Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zabójstwa w warunkach naturalnych jako argument mięsożerców
Autor Wiadomość
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 15 razy
Wiek: 47
Posty: 4346
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-11-18, 01:03   Zabójstwa w warunkach naturalnych jako argument mięsożerców

Uważam, że najmocniejszym argumentem przeciwko wegetarianizmowi są następujące rozważania:

W warunkach naturalnych i tak bardzo często jedne zwierzęta zabijają inne zwierzęta. Człowiek po prostu uczestniczy w tym naturalnym procesie. Czy można spodziewać się, że wycofanie człowieka z tego procesu wydłuży średnią trwałość życia zwierząt? Nie! Przecież w warunkach naturalnych umierać trzeba po to, żeby nie rozmnażać się zbyt prędko. Jeżeli zwierzęta jakiegoś gatunku zbyt rzadko będą zostawać zjedzone, to wreszcie zaczną one cierpieć od głodu i właśnie z tego powodu umierać. Więc, faktycznie skala umieralności zależy od skali rozmnażania się, a nie od działalności drapieżników. Człowiek na razie nie umie ograniczyć rozmnażania się dzikich zwierząt w takim stopniu, żeby zmienić tę sytuację. Więc, po co nie zjadać takiej ilości zwierząt, jaka i tak musi umrzeć?

Moim zdaniem, ten argument zasługuje na osobny wątek. Niedawno przemyślałem szczegółowo, jak ma wyglądać obalenie tego argumentu. To będą rozważania w trzech częściach, które podaję poniżej. Bardzo ciekawie byłoby mi też dowiedzieć się, jakie obalenia zaproponują inni forumowicze. Bo moje w niektórych miejscach bazuje się na poglądach, z którymi znaczna część naszych forumowiczów nie zgadza się.

Więc, obalenie:

Część I. Dlaczego warto rezygnować z jedzenia zwierząt hodowlanych

Najpierw rozpatrujemy tylko hodowlane. Człowiek stwarza dla nich sztuczne warunki życia, rozmnaża je na dużą skalę i na dużą skalę zabija. Gdzie średnia trwałość życia jest dłuższa: w takich warunkach hodowli czy w warunkach naturalnych? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, potrzebne są osobne badania. Przypuszczam, że odpowiedź zależy od tego, czy dany gatunek wykorzystuje się jako wyłącznie mięsny, czy dodatkowo do jakichś innych celów. Ale nie będę opierać się na niesprawdzonych informacjach.

Natomiast ważne jest, że przy decydowaniu w kwestiach hodowli zwierząt nie prowadza się takich obliczeń i nie uwzględnia trwałości życia. Uwzględnia się natomiast interesy człowieka. W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci pojawiła się tendencja w jakimś stopniu uwzględniać też odczucia zwierząt i prawnie ograniczać ich cierpienie. Ale tego mało. Odpowiednio do mojej etyki, trzeba uwzględniać też trwałość życia, przy czym jest ona znacznie ważniejsza, niż chęć człowieka na mięso.

Więc, hodowla zwierząt zabijanych na mięso zorganizowana jest zupełnie nieprawidłowo, i właśnie dlatego warto nie jadać takich zwierząt, żeby nie podtrzymywać takiej hodowli. Jeśliby natomiast obliczano trwałość życia zwierząt i celowo organizowano hodowlę tak, żeby w wyniku ta trwałość była większa, niż w warunkach naturalnych, wtedy jeszcze można byłoby zastanowić się, czy nie jadać takich zwierząt. No, wtedy najlepiej byłoby już zupełnie takich zwierząt nie zabijać (jak w zoo); ależ żeby tak trzymać dużo zwierząt, potrzebne są duże koszty; i można rozważać taką opcję, że jednak zwierzęta zabija się i sprzedaje się, żeby straty zostały pokryte, ale z uwzględnieniem, żeby ich trwałość życia zwiększyła się względem warunków naturalnych. (Chociaż naprawdę nawet takiej hodowli nie warto organizować; to wynika z rozważań części II.)

