Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Siemie lniane- najlepszy sposob spozywania
Autor Wiadomość
Bartek L. 
Veg Dojrzały


Wiek: 41
Posty: 61
Skąd: Kongsberg, Norwegia
Wysłany: 2012-06-27, 09:01   Siemie lniane- najlepszy sposob spozywania

Witam,
Zastanawiam sie jak nalezy spozywac siemie, by w jak najwiekszym stopniu zostalo przyswojone przez organizm. Staram sie je moczyc przez 24 godz. , nastepnie wlewam cala zawartosc (lacznie z woda) do blendera i miksuje z owocami i czyms zielonym. Najpierw miksuje zame ziarna, by dobrze je rozdrbnic, potem dodaje owoce.
Czy nalezy je moczyc, by je zmiekczyc przed miksowanie, czy to takze poprawia ich przyswajanie?
Pyt. 2 . czy mozna wrzucic surowa pokrzywe do blendera? Czy wtedy straci swoje właściwości "obronne" ?
Pyt. 3 . Podagrycznik- czy jest "jadalny" przez caly rok, czy tylko na wiosne w postaci surowej?
 
 
cassandra 
Veg przez duże V
empatyczna dusza



Pomogła: 6 razy
Wiek: 34
Posty: 1023
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-06-27, 22:55   

siemię trzeba zmielić i zjeść w ciągu 12 (czy 24??) godzin, ja sobie mielę w młynku do kawy i posypuję, co się da.
a jak do koktajlu to też lepiej najpierw zmielić bo w blenderze z innymi rzeczami aż tak dobrze się nie rozdrabnia. przynajmniej moim :)
_________________
wegańskie, eko kosmetyki i suplementy - http://sweetpiggy.com.pl
 
 
 
eliwinter 
Guru Veg
wu-wei



Pomogła: 21 razy
Wiek: 45
Posty: 5234
Skąd: z dziupli
Wysłany: 2012-06-27, 23:15   

jak powiedziała cassandra, : najlepiej zmielić i szybko spożyć - w miarę możliwości nie podgrzewać i przetrzymywać w ciemnym miejscu - podczas naświetlania traci jakieś tam wartości...
_________________
Zawsze sobie powtarzam: Trzeba patrzeć na światełko w tunelu. Może to nie pociąg jedzie.
weganizm udomowiony
weganizm udomowiony na Facebooku
Inspirujący wykład, który może zmienić Twoje życie - Gary Yourofsky
 
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2870
Wysłany: 2012-06-29, 10:42   

WITAJ :sloneczko:

Tak jak powyżej, mielić bezpośrednio przed spożyciem - to najlepsze rozwiązanie ( niektórzy spożywający codziennie duże ilości lnu a mający mało czasu mielą jednorazowo większe ilości i przechowują w lodówce w specjalnych próżniowych pojemnikach lub bardzo szczelnych słojach ale góra to kilku dni ) ,
Nie nie straci ,
Najlepiej jadać młode - ale możesz spróbować i starsze licie jak coś takiego pasuje
http://survival.strefa.pl/r/podagrycznik.htm


:bye:
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 40
Posty: 8382
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2012-07-02, 07:42   

A jeśli nie przechowuje się w lodówce czy gdzieś tam to jak dużo traci i po jakim czasie?
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2870
Wysłany: 2012-07-04, 10:31   

Cześć :sloneczko:

Jak jest na bieżąco używany i regularnie dokupywane świeże nasiona to nie ma problemu .Najlepiej przesypać do szczelnego słoika.
Po paskudnym smaku poznać ,że jest już do niczego.

:bye:
 
 
vanilya 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 6 razy
Wiek: 28
Posty: 916
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-07-29, 21:13   

Czy ja dobrze rozumiem, że nawet niezmielone siemię stopniowo traci właściwości? Myślałam, że tylko po zmieleniu trzeba je raz-dwa zjadać a zapas całych ziarenek może sobie stać w szafce długo.
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 38
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-12-11, 10:37   

cassandra napisał/a:
siemię trzeba zmielić i zjeść w ciągu 12 (czy 24??) godzin
a jak do koktajlu to też lepiej najpierw zmielić bo w blenderze z innymi rzeczami aż tak dobrze się nie rozdrabnia

Nie zgadzam się z tym. Siemię lniane musi być moczone, bo każde moczone ziarno jest lepiej przyswajalne, ma zwiększone wartości odżywcze i jest wyzbyte inhibitorów enzymowych. Poza tym drobno zmielone siemię zjada się lepiej niż takie z grubymi kawałkami. Dopiero takie o konsystencji mąki oddaje pełnię smaku. A żeby takie uzyskać, trzeba je długo mielić, co powoduje silne podgrzewanie i niszczenie omega-3. Kiedyś jak mieliłem siemię na sucho i chciałem otrzymać maksymalnie drobne i jednolite, to już po minucie stawało się GORĄCE od mielenia. Dlatego już nie mielę suchego ziarna. Zalewam len wodą, na drugi dzień wrzucam do jogurtu i mielę w blenderze. Woda i jogurt są tu chłodziwem i nie ma szans aby len się przegrzał (choć osobiście pasuje mi gdy mikstura staje się lekko ciepła od mielenia – nie lubię jeść na zimno). Po 2-3 minutach mielenia w blenderze (o mocy powyżej 500W) mamy niezły kremik. Poza tym aminokwasy siarczkowe z nabiału stabilizują wiązania nienasycone kwasów tłuszczowych, a „zatopienie” siemienia w cieczy blokuje dostęp powietrza. To wszystko zapobiega zbyt szybkiemu utlenianiu się omega-3.
Jędruś i Krzysztof mawiają, żeby do takich rzeczy dodawać sok z cytryny (pewnie po to żeby trawienie sprawniej przebiegało) więc wyciskam do tego pół cytryny:-)
Można też z tego zrobić prawdziwy smakowity słodki koktajl, dając zamiast cytryny pół dużego ananasa (na 400g jogurtu i 75g nasion lnu). Jednak wybrałem cytrynkę, bo pół ananasa to wydatek 4 zł dziennie. Była też opcja z kiwi, ale ze względu na zawarte w nim enzymy ma ono tak silne właściwości "trawiące" białko w pożywieniu, że taki koktajl staje się bardzo gorzki i niesmaczny.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2013-12-11, 10:52, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 63 razy
Wiek: 30
Posty: 5261
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-12-11, 13:22   

a zamiast jogurtu można dać banana ;)
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Nowy
Pilny Veg


Posty: 30
Wysłany: 2013-12-11, 14:01   

Cytat:
Nie zgadzam się z tym. Siemię lniane musi być moczone, bo każde moczone ziarno jest lepiej przyswajalne, ma zwiększone wartości odżywcze i jest wyzbyte inhibitorów enzymowych. Poza tym drobno zmielone siemię zjada się lepiej niż takie z grubymi kawałkami. Dopiero takie o konsystencji mąki oddaje pełnię smaku. A żeby takie uzyskać, trzeba je długo mielić, co powoduje silne podgrzewanie i niszczenie omega-3. Kiedyś jak mieliłem siemię na sucho i chciałem otrzymać maksymalnie drobne i jednolite, to już po minucie stawało się GORĄCE od mielenia. Dlatego już nie mielę suchego ziarna. Zalewam len wodą, na drugi dzień wrzucam do jogurtu i mielę w blenderze. Woda i jogurt są tu chłodziwem i nie ma szans aby len się przegrzał (choć osobiście pasuje mi gdy mikstura staje się lekko ciepła od mielenia – nie lubię jeść na zimno). Po 2-3 minutach mielenia w blenderze (o mocy powyżej 500W) mamy niezły kremik. Poza tym aminokwasy siarczkowe z nabiału stabilizują wiązania nienasycone kwasów tłuszczowych, a „zatopienie” siemienia w cieczy blokuje dostęp powietrza. To wszystko zapobiega zbyt szybkiemu utlenianiu się omega-3.
Jędruś i Krzysztof mawiają, żeby do takich rzeczy dodawać sok z cytryny (pewnie po to żeby trawienie sprawniej przebiegało) więc wyciskam do tego pół cytryny:-)
Można też z tego zrobić prawdziwy smakowity słodki koktajl, dając zamiast cytryny pół dużego ananasa (na 400g jogurtu i 75g nasion lnu). Jednak wybrałem cytrynkę, bo pół ananasa to wydatek 4 zł dziennie. Była też opcja z kiwi, ale ze względu na zawarte w nim enzymy ma ono tak silne właściwości "trawiące" białko w pożywieniu, że taki koktajl staje się bardzo gorzki i niesmaczny.



Ja tam czytałem coś takiego:

Cytat:
Nasiona po moczeniu najlepiej wyrzucić - zwłaszcza jeśli moczymy je 12-14h (i więcej) - nie są toksyczne, ale rozpoczyna się już wówczas kaskada reakcji biochemicznych, której efektem jest synteza związków niekoniecznie pozytywnie wpływających na zdrowie. Jeśli czas moczenia jest krótki można się pokusić o zjedzenie takich nasion, ale obawiam się, że ich smak nie dostarczy ci organoleptycznego uniesienia



Cytat:
Cytat:
ja mocze siemie i namoczone wrzucam w blender + sok/woda, jogurt i owoce sezonowe. Wszystko miksuje razem i jest swietny koktajl.


Cytat:
1.Skoro siemię było namoczone, a potem jest miksowane, to czy to ziarno nadal nie jest przypadkiem trujące?

Ziarno namoczone nie jest trujące (dopóki jest całe) - ale zmiksowane już tak (jest uszkodzone)!



Cytat:
W metodzie na zimno (po tych zalecanych 12 godzinach) kwasy omega-3 sa nadal obecne, ale ziarna takiego lepiej nie jeść, gdyż zachodzą w nich już pewne reakcje biochemiczne, których produktem są niekorzystne dla zdrowia substancje. Jak już pisałem wcześniej - celem wzbogacenia diety w składniki odżywcze zawarte w siemieniu lnianym, spożywamy siemię parzone, a spowodowane tym procesem ubytki składników cennych dla zdrowia uzupełniamy spożywając niewielkie ilości surowych nasion (całych lub rozdrobnionych) lub oleju lnianego.




Cytat:
Dużo bardziej popularna jest metoda "na gorąco". Zaparzane siemię (mielone lub całe) pozbawiane jest substancji szkodliwych i dzięki temu można go bezpiecznie jeść. Jest to metoda polecana jako suplementacja diety oraz wspomagająca prace układy trawiennego (poprawiająca perystaltykę jelit). Ewentualne straty cennych składników, powodowane obróbką cieplną, można uzupełnić jedząc niewielką ilość surowych ziaren (zmielonych lub całych) lub oleju. Generalnie więc polecam tę metodę jako bezpieczniejszą i pozwalająca lepiej wykorzystać zawarte w siemieniu składniki prozdrowotne!



Cytat:
"moczymy" tylko całe ziarna zalewając je letnią wodą - nienaruszone (całe) ziarna nie wydzielają cyjanowodoru (w przeciwieństwie do zmielonych). Ziaren zmielonych nie należy zatem zalewać letnią wodą, gdyż zachodzi w nich proces cyjanogenezy przyspieszany przez wilgoć i brak dostępu tlenu (zalanie wodą).


Z tego wychodzi, że jeżeli namoczysz 12h to ziarno nadaje się już tylko do wyrzucenia.
Byłem tak miły, że nawet pogrubiłem ci ten cytat.
_________________
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Nowy 2013-12-11, 14:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 38
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-12-11, 14:06   

orzechova napisał/a:
a zamiast jogurtu można dać banana ;)

tylko nie wiem czy wtedy kwasy omega-3 zostaną tak sprawnie przetransportowane do komórek ciała. Siemię lniane to bardziej posiłek białkowy.
Banany to ja wolę dać to posiłku węglowodanowego, tym bardziej że banany zaliczają się do skrobi. Np zmiksować ryż czarny lub owies bezłuski z bananami dla lepszego smaku, wartości i energii.

[ Dodano: 2013-12-11, 14:40 ]
Nowy napisał/a:
jeśli moczymy je 12-14h (i więcej) - nie są toksyczne, ale rozpoczyna się już wówczas kaskada reakcji biochemicznych, której efektem jest synteza związków niekoniecznie pozytywnie wpływających na zdrowie.

Ale moczone przynajmniej nie ma już inhibitorów enzymowych, co jest bardzo ważne. Niby cyjanowodór jest trucizną, ale poczytaj jak te glikozydy cyjanogenne zachowują się w obecności innych substancji i w co się zamieniają w naszym organiźmie, pozytywnie przez to działając. Właściwe towarzystwo może złagodzić toksyczność substancji wyjściowej a nawet zamienić ją w lekarstwo. I na tym polega istota zdrowotnych właściwości trującej substancji. Poczytaj o tym tu:
http://www.primanatura.pl...jest-toksyczne/

Nowy napisał/a:
Zaparzane siemię (mielone lub całe) pozbawiane jest substancji szkodliwych i dzięki temu można go bezpiecznie jeść.

"W diecie dr Budwig zmielone siemię nie jest jednak podgrzewane, ani prażone. Mieli się je zawsze na świeżo i dodaje do soków, szampana lub jogurtu. W tej postaci zjadane jest codziennie, regularnie w stosunkowo dużych ilościach (3-6 łyżek dziennie). Co więcej, w okresie przejściowym (moment rozpoczęcia diety) chory jest zobowiązany do zjedzenia aż 250 g mielonego siemienia w ciągu1 dnia!".
Z tego wychodzi, że parzone siemię lniane nie ma już antyrakowych właściwości.

Nowy napisał/a:
Cytat:
"moczymy" tylko całe ziarna zalewając je letnią wodą - nienaruszone (całe) ziarna nie wydzielają cyjanowodoru


Z tego wychodzi, że jeżeli namoczysz 12h to ziarno nadaje się już tylko do wyrzucenia

skoro cytujesz, że nienaruszone (całe) ziarna nie wydzielają cyjanowodoru, to dlaczego są do wyrzucenia? I jakież to substancje miał na myśli autor tych rewelacji, mówiąc że po moczeniu "rozpoczyna się już wówczas kaskada reakcji biochemicznych, której efektem jest synteza związków niekoniecznie pozytywnie wpływających na zdrowie"? Cyjanowodór wykluczył, więc o co mu chodzi?
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2013-12-11, 14:46, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Nowy
Pilny Veg


Posty: 30
Wysłany: 2013-12-13, 13:03   

Odpowiedź na post yarosh1980

Cytat:
Ale moczone przynajmniej nie ma już inhibitorów enzymowych, co jest bardzo ważne. Niby cyjanowodór jest trucizną, ale poczytaj jak te glikozydy cyjanogenne zachowują się w obecności innych substancji i w co się zamieniają w naszym organiźmie, pozytywnie przez to działając. Właściwe towarzystwo może złagodzić toksyczność substancji wyjściowej a nawet zamienić ją w lekarstwo. I na tym polega istota zdrowotnych właściwości trującej substancji. Poczytaj o tym tu:
http://www.primanatura.pl...jest-toksyczne/


Odpowiedz eksperta:
Cytat:
Jeśli kolega ma na myśli moczenie ziaren lnu w zimnej wodzie (czyli tzw. macerację) to pisze bzdury twierdząc, że w takich nasionach nie ma inhibitorów enzymów (trawiennych - jak rozumiem?)! Są, i mają się znakomicie! :-) Dezaktywacja tych inhibitorów (jak zresztą większości z nich) zachodzi dopiero w wysokiej temperaturze! Inhibitory te wcale nie są zresztą takie ważne - najniebezpieczniejszymi substancjami występującymi w nasionach lnu są glikozydy i enzymy cyjanogenezy przekształcające je w trujący cyjanowodór. O ile same glikozydy nie są rzeczywiście bardzo niebezpieczne, o tyle powstający z nich cyjanowodór, jest śmiertelną trucizną! Enzymy cyjanogenezy są białkami i zalanie nasion wrzątkiem powoduje ich denaturację. Zalewanie nasion zimną wodą nie niszczy enzymów cyjanogenezy, ale dopóki ziarna są nienaruszone enzymy te nie są uwalniane i reakcja nie zachodzi. Rozdrobnienie ziaren (mielenie/gniecenie) uwalnia enzymy, które w kontakcie z zawartymi w nasionach glikozydami indukują ich przemianę w cyjanowodór. Proces ten jest przyspieszany w środowisku wilgotnym, w temperaturze pokojowej i przy obniżonej zawartości tlenu - stąd nie należy zalewać mielonego siemienia zimną wodą, tylko wrzątkiem, niszczącym enzymy i zatrzymującym reakcję cyjanogenezy! Krótko mówiąc - ziarna lnu są bezpieczne tak długo, dopóki nie zostanie naruszona ich struktura wewnętrzna - jakiekolwiek ich rozdrabianie warto połączyć z obróbką termiczną, aby zdezaktywować powstające w nich substancje szkodliwe. Podkreślić jednak należy, że zawartość cyjanowodoru w takich nasionach jest niewielka, i trzeba by zjeść ich jednorazowo naprawdę dużo, aby doszło do zatrucia. Obróbka termiczna siemienia jest więc trochę "dmuchaniem na zimne"
Druga część wypowiedzi zawiera jeszcze bardziej groźne tezy! Oczywiście znany jest powszechnie fakt, że niewielkie dawki trucizn mogą posiadać właściwości terapeutyczne - ale przestrzegam przed samodzielnym eksperymentowaniem z truciznami, jeśli nie mamy wystarczającej wiedzy o ich działaniu! Myślenie "co mnie nie zabije - to mnie wzmocni" jest w tym przypadku bardzo niebezpieczne, gdyż istnieje bardzo cienka granica pomiędzy terapeutyczną, a toksyczną dawką trucizny, którą łatwo przekroczyć!!!! Dawka toksyczna może być indywidualna i zależeć od wielu czynników zewnętrznych - indywidualnych predyspozycji organizmu. przyjmowanych leków, sposobu przygotowania materiału roślinnego itp. Bardzo łatwo doprowadzić do sytuacji, w której uzyskamy kumulację toksyny lub wzmocnimy jej działanie łącząc z innymi substancjami o podobnym działaniu! Siemię lniane jest stosunkowo bezpieczne (zawarte w nich substancje są mało aktywne), ale istnieją zioła, których samodzielne przyjmowanie może narazić nas na poważne konsekwencje zdrowotne!

;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
Cytat:
skoro cytujesz, że nienaruszone (całe) ziarna nie wydzielają cyjanowodoru, to dlaczego są do wyrzucenia? I jakież to substancje miał na myśli autor tych rewelacji, mówiąc że po moczeniu "rozpoczyna się już wówczas kaskada reakcji biochemicznych, której efektem jest synteza związków niekoniecznie pozytywnie wpływających na zdrowie"? Cyjanowodór wykluczył, więc o co mu chodzi?


Odpowiedź eksperta:
Cytat:
Tak, długo moczone ziarno (powyżej 12 h) lepiej wyrzucić - nie z powodu cyjanowodoru, bo nie jest wytwarzany, ale z powodu substancji powstających podczas inicjacji procesów kiełkowania (mówimy o świeżych nasionach!). Podczas kiełkowania rozpoczyna się w nasieniu szereg przemian biochemicznych prowadzących do syntezy związków odżywczych niezbędnych do wzrostu i rozwoju rośliny. Substancje te są w większości bardzo cenne dla organizmu - jest jednak pewien problem! Jeśli kiełkowanie zachodzi w odpowiednich warunkach (przy odpowiedniej ilości wilgoci, światła i tlenu) proces przebiega z zastosowaniem typowych szlaków biochemicznych zmierzających do syntezy substancji inicjujących wzrost - są to często, jak wspomniałem, substancje cenne dla naszego organizmu. Problem powstaje wówczas, gdy kiełkowanie zachodzi w warunkach nieodpowiednich - tzw. stresowych (brak/nadmiar: wilgoci, światła, tlenu itp.) - typowe szlaki biochemiczne ulegają wówczas wstrzymaniu lub zaburzeniu, co powoduje powstawanie szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych i produktów przemiany materii. Przykładem takich produktów są np. wolne rodniki. W nasionach kiełkujących w niewłaściwych warunkach może dochodzić do powstawania zjawiska określanego jako stres oksydacyjny. Szczególnie destrukcyjnym elementem stresu oksydacyjnego jest właśnie wzmożona produkcja reaktywnych form tlenu - wolnych rodników i nadtlenków.
Reaktywne formy tlenu sieją spustoszenie w organizmie niszcząc struktury komórkowe, uszkadzając enzymy, powodując uszkadzanie materiału genetycznego itp. Najbardziej znaną właściwością wolnych rodników jest ich działanie rakotwórcze - jednak jest ich znacznie więcej - ale o tym możesz poczytać w sieci.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że teraz już wiadomo o jakich "rewelacjach" pisałem


Mam nadzieję że do dyskusji wtrącą się też bardziej doświadczeni forumowicze!
_________________
Pozdrawiam
 
 
yarosh1980 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 38
Posty: 567
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-12-13, 14:11   

Nowy napisał/a:
Są, i mają się znakomicie! :-) Dezaktywacja tych inhibitorów (jak zresztą większości z nich) zachodzi dopiero w wysokiej temperaturze!

No to ciekawe co na to tutejszy ekspert Jędruś, bo tamtejszy jest chyba wrogiem raw food. Ten "znafca" wywraca powszechnie przyjętą wiedzę do góry nogami. Wszędzie jest napisane że ziarna i nasiona należy moczyć przed jedzeniem, a on sugeruje że moczenie nasion nic nie daje :shock:
Cytat:
Jeśli zjemy nie moczony orzech, będzie on zdrowy, ale te wartości odżywcze wchłoniemy jedynie w 40%, moczenie uwalnia pozostałe 60% enzymów.

Sprawdź tu: http://www.eioba.pl/a/3kz...m-trzeba-moczyc

Cytat:
Namaczanie orzechów i ziaren neutralizuje enzymatyczne inhibitory oraz phytaty i może też zwiększyć podaż witamin i minarałów.

http://www.surawka.webd.p...d=292&Itemid=18

A co do tych wszystkich "śmiercionośnych" substancji powstających w siemieniu o których pisał nasz geniusz, to niech skonfrontuje on to z zaleceniami dr. Budwig. On tak mówi jakby się uważał za mądrzejszego niż ten uznany autorytet w dziedzinie biochemii, czyli pani dr Budwig, mającą na koncie tysiące wyleczonych nieparzonym siemieniem.

Nowy napisał/a:
Problem powstaje wówczas, gdy kiełkowanie zachodzi w warunkach nieodpowiednich - tzw. stresowych

I potem robi się stres oksydacyjny i powstają wolne rodniki tak? Ojejku, a co to za stresujące warunki są podczas zalania letnią wodą ziarenek na 8 godzin, bez dostępu światła? Jeśli już, to KIEŁKOWANIE musi mieć odpowiednie warunki - ilość światła, tlenu i wilgoć (np. nie mogą być za mocno zalane wodą, bo spleśnieją). Ale ja nie kiełkuję lnu, tylko MOCZĘ. Moczenie to nie to samo co kiełkowanie. Gdy chce się skiełkować nasiona, to pierw przeprowadza się proces moczenia. Dla celów spożywczych nasion nie trzeba kiełkować, wystarczy podkiełkować. Np. moczymy siemię lniane 6 godzin, zlewamy wodę (jeśli coś zostało), rozkładamy na powierzchni i podkiełkowujemy 2 godziny. I tyle wystarczy.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 2013-12-13, 14:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1624
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2013-12-14, 01:15   

Chodzi o fityniany.
Pod wpływem wilgoci zaczyna się process kiełkowania a wraz z nim uaktywnia się enzym fitynaza rozkładająca fityniany.

Pozostałe uwagi odnośnie niszczenia inhibitorów enzymów trawienny odnoszą się do nasion motylkowych jak fasola, groch bób .

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
 
 
Nowy
Pilny Veg


Posty: 30
Wysłany: 2013-12-18, 09:08   

yarosh1980 napisał/a:
Dla celów spożywczych nasion nie trzeba kiełkować, wystarczy podkiełkować. Np. moczymy siemię lniane 6 godzin, zlewamy wodę (jeśli coś zostało), rozkładamy na powierzchni i podkiełkowujemy 2 godziny. I tyle wystarczy.


Podkiełkować 2h, nie za krótko? Co to ma na celu?
;;;;;;;;;;
Jędruś napisał/a:
Chodzi o fityniany.
Pod wpływem wilgoci zaczyna się process kiełkowania a wraz z nim uaktywnia się enzym fitynaza rozkładająca fityniany.


To źle czy dobrze? Bo nie rozumiem.
;;;;;;;;;;;;
Ekspert:
Cytat:
Źle podkiełkowane nasiona mogą przynieść organizmowi więcej szkody niż pożytku.


Jędruś czy to prawda? Czy ktoś jeszcze o tym słyszał?
;;;;;;;;;;;;;;;;
Zapytałem go jeszcze o coś takiego:
Cytat:
W tym linku: http://www.primanatura.pl...jest-toksyczne/

jest napisane:
Cytat:
W diecie dr Budwig zmielone siemię lniane zjada się albo po uprzednim zmieszaniu z sokami owocowymi, albo w towarzystwie nabiału, miodu i owoców. Posiłek z mielonego siemienia można przygotowywać sobie samemu. Można też skorzystać z półproduktu: Linomelu, który dr Budwig opracowała i opatentowała (grubo zmielone siemię lniane wymieszała z miodem i mlekiem). W ten sposób jednocześnie z siemieniem i jego nitrylozydami dieta dr Budwig dostarcza choremu substancje bogate w siarkę i grupy tiolowe (-SH), takie jak cysteina i metionina. W codziennym jadłospisie aktywna siarka pojawia się codzienne w dużych ilościach, np. w twarożku pasty, czosnku, cebuli (oleolox), płatkach owsianych (!).

Co się dzieje z cyjankiem w obecności siarki?

Zanim wyjaśnię, najpierw muszę przedstawić dwa ważne enzymy: linamarazę i rodanazę.

Linamaraza (inaczej: beta d-glukozydaza) to enzym zawarty w siemieniu lnianym – ten, który aktywuje glikozydy po zmiażdzeniu nasiona. Innymi słowy inicjuje cyjanogenezę. Aktywność linamarazy jest hamowana w środowisku kwasowym (o niskim pH). Zatem wmieszanie zmielonego siemienia do świeżo wyciśniętego soku zabezpiecza je przed gwałtownymi przemianami glikozydów w cyjanowodór.

Rodanaza (inaczej: siarkotransferaza tiosiarczanowa) to enzym obecny we wszystkich zdrowych komórkach, a także w surowych pokarmach, które z natury są bogate w enzymy, np. w surowych owocach, szczególnie owocach jagodowych (a także oczywiście w świeżo wyciskanych sokach). Znajduje się ona również w komórkach człowieka. W obecności aktywnej siarki rodanaza neutralizuje cyjanowodór: przekształca go w tiocyjaniany (inaczej: rodanki, siarkocyjanki). Ich toksyczność jest 200 razy mniejsza od cyjanowodoru! Co więcej tiocyjanki służą do kolejnych korzystnych dla zdrowia transformacji. Rodanaza jest zatem enzymem odtruwającym.

Dr Budwig, świadoma działania tych enzymów umiejętnie zestawiła zmielone siemię lniane z kwasami owocowymi (w sokach owocowych) i aktywną siarką (w postaci grup tiolowych aminokwasów). Dzięki temu cyjanogeneza jest w jej diecie w pełni kontrolowana przez blokowanie linamarazy w środowisku kwasowym lub neutralizowana przez aktywną rodanazę


Czy wiesz coś o tym, że jeśli zmiksujemy świeże siemię z sokiem owocowym i dodamy substancje bogate w siarkę i grupy tiolowe (-SH), takie jak cysteina i metionina to wtedy siemie nie ma już trujących właściwości?


Odpisał mi tak:
Cytat:
Jeśli byłoby to takie proste, to po co zawracać sobie głowę z "kwaśnymi" soczkami owocowymi - przecież wystarczyłoby wówczas zjeść wraz z siemieniem np. trochę płatków kukurydzianych - i voila! W żołądku panuje niższe pH, niz może to zapewnić jakikolwiek soczek owocowy - kwasy żołądkowe powinny zatem zneutralizować enzym, nieprawdaż?
Wyciągnięcie wniosków pozostawiam Tobie!


A co o tym sądzicie?
_________________
Pozdrawiam
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania