Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Histora wegańskiego rolniko-informatyka
Autor Wiadomość
barni 
Pilny Veg
Aktywny Weganin :)



Wiek: 30
Posty: 37
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-01-10, 19:34   Histora wegańskiego rolniko-informatyka

Witajcie!

Cześć swojej historii odnośnie zmian żywieniowych opisałem w temacie przedstawiania się jednak tutaj chciałbym skoro można uwzględnić więcej szczegółów. Być może będą one pomocne innym osobom w podobnej sytuacji.

Poniżej zamieszczam wcześniejszy opis:

Cytat:
Wychowałem się w bardzo małej wiosce blisko lasu gdzie od najmłodszych lat pomagałem oraz obserwowałem prace rolnicze rodziców i dziadków. Spędzałem czas bardzo miło i przyjemnie pomimo niewielu znajomości w wiosce. Miło wspominam cza gdy chodziłem na łąkę wypasać krowy, przemierzałem knieje w długiej drodze do szkoły podstawowej oraz jeździłem ciągnikiem po polach jako młody farmer ;) Jako mały chłopiec odżywiałem się po wiejsku. Na stan zdrowia jakoś nie narzekałem ponieważ pamiętam, że produkty nie były tak faszerowane chemią jak jest teraz, spożywaliśmy lokalną żywność o przejedzeniu jednak nie było mowy ze względu na brak pieniążków. Ze zwierząt hodowlanych chowaliśmy krówki, świnki, kury, kaczki, indory itd. Z upraw były to w ogromnej przewadze zboża.
Gdy miałem 12 lat przeprowadziliśmy się do większej wioski gdzie pobudowaliśmy sobie domek i do dziś tam mieszkam. Prowadzę z ojcem gospodarstwo gdzie uprawiamy drzewka, krzewy, sadzonki.
Od czasów gimnazjalnych zacząłem trenowanie. Rozpocząłem od siłowni przez bieganie, akrobatykę, gimnastykę itd. Pomimo jakiś tam wyników odczuwałem brak pełnej satysfakcji. Szukałem cały czas czegoś w kwestii sportu czemu potrafiłbym oddać się w pełnym samospełnieniu. Odnalazłem to dopiero po wielu latach.
Odżywienia w sporcie prowadziłem oczywiście standardowe. Bardzo duże ilości białka pochodzącego z piersi kurczaka, chudych serów, ryb, jajek, mleka wraz z węglowodanami w postaci makaronów, kasz, płatków owsianych, ryżu których skonsumowałem dość spore ilości :-) Bardzo sporadycznie jadłem słodycze (tylko i wyłącznie wtedy gdy wiedziałem, że spalę je podczas treningu), unikałem alkoholu i ogólnie wszystkich wysoko przetworzonych produktów nafaszerowanych chemią lub dużą dawką tłuszczów itd. Prowadziłem również przeróżne suplemacje odżywkami(Odżywki białkowe, węglowodanowe, kreatyna, hmb, glutamina, stacki kreatynowe, spalacze tłuszczu itd.).
Ponad 2 lata temu przy kumulacji odżywiania wysokobiałkowego oraz odżywek pojawiły się na treningu czerwone, swędzące plamy, które szybko przeszły w bardzo silną alergię. Nie mogłem spać z powodu ogromnego swędzenia. Spuchły mi wargi i okolice oczu przez co trudno było normalnie mówić i patrzeć. Aby to wszystko skrócić poprzez lekarzy, dawki leków itd. ze względu na wcześniejsze zainteresowanie pewnymi terapiami (Gersona itp) rozpocząłem silne działania mające na celu uzdrowienie. Po kilku miesiącach systematycznej pracy praca dała rezultaty i alergia zupełnie znikła. Zrezygnowałem dość drastycznie z produktów zwierzęcych i dalej potoczyło się to już szybko ;)
Ustąpiły mi również bóle kolan (5 razy miałem nogę w gipsie) i do dziś mogę silnie trenować i pracować pomimo diagnozy operacji kolana po 21 roku życia. Na diecie wegańskiej schudłem 15 kg z umięśnionej postury o niskim poziomie tkanki tłuszczowej. Obecnie zauważam cały czas zmiany organizmu na diecie wegańskiej z silną dawką surowej żywności. Samopoczucie, codzienna energia i wytrzymałość uległa zaskakująco pozytywnej zmianie.


Poniżej postaram się przedstawić informacje dotyczące zmiany odżywiania i efektów z tym związanie. Z góry przepraszam za wątki poboczne :-)

Jedna z najważniejszych rzeczy jaką chciałbym tu napisać jest to, że ostateczną decyzję przejścia na weganizm podjąłem po oglądnięciu poniższego filmiku (Podobna była decyzja znajomych):

http://www.youtube.com/watch?v=t3DPCQjlanM&feature=player_embedded

Absolutnie wszystkich polecam powyższy filmik jak również 2 część pytań i odpowiedzi. Gary Yourofsky fenomenalnie i przejrzyście przedstawia podczas swojego wykładu fakty jak reklamy, telewizja, praca potrafią zaśmiecać nasze głowy i wtłaczać nam kompletnie błędne informacje. Emitowany przez niego filmik dotyczący powszechnego sposobu traktowania zwierząt w ubojniach powalił mnie na kolana i nie byłem w stanie obejrzeć go w całości. Niesamowicie przedstawione przez niego krok po kroku statystyki uświadamiają bezsens masowych obozów koncentracyjnych dla zwierząt. Wierzę, że jest to film po obejrzeniu, którego bardzo duża liczba osób została weganami.

Choć wychowałem się na wsi i wielokrotnie miałem do czynienia z tym jak najęci masaże zabijali świnkę aby potem poćwiartować ją i zrobić kiełbasę i boczek to jest to nic w porównaniu do warunków uboju w kolosalnych rzeźniach gdzie wszystko idzie z automatu. Raz tylko byłem światkiem uboju kozy, która niemiłosiernie meczała przed zabiciem. Z mojego doświadczenia ubój właśnie tego zwierzęcia jest najbardziej nieludzki.

Przed przejściem na weganizm już w niewielkim stopniu interesowałem się alternatywnymi metodami leczenia. Zaznajomiłem się z filmem Terapia Gersona, z którego część rad zastosowałem praktycznie. Co ciekawe pamiętam, że 2 razy stosowałem metodę niejedzenia mięsa przez minimum 2 tyg. dla oczyszczenia organizmu. Spożywana przeze mnie 2 razy dziennie pierś z kurczaka silnie gniła w jelitach przez co zdarzało się, że zapachu były jakie były :-)

Sądzę, że przy szybkim przejściu na weganizm z dnia na dzień niesamowicie ważna jest silna wola aby móc wytrwał w początkowym okresie. Z mojego doświadczenia duży wysiłek fizyczny również nie był bez znaczenia. Cały czas wypacałem duże ilości toksyn uwalniając dosyć dziwny zapach wraz z nimi ;) Chudłem z dnia na dzień ponieważ nagle nie było kalorii dostarczanych z mięsa, jajek, serów, ryb itd. Odżywianie uległo totalnej zmianie przez co proces oczyszczania ruszył na pełnych obrotach. Stosowałem również wtedy oczywiście alternatywne metody oczyszczania jako wspomaganie ponieważ nie uśmiechało mi się zbytnio ryzykować gdy wiedziałem jak dużo suplementów oraz białka zwierzęcego spożywałem w przeszłości.

Najtrudniejszy okres był zdecydowanie ten w którym oprócz odżywiania się wegańsko miałem jeszcze alergię. Moją głowę nachodziło tak dużo dziwnych myśli i zniechęcenie, że dużo leżałem na łóżku nic nie robią i modląc się o zaśniecie. Miewałem takie momenty po odstawieniu leków, że na jakiś czas efekt silnego swędzenia po wypróżnieniu na jakiś czas się cofał jednak potem znów przychodził na całego.

Odnosząc się do psychiki to uważam, że związek nią pomiędzy wegańskim stylem odżywiania jest ogromny! Przed długi czas odczuwałem totalne wahania nastroju! Straciłem motywacje do ćwiczeń i wykonywania określonych zadań. Pojawiały się często myśli dotyczące sensu życia i podejmowania konkretnych działań. Pytania w stylu "Po co ja to robię? Po co mi to? Czy w ogóle jest sens wyjść z domu?" pojawiały się bardzo często. Straciłem motywację porannego biegania co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zawsze rano po wstaniu z łóżka w dobrym nastroju po wypiciu 0,5-1l wody wybiegałem z domu na kilku kilometrową przebieżkę jednak teraz kompletnie straciło to sens. Silnie zamknąłem się w sobie. Dopiero po długim czasie wiele rzeczy się unormowało. Do tej pory jednak odczuwam dziwne wahania nastroju ponieważ sądzę że po długim czasie odżywiania standardowego ponad 1.5 roku odmiennej "diety" to zdecydowanie za krótko na zachowanie odpowiedniej równowagi.

Do takich nieco innych porównań na weganizmie to zauważyłem, że bardzo dobrze widzę w ciemności ;) Często biegam w godzinach wieczornych lub nocnych i wyraźnie widzę krajobraz i przeszkody przed sobą pomimo wysokiej ciemności lub silnej mgły. Zauważyłem silny wzrost wytrzymałości i obniżenie poziomu zmęczenia podczas biegu.

W podstawówce po przeprowadzce pamiętam jeszcze, że miałem okres spożywania dużych ilości chipsów o nazwie "Maczugi". Potrafiłem zjeść kilka paczek dziennie. Chipsy te były o silnie ostrym pomidorowym lub jakimś innym smaku, który jakość przypadał mi do gustu. W nocy wymiotowałem jednak często i zawsze miałem przy łóżku miskę gdybym nagle obudził się i niezbyt dobrze się poczuł.

Opinię innych lub reakcja środowiska na weganizm nie uległy w moim przypadku znacznym zmianom ponieważ już wcześniej uważano mnie za dziwaka ponieważ w pubie lub barze nic nie zjadłem a często nosiłem ze sobą w pojemniczkach ryż, kasze lub jakieś warzywka, owoce. Wiele osób jednak nie akceptuje mojego stylu odżywiania lub dziwnie zachowuje się w przypadku wspólnego posiłku gdy to widzę niby co mają oni na talerzu. Z czasem należy jednak przywyknąć do takich sytuacji. Silna, wytrenowana psychika ogólnie przydaje się w życiu w wielu sytuacjach. Sam miałem szczęście, że wiele trudnych, ciężki, ryzykownych sytuacji pomogło mi wykształcić ja na odpowiednim poziomie dlatego postrzegam teraz wiele rzeczy z nieco innej perspektywy.

Wsparcie psychiczne i mentalne osób bliskich jest jednak ogromnie pomocne aby wytrwać w ciężkich okresach przejściowych zmiany stylu odżywiania. Jeśli go jednak nie masz i przetrwasz jesteś silny jak tur i potrafisz skruszyć nie jedną skałę i rozbić nie jeden Bank!

Napisałem tyle ile tak mi się przypomniało aby zbytnio nie rozwlekać wszystkiego. Być może komuś coś tu się przyda i będzie pomocne w jego drodze zmian żywieniowych, psychicznych, ogólnych. Oczywiście fajnie gdy jakaś tam dyskusja może się rozwinie lub coś bo ciężko jest wszystko opisać od razu i trzeba by kilka podejść zrobić do tematu pisania o swojej historii;)

Pozytywnej energii :-)

peace
_________________
"Jeśli nie stoisz na krawędzi, zajmujesz zbyt dużo miejsca!" - Randy "Macho Man" Savage
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4286
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-01-13, 01:16   

Wydaje mi się, że na wsi znacznie trudniej jest odżywiać się po wegańsku, niż w mieście (jeśli chodzi o dobrze splanowaną dietę). Więc, podziwiam Twój entuzjazm. A dodatkowo, przypuszczam, że często jeździsz do Kielc, by kupić jakieś jedzenie czy suplementy. Prawda?
 
 
barni 
Pilny Veg
Aktywny Weganin :)



Wiek: 30
Posty: 37
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-01-13, 13:34   

Masz rację na wsi rezygnacja ze wszystkich produktów zwierzęcych jest dla ludzi co najmniej szaleństwem:) Przy odrobinie chęci można tego dokonać. Wystarczy robić większość działał zupełnie odwrotnie niż ludzie na wsi i mamy pożądany rezultat.

Suplementów żadnych oprócz witamin już nie używam co jest kompletną odwrotnością niż było w przeszłości :-)

W warzywno-owocowe jedzonko zaopatruje się w naszej Farmie natomiast jeśli chodzi o pozostałe produkty to udaje się w bliższych rejonach zaopatrzyć. Sprawdzeni, zaufani rolnicy to podstawa ;) W okolicy nie brakuje takich, którzy pryskają do oporu kapustę, ziemniaki, marchew, jabłka itd.
Obecnie z roku na rok konwencjonalne metody uprawy warzyw i owoców są coraz bardziej nafaszerowane czystą chemią, która w dużych ilościach pozostaje w finalnym produkcie.
_________________
"Jeśli nie stoisz na krawędzi, zajmujesz zbyt dużo miejsca!" - Randy "Macho Man" Savage
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4286
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-01-13, 21:39   

barni napisał/a:
Suplementów żadnych oprócz witamin już nie używam co jest kompletną odwrotnością niż było w przeszłości

Czy sprzedaje się w Sadowiu witamina B12?

I jeszcze: czy uważnie analizujesz, ile wapnia zawiera się w zjadanych przez Ciebie dziennie produktach? (Właśnie z tego i wynikają główne trudności, jeśli pragnąć do zalecanych ilości, nawet najbardziej minimalnych. A to, że ludzie uważają coś za szaleństwo, ja też nie postrzegam jako duży problem.)
 
 
barni 
Pilny Veg
Aktywny Weganin :)



Wiek: 30
Posty: 37
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-01-13, 22:51   

Sadowie to wioska gdzie nie ma czegoś takiego jak sygnalizacja świetlna dlatego tutaj brak sklepów z witaminami a już tym bardziej takimi odpowiednimi. No jest apteka jedna jakaś tam jednak jakość suplementów tam sprowadzana pozostawia wiele do życzenia :-)

Nie analizuję tego dokładnie. Kiedyś dokładnie przeliczałem ilość kalorii, składniki odżywcze w ciągu dnia itd. jednak teraz nie mam na to czasu z powodu licznych projektów. Moim celem jest obecnie zorganizować wszystko tak abym mógł w przyszłości mieć odpowiednią ilość czasu to co drzemię w moim sercu najbardziej czyli tworzenie wartości dodanej, pomocy innym poprzez aktywność fizyczna, odżywianie, samorozwój i otwartość umysłu.

Zbliżający się sezon pozwoli mi dokładnie przetestować organizm na wielu sprawdzianach zarówno fizycznych jak i psychicznych ze względu na masę obowiązków. W pewnych miesiącach planuję ściśle przyłożyć się do dokładnego obliczania składników odżywczych jednak zobaczymy jak to wszystko się potoczy.

Pomimo braku czasu na dokładne przeliczenia to i tak wegański styl odżywiania zapewnia mi o niebo lepsze samopoczucie i składniki odżywcze niż wcześniejsza standardowa dieta oparta na górze piersi z kurczaka, serów, jajek i ryb :-) Zbilansowane, różnorodne dostarczanie pokarmów roślinnych bez zbytecznych dodatków jak wiemy zapewnia organizmowi wysokiej jakości paliwa.

Oczywiście kłaniam się nisko osobom systematycznie analizującym dokładną ilość spożywanych składników odżywczych każdego dnia. Przy wielu obowiązkach łatwo zapomnieć o tym działaniu i trzeba ważyć nasze priorytety.

Zasada Pareto 80/20 :?:
_________________
"Jeśli nie stoisz na krawędzi, zajmujesz zbyt dużo miejsca!" - Randy "Macho Man" Savage
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4286
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-01-13, 23:38   

Co do ilości składników odżywczych, to ja od pewnego czasu mam wrażenie, że oficjalnie zalecane dzienne spożycie często bywa nieco wyolbrzymione. Ale co do wapnia, to są podstawy sądzić, że bardzo pożądane jest spożywać go co najmniej 525 mg dziennie. Czy potrafisz zjadać tyle bez napojów wzbogaconych w wapń (z reguły to sojowe)? Jeśli nie potrafisz, oto jeszcze jeden powód jeździć do Kielc; a wydaje mi się, że ciężko to potrafić.

Przypominam też, że najważniejsza witamina dla wegan to B12. Jej praktycznie nie ma w roślinach, a jej niedobór po kilku latach może spowodować bardzo straszną chorobę. Więc, trzeba ją kupować, nawet jeżeli sprzedaje się bardzo daleko (albo zrezygnować z weganizmu).
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2876
Wysłany: 2013-01-14, 11:55   

barni napisał/a:
Witajcie!...


Witaj również :sloneczko:

Tematy nawiązujące z forum z
Weganizm a zdrowe rolnictwo
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=6053#99266
ekoweganizm
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7281

przykłady z innych rejonów świata:
The Vegan Village - dla rozwinięcia tematu z lewej strony wystarczy kliknąć podświetlony napis
http://www.edenvillage.net/13.htm
Cytat:
The Vegan Village will be the equivalent of about 18 homesteads with farmsites or 90 acres up in the NorthEast Corner of Eden Valley.

Visiting Gentle World
http://gentleworld.org/about/request-to-visit/
Cytat:
...In 1979, Gentle World was incorporated as a nonprofit educational organization...

...Gentle World is not a business or a working farm, but a team of dedicated volunteers who live and work cooperatively to accomplish the goals of the organization. Our gardens, rather than being for profit, are used to demonstrate the principles of veganic growing, and to feed the member-volunteers and visitors.
Although our expectations of visitors are very reasonable, volunteer duties do not always follow specific hours, and can include a variety of tasks not limited to garden or agricultural activities. In addition to garden maintenance and yard work, duties can also include food preparation, cleaning, and some miscellaneous tasks such as painting and organizing of storage areas...

About Us
http://gentleworld.org/about/
Cytat:
Gentle World does not charge money for our educational activities.


:bye:
 
 
barni 
Pilny Veg
Aktywny Weganin :)



Wiek: 30
Posty: 37
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-01-18, 21:37   

D.M., Witaminę B12 jak najbardziej dostarczam już od dawna :-) Jest sporo fajnych obszernych artykułów i książek na temat niedoborów B12 oraz badań z nią związanych.

Ze źródłami wapnia jest ok. Dosyć dużo spożywam ziaren sezamu każdego dnia, migdałów, orzechów, maku oraz roślin strączkowych. Oczywiście to wszystko spożywam w rozsądnych ilościach :-)

krzysztof, Dzięki wielkie za pomoc :-) Powoli zaczynam ogarniać działanie forum.
_________________
"Jeśli nie stoisz na krawędzi, zajmujesz zbyt dużo miejsca!" - Randy "Macho Man" Savage
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4286
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-01-19, 23:44   

barni napisał/a:
Ze źródłami wapnia jest ok. Dosyć dużo spożywam ziaren sezamu każdego dnia, migdałów, orzechów, maku oraz roślin strączkowych. Oczywiście to wszystko spożywam w rozsądnych ilościach

A możesz napisać, ile dokładnie czego spożywasz?
 
 
Jo_Super 
Wyższy Stan Ducha


Pomogła: 3 razy
Posty: 952
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-01-23, 20:38   

Cześć Barni!

W porządku z Ciebie człowiek :) Choć na wsi nie żyję to poniekąd moje dzieciństwo jest z nią związane, a Twoja droga do weganizmu przypomina mi trochę moją własną.

Moi dziadkowie prowadzili gospodarstwo, głównie pszenica, zwierzaki, trochę warzyw, owoców. Wychowałam się na "zdrowym" mięsie, mleko czy jajka, które trafiały do mojego żołądka był od zwierząt prowadzących "sielskie" życie, niefaszerowanych antybiotykami czy hormonami.

Dziadkowie jednak nie żyją wiecznie, przyszło nam kupować mięcho w markecie, które prawdopodobnie pochodziło z wielkoprzemysłowych tuczy. Mięso "sklepowe" źle mi pachniało (rozpieszczono mnie za młodu), więc przeszłam na wegetarianizm. Żyłam w ten sposób 3 lata, do czasu kiedy to zaczęłam intensywniej trenować. Rozpoczęłam studia na Akademii Wychowania Fizycznego, ciągnęłam dwie sekcje jednocześnie (pływacką i wspinaczkową). Zależało mi na szybkim przyroście masy mięśniowej i coraz lepszych wynikach. Także włączyłam w moją dietę kurczaki i twaróg...bardzo dużo twarogu.

Pewnego dnia wyszło mi na skórze straszne uczulenie. Na początku pod kolanami, potem w zgięciu łokcia, na brzuchu, szyi.., istna masakra. Alergolog od razu zapisał mi leki sterydowe, przez kolejne 3 miesiące jadłam tylko ryż lub wafle ryżowe, bo tylko to nie pogarszało mojego stanu. Testów nie mogłam sobie zrobić, bo byłyby i tak przekłamane z racji, że faszerowano mnie lekami. Alergolog stwierdził jednak, że to musi być alergia krzyżowa, ujawnia się podczas pylenia jakiejś rośliny w powietrzu+spożywaniu konkretnego rodzaju pokarmu. Domyślam się, że chodziło tu o połączenie nabiału z pyłkami (jak wcześniej pisałam jadłam w tamtym okresie ogromne ilości twarogu z miodem). Nigdy nie potwierdziłam tego testami, ale od czasu kiedy nabiału i miodu nie jadam, uczulenie mi nie doskwiera :D

Gdy uczulenie przeszło, ruszyłam w świat. Moje życie wtedy było dość mocno pogmatwane. Nie mogłam się odnaleźć. Było lato, spakowałam więc śpiwór, namiot i ruszyłam w kierunku przygody. Zjeździłam autostopem Katalonię, poznałam bardzo dobrych ludzi, spałam czasem przy autostradzie w nielegalnie rozbitym namiocie, na plaży lub u ludzi których napotkałam po drodze, czasem jadłam dobrze, czasem ciasteczko na dzień. Było super :D 3 miesiące minęły wróciłam do Poznania, zaczęłam studiować Ochronę Środowiska. Mimo, że przetrwałam na AWFie 2 lata, postanowiłam wypisać się i rozpocząć jeszcze raz swoją karierę na uczelni wyższej. Dzięki mojej tułaczce zdałam sobie sprawę, że choć jestem dość wygadana, to mam duszę samotnika, samotnego wilka :P Po fizjoterapii (taki kierunek studiowałam na AWFie) byłabym skazana na pracę z ludźmi do końca życia, przerażająca dla mnie opcja. Dzięki mojej podróży zdałam sobie sprawę, że to co mnie rusza najbardziej to natura, to co fascynuje to harmonia i energia jaka z niej płynie. I... może nie będę się rozpisywać, bo nigdy nie skończę... ostatecznie zdecydowałam się zostać ochroniarzem środowiska :D

Nadal kocham sport i uważam się za ponadprzeciętnie aktywną i sprawną dziewczynę. Od razu po rozpoczęciu Ochrony Środowiska nie przeszłam na weganizm, dopiero po pierwszym roku (z resztą znów kiedy to byłam w Hiszpanii) zdałam sobie sprawę, że jem mięso i przetwory zwierzęce tak rzadko (ze względów ekonomicznych, w Hiszpanii znacznie oszczędniej jest żywić się roślinami niż mięsem), że specjalnie nie odczuję różnicy, kiedy to oficjalnie nazwę się weganką. Zatem zostałam weganką :D , muszę przyznać, że był to dobry krok. Choć dla Hiszpanów wegetarianizm jest niezrozumiały, a co dopiero weganizm, żyło mi się tam bardzo dobrze. Jedząc mięso, czy pijąc mleko przyczyniałam się do znaczniejszego zanieczyszczania środowiska, nie będę się jednak w tym temacie rozpisywać, bo nie jest Ci obcy. Ochroniarz Środowiska co wcina co dzień mięso to hipokryta, przechodząc na weganizm czuję się sama ze sobą lepiej, bardziej spójna i prawdziwa. Myślę, że posiadanie wiedzy na temat jak wygląda i jaki ma wpływ na gleby, wodę i atmosferę wielkoprzemysłowy chów zwierząt i jednoczesne jedzenie tego mięsa byłoby czymś absolutnie absurdalnym. Także uważam, że moje przejście na weganizm opiera się przede wszystkim na aspekcie ekologicznym.

Dobra... ale miałam pisać o sporcie :D Uznałam, że jak już mam być tą zdeklarowaną weganką, to taką raczej hardą :mrgreen: Zaczęłam w internecie poszukiwać sportowców wegan, nie sądziłam, że jest ich tak wielu, i że można mieć tak silną i zdrową sylwetkę wykluczając białko pochodzenia zwierzęcego. Zainspirowana, postanowiłam wszystkim niedowiarkom udowodnić, że wegan nie musi być anemicznym, wątłym człowieczkiem. Do czego dążę, weganizm pozytywnie wpłynął na moją aktywność sportową, zrozumiałam, że należę do pewnej niszy i jeśli chcę, aby było wegan więcej to muszę sobą reprezentować wysoki poziom 8-)

Uff...za bardzo się tu rozpisuję. Koniec tego pisania o sobie.

Hehe, trochę Ci zazdroszczę tej ekologicznej uprawy roślin. Mocno mnie to interesuje, nawet mój temat pracy licencjackiej miał być związany z ekologiczną uprawą roślin i wykorzystaniu ich w energetyce...ale nie znalazłam promotora, więc musiałam zmienić temat :/

A słyszałeś kiedyś o programie WWOOF (World Wide Opportunities on Organic Farms)? W skrócie działa to tak, że wolontariusze pracują na Twojej farmie w zamian za michę i wiedzę na temat naturalnej uprawy roślin i życia ekologicznego oraz miłą atmosferę :D

Dla mnie, studentki ochrony środowiska to super sprawa, kocham pracę fizyczną na świeżym powietrzu, a i dowiedziałabym się chętnie w praktyce jak uprawiać roślinki ekologicznie. Ok, mogę przeczytać to i owo, ale nigdy nie dowiem się z książek tyle co od rolnika, który się tym zajmuje od lat. Także zamierzam z tego systemu w tym roku skorzystać.

Ty i Twoja rodzinka moglibyście skorzystać również z WWOOFa, jako Ci przyjmujący wolontariuszy, z tego co wiem to zazwyczaj pozytywni, zapaleni do pracy ludzie. Hm... generalnie fajna opcja, można w ten sposób poznać ludzi z różnych części świata, powymieniać się ideami itd.

Ok... przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, ale miewam takie stany, kiedy to chcę dużo przekazać w krótkim czasie. Wtedy to właśnie rodzi się taki bałagan.

Pozdrawiam!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania