Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Bieganie- co jeść przed treningiem?
Autor Wiadomość
dulo
świerzak

Posty: 1
  Wysłany: 2012-06-16, 14:33   Bieganie- co jeść przed treningiem?

Witam wszystkich! :)
Czy znajdę tu zapaleńców porannego biegania?
Może dacie jakieś rady odnośnie posiłku przed treningiem? Głównie zależy mi na wysmukleniu sylwetki, strata wagi max. 3-4kg. Biegam od pół roku 3 razy w tygodniu po 5,5 km (0,6-0,7 HRmax) Przez ten czas niestety nie znalazłam swojego "idealnego śniadania" przed wysiłkiem.
Gdy jem owsiankę jestem ociężała i muszę odczekać nawet 3 h żeby zacząć biegać.
Gdy zjem 4 kanapki z chleba wasa(+pomidor,ogórek,jakiś rodzaj sera) już pod koniec biegu i podczas ćwiczeń (po bieganiu ćwiczę w domu ok.30 min) jestem tak wygłodniała, że chętnie zjadłabym wszystko :D
Chciałabym znaleźć jakieś optymalne śniadanie - żeby nie musieć długo czekać przed biegiem by nie czuć się ociężałą, a zarazem po biegu i ćwiczeniach nie umierać z głodu.

Wierzę, że znajdę tu osobę, która zna się na temacie.


P.S. Nie jestem taka "nowa" jakby mogło się wydawać. Jestem z Wami na forum już od 5 lat, ale dopiero teraz założyłam konto :)

Pozdrawiam!
 
 
majoballs 
Veg Niebanalny



Wiek: 36
Posty: 80
Skąd: Warmia
Wysłany: 2012-06-16, 15:13   

Biegam podobny dystans, też rano i na śniadanie nie jem nic, ewentualnie jakiś owoc np banan, grapefruit. Porządny posiłek dopiero po bieganiu, najczęściej owoce kilka bananów lub szejk owocowy rzadziej chleb itp. Powiem Ci szczerze, że po wielu kombinacjach ta konfiguracja mi najbardziej podpasowała.
Myślę, że najlepsze będą właśnie jakieś świeże owoce, szybko są przetwarzane na energię i nie obciążają organizmu, przed treningiem idealnie.
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez majoballs 2012-06-16, 15:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
leaf. 
Veg nad Vegami
młoda roślinożerna



Posty: 189
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-06-16, 16:56   

Ja nigdy nie biegam "na puste kichy", bo byłabym za słaba na bicie rekordów.
Zwykle na śniadanie jem coś małego objętościowo, ale kalorycznego - na ogół kasza, płatki albo quinoa na mleczku roślinnym ugotowana np.: z pietruszką, suszonymi owocami i wymieszana ze zmielonymi orzechami/siemieniem lnianym. Po posiłku 30 - 60 minut na trawienie (zależnie od wielkości porcji) i zaczynam trening :) .
_________________
"Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem"
- Albert Einstein


vegan <3
 
 
vegevege.pl 
Mały Veg


Posty: 9
Wysłany: 2012-06-27, 01:15   

proponuje porzadnie najesc sie przed snem i rano nie bedzie marudzenia, ze malo energii ;)
ale jak juz trzeba - owoce, a te owsianki czy soje to po treningu.
_________________
http://VegeVege.pl
wegański sklep internetowy
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2836
Wysłany: 2012-09-30, 18:58   Re: Bieganie- co jeść przed treningiem?

Cześć :sloneczko:

"JEDZ I BIEGAJ. NIEZWYKŁA PODRÓŻ DO ŚWIATA ULTRAMARATONÓW I ZDROWEGO ODŻYWIANIA" , wyd.Galaktyka 2012
http://www.galaktyka.com.pl/product,,540.html
http://www.facebook.com/JedzIbiegaj
Cytat:
Od niemal dwóch dekad Scott Jurek jest najważniejszą postacią i gwiazdą biegów ultramaratońskich. To niezwykle trudna, ale wciąż zyskująca na znaczeniu dyscyplina sportu. W 1999 roku będąc właściwie nikomu nieznanym biegaczem, Scott Jurek niespodziewanie wysunął się na prowadzenie w Western States Endurance Run – słynnym stumilowym (a więc ponad stusześćdziesięciokilometrowym!) wyścigu szlakiem z czasów gorączki złota przez kalifornijskie góry Sierra Nevada. Jurek wygrał go siedem razy z rzędu, ustanawiając również nowy rekord tej trasy. Dwukrotnie zwyciężył w Badwater Ultramarathon, a więc w biegu na ponad dwieście siedemnaście kilometrów przez Dolinę Śmierci. Ustanowił rekord Stanów Zjednoczonych w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu, przebiegając w tym czasie dwieście sześćdziesiąt sześć i sześć dziesiątych kilometra, czyli sześć i pół maratonu! Znalazł się w grupie najlepszych biegaczy, którzy w Meksyku wzięli udział w wyścigu z udziałem Indian Tarahumara, znanym z bestsellerowej książki Urodzeni biegacze. Te osiągnięcia należą do absolutnie wyjątkowych, a niezwykłości dodaje im fakt, że Jurek dokonał ich, jedząc wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego.

