Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Grupa Wsparcia, czyli ma ktoś ochotę na odchudzanie?
Autor Wiadomość
VEsna 
Natchniony Veg



Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Posty: 140
Wysłany: 2012-08-14, 19:29   Grupa Wsparcia, czyli ma ktoś ochotę na odchudzanie?

Jak pisałam w innym wątku "czy i dlaczego na weganizmie się tyje" - no ja własnie utyłam
:(
oczywiście doskonale wiem - dlaczego - masakrycznie dużo jadłam, masa węgli i tłuszczów
wakacje, które sądziłam będą okresem opamiętania (gorąco, owoce, warzywa, ruch) tylko pogorszyły sprawę

Niegdy nie byłam bardzo szczupła, zawsze sie odchudzałam ale bardziej w pogoni za jakimś wysrubowanym estetycznym "ideałem" i generalnie moja waga wahała się od 55 do 60 kg. Miałam okresy ważenia mniej - i dużo więcej ale to epizody.
Sporo tyłam w obydwu ciążach ale tez błyskawicznie chudłam intensywnie i długo karmiąc (do 6 mca bez dodatkowego dopajania i żadnego dokarmiania, ogólnie około dwóch lat) oraz sporo się ruszając przy maluchach.

Na diecie "konwencjonalnej", nigdy nie jadłam jak stereotypowy mięsożerca
bo pokutuje jednak taki stereotyp, że mięsożercy to rano buła z kiełbasą, w południe schaboszczak, ziemniaki i smętna lyżeczka surówki, a wieczorem jajecznica na boczku.
Tak nie jadłam nigdy. Raz tylko popłynęłam jakoś, cięzki okres w życiu miałam. Jak się otrząsnęłam bardzo szybko schudłam na diecie Michaela Montignaca i ten system żywieniowy z odstepstwami oczywiście zachowałam aż do przejścia na wegetarianizm.
W okresie wegetarianskim (lakto- ovo) bez problemu też mniej więcej komponowałam podobnie posiłki.

Po przejściu na weganizm coś mi "odbiło", byłam głodna, wydawało mi się, że te grzeszki bedą miej brzemienne w skutki i ... no nie ma tragedii. ale właśnie moje BMI dobiło do granicy (lekko ją przekraczając) między wagą prawidłową a nadwagą a zwykle oscylowało w wynikach 20-22.
Zaczęłam się ogarniać, startując z BMI 26. Już jest troszke lepiej.

No to się wyspowiadałam.
Ktoś chętny "się przyłączyć"?

Zakładam sobie, że do końca roku dojdę do tych 60 km, czyli przy moim wzroście BMO ok 22; bo na początku zmian chudnie się szybciej. Za rok chciałabym ważyć 13 kg mniej niż teraz.

Jak ktoś napisze "a ja próbuję przytyć" to ubiję, ostrzegam ;)
:jestemgłupi:

Na razie staram się jeść 5 posiłków co ok. 3 godziny
niewielkich i tyle co mam na talerzu przetworzonego (chleba, pasztetu, makaronu z sosem, kotleta ryżu itd.) to tyle samo surowego (warzywa)
ograniczyłam orzechy do dawek uzupełniających mi witaminy i mikroelementy (kilka sztuk dziennie)
ograniczyłam smażenie

na razie nie kombinuję specjalnie z kalorycznością posiłków
powyższe przyniosły -2 kg w tydzień, chyba nieźle - jedyny grzech raw czekolada - 50 gr rozłożone na dwa dni

oczywiście nie słodzę, nie jem białej mąki w żadnej postaci

ale nie ukrywam że jakos się wybitnie "miotam"
próby dostosowania systemu montignaca - jak pisałam na konwencjonalnej diecie mi służył bardzo raczej nie wchodzą w grę - przy opcji lacto - owo - bezproblemowo; że nie wspomnę, ze wszelkie znalezione wegetariańskie niby wersje tej diety uwzględniają ... ryby :(

wszelkie monodiety, takie sprawy są fajne do oczyszczenia organizmu, to nie nadaje się na "odchudzanie"
potrzebuje czegoś długofalowego

nie ukrywam, że byłoby łatwiej z jakąś wirtualną ekipą ;)

ktoś chętny?

:)
 
 
OutOfACannon 
Mały Veg



Posty: 14
Wysłany: 2012-08-14, 21:18   

Ja ostatnio grzecznie zjadam pięć posiłków dziennie i w miarę się ruszać, ale czasem lenistwo przeważa.
Najgorsze są wieczory, kiedy rodzinka siada przed telewizorem i podkłada pod nos chipsy, chrupki itd. Niby wiem, że nie powinnam, ale jakoś tak samo się zjada.
Plus, podjadanie przy gotowaniu jest jakąś masakrą. Tu parę razy sprawdzić, czy makaron już dobry, tam żeby skosztować sosu...I człowiek najada się zanim jeszcze obiad się ugotuje.
_________________
Na na na na na na...Batman
 
 
 
filifjonka 
Veg przez duże V
powered by plants



Pomogła: 37 razy
Wiek: 29
Posty: 1938
Skąd: dupa
Wysłany: 2012-08-15, 10:44   

A zamierzasz włączysz ruch w odchudzanie? Nie mam doświadczenia w traceniu wagi, ale myślę, że zawsze nowa dieta najlepiej skutkuje w połączeniu z jakąś aktywnością fizyczną. Myślałaś już o czymś?
_________________
Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.
 
 
VEsna 
Natchniony Veg



Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Posty: 140
Wysłany: 2012-08-15, 11:04   

Tak, tak

staram się codziennie przynajmniej godzinę robić "coś" - rower, szybki marsz (bieganie mi nie służy), basen, różnie mi to wychodzi. Zdarza się rower po lesie w wekend i 4 godziny, zdarzaja się niestety dni nicnierobienia. Ale powolutku

jestem po operacji kręgosłupa i muszę dość precyzyjnie dobierać aktywność, żeby sobie krzywdy nie zrobić - najlepszy jest basen, ale nie zawsze technicznie mam możliwości, marsze, i łagodne ćwiczenia - joga, pilates. rower, szczególnie góral jest najmniej szczęśliwy z tego zestawu - ale kocham rower.

od września chce sie zapisac na jakieś zajęcia cykliczne z instruktorem
najchętniej na jogę, jak nie znajdę sensownej jogi to na pilates, wolałabym jogę, bo ma dodatkowe zalety - nie tylko ciało trenuje (a dokładniej ciało przy okazji) - niestety w moich okolicach jest tylko joga w klubie fitness a to nie jest najlepsze rozwiązanie - trudno to nazwać praktyką - raczej to wygibasy :)

waga powolutku spada, jesli utrzymam taki rozkład i skład posiłków, powinno być dobrze :)

jem całkiem sporo :)
 
 
filifjonka 
Veg przez duże V
powered by plants



Pomogła: 37 razy
Wiek: 29
Posty: 1938
Skąd: dupa
Wysłany: 2012-08-15, 11:23   

Jeżeli mogłabyś wykorzystać rower, w sensie nie byłby zbyt obciążający, to korzystnie jest się nim posługiwać jako środkiem komunikacji.
Ja wcześniej robiłam to sporadycznie, ale mam wielu znajomych, którzy wsiedli na rower żeby dojeżdżać do pracy i najpierw było ciężko, ale teraz tylko tak podróżują ;-) Znajomy bardzo dużo zrzucił, jak zamienił autobus na rower.
_________________
Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.
 
 
Veganlicious 
Pilny Veg
Go vegan



Posty: 25
Skąd: Oberschlesien/Kraków
Wysłany: 2012-08-15, 18:26   

Z tego co wiem, ćwiczenia siłowe odchudzają :) może warto spytać instruktora na siłowni, co mogłabyś wykonywać skoro masz problemy z kręgosłupem? :) imo joga/pilates nie odchudzą, co najwyżej rozciągną i wzmocnią mięśnie - żeby "schuść" :D trzeba się porządnie spocić :)

rower jako środek komunikacji - rewelacja! :)
_________________
You are what you eat.
 
 
 
VEsna 
Natchniony Veg



Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Posty: 140
Wysłany: 2012-08-15, 19:54   

"odchudzają" stricte sensu AEROBY
siłownia "aerobowo" troszkę bez sensu dla mnie, siłownia siłowo - zbyt duże obciążenie jednak, nie mogę to raz, a dwa - i tak musiałabym zasuwać aerobami, żeby tłuszcz zgubić - i wyciągnąc te zbudowane mięśnie na swiatło dzienne :)
pilates i joga, jakies ćwiczenia "na własnym obciążeniu" - w 100% wystarczą

Zresztą ... nie przepadam za siłownią, za klubami fitness w ogóle. Z musu w zeszłym roku wpadałam w siarczyste mrozy na bieżnię i rower (mam taki "leżący" w siłowni koło mnie - super jest dla mojego kręgosłupa ta pozycja)

ja nie mam problemu z 'pomysłami" na fajne ćwiczenia, skuteczne itd. Ja mam problem z motywacją i SYSTEMATYCZNOŚCIĄ :(
To samo z żarciem - ja nie mam problemu z niewiedzą co mi robi źle, ja mam problem z wcielaniem wiedzy w życie :)

Z rowerem jako środkiem lokomocji też jest ciężkawo, bo pracuję zdalnie, w domu, w Warszawie bywam od wielkiego dzwonu (i zwykle to jakieś "okazje" i okoliczności wykluczające rowerową podóż), a moja "wieś" 3 ulice na krzyż. Owszem, jeżdżę na rowerze po zakupy itd. ale to nie są znaczące odległości. Muszę jechać "specjalnie" - mam fajna ścieżkę rowerową (niestety przebiega obok trasy "na Terespol" - czyli spaliny i hałas) i trochę lasu dookoła.
 
 
OutOfACannon 
Mały Veg



Posty: 14
Wysłany: 2012-08-15, 20:00   

Ja z kolei niespecjalnie lubię jeździć na rowerze - moje specyficzne problemy z kręgosłupem zdobyte podczas treningów sztuk walki wybitnie utrudniają mi cieszenie się tym sportem. Wolę biegać, ale ostatnio albo jest ponad 30 stopni, albo jest zimno, więc też nie mogę się zmotywować.
Coraz lepiej ogarniam podjadanie, ale i tak skusiłam się dzisiaj na pare chipsów. Masakra.
_________________
Na na na na na na...Batman
 
 
 
marti 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 4 razy
Wiek: 26
Posty: 286
Skąd: Wro
Wysłany: 2012-08-15, 20:38   

OutOfACannon napisał/a:
Plus, podjadanie przy gotowaniu jest jakąś masakrą.

Aha, jak ktoś czytał książkę Chmielewskiej Traktat o odchudzaniu bodajże, to opisuje ona otyłą kobietę, która ani słodyczy nie jadła, ani posiłków dużych nie jadła, natomiast przygotowywała wszystkie posiłki dla rodzinki i za każdym razem po troszeczku uszczyknęła z gara...
VEsna napisał/a:
estem po operacji kręgosłupa i muszę dość precyzyjnie dobierać aktywność, żeby sobie krzywdy nie zrobić

A próbowalaś może marszu z kijkami do nordic walking? Dzięki nim ciężar ciała jest lepiej rozłożony i tak nie obciąża, a i nie dość że lżej się idzie, to jeszcze więcej partii mięśni pracuje = szybciej lecą kalorie. :-)
Trzymam kciuki :D
_________________
"Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego, że są nieme dla jego tepej percepcji"

http://mini-transformacja.blogspot.com/
 
 
VEsna 
Natchniony Veg



Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Posty: 140
Wysłany: 2012-08-15, 20:51   

marti hahaha
oczywiście, ze próbowałam
kupiłam kijki
raz je wyprowadziłam na spacer

:oops: :oops: :oops:

oj, zaczynam sie motywowac składając samokrytykę

jestem mistrzynią wymówek
jak wyżej pisała OutOfACannon:
- a to za gorąco
-a to za zimno
-a to za deszczowo

u mnie na wsi bardzo dużo ludzi chodzi z kijkami, uprawia jogging, jeździ na rowerze
w każdą pogodę
ostatnio mi wstyd było jak coś siąpiło i oczywiście pojechałam na zakupy samochodem mijając po drodze stały zestaw emerytek z kijkami, dziewczyn biegających, dziewczyn na rolkach
no wstyd, panie dzieju, wstyd :(

ale dziś był dobry dzień
chłopiec mój z dzieckiem numer jeden poszli na rower
a ja z dzieckiem numer dwa i psem numer cztery - na rolki
znaczy córka na rolkach a my z psem truchtaliśmy obok

jak już wejde w rytm ruszania się, to nie ma wymówek, zawsze wygospodaruje chociaż godzinkę z dnia
to jest jakieś autodestrukcyjne, żeby sie tygodniami nie ruszać :(
:jestemgłupi:
 
 
marti 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 4 razy
Wiek: 26
Posty: 286
Skąd: Wro
Wysłany: 2012-08-15, 21:01   

Wstyd też dobrze motywuje, ja pamiętam jak któregoś zimowego poranka, godzina gdzieś 7.00, jeszcze całkiem jasno nie było, sypał taki obrzydliwy mokry śnieg i wiał mroźny wiatr. Ja na spacerku z psem w parku, piesu tylko siku i spowrotem na ścieżkę i chodźmy już do domu, bo mi futerko zmoknie, a tu mija nas małżeństwo (tak myślę), po jakieś 70 lat oboje, w dresach i biegają :shock: Od tamtej pory biegam prawie regularnie i co najważniejsze jedyną wymówką od biegania jest dla mnie upał (a to głównie dlatego, ze zawsze biegam z futrzakiem).

Tak sobie jeszcze czytałam o wizualizacjach i gdyby tak przenieść to na odchudzanie? Np. wyobrażasz sobie obraz, kolorowy, jasny, ładny, widzisz siebie ze swoją idealną wagą, podobającą się sobie, innym, będącą dumną z tego osiągnięcia itd. Jest jeszcze technika switch patterns, jeśli Cię interesuje. Podobno takie powtarzanie w myślach tych obrazów działa bardzo motywująco.

Zapomniałam pochwalić za "dobry dzień". tak trzymaj :D
_________________
"Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego, że są nieme dla jego tepej percepcji"

http://mini-transformacja.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez marti 2012-08-15, 21:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
VEsna 
Natchniony Veg



Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Posty: 140
Wysłany: 2012-08-15, 21:21   

haha problem, że ja się sobie niezmiernie podobam w każdym wydaniu :)

ale masz rację - mysli kształtuja rzeczywistość
wiem to, wiele razy doswiadczyłam ale tu też mi brak konsekwencji i systematycznośći

aporpos takich motywacyjnych case'ów
u nas jest pan - obserwuje go od dwóch lat
jest tak gruby, że nie jest w stanie raczej biegać
ale .... jest znacznie szczuplejszy niż dwa lata temu
przypuszczam, ze zrzuciła więcej kilosów niż ja kiedykolwiek ważyłam

maszeruje codziennie, codziennie go spotykam
z małą wodą i ręczniczkiem na szyi
deszcz nie deszcz, upał nie upał
po prostu idzie, widac że przy jego otylości to nie jest kwestia jak u mnie dżinów o dwa rozmiary mniejszych tylko kwestia życia i śmierci
i tu może jest "problem", bo jak to problem estetyczny to o motywacje trudniej, szczególnie jeśli w sumie czuje sie człowiek ze soba całkiem przyjemnie (a ja siebie lubię bardzo - jako całość, chociaż mam zastrzeżenia oczywiście - ale to takie zastrzeżenia jak do ukochanego dziecka hahaha - wszystko sobie i tak wybaczam)
musze sobie wyrobić inną motywację niż "schuść", po prostu :)
 
 
czerwony_autobus 
Veg przez duże V



Pomogła: 17 razy
Wiek: 25
Posty: 1686
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2012-08-16, 13:01   

Przyda mi się takie coś. W tamtym roku mieszkałam w Szwecji gdzie jeździłam wszędzie rowerem i trochę schudłam(wcześniej byłam ok), wróciłam i od 8 miesięcy mam największą w życiu dawkę stresu, nie mam siły martwić się o śniadanie. Dojadam mnóstwo słodyczy, z lenistwa na śniadanie placki. Nie chce mi się jeść warzyw nawet idę na targ i nie umiem znaleźć nic co bym chciała zjeść. Jak pogoda i moje życie się uspokoją ( październik ) wracam do regularnej jogi.
_________________
"Kto oburza się na Hitlera, że traktował narody, które chciało mu się nazwać ''minderwertig'', tak jak my traktujemy zwierzęta, niech nie traktuje sam zwierząt tak jak Hitler ludzi!" - Hugo Steinhaus
 
 
filifjonka 
Veg przez duże V
powered by plants



Pomogła: 37 razy
Wiek: 29
Posty: 1938
Skąd: dupa
Wysłany: 2012-08-16, 21:55   

Moją motywacją jest brat biegający w maratonach.

Na zasadzie - skoro on potrafi, to ja niby nie?!

Niestety w przygotowaniu się do chociażby półmaratonu przeszkodziły mi problemy zdrowotne, szybka utrata wagi i lenistwo :-) Nie mam już aspiracji na żadne maratony, bo wiem że gdybym się nakręciła, zrobiłabym wszystko, żeby w maratonie pobiec. Kosztem wielu rzeczy.

Trochę idzie w temat sportu, cóż Vesno, nikt chyba do Ciebie nie dołączy ale trzymamy kciuki i daj znać, jak Ci idzie ;-) Zaplanuj już coś! Działaj! :-D Szkoda, że tym rowerem tak się nie da...
_________________
Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.
 
 
Natasha 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 3 razy
Wiek: 28
Posty: 289
Skąd: RK/RZ/KR
Wysłany: 2012-08-16, 22:10   

VEsna napisał/a:
mam problem z motywacją i SYSTEMATYCZNOŚCIĄ :(


ja już tyle razy miałam się odchudzać i zawsze to był słomiany zapał..
czekam chyba na jakiegoś mocnego kopniaka, żeby się zmotywować ;p
_________________
Always look on the bright side of life! ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - forum anime


http://www.ibtimes.co.in/kazakhstan-president-nursultan-nazarbayev-may-appoint-grandson-succession-plan-report-693468 $1000 loan http://cosw.phorum.pl/viewtopic.php?f=9&t=138191&p=141636#p141636 http://karta-podarunkowa.pl masaż kręgosłupa warszawa