Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Stopień ważności zaleceń
Autor Wiadomość
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-09-21, 20:38   Stopień ważności zaleceń

Wątpiłem, w jakim dziale założyć ten wątek. Jeżeli administracja uzna, że założyłem nie tam, gdzie trzeba, to proponuję przenieść do działu filozoficznego.

Napiszę wyraźnie niektóre rozważania na pewny temat, który czas od czasu wynika przy rozpatrywaniu różnych tematów.

Przy wskazywaniu zalecanego dziennego spożycia (ZDS) składników odżywczych wynikają dwa problemy:
1) kwestia jest tak trudna dla współczesnej nauki, że różne organizacje mają różne zdania co do ZDS poszczególnych składników;
2) ludzie są tak różni, że mają bardzo różne zapotrzebowanie na poszczególne składniki.

Dla oszczędzania czasu nie będę teraz analizować problemu 1. Natomiast trochę przeanalizuję problem 2.

Żeby dowiedzieć się o swoim indywidualnym zapotrzebowaniu co do każdego składnika, trzeba byłoby przejść jakieś bardzo skomplikowane badania, i nawet nie wiem, czy jest to możliwe dla wszystkich składników. Dlatego robi się inaczej: naukowcy ogłaszają takie ZDS, jakie pasuje dla prawie wszystkich ludzi (być może, ludzi pewnej kategorii). Na szczęście, to jest możliwe, bo z reguły nie zaszkodzi zużyć nawet kilka razy większą dawkę jakiegoś składnika, niż minimalna potrzebna dla zdrowia danego człowieka. Tzn. wielu ludzi mogłoby obejść się i znacznie mniejszymi dawkami, niż tak wyznaczone ZDS; ale niektórym nie warto spożywać mniej, zaś innym takie ZDS również nie zaszkodzi.

Napisałem powyżej "dla prawie wszystkich ludzi". Np. odpowiednio do terminologii Instytutu Medycyny przy amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, Recommended Dietary Allowances ma pasować do 97,5% ludzi. Chyba osiągnąć 100% nie da się, bo niektórzy potrzebują takich wysokich dawek, jakie dla niektórych innych już szkodzą jako zbyt duże; dla oszczędzania czasu nie będę pisać więcej o tym zjawisku i jego skutkach.

Z uwzględnieniem powyższych wyjaśnień, pomyślimy, co robić z informacjami o ZDS. Czy warto, by człowiek wyliczał, ile jakiego składnika on zjada i czy odpowiada to oficjalnym ZDS? Jeżeli dla jakichś składników nie odpowiada, to czy warto rozpatrywać pytanie o zmianę swojej diety? Chyba dietetycy i lekarze często powiedzą, że warto. I będą mieli rację w pewnym sensie. Rzeczywiście, niestosowanie się do ZDS zwiększa prawdopodobieństwo chorób; chociaż nie wszyscy potrzebują tych oficjalnych ilości, ale istnieje możliwość, że dany konkretny człowiek właśnie tyle potrzebuje, dlatego prawdopodobieństwo chorób zwiększa się w przypadku zjadania mniejszych dawek, niż zaleca się oficjalnie. Więc, uwaga do swojej diety w tym aspekcie nie zaszkodzi i może pomóc. Jednocześnie to może pomóc firmom farmaceutycznym, bo niektórzy nie potrafią bez tabletek osiągnąć ZDS ze wszystkich składników. (Dla oszczędzania czasu nie będę rozpatrywać hipotezy, że w niektórych przypadkach branie składników w postaci tabletek może szkodzić.) Także to może pomóc dietetykom. Więc, wydaje się, że taka odpowiedzialna postawa wobec swej diety nikomu nie szkodzi, a tylko pomaga tak rozpatrywanemu subiektowi, jak i innym podmiotom.

Ale: człowiek sam wybiera, w jakim stopniu ryzykować oraz ile uwagi poświęcać różnym korzystnym sprawom. W większości przypadków nie potępiam wyboru konkretnego człowieka w tym aspekcie.

Można troszczyć się o ZDS, jak opisano powyżej. Można jeszcze spróbować jakoś wyznaczyć swoje indywidualne zapotrzebowanie z pomocą jakichś badań. A można natomiast odżywiać się odpowiednio do swoich przyzwyczajeń i nie troszczyć się o te kwestie ilościowe, jeżeli nie odczuwa się choroby. Jeżeli zaś człowiek istotnie zmienia swoją dietę, to naturalne jest przeanalizować swoje spożycie tych składników, jakich może okazać się znacznie mniej w nowej diecie. Ale w tym przypadku również nie potępiam człowieka, który nie zechce tak robić, póki nie odczuje choroby; to jego prywatna sprawa, analogiczna do palenia. Potępiam tylko skrajne zachowania: np. jeżeli ktoś zupełnie nie je produktów odzwierzęcych i nie bierze witaminy B12 w żadnej postaci; wtedy już chodzi nie o ilość, a o zupełną nieobecność czegoś koniecznego; takie postępowanie jest analogiczne do używania narkotyków twardych.

Rozpatrywana powyżej kwestia jest bardzo podobna do wielu innych kwestii, w których można usłyszeć różne zalecenia ze strony lekarzy. Dla oszczędzania czasu nie będę podawał przykładów takich innych zaleceń medycznych, których wykonanie mogę uznać za mile widziane, ale zupełnie nie obowiązkowe. Ale nie pożałuję czasu na przykłady zaleceń, które mogą wydać się dziwne, a jednak są słuszne w takim samym stopniu, jak niektóre zalecenia lekarzy:
1. Nie warto podróżować w celach turystycznych. Przecież podczas podróży prawdopodobieństwo śmierci jest znacznie wyższe, niż w domu (wskutek możliwości np. wypadku drogowego). Czyż warto ryzykować życie dla takiej zupełnie nie obowiązkowej sprawy, jak turystyka?
2. Idąc po ulicy warto co kilka sekund oglądać się do tyłu. Tak będzie większe prawdopodobieństwo uniknąć zagrożenia, jeżeli stanie się tak, że jakieś zagrożenie pojawi się.
3. W pomieszczeniu z żyrandolem nie warto znajdować się pod żyrandolem. Przecież żyrandol może spaść. W związku z tym dobrze byłoby też przy planowaniu budowy pomieszczeń uwzględniać, żeby pod żyrandolami nie było miejsc do siedzenia.
 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2013-09-21, 21:50   

Spadl mi kiedys zyrandol.
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-09-21, 22:16   

va napisał/a:
Spadl mi kiedys zyrandol.

Na Ciebie? A propos, właśnie tego zalecenia o żyrandolu z reguły dotrzymuję.
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2013-09-21, 22:16   

"Czy suplementy naprawdę działają? Czy mogą być niebezpieczne?"
https://www.youtube.com/watch?v=MvvvaJK5eYE

Temat może być kontrowersyjny, ale interesujący,
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ostatnio zmieniony przez an 2013-09-21, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-09-21, 22:28   

an napisał/a:
"Czy suplementy naprawdę działają? Czy mogą być niebezpieczne?"
https://www.youtube.com/watch?v=MvvvaJK5eYE

Oj! Znów godzinny wykład. :confused:

Oto w Wikipedii analizuje się ten problem (zwłaszcza w pierwszym (nie licząc wprowadzenia) rozdziale):
https://en.wikipedia.org/wiki/Dietary_supplement
 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2013-09-21, 22:36   

obok
 
 
molooko 
Łamacz Klawiatur
nie wiem co napisać



Wiek: 25
Posty: 378
Skąd: inąd
Wysłany: 2013-09-21, 22:45   

Słuchałem tego wykładu i był nudny. Dr Pawlak przytoczył dziesiątki badań, ale nie były poruszone pewne kwestie ich dotyczące, np. czy ludziom w badaniach podawano witaminę C lewo czy prawo skrętną, czy podawana witamina E zawierała wszystkie tokofenole, w jakiej formie był selen itp itd. Poza tym część (o ile nie większość) z tych badań, to badania wieloletnie i wydaje mi się, że niezbyt dokładnie kontrolowane, bo przeprowadzane na dużej liczbie osób, którym nie kontrolowano diety i sposobu życia. Wiadomo, że z wiekiem ryzyko na raka pewnych narządów wrośnie jeśli taki badany lubił wypić 100 czystej do obiadu i nie pomoże na to 100mg podawanej witaminy C.

Co do ZDS, to najzwyczajniej w świecie po prostu jest zaniżane lub nieprawidłowo przedstawiane. Dla przykładu zalecane kilkadziesiąt mg witaminy C wzięło się stąd, że naukowcy sprawdzili ile tej witaminy jest potrzebne do tego aby zapobiec szkorbutowi. Natomiast w przypadku jodu - wola. Z witaminą D natomiast prawdopodobnie było ta, że wzięli grupę ludzi, zbadali im poziom witaminy D wyciągnęli średnią i Ci co byli pod kreską to mieli niedobór.
_________________
Myślimy: od jutra będziemy żyli naprawdę.
A przecież to już jest życie i niejeden z nas jest już martwy na dobre.
Ostatnio zmieniony przez molooko 2013-09-21, 22:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2013-09-21, 23:14   

mam bardzo podobne przemyślenia jak powyższe moloko, co do badan nad suplami i do określania zapotrzebowań;
dodatkowo nie uwzględniono tam czy suplementy zawierały skladniki syntetyczne czy naturalne, to okazuje sie miec czasem duży wplyw, np palący nie powinni stosowac syntetycznego beta-karotenu i nie tylko tego (niestety sa chwile, gdy mam zaniki zaniki szczegółów w pamięci;) )
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ostatnio zmieniony przez an 2013-09-21, 23:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-09-21, 23:15   

molooko napisał/a:
Co do ZDS, to najzwyczajniej w świecie po prostu jest zaniżane lub nieprawidłowo przedstawiane.

To już do pytania oznaczonego w moim tekście jako problem 1. Można i o tym porozmawiać. Mnie się wydaje, że na odwrót: bardziej typowe jest zawyżanie ZDS, niż zaniżanie. Teoretyczne wyjaśnienia takiego podejrzenia:
1. Tak robi się na wszelki wypadek. Ponieważ pytanie jest mgliste, to lekarze wolą wymienić większą ilość, by nie omylić się (jeżeli tylko ta większa ilość nie może okazać się za duża).
2. To jest korzystne dla firm farmaceutycznych.

To takie bardzo ogólne myśli, ale o każdym składniku można uważnie myśleć osobno.

molooko napisał/a:
Dla przykładu zalecane kilkadziesiąt mg witaminy C wzięło się stąd, że naukowcy sprawdzili ile tej witaminy jest potrzebne do tego aby zapobiec szkorbutowi.

Oficjalne ZDS bazuje się też na innych informacjach:
https://en.wikipedia.org/wiki/Vitamin_C#Daily_requirements
Cytat:
The North American Dietary Reference Intake recommends 90 milligrams per day and no more than 2 grams (2,000 milligrams) per day.[81] Other related species sharing the same inability to produce vitamin C require exogenous vitamin C consumption 20 to 80 times this reference intake.[82] There is continuing debate within the scientific community over the best dose schedule (the amount and frequency of intake) of vitamin C for maintaining optimal health in humans.[83] A balanced diet without supplementation usually contains enough vitamin C to prevent scurvy in an average healthy adult, while those who are pregnant, smoke tobacco, or are under stress require slightly more.[81] However, the amount of vitamin C necessary to prevent scurvy is less than the amount required for optimal health, as there are a number of other chronic diseases whose risk are increased by a low vitamin C intake, including cancer, heart disease, and cataracts. A 1999 review suggested a dose of 90–100 mg Vitamin C daily is required to optimally protect against these diseases, in contrast to the lower 45 mg daily required to prevent scurvy.[84]
Ostatnio zmieniony przez D.M. 2013-09-21, 23:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Łysica 
NieVeg


Pomógł: 16 razy
Wiek: 98
Posty: 2523
Skąd: z rury wydechowej
Wysłany: 2013-09-21, 23:57   

Hola!
D.M. napisał/a:
kwestia jest tak trudna dla współczesnej nauki, że różne organizacje mają różne zdania co do ZDS poszczególnych składników;

Dlatego to się zaleca,bo tak jak piszesz nauka ma jeszcze z tym problemy.
D.M. napisał/a:
ludzie są tak różni, że mają bardzo różne zapotrzebowanie na poszczególne składniki.

Do tego dodałbym ze w różny sposób się odżywiają.
Cytat:
. Kiedy James Lind wykazał, że szkorbut można wyleczyć jedząc dużo owoców i warzyw, żywieniowcy doszli do przekonania, że są one niezbędnym źródłem witaminy C w diecie. Innymi słowy uznano, że szkorbut spowodowany jest niedoborem w organizmie witaminy C, który można uzupełnić poprzez dodanie do diety owoców i warzyw. Jednak nie oznacza to, że brak witaminy C w organizmie jest spowodowany niedostatecznym spożyciem owoców i warzyw. Co prawda szkorbut można wyleczyć za pomocą owoców i warzyw, ale braki witaminy C mogą być pierwotnie spowodowane zupełnie innymi czynnikami dietetycznymi.Podobnie można wyjaśnić zapotrzebowanie na witaminę C. Cukrzycy typu 2 mają średnio o 30% mniej witaminy C we krwi niż ludzie zdrowi. Tzw. syndrom metaboliczny jest również związany ze „znacznym spadkiem” poziomu witaminy C w organizmie, co pozwala niedobór tej witaminy uznać za jeszcze jedną „chorobę cywilizacyjną.” Wyjaśnienie jej przyczyn zaproponowało w 1997 roku dwoje badaczy, Julie Will z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób (CDC) i Tim Byers z Uniwersytetu Colorado. Sformułowali oni tezę, że duże stężenie cukru we krwi i/lub wysokie stężenie insuliny zwiększa zapotrzebowanie organizmu właśnie na witaminę C. Badacze szczegółowo opisali mechanizm, w ramach którego glukoza we krwi wpływa na możliwości przyswajania witaminy C przez organizm: im więcej glukozy, tym mniej witaminy C może przedostać się do komórek. Do podobnych wniosków doszedł John Cunningham z Uniwersytetu w Massachusetts. Co więcej wiadomo dziś również, że glukoza osłabia równie zdolności nerek do absorpcji witaminy C. Stąd im większe stężenie cukru we krwi, tym więcej witaminy C wydalane jest z organizmu z moczem. Z kolei inne badania pokazały, że podawanie pacjentom insuliny powoduje u nich „znaczny spadek” stężenia witaminy C we krwi
Na tej podstawie można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że na poziom witaminy C w organizmie wpływa nie to, ile jej spożywamy w diecie, ale to, w jakim natężeniu spożywane węglowodany „wypłukują” tę witaminę z naszych organizmów, jednocześnie uniemożliwiając prawidłowe wchłanianie tej, która pozostała. W myśl tej hipotezy, możemy zachorować na szkorbut, jeśli nie spożywamy dużej ilości warzyw i owoców, ale to nie ich brak w diecie wywołuje tę chorobę. Odpowiedzialne wtedy są węglowodany, zwłaszcza te przetworzone. I chociaż nie podjęto jeszcze badań w celu zweryfikowania tej teorii, jest ona, zdaniem Will i Byersa, biologicznie prawdopodobna i empirycznie oczywista.

http://nowadebata.pl/2011...nsowanej-diety/
Ten cytat pokrótce pokazuje ile komu jest potrzebnej wit.C(taki przykład)proponuję przeczytać cały tekst.
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-09-28, 20:23   

Łysica napisał/a:
http://nowadebata.pl/2011...nsowanej-diety/

Dosyć ciekawy punkt widzenia. I niby może spodobać się mięsożercom. Ale statystyka niby nie pokazuje, by wegetarianie częściej chorowali na niedobory witamin i minerałów, niż mięsożercy (oprócz, być może, kilku składników, jak np. B12). To oznacza, że gdyby ten punkt widzenia okazał się prawidłowy, to tym bardziej byłyby podstawy twierdzić, że ZDS często zawyża się.
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2015-07-25, 22:38   

Mam tu trochę skrytykować też zalecenia dotyczące B12. Oczywiście, nie należę do tych, kto zaprzecza potrzebę brania tej witaminy. Nie będę też podawać w wątpliwość ZDS. W ogóle, w tym przypadku chodzi mi nie o zalecenia jako takie, a o sposoby prezentacji tych zaleceń.

Interesuje mnie statystyka: ile procent wegan nie uzupełniających swoją dietę w B12 zapada kiedyś potem na poważną chorobę spowodowaną niedoborem B12? Jeżeli ktoś gdzieś znajdzie taką statystykę, bardzo proszę napisać; przy pewnych liczbach to może nieco zmienić moje niżej wyjaśnione zdanie.

A na razie podejrzewam, że to jedynie kilka procent. I ta część wegan, która nie wierzy w konieczność uzupełnienia B12, widzi kupę przykładów, że naprawdę nic złego się nie dzieje od nieobecności B12 w diecie. A natomiast widzi takie straszące wmawiania o konieczności B12 i z nich się śmieje.

Moim zdaniem, żeby te wmawiania wyglądały naprawdę przekonująco, warto od razu mówić o wspomnianej statystyce. Np. tak: "Uzupełnienie B12 jest konieczne dla wegan, bo niestosowanie się do tego powoduje bardzo poważne choroby w 3% przypadków." I to byłoby naprawdę mocne wyjaśnienie. Przy takich strasznych chorobach, jak bywa od niedoboru B12, 3% to wystarczające ryzyko, by nie ryzykować. Ale razem z tym to wyjaśniałoby, dlaczego tak często bywa, że problem nie pojawia się: bo on naprawdę się nie pojawia w 97% przypadków; jednak nie warto ryzykować, bo można trafić do tych 3%.

A być może, takiej statystyki po prostu nie ma? Wtedy tym bardziej nie trzeba opowiadać o tym tak, by wynikało wrażenie, że wiadome oszołomy prawie na pewno kiedyś poważnie zachorują. Trzeba uczciwie wyjaśniać, że po prostu jest wystarczająco naukowych podstaw do obaw, że prawdopodobieństwo ich poważnej choroby jest wystarczające, by tego nie lekceważyć.
 
 
Miła Gosia 
Veg Do Potęgi
eko pedał



Pomogła: 28 razy
Posty: 2160
Skąd: bywało się tu i tam
Wysłany: 2015-07-25, 22:48   

va napisał/a:
Spadl mi kiedys zyrandol.

Tęsknię za va. Mam nadzieję, że kiedyś to przeczyta.
 
 
D.M. 
Veg Do Potęgi
weg liberalny



Pomógł: 13 razy
Wiek: 46
Posty: 3012
Skąd: Kielce
Wysłany: 2018-02-09, 21:24   

Podaję poprawioną wersję początkowego postu tego wątku.

Napiszę wyraźnie niektóre rozważania na pewny temat, który od czasu do czasu pojawia się przy rozpatrywaniu różnych tematów.

Przy wskazywaniu zalecanego dziennego spożycia (ZDS) składników odżywczych powstają dwa problemy:
1) kwestia jest tak trudna dla współczesnej nauki, że różne organizacje mają różne zdania co do ZDS poszczególnych składników;
2) ludzie są tak różni, że mają bardzo różne zapotrzebowanie na poszczególne składniki.

Dla oszczędzania czasu nie będę teraz analizować problemu 1. Natomiast trochę przeanalizuję problem 2.

Żeby dowiedzieć się o swoim indywidualnym zapotrzebowaniu co do każdego składnika, trzeba byłoby przejść jakieś bardzo skomplikowane badania, i nawet nie wiem, czy jest to możliwe dla wszystkich składników. Dlatego robi się inaczej: naukowcy ogłaszają takie ZDS, jakie pasuje dla prawie wszystkich ludzi (być może, ludzi pewnej kategorii). Na szczęście, to jest możliwe, bo z reguły nie zaszkodzi zużyć nawet kilka razy większą dawkę jakiegoś składnika, niż minimalna potrzebna dla zdrowia danego człowieka. Tzn. wielu ludzi mogłoby obejść się i znacznie mniejszymi dawkami, niż tak wyznaczone ZDS; ale niektórym nie warto spożywać mniej, zaś innym takie ZDS również nie zaszkodzi.

Napisałem powyżej "dla prawie wszystkich ludzi". Np. odpowiednio do terminologii Instytutu Medycyny przy amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, Recommended Dietary Allowances ma pasować do 97,5% ludzi. Chyba osiągnąć 100% nie da się, bo niektórzy potrzebują takich wysokich dawek, jakie dla niektórych innych już szkodzą jako zbyt duże; dla oszczędzania czasu nie będę pisać więcej o tym zjawisku i jego skutkach.

