Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Efekt cieplarniany
Autor Wiadomość
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6755
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2013-02-10, 21:41   

Oj, Tomasz możemy oczywiście trochę się poprzerzucać cyframi.

Cytat:
Około 22 mln zł wydano od połowy października 2012 r. do końca stycznia br. na zimowe utrzymanie dróg krajowych w Małopolsce - poinformowała we wtorek Iwona Mikrut z oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie.


http://www.portalsamorzad...tuje,44518.html

Zima niszczy też lasy...

Cytat:
Olbrzymie straty poniosły Lasy Państwowe. Szef ich katowickiej dyrekcji Kazimierz Szabla ocenił, że wyłamanych zostało co najmniej 700 tys. m sześc. drzew w lasach państwowych i ok. 100 tys. m sześc. w latach prywatnych. Do tego dojdzie ok. 1,5 ha młodników i upraw, które trzeba będzie odtworzyć, bo nie podniosą się, przygniecione obecnie ciężarem tysięcy kilogramów lodu. Straty finansowe Lasy szacują na dziesiątki milionów złotych.



... oraz infrastrukturę energetyczną.

Cytat:
Dotychczasowe koszty usuwania awarii i odbudowy sieci na Śląsku i w Małopolsce prezes Enionu ocenił na około 12-15 mln zł; zaznaczył jednak, że nie są to szacunki ostateczne.


http://biznes.newsweek.pl...,52636,1,1.html


No i oczywiście co roku ginie z wychłodzenia kilkadziesiąt osób...

Cytat:
Od początku lutego z powodu wychłodzenia zmarło już 67 osób. Od początku roku, zima pochłonęła niemal 100 ofiar. Tylko w ciągu ostatniej doby w Polsce zamarzło sześć osób.


http://tvnmeteo.tvn24.pl/...86,1,1,0,0.html


Nie chodzi chyba jednak o przerzucanie się takimi danymi, czyż nie? I proszę podchodzić do sprawy mniej emocjonalnie (czyt. chujem na klawiaturze nie wywijać).
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2013-02-10, 22:01   

taffit napisał/a:
Oj, Tomasz możemy oczywiście trochę się poprzerzucać cyframi.


Ale po co?
Ja nie twierdziłem, że zima nas nic nie kosztuje albo że wichury kosztują nas więcej. Napisałem wprost, że "być może korzyści przeważają szkody". Nie znam się.
Odniosłem się do twojego "jakoś sobie radzenia". No więc nie, wichury, gradobicia i trąby powietrzne to nie są fenomeny, z którymi można "jakoś sobie radzić". To cholernie niebezpieczne zjawiska, czyniące masakryczną rozpierduchę również w krajach dziesięciokrotnie bogatszych od Polski. Zbywanie groźby powiększenia się zasięgu, siły i częstotliwości takich wydarzeń zdaniem, że "jakoś sobie poradzimy" i inni kraje sobie radzą (jak sobie radzą?! Tak?) wydało mi się strasznie niepoważne, aż się zastanowiłem, czy nie zmówiłeś się na privie z Degonem, żeby mnie trollować.

taffit napisał/a:
I proszę podchodzić do sprawy mniej emocjonalnie


Piszę zupełnie bezemocjonalnie, chyba że zasrywanie kalesonów ze śmiechu też policzymy za emocję.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2013-02-10, 22:03, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6755
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2013-02-11, 10:34   

"jakoś sobie poradzimy"

Sens miało to taki, że człowiek w obliczu potęgi zjawisk naturalnych może jedynie z pokorą pochylić głowę. Trzęsienia ziemi, sztormy, mrozy, wulkany - taka jest specyfika życia na ziemi. Nie zawsze siły natury są nam przychylne. I wszędzie na ziemi są jakieś niedogodności, z którymi człowiek musi się zmierzyć. I nie człowiek jest ich wytwórcą.

