Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Argumenty mięsożerców
Autor Wiadomość
vanityy 
Veg Do Potęgi



Pomogła: 4 razy
Wiek: 28
Posty: 2343
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-12-26, 15:32   

Tomasz Makrela, piszesz o ograniczeniach myslowych/ waskich horyzontach a sam powielasz stereotypy w tym co piszesz.
fuj
_________________
- Tatooo. a gdzie sa ludzie? - pyta mały yeti
- Ludzie się skończyły - jedz dżem.


Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło
 
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2011-12-26, 15:47   

Co?
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
 
 
vanityy 
Veg Do Potęgi



Pomogła: 4 razy
Wiek: 28
Posty: 2343
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-12-26, 16:54   

Cytat:
Mam wrażenie, że hasło wegetarianizm przesuwa jakąś wajchę w mózgach mięsożerców i zmienia ich na czas dyskusji w bezrozumne zombie. Zupełnie rozsądny człowiek potrafi wówczas bryzgać tak karygodnymi kretynizmami, że gdyby je usłyszał w innej rozmowie i z innych ust - złapałby się za łeb.

Nobliwy profesor oznajmi ci oto, że wegetarianizm jest bez sensu, bo i tak nie uratujemy wszystkich zwierząt. Gdyby jednak usłyszał gwałciciela usprawiedliwiającego swoje hobby tym, że jednostkowa rezygnacja z gwałtów nie ocali wszystkich gwałconych kobiet - to znokautowałby się facepalmem nasz przyjaciel w okularkach.

Znajoma feministka rozcapierzy szpetne ryło i rozpierdzi się na temat ludzi, którzy przecież od zawsze jedli mięso, więc jak się temu sprzeciwiać można. Pół godziny temu dyskutowała z kolegą o równouprawnieniu kobiet i stwierdziła wówczas, że to, iż kobiety były od zawsze dyskryminowane, nie jest żadnym argumentem - ale już tego nie pamięta.

No i wreszcie ciocia Klocia, kociara nieprzyzwoita. Ona na pewno nas zrozumie. Zaprosiła nas na herbatkę, ale oto siedząc w jej kuchni i mrużąc oczy od amoniaku wyzwolonego z tysiąca kocich gówien zaściełających każdy fragment podłogi - dostrzegamy na stole szynkę. "He, he - powiada Klocia - prawo natury; silniejszy zjada słabsze..." - ale słowa więzną w gardle, bo oto słyszymy odgłosy zwierzęcej bijatyki. Biegnie ciocia na ratunek swojemu kociątku pożeranemu najwidoczniej przez psa, w starczej dupie mając święte prawo natury o supremacji silnych nad słabszymi.

Jakie hasło przesuwa wajchę w drugą stronę?


no wlasnie to
_________________
- Tatooo. a gdzie sa ludzie? - pyta mały yeti
- Ludzie się skończyły - jedz dżem.


Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło
Ostatnio zmieniony przez vanityy 2011-12-26, 16:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2011-12-26, 17:52   

I gdzie tu powielanie stereotypów?
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
 
 
vanityy 
Veg Do Potęgi



Pomogła: 4 razy
Wiek: 28
Posty: 2343
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-12-26, 21:20   

Cytat:

Znajoma feministka rozcapierzy szpetne ryło
?
_________________
- Tatooo. a gdzie sa ludzie? - pyta mały yeti
- Ludzie się skończyły - jedz dżem.


Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło
 
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2011-12-27, 02:34   

Skoro pisanie o szpetnym ryle jest powielaniem stereotypów, to konsekwentnie trzeba uznać, że bezczelnym kłamstwem jest również napisanie o pięknej buźce i jedyna dopuszczalna opcja to oparcie się na średniej statystycznej, co wyklucza barwność jakichkolwiek opisów.

Rozumiem, że napisanie o zaokularzonym profesorku to też zbrodnia stereotypizacji, no bo przecież nie wszyscy intelektualiści to wzrokowi kalecy? No i nie każda ciocia o imieniu Klocia ma fisia na punkcie kotków, ach. Jak też można pisać o psach gryzących koty, skoro nie każdego kundla urządzają takie bestialskie rozrywki?
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2011-12-27, 02:47, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 41
Posty: 8388
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2011-12-27, 10:22   


Rozmowy kontrolowane!
Znaleziono zagrożenie offtopikiem!
Proszę ewakuować się do tematu dyskusji!
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-02-27, 23:33   

Tak sobie myślę...

Są rybki jedzące inne rybki. Drapieżniki, się znaczy. Drapieżniki takie wpierdzielają sporo ryb w czasie swojego życia.

Co się stanie, jeślibym zabił taką drapieżna rybkę? Owszem - skróciłbym jej życie. Ale zarazem wydłużył życie mnóstwa rybek, które nie zostaną przez tego drapieżnika zjedzone. Czyli zabijając tego drapieżnika ogółem poprawię los rybek. Czyż to nie akt miłosierdzia?

Co jest zatem złego w łowieniu drapieżnych rybek i ich zjadaniu?

(Chodzi o wędkowanie. Bo wiadomo, że masowe wyławianie drapieżników narusza ekosystem i bardziej szkodzi niż pomaga.)
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-02-27, 23:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Lawenda 
Wyższy Stan Ducha



Wiek: 27
Posty: 826
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-02-28, 06:24   

Spoko, natura jest mądra, ryba jest drapieżna i zjada inne rybki, żeby tych małych rybek nie było za dużo. Człowiek nie powinien ingerować i zaburzać równowagi. Wiem, że łowiąc jedną rybę tej równowagi się nie zaburzy, ale jakby każdy taką jedną złowił... ;)
_________________
"Bo małe bywa wielkie w odpowiednim świetle.
Istnienie zła pozwala dostrzec dobro.
Czarne z białym płynnie się przenika.
Równowaga - oto tajemnica. "
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 42
Posty: 3576
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2012-02-28, 09:38   

takich pytań trudno uniknąć i trudno na nie odpowiadać, bo nigdy nie będzie idealnego podziału na dobre i złe, plus i minus gdzie złe się likwiduje i po sprawie. Skoro drapieżna rybka czemu nie wilk? ( na Podhalu jest ich całkiem sporo, "uratowalibyśmy" mnóstwo zwierząt). Tygrys? Tych jest mało, ale gdyby było więcej czemu nie? Znów sporo "uratowanych"
A tak pół żartem pół serio posiłkując się logiką matematyczną. Załóżmy, że istnieje jakiś punisher, który likwiduje wszystkie te zwierzęta, które zabijają więcej, niż jedno zwierzę. Czy w takim razie nie powinien w pewnym momencie strzelić sobie łeb? ;)
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6756
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2012-02-28, 09:49   

Tomasz Makrela napisał/a:
Co się stanie, jeślibym zabił taką drapieżna rybkę? Owszem - skróciłbym jej życie. Ale zarazem wydłużył życie mnóstwa rybek, które nie zostaną przez tego drapieżnika zjedzone. Czyli zabijając tego drapieżnika ogółem poprawię los rybek. Czyż to nie akt miłosierdzia?


Przyzwolenie moralne na zabicie jednej drapieżnej ryby skutkowałoby ostatecznie przyzwoleniem moralnym na zabicie kolejnej takiej ryby, aż w końcu mielibyśmy do czynienia z dwoma możliwościami:

a/ całkowite wyginięcie populacji drapieżnej ryby, naruszenie równowagi w ekosystemie i prawdopodobnie zajęcie przez człowieka miejsca drapieżnej ryby

b/ ustalenie wędkarskich uregulowań, które utrzymywałyby populację na takim poziomie, by nie zagrozić wyginięciu tej ryby - i tym samym mielibyśmy przypadek moralnej schizofrenii, z jednej strony ratującej "biedne rybki", z drugiej strony pozwalającej żyć "złej drapieżnej rybie" i tym samym stwierdzającej, że życie drapieżnej ryby ma sens... A skoro ma sens to czemu ją zabijać?


W dzisiejszych czasach drugi przypadek dotyczy mordowania legalnego, pierwszy przypadek kłusownictwa.
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-03-02, 20:23   

Zgrabna (choć równie niemerytoryczna), wegańska odpowiedź na hitlerowską zaczepkę.

- Hitler był wegetarianinem!
- No, czyli jadł jajka i pił mleko. Tak jak ty wyzyskiwał zwierzęta i wspierał ich zabijanie. Faszysto!
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-04-04, 02:22   

Myślę nad alternatywnym sposobem zbicia znanego i lubianego: Gdyby nie mięsożercy, to krufki w ogóle by się nie urodziły!!!

Zwykle odpowiadamy, że lepiej się nie urodzić, niż żyć w gównianych warunkach, a jeśli chodzi o zwierzaczki żyjące przyzwoicie, to i tak nie wolno ich zabijać, bo jeśli fakt powołania kogoś do życia miałby dawać prawo do zabicia tego kogoś, to nie powinno się przeszkadzać ojcu biorącemu syna na muszkę rewolweru. Te argumenty mają swoją moc, ale myślę, że da się rozegrać sprawę bardziej soczyście.

No i wymyśliłem jeszcze parę kontrargumentów.
Po pierwsze zatem: ten argument nie stosuje się do ryb wyławianych masowo z mórz, a mimo to wpierdzielasz je ze smakiem - co?
Po drugie: owszem, krufki by się nie urodziły, gdyby nie dobrotliwi kiełbasożercy - ale co by się urodziło zamiast nich? Ile tysięcy zwierząt urodziłoby się, gdyby nie wycinanie lasów pod pastwiska? Wycinamy hektar lasu, by mogło się tutaj paść paręset krówek, ale wskutek tego ograniczamy liczbę zwierząt leśnych. (Z pewnością w lesie żyje więcej ptaków, zajęcy czy innych myszy niż na pastwisku okupowanym przez krowy.) Zapewne na jedną krówkę przypada strata parudziesięciu zwierzaków, które urodziłyby się w tym miejscu, gdyby nie wycięcie lasu. Jeśli zatem uważamy, że dobrze jest dla zwierząt istnieć (co zakłada dyskutowany argument) - to z pewnością lepiej nie tworzyć nowych pastwisk, bo dzięki temu zaistnieje więcej zwierząt.
Po trzecie podobnież: ile zwierząt ginie na skutek globalnego ocieplenia powiększanego przez hodowlę zwierząt i ile ginie wskutek zanieczyszczeń rzek bydlęcym łajnem? Ile myszy polnych ginie w toku zbiorów przeznaczonych na ogromne ilości paszy dla świń, bo jak wiemy, aby wyprodukować kilogram mięsa, muszą one wpieprzyć aż 10 kilogramów roślin? Ile lasów trzeba było wyciąć, aby uzyskać potężne areały, mogące urodzić pokarm dla milionów zwierząt hodowlanych - i ile przez to nie zaistniało zwierząt?

Widzimy więc, że choć tworzymy pewną ilość szczęśliwych zwierząt, to prawdopodobnie jeszcze więcej uśmiercamy lub nie pozwalamy im zaistnieć. A skoro leży nam na sercu istnienie dużej liczby szczęśliwych zwierząt, to wychodzi nam, że jednak mimo wszystko najlepiej być weganinem.

Słabością moich kontrargumentów jest to, że nie stosują się do kur biegających po obejściu i zakładają, że dziko żyjące zwierzęta mają przyjemne życie, co wcale nie jest takie oczywiste. Mimo wszystko wydaje mi się, że replika na ten kretyński argument wygląda powabniej, kiedy się do niej doda również moje propozycje.

Jeśli ktoś chce rozbudować moje kontrargumenty, to zapraszam. W jaki jeszcze sposób hodowla zwierząt ogranicza liczbę szczęśliwych istot? Może przez to - to już propozycja Singera - że marnowanie żarcia na paszę zamiast dawania go bezpośrednio ludziom powoduje, że mniej ludzi może żyć na Ziemi?
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-04-04, 02:40, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Naziyah 
Ostoja Wiedzy


Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Posty: 457
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-04-04, 11:23   

nie rozwinę powyższego posta, tylko wrzucę krótki argument z zeszłego tygodnia:

ale mięso zawiera potrzebne węglowodany!
:megapolew:
_________________
Po 5 latach - podejscie do weganizmu #2!
 
 
Rozum 
Mały Veg


Posty: 6
Wysłany: 2012-04-04, 11:39   

W zasadzie odnosząc się do naszej fizjologii to jesteśmy znakomicie przystosowani do tego by jeść mięso i wyjątkowo kiepsko - by jadać np. zboża. Mięso w diecie naszych przodków obecne jest od milionów lat, zboża - zaledwie od kilku tysięcy (około 10). Fakt ten wpłynął na nasze przystosowania do odżywiania się określonego rodzaju pokarmami. Wegetarianizm choć ma w sobie piękną, etyczną ideę jest trochę wbrew naturze - przynajmniej ludzkiej naturze.

Również jednak etyczne argumenty entuzjastów vege łatwo jest podważyć. Niestety przekonanie niektórych osób, że rezygnacja z mięsa oszczędza cierpienia zwierzętom nie bierze pod uwagę jednego, ważnego aspektu: żeby można było zjeść sobie soję, pszenicę, czy kukurydzę, trzeba najpierw wykarczować las lub zaadaptować inną przestrzeń zamieszkiwaną przez rozmaite zwierzęta co doprowadza do ich śmierci, często głodowej. Utrzymanie takiej przemysłowej uprawy w odpowiednim stanie wymaga permanentnego tępienia tzw. szkodników (czyli ssaków, ptaków, owadów etc), przy użyciu rozmaitych technik które do "etycznych" z pewnością nie należą. Kromka chleba skorpiona olejem rzepakowym nie jest produktem pozbawionym krwi niewinnych zwierząt.
_________________
„Szacunek dla wszelkiego życia” jest hasłem absurdalnym, oznacza bowiem, że mamy szanować prątki gruźlicy i wirusy ospy: jesteśmy jednak żywymi organizmami, nie czystymi duchami, i nie możemy żyć, nie niszcząc innych form życia.
Ostatnio zmieniony przez Rozum 2012-04-04, 11:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group