Z uwzględnieniem powyższych wyjaśnień, pomyślimy, co robić z informacjami o ZDS. Czy warto, by człowiek wyliczał, ile jakiego składnika on zjada i czy odpowiada to oficjalnym ZDS? Jeżeli dla jakichś składników nie odpowiada, to czy warto rozpatrywać pytanie o zmianę swojej diety? Chyba dietetycy i lekarze często powiedzą, że warto. I będą mieli rację w pewnym sensie. Rzeczywiście, niestosowanie się do ZDS zwiększa prawdopodobieństwo chorób; chociaż nie wszyscy potrzebują tych oficjalnych ilości, ale istnieje możliwość, że dany konkretny człowiek właśnie tyle potrzebuje, dlatego prawdopodobieństwo chorób zwiększa się w przypadku zjadania mniejszych dawek, niż zaleca się oficjalnie. Więc, uwaga do swojej diety w tym aspekcie nie zaszkodzi i może pomóc. Jednocześnie to może pomóc firmom farmaceutycznym, bo niektórzy nie potrafią bez tabletek osiągnąć ZDS ze wszystkich składników. (Dla oszczędzania czasu nie będę rozpatrywać hipotezy, że w niektórych przypadkach branie składników w postaci tabletek może szkodzić.) Także to może pomóc dietetykom. Więc, wydaje się, że taka odpowiedzialna postawa wobec swej diety nikomu nie szkodzi, a tylko pomaga tak rozpatrywanemu subiektowi, jak i innym podmiotom.

Ale: człowiek sam wybiera, w jakim stopniu ryzykować oraz ile uwagi poświęcać różnym korzystnym sprawom. W większości przypadków nie potępiam wyboru konkretnego człowieka w tym aspekcie.

Można troszczyć się o ZDS, jak opisano powyżej. Można jeszcze spróbować jakoś wyznaczyć swoje indywidualne zapotrzebowanie z pomocą jakichś badań. A można natomiast odżywiać się odpowiednio do swoich przyzwyczajeń i nie troszczyć się o te kwestie ilościowe, jeżeli nie odczuwa się choroby. Jeżeli zaś człowiek istotnie zmienia swoją dietę, to naturalne jest przeanalizować swoje spożycie tych składników, których może okazać się znacznie mniej w nowej diecie. Ale w tym przypadku również nie potępiam człowieka, który nie zechce tak robić, póki nie odczuje choroby; to jego prywatna sprawa, analogiczna do palenia. Potępiam tylko skrajne zachowania: np. jeżeli ktoś zupełnie nie je produktów odzwierzęcych i nie bierze witaminy B12 w żadnej postaci; wtedy już chodzi nie o ilość, a o zupełną nieobecność czegoś koniecznego; takie postępowanie jest analogiczne do używania narkotyków twardych.

Rozpatrywana powyżej kwestia jest bardzo podobna do wielu innych kwestii, w których można usłyszeć różne zalecenia ze strony lekarzy. Dla oszczędzania czasu nie będę podawał przykładów takich innych zaleceń medycznych, których wykonanie mogę uznać za mile widziane, ale zupełnie nie obowiązkowe. Ale nie pożałuję czasu na przykłady zaleceń, które mogą wydać się dziwne, a jednak są słuszne w takim samym stopniu, jak niektóre zalecenia lekarzy:
1. Nie warto podróżować w celach turystycznych. Przecież podczas podróży prawdopodobieństwo śmierci jest znacznie wyższe, niż w domu (wskutek możliwości np. wypadku drogowego). Czyż warto ryzykować życie dla takiej zupełnie nie obowiązkowej sprawy, jak turystyka?
2. Idąc po ulicy, warto co kilka sekund oglądać się do tyłu. Tak będzie większe prawdopodobieństwo uniknąć zagrożenia, jeżeli stanie się tak, że jakieś zagrożenie pojawi się.
3. W pomieszczeniu z żyrandolem nie warto znajdować się pod żyrandolem. Przecież żyrandol może spaść. W związku z tym dobrze byłoby też przy planowaniu budowy pomieszczeń uwzględniać, żeby pod żyrandolami nie było miejsc do siedzenia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


zobacz high risk personal loans no credit check kitesurfing24.pl www.youtube.com/watch?v=jNVZ-mwZ2cg prawo do bycia zapomnianym