I myślę, że nasza planeta niestety z naszych utyskiwań nic sobie nie zrobi. Dalej będzie pokazywać człowiekowi miejsce w szeregu, a człowiek będzie musiał sobie jakoś z tym radzić.
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2876
Wysłany: 2013-02-22, 12:29   

Cześć :sloneczko:

Zgrabnie to ujął Admin - z tym ,że człowiek to taka istota , co chce wszytko sobie podporządkować i będzie prawdopodobnie kombinował w tej kwestii do upadłego.
Od dawna można wpływać na czynniki środowiska aby modyfikować np.: opady deszczu ,śniegu itd.itp.
"Pogoda na życzenie"
http://www.wprost.pl/ar/13736/Pogoda-na-zyczenie/


Sztuczne wywołanie opadów śniegu - Pekin
http://wiadomosci.ekologi...niegu,7463.html
China plans to halt rain for Olympics - "zabiegi pogodowe" w okresie olimpiady 2008 w Pekinie
http://www.latimes.com/ne...1,0,39372.story
Zaklinacze deszczu w akcji - Rosja defilady
http://www.rp.pl/artykul/656038.html


Cena błękitnego nieba
http://www.ekonomia24.pl/...l?print=tak&p=0
Cytat:
Chińskie biuro „modyfikacji pogody” powstało w latach 80. i jest oczywiście największą tego typu instytucją na świecie. Jej infrastruktura pochłonęła 40 mld dol., zatrudnia ok. 50 tys. osób. Chińskie testy nad opanowaniem opadów deszczu miały miejsce już dwa lata temu.


:bye:
 
 
Degon 
Veg przez duże V



Pomógł: 39 razy
Posty: 1497
Skąd: vgvhj
Wysłany: 2013-02-23, 19:49   

 
 
Łysica 
NieVeg


Pomógł: 16 razy
Wiek: 99
Posty: 2523
Skąd: z rury wydechowej
Wysłany: 2013-02-23, 21:32   

Szufla!
Masz może Degon jakieś info o tym że aż tyle kapuchy już poszło na to niby ocieplenie?
To że Al Gore zarobił ponad 50mln dolarów na transakcjach kupna-sprzedaży CO2 to wiem.I jeszcze jedna trochę dziwna sprawa,kraje rozwinięte,posiadające kasę na montowanie różnorakich filtrów itp.itd.nie płacą tyle co kraje rozwijające się i nie mające kasy na montowanie tych różnych filtrów.
A pytanie jest:dlaczego kraje rozwinięte nie płacą za to że 20/30/40/50 lat temu jak truły środowisko będąc w fazie rozwoju?Jakoś nikt o tym teraz nic nie mówi.
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2876
Wysłany: 2013-03-01, 10:58   

Cześć :sloneczko:

Cytat:
"Pogoda na życzenie"
http://www.wprost.pl/ar/13736/Pogoda-na-zyczenie/
Sztuczne wywołanie opadów śniegu - Pekin
http://wiadomosci.ekologi...niegu,7463.html
China plans to halt rain for Olympics - "zabiegi pogodowe" w okresie olimpiady 2008 w Pekinie
http://www.latimes.com/ne...1,0,39372.story
Zaklinacze deszczu w akcji - Rosja defilady
http://www.rp.pl/artykul/656038.html
Cena błękitnego nieba
http://www.ekonomia24.pl/...l?print=tak&p=0

Cicho, huraganie!
http://next.gazeta.pl/nex...huraganie_.html
Cytat:
Już raz, pół wieku temu, Amerykanie próbowali uciszyć huragany. Bez skutku. Ostatnio tak im się dały we znaki, że znów chcą ruszyć na wojnę

Pięć lat temu Bill Gates postanowił bliżej przyjrzeć się zmianom klimatu na Ziemi. Zapragnął pogłębić swoją wiedzę na ten temat. Uznał, że najlepiej będzie zwrócić się do ekspertów. O zaaranżowanie serii spotkań poprosił dwóch badaczy, których nazwiska można często zobaczyć pod artykułami w „Nature”, „Science” i innych czołowych czasopismach naukowych. Pierwszym był David Keith z Uniwersytetu w Calgary w Kanadzie, chemik atmosfery specjalizujący się w badaniach nad gazami cieplarnianymi, drugim - Ken Caldeira z Uniwersytetu Stanforda, geochemik zajmujący się obiegiem pierwiastków, przede wszystkim węgla, w środowisku przyrodniczym.

Obaj uczeni od lat interesują się technologiami schładzania klimatu za pomocą metod geoinżynierii. Choć nie są zwolennikami tego typu radykalnych interwencji, sądzą, że za jakiś czas mogą się one okazać konieczne. Ludzkość bowiem w niewielkim stopniu dba o redukcję emisji gazów cieplarnianych, czego najnowszym potwierdzeniem są dane opublikowane na początku grudnia w czasopiśmie „Nature Climate Change”. Według nich w 2010 roku w powietrze powędrowało 10 miliardów ton węgla pochodzącego ze spalania paliw kopalnych. W ciągu dwóch dekad zwiększyliśmy tę emisję o połowę. W efekcie koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze jest najwyższa od co najmniej miliona lat. Za parę lat przekroczy poziom 400 ppm.

Część ludzi nie widzi powodu do niepokoju. Sądzą, że gazy cieplarniane nie zagrażają klimatowi, ponieważ podlega on głównie wpływowi Słońca i rządzi się własnym rytmem ochłodzeń i ociepleń. Wiele badań mówi jednak co innego - dwutlenek węgla ze źródeł antropogenicznych nasila efekt cieplarniany, co przekłada się na wzrosty temperatur. Istnieje zatem dość spore prawdopodobieństwo, że w przyszłości mogą się sprawdzić czarne scenariusze, a wtedy, chcąc nie chcąc, trzeba będzie interweniować. Keith i Caldeira nazywają tę niechcianą, ale możliwą ingerencję klimatycznym pogotowiem ratunkowym. - Nikt nie lubi go wzywać, ale czasem nie ma innego wyjścia - mówi drugi badacz.

Kiedy jest się Gatesem, można sobie zafundować prywatne lekcje u najlepszych. Keith i Caldeira, którzy stali się wpływowymi doradcami miliardera filantropa, przygotowali dla niego około tuzina seminariów z klimatologami, geofizykami, ekonomistami i ekspertami od energii. Były to wielogodzinne spotkania wypełnione dyskusją. Gates przychodził na każde przygotowany, zwykle po lekturze kilku podręczników. Nie chodziło tylko o zaspokojenie ciekawości. Właściciel Microsoftu, tak jak jego klimatyczni mentorzy, jest zdania, że globalne ocieplenie stanowi zagrożenie dla planety. Próbuje namówić Kongres do postawienia na czyste źródła energii. Stworzył grupę nacisku z innymi liderami biznesu, takimi jak Jeffrey Immelt, szef General Electric. Na razie jednak ta koalicja zdziałała niewiele.

Dlatego Gates zdecydował sięfinansować badania nad technologiami geoinżynieryjnymi.
Caldeira i Keith dostali od jego fundacji 4,6 miliona dolarów. Mają szukać innowacyjnych, bezpiecznych dla środowiska sposobów usuwania nadmiaru dwutlenku węgla z atmosfery oraz opracować metody łagodzenia ekstremów pogodowych towarzyszących zmianie klimatu, takich jak na przykład cyklony tropikalne zwane w USA huraganami, a w Azji Wschodniej tajfunami. Modele mówią, że w cieplejszym klimacie te potężne wiry nabiorą większego wigoru, ponieważ tropikalne oceany staną się jeszcze bardziej rozgrzane. Badania nad huraganami koordynowała firma Intellectual Ventures w Seattle/Bellevue pod Seattle , założona przez byłych szefów Microsoftu i hojnie finansowana także przez Gatesa. W wyniku współpracy kilku grup narodził się antyhuraganowy patent, którego pierwsze testy mają zostać przeprowadzone w nadchodzącym roku na Hawajach.

Idea jest prosta. Polega na schładzaniu rozgrzanej powierzchni oceanu wodą znajdującą się na większej głębokości, gdzie temperatury są znacznie niższe. Ocean przypomina bowiem tort podzielony na wyraźnie wyodrębnione warstwy, które różnią się temperaturą i zasoleniem. Z tego powodu mają odmienną gęstość i prawie nie mieszają się ze sobą. Każda żyje własnym życiem. Wodzie o określonej gęstości trudno tak po prostu przepłynąć z jednego piętra na drugie; może się przemieszczać tylko w poziomie. Pomysł, który narodził się w Intellectual Ventures, sprowadza się do wymuszania pionowej wędrówki wody.

W jaki sposób? Dzięki zastosowaniu swobodnie unoszących się na powierzchni wody kręgów o średnicy od 10 do nawet 100 m. Do każdego podczepiona byłaby rura sięgająca do głębokości około 200 m. Fale wlewałyby wodę do kręgu. Jej poziom znajdowałby się nieco wyżej niż powierzchnia oceanu. To wymusiłoby na niej pionowe przemieszczanie się w dół. Całość przypominałaby wielki syfon, który wysysa ciepłą wodę, by uwolnić ją 200 m niżej. W wyniku zmieszania cieplejszych i chłodniejszych wód temperatura oceanu wokół kręgu zostałaby nieco obniżona. Symulacje komputerowe pokazują, że to może działać.

Patent nazwano zlewem Saltera (ang. Salter sink) od nazwiska głównego twórcy rozwiązania Stephena Saltera, emerytowanego profesora Uniwersytetu Edynburskiego. Salter to sława w dziedzinie pozyskiwania energii morskiej, konstruktor pierwszej na świecie turbiny zamieniającej ruch fal w prąd, a obecnie doradca konsorcjum zamierzającego zbudować na Szetlandach elektrownię falową o mocy 20 MW. Szkocki badacz został zaproszony do współpracy przez Intellectual Ventures. On i Caldeira wykonali większość obliczeń. Badacze podkreślają, że kręgi nie zatrzymają tropikalnego cyklonu. To zbyt potężne zjawisko atmosferyczne. Mogą natomiast trochę osłabić jego moc. Sprawić, że zamiast, na przykład, huraganu kategorii piątej, czyli najsilniejszego, w ląd uderzy wir kategorii trzeciej lub czwartej, czyli znacznie słabszy. Symulacje pokazują, że w tym celu nie trzeba bardzo schładzać oceanu. Wystarczy, jeśli temperatura na jego powierzchni spadnie o 1-2 °C.

Oczywiście, aby uzyskać pożądany efekt, potrzeba nie jednego, ale dziesiątek tysięcy takich urządzeń. Salter, Caldeira i reszta zespołu podkreślają jednak, że ponieważ konstrukcja nie zawiera żadnych elementów ruchomych, a działa wyłącznie dzięki falowaniu oceanu oraz sile grawitacji, powinna być tania w produkcji i łatwa w użyciu. Takie „syfony” można szybko rozkładać i składać. - Mimo wszystko łączny koszt ich zastosowania byłby bardzo wysoki. Wstępnie można go oszacować na ponad miliard dolarów. To jednak wielokrotnie mniej niż wyniosły straty spowodowane przez największe huragany, jakie uderzyły w wybrzeże USA - podkreśla Caldeira.

Wiele pytań dotyczących wynalazku dotyczy kwestii praktycznych. Skuteczność „syfonów” może się okazać znacznie mniejsza, niż pokazują symulacje. Istnieje też ryzyko, że zostaną one zniszczone przez silne prądy podpowierzchniowe obecne w niektórych akwenach. Nic też nie wiadomo o skutkach ubocznych masowego zastosowania zlewów Saltera. Teoretycznie wymieszanie wody mogłoby być korzystne - sprzyjałoby jej natlenieniu i użyźnieniu. Czy jednak nie zaburzyłoby obiegu wody w akwenie? Co stałoby się z ciepłem, któremu nie pozwolono uciec z oceanu? Każda większa ingerencja w środowisko pociąga za sobą lawinę małych zmian, które często wzajemnie się „nakręcają”, układając się w łańcuch sprzężeń zwrotnych. Słowem, aby ocenić wartość pomysłu, trzeba go przetestować i poddać krytycznej ocenie. Jedno i drugie ma nastąpić w przyszłym roku.

Na Hawajach wypróbowana zostanie także inna eksperymentalna metoda mieszania wody w oceanach. Pracuje nad nią mała amerykańska firma o nazwie Atmocean, założona przez naukowców i inżynierów. Ich pomysł to wielka boja unosząca się i opadająca w rytmie fal. Wraz z nią poruszają się w wodzie prostokątne panele podwieszone od spodu na długiej linie. Największe z nich mają metr długości. Kiedy pracują, wyglądają jak wielkie wachlarze.

Urządzenie, któremu dano nazwę WEST, może mieć wielorakie zastosowanie, ale zbudowano je głównie z dwóch powodów - ma wytwarzać tanią energię elektryczną oraz użyźniać oceany. W pierwszym przypadku wprawia w ruch tłoki hydrauliczne, w drugim - popycha ku górze chłodniejszą i bogatszą w związki pokarmowe wodę z dolnych warstw. Dzięki temu w oceanie więcej jest planktonu konsumującego dwutlenek węgla z atmosfery. Naukowcy z Atmocean chcą w ten sposób schładzać planetę. Ostatnio dla swojego perpetuum mobile znaleźli trzecie zastosowanie, czyli osłabianie siły huraganów.

WEST ma przewagę nad zlewem Saltera, ponieważ już istnieje i był testowany w mniejszych wersjach. Największy dotychczas skonstruowany zestaw ma długość 60 m. Do łagodzenia huraganów to jednak za mało, potrzebny byłby co najmniej dwa razy dłuższy. Badacze z Atmocean są już po hipotetycznych obliczeniach. Ich modele pokazują, że gdyby na kilka dni przed zbliżającym się cyklonem na powierzchni około 150-200 km? rozmieścić gęstą sieć ich urządzeń, zdołałyby one obniżyć temperaturę wody na powierzchni o 1 °C. Także i w tym przypadku zbliżające się testy mają pokazać, czy WEST nadałby się do tego celu.

To nie koniec poszukiwań broni antyhuraganowej. Kolejna koncepcja, bardziej mobilna, zakłada zbudowanie armady barek, które za pomocą rur i pomp zasysałyby zimną wodę z głębokości 150-200 m, a następnie rozprowadzały ją na powierzchni oceanu. Jeszcze bardziej śmiała wizja powstała po drugiej stronie Pacyfiku. Japońscy naukowcy obliczyli, że obrona przed silnym tajfunem mogłaby polegać na wysłaniu flotylli około 20 łodzi podwodnych wyposażonych w zestawy rur pompujących w górę około 500 t zimnej wody na minutę. W ciągu godziny taka armada mogłaby schłodzić powierzchnię oceanu o 2 °C, odcinając cyklon tropikalny od źródła energii.

Realizacja wszystkich tych pomysłów wymagałaby zaangażowania funduszy publicznych. Naukowcy z Atmocean wyliczyli, że ich pomysł kosztowałby około półtora miliarda dolarów, czyli mniej więcej tyle co zlewy Saltera. Łodzie podwodne z pewnością nie byłyby tańsze. Mimo to żywa jest idea jeśli nie powstrzymania, to przynajmniej łagodzenia huraganów. To efekt ostatniej fali silnych uderzeń tego żywiołu. W USA sześć spośród dziesięciu najbardziej niszczycielskich w dziejach huraganów pojawiło się w ciągu ostatnich siedmiu lat. Katrina, Wilma, Ike, Charley, Ivan i Rita spowodowały łącznie straty w wysokości blisko 200 miliardów dolarów. - I tak trzeba się jakoś przed nimi zabezpieczać, szczególnie że za parę dekad może być ich więcej. Jedną z opcji jest budowanie umocnień, drugą osłabianie wirów - podkreśla Caldeira, zdając sobie sprawę, że dotychczasowe doświadczenia nie napawają optymizmem.

Dokładnie pół wieku temu, jesienią 1961 roku, samolot wojskowy U.S. Navy wleciał w oko huraganu Esther. Tam opróżnił kanistry z jodkiem srebra. Naukowcy zaliczyli interwencję do udanych. Rok później uruchomiono projekt Stormfury, który jednak zamknięto w połowie lat 70., uznając go za porażkę. Od tego czasu aż do ostatnich lat panowało na ten temat zgodne milczenie. Dziś jednak badacze znają dużo lepiej mechanizm powstawania huraganów, a Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych uruchomił nawet specjalny projekt HURRMIT, którego celem jest sprawdzenie, czy w najbliższej dekadzie udałoby się powrócić do niektórych dawnych pomysłów oraz zastosować nowe.

Jeden z uczestników tego programu, William Cotton z Uniwersytetu Stanu Kolorado, jest zdania, że obecnie naukowcy potrafiliby znacznie precyzyjniej trafiać w czułe punkty tropikalnego wiru - albo schładzając ocean, jak chce Gates, albo też rozsypując w powietrzu - w odpowiednim miejscu, czasie i w odpowiednich dawkach - aerozole, czyli mikroskopijne cząstki stałej materii. - Huragany, choć potężne, są czulsze, niż nam się wydaje. Cyklon Irene, który w tym roku dotarł aż do Nowego Jorku, okazał się słabszy, niż pokazywały modele. Prawdopodobnie dlatego, że nie uwzględniono w nich wpływu tych maleńkich cząstek, które pompujemy do atmosfery w wielkich ilościach. To one mogły go osłabić; nie było potrzeby uruchamiania specjalnego programu - zauważa Cotton.
Andrzej Hołdys jest dziennikarzem naukowym i popularyzatorem nauki. Publikuje m.in w "Wiedzy i Życiu", "Polityce", "Gazecie Wyborczej", "Wprost".


Plany Armii Usa dokładnie sił powietrznych są jasne w tym względzie - całkowita kontrola pogody do 2025 roku - nikt się z tym nie kryje - pytanie czy się uda :D
Weather as a Force Multiplier:Owning the Weather in 2025 - na koniec literatura
http://www.fas.org/spp/mi...c15/v3c15-1.htm
http://csat.au.af.mil/2025/volume3/vol3ch15.pdf.

:bye:
 
 
powsinoga 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1927
Skąd: z dupy
Wysłany: 2013-12-30, 06:49   

Denialiści często biorą jakiś krótki przedział czasowy i na podstawie stałości temperatur w tym okresie stwierdzają, że globalne ocieplenie nie zachodzi. Nie dajmy się tym ogłupić:





Podobne intelektualne szachrajstwo dotyczy krótkoterminowego wzrostu zasięgu arktycznej masy lodowej, mającego dowodzić odwrócenia trendu:





Jakiś czas temu uruchomiono portal rozwiewający najczęstsze mity nt. globalnego ocieplenia, pisany zrozumiałym dla laików językiem i prowadzony pod egidą imponującej rady naukowej, polecam.
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4284
Skąd: Kielce
Wysłany: 2014-01-02, 00:40   

Jednak ciekawostka polega na tym, że ocieplenie w skali globalnej może spowodować ochłodzenie w niektórych poszczególnych krajach; zwłaszcza jeżeli Golfsztrom zniknie, ale na razie niejasno, czy tak się stanie.
 
 
werty
Łamacz Klawiatur


Pomógł: 6 razy
Wiek: 52
Posty: 390
Wysłany: 2014-01-03, 20:03   

o D.M. widac ze zorintowany człowiek jezdeś
powsinoga napisał/a:


Jakiś czas temu uruchomiono portal rozwiewający najczęstsze mity nt. globalnego ocieplenia, pisany zrozumiałym dla laików językiem i prowadzony pod egidą imponującej rady naukowej, polecam.


kochanienki najsłodszy nasz ty TomaszkuMakrelo ale zapomniałes czegoś dodać z tej szacownej stronki
Cytat:
Partner portalu
Portal Naukaoklimacie.pl powstał przy wsparciu European Climate Foundation (Europejskiej Fundacji Klimatycznej).
:lol: :lol: :lol: :megapolew: :megapolew: :megapolew:
cikawe tylko czy ktoś z zacenego grona sie wyłamie i napluje nakuka w rączusie co karmią
 
 
tumor
Łamacz Klawiatur


Pomógł: 3 razy
Posty: 290
Wysłany: 2014-01-03, 20:28   

werty, na "sceptycyzmie" (jak łagodnie nazwiemy tę teorię spiskową) też ktoś zarabia. Sądzisz, że jeśli jest kilka możliwości i na każdej ktoś zarabia, to wszystkie są błędne? Jedynym kryterium prawdy ma być zatem jej ekonomiczna bezużyteczność? :) Ty widzisz, że to nie ma sensu? Głupio pytam :D

Na stronie są informacje nieweryfikowalne (chyba że przez inne informacje nieweryfikowalne), wtedy to kwestia autorytetu i można wątpić. Jednakże autorzy używają też argumentacji udanej przeciw nieudanej, wtedy dla oceny wystarczy nieco rozumu.
Wszelkie argumenty pokroju "ocieplenie już było, zrobiło się samo i znikło" są bezwartościowe logicznie, bo nie wynika z nich nic. (Są logicznie niezależne i od zdania "nie mamy wpływu na klimat" i od zdania "mamy wpływ na klimat", niezależnie od pozornej poprawności nie dowodzą niczego). Systematyczne i spokojne rozkładanie takich bzdurek to jednak pozytyw. :)
 
 
jasminowa 
Veg nad Vegami


Wiek: 29
Posty: 162
Wysłany: 2014-01-03, 20:50   

poza dwutlenkiem węgla i parą wodną jest jeszcze metan, a jego źródłem, i to na gigantyczną skalę, są hodowle bydła (każdy przeżuwacz to fabryka metanu).

Niektórzy zwolennicy efektu cieplarnianego spowodowane udziałem człowieka twierdzą, że klimat tak, zawsze się zmieniał, ale nigdy dotąd tak szybko.
 
 
powsinoga 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1927
Skąd: z dupy
Wysłany: 2014-01-13, 16:21   

tumor napisał/a:
werty, na "sceptycyzmie" (jak łagodnie nazwiemy tę teorię spiskową) też ktoś zarabia


No ba.

Cytat:

Dokładnie 900 mln. Dolarów. Rocznie. Tyle pieniędzy otrzymały w USA organizacje pozarządowe, które angażują się w działania antyklimatyczne, czyli zaprzeczają temu, że za obecne globalne ocieplenie odpowiada człowiek.
Dochody z lat 2003-10 różnych konserwatywnych grup nacisku, instytutów, think tanków - w sumie 7 mld dol. - przeanalizował prof. Robert J. Brulle, socjolog środowiska z Uniwersytetu Drexlera w Filadelfii. Jego praca badawcza na ten temat ukazała się właśnie w magazynie "Climatic Change".

(...)

Kto finansuje działania zaprzeczające istnieniu zmian klimatu?

Tu prof. Brulle znalazł się w kropce. Bo choć korzystając z danych amerykańskich urzędów skarbowych, udało mu się namierzyć 140 fundacji, które w latach 2003-10 przekazały wspomnianym 91 organizacjom w sumie 558 mln dol., to dokładnego pochodzenia aż 75 proc. rozdysponowanych funduszy nie potrafił dociec. Zgodnie z prawem konkretni darczyńcy mogą bowiem pozostać anonimowi.

Wśród fundacji głównym płatnikiem anytklimatycznych organizacji pozarządowych okazują się być Donors Trust i Donors Capital Fund. Przekazały one w sumie 14 proc. wszystkich środków. Z kolei fundacje ExxonMobil i rodziny Kochów do 2007 r. mocno zaangażowane w jawne finansowanie działań zaprzeczających zmianom klimatycznym przekazały w sumie odpowiednio po 1 proc. i 5 proc. środków.


Źródło.
 
 
powsinoga 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1927
Skąd: z dupy
Wysłany: 2014-08-21, 02:50   

Przepyszny lolcontent z gadzinówki KNP. Rzadko tyle bredni i dyletanctwa pomieszkuje w krótkim artykule. Parę końcowych wniosków:

Cytat:
Mówiąc bardziej po ludzku, trzeba po prostu stwierdzić, że u podłoża hipotezy o ludzkich przyczynach ocieplenia globalnego leży najzwyklejsza pycha człowieka, który wyemancypował się od Boga i uznał się za kreatora ziemskiego i kosmicznego porządku. Tak jak filozofowie francuskiego oświecenia wierzyli, że ludzki Rozum (pisany zawsze przez duże „R”) jest zdolny zaprojektować całościowo i wcielić w życie wielką zmianę polityczną i społeczną za pomocą nowej konstytucji i nowych praw, tak teraz człowiek postoświeceniowy wierzy, że rzekomo zawładnąwszy wielkimi procesami politycznymi, społecznymi i ekonomicznymi, jest zdolny do zrozumienia i zmiany klimatu. Dla nowożytnika jest to wyzwanie rzucone niepokonywalnej przyrodzie, w której widzi refleks „pokonanego” Boga, przeciwko któremu w XVIII-XX wieku on i jego przodkowie przeprowadzili gigantyczną rebelię. Po obaleniu Boskiej „tyranii” pozostała jeszcze równie niemożliwa do zniesienia tyrania przyrody, którą tradycyjna kosmogonia łączyła z Bożym prawodawstwem. Skoro nie ma Boga, to nie ma i praw przyrody nadanych przez Niego. Czyli człowiek ma prawo poprawiać, modyfikować klimat. Dziś to tylko walka o 1 czy 2 stopnie Celsjusza, ale to wstęp do świetlanej przyszłości, gdzie człowiek sam sobie zaprojektuje klimat.

Twórcom hipotezy o globalnym ociepleniu nie chodzi tylko o pieniądze, sławę i zaszczyty. To sankiuloci prowadzący rebelię przeciwko Stwórcy i Jego porządkowi.


To wypisuje doktor habilitowany. W oficjalnym szmatławcu partii, która w ostatnich wyborach do europarlamentu zdobyła 7.15 % głosów. A redaktorem naczelnym jest kreacjonista.

Tacy ludzie mogą się dopchać do koryta, a wychowywana na demotywatorach gówniarzeria widzi w nich mężów opatrznościowych.
 
 
powsinoga 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1927
Skąd: z dupy
Wysłany: 2015-03-29, 15:25   

Leciutki czterominutowy filmik edukacyjny.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group