W Jedz i biegaj Scott Jurek szczerze opowiada o swoim życiu weganina i o karierze wybitnego sportowca. Jego historia może być natchnieniem dla biegaczy na każdym poziomie zaawansowania, pokazuje bowiem, jak silna potrafi być ludzka wola. To inspirująca opowieść o dzieciństwie Jurka, początkach biegania (z którym nie zaprzyjaźnił się od razu) i o powolnej przemianie w weganina i ultramaratończyka błyskotliwie wygrywającego zawody rozgrywane na całym świecie.

Ta historia obala stereotypowe poglądy na temat tego, co powinien jeść sportowiec, myślący o dobrych wynikach!

Jedz i biegaj jest pełne niezwykłych opowieści o wytrzymałości i współzawodnictwie, naukowych ciekawostek i praktycznych porad – w tym wielu przepisów na ulubione dania autora. Ta książka zainspiruje do działania każdego, kto po nią sięgnie: do pierwszego biegu, poszerzenia horyzontów żywieniowych albo wręcz do poznania granic własnych możliwości.

Jak wygląda książka, napisana przez legendarnego ultramaratończyka? Nie tak, jak się można było spodziewać. Nie ma tu sztampowych opisów biegów na 100 mil, pokonywania kryzysów na setnym kilometrze i triumfalnego wbiegania na metę. Nie ma biegowego ultrabanału.
Jest za to historia dojrzewania do wysiłków ultra. Scott Jurek, pilny uczeń, dobry dzieciak, ale czasem dla niektórych „głupi Polaczek”, kocha sport, chociaż wciąż inni są od niego lepsi. Ale ma tyle uporu, tyle samozaparcia, tyle siły woli, żeby samemu stać się najlepszym – i to w dyscyplinie, która wymaga niezwykłej wręcz wytrwałości.
Nie przypadkiem też każdy rozdział kończy się przepisem na wartościowe potrawy dla biegaczy. Jurek dawno zdał sobie sprawę z tego, jak ważne jest dostarczanie organizmowi odpowiedniego paliwa – i najlepsze znajduje wśród potraw wegańskich. Niektóre z nich to pole do popisu dla tych, którzy umieją gotować, ale mleko ryżowe zrobi nawet zupełny laik.
Dziwi mnie trochę podejście Jurka do treningu rozciągania, ale pod zdroworozsądkowym stosunkiem do biegania naturalnego podpisałbym się obiema rękami.
Ta książka na pewno inspiruje do rozmyślań o bieganiu. I to nie przez teoretyczny wykład, ale przez porywającą opowieść, wziętą z życia prawdziwego arcymistrza w tej dziedzinie.
Wojciech Staszewski, Gazeta Wyborcza, Kancelaria Sportowa Staszewscy

Czy można przebiec ponad 266 km w ciągu doby? Czy można bić rekord za rekordem? Czy można zmierzyć się z legendarnymi, najlepszymi długodystansowcami świata z plemienia Tarahumara? Można. Ale czy można zrobić to wszystko będąc jednocześnie weganinem? Można.
Pamiętam, jak kiedyś pewna specjalistka z zakresu żywienia oceniała moją dietę i z dezaprobatą kręciła głową, słysząc że biegam maratony i nie jem mięsa. Ciekawe, co by powiedziała, gdyby przyszedł do niej Scott Jurek? Wychował się w tradycyjnej rodzinie, gdzie na stole królowało mięso i ziemniaki. Dziś jest słynnym wegańskim ultramaratończykiem.
Nie musisz być biegaczem, żeby przeczytać tę książkę. Możesz po prostu chcieć poznać niezwykłą historię niesamowitego człowieka. Albo mieć ochotę na dobry wegański przepis. No to jak? Gotowi? Do biegu... START!
Beata Sadowska, dziennikarka TVP

Amerykańska Akademia Żywienia i Dietetyki od 1997 roku oficjalnie uznaje prawidłowo zaplanowane diety wegetariańskie za odpowiednie dla osób uprawiających sport zawodowo. Dla mnie, dietetyka i specjalisty medycyny żywienia, historia Scotta Jurka to najlepszy przykład stosowania z powodzeniem diety wegańskiej u absolutnego mistrza jednej z najbardziej wymagających dyscyplin – ultramaratonu.
Książka Scotta Jurka jest też niezwykłą, pełną osobistych wątków opowieścią o duchowym i fizycznym rozwoju zwykłego, przeciętnego chłopca i kształtowaniu się u młodego człowieka niezwykłej cechy: determinacji zwycięstwa. Jeśli ktoś zwycięża i bije rekordy w najtrudniejszych wyścigach świata, ultramaratonach, liczących po kilkaset kilometrów, czy wyczerpujących, jednostajnych biegach dwudziestoczterogodzinnych, musi być człowiekiem niezwykłym, musi mieć w sobie coś intrygującego, co warto poznać. Polecam!
Małgorzata Desmond, Specjalista Medycyny Żywienia, Dietetyk

Cóż za dokonanie! – mówię zarówno o życiu Scotta Jurka, jak i o tej, jedynej w swoim rodzaju książce. Jurek wciąż podejmuje niewiarygodne wyzwania. Jak mu się to udaje? Zrozumiałem jego tajemnicę dzięki tej zapierającej dech w piersiach, bardzo osobistej opowieści. Ten człowiek jest kimś absolutnie niezwykłym i niepowtarzalnym – tak jak jego historia.
Christopher McDougall, autor Urodzonych biegaczy

Porywająca historia porywającego człowieka. Fenomenalny sukces Scotta Jurka jako ultramaratończyka udowadnia, że mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego wcale nie są niezbędne, aby dbać o swoje zdrowie, siłę i wytrzymałość.
Andrew Weil, autor Samouzdrawiania

Analizując umysłowy aspekt wytrzymałości, Jurek odkrywa najważniejsze prawdy, jakie musi poznać każdy biegacz.
Amby Burfoot, autor The Runner’s Guide to the Meaning of Life

Scott Jurek to znany na całym świecie ultramaratończyk. Biega na dystansach 100, 200 i więcej mil, będąc… weganinem. Jest bohaterem wielu książek (m.in. Urodzeni biegacze, Galaktyka, 2010), reportaży telewizyjnych (m.in. w CNN) i artykułów w największych amerykańskich dziennikach, takich jak „New York Times” czy „Wall Street Journal”.

Jurek słynie także ze swojego proekologicznego stylu życia. Jako świetny fizjoterapeuta, trener, a także kucharz prowadzi wykłady, prelekcje i spotkania motywacyjne organizowane przez wiele firm i rozmaitych stowarzyszeń, jak choćby Microsoft czy Starbucks.

Więcej informacji na temat tego niezwykłego biegacza można znaleźć na jego stronie internetowej: http://www.scottjurek.com


Scott Jurek w Polsce!
http://www.galaktyka.com.pl/news,,95.html
Cytat:
Scott Jurek, autor książki "Jedz i biegaj" odwiedzi Polskę w dniach 12-18 października!

Scott Jurek będzie gościem Poznań Maraton w dniach 13-14 października. Zobaczycie go na starcie i mecie, oraz na stoisku marki Brooks, gdzie będzie podpisywał swoją książkę.
Zapraszamy również do Traffic Club w Warszawie, spotkanie autorskie odbędzie się 15 października o godz. 18.00.
Kolejne daty spotkań będę publikowane na tej stronie oraz na naszym profilu na Facebooku poświęconym książce Jedz i biegaj.



POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:
Ostatnio zmieniony przez krzysztof 2012-09-30, 19:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Łysica 
NieVeg


Pomógł: 16 razy
Wiek: 98
Posty: 2523
Skąd: z rury wydechowej
Wysłany: 2012-09-30, 20:10   

Szufla!
Scott Jurek to naprawdę nie samowity GOŚĆ :tupie:
A dzięki temu artykułowi dowiedziałem się o indianinach Tarahumara.
Ci też nieźle posuwają i to bez butów,w sandałach!

http://sbbp.z83.ru/index....czy-wiata-.html

Cytat:
Tarahumara zostali idolami ostatniego dziesięciolecia dla tych, którzy reklamują minimalne obuwie do biegu. Biegają oni w skórzanych sandałach. W zależności od drogi, albo zaciągają pasy, albo je popuszczają. Próbowały sponsorować ich firmy obuwia biegowego, ale nic z tego. Oni nie chcą biegać w butach. Im nie jest potrzebne oparcie dla Achillesa, tak jak dzięki długim treningom ich Achilles jest i tak silny. Im nie straszny jest brak amortyzacji, tak jak dzięki absolutnie prostym plecom przy bieganiu, oni zawsze poprawnie stawiają nogę i nie mają problemów z kolanami. Mają pięknie rozwinięte stopy i nie grozi im płaskostopie.


Najlepsze jest określenie diety(jaką miała jedna z zawodniczek,nie indianka)
Cytat:
Kilka lat górskich treningów w upale i w lodowatym chłodzie. Dieta, którą sam Vigil opisywał tak: «Jesz, tak jak byś był biedakiem».

P.S.czyli ja jem jak biedak ;)
 
 
filifjonka 
Veg przez duże V
powered by plants



Pomogła: 37 razy
Wiek: 30
Posty: 1939
Skąd: dupa
Wysłany: 2012-09-30, 23:08   

Chłopakiiii, dzięki, znalazłam właśnie genialny prezent-bez-okazji dla swojego brata!!! Jest idealny!!! Muszę koniecznie dorwać tę książkę, mam nadzieję że zainspiruje go to do zmian! :-D
_________________
Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.
 
 
vanityy 
Veg Do Potęgi



Pomogła: 4 razy
Wiek: 26
Posty: 2343
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-09-30, 23:54   

perfekcyjna pani domu ? ;)
_________________
- Tatooo. a gdzie sa ludzie? - pyta mały yeti
- Ludzie się skończyły - jedz dżem.


Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu będzie miło
 
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2836
Wysłany: 2012-10-01, 22:21   

Cześć :sloneczko:

filifjonka napisał/a:
...mam nadzieję że zainspiruje go to do zmian! :-D

To możesz podesłać braciszkowi na razie to:
Scott Jurek - sylwetka
http://wegesport.pl/index...id=62&Itemid=32
Ultramaratończyk Scott Jurek o diecie wegańskiej i treningu biegowym
http://wegesport.pl/index...id=196&Itemid=0
Scott Jurek - wywiad
http://wegesport.pl/index...&id=68&Itemid=3

Wywiad ze Scottem Jurkiem, ultramaratończykiem ,Autor: Evets SivadData : 2008-12-22 ,tłum.tomakin
http://www.maratonypolski...ion=2&code=1697
Cytat:
Gdy pierwszy raz spotkałem Jurka, już od kilku miesięcy uczęszczał do mojej szkoły jogi. Niemal 190 cm wzrostu, długie czarne włosy opadające na plecy - ciężko było go nie zauważyć, gdy przechodził koło biura. Bez względu na pogodę przychodził w butach do jazdy na rowerze i z rowerowym hełmem. Zauważyłem u niego wyjątkowo silną zdolność do koncentracji jak na początkującego studenta.

Pewnego ranka po zajęciach zapytałem go, gdzie był przez ostatnie parę tygodni - nie widziałem go i zastanawiałem się, czy wyjechał z miasta. Powiedział mi, że był w Kalifornii, gdzie brał udział w wyścigu.

"Oh, i jak Ci poszło?" - spytałem od niechcenia. "Wygrałem", odparł równie lekkim tonem. "Wow", wykrztusiłem nieco zaskoczony, "bardzo się cieszę. Co to był za wyścig?". "Nazywa się to Western States 100", odparł. "Czy to maraton?" moja ciekawość zaczęła narastać. "To ultramaraton", wyjaśnił.

"To jest około 50 mil?", spytałem z rosnącym niedowierzaniem. "Ultramaraton to każdy wyścig dłuższy od maratońskiego dystansu 26,2 mili, w tym wypadku było to 100 mil". "Sto mil... i wygrałeś?" wykrztusiłem w szoku.

Czego by nie mówić, z pewnością ten student nie cierpiał na brak skromności. Chcąc się dowiedzieć czegoś więcej o tym 100 milowym wyścigu, przejrzałem zasoby internetowe. Poszukiwania zaowocowały odkryciem dziesiątek artykułów o tym nietypowym zawodniku, który wygrywa nietypowy wyścig.

Western States 100 jest uznawany nie tylko za najbardziej prestiżowy ultramaraton na świecie, ale też jest jedną z najstarszych i najtrudniejszych tras. Zaczyna się nad jeziorem Tahoe, poprzez góry Sierra, kończąc się za Sacramento, po wielu wzniesieniach, cały czas w nieludzkiej temperaturze. Niesamowite, pomyślałem przerzucając informacje. A potem przyszedł prawdziwy szok. Jurek wygrywał każdego roku przez pięć ostatnich lat z rzędu! W wieku lat 29 Scott był żywą legendą ultramaratonu.