Część II. Dlaczego warto rezygnować z jedzenia zwierząt upolowanych

Człowiek może w jakimś stopniu śledzić procesy zachodzące w naturze i organizować działania zmniejszające intensywność niektórych uciążliwych dla zwierząt osobliwości przebiegu naturalnych procesów. Czasem może okazać się docelowy jakiś planowy odstrzał mający na celu np. uniknięcie cierpienia zwierząt zagrożonych głodem. Czy nie jest docelowo jadać zwierzęta zabijane w podobnych celach? I nawet zabijane człowiekiem po prostu w takich warunkach, kiedy takie zabijanie praktycznie nic nie zmienia w funkcjonowaniu ekosystemu? O ile rozumiem, współczesne reguły polowania często uwzględniają podobne kwestie. Oprócz tego, człowiek ma możliwość w mniejszym stopniu dręczyć zabijane zwierzę, niż dziki drapieżnik. Te rozważania wywołują przypuszczenie, że naprawdę nic złego nie ma w polowaniu i jedzeniu upolowanych zwierząt, co najmniej w części przypadków.

Ale jednak uważam, że nie warto polować dla mięsa i jeść zwierzęta upolowane. Żeby wyjaśnić, dlaczego tak uważam, trzeba uwzględnić perspektywy dalekiej przyszłości. Sądzę, że kiedyś (chyba za kilka lub kilkanaście tysięcy lat) ludzie dobrze nauczą się kierować procesami zachodzącymi w naturze, nie wywołując niepożądanych skutków ubocznych. Wtedy można będzie i zmuszać drapieżników nikogo nie zabijać, i w potrzebnym stopniu ograniczać rozmnażanie się wszystkich mieszkających na Ziemi zwierząt. Ta działalność powinna być podporządkowana interesom zwierząt. Przed ludźmi powstanie misja zwolnienia wszystkich zwierząt Ziemi od cierpienia i przedwczesnego umierania. W takich warunkach zabijanie zwierząt dla jedzenia będzie zupełnie nie potrzebne i sprzeczne ze wspomnianą misją. Ależ ciężko będzie ludziom przestać jadać zwierzęta, jeżeli będą oni przyzwyczajeni do mięsa i do takiej działalności, w której uzyskanie mięsa uwzględnia się jako cel. Właśnie dlatego ludzie powinni nauczyć się obchodzić bez jedzenia zwierząt. My, wegetarianie, już nauczyli się i staramy się rozpowszechniać takie podejście do manipulacji ze zwierzętami, przy którym chodzi o interesy zwierząt, a nie o uzyskanie mięsa. To jest trudny proces, i warto go prowadzić już teraz, w celach jak najwcześniejszego powodzenia wspomnianej wyżej przyszłej misji.

Na tym etapie mięsożerny oponent może powiedzieć:

Ale ludzkość wszystko jedno przestanie zabijać zwierzęta dla mięsa, ponieważ nauczy się produkować na dużą skalę mięso syntetyczne. Przy czym to odbędzie się z pewnością wcześniej, niż pojawią się wspomniane wyżej zaawansowane możliwości kierowania naturą. Dlatego nie ma sensu rezygnować z mięsa teraz dla takiej dalekiej przyszłości; rezygnacja wszystko jedno zdąży odbyć się, przy czym w sposób automatyczny, nie wymagający wysiłków.

Na to odpowiadamy:

Tak, ale jednak perspektywy rozwoju produkowania mięsa syntetycznego nie są na tyle pewne. Być może, mięso syntetyczne nigdy nie będzie tańsze od naturalnego. Oprócz tego, może mieć duży wpływ punkt widzenia, że wszystko, co jest naturalne, jest lepsze niż syntetyczne, w tym mięso. Dlatego jest sens walczyć o to, żeby jednak jedzenie mięsa syntetycznego uważano za lepsze rozwiązanie, niż jedzenie mięsa naturalnego; oraz walczyć o niejedzenie mięsa naturalnego nawet w przypadku niepowodzenia eksperymentów z mięsem syntetycznym lub niechęci jadać to syntetyczne z jakiegokolwiek innego powodu.

Oprócz tego, istnieje jeszcze jeden powód, dlaczego warto rozpowszechniać w społeczeństwie niechęć do zabijania zwierząt dla mięsa. Sam w sobie akt zabijania rozwija złośliwe emocje i może powodować złośliwe zachowania w różnych innych sytuacjach. (To jest analogiczne do tego, że istnienie w państwie kary śmierci, być może, zwiększa poziom złośliwości w społeczeństwie takiego państwa i dlatego wywołuje zwiększenie liczby zabójstw, niwelując tym samym ten fakt, że potencjalni zabójcy, być może, rezygnują z zabijania, bo boją się być straceni (dwa razy piszę "być może", gdyż żadne z tych oddziaływań kary śmierci nie zostało wiarygodnie potwierdzone).)

Część III. Dodatkowa obserwacja

Okazuje się, że wegetariańska dieta jest nawet korzystna dla zdrowia. To więc tym bardziej, po co zawracać sobie głowę zabijaniem i jedzeniem zwierząt? Nawet jeżeli powyższe argumenty wydają się niedostatecznie przekonujące, warto pożegnać te agresywne tradycje mięsożerstwa.
Ostatnio zmieniony przez D.M. 2012-11-18, 01:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krowa 
Veg Do Potęgi
krowa



Pomogła: 17 razy
Wiek: 35
Posty: 2348
Skąd: KRK
Wysłany: 2012-11-18, 17:53   

Latają samolotami, mieszkają w bloku na 14. piętrze, robią zupę z proszku, palą fajki, jak boli ich głowa ratują się chemią, biorą pigułki antykoncepcyjne, farbują chemią włosy, a jak chcą usprawiedliwić to, że codziennie dla własnego kaprysu zabijają jakieś zwierze, to wysuwają argument o "naturalności".
Naturalne jest też to, że matka po urodzeniu dziecka zjada własne łożysko. Co na to mięsni filozofowie?
_________________
Wyszukany Smak
Wyszukany Smak na Facebooku
 
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-11-18, 19:19   

Przepraszam, nie czytałem całości, ale skoro pojawiają się tam odniesienia do natury, to chyba warto przywołać dwa linki: appeal to nature, naturalistic fallacy.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
 
 
Milia 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 12 razy
Wiek: 39
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-11-18, 21:50   

Ja na argument o "naturalnosci jedzenia miesa" zawsze odpowiadam ze nie jestem jakims jaskiniowcem zeby sie nie zastanawiac nad tym co robie.
Moj umysl ewoluowal, a natura dala mi wybor: mieso albo rosliny.
Jesli mam jakas wyzszosc nad dzikimi zwierzetami to jedynie taka ze mam wybor + moge sie zastanawiac i swiadomie wybierac opcje bezbolesna.
Ostatnio zmieniony przez Milia 2012-11-18, 21:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 15 razy
Wiek: 47
Posty: 4346
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-11-24, 22:51   

Wygląda na to, że wszyscy, którzy tu odpowiedzieli, postrzegli ten argument jako wywodzący się z punktu widzenia, że niby naturalne zawsze jest dobre. Ale argument zupełnie nie na tym polega. Polega on natomiast na tym, że rezygnacja człowieka z zabójstw podobno nie wywoła takiego stanu, że zwierzęta rzadziej będą przedwcześnie umierać. Szczegółowo opisałem, jak obalam ten argument, i interesuję się, jak obalają go inni.
Ostatnio zmieniony przez D.M. 2012-11-24, 23:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Danhipe
Mały Veg


Posty: 2
Wysłany: 2012-12-28, 00:04   Hodowla zwierząt jest nienaturalna.

Specjalnie się zarejestrowałem na tym forum by móc odpowiedzieć na ten argument.
Sam długo gardziłem wegetarianizmem twierdząc ,że zwierzęta same siebie nawzajem zabijają więc czemu człowiek który też jest zwierzem miałby tego nie robić. Jednak po jakimś czasie zauważyłem ,że w naturze nie ma czegoś takiego aby jedno zwierze niewoliło drugie, dlatego jak najszybciej zostałem weganinem.
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 15 razy
Wiek: 47
Posty: 4346
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-12-30, 00:11   

Danhipe napisał/a:
w naturze nie ma czegoś takiego aby jedno zwierze niewoliło drugie

No, to argument tylko dla zwolenników naturalności i tylko przeciw hodowli, a nie przeciw polowaniu. Nie jestem też pewny, czy rzeczywiście w naturze nie ma niewolnictwa. Przecież pasożytnictwo można uważać za odmianę niewolnictwa.

Danhipe, dziękuję za uczestnictwo w dyskusji. Zachęcam do aktywności na forum!
 
 
RafaelSaures 
Natchniony Veg



Wiek: 31
Posty: 138
Wysłany: 2013-01-04, 10:33   

Polowanie uważam za lepsze od hodowli, bo zwierzę ma szansę. Ale jeśli już człowiek poluje to całym sobą takim jakim natura stworzyła go "mięsożernym". Żadnej broni. A Zjeść surowo bez przypraw rozgryzając tymi marnymi kłami "mięsożernymi" :)
_________________
Vege bodybuilding by Rafael Saures
Zapraszam na mojego bloga!
 
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 15 razy
Wiek: 47
Posty: 4346
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-01-06, 01:58   

RafaelSaures napisał/a:
Polowanie uważam za lepsze od hodowli, bo zwierzę ma szansę. Ale jeśli już człowiek poluje to całym sobą takim jakim natura stworzyła go "mięsożernym". Żadnej broni. A Zjeść surowo bez przypraw rozgryzając tymi marnymi kłami "mięsożernymi"

Ciekawe pomysły. No, jako argument to też dla zwolenników naturalności. I jeśli już chodzi o naturalność, to człowiek ma jadać ze zwierząt tylko drobne: myszy, robaki etc. Wtedy da się rozgryzać kłami. :)
 
 
Danhipe
Mały Veg


Posty: 2
Wysłany: 2013-01-06, 18:54   

D.M. napisał/a:
Danhipe napisał/a:
w naturze nie ma czegoś takiego aby jedno zwierze niewoliło drugie

No, to argument tylko dla zwolenników naturalności i tylko przeciw hodowli, a nie przeciw polowaniu. Nie jestem też pewny, czy rzeczywiście w naturze nie ma niewolnictwa. Przecież pasożytnictwo można uważać za odmianę niewolnictwa.



Pasożytnictwa raczej nie można nazwać niewolą ,raczej "długą kradzieżą" lub "skomplikowanym polowaniem".W końcu pasożyty nie wkładają swoich ofiar do klatek.

I jeśli chodzi o polowania to nie mam nic przeciwko ,to jest naturalna rzecz które dzieje się na ziemi chyba już od początku istnienia zwierząt (ale oczywiście gardzę "burżujami" którzy zwyczajnie traktują to jako zabawę ). Osobiście wolałbym nie polować ,ale jeśli chciałbym przeżyć w dziczy to niestety musiałbym się do tego zmusić ,na naszej szerokości geograficznej,zwłaszcza w zimę jest to chyba niemożliwe.
 
 
buu 
Ostoja Wiedzy
o ironio,muzo ma!



Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 576
Skąd: Nederland
Wysłany: 2013-01-07, 13:51   

Danhipe napisał/a:
(ale oczywiście gardzę "burżujami" którzy zwyczajnie traktują to jako zabawę )


To już prędzej są kłusownicy, którzy nie wiedzą w którą część ciała trafić i zadają dużo cierpienia zwierzęciu niż ludzie z koła łowieckiego.
Mimo wszystko nie koniecznie ich popieram. Kto dał im prawo do "utrzymywania równowagi" w naturze?
_________________
"Jon: Liz tu będzie lada moment! (spogląda na zegarek) Czekaj... Zegarek mi stanął! Teraz to ona NIGDY tu nie dotrze!
Garfield: Oby jego gatunek nigdy się nie rozmnożył."
 
 
Degon 
Veg przez duże V



Pomógł: 39 razy
Posty: 1498
Skąd: vgvhj
Wysłany: 2013-01-08, 10:12   

Danhipe napisał/a:
Jednak po jakimś czasie zauważyłem ,że w naturze nie ma czegoś takiego aby jedno zwierze niewoliło drugie, dlatego jak najszybciej zostałem weganinem.


Przykładem niewolnictwa w przyrodzie (wprawdzie nie u zwierząt) są niektóre porosty, będące jak wiadomo formami ekologicznymi które efektem symbiozy grzyba (który wprawdzie nie jest zwierzęciem, ale też nie jest rośliną) i glonu. Niekiedy owa symbioza, współpraca, często bardziej przypomina właśnie niewolnictwo.
Powstała teoria antagonistyczna na temat rodzajów ich współżycia:
- helotyzm (niewolnictwo) - grzyb panuje nad glonem i w miarę swoich potrzeb umożliwia mu rozwój,
- pasożytnictwo - grzyb całkowicie panuje nad glonem, ma ssawki, którymi przenika do wnętrza glonu (czasem zdarza się, że glon obumiera),
- endosaprofityzm (pasożytnictwo wewnętrzne) - grzyb pożywia się obumartymi komórkami glonów,
- glonopasożytnictwo - glon zmusza grzyb do obrony poprzez wytwarzanie warstwy korowej, która ochrania komórki glonów.


Co do polowań.
Oczywistym jest, że w ekstremalnych warunkach walki o przeżycie zabicie zwierzęcia by nie umrzeć z głodu jest usprawiedliwione. Ale nie rozumiem jak w ogóle można mieć wątpliwości (szczególnie będąc wegetarianinem), że współczesne polowania to czyste bestialstwo i okrucieństwo, zabawa w zabijanie zwierząt dokonywana przez podpitych, pozbawionych jakiejkolwiek wrażliwości maczo.

polecam:
http://www.polityka.pl/kr...y-ksiezycu.read

urywki:

„Urodziłem się w rodzinie myśliwskiej, proces wypierania tej wrażliwości zaczął się u mnie w dzieciństwie. Bez tego nie da się uczestniczyć w polowaniach, bo one są drastyczne. Widzę, że śrut rozwala głowę lisowi, muszę wziąć rannego zająca za nogi, żeby go dobić ciosem w kark, a jemu przez skórę wystaje ostra kość piszczelowa. Przecież to jest cierpienie napawające zgrozą. Trzeba nauczyć się tego nie widzieć, bo inaczej polowanie byłoby nie do zniesienia.

Każde zabijanie po prostu jest drastyczne. Myśliwski język służy trenowaniu niewrażliwości. Nie mówię: przestrzeliłem jeleniowi nogę i złamałem kość piszczelową, tylko: dostał w przedni badyl. Zabijanie znika z percepcji. Nie ma krwi, jest farba. Nie ma jelit i żołądka, jest miękkie. Nie wpakowałem kuli w serce, trafiłem na komorę. Nie odstrzeliłem żuchwy, tylko gwizd. A wie pani, co to jest zestrzał?
Nie.
Ranne zwierzę ucieka, a to, co zostaje na śniegu czy trawie, to jest zestrzał. Nie krew, treść żołądka, kawałek kości, płuc, wątroby, tylko zestrzał. Podobną funkcję ma etyka myśliwska, czyli etyka zabijania. Nie wolno na przykład strzelić do zająca, kiedy siedzi, dopiero jak ruszy, bo inaczej wyglądałoby to na morderstwo z zimną krwią. Kiedy biegnie – składam się i bach! Percepcja myśliwego z zabicia przenosi się na mistrzowski strzał i zachwyt nad własną sprawnością.
Czy podobnych funkcji na polowaniach nie odgrywa alkohol? Znieczula. Zagłusza okrucieństwo.
Nie tylko myśliwi znieczulają się alkoholem. Mężczyźni, gdy są razem, tak jak na przykład na polowaniu, piją więcej, ponieważ bycie w grupie mężczyzn jest stresujące. Trzeba rozładować atmosferę. Bez gorzały się nie obejdzie. Ni cholery.
….
To jak myśliwym udaje się utrzymać tak długo przekonanie, że są niezbędni?

Natomiast nikt się nie zastanawia, dlaczego myśliwi zabijają kaczki, dzikie gęsi, bażanty, kuropatwy, zające, piżmaki, słonki. Mają naturalnych wrogów, ludziom nie zagrażają. Dokarmiają je? Nie da się. Jakie szkody rolnicze może wyrządzić kaczka? Myśliwskie argumenty mają się tu nijak. Tu naprawdę widać, że chodzi tylko o zabijanie. Gdyby myśliwi traktowali swoją argumentację poważnie, sami powinni zrezygnować ze strzelania do leśnego i polnego drobiazgu. Ale nie, oni konstruują specjalną broń: ptaszarki, żeby skuteczniej strzelać na przelotach.
….
Niektóre Ośrodki Hodowli Zwierzyny mają swoje bażantarnie. Trzymają ptaki w wolierach i wypuszczają na dzień przed polowaniem. Następnego dnia puszcza się psy i wali do wszystkiego, co zafurkocze w powietrzu. Dzięki temu Juan Carlos podczas wizyty w Polsce mógł zabić 200 bażantów. Jednego dnia! Rzeźnik! A wieczorem jeszcze żubra sobie strzelił.”

Też tu ciekawy wywiad z Zenonem Kruczyńskim, autorem książki „Farba znaczy krew”:
http://pracownia.org.pl/d...93,article,3525
 
 
buu 
Ostoja Wiedzy
o ironio,muzo ma!



Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 576
Skąd: Nederland
Wysłany: 2013-01-08, 14:08   

Degon napisał/a:
Nie mówię: przestrzeliłem jeleniowi nogę i złamałem kość piszczelową, tylko: dostał w przedni badyl. Zabijanie znika z percepcji.


Czytam i czytam i doczytać się nie mogę na stronie Polskiego Związku Łowieckiego, ale z tego co pamiętam trafienie byle gdzie i byle jak męczy zwierzę a i myśliwy na tym straci bo mięso się nie nada do sprzedaży. Z resztą oni też chyba za wiele z tego nie mają.
Nie chcę ich bronić, też kiedyś byłam bardzo anty ale jakby tak się zaczytać to to ich zabijanie ma jakieś tam prawa,okresy polowań,sposoby i bla bla bla.

Z resztą chyba schodzimy z tematu. :offtopic:
_________________
"Jon: Liz tu będzie lada moment! (spogląda na zegarek) Czekaj... Zegarek mi stanął! Teraz to ona NIGDY tu nie dotrze!
Garfield: Oby jego gatunek nigdy się nie rozmnożył."
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 15 razy
Wiek: 47
Posty: 4346
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-01-12, 23:44   

Degon napisał/a:
Przykładem niewolnictwa w przyrodzie (wprawdzie nie u zwierząt) są niektóre porosty, będące jak wiadomo formami ekologicznymi które efektem symbiozy grzyba (który wprawdzie nie jest zwierzęciem, ale też nie jest rośliną) i glonu. Niekiedy owa symbioza, współpraca, często bardziej przypomina właśnie niewolnictwo.

Gdy chodzi o rośliny (czy nawet grzyby), sytuacja jest zupełnie inna, bo nikt nikomu nie przeszkadza. Świadomości tam nie ma. I nawet pytanie o tym, czy porost jest jednym organizmem, czy zestawem dwóch, jest bardzo umowne. Dodatkowo przychodzi na myśl taka analogia: czy nie niewoli człowiek swoje leukocyty zmuszając je bronić jego zdrowie? :)

Cóż do polowania, to już Degon chyba mnie przekonał, że współcześnie ma ono takie wady, których wystarczy, by uważać, że warto i z jego produktów rezygnować. Ale nawet jeżeli zostanie ono zorganizowane tak, by tych wad nie było, uważam, że wszystko jedno trzeba dążyć do zupełnej rezygnacji z niego; wyjaśnienia - w moim pierwszym poście. Zaś polowanie w warunkach, kiedy inaczej nie da się wyżyć, uważam, oczywiście, za dopuszczalne.
 
 
buu 
Ostoja Wiedzy
o ironio,muzo ma!



Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 576
Skąd: Nederland
Wysłany: 2013-01-13, 17:00   

D.M. napisał/a:
Zaś polowanie w warunkach, kiedy inaczej nie da się wyżyć, uważam, oczywiście, za dopuszczalne.


To tak jak to jedno z pytań głupio-mądrych mięsożerców "Wyobraź sobie, że jesteś na wyspie, nie masz co jeść a obok Ciebie jest jakieśtamsuperbiedne zwierzę..zjesz je?" Haha, mam Cię kinder-wege! :-?
_________________
"Jon: Liz tu będzie lada moment! (spogląda na zegarek) Czekaj... Zegarek mi stanął! Teraz to ona NIGDY tu nie dotrze!
Garfield: Oby jego gatunek nigdy się nie rozmnożył."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group