarny i jelenie pędów wierzchołkowych młodych, posadzonych drzewek na uprawach – powoduje to niszczenie nieraz całych upraw i tym samym powoduje to kolosalne straty finansowe dla gospodarki leśnej, a więc również dla wszystkich nas (wzrost cen drewna).

Oczywiście istnieją sposoby zabezpieczania upraw (chemiczne repelnty, grodzenia, opaski itp. ), ale są kosztowne i nie zawsze skuteczne.
Nawet grodzenie upraw siatkami mało dają, wystarczy jedna dziura w takim kilkuset metrowym płocie (a o taką przecież nietrudno) i już mamy kolosalne straty finansowe - miesiąc temu będąc w lesie widziałem stadko saren na obiedzie w uprawie, które skorzystało z takiego wyłomu w siatce. Pocieszny widok, matki ucztujace z młodymi ale pracy robotników leśnych, poniesionych nakładów finansowych jednak żal.

A niszczą pracę robotników leśnych, leśniczych, powodują oczywiście wzrost cen drewna tym samym.

Osobny problem to , iż dziki, sarny i jelenie niszczące pracę rolników, tj uprawy zbóż, ziemniaków, kukurydzy. Obecnie koła łowieckie rekompensują im straty.Oczywiście można powiedzieć, że to problem rolników, powinni odgradzać swe uprawy, stosować odstraszacze itp.


„Przyroda nie potrzebuje człowieka jako drapieżnika. Liczebność populacji reguluje pojemność ekologiczna środowiska, dostępność pokarmu, dostępność schronienia, konkurencja i naturalni wrogowie.” Problem w tym, że nie ma naturalnego wroga dla sarny i jelenia (tj. wilków,z wyj. kilku miejsc w Polsce)

Ciekawym rozwiązaniem może być , stosowanie środków antykoncepcyjnych dla saren, jeleni które zasugerował prof. Elżanowskim w filmiku który dał Surri w innym wątku:
film- wywiad z A. Elżaniowskim
Ostatnio zmieniony przez Degon 2013-01-22, 22:35, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 37
Posty: 6749
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2013-01-23, 07:47   

Aspekt ekonomiczny, nie może przeważać nad aspektem etycznym.
Etyka > ekonomia.

Pojemność łowiska nie jest żadnym pojęciem ekologicznym.
Pojęcie, które mają tu znaczenie to:

Pojemność środowiska – maksymalna liczebność lub zagęszczenie osobników danego gatunku która może zajmować dane środowisko bez naruszania jego równowagi biocenotycznej. Jeśli liczebność populacji zbliża się do pojemności środowiska jej wzrost jest hamowany przez opór środowiska.

Opór środowiska – wszystkie czynniki ekologiczne działające na populacje, w sposób uniemożliwiający jej osiągnięcie nadmiernej liczebności (tzn zaburzającej równowagę biocenotyczną), poprzez zmniejszenie rozrodczości lub zwiększenie śmiertelności. Opór środowiska w przypadku zwierząt wpływa również na migracje.

Cytat:
Nawet grodzenie upraw siatkami mało dają, wystarczy jedna dziura w takim kilkuset metrowym płocie (a o taką przecież nietrudno) i już mamy kolosalne straty finansowe


Skoro jedna dziura powoduje kolosalne straty, to może wypadałoby, żeby ktoś od czasu do czasu skontrolował to ogrodzenie, które broni tego niesamowitego bogactwa.

Rozwiązywanie problemów przy pomocą strzelby to prymitywizm i wcale nie chodzi mi tu o kierunek w sztuce.
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 77 razy
Wiek: 32
Posty: 11227
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-23, 08:55   

Degon napisał/a:
Ciekawym rozwiązaniem może być , stosowanie środków antykoncepcyjnych dla saren, jeleni które zasugerował prof. Elżanowskim w filmiku który dał Surri w innym wątku:
film- wywiad z A. Elżaniowskim

Znamy
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7880
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
czerwony_autobus 
Veg przez duże V



Pomogła: 17 razy
Wiek: 26
Posty: 1686
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2013-01-23, 08:58   

Oprócz tego jeśli tak cenne jest drewno to może powinien papier i drewno mieć cenę wyższą nich dotychczs? Ustalanie cen surowców trudno odnawialnych i tych nieodnawialnych według tych samych metod wolnorynkowych co innych rzeczy jest durnotą i nigdy nie doprowadzi do stanu, w którym ludzie będą szanowali naturę.
A rolnicy mogą stosować odstraszacze i płoty jakieś a nie potem sięidiotycznie tłumaczyć jak Ci z planu Hobbita
_________________
"Kto oburza się na Hitlera, że traktował narody, które chciało mu się nazwać ''minderwertig'', tak jak my traktujemy zwierzęta, niech nie traktuje sam zwierząt tak jak Hitler ludzi!" - Hugo Steinhaus
 
 
mee
Veg Dojrzały


Posty: 58
Wysłany: 2013-01-23, 09:39   

Dla mnie myslistwo to mord udajacy (b.kiepsko) sport. To zajecie wyzute z zasad, o honorze to nie ma mowy. Zabijanie bezbronnych, nieswiadomych niczego zwierzat w ich srodowisku naturalnym - toz to potworne, nieludzkie. Nie wymagajmy jednak czlowieczenstwa. Pozostanmy przy regulach sportowych, ktore tak lubia i na ktore sie powoluja. Gdzies przeczytalam: stan w zapasy z niedzwiedziem lub dogon zajaca to bedziesz sportowcem.
W ogole myslistwo jest dla mnie atawizmem z czasow kamienia lupanego. I to jest problem - nasza moralnosc idzie do przodu a pewne atawizmy bardzo mocno sie trzymaja. No, ale zawsze podaje taki przyklad, ze jeszcze 50 lat temu polowano na Murzynow. I nastapila zmiana. Orocz niedobitkow skrajnej prawicy nikt tego nie chce robic.
Mimo ostrych slow, ktore tu nie raz wypowiem - wierze w ludzi.
Nasz postep moralny coraz szybszy w coraz krotszych okresach czasu. Wezmy choroby psychiczne lub jakakolwiek odmiennosc - przez cale wieki jej miejsce bylo w lochach, w cyrkach. Dzis uwazamy to za niemoralne.

Jedyny problem to utozsamienie ze zwierzetami, wspolodczuwanie. Tu na przeszkodzie stoja religie. Dopoki beda dominowaly religie stawiajace zwierzeta nizej - nic sie nie zmieni. Oprocz empatii, w zmianie stosunku do zwierzat moze pomoc odchodzenie od tych religii, niemoralnych tak naprawde z mojego punktu widzenia. Te religie podtrzymuja przemoc silniejszego nad slabszym. Podtrzymuja przemoc jako rozwiazanie. Boze, jak to brzmi. Ale to prawda. Ma to oczywiscie dalsze konsekwencje - w mordowaniu sie nawzajem.
Ostatnio zmieniony przez mee 2013-01-23, 10:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group