Czego nie dowiedziałem się z oficjalnych źródeł, ale bezpośrednio od Scotta, zanim zaczął wygrywać przeszedł na dietę czysto wegańską. Zapewne dla mięsożerców taka wiadomość byłaby zbyt ciężka do strawienia, więc media wolały nie ryzykować utraty czytelników.

Jako że z żoną zawsze staraliśmy się przekonać studentów do korzyści płynących z wegańskiej diety, muszę przyznać, że od razu zobaczyłem w Scottcie kandydata na propagatora diety. W końcu czy ktokolwiek, widząc pasmo zwycięstw tego zawodnika, zechce jeszcze ośmieszać się twierdzeniem, że na diecie wegańskiej brakuje białka? Poprosiłem Jurka o udzielenie wywiadu:

Jak to się stało, że zacząłeś brać udział w ultramaratonach?

Zawsze lubiłem biegi przełajowe, więc to był dla mnie niejako naturalny krok naprzód. Jeden ze znajomych wziął udział w biegu na 50 mil i wygrał. Był tym faktem tak podniecony, że zaraził mnie entuzjazmem. Uwielbiałem treningi na świeżym powietrzu, a teraz nadarzała się okazja do wielogodzinnego biegu na tle pięknych krajobrazów, jakże różniącego się od nudnych wyścigów rozgrywanych dookoła miast.

W jakim wieku pobiegłeś swój pierwszy ultramaraton i jaką wtedy miałeś dietę?

To było w wieku lat 19, wtedy moja dieta nie różniła się specjalnie od tej, na jakiej zostałem wychowany - można by ją określić jako typową amerykańską dietę, czyli w praktyce mięso z ziemniakami. Moja matka gotowała wszystko sama, nie korzystając z gotowych produktów, więc posiłki były nieco lepiej zbilansowane niż te spotykane na co dzień w amerykańskich domach, niemniej wszystko opierało się mniej więcej na mięsie.

Wszystko zmieniło się kiedy poznałem moją żonę, Leah, dzięki której poznałem zalety zdrowej, holistycznej diety wegetariańskiej. Następnie, studiując zagadnienia związane z dietetyką, stopniowo ograniczałem mięso, przechodząc na dietę coraz bardziej roślinną.

Punktem zwrotnym była lektura książki "Szalony kowboj". Otworzyła mi ona oczy na horror rozgrywający się w rzeźniach, jednocześnie uświadamiając mi jak niezdrowe jest mięso, tak dla mnie jak i środowiska naturalnego. Po lekturze natychmiast odrzuciłem z diety wszelkie produkty zwierzęce.

Jakie zmiany odczułeś po przejściu na dietę wegańską?


Odczułem naprawdę wiele zmian, ale nie nastąpiły one szybko. To nie jest tak, że budzisz się następnego dnia i czujesz dziesięć razy lepiej. Zmiany następują stopniowo i widzisz je znacznie lepiej, jeśli porównasz stan zdrowia po pewnym czasie z tym, jaki był kiedyś. To samo dotyczyło treningów. Zauważyłem, że skrócił się mój czas regeneracji, byłem znacznie mniej podatny na kontuzje, miałem znacznie więcej energii.

Największe zmiany jednak nastąpiły w moim stosunku do jedzenia i jego przygotowywania. Zacząłem zwracać szczególną uwagę nie tylko na weganizm, ale też na prawidłowe proporcje składników pokarmowych. Poznałem wielu wegan, którzy ciągle piją napoje gazowane.

Możesz być weganinem i ciągle mieć niezdrową dietę. Tak więc zmieniłem wszystko od podstaw, dochodząc w końcu do tego, że sam mieliłem mąkę na swój chleb.

Czy miałeś jakieś szczególne trudności?

Największym problemem dla mnie, a także dla wielu innych których znam, jest nabranie pewnej pewności dotyczącej wyboru diety. Zwłaszcza w przypadku zawodowych sportowców zawsze pojawi się niepewność - czy dobieram składniki pokarmowe tak, jak powinienem?

Wiele czasu i eksperymentów zajęło mi uzyskanie takiej pewności, jako że niespecjalnie jest skąd czerpać informacje bądź wsparcie dotyczące tego tematu. Tak wiele osób ciągle je mięso, że widząc osobę, która całkowicie rezygnuje z mięsa, mleka i jajek, niejako automatycznie negują zdrowotne aspekty tej diety.

To wszystko potrafi się nawarstwić i zrobić w głowie niezłe zamieszanie, zwłaszcza jeśli właśnie jesteś na 100 kilometrze wyścigu i nie czujesz się tak dobrze, jak chciałbyś się czuć. Te gierki umysłowe zawsze dla każdego będą problemem, więc trzeba dołożyć wysiłku aby mieć pewność, że ma się odpowiednią ilość kalorii, białka, snu etc aby mieć podstawy do budowy przekonania o słuszności swojej drogi.

Jak wygląda Twój plan treningowy teraz i jak ma się do tego dieta?


Biegam zazwyczaj około 120 mil tygodniowo po wzniesieniach. Jeśli przygotowuję się do wyścigu, robię w któryś weekend intensywne wbieganie na górę Si, trzykrotnie na pełnej szybkości. To daje mi około 4000 metrów wzniesienia na dystansie 24 mil. Następnego dnia biegnę po wziesieniu 3300 metrów na dystansie 35 mil. To daje mojemu organizmowi sygnał do przygotowania się na intensywny wysiłek 100 milowego wyścigu. Dieta?

Staram się jeść jak najwięcej wartościowych pokarmów jak to tylko możliwe. Kocham przygotowywać pokarm i kocham jeść. Nie liczę kalorii, ale kiedyś to robiłem i wiem, że zjadam pomiędzy 5000 a 8000 kcal dziennie. Uwielbiam zieleninę, szczególnie jarmuż, który dodaję na surowo do moich sałatek. Ostatnio znacznie zwiększyłem ilość surowych warzyw i owoców w diecie, co sprawia że czuję się jeszcze lepiej.

Doskonałe zdrowie to jedna z oczywistych korzyści diety wegańskiej, ta która sprawiła że zacząłeś, ale co powiesz na temat konsekwencji dla środowiska naturalnego i społeczności ludzkiej?


Życie to sztuka uczenia się. Wybory które podejmujemy są lekcjami, z których się uczymy, zdobywamy coraz więcej doświadczenia, co w konsekwencji daje nam możliwość mądrzejszego kształtowania swojej przyszłości. Chciałbym utrzymać ten stan, w którym ciągle mogę się uczyć, aby mieć otwarty umysł na to, co przyjdzie. Niektórzy ludzie stają się weganami z pewnego konkretnego powodu i jego trzymają się przez resztę swego weganizmu.

Moim początkowym powodem było zdrowie. Potem jednak rozszerzyło się to na wpływ, jaki dieta ma na stosunki międzyludzkie, na środowisko naturalne, na zwierzęta wokół nas. To zgadza się z moją osobistą filozofią i pozwala spojrzeć na wszystko z większej perspektywy. Pochodzę z rodziny gdzie polowanie i rybołóstwo było tradycją od pokoleń i szanuję tą tradycję, ale teraz widzę teraźniejszość i przyszłość całkiem inaczej, co w znaczny sposób wpływa na całość światopoglądu. Tak samo jak zaczynałem biegi długodystansowe powodem była chęć poprawy kondycji i przyjemność.

Dalej odczuwam przyjemność z biegu, ale teraz biegi stały się dla mnie pomostem łączącym z naturą oraz ludźmi, którzy starają się samodoskonalić oraz dbają o planetę, na której mieszkają. Mój sukces jest dla wielu przykładem, wywieram poważny wpływ na otoczenie. Mój wybór weganizmu zmienił moje życie, a teraz wpływa na życie innych, zmienia je, a w konsekwencji zmienia cały świat. Możliwość wywoływania pozytywnego wpływu na otoczenie ma dla mnie bardzo duże znaczenie, to z pewnością jest warte chwilowych przykrości które trzeba czasem znosić.

Czy podczas tych tysięcy godzin treningów oraz ponad 20 godzinnych wyścigów miałeś kiedyś kiedykolwiek coś, co można by określić jako przeżycie duchowe?


Z całą pewnością jest w tym jakaś magia. Prawdę mówiąc, to właśnie te chwilowe przebłyski głębszego spojrzenia na rzeczywistość są tym, co sprawia że ciągle robię to, co robię. Myślę, że to odczucie jest wspólne dla wszystkich sportowców, po prostu każdy inaczej je opisuje. W moim przypadku będzie to kiedy całe to szaleństwo wokół mnie, pęd do wygranej, ból fizyczny i psychiczne cierpienie dochodzą do granicy która jest niemal nie do zniesienia, tak że muszę szukać głębiej.

To właśnie w tych momentach coś pęka i otwiera mnie na to niezwykłe doświadczenie, nagle czuję się nie tylko nie do powstrzymania, ale wręcz całkowicie pozbawiony wszelkich granic. Udział w tych zawodach stał się dla mnie lekcją osiągania tego stanu, do którego nie potrafiłem dotrzeć w żaden inny sposób.

Czasem dostrzegam te biegi jako podróże duchowe zamknięte w krótkim wymiarze niecałych 24 godzin. Demony twego jestestwa wypełzają, aby dręczyć możliwością najgłębszego odczuwania samego siebie w tym najbardziej krytycznym momencie słabości. Aby poradzić sobie ze 100 milami trasy jestem zmuszony znaleźć taką część siebie, która nie podda się wizjom przegranej, która będzie w stanie w zgodzie z samą sobą dobiec do mety, ponad tym wszystkim, zwycięska. Aby to osiągnąć, naprawdę muszę czasem sięgać bardzo głęboko.



:bye:
 
 
filifjonka 
Veg przez duże V
powered by plants



Pomogła: 37 razy
Wiek: 30
Posty: 1939
Skąd: dupa
Wysłany: 2012-10-01, 22:36   

Ale super! Braciszek to pewnie już go zna, ale nie będę na razie pytać, najpierw mu podaruję książkę ;-) Co może być trochę skomplikowane, bo nie zamierzałam go widzieć przed świętami, ale coś wymyślę :-D Kurczę, a może by tak... zostałby wegetarianinem.... ?
_________________
Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.
 
 
Kazzik
Mały Veg


Posty: 3
Wysłany: 2012-10-03, 20:10   

14 Października 2012 rusza Maraton w Poznaniu dziś słyszałem w radiu podobnie gościem ma być sam Scott Jurek.
A wczoraj zakupiłem książkę Jedz i Biegaj dużo różnych znajdziemy przepisów wegańskich w jego książce. Jestem na etapie czytania. Naprawdę warto kupić. Jeśli ktoś kupuje czasopisma Runner's także jest artykuł o nim.

Można jeszcze poczytać jak zacząć biegać na VeganWorkout.org.pl tu znajdziecie sporo różnych propozycji na temat odżywiania i treningu.

Legenda Ultamaratonów gdy był dzieckiem wołali na niego Mikrus bo był słabeuszem
http://veganworkout.org.pl/legenda-ultramaratonow/

[ Dodano: 2012-10-03, 20:14 ]
Proponuje rano jeść owoce :) może być w formie Koktajli i lekko podgrzać teraz rano jest chłodno
Ostatnio zmieniony przez Kazzik 2012-10-03, 20:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Łysica 
NieVeg


Pomógł: 16 razy
Wiek: 98
Posty: 2523
Skąd: z rury wydechowej
Wysłany: 2012-10-28, 07:19   

Szufla!
http://sport.newsweek.pl/...,97122,1,1.html

Cytat:
Newsweek: Jak przebiec 266 kilometrów na dobę opowiada Scott Jurek legendarny ultramaratończyk

Bieganie może być formą medytacji - mówi „Newsweekowi” Scott Jurek, legendarny ultramaratończyk, który siedem razy z rzędu zwyciężał w słynnym stumilowym biegu Western States Endurance Run.

NEWSWEEK: O czym myśli pan podczas biegu trwającego 24 godziny?
SCOTT JUREK: Najważniejsze to nie rozmyślać. Inaczej do głowy ciśnie się: „Jestem zbyt zmęczony, jest zbyt gorąco, nogi tak mnie bolą, za bardzo się odwodniłem, by biec dalej”. Skupiam się na drobnych celach, takich jak najbliższy zakręt. Staram się też przestawić umysł na analizę czysto technicznych kwestii, np. kiedy powinienem coś zjeść lub wypić.

NEWSWEEK: Je pan w biegu czy zatrzymuje się na chwilę?
SCOTT JUREK: Najczęściej w biegu, czasami zwalniam do szybkiego marszu.

NEWSWEEK: Ile kilometrów potrafi pan przebiec w ciągu doby?
SCOTT JUREK: Mój rekord to 266.

NEWSWEEK: Taki wysiłek jest bezpieczny dla organizmu?
SCOTT JUREK: Całkowicie. Ludzie od tysiącleci biegali niezwykle długie dystanse, więc nasze ciała są do tego odpowiednio skonstruowane. Oczywiście, jak we wszystkich sportach ekstremalnych, z bieganiem ultramaratonów wiąże się ryzyko przeciążenia. Ale organizm ludzki potrafi sobie z tym radzić. Niebezpieczna może być natomiast sytuacja, gdy ktoś startuje w takim biegu już obciążony jakąś dolegliwością.

NEWSWEEK: Więc każdy zdrowy człowiek może startować w ultramaratonach?
SCOTT JUREK: Tak, pan też. Tu najważniejsza jest determinacja i siła woli. Nie trzeba być utalentowanym sportowcem czy nadczłowiekiem. W tym sporcie może się sprawdzić każdy i to właśnie jest piękne.

NEWSWEEK: Jakie ma pan rady dla nowicjuszy?
SCOTT JUREK:Unikać przetrenowania. Należy słuchać swojego ciała, nie lekceważyć bólu, wykrywać i leczyć kontuzje już na wczesnym etapie. Nie wolno też zapominać o piciu i jedzeniu. To kluczowy element, a w pogoni za dotarciem do granic swoich możliwości wielu o tym
zapomina.

NEWSWEEK: Pan nie ma kłopotu z dostarczeniem organizmowi odpowiedniej ilości protein? Jest pan weganinem...
SCOTT JUREK: Nie jest to trudne nawet dla takiego faceta jak ja, który od dzieciństwa polował, wędkował i jadł sporo białka zwierzęcego. Przestawiłem się na dietę wegańską i okazało się, że wystarczy jeść dużo fasoli, soczewicy, tofu, orzechów, nasion, grochu i brązowego ryżu.

NEWSWEEK: Przyjechał pan właśnie do Polski, ojczyzny pana przodków. Czy polskie korzenie miały wpływ na pana karierę?
SCOTT JUREK: Kluczowy! Polacy od wieków poddawani byli próbom, mierzyli się z wyzwaniami na granicy ich możliwości. Tę umiejętność pokonywania trudności mam we krwi. Podczas biegania dopingują mnie słowa polskiego ojca: „Czasem po prostu musisz pewne rzeczy zrobić”.
 
 
eliwinter 
Guru Veg
wu-wei



Pomogła: 20 razy
Wiek: 44
Posty: 4799
Skąd: z dziupli
Wysłany: 2012-10-28, 07:24   

podkradam na fejsbuka :-)
_________________
Zawsze sobie powtarzam: Trzeba patrzeć na światełko w tunelu. Może to nie pociąg jedzie.
weganizm udomowiony
weganizm udomowiony na Facebooku
Inspirujący wykład, który może zmienić Twoje życie - Gary Yourofsky
 
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 37
Posty: 497
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-01-13, 21:59   

dulo napisał/a:
Może dacie jakieś rady odnośnie posiłku przed treningiem?

Eksperymentuj z różnymi typami pożywienia, sprawdzaj jak się po nich czujesz i co jest dla ciebie najlepsze. Ja tak właśnie robię:)
dulo napisał/a:
Gdy jem owsiankę jestem ociężała i muszę odczekać nawet 3 h żeby zacząć biegać.

Ja mam tak samo, po kaszy jestem zamulony. Ale z czekaniem kilku godzin od posiłku do treningu jest normalne dla każdego rodzaju pożywienia. Nie należy trenować odrazu po jedzeniu, należy poczekać aż posiłek zostanie strawiony i przekaże nam swoją energię oraz żołądek zostanie zwolniony z pracy.
dulo napisał/a:
Chciałabym znaleźć jakieś optymalne śniadanie - żeby nie musieć długo czekać przed biegiem by nie czuć się ociężałą, a zarazem po biegu i ćwiczeniach nie umierać z głodu.

no to może banany? One dość szybko dają moc w porównaniu z innymi treściwymi posiłkami. Możesz też spróbować z nasionami oleistymi, one są bardzo kaloryczne i sycące, polecam, ale musiałabyś parę tygodni je jeść, żeby twój układ przestawił się z węglowodanów na tłuszcze. Możesz też spróbować samych żółtek z jajek na śniadanie; poplecznicy diety dr. Kwaśniewskiego mówią że to doskonałe źródło energii.
Ja obecnie jadę na owsie z miodem, ale coraz bardziej się przekonuję że zboża nie są dla ludzi. Wkrótce będę testował dietę low-carb, biorąc na warsztat orzechy laskowe, a potem kokos.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2013-01-13, 22:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Łysica 
NieVeg


Pomógł: 16 razy
Wiek: 98
Posty: 2523
Skąd: z rury wydechowej
Wysłany: 2013-01-13, 22:18   

Szufla!
yarosh1980 napisał/a:
Łysica napisał/a:Może dacie jakieś rady odnośnie posiłku przed treningiem?

No akuratnie nie ja to napisałem tylko dulo,ale nie ma żadnego problemu.
A wracając do tematu to ja przed każdym treningiem szejk bananowy z dodatkami(kiwi,żurawina,daktyle itd)wszystko co wysoko kaloryczne ale wędlowodany,żadne tłuszcze.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania