Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
System Rekompensat
Autor Wiadomość
MMichal 
Pilny Veg
prawie-weganin


Wiek: 36
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-27, 17:50   

Ja nie muszę mieć sztywnej kategorii dla siebie. Mogę być kimś charakteryzowanym opisowo :)
 
 
Mak 
Łamacz Klawiatur
bunnytarian



Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Posty: 345
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-07-27, 18:28   

A dlaczego zakładasz, że istnieją tylko dwie opcje do wyboru? Mówiłeś w ogóle dziadkom, że unikasz mięsa i produktów odzwierzęcych? Czy po prostu bez słowa zjadasz to co przygotują?

Z moją rodziną było tak, że w normalnej, spokojnej rozmowie wytłumaczyłem o co chodzi w wegańskiej diecie i dlaczego się na nią zdecydowałem. Nie było żadnego dramatu z tego powodu. A moja babcia, ku memu zdziwieniu, bez najmniejszego problemu załapała co jest wegańskie, a co nie. Obyło się nawet bez głupich pytań typu: "Ale rybę to jesz, co?". I kiedy jeszcze mieszkałem w rodzinnych stronach, to od czasu do czasu uszykowała coś specjalnie dla mnie, dokładnie pilnując przy tym aby potrawa była "koszerna". I teraz w sumie sam nie wiem czy ja mam takie szczęście do wyjątkowo kumatej rodziny, czy umiem tak ładnie przedstawić czym jest dieta roślinna, czy co? W każdym razie obyło się bez jakikolwiek scen - nikt mnie nie zmuszał do jedzenia mięsa (jeszcze by tego brakowało żeby na siłę karmić dorosłego chłopa), ani ja nikomu nie prawiłem kazań. I wcale nie przeszkadzało mi to w pokazywaniu, że wegańskie żarcie jest dobre i można się nim najeść. Moja rodzicielka i siostra do tej pory są wielkimi fankami wegańskiego majonezu z mleka sojowego w moim wykonaniu 8-)
_________________
 
 
MMichal 
Pilny Veg
prawie-weganin


Wiek: 36
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-27, 18:41   

Tak, mówiłem Dziadkom, że nie jem mięsa, bez tego na obiad byłyby pewnie mielone albo schabowe.

Widzę, że Twoja rodzina bardziej rozumie i akceptuje sprawę niż moja. U moich dziadków żeby zachować obecny stan rzeczy (bezmięsne albo prawie bezmięsne jedzenie dla mnie) potrzebna jest spora siła charakteru... Kompletnie ich nie obchodzi los zwierząt i pytają mnie, kiedy wreszcie przestanę się tak męczyć itd. Ciężka sprawa.
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 40
Posty: 8385
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2014-07-27, 19:32   

Trzecią opcją może być to, że zadzwonisz przed wizytą do dziadków i powiesz im, że tym razem Ty gotujesz. Przy czym zamiast systemu rekompensat możesz stworzyć inny system, na podstawie, którego będziesz oddawał jakąś kwotę miesięcznie na organizacje pro-zwierzęce.

No i która opcja jest lepsza?

I jeszcze g woli ścisłości odnośnie terminu "prawie-weganin", któremu ku mojemu zaskoczeniu, zwykle myślący logicznie DM radośnie przyklasnął. Weganizm, jest określony jako bardziej ścisła dieta wegetariańska. Więc weganizm wynika z wegetarianizmu. Jest to szczebel, którego nie można przeskoczyć. Postępując logicznie dalej 'prawie-weganinem' można by określić osobę stosującą dietę wegetariańską, spożywającą raz na ruski rok nabiał.
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
Ostatnio zmieniony przez Hate 2014-07-27, 21:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
MMichal 
Pilny Veg
prawie-weganin


Wiek: 36
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-27, 21:08   

Hate napisał/a:
No i która opcja jest lepsza?

Ta, którą stosuję obecnie.
Ostatnio zmieniony przez MMichal 2014-07-27, 21:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 40
Posty: 8385
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2014-07-27, 21:43   

Bo?

[ Dodano: 2014-07-27, 21:51 ]
Może popatrz na to w zestawie:

"Opcja 1:
Akceptuję kluski leniwe i spożywam ze smakiem. I co to powoduje? Że dziadkowie również spożywają bezmięsny posiłek, a tak zapewne zjedli kotlety mielone czy coś w tym rodzaju. I dzięki moim dobrym relacjom z nimi zjedzone są trzy bezmięsne obiady zamiast mięsnych, nie tylko jeden.

Opcja 2 (hipotetyczna):
Stawiam sprawę radykalnie: "Nie będę jadł nic, co zawiera chociaż odrobinę mięsa czy nabiału!".
Po pierwsze powoduje to spore spięcia i wyraźnie negatywny stosunek Dziadków do całej sprawy. Po drugie prawdopodobnie rzadziej wtedy do nich przyjeżdżam, a oni jedzą swoje mielone itp. "

Opcja 3: (realna)
Gotuję dla dziadków obiad. I co to powoduje? Że dziadkowie spożywają bezmięsny posiłek zamiast mielonego, ja spożywam bezmięsny posiłek. Dziadkowie są dumni, że ich wnuk umie gotować a oni mogą odpocząć. I co najważniejsze; nie cierpią na tym żadne zwierzęta.
Gdy dodamy do opcji nr 3 comiesięczne wspomaganie organizacji pro-zwierzęcych to już w ogóle.

Sorry gregory ale opcji nr 3 nie przebijesz.
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
Ostatnio zmieniony przez Hate 2014-07-27, 21:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
powsinoga 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1927
Skąd: z dupy
Wysłany: 2014-07-27, 22:17   

Ta prozaiczna dyskusja dotyczy tak naprawdę jednego z największych problemów etycznych, mianowicie sporu między konsekwencjalizmem a deontologizmem.

Konsekwencjonalizm (najpopularniejsza etyka tego typu do utylitaryzm) zakłada, że liczy się sam efekt i to od efektów zależy, czy dane działanie jest dobre. Przykładowo zabiję jednego bogacza, ale za jego kasę uratuję od śmierci dwóch ludzi. Konsekwencjalista powie - no i dobrze zrobiłeś; zmyślny system rekompensat. Dzięki tobie umarła jedna osoba, a tak toby umarły dwie.

Deontologizm z kolei zakłada, że są pewne normy, których nie można przekraczać, nawet jeśli przekroczenie danej normy dałoby per saldo dodatni efekt. Nie można więc zabijać i już. Niech sobie inni zdychają bez kasy bogacza, ale zakaz zabijania ma charakter absolutny.

Ty rozumujesz jak konsekwencjalista. Ludzie zaś są intuicyjnymi deontologami, choć czasem idą na konsekwencjalistyczne kompromisy, np. w niektórych wersjach dylematu wagonika. Nie spodziewaj się, że znajdziesz wielki poklask wśród normalnych ludzi. Prędzej znalazłbyś chyba wśród zawodowych etyków, którzy myślą mniej trzewnie, a bardziej, z braku lepszego słowa, intelektualnie.

Nie zamierzam cię odwodzić od konsekwencjalizmu, ale wytoczę parę kontrargumentów na jego gruncie. Ponieważ, jako się rzekło, ludzie są intuicyjnymi deontologami, twoja postawa dla wielu będzie wyglądać kuriozalnie. Na przykład dla twoich znajomych niewegetarian. Obcując z takim niepoważnym wegetarianinem, prawdopodobnie mniej poważnie będą traktować wegetarian ogółem. A przez to będą mniej skłonni sami przejść na wegetarianizm. Co oczywiście da negatywne konsekwencje - więcej mięsożerców, więcej krzywdy zwierząt. Jeśli chcesz przekonać jak najwięcej osób do wegetarianizmu, to nie bądź takim freakiem.

Po drugie, nigdy wiesz, czy rekompensata faktycznie dane cierpienie zrekompensuje. Może zajść niedorekompensata. Ile z twojej dychy pójdzie na jedzenie dla ubogich, a ile na koszty administracyjne danej fundacji? Fundacje generalnie lubią ciąć w ciula i pchać w wynagrodzenie personelu sporą część przychodów. Nie dowiesz się także, czy bezdomny, który zeżre wegańskie papu z fundacji, w przeciwnym wypadku zjadłby mięso. Może nic by nie zjadł albo zjadłby jakiś gówniany posiłek, który tylko w 10 % składałby się z mięsa? Bo tak przeważnie bywa - ludzie, a biedacy zwłaszcza, nigdy nie jedzą samego mięsa. Można mówić o rekompensacie, kiedy ty zjadłeś 200 gramów mięsa, a on dzięki tobie nie zjadł 50 gramów, które zjadłby w normalnym posiłku? Jeśli biedak je na posiłek 50 gramów mięsa, to ty, zjadłszy 200 gramów mięsa, musiałbyś mu zafundować 4 posiłki, aby wszystko się zrównoważyło. Weź to na poprawkę wraz ze wspomnianymi kosztami administracyjnymi, a wyjdzie ci, że stawki, które podajesz, mogą być za niskie.

A po trzecie, jakkolwiek lepiej rekompensować niż nie rekompensować, to jeszcze lepiej nie jeść mięsa/nabiału w ogóle i dodatkowo wpłacać na wspomniane fundacje. O tym, że można nie jeść, niech świadczą nasze przykłady. Zamiast iść po linii najmniejszego oporu, maksymalizuj dobre konsekwencje.
Ostatnio zmieniony przez powsinoga 2014-07-27, 22:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
MMichal 
Pilny Veg
prawie-weganin


Wiek: 36
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-27, 22:30   

Tak, w takim razie zdecydowanie stoję na gruncie konsekwencjalizmu.

powsinoga napisał/a:
nigdy wiesz, czy rekompensata faktycznie dane cierpienie zrekompensuje. Może zajść niedorekompensata.


Ale może też zajść nadrekompensata :) Statystycznie ma szansę się zgodzić. Zauważ, że mój podatek od mięsa przemysłowego nie wynosi 100% ceny, tylko 300%.
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2014-07-28, 01:30   

Cytat:
Możecie mi polecić jakieś organizacje broniące praw zwierząt hodowlanych?


https://www.facebook.com/ciwf.polska
http://www.ciwf.pl/
http://ciwf.com/
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime