Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jędruś
2010-12-10, 22:15
Beefizm
Autor Wiadomość
anomaly 
Ostoja Wiedzy
TGaP



Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Posty: 477
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-12-12, 18:40   

an napisał/a:
Jak sie ktos chce ograniczyc do wolowiny (czy jakiegos /jakichs gatunków miésa), to niech sobie to robi, ale niech nie przyprawia do tego dziwnej filozofii utylitryzmu wedlug dziwnych wytycznych, jak zrobil to autor tamtego artykulu)


Wszystko, co nie potrafisz zrozumieć (i poprawnie napisać) jest dla ciebie dziwne?
Beefizm pewnie jest lepszy dla zwierząt niż jedzenie wszystkich rodzajów mięs. Podobnie jak strzelenie komuś w palec jest zdecydowanie bardziej miłe dla tego kogoś, niż strzał w głowę, czy w korpus. Rzecz w tym, że i tak od beefizmu zdecydowanie lepszy jest weganizm (I wegetarianizm), który przy obecnym stanie nauki jest jak najbardziej możliwy do przeprowadzenia, tak, by dieta ta była zdrowa, zatem propozycja, by jeść tylko mięso krów jest, podobna, do propozycji, by pozwalać tylko na strzelanie ludziom w palce. Niby jest to lepsze, niż strzelanie gdzie się da, ale czemu właściwie mamy nie zakazać strzelania do ludzi w ogóle*?

Artykuł przeczytałem trochę pobieżnie, ale z tego co widzę, to autor artykułu powołuje się na normy dla hodowli ekologicznej. Jestem ciekaw, czy widział on kiedyś ceny mięsa z hodowli spełniającej te wymogi, czy założył, że to co jest na pierwszej lepszej półce w markecie spełnia te wymogi.
Jeżeli różnica w cenie jest podobna do tej jak między jajkami klatkowymi, a ekologicznymi, to wróci on na wegetarianizm (lub na zwykłą dietę :( ) szybciej, niż zdoła powiedzieć "Utylitaryzm".
A zalety jakie na końcu podaje są po prostu śmieszne i baaaaardzo naciągane.

*Chodzi oczywiście o strzelanie bez ważnego powodu. Np. bo nasze kubki smakowe to lubią.
_________________
Anything you can do I can do better!
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2010-12-12, 20:05   

anomaly napisał/a:
an napisał/a:
Jak sie ktos chce ograniczyc do wolowiny (czy jakiegos /jakichs gatunków miésa), to niech sobie to robi, ale niech nie przyprawia do tego dziwnej filozofii utylitryzmu wedlug dziwnych wytycznych, jak zrobil to autor tamtego artykulu)


Wszystko, co nie potrafisz zrozumieć (i poprawnie napisać) jest dla ciebie dziwne?
Tobie zas sie wydaje, ze rozumiesz, iz czegos nie rozumiem ? ...
Jakbys sobie zadal trud wyciagania wnioskow z tego co napisalam, to zauwazylbys, ze nie neguje samego znaczenia ograniczania spozycia jakichs rodzajow miés, a jedynie wymyslanie dziwnej filozofii i jeszcze twierdzenie, ze jest to lepsze od wegetarianizmu.

Mysl, zanim zaczniesz po kims jezdzic tylko dla zasady.

ps
I poprawnie powinno sie napisac "Wszystko, czego nie potrafisz zrozumiec[...]" czepialski purysto jézykowy.
ps 2
Czy za notoryczne czepianie sie pisowni innych nie powinno byc jakichs konsekwencji? (to raczej pytanie retoryczne, bo juz zwátpilam ... )

[ Dodano: 2010-12-12, 21:42 ]
wypowiedzi na ten temat na empatii http://forum.empatia.pl/v....php?f=8&t=1605
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ostatnio zmieniony przez an 2010-12-12, 20:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Noirac
Pilny Veg


Posty: 20
Wysłany: 2010-12-12, 23:56   

ubot napisał/a:
Zaproponowana skala opiera sie na wieloletnich obserwacjach zycia roznych zwierzat w ich naturalnym i nienaturalnym srodowisku; na lekturze wielu ksiazek i seansach filmow przyrodniczo-dokumentalnych. Wynika ona z przetrawienia tych wszystkich informacji. Nie widze innej metody szacowania poziomu swiadomosci zwierzat niz na podstawie obserwacji, choc oczywiscie zespol ekspertow moglby to zrobic znacznie lepiej ode mnie. Mozna sobie wyobrazic rowniez bardziej systematyczne podejscie, z ustalaniem jednolitych kryteriow, przeprowadzaniem testow i wnikliwa analiza. Jak juz wspomnialem, wcale nie twierdze, ze moja skala jest jedynie sluszna, ale twierdze, ze z pewnoscia jest o niebo lepsza od skali pierwszej z brzegu, losowej, objawionej czy innej wyssanej z palca. Naturalnie jest ona subiektywna, ale bardziej obiektywna niz widzi mi sie. Z pewnoscia wiarygodnosci by jej dodalo, gdybym caly ten dowodowy material, ktory w ciagu lat sie osadzal i integrowal, wyekstrahowal i rozpisal, jednak to nie moj zawod. Przyjmij ja zatem jako moje amatorskie pierwsze przyblizenie.

To właśnie pragnę uczynić, gdy tylko dowiem się na czym polega metoda, którą do niej doszedłeś. Jaką doszedłeś do takiej skali, w której życie jednego człowieka równe jest życiu dziesięciu innych naczelnych, stu innych ssaków, tysiąca ptaków, dziesięciu tysięsy gadów i stu tysięcy płazów? Wyjaśnij mi, proszę, dlaczego nie czterech innych naczelnych albo czterech tysięcy czterystu czterdziestu czterech innych naczelnych? Być może ma ułomność spowodowała, że poprzednio nie dość jasno postawiłem pytanie. Przepraszam. Jeśli możesz, bądź dla mnie wyrozumiały, proszę. Mam nadzieję, że tym razem nie będę musiał się za siebie wstydzić i uzyskam odpowiedź.
[ciach]
Jakub napisał/a:
Dla mnie jest oczywiste że vegan way jest tym sposobem, który pozwala mi spać spokojnie i może (bo od utylitaryzmu nigdy nie uciekniemy całkowicie) wyrządzać trochę mniej cierpienia, niż bez niego (lub z wołowinizmem w tym przypadku).

Podstawowa teza jaką stawia autor jest taka, że promowanie beefizmu pozwalałoby wyrządzać mniej cierpienia niż promowanie wegetarianizmu, gdyż ludzie łatwiej przechodziliby na beefizm niż wegetarianizm.
Ostatnio zmieniony przez Surri 2010-12-13, 21:41, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
ubot
Pilny Veg


Posty: 31
Wysłany: 2010-12-13, 00:39   

Noirac napisał/a:
Wyjaśnij mi, proszę, dlaczego nie czterech innych naczelnych albo czterech tysięcy czterystu czterdziestu czterech innych naczelnych? Być może ma ułomność spowodowała, że poprzednio nie dość jasno postawiłem pytanie. Przepraszam. Jeśli możesz, bądź dla mnie wyrozumiały, proszę. Mam nadzieję, że tym razem nie będę musiał się za siebie wstydzić i uzyskam odpowiedź.

To proste jak jelita, bo szacunki sa zgrubne jak skora nosorozca. Jesli ktos Cie zapyta jaka bys chcial miec fujarke, a ty mu powiesz ze 20cm, to co mu powiesz, jesli Cie zapyta czemu nie 20.323? Moze byc 20.323, byle nie 12. Po prostu trzeba cos przyjac, a w warunkach takiej niewiedzy i niepewnosci, lepiej jest przyjac funkcje prostsza niz bardziej skomplikowana. Dlatego w wykladnikach nie ma 1.26, 2.093 ani 3.6594, a w podstawie nie ma 8.592, bo to by bylo bez sensu. O tym mowil juz Occam. A czemu nie 5 albo 4? To kwestia agregacji ocen ekspertow. Ja proponuje 10, jesli Ty zaproponujesz 5 to swietnie, nie bede sie sprzeczal, An zaproponuje 15 i znowu bedzie fajnie. Ostatecznie usiadziemy i pogadamy o naszych obserwacjach etologicznych, albo nawet napiszemy ksiazke. Podstawa i wykladniki to kwestia sporna, a nawet sama wykladniczosc tez. Bezsporne jest dla mnie natomiast, ze trzeba jakas skale przyjac.
 
 
Noirac
Pilny Veg


Posty: 20
Wysłany: 2010-12-13, 01:36   

ubot napisał/a:
To proste jak jelita, bo szacunki sa zgrubne jak skora nosorozca. Jesli ktos Cie zapyta jaka bys chcial miec fujarke, a ty mu powiesz ze 20cm, to co mu powiesz, jesli Cie zapyta czemu nie 20.323? Moze byc 20.323, byle nie 12. Po prostu trzeba cos przyjac, a w warunkach takiej niewiedzy i niepewnosci, lepiej jest przyjac funkcje prostsza niz bardziej skomplikowana. Dlatego w wykladnikach nie ma 1.26, 2.093 ani 3.6594, a w podstawie nie ma 8.592, bo to by bylo bez sensu. O tym mowil juz Occam.

Ponownie mój błąd. Gdybym tylko był w stanie przewidzieć, że możesz w ten sposób potraktować pytanie, spytałbym dlaczego nie stu innych naczelnych albo stu tysięcy innych naczelnych.
ubot napisał/a:
A czemu nie 5 albo 4? To kwestia agregacji ocen ekspertow. Ja proponuje 10, jesli Ty zaproponujesz 5 to swietnie, nie bede sie sprzeczal, An zaproponuje 15 i znowu bedzie fajnie.

No ale zaraz - z jednej strony zaproponowana przez Ciebie skala
ubot napisał/a:
opiera sie na wieloletnich obserwacjach zycia roznych zwierzat w ich naturalnym i nienaturalnym srodowisku; na lekturze wielu ksiazek i seansach filmow przyrodniczo-dokumentalnych. Wynika ona z przetrawienia tych wszystkich informacji. (...) Jak juz wspomnialem, wcale nie twierdze, ze moja skala jest jedynie sluszna, ale twierdze, ze z pewnoscia jest o niebo lepsza od skali pierwszej z brzegu, losowej, objawionej czy innej wyssanej z palca. Naturalnie jest ona subiektywna, ale bardziej obiektywna niz widzi mi sie.

, a z drugiej ja zaproponuję dowolną inną i An zaproponuje dowolną inną i nie będziesz się sprzeczał i będzie fajnie? Muszę Cię jakoś źle rozumieć, bo z powyższego wynika, że Twoje wieloletnie obserwacje, lektura wielu książek, seanse filmów przyrodniczo-dokumentalnych, przetwarzanie tych wszystkich informacji, skala o niebo lepsza od skali pierwszej z brzegu, losowej, objawionej czy innej wyssanej z palca, bardziej obiektywna niz widzimisię są tyle samo warte co dowolna liczba podana przez An lub przeze mnie.
ubot napisał/a:
Ostatecznie usiadziemy i pogadamy o naszych obserwacjach etologicznych, albo nawet napiszemy ksiazke.

Ja tam się od pisania o takich rzeczach wstrzymam. Za to z chęcią poczytam co do napisania o nich mają inni, sensownego.
ubot napisał/a:
Podstawa i wykladniki to kwestia sporna, a nawet sama wykladniczosc tez.

Na pewno. Dlatego, by choć pomarzyć o prowadzeniu z Tobą sporu, chciałbym dowiedzieć się na jakiej konkretnie podstawie twierdzisz, że jeden człowiek ma większe prawo do życia niż dziewięćdziesiąt dziewięć kotów, że jeden człowiek ma mniejsze prawo do życia niż sto jeden kotów, dlaczego jeden człowiek nie ma mieć mniejszego prawa do życia niż dwa koty, dlaczego jeden człowiek nie ma mieć większego prawa do życia niż milion kotów? Wyjaśnij mi, proszę, bo w dalszym ciągu, pomimo czasu, który mi poświęcasz, nadal nie jestem w stanie pojąć, jaką metodą przekładasz te wieloletnie obserwacje, lekturę wielu książek, seanse filmów przyrodniczo-dokumentalnych i przetwarzanie tych wszystkich informacji na podane przez Ciebie liczby? Robią na mnie wrażenie ludzie na tyle mądrzy, że będący w stanie ważyć w ten sposób życia i chciałbym posiąść choć cząstkę tej mądrości, która ważenie takie umożliwia.
ubot napisał/a:
Bezsporne jest dla mnie natomiast, ze trzeba jakas skale przyjac.

W rzeczy samej, wszak przyznanie się do niewiedzy jest cechą słabych.
Ostatnio zmieniony przez Noirac 2010-12-13, 01:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
ubot
Pilny Veg


Posty: 31
Wysłany: 2010-12-13, 11:20   

No coz, skoro jak dotad nie zrozumiales, to pewnie juz nigdy nie zrozumiesz. Musisz sie z tym pogodzic, hahaha!
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6755
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2010-12-13, 20:00   

Autor chyba jednak nie ma pojęcia o produkcji tzw. "żywności" czyli mięsa. Na początek poleciłbym mu np. film "Food inc".

Ludzie nie spożywają 65 kg najlepszej jakości mięsa, tylko mięsa produkowanego fabrycznie.

Z jego obliczeń wynika mniej więcej, że na beefiźmie spożylibyśmy jednego woła na jakieś 6 lat. Czyli na 3 lata pół woła. Przyjmijmy, że długość życia woła w hodowli to właśnie te 3 lata (w rzeczywistości 2,5 lat).

Przyjmując 40 mln jako liczbę, polskiej ludności, wychodzi, iż potrzebowalibyśmy mieć pod ręką jakieś 20 mln woła.

Niczego sobie sumka. Teraz dajmy tej sumce urodzajne łąki i pastwiska, troskę hodowców i humanitarny ubój.

Możliwe? Raczej nie. Ale przyjmijmy, że jakoś zasialibyśmy te łąki, wyburzyli trochę dróg i wycięli lasów. Czy pomysł dalej jest realny? Nie, bo chcemy produktu taniego, a produkt z linijki wyżej tani nie będzie.

Rynek to nie taka prosta filozofia i kilka obliczeń.

Autor zobaczył kilka krówek na łące i wymyślił sobie, że to wiodąca tendencja. Jeżeli ja bym zobaczył kilka razy kurki radośnie czekające by wskoczyć do rosołu i na tej podstawie oparł filozoficzny wywód w obronie KFC, prawdopodobnie byłbym na ciężkim kacu.

Wegetarianizm to nie tylko etyka pana Singera. Dla wielu wegetarian "trwanie życia" zwierzęcia również jest ważne. Przerzucanie się liczbami jest tu nie na miejscu podobnie jak twierdzenie, że lepiej zabić 12 wołów niż 2450 kurczaków. A może wyzbywszy się szowinizmu gatunkowego rozpatrzymy czy lepiej zabić jednego człowieka czy 25 kurczaków?
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
ubot
Pilny Veg


Posty: 31
Wysłany: 2010-12-13, 20:36   

No wlasnie, a kto wie gdzie szukac info o tym jaki % miesa wolowego i innego pochodzi z jakiego rodzaju ferm, w Polsce i Europie a moze nawet i globalnie? Mieso powinno byc znakowane tak samo jak jajka, tego powinni sie zdecydowanie domagac beefisci.

++ Czemu zaraz przerzucanie, liczby nie klamia. Rozpatrywanie wartosci czlowieka wzgledem zwierzat to moje male hobby i opracowana przeze mnie w pocie czola skala wlasnie temu ma sluzyc, wiec ja juz jestem do przodu jesli chodzi o kalkulacje kurczak a czlowiek. Z moich obliczen wynika, ze na takiej lace jak z zadania 1. jeden czlowiek jest wart 1000 kurczakow (doroslych).

PS. Trwanie zycia zwierzecia jest jak najbardziej uwzglednione w rachunku szczescia, o ile odrzucimy argument z zastepowalnosci.
Ostatnio zmieniony przez ubot 2010-12-13, 20:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2010-12-13, 21:08   

taffit napisał/a:
Wegetarianizm to nie tylko etyka pana Singera. Dla wielu wegetarian "trwanie życia" zwierzęcia również jest ważne. Przerzucanie się liczbami jest tu nie na miejscu podobnie jak twierdzenie, że lepiej zabić 12 wołów niż 2450 kurczaków. A może wyzbywszy się szowinizmu gatunkowego rozpatrzymy czy lepiej zabić jednego człowieka czy 25 kurczaków?

O tym wlasnie mowilam i w tym kierunku chcialam przyciágnac dyskusjé.
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
 
Noirac
Pilny Veg


Posty: 20
Wysłany: 2010-12-13, 21:15   

taffit napisał/a:
Przyjmując 40 mln jako liczbę, polskiej ludności, wychodzi, iż potrzebowalibyśmy mieć pod ręką jakieś 20 mln woła.

Autor nigdzie nie stawia tezy, że cała Polska nagle przejdzie na beefizm, tylko, że promowanie go przynosiłoby zwierzętom mniej bólu niż promowanie wegetarianizmu.
taffit napisał/a:
Wegetarianizm to nie tylko etyka pana Singera.

Gwoli ścisłości, Peter Singer beefizmu nie promuje, tylko wegetarianizm i weganizm.
ubot napisał/a:
No coz, skoro jak dotad nie zrozumiales, to pewnie juz nigdy nie zrozumiesz. Musisz sie z tym pogodzic, hahaha!

ubot napisał/a:
++ Czemu zaraz przerzucanie, liczby nie klamia. Rozpatrywanie wartosci czlowieka wzgledem zwierzat to moje male hobby i opracowana przeze mnie w pocie czola skala wlasnie temu ma sluzyc, wiec ja juz jestem do przodu jesli chodzi o kalkulacje kurczak a czlowiek. Z moich obliczen wynika, ze na takiej lace jak z zadania 1. jeden czlowiek jest wart 1000 kurczakow (doroslych).

To w końcu ta metoda obliczeń może zostać zobaczona przez kogoś innego niż Ty, czy tak jak napisałeś, jeżeli dotąd się jej nie zobaczywszy nie zrozumiało, to pewnie się już nie zrozumie i należy się z tym pogodzić? Być może Ty jesteś na jakimś wyższym poziomie świadomości, nie wiem jak inni, ale ja przyznam się, że nie umiem zrozumieć jakchś obliczeń bez zobaczenia ich. Proszę, drogie liczby, skoro nie kłamiecie, nakłońcie Waszego pana, ubota, żeby Was ujawnił.
Ostatnio zmieniony przez Noirac 2010-12-13, 21:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 42
Posty: 3576
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2010-12-13, 21:28   

Noirac napisał/a:
Autor nigdzie nie stawia tezy, że cała Polska nagle przejdzie na beefizm, tylko, że promowanie go przynosiłoby zwierzętom mniej bólu niż promowanie wegetarianizmu.


Ale rzecz w tym, że to utopia. Zakładam, że są 3 grupy ludzi: mięsożercy zadeklarowani, którzy nie mają żadnych wątpliwości i akceptują zabijanie zwierząt. Ci na beefizm nie przejdą, bo ogranicza on ich możliwośc doznawania przyjemności smakowych.
Wegetarianie, którzy z oczywistych względów też beefistami nie zostaną. I wreszcie grupa trzecia: wątpiący, albo mający dylematy moralne, ale słabą psychikę, żeby przejść na wegetarianizm. Tylko do nich tak naprawdę beefizm mógłby trafić. Czy to jednak aż tak bardzo liczna grupa? Myślę, że śladowa. Jeśli komuś jedzenie mięsa naprawdę przeszkadza zostaje wegetarianinem, nawet, jakma słabą psychę.
Więc beefizm nie ma żadnego licznego targetu.

A co do skali proponują taką:

1 zarejestrowany ( sporadycznie piszący) użytkownik = 10 przeglądających forum
1 regularnie piszący = 10 zarejestrowanych użytkowników sporadycznie piszących
1 junior admin = 10 regularnie piszących
1 admin = 10 junior admin
;) :)
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6755
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2010-12-13, 22:11   

Cytat:
Autor nigdzie nie stawia tezy, że cała Polska nagle przejdzie na beefizm, tylko, że promowanie go przynosiłoby zwierzętom mniej bólu niż promowanie wegetarianizmu.


Wegetarianizm to eliminacja całkowita mięsa, więc jakim sposobem beefizm miałby być lepszy? Tequilla ładnie wypunktował czemu beefizm nie jest dobrą alternatywą dla wege.

Wg mnie teza niesłuszna. Więcej korzyści już przynoszą zabiegi na rzecz humanitarnej hodowli czy nawet zwykłe ograniczenie ilości zjadanego mięsa. Beefizm to filozoficzna papka bez ekonomicznych podstaw.

Cytat:
Gwoli ścisłości, Peter Singer beefizmu nie promuje, tylko wegetarianizm i weganizm.


Beefizm na Singerze się opiera, stąd moja wypowiedź.
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Noirac
Pilny Veg


Posty: 20
Wysłany: 2010-12-13, 22:57   

taffit napisał/a:
Wegetarianizm to eliminacja całkowita mięsa, więc jakim sposobem beefizm miałby być lepszy?

W taki sposób, że zdaniem autora więcej osób przechodziłoby na beefizm niż na wegetarianizm i co za tym idzie promowanie beefizmu przynosiłoby większe zmniejszanie cierpienia zwierząt.
Tequilla napisał/a:
I wreszcie grupa trzecia: wątpiący, albo mający dylematy moralne, ale słabą psychikę, żeby przejść na wegetarianizm. Tylko do nich tak naprawdę beefizm mógłby trafić. Czy to jednak aż tak bardzo liczna grupa? Myślę, że śladowa. Jeśli komuś jedzenie mięsa naprawdę przeszkadza zostaje wegetarianinem, nawet, jakma słabą psychę.
Więc beefizm nie ma żadnego licznego targetu.

Pytanie, czy w ogóle promowanie beefizmu trafiałoby do ludzi statystycznie bardziej niż promowanie wegetarianizmu - czy grupa, do której beefizm by trafił, byłaby liczniejsza od grupy, do której by nie trafił, a do której mógłby trafić wegetarianizm.
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 42
Posty: 3576
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2010-12-14, 00:30   

Noirac napisał/a:
Pytanie, czy w ogóle promowanie beefizmu trafiałoby do ludzi statystycznie bardziej niż promowanie wegetarianizmu - czy grupa, do której beefizm by trafił, byłaby liczniejsza od grupy, do której by nie trafił, a do której mógłby trafić wegetarianizm.


A na to trudno odpowiedzieć. Wydaje mi się, że wegetarianizm ma silniejsze racje - beefizm zdaje się być jakimś półśrodkiem, coś, jak proponowanie poganom zostanie półchrześcijanami ( moga sobie wybrać jedną z trzech osób z trójcy świętej na przykład) i na dłuższą metę korzyści, które niby promuje stają się rozmyte ( no bo skoro niby jemy krowy, to może od czasu do czasu jednak kurczaczka?), gdy tymczasem w wegetarianiźmie granica jest postawiona ostro ( nie zabijać żadnych zwierząt ), ale za nic nie podejmuję się tego ubierać w liczby, czy jakiekolwiek statystyki.

edit: to chyba trochę kwestia ludzkiej psychiki. Jak z paleniem, czy piciem. Nie da się, będąc alkoholikiem zostać okazyjnym konsumentem alkoholu, trzeba od razu zostać abstynentem. Podobnie z paleniem. Podobnie chyba też z jedzeniem mięsa :)
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

Ostatnio zmieniony przez Tequilla 2010-12-14, 00:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2876
Wysłany: 2010-12-14, 10:07   wołowinizm "elit"

WITAM :sloneczko:

Czy Krzysztof Saja promuje też wołowinizm dla "elit", których często spasione podgardla i kałduny łakną nowych wyrafinowanych "wrażeń" ?

"Najdroższa wołowina świata"
http://www.niam.pl/artyku...wolowina_swiata
"Wagyu (rasa krów)"
http://www.niam.pl/produk...wagyu_rasa_krow

Cytat:

Najdroższa wołowina na świecie pochodzi z mięsa krów rasy Wagyu, hodowanych w okolicach japońskiego miasta Kobe. Mięso to, gdy surowe, wygląda jak oszronione z powodu intensywnej, równomiernej marmurkowatości. Podczas gotowania, tłuszcz ten rozpuszcza się delikatnie, dając nieporównywalną z niczym głębię smaku. Ale nie sama tylko kwestia podniebienia jest przyczyną astronomicznych cen kobańskiej wołowiny, której kilogram kosztuje około czterystu funtów brytyjskich.

Krowy Wagyu karmione są paszą składającą się między innymi ze zbóż, ziemniaków, ryżu i roślin strączkowych - wszystkie składniki pochodzić muszą z ekologicznych upraw, gdzie nie wykorzystuje się pestycydów. Poza tym, bydłu podaje się codziennie starannie skomponowaną mieszankę witaminową, a także... piwo, w celu zaostrzenia krowiego apetytu.

Nie kończy się na tym jednak ten niezwykły chów. Każdego dnia zwierzęta są masowane w specyficzny sposób. Otóż bierze się do ust haust sake, a następnie wypluwa na krowę, starając się rozpylić płyn na jak największej powierzchni. Następnie specjalną rękawicą lub ściereczką z trawy masuje się delikatnie skórę zwierzęcia. Robi się to po to, aby na mięsie odłożyła się cienka, równomierna warstwa tłuszczu i powstała wyżej wspomniana charakterystyczna marmurkowatość. Początkowo, w Japonii hodowla prowadzona była przeważnie w bardzo małych gospodarstwach, w których krowy nie miały wystarczająco dużo miejsca do swobodnego ruchu. Masaż miał je rozluźnić i sprawić, by mięso było delikatniejsze. W przypadku kobańskiego bydła w ogóle bardzo dużą uwagę zwraca się na to, aby zwierzęta były zrelaksowane. Niektórzy hodowcy puszczają im nawet muzykę klasyczną. Oczywiście, również ubój odbywa się w jak najbardziej humanitarnych warunkach, aby krowy nie były zestresowane aż do końca. Zabija się tylko te osobniki, które pozostają w stanie dziewiczym, aby mięso było "czyste".

Bydło Wagyu jest hodowane również poza granicami Japonii, głównie w Stanach Zjednoczonych i Australii (w przypadku Europy, wspomnieć można Belgię). Jeśli zachowana zostaje czystość rasy, a także wszystkie standardy hodowli, to mięso można nazwać wołowiną Kobe, jednak najwyższe ceny osiąga to pochodzące z japońskiej prefektury Hy?go. Spowodowane jest to nie tylko faktem oryginalnego pochodzenia, ale również wysokimi kosztami utrzymania hodowli. W Japonii są one niemałe i w dodatku rosną ze względu na to, że bydło Wagyu przed ubojem żyje dłużej niż przeciętna krowa. Po to, aby osiągnąć jak największą ilość cennego tłuszczu, który sprawia, że mięso pod nożem rozpływa się niemal jak masło. I choć jest bardzo kaloryczne, zawiera stosunkowo niewiele cholesterolu, a także o wiele więcej kwasów omega 3 i omega 6, niż zwykła wołowina.

Mięsa Kobe w zasadzie w ogóle nie należy traktować jak zwykłej wołowiny przeznaczonej na steki. W kuchni należy spojrzeć na nie raczej jak na rzadkiego tuńczyka czy foie gras. Nieumiejętnie przygotowane (kto poważyłby się na takie marnotrawstwo?!) może okazać się mdłe w smaku, dlatego lepiej nie zabierać się za przyrządzanie go samemu. Można wówczas skończyć, plując sobie w brodę i zadając pytanie: "wydałem tyle pieniędzy na TO?". Jeśli ktoś jednak uważa się za dostatecznie wykwalifikowanego kuchmistrza, niech pamięta, że kobańska wołowina lubi potraktowanie wysoką temperaturą. Aby jednak nie nazbyt długo, w przeciwnym razie wytopi się zeń wspaniały tłuszcz nadający potrawie delikatną, aksamitną konsystencję i niepowtarzalny smak. Najlepiej zaś wybrać się do lokalu, gdzie przyrządzeniem kobańskiej wołowiny zajmuje się profesjonalista. Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę i środki po temu, by na stek wydać około dwustu złotych.


Czy Krzysztof Saja zamierza promować też plucie sake na krowy i masowanie wołowych ciał a może sam spróbuje ? - przy okazji masując co nieco innego niż skórę .


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime